Image and video hosting by TinyPic
Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
Blogi i felietony

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Rozmawiałem w tym tygodniu z byłym piłkarzem, którego łączono swego czasu z wielkimi klubami, który był pracowity i ułożony, ale którego kariera została zarżnięta przez brak planu. Rzucano nim raz tu, raz tam, a on zawsze pokornie słuchał agenta. Zapytałem go, czy czuł się wtedy jak towar.

„Każdy piłkarz jest towarem. Każdy piłkarz musi tę prawdę zrozumieć, a potem zrozumieć jej konsekwencje, jeśli nie chce zapędzić się w kozi róg”.

Piłkarze notorycznie próbują pudrować rzeczywistość, tak jak kibice notorycznie zapominają, że rozmawiamy o biznesie tylko ciekawszym od handlu długopisami, bo na pewno nie romantyczniejszym.

W tym okienku doskonale widzimy, jak piękne deklaracje zawodników są tylko batem, który kręci się na własny tyłek. Jest znacznie większe prawdopodobieństwo, że całowanie herbu ugryzie cię pewnego dnia w dupę, niż w czymkolwiek pomoże.

Wojtek Pawłowski latem 2012 otwarcie deprecjonował Ekstraklasę, by trzy lata później po odpaleniu z Bytovii Bytów przez pół roku siedzieć na bezrobociu. Krzysztof Mączyński w Lidze+Extra podczas „Pomidora” stwierdził, że nie pójdzie do Legii, a dzisiaj pozuje w legijnej koszulce. Oberwie mu się z obu stron, bo wiślacy mają go za skończonego hipokrytę, a legioniści podejdą do niego z większą rezerwą, bo przecież jeszcze niedawno, w gruncie rzeczy, publicznie wzgardzał ich barwami.

Piłkarze oczywiście mają swoje klubowe sympatie, oczywiście są kibicami, oczywiście mogą kochać te lub inne barwy. Ale dziecinadą jest wiara w to, że te uczucia w krytycznym momencie będą znaczyć więcej niż dobry kontrakt i lepsze perspektywy.

Wierzę Vadisowi, że troszkę się w Legii zakochał. Nie oznacza to jednak w żaden sposób, że teraz wybierze Legię nad grę za większe pieniądze w mocniejszej lidze, że – mówiąc wprost – przełoży Legię nad swoje życie. Oznacza to, że mu się podobało, że ma stąd dobre wspomnienia, świetnie się tu czuł i poleci Warszawę kumplom.  To zdecydowanie aż tyle, nie tylko tyle.

Piłkarz musi wycisnąć swoje pięć minut jak cytrynę. Przed czterdziestką człowiek powinien mieć już ustabilizowane życie. Piłkarz wtedy wciska reset, czeka go trzęsienie ziemi. To czekająca na horyzoncie potencjalna trauma, która może zburzyć cały układany latami ład. Takich, co zarobią tyle, że będą mogli do końca życia bimbać, nie ma wbrew pozorom wielu. Nawet ci zresztą z nudów mogą zwariować, źle zainwestować, względnie zniszczyć może ich inflacja stylu życia, bo moment, w którym przestaje wpływać na konto gruba kasa, rzadko idzie w parze z momentem, w którym z łatwością schodzisz kilka pięter w dół jeśli chodzi o wydatki.

Stworzenie sobie jak najlepszych warunków pod miękkie lądowanie jest celem nadrzędnym. Mączyński w tym roku dobił do trzydziestki. To etatowy kadrowicz ćwierćfinalisty Mistrzostw Europy, a nigdy nie miał tzw. kontraktu życia. W szatni reprezentacji Polski, gdyby porównać portfele, jestem pewien, że z góry mogą patrzeć na niego niektóre dzieciaki. Jestem pewien, że Mączyński ma szczere uczucia wobec Wisły, natomiast fatalnie to wszystko rozegrał. Jego przykład powinien uczyć piłkarzy, że prehistorią są czasy, gdy o wartości zawodnika decydowała wyłącznie umiejętność dobrego kopania piłki. Każdy wywiad ma swoją przeliczalną na złotówki wartość – pokaże się jako równy chłop, który da się lubić i ma poukładane w głowie, to na tym zyska, wcale nie w metaforycznym sensie. Każde niefortunne słowo natomiast będzie wracało jak skrzyżowanie bumerangu z brzytwą.

Mączyński, gdyby nie udawał utopijnej miłości do Białej Gwiazdy, nie byłby dziś postrzegany w ten sposób, także przez kibiców Wisły. Zrozumieliby. Tak zrobił z siebie chorągiewkę, a wrażenie potęguje fakt, że pozował na skałę.

Mam szczerze dość piłkarzy całujących herb, zapewniających o miłości do klubu A i nienawiści do klubu B.

Myślę, że inni też. Myślę, że za pięć minut na nikim nie będzie robił wrażenia Nicki Bille mówiący, że wstaje rano i nienawidzi Legii, bo wszyscy zdawać  sobie będą sprawę, że jakby Nicki Bille nauczył się grać w piłkę, a potem jakimś zrządzeniem losu dostał z Legii astronomiczną ofertę, to by ją przyjął i opowiadał o fascynacji Jackiem Kacprzakiem.

Nie mam złudzeń, ta branża to wielki biznes, więc piłkarze, którzy te złudzenia próbują napędzać, nakręcać, wciskają mi kit. Ja o tym doskonale wiem. Dlatego wolę tych, którzy powiedzą wprost:

Tak, jestem najemnikiem.

Nie powiem, że zagram dla was pięćset meczów i nie powiem, że odrzucę dla was zajebistą ofertę z Chin.

Nie powiem tak dlatego, bo nie mam was za debili.

Szanuję was, bo inaczej bym tu nie przyszedł.

Póki nasze interesy będą wspólne, ciągniemy to wszystko we wspólnym kierunku.

W tym czasie możemy napisać razem fajną historię.

Świetnie ujął to Piotr Świerczewski:

Pamiętam też słynnego pana Gienia, który do dzisiaj pracuje, a zajmował się wszystkim: ładował węgiel do pieca, prał ubrania, przygotowywał sprzęt na mecz, kosił trawę, malował linie. Teraz pewnie za każdą z tych funkcji stałby jeden człowiek, a pan Gieniu zajmował się wszystkim. I wielki szacunek, bo tacy jak on oddają serce dla klubu. My? My jesteśmy najemnikami. Dzisiaj w Poznaniu, jutro w Grodzisku, potem w Kielcach. Gramy za pieniądze.

Nie ma pan w sobie piłkarskiego romantyzmu.

Mam, utożsamiam się z Lechem, GKS-em i Bastią, ale piłkarz nie jest romantykiem. Gra za pieniądze. Jeśli dzisiaj piłkarz Legii dostanie propozycję z Lecha za super pieniądze, to tam pójdzie. W drugą stronę to samo, co pokazał Hamalainen. Kochał Lecha przed chwilą, teraz już nie, bo teraz kocha Legię. Ja myślę, że on nie kochał ani Lecha, ani nie kocha Legii, tylko kocha swoją żonę i swoje dzieci, a piłka to jego zawód, który stara się wykonywać najlepiej jak potrafi. I wychodzi mu to myślę całkiem nieźle.

Rozumiem specyfikę twojego zawodu piłkarzu, więc nie rób ze mnie wała. Możesz poczuć miętę do klubu, to naturalne, ale nie rób z tego tematu pod piosenkę Zenka Martyniuka.

Jak Nikolić odchodził do MLS, pojawiły się łzy i łamiący się głos, a potem słowa, że chciałby kiedyś do Warszawy wrócić. I to wszystko było szczere. Naturalne. Nikt z nikogo nie robił idioty, tylko wszystko na zasadzie: „Przeżyłem tu przygodę lepszą, niż myślałem, że przeżyję. Dzięki, może jeszcze się spotkamy, jeśli to się będzie opłacać obu stronom”.

To maksymalny romantyzm, kibicu, na jaki powinieneś liczyć. To romantyzm jaki mieści się w granicach zdrowego rozsądku. Deklarowanie czegoś więcej, wymaganie czegoś więcej, jest budowaniem zamku na piasku mące.

Leszek Milewski

Napisz autorowi o swojej fascynacji Jackiem Kacprzakiem

KOMENTARZE (62)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
legia

To prawda, że Mączyński zapewniał, że nigdy nie zagra dla Legii.
Najdziwniejsze jest to, że stało się coś, czego nie zakładaliśmy: Mączyński troszkę zakochał się w Legii.

Lluc93

Tak z drugiej strony gdyby w tym głupim programie powiedział, że chciałby odejść do Legii to by go w Krakowie zjedli

Wyrzysk

Oczywiście, że by go zjedli, a poza tym dostałby od Legii niższy kontrakt, niż obecny, bo wyszliby z założenia, że i tak chce do nich przyjść. Kolejny artykuł o niczym niestety. Czy któryś piłkarz powiedział kiedyś, że nie chce grać w klubie, w którym ma aktualny kontrakt??? Ktoś chce grać w Realu, Real ma go w dupie, to myśli o Sevilli, ta go nie chce, to chuj tam popatrzy na Werder Brema, tam go oleją, to idzie do Górnika Łęczna i wypowiada się w superlatywach na jego temat. Przecież to normalne i nie ma w tym nic złego, że o kimś, kto Ci płaci mówi się dobrze.

Aerth

Zwłaszcza, że tamten odcinek był kilka miesięcy temu, nie w zeszłym tygodniu… A naprawdę po reakcjach byłem przekonany, że on na początku czerwca deklarował wielką miłosć do Wisły i „nigdy w życiu żadnej Legii”, a w lipcu pakuje się w samochód do Warszawy.

Prawda jest brutalna: w obecnym świecie wielkimi legendami klubu, co to sie przez całą karierę z niego nie ruszają to są zawodnicy albo za słabi, żeby ktokolwiek inny ich chciał albo grający w topowych zespołach, których nie ma zbytnio jak skusić (a i to się zmienia przy chiińskiej ekspansji). Cała reszta dziś gra tu, jutro tam.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

„Prawda jest brutalna: w obecnym świecie wielkimi legendami klubu, co to sie przez całą karierę z niego nie ruszają to są zawodnicy albo za słabi, żeby ktokolwiek inny ich chciał albo grający w topowych zespołach, ”
Albo Totti.

Aerth

Totti jest wyjatkiem, no i tutaj jeszcze dochodzi kwestia siły ligi. Włoska miała swój zjazd, kiedy stracili jedno miejsce w LM, ale nadal to jedna z tych silniejszych na kontynencie. Utrzymać takiego Tottiego w słabszej – no raczej by się nie dało. Chociaż na pewno szacunek dla niego, że nie poszedł na jakąś aktywną emeryturkę do Kataru.

Frenk

Jak Tottiemu proponował angaz Real to liga włoska nie była na zjeżdzie.

Olisabebe

Polecam pilkarzy Athletic Bilbao albo Realu Sociedad. Dalej sa tacy pilkarze, tylko trzeba znac sie nieco szerzej niz ekstraklapa, real I barsa

LOBO

Powiem tak, łatwo być legendą jeżeli jesteś Tottim, Maldinim, Messim, kiedy jesteś najlepszy, grasz w jednym z najlepszych klubów i masz jeden z najlepszych kontraktów w drużynie.

DivyathFyr
Iskra Samoklęski Duże

a gdyby by powiedzial „pomidor” to by byly spekulacje, a potem „dziennikarze” by go zjedli ze sam zaczal plotke o przejsciu do legii..
wiec: mimo ze w rzeczywistosci mamy sytuacje win-win-win (legia dostaje dobrego zawodnika za ulamek jego wartosci, wisla splaci troche dlugow, a Maczynski pogra moze i w LM) to weszlo stawia zawonika w sytuacji lose-lose-lose (powiedzial ze nie przejdzie a przeszedl to klamca i wielki wstyd, powiedzialby ze przejdzie to by go ukrzyzowali w Krakowie), powiedzialby pomidor – weszlo zaczeloby pisac ze chlop nie dostal propozycji wiec ze klamca i wstyd i ze nigdy by sie nie nadawal do legii

to moze kochane weszlo i panie Leszku Milewski zaproponujcie – co mialby Maczynski odpowiedziec jakis czas temu kiedy gral w wisle i nie bylo tematu legii, zeby was zadowolic a przy okazji nie byc wybuczanym przez kibicow wlasnego klubu

LOBO

Prawda jest taka, że kiedy mówił, że dla Legii nie zagra z tyłu głowy miał myśl, że przecież oni nigdy mu oferty nie przedstawia. Niestety dla niego złożyli, cóż za ironia losu. :DDDDDD

Larry Gopnik

Taka prawda, jedyną szansą na romantyczną futbolową legendę jest obecnosć klasowego piłkarza i współpracującego z nim, stabilnego otoczenia. W obecnej polskiej sytuacji – nie ma zatem szans.

Albo dostaniemy dobrych/niezłych piłkarzy, których w pewnej chwili nie będzie dało sie zatrzymać, albo przecietniaków, którzy po prostu mają tu gdzie sa dobrze. I boja sie zaryzykowac utratę owej stabilnosci, bądź tez najnormalniej świecie nie maja jak zaryzykowac – bo nikt ich nie chce.

zdyrman

Pieknie napisane – dlatego Wlasnie Warszawe opuscila taka „legenda”

Urkides
Legia Warszawa

Słuszna uwaga. Czy piłkarze są myślicielami, moralistami, czy oni czymś się róznią od przeciętnego człowieka? Wewnętrznie niczym, różni ich tylko to że jak cos powie to dzisiątki dziennikarzy chcą z tego zrobić sensację a tysiące czytelników aferę.
I dlatego będziemy wysłuchiwać co raz więcej wywiadów w stylu – mamy wspaniałą atmosferę w zespole, trener prowadzi ciekawe treningi, my dajemy z siebie sto %, kibice nas wspaniale wspierają, wychodzimy aby wygrać, nie wiem co się stało że przegraliśmy, wyciagniemy wnioski, będziemy trenować jeszcze ciężej itd itp.
Dzięki ciągłym nagonkom na ludzi znanych nigdy się od nich nie dowiemy co naprawdę myślą bo ci którzy to powiedzieli wcześniej zostali wytarzani w błocie.
Nawet nie wiem czy to dobrze czy źle. Bo nie spodziewam się usłyszeć od piłkarzy specjalnie odkrywczych myśli, oni nie są od tego. Oni niech dobrze grają w piłkę a my od nich nie oczekujmy kajania się po każdej porażce bo to jest równie chore.

stefandobry

Mnie już ten judasz nie interesuje, ale ciekawi mnie jedno, mianowicie:
Mówi się, że judasz dogadał się już z Legia kilka tygodni temu, tylko czekał na konsensus Wisły z Legią. Myślę, że gdyby nie to dogadanie się, nie zobaczylibyśmy artykułu w sporcie o długach, po prostu zaczął Wisłę szantażować. I tutaj moje pytanie, czy dozwolone jest uzgadnianie kontraktu indywidualnego zanim kluby się dogadają? Czy Wisła nie powinna tego zgłosić, nie wiem do Fifa/Uefa, że zawodnik zrobił taką rzecz?

fryz

Oficjalnie oczywiście nie jest, w praktyce to normalna praktyka – najpierw kluby zazwyczaj kontaktują się z agentami piłkarzy (lub odwrotnie) żeby w ogóle było wiadomo, czy jest o czym rozmawiać. Wisła, jeśli będzie dysponowała dowodami to oczywiście może próbować walczyć, ale stawiam, że wyjdzie z tego to samo co ze słynną sprawą Cierzniaka, w sprawie której Legia chyba wciąż czeka na ten słynny pozew.

stefandobry

z Cierzniakiem inna sytuacja, on mógł z Legią rozmawiać bo kończył mu się kontrakt za 6 miesięcy. Bardziej chodziło o to rozwiązanie kontraktu przez to, że został zesłany do rezerw 😉

Użytkownik usunięty
legia

Cierzniak rozmawial z Legia juz 7 miesiecy przed uplywem kontraktu, do czego sam sie przyznal w wywiadzie z Robertem Blonskim, ktory to wywiad zostal potem goraczkowo edytowany drżącymi rękami redaktora, kiedy tylko uświadomił sobie, że nowy nabytek jego klubu palnął glupotę.

Aerth

A jeszcze wcześniej rozmawiał z Lechem, do czego też się przyznał. Ciekawe, jak ten wątek jest konsekwentnie pomijany…

wojsal

Czyli nie tylko Mączyński jest judaszem ale również zarządzający Wisła (oraz ci z Legii) to judasze. Przecież zamiast prowadzić biznes (jedni kupują, drudzy sprzedają) , to powinni się wzajemnie lutować, jakby chciało kibolstwo obu klubów.

Aerth

Jeżeli zawodnikowi zostało nie wiecej niż pół roku do zakończenia bieżącego kontraktu to tak, jest to dozwolone. W praktyce oczywiście każdy to omija i zaczyna wcześniej, bo zasadniczo takie rozmowy są „na gębę” i powodzenia w udowadnianiu, że w ogóle miały miejsce.

fryz

Dwie rzeczy: 1) rzekome zakochanie się Vadisa w Legii to rzecz, o której mówił tylko i wyłącznie Stanowski, a nie sam Vadis.
2) Nigdy nie słyszałem, żeby Hama mówił o miłości do Lecha (ale to mogłem przegapić), ani o miłości do Legii (tego już bym raczej nie przegapił)

Dużo, dużo lepszym przykładem do tego tekstu byłby Rado, jego „ostatni kontrakt w życiu” i odejście do Chin.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Wróżka Weszława

Mączyński sam powiedział że w Chinach zarobił takie pieniądze że do końca życia już nic nie musi robić…

JC

Powiedział też, że do ległej nigdy nie przejdzie :)

Lluc93

Może po prostu chłopak po zakończeniu kariery chce opowiadać wnukom o tym jak zdobywał puchary, jak grał w LM, a nie jak grał o wejście do ósemki z Wisłą

Przemysław Kow.

Szanse Legii na udział w Lidze Mistrzów oceniam na 10%.
Nie tym składem i farta w losowaniu może nie być (rozstawienie to nie wszystko)

gryf01

Ciągle, to odrobinkę wyższe niż szanse Wisły 😉

Belfer

Łatwiej być legendą w Romie ( Totti), Barcelonie(Iniesta) czy Man United( Scholes, Giggs) niż w Stali Mielec. Łatwiej zapewniać o miłości do Romy czy Barcy bo są to duże i bogate kluby, które grają w LM i mają miliony kibiców. Gdyby Wisła była bogata, grała o mistrza, dobrze płaciła na czas to Mąka by nie odszedł, bo skąd miałby propozycję?z Chievo Werona? tyle ile Chievo to za czasów Cupiała Wisła płaciła zawodnikom z pierwszego składu, ze Slavii Praga, rzeczywiście atrakcja. Mąka to średni grajek, który chce tylko stabilizacji i spokoju. Przyszedł do Wisły za darmo, nie wziął kasy za podpis i dał Wiśle jeszcze zarobić na koniec. Zrobił z gęby dupę ale drogi czytelniku, czy Tobie nie zdarzyło zrobić z siebie kretyna i hipokryty choć raz w życiu?

Lluc93

Dokładnie, kto jest według kibiców teraz legendą Wisły? Głowacki, któremu zawsze coś brakowało do większej kariery, a że swoje najlepsze lata miał w Wiśle Cupiała to w Polsce nigdzie wyżej nie mógł pójść, a jak się posypało to był już za stary

Belfer

Poza tym Głowackiemu nikt już nie pamięta, że jest wychowankiem Lecha z którego musiał odejść bo jego transfer to był zastrzyk gotówki dla Lecha w kryzysie finansowym, podobnie jak Mączyński dziś, 500 tys ojro to nie jest mała kwota dla biednej Wisły. Poza tym Głowa gdyby nie kontuzje to grałby w jakimś Anderlechcie albo Besiktasie i miałby w dupie powrót do Polski i Wisłę, takie to dziś legendy mamy.

Yanushev

„jakby Nicki Bille nauczył się grać w piłkę, a potem jakimś zrządzeniem losu dostał z Legii astronomiczną ofertę, to by ją przyjął i opowiadał o fascynacji Jackiem Kacprzakiem.” – bardzo dobre Panie Leszku, znakomite wręcz 😀

blazej przybylowicz

te zwróciem na to uwagé. kto jeszcze pamiéta Kacprzaka.

PhoenixLk

sądzę, że całkiem liczne grono…

W necie można zobaczyć Jego bramkę z Vicenzą Calcio…;)

Damiano_L

Już nie przesadzajmy, że piłka nie jest romantyczniejszym biznesem od handlu długopisami. Pamiętajmy, że kibice to też kluczowy filar tego biznesu, a czym jest miłość kibica do klubu, jak nie czystym romantyzmem? Przecież na bezdusznym wolnym rynku przedsiębiorstwa mogą konkurować o klientów bez żadnych barier. Nie ma znaczenia, kim jesteś, pióro Parkera zawsze będzie lepsze od długopisu BIC, a długopis BIC zawsze będzie tańszy od pióra Parkera.

A kluby? Jak pokochasz Legię, to raczej nie przerzucisz się na Lecha. Jak w ’99 zakochałeś się w ManU, to nie zaczniesz nagle dopingować Liverpoolu. Jeśli ze ślinotokiem śledziłeś Galacticos przełomu wieku i wieszałeś sobie plakaty Figo, Zizou i Roberto Carlosa, to pewnie nie przerzuciłeś się potem na Barcelonę Pepa Guardioli. Nikt w Warszawie nigdy nie chodził na Polonię, „bo taniej”. Karnety na III-ligowy Widzew sprzedają się, bo ludzie kochają ten klub, a nie dlatego, że oferuje on atrakcyjną usługę widowiska sportowego. Wiadomo, są wyjątki, ale walka o klientów w świecie futbolu jest obciążona elementem romantyzmu, którego w handlu długopisami, i w ogóle w większości branży nie ma.

Futbol to jest zatem romantyczny biznes – oparty na nieracjonalnym przywiązaniu kibiców do danego klubu. Cały problem piłkarzy wynika właśnie z tego, że jakoś muszą się w taki biznes wpisywać.

JC

Gdyby w Łodzi pojawił się nowy ekstraklasowy klub, to po 10-20 latach nikt by na Widzew nie kupował karnetów.

Damiano_L

Może tak, ale dlatego że byłby to klub z Łodzi. Na niedaleki Bełchatów ktoś z Łodzi jeździł? No raczej nie.

Mixu

Porównanie do Hamalainena nie trafione. Mączyński urodził się w Krakowie i jest wychowankiem Wisły, nie można go porównywać do pierwszego lepszego piłkarza który przyszedł z nie wiadomo skąd.

Lluc93

A Głowacki urodził się w Poznaniu i rozegrał całkiem sporo meczów dla Lecha i co z tego? Kogo legendą został?

dr piwo

Myślę, że wielu kibiców tak to mierzi, bo jeszcze całkiem niedawno takie przykłady były powszechne. Nie chodzi mi nawet o gości co całe życie grali w jednym klubie, ale takich, którzy ten klub naprawdę kochali i ewentualnie się robili za starzy, ale do rywala by nie poszli. Jak Gerrard (była mowa o tym, że ma iść do Chelsea w 2004 chyba, ale został), jak Shearer, który by najebał trofeów gdyby nie wierność Newcastle. Zyskał coś innego, nawet jak się jako trener spierdolił z ligi to nikt mu nic złego nie powiedział tylko uznano, że jak on spadł to nikt by nie uratował. Czy chociażby Kuba, który odmówił wypożyczenia do Schalke przez szacunek dla BVB. Chyba takich przykładów z nie tak dawna dałoby się znaleźć całkiem sporo. Kibice tęsknią za takimi graczami. Inna sprawa, że Mączyński to taka ikona Wisły na siłę. Wychowanek po prostu, ale wcześniej Wisła go olała, a potem przygarnęła jak nie miała kasy, a on akurat miał bo wracał z Chin. Tylko wtedy nikt się nie spodziewał, że on zacznie grać na poziomie międzynarodowym naprawdę dobrze. A jak już zaczął to sukces ma wielu ojców, więc wielka kurwa legenda nagle.
PS – drugą sprawą jest to, że np. dla mnie urodzonego po komunie już i niekochającego Legii, sytuacja, że bierze sobie ona z ligi niemal kogo chce, jest nowa i trudna do przetrawienia.

PhoenixLk

widzę, że nie kojarzysz początków Cupiała w Wiśle…

Kałużny, Sobolewski, Głowacki, Frankowski, Żurawski…

Quotsa

Też się kiedyś trochę zakochałem, ale wziąłem tabletki i mi przeszło…

Zdzichu.Mroczkowski
A.C. Milan

Jakie tabletki? Są w ogóle na to?

Quotsa

Nie pamiętam nazwy. Ale jak wziąłem to zobaczyłem siebie tak jakoś „z góry” i usłyszałem głos który mówi „weź się stary zastanów”… Jak znajdę opakowanie, to dam ci znać…

Wujek Remo
Kolejorz

Srogie piguły, Sebastianie. 😉

michalszostak
Premier League

Podkrece…

Też się trochę zakochałem… Ale zrobiłem swoje, zamknąłem przeglądarkę, usunąłem historie i mi przeszło.

Quotsa

W Twoim przypadku kluczowe było usunięcie historii. Ja musiałem brać tabletki…

xrue213

Jak co tydzień… Milewski pisze ładnie, ale o niczym nowym.

Użytkownik usunięty
legia

#stec

Urkides
Legia Warszawa

Rzuć jakiś świeży temat dla Milewskiego.

xrue213

Niby z jakiej racji? Jego rolą jest dostarczanie interesującego artykułu, a moją ocenienie tego artykułu.

KAROL_KOT

Autor podsumowuje to co dla średnio rozgarniętego kibica jest oczywistością. Należy szanować co się ma ale nie składać deklaracji nienawiści czy miłości do grobowej deski. Mało kto uwierzy a ostatecznie można wyjść na idiotę .

michalszostak
Premier League

Jeśli chodzi o ” Romantyzm ” w piłce, to polecam jednak napisać felieton o miłości Messiego do Blaugrany. To jest dużo ciekawszy temat.

Kocham Cie ponad życie, znamy się od lat… Ale jeśli mi nie dasz większego kieszonkowego, to odejdę do innego… Dajmy na to Bogatego Ruska mieszkającego w Londynie.

Mąki się nie czepiam, nie ta skala, a na marginesie mówiąc – minusuje artykuł za przytoczenie tego kreatyna- ex gwiazdy Marsylii. Nie powinien funkcjonować w obiegu.

myzzterius

Gdyby dziennikarze nie zadawali piłkarzom tych głupich pytań to piłkarze nie musieliby udzielać tych głupich odpowiedzi. Co miał niby Mąka odpowiedzieć na pytanie czy zagra w Legii? Że by się zastanowił gdyby była taka propozycja? Kibice by go zjedli przecież…

Urkides
Legia Warszawa

Masz rację ale problem polega na tym że zbyt wielu ludzi czeka na te głupie pytania i głupie odpowiedzi żeby się potem „mondrze” wypowiadać i pouczać.

Kanapowy Janusz
Karabakh Agdam

Szkoda, Leszku, że tekst czwartkowy jest o niczym w zasadzie… Szkoda marnować tak dobre pióro na takie tematy. Wiem doskonale, że w Weszło nie lubicie Mączyńskiego, że jest pupilkiem Nawałki i non stop dziwiliście się, dlaczego gra. Jak widać, okazuje się niezastąpionym przez nikogo DMC w kadrze, gdzie nawet Krychowiak przy nim wygląda blado. Dlaczego chcecie zrobić z niego drugiego „śpiewaka” Kaczorowskiego??? Trochę to smutne.

Przemysław Kow.

Ja tam swój honor mam. Nigdy bym nie pracował w firmie, która sponsoruje Legie :)

Bonus Burdenski
1. FC Köln

A gdyby jakiś piłkarz rzeczywiście był tak przywiązany do barw danego klubu, że odrzuciłby dużo lepsze (także sportowo) oferty, to kibice mieliby nawet podstawy do zarzucania mu braku ambicji. Mało jest sytuacji, w których nie można się do niczego przyczepić.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Te całe zamieszanie wynika głównie z tego, że kibice to debile.
Przykład takiego VOO – on mógł powiedzieć, że się zakochał, bo klub stabilny, z historią, stadion, wierni kibice, duże miasto, stolica z wieloma atrakcjami, liga zorganizowana profesjonalnie, super realizacja TV itp. Tyle, że kibice odczytują to jak miłość jaką oni darzą klub.
Tzn oni kochają barwy i co by się nie działo to i tak będzie najwazniejsze, a zawodnik jest zauroczony bardziej tym jak klub działa, jaka jest atmosfera, jakie są warunki, podejście władz itp. Gdyby to się zmieniło, to zawodnik się odkochuje – kibic kocha dalej, bo on kocha kolorki.

Póki łyse pały tego nie zrozumieją, to zawsze będą nieporozumienia.

Co do Mąki, to czego by nie powiedział był z góry stracony.
W sumie to on na tym zyskał. Teraz będzie słyszeć gwizdy na Wiśle, może na Cracovii bo to ex wiślak, no i jak Wisła zbierze się większa grupą do Wawy. A gdyby w tej L+E powiedział pomidor albo że przejdzie, to kibice wzięliby go od razu na dywanik. Na TT nikt by mu życia nie dał. Pewnie znalazła by się grupka która chciała by mu na mieście po „kibicowsku” wytłumaczyć co o nim myślą. Krótko mówiąc ponad pół roku użerania się z idiotami. A tak odszedł i ma ich w dupie.

Szkoda, że wielu tych Wiślaków nie ma pojęcia, że mógł rozwiązać kontrakt z winy klubu i przejść za darmo do innego klubu, zgarniając przy tym gruby hajs za podpis. Dzięki niemu Wisła zarobiła na nim 400k które wydatnie pomogą pospłacać resztę drużyny.
No ale łysole widzą tylko „zdradę kolorków” i „brak honoru”

DannyBoy

Panie Leszku, w tym całym mącznym bałaganie zapominamy o jednym dosyć ważnym fakcie. Piłkarze to są prości ludzie w większości. Ci w Polsce nie mają za sobą gwardii doradców od wizerunku. Więc nie wymagajmy od nich nie wiadomo czego, a widzę, że tak właśnie jest. Pan Krzysztof na tamten dzień miał taką opinie o sobie, że nie dpodziewał sie oferty z Legii wiec powiedział tak jak uważał, nie kalkulował i obmyslal planu co bedzie. Calowanie herbu w euforii tez nie jest niczym nadzyczajnym bo to jest odruch. Piłkarze to prości ludzie i nie mówie tego żeby ich obrazić.

Olisabebe

Ale Maczynski zadna legenda Wisly I tak by nie byl. Gdyby nie reprezentacja, to pewnie by go oddano do Gornika czy gdzies. Niczym dla Wisly sie nie przysluzyl

Rafal Chelmsko

Dobry tekst!

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Tie Domi beats on Boston Bruin, Dan LaCouture in the first period of last night's game between the Maple Leafs and the Boston Bruins at the ACC. Lucas Oleniuk-Toronto Star14/3/6
22 listopada, 14:30