Czy Grecja to nadal atrakcyjny kierunek dla naszych ligowców?
Weszło

Czy Grecja to nadal atrakcyjny kierunek dla naszych ligowców?

„Kraina żebraków, pustych stadionów i skandali”. Tak zatytułowane było mocne rozliczenie z grecką piłką, które zamieściliśmy na Weszło ponad dwa lata temu. Przy kryzysie finansowym, podczas którego cały kraj stanął nad przepaścią, trudno było oczekiwać, by piłka nożna przeszła przez ten sztorm suchą stopą. Chyba nikt jednak nie spodziewał się skali patologii, która rozlała się po całym greckim futbolu. Minęło nawet nie 30 miesięcy, a Grecy są blisko wyjęcia najlepszego piłkarza polskiej ligi, Vadisa Odjidji-Ofoe, a wcześniej wyjęli od nas chociażby Aleksandara Prijovicia. Co się zmieniło i… czy w ogóle?

Pierwsza rzecz, która akurat jest stała niezależnie od finansów, sytuacji na światowych rynkach i składu osobowego aktualnego rządu to dominacja Olympiakosu Pireus. W czasach wielkich sensacji, gdy Steaua została detronizowana przez klub Gheorge Hagiego i gdy Dinamo Zagrzeb wreszcie zostało strącone z tronu przez Rijekę – Olympiakos wciąż trzyma się bardzo mocno. Dwadzieścia jeden sezonów rozegrano od zakończenia trwającej niemal dekadę posuchy – na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych klub z portowej części Wielkich Aten przez 9 lat pozostawał bez triumfu w lidze greckiej. Gdy jednak w 1997 roku wstąpił na tron – zakończył na pierwszym miejscu 19 spośród 21 dotychczasowych sezonów.

Takiej dominacji nie było nawet w Szkocji, tak wyraźnego odbicia czołowego klubu od reszty peletonu nie da się zaobserwować nawet w lidze chorwackiej, która uchodzi przecież za jedną z najbardziej skorumpowanych. Olympiakos jako jedyny za nic ma kryzysy na giełdach – inwestuje grubo i w latach tłustych, i wtedy, gdy cała reszta ligi poluje na ochłapy. Organizacyjnie to zupełnie inna rzeczywistość – stadion im. Georgiosa Karaiskakisa został zbudowany na początku XXI wieku, podczas gdy obiekty ligowych rywali pamiętają jeszcze II wojnę światową. Na trybunach tego wciąż dość świeżego obiektu regularnie zasiada po kilkanaście tysięcy widzów, podczas gdy średnia frekwencja nawet na meczach największego rywala, Panathinaikosu, nie przekracza 6 tysięcy widzów.

Kto jest twórcą tej potęgi? W ostatnich latach przede wszystkim ten pan.

Image and video hosting by TinyPic

I właśnie z tego powodu, magia Olympiakosu nieco blednie po bliższym przyjrzeniu się tej lidze. Powyższy dżentelmen, już na pierwszy rzut oka wpływowy i charyzmatyczny, to Evangelos Marinakis. Właściciel i prezes klubu, ale również prezes greckiej Super League oraz wiceprezes tamtejszego związku piłkarskiego. Łączenie tego typu funkcji może wyglądać kontrowersyjnie? A i owszem, szczególnie jeśli w kraju wybucha afera korupcyjna z obstawianiem spotkań w tle. Jak poważne były to sprawy? Zaczęło się od prokuratora Aristida Korei, który miał nagrane rozmowy telefoniczne, setki akt i niezachwianą pewność, że nadchodzą sądne dni dla Marinakisa i jego kumpli. Oskarżonych zostało ponad 80 osób, Marinakis między innymi o to, że stanowił ważną część międzynarodowej organizacji zajmującej się match-fixingiem w 7 państwach. Wpływowy biznesmen z własną prasą, telewizją, szeregiem mniejszych biznesów, do tego właściciel klubu i człowiek numer 2 w krajowej federacji. To nie pionek do strącenia, to król, którego zaszachowanie grozi całej partii.

Pętla wydawał się zaciskać. Zacytujmy nasz artykuł sprzed 2 lat.

Thansis Yiachos, sędzia finału Pucharu Grecji zdradził, że Marinakis w przerwie zjawił się w jego szatni, łamiąc tym samym federacyjne zasady. Szef Olympiakosu tłumaczył się, że wszedł by życzyć powodzenia – innymi słowy, wykręcił się sianem. Petros Konstantineas zeznał, że gdy wybrano go sędzią meczu Xanthi – Olympiakos, dostawał od różnych osób z federacji przykaz, że goście muszą wygrać. Protestował, nie zgadzał się, sędziował normalnie i Olympiakos przegrał. Kilka dni później piekarnia Konstantineasa została wysadzona w powietrze.

Image and video hosting by TinyPic

Aby uporządkować sytuację z sędziami ściągnięto zza granicy Hugha Dallasa, byłego znakomitego arbitra. Szkot jednak też dał się zastraszyć i zrezygnował. Gdy dotkliwie pobito jego bliskiego współpracownika, Christoforosa Zografosa, a który aktywnie działał przeciw manipulacjom w obsadzie sędziowskiej, dał sobie spokój. Ta posada to jeden z najgorętszych stołków w europejskiej piłce. Marinakis udaje głupiego, ale przede wszystkim używa swoich wpływów, by się wykręcić. Ma własne stacje telewizyjne i gazety, które nigdy nie powiedzą o nim złego słowa, nawet, gdy właśnie trwa dochodzenie przeciw niemu i na jaw wychodzą nowe, istotne fakty. Poza tym nie można nie doceniać jego wpływów politycznych – właśnie foruje swojego kandydata na burmistrza Pireusu i pewnie dopnie swego.

Warto zauważyć, że jesienią tego roku Koreas został oddalony od sprawy, co wywołało powszechne zaskoczenie – w pierwszej chwili, potem ułożyło się w pełną całość. Oczywiście, nie można niczego powiedzieć na pewno. Nie można niczego oficjalnie potwierdzić. Ale zawsze można zapytać o to kto miał motyw. Tak czy siak, pewne jest jedno – ludzie z tła, lubujący się w zagrywkach poniżej pasa, trzymają grecki futbol w garści i tylko zaciskają uścisk.

Nie brzmi to jak rzeczywistość klubu sąsiadującego w rankingu UEFA z AS Monaco chociażby.

Tyle że krajowe podwórko to tylko krajowe podwórko. Afery w Grecji rozstrzygane są przez greckie sądy i greckich prokuratorów – to zaś w panujących okolicznościach oznacza, że piłkarze Olympiakosu raczej nie muszą się martwić o ewentualną karną degradację. Niezależnie od tego, kto pociąga za sznurki i w jaki sposób – Olympiakos wygrywa kolejne tytuły, a sam Marinakis radzi sobie równie dobrze – przed momentem zakupił Nottingham Forest a brytyjska prasa rozpływała się nad perspektywami, jakie daje klubowi nowy, bogaty właściciel z Grecji.

Czyli do takiego Vadisa Odjidji-Ofoe ciężko się przyczepić. W końcu chciałby zmienić klub z takiego…

… na taki.

Niezależnie od atmosfery wokół ligi, Olympiakos ogląda średnio 18 tysięcy widzów na nowym stadionie, w rankingu UEFA to wciąż pierwsza trzydziestka, a w składzie obecni są tacy grajkowie jak Esteban Cambiasso, Diogo Figueiras czy Konstantinos Fortounis. Z tym pierwszym Vadis w Warszawie mógłby zagrać wyłącznie w przypadku, gdyby Kuchy zdecydował się na grę Realem w Fifie 2013, pozostałych dwóch to również nazwiska nieanonimowe w europejskim, a nie tylko lokalnym futbolu. Dlatego też nie może dziwić, że Vadis czy Michał Pazdan na poważnie brali pod uwagę ten konkretny klub. Ale reszta?

***

Reszta, najdelikatniej rzecz ujmując, nie nadąża za liderem. Gdyby Olympiakos wyjąć z otoczenia i pokazywać w Canal+ wyłącznie jego mecze – pewnie moglibyśmy stwierdzić, że to półka wyżej niż Legia, dwie półki wyżej niż pozostałe kluby Ekstraklasy. Sęk w tym, że za jego plecami rozpościera się ogromna, dzika i nieurodzajna plaża. Zresztą, wiele ułomności greckiego futbolu dotyka w ten czy inny sposób także Olympiakosu.

Weźmy na przykład opóźniony start ligi.

Taka sytuacja w cywilizowanym futbolu może mieć miejsce przy okazji jakiejś klęski żywiołowej, ewentualnie narodowej tragedii bądź wojny. W Grecji jednak przyczyną była… groźba zamieszek na meczach. W sierpniu 2016 roku policja osądziła, że w obecnym klimacie prawdopodobieństwo chuligańskich wybryków jest tak wielkie, że nie ma sensu grać. Minister sportu przychylił się do wniosku i w efekcie pierwszy mecz zagrano dopiero 10 września, gdy cała Europa była już w pełni rozkręcona. Kto wie zresztą, czy w takim układzie nie należy szukać przyczyny szybkiego odpadnięcia Olympiakosu z walki o Ligę Mistrzów. Grecy przegrali dwumecz z Hapoelem Ber-Szewa na przełomie lipca i sierpnia. Były to ich pierwsze oficjalne mecze, kolejne dwa zagrali jeszcze w eliminacjach do Ligi Europy i dopiero w drugim tygodniu września zaczęli sezon na poważnie – od meczu ligowego i rozpoczęcia rozgrywek w fazie grupowej Ligi Europy.

Nie jest to wymarzona sytuacja, gdy walkę o Ligę Mistrzów rozpoczynasz półtora miesiąca przed pierwszą kolejką ligową. A już szczególnie w kontekście przyczyn tego całego zamieszania. Tu również bowiem w samym centrum zdarzeń znalazł się gigant z Pireusu. Liga skonstruowana jest w jasny sposób – za plecami hegemona znajduje się mocny tercet pościgowy – PAOK, Panathinaikos oraz AEK. Za nimi zaś gromadka średniaków, które mają pozostawać w orbicie wpływów Olympiakosu – wśród nich zespoły m.in. Panioniosu, Levadiakosu, Atromitosu i Verii, których to szefostwo miało być zamieszane w aferę korupcyjną. Działacze, ale przede wszystkim kibice tej trójki pościgowej protestowali przeciw wyznaczaniu sędziów przez – w ich mniemaniu – skorumpowany związek piłkarski, którego jednym z koronnych celów jest utrzymanie dominacji Olympiakosu.

 – Dobrze znane siły i organizacje kryminalne, które rozmontowały grecki futbol i każde pojęcie sprawiedliwości, próbują zrobić to znów kilka dni przed startem ligi – napisały w oświadczeniu władze Panathinaikosu. AEK: mistrzostwa na tych samych warunkach, z tymi samymi winnymi ludźmi, tymi samymi skompromitowanymi sędziami nie mogą się odbyć. Zapomnijcie o AEK-u, nie dołączymy do kryminalistów. I PAOK, najlżej, ale z tym samym przesłaniem: nie przystąpimy do ligi na tych warunkach.

No i nie przystąpili. Opóźnienie rozpoczęcia to był jednak dopiero początek problemów w sezonie 2016/17. Już w listopadzie ligę znów trzeba było zawieszać. Tym razem dlatego, że… podpalono dom szefa sędziów, Giorgosa Bikasa. Przeniesiono jedną kolejkę, przerwa między meczami trwała 20 dni. Incydent? Cóż, tydzień przed podpaleniem pod domem innego członka komitetu sędziowskiego zjawiło się dwóch dżentelmenów przekonujących, że ich praca nie jest dobrze oceniana. Wszyscy trzej przedstawiciele KED podali się w tym okresie do dymisji.

Aha, jeszcze jedno. Dwa tygodnie opóźnienia najwyższej ligi to pikuś, gdy zerkniemy, kiedy rozpoczęło jej bezpośrednie zaplecze. Aris Saloniki, OFI Kreta, kluby przecież nieanonimowe – a w wyniku wewnętrznych konfliktów rozgrywki rozpoczęły się 30 października. Panthrakikos Komotini, spadkowicz z Super League w sezonie 2015/16 miał więc przerwę w rozgrywkach od połowy kwietnia 2016 aż do końca października 2016. Nic dziwnego, że nie dokończyli nawet rundy jesiennej (jesienno-zimowej). Przez pół roku bez meczów mogli nieco odzwyczaić się od ich organizowania.

***

Przesada? Niefortunny zbieg okoliczności? Cóż, przypomnijmy jeszcze kawałek naszego artykułu o raporcie FIFPro, który nie zostawił na Grekach suchej nitki.

Grecja pod lupą okazuje się puszką Pandory. Taki obraz tej ligi malują sami piłkarze. Powszechnie panuje wśród nich przekonanie, że matchfixing to standard, nie wiadomo tylko do jakiego stopnia. Aktualnie trwają zresztą dochodzenia w sprawie klubów Volos i Kavali. Strzelmy kilkoma odpowiedziami, przypominając, że wszystkie dotyczą TYLKO ostatnich dwunastu miesięcy.

14% ankietowanych odpowiedziało, że grało w ustawionym meczu. Z tej grupy aż 32% przyznało, że przed meczem wiedziała o wszystkim.

Z 13% zawodników ktoś kontaktował się w sprawie ustawienia meczu. Z tego co dziesiąty zgodził się i przyjął propozycję.

Na pytanie, czy uważasz, że mecze w lidze greckiej są ustawiane, 64% graczy odpowiedziała twierdząco. Zdumiewająca liczba, w innych ligach ten wskaźnik nie przekroczył kilkunastu procent.

Czy zgłosiłby komuś, gdybyś podejrzewał, że mecz w którym masz zagrać będzie ustawiony? 71% była na nie. 16% graczy przyznało też, że w ostatnim roku grało u bukmachera łamiąc zasady narzucone przez związek.

Tyle w kwestii wyników. Ankieta analizowała też podłoże zepsutej tkanki i tu również jest ciekawie.

Kto ustawia mecze, jest pomysłodawcą? Ktoś z zewnątrz – 20%. Sędzia – 16%. Piłkarze – 11%. Oficjele klubowi – 50%.

Powody zgadzania się na korupcję? 33% – problemy finansowe. 13% – presja ze strony klubu. 15% – łatwa kasa, a proceder trudny do wykrycia. 9% – groźby w kierunku rodziny. 1%, uwaga, kulturowa akceptacja dla ustawiania meczów.

Jak można zmniejszyć ryzyko występowania podobnych patologii? 25% – większe płace. 30% – płace na czas. 18% – lepsze warunki pracy.

***

System kontroluje i nadzoruje, które kluby spadną, które awansują, kto dostanie karę dyscyplinarną, kto będzie obiektem śledztwa działaczy, który sędzia zostanie wyznaczony na konkretny mecz. To wszystko przynosi im dochody, osiągnięcia piłkarskie albo wciśnięcie do ligi zaprzyjaźnionego zespołu, który dołącza do Systemu.

~ Giannis Alafouzos, właściciel Panathinaikosu.

System oznacza, że jeszcze przed rozpoczęciem spotkania wiesz, jaki będzie jego ostatni akt – wszystko bezwstydnie, wszystko bez ryzyka.

~ Evangelos Aslanidis, dyrektor w AEK-u Ateny

***

No to może doping? Otoczka? Kibice? Cóż, tak wyglądają frekwencje z ubiegłego sezonu (za worldfootball.net).

Tylko trzy kluby mają wyniki, którymi można by się ewentualnie pochwalić na Białorusi czy na Słowacji. Pozostałe nie mogą robić wrażenia na nikim, a już na pewno nie na Polakach, nawet jeśli na żałosną średnią składają się również spotkania rozgrywane przy zamkniętych trybunach za zachowanie kibiców czy bojkoty. Bojkoty, jak choćby ten dotyczący kibiców Panathinaikosu podczas ich konfliktu m.in. z ministerstwem. Na jednym ze spotkań polityków pojawili się nawet ich adwersarze, w swoim tradycyjnym stroju.

Nie zmienia to faktu, że poza wielką czwórką – frekwencje w Grecji to obraz nędzy i rozpaczy, poziom naszej I ligi, i to też nie czołówki. Średnio wokół tysiąca osób na meczu u pięciu zespołów to jakaś kompletna degrengolada.

A i u tych rzekomych gigantów nie będzie to wcale wyglądać kolorowo, przynajmniej na początku przyszłego sezonu.

Jak donosi „Grecka Piłka” – za burdy na finale Pucharu Grecji PAOK dostał siedem meczów kary zamkniętego stadionu, AEK – trzy. Olympiakos za burdy podczas półfinału Pucharu Grecji – cztery mecze. Panathinaikos za trafienie trenera PAOK-u puszką rzuconą przez jednego z kibiców „Koniczynek” dostał wprawdzie tylko dwa mecze, ale do tego również karę ujemnych punktów. Z tymi ostatnim zresztą również jest wesoło – w wyniku odebrania 3 punktów Iraklisowi, wydawało się, że to właśnie ten klub spadnie z ligi. Już po sezonie jednak dorobek po odwołaniu… zwrócono, przez co z ligi może polecieć Levadiakos. Dlaczego tylko „może”? Ano dlatego, że wciąż nie wiadomo co stanie się z licencją Iraklisu.

Bałagan? Nie chcemy się pastwić, ale dodajmy jeszcze „z kronikarskiego obowiązku”, jak wyglądały dopiski do ligowej tabeli w ostatnich latach.

2014/15 – Panathinaikos z 3 ujemnymi punktami za zachowanie kibiców, OFI z 29 ujemnymi punktami, w tym 10 za zaległości w wypłatach, Niki Volos z 13 ujemnymi punktami i dyskwalifikacją za problemy finansowe, Kerkyra relegowana za nieuczciwe rozliczanie transferów.

2015/16 – Panathinaikos z 3 ujemnymi punktami za zachowanie kibiców i walkowerem za mecz z Olympiakosem, AEK z 3 ujemnymi punktami za zachowanie kibiców, PAOK z 3 ujemnymi punktami za zachowanie kibiców, Panionis wykluczony z europejskich pucharów przez UEFA ze względu na problemy finansowe, Atromitos z 3 ujemnymi punktami za zachowanie kibiców.

2016/17 – PAOK z 3 ujemnymi punktami za odpuszczenie wyjazdu na rewanżowy mecz półfinału Pucharu Grecji, Iraklis z 3 ujemnymi punktami (ostatecznie przyznanymi z powrotem) z uwagi na problemy finansowe.

Szczególnie ta ostatnia historia jest mocna. PAOK nie pojechał na rewanż, bo uznał że z takim sędziowaniem nie ma to żadnego sensu. Ich rywalem był Olympiakos, a w pierwszym meczu przy stanie 2:1 dla gości podyktowano dyskusyjny rzut karny. Wszystko zakończyło się olbrzymią burdą na murawie i walkowerem dla Olympiakosu.

***

Czyli tak: uczciwość ligi niekoniecznie, kasa niekoniecznie, kibice nieszczególnie. Co więc może skusić piłkarzy, którzy chcą jechać grać do Grecji? Poziom?

Też niekoniecznie. Grecja wprawdzie nadal korzysta ze sporej liczby miejsc w europejskich pucharach, wystawia choćby dwa kluby do walki o Ligę Mistrzów. W sezonie 2015/16 ugrali jednak współczynnik 5,400 – przy 5,500 zrobionym przez zespoł z Ekstraklasy. Pogoń polskiej ligi idzie powoli dzięki wciąż całkiem przyzwoitym wynikom Olympiakosu oraz sporo łatwiejszej drodze, jaką dzięki temu mają greckie kluby. PAOK na przykład w ubiegłym sezonie by trafić do Ligi Europy musiał jedynie… ograć Dinamo Tbilisi (wcześniej odpadł z drogi niemistrzowskiej do Ligi Mistrzów przegrywając na wejściu z Ajaksem). Jeszcze prościej miał Panathinaikos w sezonie 2015/16 – po odpadnięciu z Club Brugge w eliminacjach Ligi Mistrzów od Ligi Europy dzielił go dwumecz z azerską Gabalą, oczywiście przegrany przez Greków. Punkty leciały (np. Panathinaikos wygrał jeden z meczów z Brugią), ale czy to faktycznie dowód poziomu tamtejszych drużyn? Grecja straciła już swoje gwarantowane miejsce w grupie Ligi Mistrzów, a teraz jest na dobrej drodze, by utracić również dwa miejsca w eliminacjach, tym bardziej, że przy pierwszej próbie przejścia eliminacji doszło do wspomnianego nie-do-końca-euro-wpierdolu – i Olympiakos przegrał z Hapoelem.

Królem strzelców w ubiegłym sezonie został Marcus Berg, czyli w sumie gość wypluty przez Bundesligę – obecnie zaś już w kadrze Al Ain. Drugie miejsce to Hamza Younes, w przeszłości grający w klubach bułgarskich, rumuńskich i tunezyjskich. Na tle Mirallasa i Mitroglou – najlepszych strzelców sprzed 5 lat – delikatna przepaść. Znamienne również, że w czasach, gdy w co drugiej lidze padają rekordy transferowe, u Greków wciąż największe inwestycje to przełom wieków, gdy ściągano za kilkanaście milionów Zahovicia czy Giovanniego. Najwyższy transfer ubiegłego sezonu poza Olympiakosem? Aleksandar Prijović do PAOK-u za niespełna dwa miliony. Pamiętajmy – to liga, do której za 8 milionów przyszedł Djibril Cisse.

Michał Pazdan mówił o tej lidze w kontekście rozwoju, ale nie jesteśmy przekonani, że powstrzymywanie Michalisa Maniasa i Pablo Mazzy, czy Aleksandra Prijovicia i Efthymiosa Koulourisa aż tak mocno różni się od gry przeciw braciom Paixao, Darko Jevticiowi czy nawet Martinowi Nesporowi.

No to może stadiony? Perełka architektoniczna, na której mecze rozgrywa Kerkyra?

Kerkyra Stadium.jpg

A może obiekt Platanias?

Perivolia Stadium.jpg

Jest jeszcze Zosimades, piękny z lotu ptaka.

Znalezione obrazy dla zapytania zosimades stadium

***

Nie no, spójrzmy prawdzie w oczy. Jeśli mamy czuć kompleksy – to na widok składu i osiągnięć Olympiakosu w ostatnich kilkunastu sezonach. Poza tym jednym rodzynkiem, grecka liga jest zwyczajnie słabsza od polskiej – gorzej poukładana, przestarzała, targana konfliktami, porachunkami przypominającymi mafijne, problemami finansowymi i infrastrukturalnymi.

Jesteśmy w stanie zrozumieć Vadisa czy Pazdana, którzy mieliby wyjechać z klubu, który dostaje się do Ligi Mistrzów raz na dwadzieścia lat do takiego, który w ostatnich dziesięciu sezonach grał tam siedem razy, trzykrotnie uzyskując awans do 1/8 finału. Ale Prijovicia, Grzelczaka, Babiarza i każdego, kto chce zamienić Ekstraklasę na Super League – już niekoniecznie. Grecja to bardzo mocne przedwczoraj, mocne wczoraj, kiepskie dzisiaj i szalenie niepewne jutro. Na tle bezustannie – wolniej czy szybciej – rozwijającej się polskiej piłki to ląd nieznany i ryzykowny. Nic dziwnego, że Polaków z czasów świetności ligi greckiej – Krzysztofa Warzychę, Arkadiusza Malarza czy Michała Żewłakowa – zmienili Krzysztof Król, Kamil Król i Sebastian Przyrowski. Nie sądzimy by ten trend miał się odwrócić.

JO

Konsultacja

KOMENTARZE (59)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
szesc
Klub Kokosa

Podobno Vadis Odjidja-Ofoe po przeczytaniu tego artykułu szybciutko zapakował żonę, dziecko i wózek gondolę do samochodu i pognał ile fabryka dała w kierunku Warki (czy gdzie tam Legia ma zgrupowanie)

jam.ci.on

Potwierdzam. Widziałem jak jechali – tył samochodu był tak obciążony, że tarli wydechem o asfalt.

bartr

Super!

StaszekPrawy

Fajny artykuł. Czy przelew z Łazienkowskiej już dojechał do Łodzi?

michalszostak
Premier League

Serio na Panathinaikos chodzi niecałe 6 tys…??? :O
Ale dziadostwo, a jeszcze pamiętam jak jaralem się meczami z udziałem Olisadebe, i ten klub wyglądał na giganta w tamtych realiach. Widać, że się sporo zmieniło przez te 15 lat. W sumie u nas z Wisłą, niestety podobnie…

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

PAOK: 12 tys średnio
AEK: 10 tys średnio

Legia: 19 tys średnio
Lech: 17 tys średnio
Lechia 15.5 tys średnio
(za sportowefakty)

Grecja – 10.5 mln
Polska – 37 mln

Frekwencja w Polsce jest jeszcze gorsza 😉

Felix Ogbuke

Idąc torem Twojej logiki, to w Chinach na trybunach powinna być średnia jakieś pół miliona widzów na mecz, żeby określić frekwencję jako dobrą.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Źle to ująłem. Średnia w Grecji to bodajże 6-7 tys a w Polsce 8-9 tys na mecz. Też mamy 3-4 zespoły z niezłą frekwencją.

Pewnie jakby ktoś z Niemiec artykuł smarował to by wyciągał podobne wnioski odnośnie frekwencji co Weszło u Greków.

Kulą w płot. Dobra frekwencja to na Polskę dwa razy wyższa od obecnej czyli jakieś 17-18 tys. Potencjał jest. Ale bez solidnych zespołów z zapleczem i potencjałem kibicowskim (jak np. Widzew) to ciężko będzie. Nieczyca to nie RB Lipsk.

kaka

Średnia w Grecji z powyższych danych to 3,9 tyś, a w Polsce wg Ekstraklasa.org 9,7 tyś. Nie jestem matematykiem, ale śmiało stwierdzę. że 9,7 tyś jest większe od 3,9 tyś. Możesz się rozwodzić ile osób na 1000 mieszkańców chodzi na mecz, i tu może wypadamy ciut słabiej, ale dla sprzedawców (REKLAMODAWCÓW!) ważniejsze są liczby bezwzględne sprzedanych produktów, a nie odsetek kupujących.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Potencjał. W Polsce jest sporo klubów, ale duży potencjał ma 5-6. Kolejne 5-6 ma przyzwoity, a reszta to jakiś kabaret ala Wigry Suwałki czy Nieczyca.

Dlatego podałem top 3 kluby bo to one nakręcają na ogół konkurencję. A frekwencja padła na pysk w Grecji bo mają kryzys. 8 lat temu było powyżej 10 tys ludzi ma mecz. Teraz kasiorki mają mniej w kieszeniach.

technojezus
murzyny z Afryki > szrot z UE

Kurwa co ma populacja do chodzenia na stadion?
No ja pierdole…..

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Kurwa Jesus ja pierdolę ma w chuj 😉

Z uzwgzlędnieniem dwu indykatorów:
1. Popularność danej dyscypliny
2. Zarobki
Pokazuje potencjał finansowy.

Tak się prognozuje na ile w okresie X jest możliwość finansowego progresu w danej lidze.

Ps. Myślisz po kiego grzyba zapierdalają latem topowe kluby po tournee po Chinach i USA. Co by sobie młodzików poogrywać?

adrian92

Ale jak porównujesz to powinieneś brać bardziej pod uwagę obszar „strefy wpływów” danego klubu… Co z tego że Grecja ma 10,5mln, a Polska 37mln (a właściwie 38 z nieliczonymi przez GUS pracownikami „tymczasowymi” z Ukrainy), skoro liczy się który klub gdzie i na ile jest popularny. Weźmy Panathinaikos- utytułowany klub z Aten, liczących w 2011r. (najświeższe info za wiki), co prawda tylko 664 tyś mieszkańców, ale całe tzw. Wielkie Ateny mają szacunkowo ponad 5 mln ludzi!!. Problem jest tu oczywiście taki że w Grecji podobnie jak w Polsce ludzie mają w dupie obowiązek meldunkowy… Porównaj sobie teraz Panathinaikos z Legią- aglomeracja warszawska nie jest ściśle ustalona (i przez PiS i ich badziewny projekt pewnie długo żaden rząd nie rozwiąże tej kwestii, choć powinno to być zrobione na początku lat 90-tych), ale szacunkowo wg Zarządu Woj. Mazowieckiego to obszar na którym meldunek ma „3.105.883 osób (stan na 1 I 2014 r.).” (cyt. z wiki) Ok, skoro sama Warszawa ma prawdopodobnie 2,1-2,2 mln mieszkańców (a na Skyscrapercity w wątku o ludności miasta ktoś kiedyś obliczał na podst. zużycia wody w mieszkaniach, że to może być nawet 2,3mln), więc aglomeracja pewnie sięga 3,6-3,7 mln ludzi, zakładając dosyć szerokie granice ZWM, w które wchodzą już obszary „sporne” z Widzewem. Dopiero teraz możesz porównywać. Ok, do Panath. możesz dodać AEK, ale wtedy licz też Polonię z frekwencją jakby grała w E-klasie… Oczywiście jest też tam Olympiakos, ale z drugiej strony Warszawa nie ma aż tak dużego miasta satelickiego, największy Pruszków jest około ponad 2x mniejszy od Pireusu….

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Trochę nie w ten deseń.
Ja pisałem o potencjale KRAJOWYM.

KLUBOWY to zdecydowanie mocniej skomplikowana analiza. I dobrze kombinujesz. Liczy się nie li sucha populacja, ale dane historyczne, baza kibicowska i fanowska itd.itp.

Gdzieś na necie znalazłem fajny artykuł (po germańsku) o tym jak to wyliczają.

adrian92

O, super, wrzuciłbyś linka? :)

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Żebym jeszcze pamiętał…przez przydak znalazłem 😛

lubie mezo

tl;dr Pireus porządny klub, reszta Grecji bagno.

The BFIYEH

Ofoe tak tego nie przeczyta 😀

PYZ24

A gdzie w tej sprawie jest UEFA?

Eljan

Ciekawy artykuł. Wiedziałem, że jest tam nieciekawie, ale nie sądziłem, że aż tak. Ciekwe jak ich „statystyki” mają się do Cypru, podejrzewam że w liczbach, wyjmując Olimpiakos, jest podobnie.

adrian92

http://www.european-football-statistics.co.uk/attn/avecyp.htm

Jak policzysz bez Olympiakosu wypada podobnie, trochę gorzej. Generalnie w krajach helleńskich szału nie ma…

Matełusz Bołek
Real Madryt, Real Madryt i Real Madryt

Taki Babiarz zamienił pole kukurydzy na piękne plaże, cudowną pogodę, więc nie ma się co dziwić, naszym ligowcom ze wybierają ten kierunek

jarkwas

Liga Grecka 289,53 mln € Ekstraklapa 149,35 mln € Ich liga jest słaba. Nasza jeszcze słabsza.

jarkwas

PAOK też jest lepszy od waszej Legiuni ukochanej.

Prejuce Nakoulma

A jutro artykuł jak to nikt w ostatnich latach nie wybił się z ligi greckiej do poważnego klubu na zachodzie.

dziad23

Bardzo ciekawy artykuł, z chęcią bym poczytał takie rozprawki o lidze np; szwedzkiej, bułgarskiej takie tam .

Jurkosky

No to wiemy co tam robi Hasi….

Bonzai
KS Wesoła twitch.tv/bonzaiyou

Żewłak zalatwil robote, transferuje ziomkow, a na koncu siebie :)

Nenad Bjelica
GNK Dinamo Zagreb

No sorry przesadzacie, że jest Olimpiakos który ciągnie lige, bo reszta jest gorsza od polskiej. Stadiony nie grają, frekwencja się nie liczy, grają piłkarze, a tych maja lepszych. Rzut oka na transfermarket i Panatinaikos ma wartość porównywalną z Legią, PAOK wyższą, Olimpiakos wiadomo, a cała reszta jest w przedziale 15-10 mln czyli poziom Lecha i Lechii, gdzie u nas to jest średnio 5-6 mln. Pieniądze też nie grają, ale pokazują wartość składów jakimi dysponują drużyny. Byle klub wyjęty z Grecji i wsadzony do ligi polskiej powinien zatem bić się o podium.

Szczepek
Legia Warszawa

Tylko, że u nich to nie ma zdrowych podstaw i na dłuższą metę nie sprzyja to podnoszeniu poziomu sportowemu. Jeśli ktoś weźmie się w końcu za tego kolesia od Olimpiakosu to wszystko jebnie jak domek z kart.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

No a co obchodzi takiego Pazdana czy VOO podnoszenie sportowego poziomu? TO już dojrzali zawodnicy, oni grają dla kasy. Idą tam gdzie zapłacą więcej.
A że chce ich Olympiakos który na dodatek ma silną kadrę i puchary co rok, to o czym my gadamy?

Rozumiałbym oburzenie gdyby do Grecji wybierali się chłopacy w wieku 18-22 lat, ale stare konie? Normalna decyzja. Nawet gdyby grać za podobne pieniądze co w Polsce, to powiedz, nie chciałbyś pomieszkać przez 2 lata w Grecji?

Ja gdybym był piłkarzem to co 2 lata zmienialbym klub. Obowiązkowo zaliczyłbym Japonię, bo innej możliwości aby pomieszkać tam kilka lat by nie było.
Piłkarze mogą z tego korzystać.

Szczepek
Legia Warszawa

Mój komentarz nie dotyczył tego czy to dobra decyzja dla nich żeby iść do ligi Greckiej tylko tej ligi jako takiej i jej porównania z naszą. Ja rozumiem ich decyzje (większa kasa, pogoda, ogólnie lepszy zespół). Wszystko jest OK dopóki im płacą a w takich ligach to może być z tym różnie. Ja dla odmiany bym chyba poszedł do Chin żeby zarobić kupę kasy a na koniec MLS żeby języka się nauczyć i może już tam zostać na stałe :)

technojezus
murzyny z Afryki > szrot z UE

,,A że chce ich Olympiakos który na dodatek ma silną kadrę i puchary co rok, to o czym my gadamy?”
O tym że w przypadku Ofoe Legia zaproponowała mu korzystniejszy kontrakt niż Olmpiakos.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Tak? A skąd to wiesz? Byłeś na rozmowach z Olympiakosem i z Legią? Czy może założyłeś Vadisowi podsłuch?

Przecież to o czym my czytamy w prasie to są pół prawdy. Vadis może mieć w Olympiakosie zapewnione pieniądze za podpis o których nikt nie będzie wiedzieć.
Przecież z tego co mówiono, to Nikolić przychodził do Legii właśnie na takiej zasadzie. Vadisowi pewnie zaproponowano, że jeśli kwota za transfer będzie niska, to on swoje dostanie, zamiast dzielenia tego na pół z Legią.

A druga sprawa, może lubi gyros i greckie wino, ponad schabowy i bimber?

adrian92

W Warszawie przecież też są greckie knajpy i to nie „podszywki” tylko takie prawdziwe z Grekami na kuchni :) Ale ogólnie rozumiem co masz na myśli. Podsumowując: stara prawda jest taka że z niewolnika nie ma pracownika. Aczkolwiek na miejscu Vadisa kierunek grecki bym odrzucił m.in. z powodów wymienionych w artykule, zresztą jest wiele krajów z dostępem do ciepłego morza. Natomiast jestem go też w stanie zrozumieć, że coś mu tam się najwidoczniej podoba

technojezus
murzyny z Afryki > szrot z UE

O tym że to powiedział Mioduski a nie jakiś koleś z gazety/portalu sportowego…

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Czyli wierzysz osobie która jest jedną z zainteresowanych stron? Nie bądź śmieszny.
Równie dobrze Mioduski mógł tak powiedzieć, aby kibice pomyśleli, że nie był skąpy w negocjacjach.

Panie to wszystko to jest PR. Jedynymi osobami które mają porównanie ofert Legii i Olympiakosu to jest VOO i jego menago, no może jeszcze jego żona. Nikt więcej nie ma prawa znać szczegółów obydwu umów.

Wierz dalej w to co Ci Mioduski mówi.

19Legia16
Legia Warszawa

Artykuł ciekawy, brakuje mi tylko info ilu piłkarzy wyjebali na kasę. Dziadostwo i nic więcej. Jeszcze kilka lat i nasza liga będzie mocniejsza. U nas jest mega duży kibicowski potencjał na solidną ligową piłkę. Sporo dużych miast i jak jest odpowiedni poziom to walimy tłumami na przeróżne imprezy sportowe. Dodatkowo coraz lepiej zarabiamy i będzie nas stać by za dobrą ligową piłkę słono płacić. A Grecy to nieroby i kombinatorzy skazani na wieczny kryzys.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Średnie zarobki netto po kryzysie w Grecji dalej ponad dwa razy wyższe niż w Polsce.

19Legia16
Legia Warszawa

Dlatego napisałem, że zajmie nam to jeszcze kilka lat.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Szczepek
Legia Warszawa

Już niedługo. Nie zapominaj, że oni z II WŚ wyszli jako zwycięzcy i mając tak zajebiste plaże mogli pracować na to ponad 50 lat. Poza tym te wyższe pensje to raczej na kredyt.

adrian92

Miszczu, obecny kurs (na 30.06.17. wg NBP) to 1 EUR=4,2265 PLN.

Podstawowa stawka PIT: PL-18% , GR-22%

Zarobki brutto wg tradingeconomics:
Polska- styczeń 2017 to 4353,55 PLN czyli 1030,06 EUR
Grecja- kwiecień 2016 (tendencja spadkowa, zresztą obecnie pewnie też bo dalej mają burdel tylko nie mówi się o tym przez inne problemy w EU) 1092,01 EUR.

Powiedz mi proszę jak wyszło Ci 2x więcej w Grecji?

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Kwota wolna od podatku w Polsce: 6.600 pln
w Grecji: ok. 48.000 pln

Matematykę pozostawiam Tobie.

Już mi ręce opadają. Za każdym razem to samo.

Kurde mata googla to sprawdzajta. 20 sekund roboty 😛

adrian92

Wiesz ja znam ludzi (2 dokładnie) co w u nas w kraju zarabiają 45-55000 PLN netto MIESIĘCZNIE, a mają na papierze minimalną krajową 😉 Nie to nie żart. Kwota wolna w Grecji tak nie jest na jakimś kosmicznym poziomie jak przeliczysz to na euro, ale ludzie pewnie tam kombinują żeby w tej kwocie się zmieścić. Polskiej kwoty wolnej nawet nie komentuję, bo to nieśmieszny żart.
Ludzie kombinują tu i tam, może tam bardziej, a dodatkowo tam coś takiego jak korupcja jest chyba tolerowane w jeszcze większym stopniu niż w krajach słowiańskich. Natomiast faktem jest, że poziom życia w Grecji mocno opuścił się w ostatnich latach i poza tym że mają najlepszy (przynajmniej dla mnie), śródziemnomorski typ klimatu, to tak właściwie jest tam nawet gorzej niż u nas, zwłaszcza jeżeli ktoś nie chce/nie umie dobrze kombinować. Jakość życia składa się z wielu czynników, niekoniecznie takich które widać od razu na wiki. Np. jakiś czas temu poznałem kilka irlandzkich dziewczyn które dowiedziały się ode mnie, że Irlandia na papierze jest bogatsza od UK. Były mocno zdziwione, bo jak powiedziały- „każdy Irlandczyk Ci powie że Brytyjczycy żyją na średnio wyższej stopie życiowej”.
Wracając do Grecji- z ich problemami żyje się tam bardzo kiepsko, a przez mentalność i decyzje (zarówno elektoratu jak i tych których wybrał) nie widzę wielu szans na poprawę, z tego co czasem dochodzi do Polski to raczej układa się z tego obraz powolnej degrengolady. Ale ok, z tą kwotą wolną to dalej mają nieźle , aż dziw że KE nie wymusiła zmian. Pozdrawiam :)

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Chyba w Polsce KE powinna te zmiany co do kwoty wolnej od podatku wymusić 😛

Pełna zgoda z tym co piszesz. Ja mam sporo znajomych z recji w pracy (mieszkam w Germanii) i faktycznie u nich się spierdoliło. Tylko wbrew pozorom dotyka to głównie i tak tych co i 10 lat temu mieli przechlapane: emerytów, rolników małorolnych, mieszkańców wiosrk nie turystycznych (sporo takich mają).

Życie w Wawie jest w chuj drogie. Idziesz na Pola Mokotowskie i płacisz za piwo więcej niż na Zugspitze (najwyższy szczyt w Niemczech) czy w dobrej knajpie we Frankfurcie (cholernie drogie miasto jak na Rzeszę). Kawa jest droższa niż w Niemczech (serio).
Ciuchy, elektronika itd.
Jedyne co jest tańsze to czynsze, ale tak 2-3 razy. A zarobki na rękę (dla przeciętnego pracownika średniego stopnia w banku czy zakładzie ubezpieczeń) to tak 5-6 razy w plecy.

PS. W polsce też niekoniecznie idzie ku lepszemu. Są oazy ale generalnie jest chujnia. Jak wyjdą Brytole a Niemcy oddazą się na powrót miłości Francuskiej to będziemy mieli przejebany po całości. Wydymają nas skurwysyny bez mydła.

Fajna dyskusja. Takie lubie :)

adrian92

Też nie chce żeby nas wydymali, ale na Angoli zbytnio nie liczę (w sensie że ich wyjście coś zmieni)- inny stan umysłu. Oni marzą o swoim dawnym imperium i potrafię ich zrozumieć, skoro u nas są takie sentymenty za I RP a przecież nikt z obecnie żyjących tego nie pamięta, w przeciwieństwie do czasów gdy Brytole mieli Indie, czyli jeszcze 71 lat temu…. Co do Francuzów czy Niemców…. Jak patrzę na to co mówi i przede wszystkim działa Macron (zresztą to jest głównie na użytek wewnętrzny, francuski) chociażby to widzę że gość jest idiotą… Pracuję w transporcie, wiem np że zagraniczni kontrahenci nie wybierają polskich przewoźników ze wzgl. na cenę (choć też znaczenie ma, ale nie decydujące) bo róźnice nie są kolosalne, raczej wybierają nas ze wzgl. na jakość (tak, doszliśmy już do takiego poziomu że w niektórych branżach wygrywany jakością :) ), a tymczasem zwłaszcza Francuzi sądzą że jak zaczną karać Polaków mandatami i innymi karami to Francuzi przejmą rynek przewozów z powrotem- tymczasem w rzeczywistości im się po prostu nie chce/nie opłaca (raczej to drugie, stawki są takie, że dla francuskiego przedsiębiorcy to sie zwyczajnie nie kalkuluje,chyba że ma stałego dobrego klienta). Z Niemcami jest o niebo lepiej, to naród który dobrze rozumie handel i jego zasady (choć to Holendrzy są prawdziwymi mistrzami). Chodzi mi generalnie o to, że politycy mówią swoje a potem życie (i stan konta zainteresowanych) to weryfikuje. Business as usual. Spójrz na Turcję- przecież to teraz kraj dyktatorski! Przeszkadza to np Mercedesowi w inwestowaniu w kolejne odziały w tym kraju? Nie. Można dyskutować na ile ktoś mający w czymś interes ma prawo oceniać rząd w kraju w którym lokuje swój biznes, ale to temat tak rozległy, że boję się go podjąć, mam fatalny weekend, nie chcę go sobie psuć tematem na pograniczu polityki 😉 … Dążę do tego żebyś nie bał się tego „wydymania” tak bardzo. Czy jest to możliwe? Tak. Czy prawdopodobne? Nie sądze, za dużo wzajemnych powiązań i interesów, żeby z powodu jednego rządu robić wojenkę ekonomiczną na której stracą wyborcy…
Co do życia w Polsce… Wiem że jest coraz drożej, byłem też w Niemczech wielokrotnie, mieszkałem też w Bordeaux przez parę miechów i we Francji jest drożej ale te róźnice nie są kolosalne… Cóż, tak jeszcze jakiś czas będzie, ale pamiętaj- ile oni mieli lat stabilnego rozwoju, ile my?…
Niestety nie wszędzie jest ok, ale tych oaz „bogactwa” jest chyba coraz więcej. Musimy liczyć na utrzymywanie się niskiego bezrobocia- moim zdaniem polscy przedsiębiorcy dopiero zaczynają rozumieć zasadę, że lepiej mieć jednego, zadowolonego z kasy, pracownika, niż co 3 miesiące szkolić nowego, bo każdy odchodzi jak tylko znajdzie coś lepszego, albo ucieka za granicę. Może będzie normalnie czego Tobie i sobie życzę :)
PS Monachium chyba jest najdroższe w Niemczech, ale rozumiem też drożyznę w F. am Main. W końcu to jedno z największych centrów handlu na świecie.

Pasta

Tez mielismy swojego E-wandzel-osa. Legia i komisja ligi. Reszta druzyn to moze sobie whiski oierdolnac

Laki Luk
Nigdy Nie Byłem Na Meczu

Pasta do podłogi.

Laki Luk
Nigdy Nie Byłem Na Meczu

To jest… otwierające oczy. Nie miałem pojęcia, że taka tam rzeczywistość. Bardzo, bardzo dobry tekst, nawet jeśli odrobinkę przesadzony, choć w sumie dlaczego miałby taki być?

mingo

To nie wiesz? Przecież Weszło! jest w klice, która ma wymusić pozostanie VOO w Legii. Jak VOO przeczyta ten tendencyjny tekst to raz dwa zapomni o Grecji 😀

A tak na serio, to właśnie czemu miałby być przesadzony? Takie są realia w Grecji. Złodziejstwo, korupcja i lenistwo.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Lockouty w amerykańskich ligach profesjonalnych to chyba jednak przypadek większego kalibru. Więc pierdzielenie jakoby opóźnienie startu ligii mogłobyć spowodowane tylko katastrofą naturalną kompletnie od czapy.

Urban

Nawet Hasi spokojnie wygra lige w takich warunkach

Znawca94

Plaża,nowy kraj,być może większe pieniądze ale nie pewne,nowa kultura,gra przeciwko piłkarzom jak Cambiasso,gwiazdom ale zakurzonym,nowy język.Przygoda,będzie co wspominać i opowiadać w wwiadach na Weszło.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Kupił Nottingham Forest, bo chce doświadczyć jak wygląda prowadzenie klubu bez god mode? Czy przeciwnie – chce zobaczyć jak można kantować w trudnych warunkach?

Michal Sz

Cambiasso to zdaje się właśnie odszedł z Olympiakosu, skończył mu się kontrakt i nie ma go w kadrze.

scrollo7

żałosny artykulik. Nie wspominając o budżecie, zawodnikach a wsp. sportowym w ostatnich 3 latach w których legia wogole istnieje to:

74 Legia Warszawa Polska 2,000 2,625 10,950 4,100 8,775 28,450 19,750

61 PAÓK Grecja 2,380 10,220 6,240 7,080 9,160 35,080 27,900

28 Olympiakós SFP (Pireus) Grecja 10,880 19,220 12,240 11,080 11,160 64,580 27,900

z siebie robicie idiotów…

Bonus Burdenski
1. FC Köln

> a w składzie obecni są tacy grajkowie jak Esteban Cambiasso, Diogo Figueiras czy Konstantinos Fortounis. Z tym pierwszym Vadis w Warszawie mógłby zagrać wyłącznie w przypadku, gdyby Kuchy zdecydował się na grę Realem w Fifie 2013
Chyba 2003.

wpDiscuz