Po czym poznać dobrego trenera?
Weszło

Po czym poznać dobrego trenera?

„Dobry trener, tylko wyników nie ma”. Tak miał ponoć komplementować kolejnych utalentowanych szkoleniowców Kazimierz Górski, jasno wskazując, co jest najważniejszym czynnikiem przy ocenie umiejętności trenera. My oczywiście nie jesteśmy tak drastyczni – doceniamy na przykład pracę Macieja Bartoszka, który przecież żadnych tytułów nie zdobył, ale z mizernego potencjału wyciągnął fenomenalny wynik strasząc najbogatszych i największych w Polsce.

Coś w tym jednak jest, że u niektórych trenerów wiedza, obycie, przygotowanie teoretyczne i klasa nie idą w parze z tym, co dzieje się na murawie. Pierwszy przykład z brzegu – Robert Podoliński, który od czasów Dolcanu systematycznie sunie w dół. Za każdym razem wszyscy są nim zachwyceni – piłkarze, działacze, dziennikarze, całe otoczenie wokół klubu. Wszyscy widzą pracowitość, erudycję, znajomość najświeższych trendów, ciągłe dążenie do doskonalenia się. A potem Radomiak wyłapuje z Bytovią 0:6 w dwumeczu i kończą się marzenia o awansie.

Podobnie było choćby z Andrzejem Rybarskim, specjalistą od moneyball w Górniku Łęczna, ale przykładów znaleźlibyśmy pewnie jeszcze więcej. Samokrytycznie opowiedział nam o tym kiedyś Jacek Zieliński, asystent Franciszka Smudy podczas przygotowań do Mistrzostw Europy, wcześniej m.in. w Koronie czy Lechii. – Ja tutaj zakopany w książkach, układam mikrocykle, analizuję postępy w treningach, sprawdzam statystyki z ostatnich dziesięciu sezonów. A oni mi pod drzwiami, tup, tup, tup, na miasto – śmiał się, pokazując jak wiele dzieli najlepszego teoretyka od czystej – brudnej – praktyki.

Tak, tak, zmierzamy w ten sposób do Marcina Dorny. W ostatnich dniach próbowaliśmy naciągnąć na ostrzejszą krytykę któregoś z ludzi, którzy go znają, pracowali z nim, lub pod jego wodzą. Nie było ani jednego chętnego. Przyduszony Ryszard Dorożała, Trener Koordynator w Wielkopolskim ZPN-ie, stwierdził jedynie, że czasem powinien być większym skur…synem (prosił o wykropkowanie, szanujemy). Ani jednego złego słowa. Ani jednego wytknięcia błędów. Ani jednego walnięcia pięścią w stół – tak, jest słaby, żałosny, zły.

W tym miejscu jednak pojawia się pytanie – czym charakteryzuje się dobry trener? Co wyznacza jego sukces? Czym powinien się zajmować, jakie zadania realizować i przede wszystkim – jakie efekty osiągać?

Rozłóżmy to na czynniki pierwsze.

ZAWODNICY GRAJĄ U NIEGO LEPIEJ NIŻ WCZEŚNIEJ

W piłce klubowej sprawa jest jasna – klub kupuje nieco zapuszczonego Vadisa Odjidję-Ofoe, albo ligowego średniaka, Fiodora Cernycha, a zwinny trener robi z nich gwiazdy ligi. Bjelica sprawia, że kwadratowy Kownacki znów zaczyna czarować i pracować na duży transfer, Magiera wyciąga Kopczyńskiego bezpośrednio z meczu rezerw Legii z ŁKS-em w III lidze i puszcza go na Real – a ten wcale nie wymięka. Probierz kreuje swoich kolejnych Tuszyńskich czy Góralskich, a u Bartoszka piłkarza zaczyna przypominać nawet Bartosz Rymaniak.

Selekcjoner w teorii ma dużo trudniej – widzi chłopaka przez kilka tygodni w roku, ma bardzo ograniczony wpływ na jego program treningowy czy zwyczaje, nie pilnuje realizacji założeń, nie sprawdza, czy na pewno podczas treningu biegowego typ nie chowa się za drzewem. Ale nie trzeba przecież szukać daleko. Adam Nawałka pokazał, że można budować niezależnie od sytuacji klubowej, wręcz przeciwnie, czasem to reprezentacja narzuca trendy. Artur Jędrzejczyk w roli lewego obrońcy? Przesunięcie tam Macieja Rybusa? Konsekwentne powoływanie Krzysztofa Mączyńskiego gdzieś z chińskich restauracji? Wystarczy spojrzeć na wysyp ofert dla polskich piłkarzy po Euro 2016, by zobaczyć, ile dobrego dla tych chłopaków zrobił Nawałka.

Okej, można odwrócić sytuację – Kapustka dostał szansę ogrzania się przy Lewandowskim, przy takiej jakości piłkarzy, jaką obecnie dysponuje nasza reprezentacja selekcjoner równie dobrze mógłby tam wrzucić Mateusza Wdowiaka i wcale dużo inaczej by to wszystko nie wyglądało. Ale gdy pod wodzą Nawałki lepiej niż w klubie gra praktycznie połowa zespołu (Błaszczykowski odżył właśnie w kadrze, Pazdan pozostał „ministrem obrony” nawet, gdy w Legii zdarzały mu się dużo słabsze mecze, Grosicki szalał na skrzydle, gdy w Rennes był żelaznym rezerwowym). A u Dorny?

Jan Bednarek po szalenie solidnym sezonie kompletnie gubił się w kryciu. Dawid Kownacki, odbudowany przez Bjelicę, znikał gdzieś za plecami obrońców. Frankowski, w Jagiellonii regularnie groźny, dynamiczny i przebojowy, tutaj nie wąchał piłki. Gorzej niż w klubie wyglądali Linetty (nieznacznie), Kędziora (dość mocno) czy Piątek (mocno). W dodatku żaden z tych, którzy nie grali w swoich klubach regularnie nie pokazał, że trener w jego miejscu pracy się myli. Wręcz przeciwnie – przy takim Jaroszyńskim zaczynamy rozumieć stawianie w Krakowie i na Ferraresso (trochę parodysta), i Brzyskiego (trochę emeryt). To zaś może świadczyć o…

SELEKCJA

Marcin Dorna nie zaskoczył. Ludzie powołali się sami. U Nawałki też w teorii „powołują się sami”, ale na Euro pojechał gołowąs Kapustka, a nie Sebastian Mila chociażby, z takimi świetnymi występami w eliminacjach i wcale niezłą rundą w barwach Lechii. Dorna ani nikogo nie wyczarował, ani nikogo nie zmotywował, ani nawet nie wprowadził atmosfery rywalizacji. Wydawało się, że Lipski mógłby trenować nie z Pogonią, a z bażantami na wsi u swojej dalekiej rodziny, a i tak miałby miejsce w kadrze. Nie chodzi o szukanie kozłów ofiarnych wśród powołanych – chodzi o to, o czym powiedział w rozmowie z Weszło Andrzej Iwan. –  Od pewnego czasu, większość zawodników czuła się zbyt pewnie. No, a pamiętajmy, że była część piłkarzy, która miała fatalną sytuację w klubie. Moim zdaniem selekcja była za wcześnie zamknięta.

Jasne, osobny rozdział to ograniczony wybór – bo jednak nie wyobrażamy sobie, że nagle od Jacha lepiej gra Hubert Matynia, ale mimo wszystko – rywalizacja była dość symboliczna. Tym bardziej, że selekcja kończy się przecież wyborem składu.

DECYZJE

I tutaj też do ogródka Dorny lądują całkiem spore kamienie. U dobrych trenerów każdy wybór powinien się bronić, u trenerów niezłych – przynajmniej być łatwym do uzasadnienia. Na przykład Nawałka i jego wybory dotyczące opaski kapitańskiej. Naród, eksperci, dziennikarze – zwolenników kapitana Błaszczykowskiego było niemal tylu, co fanów opcji „kapitan Lewy”. Selekcjoner podjął wybór nieoczywisty, w dodatku pozwalając sobie na brak konsekwencji – bo przecież zasady miały być przejrzyste i kapitanem miał być zawodnik z największą liczbą występów w reprezentacji. Po pierwsze jednak – wybór obronił się na boisku i poza nim, gdzie Lewandowski stał się prawdziwym liderem, po drugie zaś – nawet gdyby nie wypalił, Nawałka mógł rozwinąć listę z sześćdziesięcioma argumentami, które potwierdzałyby, że działa logicznie.

U Dorny niestety nie wszędzie da się uzasadniać wyłącznie za pomocą logiki. Występ Dawidowicza w drugim meczu? Stawianie na Wrąbla zamiast Drągowskiego? Opowieść o tym, jak Dawidowicz wypełnił wszystkie założenia taktyczne i zagrał „to, czego od niego oczekiwaliśmy”, po czym… usadzenie go na ławce. Wiele spośród wyborów Dorny wyglądało na takie z kategorii „on się z tego nie wybroni”. Sami naszą ankietę: Wrąbel czy Drągowski” opatrzyliśmy komentarzem, że jeśli Dorna postawi na Wrąbla, a Wrąbel powstrzyma Szwedów – uznamy, że jest jakimś samorodnym trenerskim geniuszem, który widzi lepiej od jakichś 10 milionów Polaków zainteresowanych futbolem, wliczając w tę pulę ekspertów czy dziennikarzy.

No ale Wrąbel Szwedów nie powstrzymał.

ZMIANY POMAGAJĄ DRUŻYNIE

Nie pomogły. Czasem wręcz wydawały się przeszkadzać. Podobnie było zresztą z reakcją na wydarzenia na boisku – dwukrotnie prowadziliśmy 1:0 i dwukrotnie kompletnie nie potrafiliśmy odpowiedzieć na bardziej ofensywną grę przeciwnika. Dostosowywaliśmy się do przeciwników, zamiast konsekwentnie grać według własnych założeń. Nie widać było w tym ręki Dorny, nie widać było reagowania, w ogóle nic nie było widać.

SZATNIA IDZIE ZA NIM W OGIEŃ

Kolejna cecha dobrego trenera – gdy ma możliwość zbudowania własnej szatni, dobrania zawodników pod siebie, wybrania tych, którzy najbardziej mu odpowiadają – finalny efekt jest taki, że drużyna idzie za nim w ogień. Oczywiście, mogą się zdarzyć konflikty na linii piłkarze-trener, ale zazwyczaj mają miejsce na początku jego urzędowania, albo w sytuacji, w której trener nie ma pełnego wpływu na stan osobowy – transfery czy przedłużenia kontraktów.

Ale tutaj? Dorna budował drużynę od lat, zna się z częścią tych chłopaków jak łyse konie, powinien być dla nich jak ojciec, w najgorszym przypadku – bardzo bliski wujek. Tymczasem już po pierwszym meczu dwóch piłkarzy w ten czy inny sposób uderzyło w trenera. Kontrargument, że Bielik to rocznik 1998, cztery lata młodszy od dominujących w kadrze zawodników z rocznika 1994 nie do końca do nas trafia – przecież nikt Dornie Bielika do drużyny nie wepchnął. To zresztą zahacza też o kolejny problem selekcjonera. U-21 było zbiorem prawdopodobnie najlepszych zawodników poniżej 23 roku życia. Nie było zaś drużyną. Można dyskutować, czy rolą trenera młodzieżowego jest ogrywanie najlepszych pod kątem dorosłej kadry, czy stworzenie możliwie najlepszej drużyny. Jeśli jednak oceniamy trenera – to bierzemy pod uwagę obie możliwości. Bielik ani się nie ograł, ani nie wyglądał na część zgranej ekipy.

I to trzeba zapisać wyłącznie na konto Dorny.

ZNEUTRALIZOWANIE ZALET RYWALI

Cały świat wiedział, że Ward-Prowse ze stojącej piłki robi czary. Polska nie wiedziała, dzięki czemu pomocnik miał 1203 szanse, by dokładnie dograć ze stałego fragmentu gry. Albo Dorna nie zdecydował się na kategoryczny zakaz faulowania w okolicach szesnastki i desperackie próby uniknięcia wybicia piłki na rzut rożny, albo drużyna nie potrafiła tego zrealizować. W tym drugim przypadku – okej, jest usprawiedliwiony słabością poszczególnych graczy. Ale i ze Szwedami (kompletnie pusty środek pola), i ze Słowacją (problemy z pressingiem) wyglądało to po prostu jak niezrozumienie strategii trenera przez jej wykonawców.

***

Marcin Dorna może być naprawdę porządnym trenerem. Może mieć umiejętności i wszystkie potrzebne cechy. Może mu się udać z pięcioma kolejnymi drużynami, które poprowadzi. Głupotą byłoby przecież ocenianie Mourinho przez pryzmat schyłkowej Chelsea biegającej w środku tabeli czy Claudio Ranieriego w kontekście jego osiągnięć z reprezentacją Grecji. Nie takim trenerom jak Dorna zdarzały się wpadki – i to nie tak błahe, jak zawalony turniej U-21.

Ale trzeba to napisać wprost – Dorna nie zaprezentował ani jednego atutu. Nie pokazał się dobrze z żadnej strony, nie zrobił nic, spośród rzeczy, które muszą wykonywać cenieni trenerzy. Można na upartego bronić go, że w tego typu rozgrywkach nie chodzi o wynik, ale w żadnym wypadku nie można zdejmować z niego odpowiedzialności, czy przekonywać, że mamy po prostu słabych piłkarzy. Słabych piłkarzy nie biorą do Premier League, słabi nie grają w Serie A czy w czubie Ekstraklasy.

Dorna ten turniej zawalił, razem z piłkarzami. Może wkrótce, jak jego piłkarze, trafi do Southamptonu i Sampdorii, ale ten turniej dla nich wszystkich był skrajnie nieudany. Możemy się zgodzić, że Dorna nie jest złym trenerem, ale wszyscy muszą się zgodzić z nami, że źle poprowadził drużynę w tych konkretnych rozgrywkach.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (39)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
milosh

artykuł sponsorowany.

tak serio, to przeżywacie tego Dornę jak pierwszą inicjację. wielka pompa, wszystko cacy, organizacja pierwsza klasa a reprezentacja wpierdol. Dorna po prostu reprezentuje starą, dobrą, polską myśl szkoleniową. i tyle.

YeahBunny

i jeszcze wspaniały tekst: „Głupotą byłoby przecież ocenianie Mourinho przez pryzmat schyłkowej Chelsea biegającej w środku tabeli”.

Bo przecież Dorna osiągnął w piłce już więcej niż sam Jose i tę jedną drobną wpadkę z reprezentacją U-21 można (ba, nawet TRZEBA) mu wybaczyć!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

derlis

No właśnie.. Claudio Ranieri – przykład trenera postrzeganego za świetnego, a jakby się dokładniej przyjrzeć, to właściwie nie wiadomo za co.. w Chelsea nie wygrał bodaj żadnego pucharu przez prawie 4 lata pracy, a po nim przyszedł taki Mourinho i w pierwszym sezonie przytulił mistrzostwo. W Valencii wygrał Puchar Króla, a przychodzący już sezon później Cuper ugrał 2 finały LM, a sam Ranieri ponownie przejmując Valencię, tym razem mistrzowską Beniteza, zakończył z nią przygodę po zaledwie sezonie.. później włoski maraton w Parmie, Juventusie, Romie, i Interze bez większych sukcesów.. w miarę zapanował nad gwiazdorską obsadą w Monaco, acz zastępujący go Jardim pokazał, że można zrobić więcej, i to w dodatku bez ogromnych funduszy i gwiazd w składzie. Mistrzostwo z Leicester to nic innego jak wykorzystanie słabiutkiej postawy najmocniejszych drużyn ligi.. no owszem, wykorzystać czyjś słaby punkt też trzeba potrafić, ale to nie zmienia faktu, że tego osiągnięcia nie powinno się stawiać na piedestale, bo już sezon 2016/17 szybko wszystko zweryfikował..

blazej przybylowicz

pełna zgoda. Przykład Ranieriego nie pasuje.
Bardziej reprezentatywna dla kariery Ranieriego będzie Grecja niż Chelsea.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

pepe72

Tu jestem się w stanie zgodzić.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Lluc93

Jak dla mnie to jest właśnie największa dyskwalifikacja Dorny. Brak jakiekolwiek taktyki. Laga do przodu w ataku i wielki chaos w obronie. Świetnie to na tle Anglików było widać, bo to też nie jest jakaś cudowna drużyna, ale widać tam rękę trenera. Widać, że ci gracze wiedzą co mają robić w fazie ofensywnej i wiedzą co mają robić w fazie defensywnej. Wiedzą kiedy pójść do pressingu, kiedy nie. Wszystko jest zorganizowane. U nas wyglądaliśmy jak 11 przypadkowych zawodników w każdym meczu, A miał na to dwa spokojne lata, bez żadnej presji wyników. Możemy być słabsi piłkarsko od Anglików, możemy z nimi przegrać, ale żeby przez 90 minut nie pokazać ani jednej składnej akcji, przez 90 minut wyglądać jak stado baranów to już przegięcie.

A Dorna na pierwszy rzut oka może i wydaje się, że ma potencjał na dobrego trenera. Umie mówić nie tylko po polsku, dobrze się wysławia, jest inteligenty, może i zna wszelkie nowinki i systemy taktyczne, ale nie potrafi wprowadzić ich w życie. Oczywiście Boniek, który ma się za nieomylnego będzie go bronił, ale z tej mąki chleba nie będzie.

Tsubasa Ozora
Nankatsu

Anglia to jednak inna liga.
Słowacja(poziom zbliżony, mieli być nawet słabsi) pokazała nam, co to znaczy mieć trenera i przepracowane godziny nad systemem gry. Hapal wzniósł ich na wyższy poziom.

FC Bazuka Bolencin

Przecież trenowali schematy – jaką najlepszą fryzurkę wybrać do kolejnego odcinka „Łączy Nas Piłka”.
Z tym żelusiowo-pizdusiowym pokoleniem to nawet Mourinho by nic nie zrobił, czy nawet zwykły Petrescu (bo by go związek wyjebał że robi krzywdę Panom Piłkarzom na treningach).

Golarz Filip
KKS

Wezcie już zostawcie tego trenera w spokoju. Kopaczy mamy słabych i w ogóle nas na tych mistrzostwach nie powinno być. A tak byliśmy i daliśmy się ogolić jak frajerzy…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Lluc93

Moim zdaniem nie mamy takich słabych piłkarzy, szczególnie w młodzieżowych reprezentacjach liczą się te zespoły, który potrafią stworzyć drużynę. Nawet gdy w tej drużynie są sami przeciętni piłkarze, a u nas Dorna tego nie potrafił. Tu już nie chodzi o wyniki, ale o fatalną grę. Słowacy wcale takich doskonałych piłkarzy nie mają, taki Mihalik nie poradził sobie w czeskiej lidze, nie poradził sobie w polskiej, a wyglądał przy naszych jak piłkarz z innego świata. Słowacy wiedzieli co mieli grać, nasi nie wiedzieli.

Gdybyśmy od takich Anglików dostali po grze gdzie byśmy próbowali grać w piłkę, gdzie byłyby jakieś przemyślane akcji to pal licho, ale jeśli mamy do zaoferowania tylko dzidę do przodu to o czym mu tutaj rozmawiamy.

Sławomir Toczek
Polskie Składy Budowlane

Zgadzam się z Lluc93, bo jeśli my mamy słabych piłkarzy to co powiedzieć o Słowakach czy Macedończykach, którzy mimo że zebrali wpierdul od Hiszpanii to grali bezkompromisowo.

Wydaje mi się, że jednym z powodów naszej porażki był paradoksalnie fakt, że byliśmy gospodarzem. Trybuny pełne rodaków = pełne gacie. Odwieczny problem polskich piłkarzy mentalność i brak zaangażowania.

baran

Od pana Rymaniaka to proszę się odczepić raz na zawsze i znaleźć innego kopacza który będzie służył za wzorzec parodysty. Zresztą piłkarze grają pod swoim nazwiskiem, a większość postów na weszło piszą anonimy i nie wiadomo z kogo można się ponabijac.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Malachitowy Amulet

Dorna się nie nadaje… Po oczach widzę

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Moim zdaniem Dorna zwyczajnie nie dopasował systemu gry do zawodników.
Pamiętam jak kiedyś w studio skySport Jamie Carragher analizował grę środka pola Arsenalu i zwrócił on uwagę na bardzo ważną rzecz: żeby grać systemem 4-4-2, Ci dwaj środkowi pomocnicy to muszą być zawodnicy pewni siebie, którzy nie podejmują zbędnego ryzyka, którzy maja pewne podanie i nie notują zbyt wielu strat.
My takich zawodników nie mieliśmy dwóch. Linetty pewnie by podołał gdyby nie musiał też kreować w ofensywie.

No własnie, a dlaczego Lientty kreował? Bo nie mieliśmy skrzydeł! Przy 442 to właśnie skrzydłowi mają robić ofensywną grę, od nich oczekuje się dryblingów, dośrodkowań, zejść do środka i rozgrywania z napastnikami.

O naszej lewej stronie nie ma co gadać. Na prawej Frankowski – powiedzcie mi ile on miał wygranych pojedynków 1vs1? Ile razy on ograł obrońcę tak aby mógł dośrodkować albo strzelić. Ja sobie nie przypominam.

Zatem jak my mieliśmy wygrać tym systemem jak w środku nie miał kto rozrzucać piłek, Dawidowicz je na dodatek tracił, a każde podanie na skrzydło kończyło się albo podaniem w tył, albo dzidą na napastnika i liczenie, że może się uda.

wawel1

To musi być przede wszystkim AUTORYTET !!!!! Gosc który cos wygrał cos zdobył znający zycie piłkarskie cenione nazwisko a nie popierdółka z młodzieńczą brodą która bedzie PROSIŁA ( nosz qurwa) gówniarzy aby przyjechali na turniej…….. ta ekipa nie przypominała reprezentacji z zębem. Mecz z Anglikami przypominał ” walkę gołej dupy z batem….. „

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wawel1

Ludzie będący w piłce lub przy piłce mówią ” rozkapryszone gwiazdki z przewieszoną torebka …” Co to znaczy bunt ? 21 lat ???? Co to znaczy że trener musi się prosić ażeby zawodniczek przyjechał na Euro…? pod co to podciągnąć ? Sama gra -wszyscy widzieli 1 punkcik podarowany przez sędziego w 90 minucie….
Adminie – TRENER /PIŁKARZ Z OSIĄGNIĘCIAMI NIE POZWOLI SOBIE NA ;
A) WYPOWIEDZI W STYLU BIELIKA
B) BUNT MAMINSYNKÓW ( oni maja po 21 lat ……)
Ogladalem 3 mecze i powiedz mi w ktorym momencie byla walka , determinacja , składna gra ( 6 minut ???) na 270 ?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

kuzno

Pomijając meritum artykułu, zwracam uwagę na Wasze pisanie pod tezę. Kilka dni temu gdy ocenialiście piłkarzy, to Kownacki był najlepszy i w przekroju całego turnieju, o ile dobrze pamiętam, zasłużył na 5. Teraz to do Waszej tezy nie pasowało i woleliście napisać:

„Dawid Kownacki, odbudowany przez Bjelicę, znikał gdzieś za plecami obrońców.”

Trochę konsekwencji.

AndrzejeK
Orzeł Parzeczew

Komentarz dobrany pod teze

Kamil_13

Trener pracuje z ludźmi a trenowanie to nie działanie 2+2 gdzie musi wyjść 4. Trener musi być autorytetem, umieć motywować, znać taktykę, która przy posiadanych zawodnikach zadziała.

Bartek Baran
Wisła Kraków

Ocenianie tej drużyny należy zacząć od tego, że ona nie awansowała na ten turniej, tylko zagrała jako gospodarz. To, jaka jest jej wartość, było przez długi czas niespodzianką. Okazało się, że w porównaniu z sensownymi ekipami, które udział wywalczyły – wartość drużyny Dorny jest niska. Wg mnie wieszanie na niej psów jest przesadzone, bo ta ekipa pewnie nie weszłaby na Euro U-21 rozgrywane gdzieś indziej.

Hans Adalbert Mazeppa - pokaz siły
Borki Apartments F.C.

Jako, że generalnie zgadzam się z autorem-anonimem, to dopierdolę się tylko do wyrażenia „szalenie solidny” (to o sezonie w wykonaniu Bednarka). To jakby napisać „przerażająco miły” lub „okropnie ujmujący”.

Kamil_13

A tacy Niemcy w Pucharze Konfederacji mają mnóstwo młodych, którzy mogli grać w kadrze u21, Kimmich, Brandt, Werner, Sule, Demirbay i inni

Stanislav Levy

Dodałbym jeszcze rozwalenie mentalne drużyny. Przecież Milik ma 34 mecze w kadrze, a Zieliński 23. Po pierwsze, nie było sensu ich powoływać, bo ci gracze w formie to nasi podstawowi zawodnicy w dorosłej kadrze. Dorna chciał ich powołać, przez co dał znak reszcie grupy, że w nich nie wierzy. Piłkarze nie będą umierać za trenera, który daje im do zrozumienia, że najchętniej wymieniłby ich na innych.

Kamil_13

Generalnie i tak za niego nie umierali. Nie ma charyzmy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

jakibic

Czy ktoś wie jakie wykształcenie ma Prezes PZPN ? Tak z ciekawości.

Kamil_13

mgr po AWF Warszawa, ale nie wiem jaki kierunek skończył

szemrany
Legia

Znowu o tym ogórze, niech spierdala kopać rowy uszami może tam się sprawdzi.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

miszelinho

Selekcjoner reprezentacji to najtrudniejsza forma trenerki,nie mozesz przygotować zespołu fizycznie,nie znasz charakterow ludzi i naciski z każdej strony. Dornie na pewno trzeba zarzucić brak pokazania zdecydowanego stanowiska.
Odoba ,ktora napisala ten artykuł niech porowna Dorne do większych selekcjonerow-przegranych:Engel,Janas i Beenhaker i może nawet lepszego trenera w lidze Fornalika,czy w podobnej sytuacji Smude.
Zespół poprostu jest słaby,a jeśli nie odaje serca to tak się konczy.Większość myśli o nowych ofertach niż o treningach w u-21.
A co do Dragowskiego chlopak praktycznie nie gra nie ma rytmu meczowego a eksperci i dziennikarze ,ze Wrabel to przyczyna klęski.
Kolejna bańka pękła,a dziennikarze nadal 2 kosmicznych z Lecha ,Jach objawienie ligi i cienki Jaroszyński a obrona poprostu slabizna

StaszekPrawy

Nareszcie solidny tekst. Very, very solid. Gratulacje dla redaktora FotoPyKa.
Dorna się nie nadaje do dorosłej reprezentacji. Albo wraca do bezpiecznego kurwidołka, pracy z 15-17. Albo robi progres, wychodzi z pzpnowskiej zony komfortu i próbuje sił w piłce klubowej.

Fanser

Po czym poznać dobrego trenera ? Po tym , że nie jest pizdą. Po ryju widać , że ten to taka pizda ustawiona tylko dzięki znajomością. Piłkarze włażą mu na głowe , bo jest pipką i tyle.

wpDiscuz