Szamoobrona
Luka „Nie pamiętam” Modrić. Czy gwiazdor kryje chorwackiego krętacza?
Weszło

Luka „Nie pamiętam” Modrić. Czy gwiazdor kryje chorwackiego krętacza?

Jak co kilka dni… Skandal w Chorwacji. Moglibyśmy właściwie uczynić z chorwackiego futbolu stałą rubrykę pokroju „piłkarskie jaja”. Praktycznie nie ma miesiąca, by nie dotarły do nas z tamtego interesującego państwa informacje o kolejnych przekrętach, skandalach i aferach w świecie futbolu. Tym razem jest naprawdę grubo – sprawa nie dotyczy bowiem tylko trwającej od lat lokalnej wojenki wszystkich ze wszystkimi, ale i postaci z czołówek światowych gazet – Luki Modricia. 

Skąd Modrić w środku korupcyjnej afery z wątkiem podatkowym w tle? Jak niemal wszystkie podobne sprawy w Chorwacji – zaczęło się od współpracy ze Zdravko Mamiciem.

Krótko rzecz ujmując – piłkarz Realu Madryt jak większość utalentowanych Chorwatów rozpoczął swoją wielką karierę od Dinama Zagrzeb, przy którym od lat aktywnie działał właśnie Zdravko Mamić. Razem z umową z klubem, od razu pojawiła się też równoległa z samym Mamiciem, na mocy której oskarżony o szereg przestępstw i wykroczeń prezydent Dinama otrzymywał chociażby procent od transferów zawodnika. Przez lata wydawało się, że ośmiornica oplatająca chorwacką piłkę jest nie do zdarcia – Mamić rządził Dinamem i jego filią, Lokomotivą, współpracował z najwyższymi władzami krajowego związku piłkarskiego, a według kibiców i części dziennikarzy – trzymał też w kieszeni stołeczne sądy. Ile w tych pogłoskach prawdy? Fakty są takie, że dotychczasowe śledztwa w sprawie Mamicia umarzano bezzwłocznie po przekazaniu sprawy instytucjom z Zagrzebia – tak było choćby ze śledztwem UEFA w sprawie ustawionego meczu Lyonu z Dinamem (pamiętne 7:1 eliminujące z Ligi Mistrzów Ajax). Odkąd węszyli Chorwaci a nie międzynarodowi specjaliści – okazywało się, że wygrana sześcioma golami w sytuacji, gdy awans gwarantowała wyłącznie wygrana sześcioma golami to totalny przypadek.

O samym Mamiciu i jego barwnym życiu możecie przeczytać na przykład TUTAJ. Dziś jednak mniej liczy się jego kartoteka (noce na komisariatach, bójki, rasistowskie obelgi czy groźby wobec dziennikarzy), bardziej aktualna sytuacja. Ta wygląda bowiem tak, że po latach bezkarności przyjdzie zapłacić co do kuny za tłuste lata. Od 2015 roku niezależne śledztwo prowadzi USKOK – chorwacki odpowiednik naszego CBA. Służby specjalne wkroczyły do biur Dinama Zagrzeb oraz chorwackiej federacji, przede wszystkim zaś w świetle zgromadzonych przez nich dowodów – na ławie oskarżonych wylądował sam Zdravko Mamić. Co ważne – na ławie oskarżonych w… Osijeku. Całość przeniesiono z dala od stolicy w obawie przed natrafieniem na jednego z sędziów zaprzyjaźnionych z Mamiciem.

Lista zarzutów jest długa, dotyczy zarówno oszustw podatkowych, jak i defraudacji, najbardziej istotne zaś wydają się przywłaszczenia klubowych pieniędzy przy okazji transferów. Przez lata Dinamo sprzedawało do najlepszych klubów szeregi świetnych piłkarzy, jednak klub w żaden sposób nie inwestował. Gdzie rozpływały się te miliony euro? Odpowiedzi miał udzielić także Luka Modrić, w reportażu „Independent” określony „bankomatem Mamicia”. Mechanizm wydawał się doskonały – familia Mamiciów miała bowiem właściciela klubu (Zdravko), trenera (Zorana, brata Zdravko) oraz menedżera (Mario, syn Zdravko). Gdy dodamy do tego koneksje i układy – wydawało się, że Mamiciowie mogą z dowolnego piłkarza zrobić gwiazdę i z dowolnej gwiazdy rezerwowego Hajduka Split. Buntownicy? Na przykład Andrij Kramarić, który musiał przebijać się w Rijece, skąd w naturalny sposób o wiele dalej do Europy, niż z rokrocznie wygrywającego mistrzostwo Dinama. Na marginesie – czy to przypadek, że po 11 latach dominacji stolicy, tytuł Rijeka odebrała dopiero w sezonie, którego sporą część Mamić oglądał zza krat?

Wracając jednak do Modricia – jego sprawę opisano z najdrobniejszymi detalami łącznie z towarzystwem, które asystowało mu przy wypłatach pieniędzy z jego bankowego konta. Posłużymy się tutaj streszczeniem z Independent, oni bowiem opisali sprawę prawdopodobnie najdokładniej. – Kiedy Dinamo sprzedawało Modricia do Tottenhamu, połowa kwoty transferowej opiewającej na 21 milionów euro trafiła na konto zawodnika. W śledztwie udowodniono a zeznania Modricia to potwierdziły, że już po przelewie piłkarz udał się do banku z Mamiciami, wypłacił ze swojego prywatnego konta spory procent kwoty, po czym oddał gotówkę w ręce towarzyszy. Czynność powtarzał przy każdej transzy, finalnie przekazując Mamiciom równowartość ponad 8 milionów euro – dla siebie zostawiając niecałe dwa.

Co ciekawe, wszystkie strony mniej więcej zgadzają się co do tego, że proceder miał miejsce. Spór toczy się o moment podpisania umowy między Modriciem a Mamiciami. Według oskarżenia – aneks, według którego połowę kwoty transferowej zyskiwał sam piłkarz podpisano już po zawarciu umowy z Tottenhamem. Innymi słowy – wykołowano Dinamo na potężne pieniądze, poprzez deal z Modriciem „piorąc” kilka ładnych milionów zysku familii Mamiciów. Początkowo zeznania Modricia pokrywały się z oskarżeniem, wydawało się, że zawodnik pogrąży dawnego menedżera (dobrodzieja? opiekuna? mecenasa?).

Aż do ostatniej rozprawy. Na tej bowiem Modrić najpierw poprosił o dwukrotne odczytanie jego zeznań, po czym stwierdził, że nie pamięta – ani tego, że cokolwiek wcześniej zeznawał, ani tym bardziej rzeczy, które zeznał. Kompletna amnezja. Umowa z Mamiciem? Nie pamiętam. Transfer do Tottenhamu? Nie pamiętam. Jak podaje na Twitterze Mateusz Woźniak, zajmujący się bałkańską piłką – Luka zapomniał nawet, w którym roku zadebiutował w reprezentacji. Nikt w Chorwacji nie ma wątpliwości – tak totalne wyczyszczenie pamięci nie mogło nastąpić w wyniku oszołomienia kolejnym zwycięstwem w Lidze Mistrzów. Tym bardziej, że na przykład Dejana Lovrena, kolejną z gwiazd, których planuje się przesłuchać w związku ze sprawą Zdravko Mamicia przyłapano na spotkaniu z… Zoranem Mamiciem. Mataczenie? Cóż, nikt nikogo za rękę nie złapał, jednakże…

Tak wygląda hotel, w którym mieszkała rodzina Modriciów jako wojenni uchodźcy:

Tak z kolei graffiti w Mostarze, w chorwackiej części Bośni.

A tak jedna z popularnych przeróbek – napis głosi oczywiście „nie pamiętam”.

Modrić miał być tym, który przetnie wreszcie wrzód, zerwie zmowę milczenia, pogrąży butnego i aroganckiego szefa wszystkich szefów. Mamicia nienawidzą kibice, jego machlojki od lat starają się ujawniać dziennikarze, doszło nawet do tego, że piłkarze Hajduka Split odmówili wyjścia na „wieczne derby” z Dinamem po tym, jak Mamić bez powodu zabronił wejścia na stadion kibicom gości. Wystarczyło, by Modrić podtrzymał swoje zeznania.

Niestety dla niego i prawdopodobnie również dla chorwackiego futbolu, postanowił je zmienić. W kolejce czeka już Lovren, ale po wolcie Modricia niewielu wierzy, że uda się przyskrzynić Mamicia za pomocą zeznań piłkarzy. Pozostaje pytanie, co z resztą materiału dowodowego? Winy wydają się bezsporne, zresztą nawet podczas tego procesu ujawnił się charakter Mamicia, który zwyzywał swoich obrońców i ogłosił, że będzie bronić się samodzielnie. Wyrok w tej sprawie ma jednak wymiar polityczny, wręcz epokowy, nie tylko dla tamtejszej piłki. Czy sąd będzie stać na akt odwagi, której zabrakło Modriciowi?

Na razie Mamić spotkał się z… samosądem. Napastnika skazano na 9 dni więzienia.

KOMENTARZE (4)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
oskar

Tak, Lovren na pewno zezna przeciwko Zdravko, tutaj śpiewa z nim „Nikt nie może nas skrzywdzić” na weselu Kovacicia który był w ten weekend:
http://www.24sata.hr/sport/mamic-je-s-lovrenom-otpjevao-hit-ne-moze-nam-ni-ko-nista-529045

No, na pewno…

Andrzej Dudziarz

Norma w katolickim kraju.

Wujek Remo
Kolejorz

Odpowiem klasykiem: „Idiota! …Ale może takiemu lepiej…”

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

tennis-agnieszka-radwanska-australian-open_3406817
15 sierpnia, 21:54
Szamoobrona