Image and video hosting by TinyPic
Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ
Blogi i felietony

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

– Jestem zadowolony z gry mojej drużyny, nie mogę im niczego zarzucić. Dali z siebie wszystko, ale na ten moment jesteśmy po prostu piłkarsko słabsi. Nie bez powodu od 21 lat nie ma polskiego zespołu w fazie grupowej Ligi Mistrzów – wzruszał ramionami w charakterystyczny dla siebie sposób Besnik Hasi. Choć całe środowisko piłkarskie, byli piłkarze, dziennikarze czy eksperci widzieli i bez lupy, że pod jego wodzą Legia Warszawa gra na 30% swojego potencjału – tym razem niewielu mogło zaprzeczyć. Celtic nie był już tym samym rywalem, co w czasach hasła #LetFootballWin. Moussa Dembele i Scott Sinclair w przodzie, Kolo Toure i Jozo Simunović w tyłach. Może i udałoby się go pokonać Legii w formie, z Nikoliciem w gazie i odrobinę lżejszym Vadisem. – Ale Legii Hasiego problemy sprawiłby pewnie nawet ten żałosny Dundalk – napisał portal Weszło.

Wszystko przez to przeklęte losowanie, przez te cholerne cyferki w rankingach. Do rozstawienia zabrakło niewiele – potknięcia Olympiakosu w rewanżu z Hapoelem. Niestety, grecki klub pewnie ograł rywala i Legia zamiast losować rywala spomiędzy Dundalk i FC Kopenhaga, dostała Celtic. Czyli przeciwnika z półki wciąż zbyt wysokiej dla tej drużyny w tym momencie jej istnienia. Liga Mistrzów znów przeszła koło nosa. Co gorsza – ten doskonały współczynnik, wyrobiony między innymi zwycięstwami nad Spartakiem Moskwa, powoli odchodzi w niepamięć. Na miejscu było mówić: jak nie teraz, to już chyba nigdy.

Porażka z Celtikiem zamknęła bramy raju. Na razie wiemy, że na długo. Oby nie na zawsze.

Współczynniki, bloody hell – chciałoby się sparafrazować Sir Alexa Fergusona.

***

Ivan Perisić mógł wpuścić Chorwację na autostradę do finału. Wystarczyło trafić w bramkę w 87. minucie meczu z Hiszpanią, a liderem grupy i drużyną, która trafi na prostszą stronę turniejowej drabinki byłaby właśnie reprezentacja Chorwacji. Niestety, najbardziej upragnione miejsce w całej imprezie padło łupem Hiszpanów, którzy mają przed sobą wymarzoną drogę do finału. Portugalia, która zajęła trzecie miejsce w grupie za Islandią i Węgrami. Polska lub Szwajcaria, czyli drużyny z półki niżej. Wreszcie w półfinale w miarę poważny rywal – Belgia, chyba że niespodziankę sprawi Walia. Na dziesięć meczów z Portugalią, Hiszpanie wygrają pewnie z siedem. Z Polską osiem. Ze Szwajcarią i Walią dziewięć, z Belgią – sześć. Gdyby Perisić trafił… Cóż, Hiszpanie mierzyliby się z Włochami, Niemcami i Francją. To droga przez mękę, przez ból.

Drabinka nigdy nie była tak nierówna. Droga poszczególnych drużyn do finału nigdy nie była tak odmienna. Nigdy leśne trakty prowadzące przez niezliczone rzeki i chaszcze nieruszane od wieków nie stały tak blisko autostrad – nigdy o tym, którą trasą pojedzie cała drużyna nie decydował tak niewielki detal. Perisić trafia i to Chorwaci czy Portugalczycy stają się faworytami do gry przynajmniej w półfinale. Perisić pudłuje i można stawiać majątek na medale Hiszpanów.

Drabinka, bloody hell – chciałoby się sparafrazować Sir Alexa Fergusona.

***

Sytuacje, w których łut szczęścia był ważniejszy niż wielomilionowe transfery to jest piłkarski chleb powszedni. Spójrzmy na drogę Arki Gdynia do Ligi Europy. Prowadziła przez tak arcytrudne mecze jak ten z Romintą Gołdap (4:1 na bardzo ciężkim wyjeździe do Gołdapu… Gołdapii.. Do miasta, w którym gra Rominta) czy Olimpią Zambrów (1:0 po karnym w 90. minucie). Czy kibice Arki obecni na meczu w Zambrowie zdawali sobie sprawę, że Marcus Vinicius Da Silva podchodząc do piłki ustawionej na jedenastym metrze wykonuje potężny krok w kierunku… na przykład mediolańskiego San Siro? A przecież Arka męczyła się też z KSZO (2:1, gospodarze nie wykorzystali karnego na 2:2 kwadrans przed końcem), czy z Bytovią (przegrali 1:2 na wyjeździe, gola na 1:0 u siebie strzelili w 76. minucie). O Wigrach nawet nie przypominamy – przecież tam równie dobrze awans mogła ugrać drużyna z Suwalszczyzny po niesamowitej pogoni w Gdyni.

Czy z tymi rywalami poradziłoby sobie – na przykład – Zagłębie Lubin? Albo Cracovia? Albo dowolny klub z Ekstraklasy? Ile dało Arce szczęście w losowaniu, jak potężny był wpływ kuleczek w misce na ocenę tego sezonu w jej wykonaniu? Ale idźmy dalej – przecież to właśnie Arka pozbawiła gry w pucharach czwartą drużynę Ekstraklasy. Jak wyglądałby ligowy finisz, gdyby każda z czterech pierwszych drużyn była pewna gry w pucharach w przyszłym roku? Czy mielibyśmy tak asekuranckie, tchórzliwe mecze jak te z 35. kolejki? Jak wyglądałaby ostatnia multiliga sezonu? Czy Lechia zagrałaby w Warszawie odważniej? Czy Lech z Jagiellonią przy wyniku 2:2 nie wycofałyby bramkarzy, byle zwiększyć szansę na zdobycie trzeciego gola?

Jedno losowanie, które wywraca do góry nogami sezon kilku drużyn. Które – kto wie – może zadecydowało nawet o tym, kto został mistrzem.

Leszek Milewski napisał przy okazji dwumeczu z Dundalk, że gratulacje należą się Maciejowi Skorży, nie Besnikowi Hasiemu. Że kluczowy był Danijel Ljuboja, nie Nemanja Nikolić. Przeczytajcie sobie całość W TYM MIEJSCU, bo to szalenie mądre słowa. Współczynniki, szczęście w losowaniu, korzystna drabinka – to wszystko bywa, a może niemal zawsze jest ważniejsze od pojedynczych decyzji z życia klubu. Ile warte byłoby ryzyko władz Legii ze sprowadzeniem Vadisa czy Moulina bez pomyślnego losowania? Bez wyrobionych za czasów m.in. Skorży współczynników w rankingach? W starciu z Celtikiem z Kolo Toure, a nie Dundalk z… Z kimś, kto gra w Dundalk. Ile warte byłoby uważne budowanie linii pomocy w Arce Gdynia, jeśli na ich trasie po puchar, gdy męczyli się z Bytovią, stanęłaby Jagiellonia?

Oczywiście, sprowadzanie piłki nożnej do losowań to skrajny idiotyzm, ale spójrzcie na miny kibiców Arsenalu, gdy Gianni Infantino czy obecnie ten typ, który zastąpił Gianniego Infantino otwierał kulkę i czytał: „Bayern”. Przecież oni przegrywali te dwumecze właśnie w tym momencie – otwarcie kulki, wyjęcie karteczki, końcowy gwizdek, umęczona mina Arsene’a Wengera.

Dlatego, gdy w niedzielę wstałem rano po weselu ojca chrzestnego mojego syna, obejrzałem Teleexpress o 17.00 i sprawdziłem prognozy dotyczące rankingu FIFA. Eliminacje i tak wygramy, więc nawet nie zrobił na mnie wrażenia komunikat gościa z orkiestry, że „nasi 3:0!”. Za to ranking… To inna sprawa. Reprezentacja nie walczy już raczej o bilety do Rosji, te mieliśmy już wstępnie zabukowane, gdy z pierwszego koszyka trafiliśmy Rumunię. Reprezentacja walczy, by być w tej najlepszej miseczce z kulkami w stolicy Rosji. Wiecie, jak to mogło wyglądać na mundialu w Brazylii w 2014 roku? Wstawmy Polskę do koszyka A, zastępujemy w nim Szwajcarię, w 2014 roku siódmą w rankingu FIFA. Z koszyka B dostajemy Kamerun, z C Australię, z ostatniego – Bośnię i Hercegowinę.

Przecież to brzmi jak grupa śmierci w mistrzostwach ministrantów parafii Św. Marka w Zgierzu. A taka właśnie spacerowa grupa staje się realna w przypadku Polski 2018, konsekwentnie budującej swoją pozycję w rankingu. Co jeszcze śmieszniejsze – budującej swoją pozycję w rankingu także dzięki szczęśliwemu losowaniu. Wyobraźmy sobie, że zamiast Rumunii dostajemy w grupie Niemców. A zamiast Danii – Włochów. A zamiast Czarnogóry – Turcję. Czy losowanie z pierwszego koszyka w Moskwie byłoby wówczas realne? Cóż, przy rywalizacji z Niemcami i Włochami w sferze marzeń mógł pozostawać nawet sam awans na mundial.

Korzystne losowanie, dobre miejsce w drabince, wysoki współczynnik… Historia ostatnich lat pokazuje, że trenerzy, piłkarze i działacze mogą stanąć na głowie, a potem Arsenal znów dostanie Bayern i sen się kończy. To naprawdę fantastycznie, że w Polsce mamy nie tylko piłkarzy, nie tylko trenera, ale też miejsce w rankingu, pozwalające liczyć na dobre losowanie, a może i fajną drabinkę.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

33 komentarzy do "Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ"

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Przybywam z Frolixa 8

football, bloody hell

siemaszko11.jpg
siemaszko13.jpg
siemaszko4.jpg
hesik997

Dokladnie, rozumiem ludzi dyskredytujących ranking FIFA, jednak trudno odmówić racji – jest to kluczowy czynnik do ułatwienia sobie zycia w turniejach mistrzowskich czy nawet samych eliminacjach do nich. Szczęście w losowaniu grup, ale tez mądry dobór rywali sparingowych (czasem nawet celowe unikanie spotkań towarzyskich) jest niezwykle istotne w budowaniu pozycji rankingowej. Moim zdaniem nie ma co winić tęgiego umysłu, który wymyśli taki sposob hierarchizacji reprezentacji futbolowych, bo przeciez wszystkich obowiązują te same reguły. Warto brać to pod uwagę i starać się ułatwić sobie uzyskanie przewagi w losowaniach, co przeciez bezpośrednio przekłada się na sukcesy, zyski finansowe i popularność.

zdyrman

Dlatego wlasnie irytujacym bylo wystawienie przez rzeczonego Pna Skorze w ostanim meczu grupowym, bo dajze w Izraelu. Tak rowniez w ty mroku jest wazne aby po szybkim zaklepaniu awansu dalej cisnac

WhiteStarPower

Niby spoko teoria ale on jest rozliczany tu i teraz za realizacje zadan ktore przed nim stoja. To tak samo naiwne by oczekiwac na serio od danego rzadu by teraz wprowadzil zmiany na ktorych skorzystaja ich nastepcy dopiero z przeciwnej opcji politycznej. Fajna teoria,mtqk by bylo gdyby jedyna idealogia Skorzy/tego rzadu byla Legia/Polska i myslal o tym dlugofalowo a nie tylko co przynisie kolejny weekend

Janko Buszewska

Ten sędzia z Białorusi to był losowany czy nominowany?
PS a jeśli tak, to przez kogo?

bastion79

Janko nie podpuszczaj. Takich rzeczy nie można zostawić przypadkowi.

FRYZJER z WeRONEK

Janeczko moja kochana, zamówioną partię lekarstw niedługo Tobię dostarczę osobiście, bo widzę iż dosięga Ciebie znów delirium 😉 Tymczasem ogrzej się przy kuchence z WeRONEK 😀
I zapamiętaj hasło z gościnności poznańskich kibiców –
„Klęknij polski ch….przed litewskim panem!” – czy to nie tak szło 😉

Janko Buszewska

FzW: Faktycznie. Od paru lat tak idzie… a PiS niewiele tu zmienił :-(

fioot

Z koszyka B dostajemy Kamerun, z C Australię, z ostatniego – Bośnię i Hercegowinę.
Przecież to brzmi jak grupa śmierci w mistrzostwach ministrantów parafii Św. Marka w Zgierzu.

ile lepszych reprezentacji pokonala polska? wczoraj czy przedwczoraj ktos w komentarzach podsumowywal wyniki i wyszlo na to, ze w sumie to zadnej. a bosnia i hercegowina to przeciez wcale nie sa teraz jakies ogorki. kamerun zas czysto pilkarsko ma pewnie i lepszy sklad niz polska, tylko oni i tak polegliby na tym, ze sa murzynami i wszystkim, co sie z tym wiaze. australia 4 lata temu ladnie walczyla w grupie smierci. nie ma co popadac w niepotrzebny optymizm, bo mozna sie tylko na tym przejechac. zwlascza, ze i kopaczom takie myslenie na pewno sie udziela – pojada, dostana te australie, po 2 latach pierdolenia o tym, ze takich ogorow to robia na miekko wyjda na stojaco, a okaze sie, ze kangury jednak potrafia kopac swinski pecherz i bedzie placz. nie zapominalbym jednak, ze trener ma doswiadczenie z gornika zabrze i sandecji nowy sacz, a do tego jest kompletnym przyglupem(vide slynne faken)

Miszcz Joda

Przesadzasz.
Z Niemcami 1-1-1 to nigdy nie mieliśmy 😉
Poza tym równie dobrze Lewy dostanie kontuzji (tfu tfu tfu tfu tfu) i pozamiatane.

fioot

no dobra – jedna wygrana w eliminacjach i jeden fartowny remis, po ktorym obronca-ligowy dzemik stal sie bohaterem narodowym. na dluzsza mete niestety nie ma to prawa zadzialac. ja wiem, ze fajnie jest zaklinac rzeczywistosc, ale jesli ktos oglada mecze, to niech sobie spojrzy na gre polakow obiektywnym okiem. polacy nie maja techniki, a kultura gry odstaja od najlepszych o lata swietlne. nie mozna roscic sobie praw do swiatowej topki, jak polowa skladu nie potrafi skleic gornego podania do ziemii i innych, podstawowych rzeczy.

january

Jaki fartowny remis? To Niemcy na Euro mogli mówić o szczęściu, iż nie przegrali tego spotkania.

Paradoksalnie jednak remis okazał się korzystniejszy dla Polski – 2 miejsce w grupie i łatwiejsza drabinka.

I oducz się pisać małą literą Polska, Polaków etc., bo powinieneś za to automatycznie stracić prawo głosu.

Jakkaz

„Eliminacje i tak wygramy, więc nawet nie zrobił na mnie wrażenia komunikat gościa z orkiestry, że „nasi 3:0!”” miałem dokładnie to samo na weselu :’D

Damiano_L

„Czy mielibyśmy tak asekuranckie, tchórzliwe mecze jak te z 35. kolejki?”

Redaktor Olkiewicz chyba nie zna linii redakcyjnej. Przecież Jagiellonia z Legią zagrała taktyczny majstersztyk, a nie żaden asekurancki i tchórzliwy mecz!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Damiano_L

A u was biją murzynów.

Jarek Konieczny

A u was bija swoich podczas fety z okazji MP.

Urkides

Kurcze jakie to wszystko zagmatwane. A przecież tak niewiele brakowało i Legia nie miałaby za trenera Skorży i w konsekwencji tych punktów do rankingu.
Przecież to że Skorża jest na świecie też jest wynikiem zbiegu okoliczności. Ojciec i matka Skorży wcale nie musieli byc ze sobą a to że jednak ze sobą byli tez wynikiem wydarzeń z ich przeszłości.
Czy fakt że Ljuboja był w Legii nie jest wynikiem jego niepowodzeń w poważnych ligach.
A więc jasno z tego wynika że to że Legia zagrała w LM nie jest zasługą Hasiego ale nie jest nawet zasługą Skorży bo nie miał on żadnego udziału w swoim pojawieniu sie na świat, to jest zasługa jego rodziców ale tez chyba nie bo jeśli by nie pewne wydarzenia to by się nie spotkali.

Kurde jakie to fascynujące, bierzesz jeden prosty fakt, Legia w LM i okazuje się że jest wynik związków przyczynowo skutkowych które można wyprowadzić od początku ludzkości. Przecież gdyby nie fakt że lodowiec nasunął się na ………………
To jest temat do badań naukowych i Weszło ma już temat na dziesięciolecia.
Proponuję zacząć od tego jak obrady „Okrągłego Stołu” w 1989 wpłynęły na fakt że Legia awansowała do LM w 2016.
A dalej mozna rozbijać na wątki osobiste i co by było gdyby coś nie stało.

Przybywam z Frolixa 8

no niby tak ale determinizm skończył się tak ze 100 lat temu, wraz z rozwojem teorii kwantów

Urkides

No widzisz, ci którzy przekreślili determinizm zostali obnażeni w swojej niewiedzy przez red. Olkiewicza.
Idę o zakład że Olkiewicz nie miał pojęcia że dokonuje ponownej rewolucji naukowej ale jednak trzeba to zapisać na jego konto.
Również to błyskotliwe zestawienie „zbiorów wspólnych” w postaci drabinki. Co za przenikliwość. A jakby zastosować tą technikę uwzględniając miejsce urodzenia jako „drabinkę”? Ale by sie porobiło. Gdyby Olkiewicz urodził się w Wawie to by nie mógł kibicować ŁKS-owi.
Kurwa ale te badania naukowe wciągają.
A pomyślcie jak by sie urodził w Czadzie to nawet nigdy nie mógłby być białym prawicowcem. Nie, juz dalej nie będę rozmyślał bo kto wie do jakiej „drabinki” dobrnę w tych rozmyślaniach.

sqnatop

Nie no rozumiem ze szczesliwie w drabince lm ale Legia na to zapracowala w poprzednich edycjach pucharów… A w grupie tez szczęśliwie??? Real Borusia i Sporting no kurwa grupa marzeń!!!

sqnatop

Super, nie zgadzając sie z panem milewskim nieda sie dodac kometarza… No pasibility…

dlouhy

W 2015 roku graliśmy towarzyski mecz z Grecją, który zaważył o tym, że byliśmy losowani z trzeciego koszyka… Gdyby się nie odbył lub gdyby zrobić za dużo zmian mecz byłby uznany za nieoficjalny i bylibyśmy losowani bodajże z drugiego koszyka. A tak wylosowali nam Rumunię, Danię…

Paweł.K

Kubuś popuściłeś wodze fantazji o innych, a mam nadzieję, że za tydzień w podobnym tonie napiszesz o swoim klubie.
Lechia została „frajerem” sezonu 16/17, ale wy za nimi tuż, tuż…

Jarek Konieczny

Pawelku bardziej Widzew zostal zaraz po Lechii frajerem sezonu gdy puscil mecz z Drweca wiedzac,ze nie awansuja.Podlozyli sie byle LKS nie awansowal.Na pudle tez jak w lidze zajal moj Lech.Coz skucona szatnia przez starszych z trenerem.Wyjatkowo Rutki staneli po wlasciwej stronie.Tak z PP i MP zostalo tylko III m-ce.

Paweł.K

Jarek, ale ŁKS gdyby wygrał w ostatnim meczu na Ursusie, to przy remisie, jaki zanotowała Drwęca awansowałby, bo miał lepszy bilans bezpośrednich spotkań.
I tylko wspomnę, że wiosną ŁKS przegrał i to u siebie z Ełkiem i rezerwami Jagi. A ponadto zanotowali 5 remisów.
Jak na zespół, który MIAŁ awansować bilans wiosenny 9-5-3 nie jest za dobry.
A Widzew – może(nie widziałem meczu) i puścił mecz Drwęcy, ale to nie zdecydowało o braku awansu lokalnego rywala.

Jarek Konieczny

Pawel,ale nawet wladze Widzewa,ba trener wyczuli,ze cos nie tak.Fakt jest taki ze LKS gdyby wygral z Ursusem swietowalby awans do II ligi.Tak wlasciewie,to zal,ze nie ma ekip lodzkich w ek.Fakt sa same sobie winne.Ale nie lepiej ogladalo by sie meczy z nimi czy np Nieciecza(z calym szacunkiem dla nich)I kilka inych ekip,mi najbardziej teraz zal upadajacej Bytomskiej Polonii.Coz,pilka rzadzi pieniadz,nie sentymenty.

Paweł.K

Jareczku – ja obstaję przy swoim zdaniu – stracili pkt w 8 z 17 wiosennych spotkań więc sami są sobie winni. Przed wiosną mieli nad Drwęcą 5pkt przewagi, więc mogli spokojnie kontrolować sytuację.
A sentyment – jasne, że lepiej byłoby, ale, jak widać taka Nieciecza ma mądrzejszych włodarzy.
Raczej trzeba cieszyć się, że tak zarządzane kluby, jak Widzew, czy Ruch nie ma w e-klapie, bo to byli tylko szkodniki ligi.

Jarek Konieczny

Jednak zal pozostaje.Wiadomo,ze chcialoby sie ogladac pelne stadiony,ba ludzi,ktorzy moze sie i nie nawidza(mam nadzieje,ze tylko podczas meczu),niz piknikowcow.Widzisz Pawel my jestesmy wychowani na innych stanartach.Zdrugiej strony,to nawet 30 zespolowa liga by nie wystarczyla,aby w niej graly ekipy z dobrych kibicowskich druzyn.Coz prawo rynku,w UK tez tak jest,AV po spadku,zostala szarakiem,a przeciez zakladali lige,ba Leeds,Notingham,Derby i wiele innych,chociaz zapomniany juz prawie York.Zycie toczy sie dalej,ale wiadomo,ze pilka jest dla kibicow,moda na Nieciecze minie,pograza sie bo nie beda w stanie utrzymac klubu.

Paweł.K

Fakt – nam żal pozostaje, ale nie zapominajmy o kolejnych pokoleniach kibiców dla których Widzew, czy ŁKS są praktycznie tym samym czym dla nas Nieciecza, czy Piast.
Poza tym nudne byłoby gdyby w lidze nie było powiewu świeżości takimi klubami, jak Nieciecza, czy Wisła Płock, które w dodatku są nieźle zarządzane.
Weź Sandecję – z jednej strony – kur*** po co oni w e-klapie, ale z drugiej będę im przyglądał się z zaciekawieniem.
Trzeba odłożyć na bok sentyment i patrzeć co jest dobre dla polskiej piłki klubowej(nie kibicowskiej) – niezła Termalica, czy słaby Widzew lub ŁKS.
PS. a tak poza tym to chyba rozumiesz mnie, jako kibica – kiedyś przegrywaliśmy z ŁKS, Polonią, czy Widzewem, a dziś mam ubaw, gdy ogrywamy ich rezerwami. Starszych kibiców tych klubów bardziej to boli, niż ich upadek.
A przecież to my za komuny byliśmy złodziejskim(korzystanie z przywileju służby zasadniczej) klubem, a po zmianach mamy dużo więcej sukcesów, niż za czasów przywilejów. A gdzie są ci mocni za poprzedniego ustroju ???

FC Bazuka Bolencin

Kamerun, Australia, Bośnia ? No nie wiem, jakby to poszło. Kamerun to wszak mistrz Afryki, poukładany ostatnio bardzo dobrze przez europejskiego trenera (w finale pokonali solidny Egipt), Australia to walczaki, piłka siłowa i także solidni gracze, Bośnia? Dzeko, Ibisević i Pjanic sroce spod ogona też nie wylecieli. Nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu, zwłaszcza że jeszcze w eliminacjach mogą być kłopoty (np. za 2,5 miesiąca z coraz lepiej grającą Danią w Kopenhadze).
Tylko dziecko nie widzi, że ostatnio właściwie tylko Lewandowski tą kadrę ciągnie za uszy, sam Lewy to obecnie praktycznie połowa wartości tej kadry, gdyby go brakło to mogłoby być ciężko – zwłaszcza z tendencją do „ciekawych” zmian trenera Nawałki.

pejsbuk

tez jestem zadowolony bo jest z czego sie smiac.
Druk na tlusto.

pkb

„Czy z tymi rywalami poradziłoby sobie – na przykład – Zagłębie Lubin?”

Kiepski przykład. Szanowny redaktor chyba nie sprawdził, z kim Zagłębie odpadło…

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY