Image and video hosting by TinyPic
BLOG #4: Grań Cosmique i zapach wspinania
Blogi i felietony

BLOG #4: Grań Cosmique i zapach wspinania

Pobudka po nocy spędzonej na lodowcu wiąże się z uświadomieniem niezwykłej ciekawości. Czego się dziś dowiemy? Jaką przygodę przeżyjemy? Znów gotowanie wody ze śniegu, śniadanie, zwijanie obozu, pakowanie. Dołączył do nas Andrzej Bargiel. Przywiózł dodatkową linę i trochę szpeju. Szpej to różnego rodzaju ekwipunek wspinaczkowy, karabinki, ekspresy, friendy itd. Trudno nawet spamiętać co do czego służy.

Kiedyś prowadząc audycję w nieistniejącym już Radiu PIN kończyłem ją życzeniami, aby każdy poczuł zapach niedźwiedziego mięsa. Przeprawa granią też pachniała, lecz o tym za chwilę.

Podeszliśmy w stronę Grani Cosmique. Mieliśmy ją pokonać, co stanowi jedną ciekawszych tutejszych atrakcji dla początkujących i średniozaawansowanych wspinaczy. To droga wspinaczkowa, która zaczyna się pod legendarnym schroniskiem Cosmique, a kończy na Aguille du Midi. Trudność tego przejścia ocenia się na AD/II 4a.

Zrzut ekranu 2017-06-13 o 11.26.11

Dobra rada dla wszystkich amatorów mocnych wrażeń. To droga dla doświadczonych, a jeśli komuś brakuje doświadczenia, powinien zaprosić do współpracy przewodnika. My mieliśmy honor przebrnięcia pod czujnym okiem Andrzeja Bargiela i Jakuba Poburki. Podzieliliśmy się na dwie grupy. Pierwszą stanowił Jędrek i Bodek Leśnodorski. W drugiej Kuba asekurował mnie i Kamila Borowskiego. Poza tym w weekendy bywa tam tłoczno, co na tej przeprawie jest momentami irytujące.

Zrzut ekranu 2017-06-13 o 11.27.12Dwuosobowy zespół przemieszcza się w takim terenie szybciej. Trójkowa asekuracja jest znacznie bardziej wymagająca. Ubrani byliśmy w miarę lekko. Pogoda idealna, wręcz za gorąco. Na głowach kaski, na nogach buty i raki, w rękach czekany. Gruba warstwa kremów z filtrem nie na wiele się zdała, bo i tak się strzaskaliśmy na bordowo.

Wspinanie to jedno, ale momentami trzeba też zjechać na linach. Poruszaliśmy się od stanowiska do stanowiska. Drogę wytyczali nasi przewodnicy, a my podążaliśmy mozolnie za nimi odkrywając nowy dla nas świat koncentrując się przede wszystkim na tym, by nie odwalić jakiejś głupoty. Przysłowie Pana Gienka z Zakopanego wciąż aktualne. Fajnie, fajnie, ale zajebać się można.

Nie będę pisał o tym, jak bardzo ekstremalnego wyczynu dokonaliśmy. Nie o to chodzi. Z punktu widzenia doświadczonych wspinaczy, nasza przygoda to prosta akcja niedzielna. Urocza, ale daleka od ekstremy. W kolejce powrotnej spotkaliśmy małżeństwo z Polski. Spanikowani samą wysokością Aguille du Midi i jazdą wagonikiem. Dla nich pokonanie tej grani przekracza granice wyobraźni. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Najważniejsze było dla nas przełamanie lęku, współpraca, postępowanie zgodnie z instrukcjami przewodników. To stanowiło największe wyzwanie. Czasem trzeba po prostu wykonać zadanie, bez rozważania czy to bezpieczne czy nie, czy się można zabić. Robiliśmy wszystko według kanonów sztuki, by móc cieszyć się z fajnie spędzonego czasu. Kolejny bagaż doświadczeń, który może nam się przydać pod K2.

Zrzut ekranu 2017-06-13 o 11.24.54

Miało być o zapachu wspinania. Do butów mieliśmy przytroczone raki. W momentach, kiedy trzeba było się wspiąć po skale albo zjechać, kolce trą o kamień, zahaczają o dziurki, występy w granicie. Szuranie nimi o skałę wywołuje zapach. Ten sam jaki pamiętam z dzieciństwa, kiedy krzemieniem tarło się o krzemień próbując wywołać iskrę. Tak pachnie wspinanie w rakach po skałach.

Zrzut ekranu 2017-06-13 o 11.24.19

Zrzut ekranu 2017-06-13 o 11.25.42

Zdrowia i przygód
DARIUSZ URBANOWICZ

KOMENTARZE (11)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

poznański kibic z kiełbaską z gryla w paszczy
Dynamo Mińsk

Ty pewnie wyglądałbyś lepiej

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

poznański kibic z kiełbaską z gryla w paszczy
Dynamo Mińsk

a jak tak to spoko

asdspokoluz

Ta wyprawa ma wielki potencjał komercyjny. Wielu ludzi na pewno będzie ją śledzić. Częste wpisy na pewno będą czytane nie tylko przez czytelników weszło, ale i przez osoby interesujące się wspinaniem czy nawet łażeniem po górach.
Jest tylko jedno ale…
Jak dla mnie sposób pisania przez Pana Dariusza. Może jestem przewrażliwiony, może jestem odosobniony, ale ten styl jest strasznie irytujący. Czytając te wpisy mam wrażenie, że autor uważa, że zjadł wszystkie rozumy górskie, wywyższa się ponad czytelników i przypadkowych ludków (nawiązanie do małżeństwa). I teksty typu, że to była „prosta niedzielna akcja” nie zmiękczają tego dostatecznie.
Rzadko tu piszę, widzę możliwość zajebistego materiału, który może rozpromować weszło wśród wielu nowych czytelników, ale po raz kolejny po artykule czuję wkurw, a nie przyjemność, że dostałem fajny artykuł do przeczytania.
Proszę nie spierdolcie tego :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

one_one

dobry wpis dzisiaj! Takie bardziej poważne podejście do gór z większą dawką pokory lepiej się czyta i bardziej wciąga. W przeciwieństwie do tych pierwszych, kozackich wpisów. Trzymajcie tak dalej! trzymamy kciuki! Powodzenia!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Bartek Kiezun

Powodzenia!

pejsbuk

Na 2 zdjeciu jest zielona plama na skale.
„Bodkowi” Lesnodorskiemu zawor puscil i poszlo nogawka po raku?

===
Gdyby ktos pytal to przychodze tu dla hecy.

Epidemia??? himalajska:
Użytkownik usunięty
Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY