Wielka Gala Weszło po sezonie 2016/17!
Live

Wielka Gala Weszło po sezonie 2016/17!

Witamy serdecznie na kolejnej, nie pamiętamy już do końca której, Wielkiej Gali Weszło. Jak co pół roku postanowiliśmy podsumować polską piłkę w formie hucznej imprezy zorganizowanej z rozmachem w jednym z kasyn w Las Vegas. Najwygodniejszym podsumowaniem jest zawsze szereg plebiscytów – wobec czego w tygodniach poprzedzających całą uroczystość przepytaliśmy dziesiątki zawodników.

W odróżnieniu od innej gali – pytaliśmy wprost, bezpośrednio, rozmawiając z piłkarzami i nie sugerując im żadnych nominowanych. Uważamy, że taka forma kontaktu zamiast dość anonimowych ankiet daje bardziej miarodajne wyniki – co w sumie, jak się zaraz przekonacie, chyba znajduje potwierdzenie w faktach. Do tego kategorii jest więcej, no i wręczający są bardziej po bandzie, ale to już zapewne znacie z poprzednich edycji naszej WGW.

19:51

Czyli co? To wszystko? Już? Tak, nie mamy już nic więcej w zanadrzu, rozdaliśmy wszystko, co było do rozdania. Dzięki wielkie piłkarzom, którzy wzięli udział w naszych ankietach oraz tym, którzy spotkali się z nami, by odebrać swoje nagrody. Dziękujemy wam za uwagę i zaangażowanie w kategoriach, które wymagały waszych głosów. Dziękujemy za inspirację wszystkim sparodiowanym i informujemy, że wszelkie podobieństwa są kompletnie przypadkowe.

Kolejna gala już za pół roku! Miłego wieczoru, teraz zapraszamy do baru, gdzie na hasło „Weszło Galowo” macie darmowe shoty do 23.00. Nie zdradzamy tylko, który to bar. Elo!

19:45

Uważam jednak, że było kilku zawodników, którzy prezentowali się mniej więcej na 10% mojego potencjału. Najlepszym, mającym dokładnie 11% mojego potencjału, był VADIS ODJIDJA-OFOE. Powiedzmy sobie szczerze: odkąd odszedłem z Górnika Łęczna, tak efektownie grającego zawodnika w Ekstraklasie nie widziano. Belg mógłby za mną buty nosić, pozwoliłbym mu dostąpić tego zaszczytu. Przegląd pola – prawie jak ja na kacu. Drybling, dynamika – jak ja ze złamaną nogą. Jeszcze raz wielkie i nieśmiałe gratulacje.

19:43

Nagrodę dla najlepszego piłkarza ligi wręczy futbolowa legenda. Wybrany do FIFA XI wszechczasów wg. siebie. Wielokrotny mistrz świata i Europy w FM-ie. Najlepszy drybler, snajper, gracz obdarzony wizją godną Andrei Pirlo na sterydach, technicznie bijący na głowę Ronaldinho, a nawet Janusza Chomontka. Panowie i panie, wstrzymajcie oddechy: przed wami… JAKUB ŚWIELCZOK!

Na wstępie chciałem powiedzieć, że ta cała Ekstraklasa to popierdółka, przyjechałby jeden z drugim do Tychów, to by poznał co to prawdziwy futbol. Zdradzę co się mówi w kuluarach: otóż nie gram ligę wyżej tylko dlatego, że moje występy w Ekstraklasie byłyby niesprawiedliwe. Grać ze mną to jak grać w piętnastu na jedenastu, więc o co ta zabawa, jak mistrza przyznawano by w sierpniu? Prawda jest taka, że każdego z nominowanych ogrywam na miękko, z zawiązanymi oczami, skrępowanymi rękami, nogami w betonowych butach, wrzucony na dno Bałtyku.

19:38

Grunt, że najlepszy napastnik był z Poznania, reszta to didaskalia. Okej, to kto był najgorszym? Oświadczenie?

Liczba strzelonych bramek przez tego napastnika stanowi wartość tylko o jeden większą, niż wiedza warszawskocentrycznych dziennikarzy (zero) o nienagannej księgowości naszego Wielkiego Klubu. Czy dziwi nas, że wybór kapituły padł akurat na Zwolińskiego? Ani trochę. Jakim cudem w takim zaścianku, w takim końcu Polski, ale i świata, w takiej dziurze zabitej dechami, w której psy dupami szczekają, miał się wychować porządny piłkarz? W Szczecinie? Chłop do pługa – owszem. Chałupnik robiący koraliki – tak. Cieśla, szewc, stolarz – przy dobrych wiatrach. Ale napastnik?! Dziwimy się, że ktokolwiek pomyślał, że ten projekt może w ogóle wypalić. Przy okazji przypominamy, że wszystkich potrafiących dochować dozgonnej lojalności do niebieskich barw Herbu z magiczną literą R jesteśmy w stanie wyciągnąć za uszy z tej Polski Z i zaoferować kontrakty, w ramach których wypłacimy ogromne ilości dobrego słowa i abonamentu na niewątpliwy honor, jakim jest noszenie naszych Barw.

19:37

A tutaj Marcin Robak ze statuetką od Weszło. Klasyczny, może nawet wyglądający nieco antycznie rewolwer okazał się o wiele skuteczniejszy od młodych strzelb. Nawet jeśli preferował strzały z najbliższej odległości zamiast efektownych trafień z kilkudziesięciu metrów.

19:34

A zwycięzcą zostaje…
– Dawid Kownacki! – zakrzyknęła poznańska delegacja.

[próbując ratować sytuację poznańska delegacja nalega, by nagrodę w imieniu Marcina Robaka odebrał Dawid Kownacki]
[Marcin Robak schodzi ze sceny w przerwie]
[zagraniczni skauci fotografują Dawida ze statuetką]

19:32

To już naprawdę przedostatnia kategoria? Naprawdę. Napastnik sezonu, któremu nagrodę wręczą zagraniczni skauci.

– Witamy serdecznie. Przyjechaliśmy tutaj obserwować Dawida Kownackiego, gdzie on jest?
[Sympatyczny Piotrek nieudolnie próbuje zakryć tablicę z nominowanymi]

– Coś… Coś się musiało zepsuć. Słyszeliśmy jednak o wielu młodych, uznanych napastnikach w waszym kraju. Dawid Kownacki, Jarosław Niezgoda, Adam Buksa, Krzysztof Piątek.

[Do sympatycznego Piotrka zakrywającego tablicę dołączają przedstawiciele kolejnych klubów]

19:30

Przed nami już tylko dwie kategorie, ale zanim do nich przejdziemy – kolejna nagroda specjalna. Tym razem postanowiliśmy wręczyć specjalne trofeum: „Pudło Sezonu im. Giorgio Merebaszwiliego”. Sprawdźmy listę nominowanych:

– powrót Radoslava Latala do Piasta Gliwice. Umówmy się, bardziej efektowne są nasze powroty do chaty o czwartej nad ranem. Nawet jeśli jest wleczone.
– wypożyczenie Łukasza Zwolińskiego. Jeśli wszyscy rozwiązywaliby problemy w ten sposób, prawdopodobnie niestrawność leczono by mieszanką mleka i ogórków, a ból z otwartych ran próbowano by zażegnać solą.
– pudło Chukwu przy wyborze stadionu na który ma jechać. Bez komentarza.
– pudło Chukwu przy wyborze obuwia. Nadal bez komentarza.
– pudło kibiców Ruchu przy poszukiwaniu winnych spadku. Okazało się, że to jednak nie my jątrzyliśmy.
– pudło z wyborem trenera Legii. Sezon udało się wprawdzie uratować, ale smród pozostał (ale pozostał też Vadis, co trochę równoważy ocenę Besnika).
– pudło fikaniem Peszki do Bjelicy. Klasyczny przypadek złego zastosowania lodu (na głowę, nie do szklanki!).
– pudło Tomasza Musiała w doborze soczewek na mecz Arki z Ruchem. Bo tę rękę dostrzegłby nawet Stevie Wonder.
– decyzja Górnika Łęczna o grze w Lublinie. Pudło z kategorii „nawet nam was nie żal”.
– pudło, w którym Maciej Bartoszek zabrał z Kielc swoje rzeczy.

I zwycięzca:

Pudło Musiała w doborze soczewek! Nie mogło być inaczej – nie wierzymy, by Tomasz Musiał patrząc na tak oczywistą rękę jej nie zauważył, ktoś ewidentnie musiał mu podmienić soczewki.

19:26

A zwycięzcą zostaje… Predator!

Widać tutaj doskonale, jak różnie interpretują pojęcie „przereklamowanego” piłkarze z Ekstraklasy. Wygrały dwa spojrzenia – transferowe niewypały z Legii (Necid, Chukwu, Vako) oraz dwaj piłkarze bardzo solidni, ale według ligowców – chwaleni trochę na wyrost (Malarz, Kownacki).

19:24

No to co, czas chyba wręczyć nagrodę dla najbardziej przereklamowanego. Na scenę zapraszamy Zbigniewa Wysmyckiego!

Fantastyczny wieczór, doskonała pogoda, chociaż trochę pada i piorun zabił mi bawoła, na którym tutaj przyjechałem. Znakomita organizacja, na wejściu ochroniarz okradł mnie z portfela i okularów. Bawię się doskonale, chociaż gra rap, którego nienawidzę.

Ale do rzeczy, poproszono mnie o zaprezentowanie przereklamowanych zawodników. Ale patrzę na listę i ja takowych nie widzę, podobnie jak i szczególnej winy sędziego Musiała przy ręce Siemaszki.

No bo czy możemy mówić o przereklamowanym Tomasu Necidzie, jeśli ten wielki gracz mimo rzadkiej gry zdołał zdobyć bramkę w Ekstraklasie? Przypomnę tylko nieśmiało, że bramki w Ekstraklasie nie zdobył ani Leo Messi, ani Cristiano Ronaldo, Necid zaś dokonał tego w swoim pierwszym sezonie na polskich boiskach.
Podobnie niesprawiedliwa jest ocena Chukwu, kolejnego z nominowanych. Choć temu snajperowi nie udało się jeszcze rozwiązać worka z bramkami w Ekstraklasie, to nie można nie zauważyć jego trzech trafień w III lidze, w której występują choćby zespoły ŁKS-u i Widzewa. W tak obsadzonych rozgrywkach niełatwo trafić, a Daniel Chima Chukwu nie tylko rozstrzelał Świt (dwie bramki), ale i trafił na wagę punktu z Ruchem Wysokie Mazowieckie. Czy to jest przereklamowany piłkarz? Przereklamowany to jest VAR, nasi sędziowie są tak doskonali, że to powtórki wideo udają się do nich na konsultacje.

Dawid Kownacki? Przereklamowany? Dajcie spokój, przecież ma tak gustowną czapeczkę, że potwarzą jest w ogóle sugerowanie, że ktoś może go przeceniać. Podobnie sprawa ma się z Arkadiuszem Malarzem, który z kolei – co do malarza niepodobne – czapeczki żadnej nie nosi. I to jedyne, powtarzam: jedyne, za co możemy mieć do niego jakiekolwiek uwagi.

Nie wiem tylko, kto to ten Vako. Ale na pewno to fantastyczny fachowiec.

19:22

Jednogłośność prawie taka, jakby na scenę miał za chwilę wychodzić sam Jacek Cieloch. Ale nie, tym razem to nie on. Prosimy o wyjście na scenę… Janusza Wuja!

(oklaski)
(nikt nie wychodzi)
(niezręczna cisza)

– Halo? Panie Wu…
(na scenie pojawia się człowiek niepodobny do nikogo)

– Pan Janusz niestety nie mógł pojawić się na Gali osobiście, gdyż właśnie przepija Władka Putina. Państwo wybaczą, obiecuję opierdolić skrzynkę wódki w jego imieniu. Jednocześnie dostałem od pana Wuja zapewnienie, że jak tylko skoczy z Baumgartnerem z Plutona, ma w planach wysmażenie nowych wspominek. A tymczasem to wy Wujowi możecie naskoczyć!

No dobra. Wuja z nami nie ma, ale jest to, co po nim pozostało – wspominki właśnie. Przeżyjmy to jeszcze raz.

O tym jak prezesi na mecze zabierali…
A skoro było już coś o Legii i Katalonii, ostatnio miałem zaszczyt być na złotej loży, na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej. Znalazłem się tam na zaproszenie samego prezesa Leśnodorskiego, który powiedział, że pewien zaprzyjaźniony dziennikarz bardzo mnie poleca. Na stadionie obejrzałem całkiem niezłą rozrywkę, zatytułowaną Legia-Wisła. Oczywiście, mówiąc „niezła rozrywka” mam tu na myśli sztukę-dramat, bo chyba nikt nie uwierzy, że to był mecz piłki nożnej. I ta sztuka miała trzech głównych bohaterów.
Pierwszym bohaterem został nieświadomie ten hiszpański trener. To od Bogusia Leśnodorskiego usłyszałem, że Wisłę trenuje Kiko z Hiszpanii. Wtedy wspomnienia nawiedziły mnie jak żywe! Przypomniał mi się najważniejszy mecz w historii polskiej piłki nożnej w ostatnim ćwierćwieczu. Finał Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku. Byliśmy lepsi niż Hiszpanie. Cały mecz goliliśmy ich równo. Ale oni mieli jednego zawodnika- Kiko. Strzelił nam dwa gole, z czego ostatnią bramkę w doliczonym czasie gry. Wtedy zrozumiałem, dlaczego Boguś zaprosił mnie na ten mecz. Chciał przy wszystkich zrobić ze mnie głupka i udowodnić, że oto osobiście namaszczony przez niego człowiek, Jacek Magiera, pokona Kiko- pogromcę najwybitniejszej reprezentacji Polski ostatnich 25. lat, dowodzonej przez samego Wójcika. Sam już nie wiedziałem, w co bardziej nie mogłem uwierzyć. W to, że Placek może mieć jakiekolwiek szanse z drużyną prowadzoną przez taką osobowość jak Kiko, czy w to, że spłukana Wisła jakimś cudem sprowadziła mojego jedynego pogromcę.
Nagle Boguś dosiadł się do mnie, od razu wręczając szklaneczkę whisky, tak jakby chciał z bliska oglądać moją reakcję na wielkie zwycięstwo Placka.
-Zobaczysz Janusz, Magiera pokona nawet przeszkody, których tobie nie udało się przeskoczyć- zagadał prezes. Widać było po nim, że jest bardzo pewny zwycięstwa. Pewnie dzwonił…
Zbliża się mecz. Piłkarze wychodzą, trenerzy wychodzą a ja… zacząłem się śmiać. Boguś patrzył na mnie, jak na wariata, a ja zacząłem mówić, niby tylko do niego, ale naprawdę tak głośno, że usłyszało mnie pół stadionu.
-I TO MA BYĆ KIKO?! TO JEST JAKIŚ KIKUT-ZWIS MĘSKI, NIE ŻADEN KIKO!- Powiedziałem, omal nie krztusząc się ze śmiechu. Okazało się, że Wisła sprowadziła jakiegoś Sanczo Pansę spod mostu nad rzeką Ebro, co to z prawdziwym Kiko miał wspólne tylko nazwisko i kraj wpisany w dowodzie. Nie minęła prezentacja, a prezes Leśnodorski powiedział, że musi skorzystać z toalety. Coś go musiało przycisnąć, bo do końca meczu nie wrócił na miejsce obok mnie. Jeszcze kiedy się ewakuował, to kątem oka widziałem, jak bił gazetą po głowie Misia Żewłakowa. Ten drugi, sympatyczny murzynek, był sprytniejszy, bo od razu zwiał na sushi do Silvera, więc nasz Misio oberwał po uszach za dwóch. Cóż, widocznie wywiad Legii tym razem nie przeprowadził dobrego rozpoznania…
Całość: TUTAJ.

O wczasach w Wejherowie…
Dziś opowiem Wam historię z czasów późnego PRL-u. Było to w roku 1985. Trenowałem wtedy Hutnika z Krakowa, a w zasadzie z Nowej Huty. Pod moją batutą lali wszystkich jak leci, ale ja, rodowity warszawiak, trochę męczyłem się w tamtejszym środowisku. W każdym razie, za wybitne zasługi w rozwój sportu na terenie Nowej Huty, wtedy jeszcze bogata Huta imienia Lenina postanowiła ufundować mi wakacje w Wejherowie. Super prezent. Człowiek sobie żyły wypruwa, a w nagrodę dostaje dwutygodniowy pobyt w Sosnowcu Pomorza. Hutasy, bo tak ich pieszczotliwie określałem, powiedzieli mi, żebym wypełnił wniosek delegacyjny (jako że była komuna, byłem oficjalnie zatrudniony na stanowisku starszego brygadzisty) i podszedł z nim do księgowości.
Wypełniłem wniosek, i poszedłem do księgowości. Już od progu patrzyła na mnie spode łba pani Krystynka. Miała ze czterdzieści lat (chociaż ładnie się trzymała), obrączkę na palcu i okulary jak u typowej biurwy. Ale mówię Wam, te bufory, faliste włosy i dupa jak gruszka! Tylko z charakteru była francą, jak każda urzędnicza. Nikt nie lubił jej, i ona nie lubiła nikogo. Na swoje szczęście, zawsze miałem dryg do kobiet. Wszedłem, i od razu położyłem jej wniosek delegacyjny na stole. Zanim zdążyła go zabrać, na wniosku położyłem bukiet kwiatów.
-To dla mnie te kwiaty? Panie trenerze, Pan się nie podlizuje.- powiedziała szorstko Krystynka. Rzeczywiście była ostrą francą. Takie lubiłem najbardziej.
-Dla Pani wszystko, Pani Krysiu najdroższa, gdyby nie Pani, to byśmy już tu wszyscy zgnili pod piecem, a tak? Będziemy na wczasach, w tych góralskich lasach…- wyszeptałem do niej, po czym pocałowałem ją w dłoń.
-Panie trenerze, jaki Pan szarmancki.- odrzekła, wyraźnie zaczerwieniona. A ja już wiedziałem, co oznacza ten rumieniec. To mięsko zaraz zostanie nabite na moją szpadę.
-Oj, już sobie tak nie panujmy, Krysiu… mów mi Janusz. A skoro już przeszliśmy na „ty”, to może napijemy się razem kawusi na zapleczu? Przecież do 15:00 nikt z wnioskiem o delegację nie przyjdzie, to mamy jeszcze dużo czasu…
-Oh, bardzo chętnie Panie.. to znaczy Janusz. Ale najpierw podbiję wniosek urlopowy. To jedziesz do We…
I już chciała podnieść bukiet kwiatów z mojego wniosku, kiedy chwyciłem ją za rękę:
-Do We…jherowa…
-I potrzebujesz na to… co tam jest napisane? 10000 złotych? Oj, to skromny facet z Ciebie.- Powiedziała. Młodszym czytelnikom od razu wyjaśniam: takie były, kurwa, czasy, że jak w jednym ręku człowiek trzymał papier toaletowy, a w drugim banknot 100 zł, to nie wiedział czym się bardziej opłaca zapłacić, a czym bardziej podetrzeć.

Ciąg dalszy TUTAJ.

O ostatniej kolejce ligowej:
Muszę powiedzieć jeszcze o jednym grajku. Peszko. Co niektórzy mówią, że byśmy się polubili, bo Sławek lubi metody treningowe zbliżone tych stosowanych przeze mnie. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak słabym byłby piłkarzem, gdyby stosował trening konwencjonalny. Tak to przynajmniej ma jeden, niepodważalny atut- jest kolegą Lewego od imprez. Jak Robertowi ktoś stawia drinka, to Peszkin podobno zawsze jest na posterunku. Niczym pierdolony Strażak Sam! Sławciu, jeśli to czytasz, to posłuchaj uważnie: zawsze z lodem. ZA-WSZE Z LO-DEM. Wódka i RedBull? Z lodem. Whisky? Z lodem. Sznaps? Z lodem. Podwójna margarita? Z lodem. Wizyta w burdelu? Też, kurwa, z lodem! Bo jak robisz coś bez lodu/loda, to Ci się mózg przegrzewa i później są takie efekty, że wpierdalasz się wyprostowaną nogą w przeciwnika, albo sprzedajesz łokcia w twarz, i jeszcze się dziwisz, że Ci sędzia pokazał czerwoną. I nie bój się, że przyjmiesz za dużo wody, albo rozcieńczysz. Ucz się od profesjonalistów.
Jagiellonia ostatni raz grała tak pięknie w 1987 roku, kiedy byłem jej trenerem. Michaś Probierz za całokształt twórczości jedzie teraz golić Turasów na kebaby, życzę powodzenia. Ale Lech Poznań, oni dopiero dali dupy. Z całej czwórki to była drużyna z najbardziej pizdowatym charakterem. W najważniejszych meczach Ci goście grają, jakby im ktoś jaja podwiązał! Z Koroną i Wisłą u siebie ledwo wymęczyli zwycięstwa. Z Legią dostali w pizdę, sztycha nie ugrali. Z Lechią? Najważniejszy mecz sezonu. Cisnęli, cisnęli i gówno z tego mieli. I na koniec mecz z Jagą. Lech dobrze rozpoczął, tylko co z tego, skoro Jagiellonia ich przycisnęła, i goście zaczęli wybijać po autach, jakby grali co najmniej z Barceloną. Nie mówiąc już o Robaku. Gdyby taki Robaczek-cwaniaczek odważył się pyskować przy zjeździe do boksu, to po meczu zapierdalałby sprintem przed autokarem, od Białegostoku drogą E67 do Warszawy, i od Warszawy autostradą A2 do samego Poznania. I uwierzcie mi, problem to by miał dopiero wtedy, gdyby nie nadążał. Sami Lechici na dokładkę przerżnęli Puchar Polski z Arką Gdynia. Z Arką Gdynia! Przecież to jak przejebać skok wzwyż z kaleką na wózku inwalidzkim.

Całość: TUTAJ.

Panie asystencie Wuja – zdrowie! Wanienka z gorzałą specjalnie dla pana.

19:20

Nagroda Publiczności za nami, więc wypadałoby też przyznać nagrodę dla publiczności. Jako że poziom w komentarzach się wyrównał, jest więcej komentujących, za to niewielu naprawdę charakterystycznych, tym razem postanowiliśmy wybrać spośród autorów na Trybunie. Do kogo trafi Nagroda im. Podszywek Staszka L.? Nominowanych możecie przejrzeć TUTAJ, za moment wręczenie nagrody.

19:17

Już w momencie przyznawania nominacji byliśmy przekonani, że tak to się skończy. Pozory rywalizacji postanowiliśmy stworzyć tylko dlatego, by kilka osób nie poczuło rozczarowania.

Ladies and gentlemen, czwartą w naszej krótkiej historii nagrodę publiczności przyznaliście – ze zdecydowaną przewagą – Miłoszowi Przybeckiemu, który przeciwko Koronie Kielce zaliczył – nie boimy się tego napisać – pudło dekady. Każde kolejne będzie się porównywać właśnie do tego cacuszka.

Tak przechodzi się do historii. Miłoszu, czapki z głów. „Niemożliwe nie istnieje”.

19:16

Hohoho, zostało już naprawdę niewiele kategorii. Zanim jednak nadejdą ostateczne rozstrzygnięcia – kolejny z tzw. przerywników. Nadszedł czas, by zakończyć głosowanie w Nagrodzie Publiczności, które prowadziliśmy W TYM MIEJSCU.

19:15

And the winner is… Jacek Góralski! Duża przewaga nad Głowackim, reszta gdzieś daleko na horyzoncie za czołowym duetem.

19:13

Wiecie co? Był Tymiński, więc od razu skojarzyło nam się z kolejną kategorią. Nagrodę czy raczej tytuł „Bandziora” sezonu w głosowaniu piłkarzy wręczy nie kto inny a Policja.

Przede wszystkim chcielibyśmy zwrócić uwagę na nierzetelność mediów, które informują o kolejnych przypadkach rzekomych nadużyć w naszych szeregach. Niejednokrotnie padaliśmy ofiarami chorej nagonki, gdy byliśmy przedstawiani jako kaci w mundurach w sytuacjach, gdy agresywni przestępcy atakowali swoimi policzkami nasze pałki, czasem też uderzając swoimi brzuchami o nasze buty. Dlatego też, doskonale odnajdując się w pozycji ludzi bezpodstawnie oskarżanych o nadużywanie siły, z wyrozumiałością podchodzimy do nominowanych w kategorii bandzior sezonu.

Skandalem jest nominacja dla Łukasza Tymińskiego, jednego z najbardziej kulturalnych ligowców, którego jedyną winą było godne wykonywanie swoich obowiązków, wśród których znajduje się fizyczna eliminacja rywali. Momentami istotnie kolana pomocników z drużyny przeciwnej wchodziły w kontakt z butami Tymińskiego, aczkolwiek musimy sobie wszystko doskonale zdawać sprawę z tego, w jak stresujących sytuacjach muszą używać siły osoby takie jak nasi fantastycznie wyszkoleni funkcjonariusze oraz Łukasz Tymiński chociażby.

Podobnie sprawa ma się z Abdulem Azizem Tettehem, który to wielokrotnie był prowokowany przez swoich rywali, w związku z czym bywał zmuszony do użycia niekonwencjonalnych środków obezwładnienia rywala.

Pazdana nie bronimy, bo jest łysy, a policja to z łysymi średnio.

Arkadiusz Głowacki nie jest brutalny, jest po prostu stanowczy. Jacek Góralski z kolei spokojnie sprawdziłby się w roli policjanta kryminalnego – to, w jaki sposób nękał Vadisa wzbudziłoby podziw u niejednego sadysty funkcjonariusza prewencji.

19:09

Najlepszy za nami, czas poznać najgorszych. Przeczytalibyśmy chętnie jakieś oświadczenie kibiców…

Oświadczamy, że dla dobra Naszego Klubu, należy na wieki zapomnieć imię Miłosz oraz nazwisko Przybecki. Nie będzie tutaj żadnych szerszych komentarzy, zainteresowani wiedzą, jakie są tego przyczyny, a reszta niech już, kurwa, nie przypomina o tym pudle.

Nie mogło być więc innej decyzji w kwestii prawoskrzydłowego najgorszej drużyny sezonu. Mieliśmy większy problem z zestawieniem pozostałej czwórki, głównie dlatego, że działacze Klubu liczyli w tym sezonie najdalej do dwóch, i to też różnie im to wychodziło. Odwołamy się jednak do części komentarzy internetowych, dotyczących modelu funkcjonowania Naszego Klubu. Niektórzy twierdzą, że płacenie raz na trzy miesiące to trochę cebulactwo (nie rozumiemy jednak, skąd te zarzuty, gdyż wszyscy zorientowani w chorzowskich realiach wiedzą, że nie ma najmniejszych problemów z płynnością). Idąc jednak tym tropem – w lidze akurat jest Cebula. To go włączymy do tej linii pomocy.

Do tego dochodzi Mihaił Aleksandrow, którego największymi osiągnięciami w minionych miesiącach było:

a) porównanie go (pod względem urody) do Tomasza Włodarczyka z Przeglądu Sportowego
b) porównanie go (pod względem urody) do Pauly’ego D z kultowej „Ekipy z New Jersey”

W uznaniu gry wślizgiem, z której uczynił on prawdziwą poezję, do jedenastki wchodzi również Łukasz Tymiński. No i wreszcie on. Piłkarz kompletny, piłkarz, którego widzielibyśmy może i nawet w barwach 14-krotnych mistrzów Polski. Michał Masłowski.

fsKzqtp

19:02

Wygrywa… VADIS ODJIDJA-OFOE! Pytanie kluczowe: Ofoe czy Ofore? Przyznam szczerze, oglądam bardzo uważnie wszystkie mecze Ekstraklasy rozgrywane w piątek o 18, a także te poniedziałkowe, ale nigdy wtedy nie gra Legia więc w sumie nie znam gościa. Widziałem go na zdjęciu w Giga Sporcie  tuż po transferze, moim zdaniem miał wtedy idealną jak ja tuszę sportowca. W telegazecie sprawdzałem ostatnio i miał parę bramek, więc gratuluję, chyba jest niezły.

Warto zauważyć – dosłownie o włos nad Vassiljevem, przy obcokrajowcu ta przewaga była zdecydowanie większa.

18:59

Okej, ruszamy dalej z formacjami, tym razem nagroda pomocnika sezonu.

Nagrodę dla najlepszego pomocnika ligi wręczy… wybitny pomocnik sprzed lat, a dzisiaj Książę Ligowego Poniedziałku, komentatorska gwiazda – Maciej Retlecki!

– Dzień dobry państwu. Udział w gali Weszło to dla mnie największe wydarzenie odkąd strzeliłem w barwach Widzewa gola z Neftci Baku. Muszę stwierdzić, że rywalizacja na pozycji pomocniczej była wyjątkowo zaciekła. Niektórzy wyglądali jak następcy Leszka Pisza, inni pokazywali nadzwyczajną prędkość biegową, imponowała też mała gra z klepki. Vadis Odjidja-Ofoe – jak to ładnie brzmi! Samo nazwisko wskazuje, że musi coś umieć grać. Konstantin Vassiljev z tego co pamiętam grał na obronie, ale skoro go nominowaliście, to niech wam będzie. Darko Jevtić znakomicie wyrzuca piłki z autu, jak Jevtić wyrzuci piłkę z autu – od razu jest stuprocentowa sytuacja! Kompilacja jego wyrzutów z autu byłaby hitem internetu. Krasić ma najlepszą formę od czasów gry we włoskim Torino, Radović w niektórych meczach sięga nieosiągalnego poziomu Michała Masłowskiego. O Góralskim najlepiej świadczy, jak doskonale wyłączył Radovicia w meczu Jagiellonia – Legia.

18:57

Postanowiliśmy wręczyć Odjidji-Ofoe film „Quo Vadis”, czyli w tłumaczeniu: dokąd zmierzasz? Piłkarz od razu zaczaił, skąd taki prezent i powiedział, że nie wiadomo, czy zmierza gdzieś w ogóle, bo przecież możliwe, że zostanie w Legii. Drugi upominek to książka Ani Lewandowskiej, na co Vadis zareagował śmiechem. Obiecał, że z pomocą translatora google poczyta, jak utrzymać dobrą formę fizyczną i gruby nie będzie już nigdy.


KOMENTARZE (41)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Gordon
Olympique Lyon

Nareszcie, najważniejsze wydarzenie w europie za raz po Cannes.

Hryciukowski
WKS Śląsk Wrocław

Garnitur ubrany. Nowe spinki i krawat specjalnie na tą okazję kupione

Wojtek Misztal

Nie wiem, kto z Weszło wpadł na pomysł wstawienia Wierchowcowa do jedenastki najgorszych piłkarzy na wiosnę 2017 w lidze, ale musi zajebiście się ligową piłką interesować. Ciężko, by był najgorszym stoperem, skoro nie było go w klubie, więc nie zagrał żadnego meczu. Rozumiem, że w ataku będzie Żurawski z Frankowskim (na wiosnę zdobyli zero goli w ekstraklasie, więc są chujowi).

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

A wiesz Janko, że pojawiły się sugestie, że Ty to ja, ja to Ty… No, że my to jedna i ta sama osoba! Gniewamy się?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

Never!

ya da dee yeh – yeh ee oh ya da dee yeh – yeh ee oh ya da dee yeh – yeh ee oh
in America
urelei urelei urelei urelei urelei urelei yey
urelei urelei urelei urelei urelei USA
for America

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Czacha
Legia Warszawa

No proszę największy bandzior w e-klapie był nominowany na pomocnika sezonu.

Dziki Jelon
Legiunia

Przepraszam, kto jest prowadzącym tej wspaniałej Gali?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Wróżka Weszława

Śmiem twierdzić że Głowa jest nadal lepszy niż większość leszczy nominowanych na obrońcę sezonu…

Wróżka Weszława

Ps. jaka kurwa bieda w napastnikach.
Z czym do ludzi ja się pytam?

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

Za rok z Abbotem i Ubiparipem!

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

Piłkarz sezonu… Niech pomyślę…

joeyturkeyhead-580x358.jpeg
Janusz Wójcik
Reprezentacja Polski U-23 na IO 1992 w Barcelonie

Dobry wieczór wszystkim!
Przepraszam, jednak z Władziem jeździmy tylko na rybki. Obecnie przebywam na transatlantyku RMS Queen Mary 2, u wybrzeży Somalii, gdzie odpierałem atak tamtejszych piratów.
Kiedy zaczynałem pisać na trybunie portalu „Weszło!”, moi znajomi oraz rodzina mówili mi „Janusz, nie dasz rady. Wchodzisz do jaskini pełnej lwów, i te lwy Cię rozszarpią. Po co Ci to? Po co to człowiekowi z taką renomą, wiedzą i doświadczeniem?” Odpowiadałem im: bo prawdziwy kozak żadnych wyzwań się nie boi. A Wujo nie takie rzeczy prostował! Skoro zakopałem krater po bombie „Tsar” w archipelagu Nowej Ziemi, zakopałem Kanał Sueski tak, że cena ropy skoczyła do stu dwudziestu dolarów za baryłkę, to potrafię też zakopać topór wojenny z „Weszło!”, i redaktorem Stanowskim! Oto dowód:
http://weszlo.com/2017/02/28/wtorek-krzysztof-stanowski-9/#comment-23339

Tym bardziej doceniam ten tytuł, przyznany przez czytelników „Weszło!”, jak i tytuł Nadtrenera, który przyznała mi Szanowna Kapituła tego portalu. Dziękuję i powiem jedno: Wujo wróci i będzie dalej golił frajerów, ku chwale polskiej piłki! Bo prawdziwie dobry trener poradzi sobie nawet na Trybunie!
Dziękuję jeszcze raz, i pozdrawiam!

Aha, i jeszcze jedno: kolejka dla wszystkich do odebrania w barze naprzeciwko sceny!

Sebastian Ro(L)ewski
kup pan cegłę

Podobno bandziory z pzpn wczoraj oddały Panu lejce do trenowania.

Sir Benett

Bardzo dziwne że w napastnikach nie ma Nikolicia. Skoro Wierchowcow może być najgorszy za pół roku gry to na tych samych zasadach Nikolic jest napastnikiem sezonu, a już na pewno jednym z pięciu topowych.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

Jakub Świerczok nie zrobił kariery w Bundeslidze, ponieważ przerósł swoją epokę i miał ciężko. Dokładniej, to jego Ego przerosło…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Legionista

No i zaś, za kategorię „przereklamowany” w Białym się zgrzali … wszystko pod Legię !

DerbyMakinka

wy na tym zeszło to jesteście chorzy na megalomanię, bez kitu ! hahahaha:)

Jatu

11 badziewiaków to jakiś żart. Tylko 3 piłkarzy ze spadkowiczów? Najlepszy obrońca Arki Sobieraj? Z Marcjanikiem czy Sołdeckim bym się zgodził, ale poważnie Sobieraj?

Już co do głosów piłkarzy – znowu najlepszego napastnika wygrał najbardziej przereklamowany piłkarz, prawdopodobnie w całej Europie Wschodniej, a może i na świecie. Równie dobrze najlepszym napastnikiem II ligi można uznać… pomocnika (a na początku sezonu nawet obrońcę) Łukasza Pietronia z Olimpii Elbląg, który dzięki karnym został królem strzelców.

M.

Tak sobie wstałem dzisiaj rano i pomyślałem, jak to wspaniale jest być Legionistą. Wiadomo – klasa & kasa. 4 mistrzostwa w 5 sezonów i zanosi się, że będzie jeszcze lepiej. Super gracze (vide powyżej). Najlepsza atmosfera w całej Polsce. LM. LE. Pozytywnie. Wspaniale. Piękna seria.

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

Niby można się z Tobą zgodzić, tylko przeszkadza jeden szczegół: Legia to stara kurwa, Legie trzeba pierdolić :-) Jakbym się o poranku obudził legionistą, lustro by było tak zaplute, że ogoliłbym się razem z uszami.

No fajnie gra ta twoja Legia, w pucharach będę kibicował, ale bycie legionistą to żaden powód do dumy. Jakoś nikt Was nie lubi, ciekawe dlaczego

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

:-) Przekonałeś mnie.

A poważnie, to mój post był żartem, ale pięknie opisałeś ten „paradoks kibica”, nie pierdol się kochaj swoją Legię 😉 A my jej nienawidźmy. Wszak futbol to wojna. Mimo że niektórzy zapominają, że ma to być wojna tylko na słowa i przyśpiewki, co prowadzi potem nawet do śmierci młodych ludzi.

Ale tak na marginesie, CWKS ma chyba najgorszych kibiców w Polsce, to znaczy najbardziej szkodzących klubowi. Albo wam zamykają stadion co trzy miesiące i w najbardziej prestiżowym meczu 30lecia gracie przy pustych trybunach i jest wstyd na cały świat albo fetujecie mistrzostwo kopiąc kibica po głowie na środku murawy. Żadni kibice w Polsce nie robią takiego przypału swojemu klubowi. Z takiego kibicowania to chyba najbardziej cieszy się Polonia Warszawa :-)

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

„masa akcji w której udzielają pomocy i zbierają pieniądze.” Rozumiem, że masz na myśli udzielanie pomocy i ochrony restauratorom i innym firmom w zamian za „ochronę” a zbieranie pieniędzy odbywa się w ten sposób, że trzech karków zajeżdża bmw i mówi: płacisz albo do wisły. W innych klubach jest podobnie, ale warszawka przebija wszystko, nie nazwałbym takich ludzi wspaniałymi, bo czy dwóch naćpanych mefedronem debili kopiących trzeciego to ludzie wspaniali? Albo tysiące ryczących Jude jude! przez co zamykają stadion na mecz wszechczasów i klub traci kokosy? Drużynę macie mocną, klub silny, ale byłby o wiele silniejszy gdyby nie jego „kibice” 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

M.

Zazdrość.

Grimmy

Wilhelm Tell był kusznikiem, nie łucznikiem. Nie musicie dziękować.

wpDiscuz