Jagiellonia nie miała szczęścia do sędziów? To mało powiedziane…
Weszło

Jagiellonia nie miała szczęścia do sędziów? To mało powiedziane…

„Niewydrukowana tabela” na Weszło to cykl, który zawsze budził i zawsze będzie budzić kontrowersje. Czasem nie zgadzacie się z niektórymi werdyktami – uważacie że decyzja arbitra została pochopnie podważona lub pochopnie obroniona. Czasem też wskazujecie, że jakiejś sytuacji w ogóle nie wzięliśmy na tapet. Ale też – patrząc przekrojowo po odcinkach – tego typu rozważania dotyczą naprawdę nieznacznej części omawianych sytuacji. Większość błędów popełnianych przez arbitrów jest na tyle jednoznaczna, że nie pozostawia większego pola na dyskusję.

Dlaczego od tego zaczynam? By podkreślić, że ogólne trendy ukazane w „Niewydrukowanej tabeli” z całą pewnością odzwierciedlają rzeczywistość. Pojedyncze sytuacje można analizować nawet godzinami, ale trudno się nie zgodzić z sumarycznymi bilansami, mówiącymi na przykład, że jedna drużyna jest częściej ciągnięta za uszy, a druga częściej krzywdzona. Tak naprawdę najważniejszymi kolumnami w „Niewydrukowanej tabeli” od zawsze są „sędzia pomógł” i „sędzia zaszkodził”. To właśnie one pokazują ogólną liczbę meczów, w których dana drużyna odniosła z tytułu sędziowskich pomyłek wymierną korzyść lub wymierną stratę. Innymi słowy, nie jest to suma błędów na korzyść lub niekorzyść, ale suma meczów, w których arbiter pomagał lub przeszkadzał.

A cała reszta jest zabawą. Nie da się bowiem przewidzieć, jak anulowanie pomyłki wpłynęłoby na przebieg meczu. Można oczywiście próbować, bo czasem sprawa jest ewidentna (na przykład dwa niepodyktowane karne dla jednej z drużyn przy 0:0), ale czasem naprawdę skomplikowana. Weźmy chociażby ostatnie starcie pomiędzy Jagiellonią i Lechem, w którym arbiter nie dał gospodarzom jedenastki po zagraniu ręką przez Jevticia. Piłkarze Probierza powinni dostać doskonałą okazję do wyrównania w 84. minucie gry, a w rzeczywistości wyrównali w 87. minucie. Gdyby więc w meczu w Białymstoku funkcjonował system VAR i ostatecznie karny został pokazany, wciąż mielibyśmy mnóstwo niewiadomych:

– Czy Jagiellonia wykorzystałaby rzut karny?
– Czy przy ewentualnym wyrównaniu w 84. minucie Novikovas też chwilę później strzeliłby gola?
– Czy w innych okolicznościach Jevtić też zdecydowałby się na brutalny atak i też wyleciałby z boiska?

W skrócie – to czysta zgadywanka. W myśl zasad „Niewydrukowanej tabeli” Jagiellonii dopisaliśmy bramkę z tytułu niegwizdniętej jedenastki, przez co ta wygrała u nas swój mecz. Trudno jednak byłoby na tej podstawie wyciągać jakiekolwiek wnioski i pisać na przykład, że to białostoczanom należał się tytuł (w rzeczywistości, nie w „Niewydrukowanej”). Tego nie wie nikt, ale fakt pozostaje faktem, że podopieczni Michała Probierza zostali w tym spotkaniu skrzywdzeni. I zostało to odnotowane właśnie w jednej z dwóch najważniejszych kolumn – „sędzia zaszkodził”.

Dlatego też podsumowanie meczów z całego sezonu, w których sędzia pomógł lub zaszkodził, sporo już pokazuje. A jeżeli stworzyć takie zestawienie dla trzech sezonów, będzie widać już jak na dłoni, kto w ostatnim czasie najczęściej miał wiatr w oczy, a kto w plecy (no i kto był na granicy błędu statystycznego). Nie zrozummy się jednak źle – z całą pewnością nie można na tej podstawie wietrzyć jakichkolwiek spisków, ale już rozmowa o szczęściu i pechu będzie tu jak najbardziej zasadna. Spójrzmy więc na najważniejszą część „Niewydrukowanej tabeli” na przestrzeni trzech ostatnich sezonów:

Kiedy pół roku temu na Weszło ukazało się podobne zestawienie, sytuacja Jagiellonii była ciut lepsza, więc niepokojąca dla niej tendencja tylko się pogłębiła. Fakty są więc takie, że w trzech pełnych sezonach, w których drużynę prowadził Michał Probierz, Jaga zawsze miała z arbitrami mocno pod górkę. W trochę mniejszym stopniu, kiedy walczyła o utrzymanie (2015/16) oraz w większym, kiedy biła się o czołowe lokaty (2014/15 i 2016/17). Co więcej, za każdym razem kiedy liczyła się w grze o mistrza, notowała przynajmniej dziesięć spotkań (na 37 rozegranych), w których sędzia pomagał rywalowi.

Na drugim biegunie znalazła się Legia, która ma rekord meczów z pomocą arbitra (31 spotkań) oraz najkorzystniejszy dla siebie bilans (+15). Z bilansów pozostałych drużyn warto odnotować szczęście do arbitrów Pogoni (+8) i Lechii (+7), a także pecha Ruchu (-6), który w dwóch ostatnich sezonach miał z arbitrami nawet bardziej pod górkę niż Jagiellonia. A reszta? Reszta mieści się granicach błędu statystycznego.

Tak, jak nie ma co wyciągać daleko idących wniosków z mocno odstających bilansów Legii i Jagiellonii, tak z całą pewnością można docenić przede wszystkim pracę wykonaną przez Michała Probierza w Białymstoku. Drugie i trzecie miejsce wywalczone przy tak ograniczonym budżecie oraz przy tak miernym szczęściu do arbitrów – to naprawdę robi wielkie wrażenie.

Michał Sadomski

KOMENTARZE (134)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jajecznik

I jak Jagiellonia ma zdobyć to mistrzostwo? Nawet jak jest już blisko, to PZPN wyda odpowiednie dyspozycje dla swoich ludzi od czarnej roboty.

SLUMS_ATTACK

Tak jak w meczu z Legią

Porter

A czy wam aby nie umknęło, że ostatni obrońca sfaulował wychodzącego na sam na sam napastnika Lecha i dostał tylko żółtko?

Adam78

w kontrowersjach omawiali tę sytuację, piłka szła do boku przy faulu słuszna żółta,

Porter

Piłka szła do boku, bo obrońca wyciął napastnika Lecha, zanim do niej sie dociągnął. Gdyby nie akcja obrońcy, zawodnik Lecha mógłby opanować piłkę i wyjśc sam na sam. Może poza światłem bramki, ale to i tak byłaby setka.

szparag75

To była interpretacja pana Sławka. On twierdził, że napastnik nie doszedł by do podania tylko nie zauważył jednej rzeczy: piłka sama zatrzymała się na wysokości narożnika pola karnego, więc dobiegł by do niej nawet kaleka, a strzał z narożnika pola karnego to też 100-procentowa okazja

adrianL

Mistrza przegraliście w bezpośrednim starciu z Legią,kiedy wasz super trener na 3 kolejki przed końcem postanowił,że nieistotne jest pokonanie lidera.Ważne,że przy uciesze tłumu pokopiemy i poprowokujemy ich najlepszego piłkarza.Ten mecz pokazał,że nie macie mentalności Mistrza,a jedynie kompleks Legii.Straciliście szansę,która już się więcej wam nie pojawi.

XardasKSP
Polonia Warszawa

No i w koncu czarno na bialym> cala Polska o tym wie ze CWKS klubem PZPNu i PZPRu jest 😀

SLUMS_ATTACK

Tym klubem który dostał walkowera w meczu z Jagiellonią?

XardasKSP
Polonia Warszawa

Mowie o sedziowaniu, nie o tym ze PZPN musi czasem zrobic dobrze UEFA. A UEFA wybrykow na stadionie nielubi duzo bardziej niz przekretow.

SLUMS_ATTACK

A klubem Hiszpańskiego ZPN (i w sumie jednocześnie UEFY) jest Barca czy Real skoro jesteś taki zorientowany?

Leon Kameleon
Hutnik Warszawa

Ty wiesz ze oni wtedy zaatakowali sektor rodzinny?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Julas

A czego byś oczekiwał? Kary finansowej 20 patyków, jak za race?

Buncol

Z tym PZPRem to żes pojechał lamusie. Za tego PZPRu Legia zdobywała tytuł raz na 12 lat więc poszukaj sobie pupilków PZPRu wśród tych co tytuły wtedy zdobywali regularnie

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty