Legia pogromcą mitów? A może w myśl starych piłkarskich prawd jednak polegnie?
Weszło

Legia pogromcą mitów? A może w myśl starych piłkarskich prawd jednak polegnie?

W niedzielę Legia Warszawa przystąpi do ostatniej odsłony walki o mistrzostwo, startując z pole position. Jeżeli wygra, bez znaczenia będą już wyniki pozostałych meczów, a i przy korzystnym ich układzie sukces może oznaczać nawet remis (będzie tak wtedy, gdy Lech nie przegra w Białymstoku). Według bukmacherów i wszystkich dostępnych modeli analizujących szanse poszczególnych ekip, podopieczni Jacka Magiery są dziś murowanym faworytem ligi. A jeżeli wypuszczą tytuł z rąk w ostatnim meczu, śmiało będą szukać się na kartach historii w zakładce „frajerzy”.  

To jednak dla legionistów najczarniejszy scenariusz, a ten pozytywny zakłada zwycięstwo i wielką fetę na warszawskiej starówce. Co ciekawe, taki wariant (czyli wygrana z Lechią) oznaczałby przy okazji obalenie kilku mitów, jakie od dawna funkcjonują w naszej piłce. Zdobywając mistrzostwo warszawianie zaprzeczą, że:

1. Mistrzostwo wygrywa się w meczach z najsłabszymi rywalami.

Można powiedzieć, że to zasada stara jak świat, chociaż w ESA37 nie ma aż tak wielkiego odzwierciedlenia jak w tradycyjnych systemach rozgrywkowych, bo tych meczów z najlepszymi zwyczajnie jest więcej. Jeżeli jednak w tym sezonie podzielibyśmy rywali Legii na bezpośrednich (Jagiellonia, Lech, Lechia) oraz niebezpośrednich (cała reszta), wyszłoby że z tymi pierwszymi punktowali na poziomie 2,50 punktu na mecz, a z tymi drugimi na poziomie 1,86 punktu na mecz (zakładając, że punkty fazy zasadniczej i finałowej mają taką samą wartość). Dotychczasowy bilans z pretendentami do tytułu wynosi 6 zwycięstw, 2 remisy i 0 porażek, co przełożyło się łącznie na 20 punktów. Gdyby jednak warszawianie zagrali z czołówką tak jak z resztą, tych punktów mieliby 15, czyli łatwo policzyć, że – nawet po uwzględnieniu podziału – dziś wszystkie karty rozdawałaby Jagiellonia, a Legia prawdopodobnie byłaby poza podium (pamiętajmy, że w takim wariancie bezpośredni rywale mieliby dziś więcej punktów).

Jeżeli więc Legia zdobędzie w tym sezonie mistrza, to nie meczami z najsłabszymi, z którymi solidarnie przegrywała (Ruch, Górnik Łęczna, Arka), ale właśnie meczami z czołówką. Jakkolwiek spojrzeć, nawet dosłownie warszawianie mogą wywalczyć sobie tytuł meczem z bezpośrednim rywalem, bo tak naprawdę wszystko zależy od starcia z Lechią. Jeżeli Legia wygra, na pewno będzie mistrzem, a jeżeli przegra, na pewno mistrzem nie będzie.

2. Mistrzostwo wygrywa się w meczach u siebie.

Ile razy to słyszeliśmy – że na wyjeździe może przytrafić się remis, czasem można nawet przegrać, ale u siebie trzeba systematycznie kosić rywali. Co prawda Legia w tym sezonie może przypieczętować tytuł meczem u siebie, ale napisanie, że w ten sposób sięgnie po sukces, byłoby daleko idącym nadużyciem. Nawet jeśli spotkanie z Lechią zakończyłoby się zwycięstwem, finalny bilans przy Łazienkowskiej wyniesie 9-7-3, czyli 9 meczów wygranych i 10 niewygranych. A w przypadku mistrza Polski strata punktów w większości meczów u siebie to rzecz absolutnie niespotykana. Ostatnie najgorsze domowe bilanse w wykonaniu zwycięzców ligi to:

2011/12: Śląsk 9-2-4
2001/02: Legia 9-3-2
2000/01: Wisła 9-4-2
1992/93: Lech 9-6-2 (gdyby nie kary dla Legii i ŁKS-u nie byłby mistrzem)
1989/90: Lech 8-6-1

Pod względem stosunku meczów wygranych do niewygranych oraz średniej punktów na mecz, potencjalny bilans Legii jest tu jednak najgorszy. A mimo to wspomniane 9-7-3 na sto procent da warszawianom tytuł mistrzowski.

3. Nie da się wygrać ligi bez napastnika.

Rzecz jasna Legia tylko przez pół sezonu nie miała napastnika, wcześniej Nikolić na przestrzeni 20 kolejek dwanaście razy trafił do siatki. Ale też to za sprawą naprawdę dobrej wiosny – podczas której Legia póki co nie ma sobie równych – drużyna może sobie zapewnić tytuł. Jeżeli odpalimy tabelę od pierwszej kolejki po zimie, otrzymamy następujące dorobki punktowe: Legia 37, Lech 36, Jagiellonia 31, Lechia 28. Podopieczni Jacka Magiery póki co wygrywają wyścig na dystansie ostatnich 16 kolejek, podczas których wewnętrzna klasyfikacja strzelców wygląda następująco:

4 – Radović, Kucharczyk, Nagy
3 – Hamalainen
2 – Odjidja-Ofoe, Moulin, Dąbrowski
1 – Jodłowiec, Szymański, Necid, Jędrzejczyk, Guilherme, Kazaiszwili

A teraz najlepsi strzelcy wiosny wśród bezpośrednich rywali:

12 – M. Paixao
8 – Robak, Sheridan

Napastnika nie widać więc ani w składzie Legii, ani w wiosennej klasyfikacji strzelców. Nie zobaczymy go także w ostatnim meczu sezonu z Lechią. Jeżeli jednak mimo to uda się go wygrać, Jacek Magiera udowodni, że i bez snajpera można być najlepszym.

* * *

Jeżeli więc Legia ostatecznie sięgnie po tytuł, zaprzeczy wielu obiegowym opiniom. Stworzy precedensy, na które kibice czy komentatorzy będą mogli powoływać się latami. No chyba, że jednak to nie są żadne mity, tylko najprawdziwsze prawdy, które po raz kolejny się sprawdzą i to Lechia wygra przy Łazienkowskiej…

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (39)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
facemob

W komentarzach na weszło czytam, że ktoś z tej czwórki jak nie załapie się do pucharów będzie pośmiewiskiem w całym kraju. Pragnę zauważyć, że nie do końca. Bo przypomnijcie sobie gdzie był Lech i LEegia w np 10 kolejce tego sezonu i jaką stratę mieli. W jednej i drugiej drużynie doszło przecież do zmiany trenera i zabrano się za odrabianie strat. Pośmiewiskiem może być Jagiellonia lub LEchia.

Damiano_L

Jak Jagiellonia? Oni już zdobyli tytuł. Teraz tylko Puchar Maja.

facemob

A to przepraszam :)

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

A my mamy Puchar Kielc!

Adzik

To że kogoś z wielkiej czwórki zabraknie w pucharach to wina Lecha, dał się ograć Arce, która może wylecieć z ligi

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

zduneq

zdecydowanie popieram Twój wpis.Probierz ma 1/5 tych możliwości co Legia,Lech czy Lechia.Jak Jaga musi kogoś sprzedać Probierz bierze 2l wódy idzie do puszczy z siekierką i wyciąga 3 chłopaków, którzy momentalnie wskakują do 1 drużyny i nie odstają poziomem.Od tak, z kapelusza, jak pieprzony Coperfild

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Urkides
Legia Warszawa

W pewnym sensie pośmiewiskiem jest Lech bo juz miał udział w pucharach na tacy ale przegrał z zespołem broniacym się przed spadkiem. Tym samym wyeliminował jedną z czterech najsilniejszych drużyn Ekstraklasy z pucharów. Lech ostatnio regularnie daje dupy ze słabiakami. Będzie ironią losu jeśli sam się nie zakwalifikuje do pucharów.

bastion79
KS Milan

Nie wiem czemu w „pewnym sensie”, winno być: Lech jest pośmiewiskiem bo nie wygrał w finale PP.

Urkides
Legia Warszawa

Napisałem w pewnym sensie bo Legia, Jaga i Lechia odpadły jeszcze wcześniej z PP i można to uznać za swojego rodzaju obciach.

bastion79
KS Milan

Legie rozgrzeszam bo miała poważniejsze rozgrywki w głowie.

N.

Legia zdobyła PP 3 razy z rzędu. Nie był to priorytet, i chyba nie będzie przez najbliższe kilka sezonów.

N.

Wszystko okaże się w niedzielę o 20ej.W kiepskie sytuacji jest faktycznie Lech – jak przegra, to puchary pojadą przez inne stacje , niż Poznań. Miał być mistrz, miał być PP, wielce prawdopodobne, że nie będzie ani tego ani tego. I być może nawet podium. Legia ma zagwarantowane podium. Reszta musi je wywalczyć na boisku.

Urkides
Legia Warszawa

Wydaje się że w Lechu postawią teraz na piłkarzy charkternych. Bałkański trener już pewnie nie mógł patrzeć na „walczaków w wywiadach” a na boisku z pełnymi gaciami. I niech Kownacki pojedzie w końcu na zachód, tam sie przesmrodzi na ławce i wróci jak Stępiński do Polski po nauki. Zresztą Stępiński wróci chyba jeszcze raz bo najwidoczniej jeszcze nie zrozumiał o co chodzi w poważnym futbolu.
Te powroty polskich „Messich” powinny dobrze zrobić wszystkim kolejnym „Messim” bo będą mieli okazje zobaczyć jakie wymogi stawia poważna piłka.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Jaguar

W historii tej ligi byl juz taki STOLIK, ze wiekszy, czy tez stojacy nawet ‚na ukos’, juz tego nie przesloni… Najsmieszniejsze bylo to, jak te Sidorczuki czy inne Rzepki i Remienie, zaczely domagac sie premii za zdobycie mistrzostwa.
Dla mnie bylo to w ogole ciezko strawne, bo potem musialem ogladac popisy tegoz ‚mistrza’ ze Sprartakiem Moskwa. A uprzedze, ze porazki jakiejkolwiek polskiej druzyny w Europie mnie zwyczajnie bola i nie inaczej bylo wtedy, kiedy sowieci zdemolowali reprezentanta mojego kraju 5-1, i to jeszcze na jego stadionie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Jaguar

Kolego ponownie nie na temat.
Ja nie twierdze, ze liga byla wtedy uczciwa.
Ja twierdze tylko, ze przyznanie Wam wtedy mistrzostwa, bylo stolikiem nie tylko na miare tamtych czasow, ale byl to stolik ohydny i co za tym idzie, dyplomatycznie do spraw podchodzac, nie powinienes wspominac ani slowa o stolikach dzisiaj czy kiedy indziej. Zwlaszcza, ze sympatyzujesz otwarcie z klubem, ktory jako jedyny z tzw. duzych polskich klubow, nigdy nie odpowiedzial za udowodniona korupcje.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

Prawda jest tylko jedna. W przyszłym sezonie maisterschaft jest dla Kielc. Nie wiem tylko jak się Janko Buszewsk odnajdzie w nowej rzeczywistości, gdy spisek wspierający Legie przeniesiemy do Kielc i zmienimy w spisek wspierający Koronę!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

Jaka znów podszywka? Wiem co to wszywka, ale podszywka? Znam też słowa parodia, satyra, ironia, sarkazm, a ty je znasz?

bastion79
KS Milan

Nie da się na to nabrać. Spisek zawsze jest w Warszawie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

szemrany
Legia

Myślę że Vadis w tym meczu będzie szalał jak dzik po żołędziach.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

szemrany
Legia

Życie bez twoich komentarzy, było by jak wódka popijana wodą.

crespo1

1992/93: Lech 9-6-2 (gdyby nie kary dla Legii i ŁKS-u nie byłby mistrzem)” – Dokładnie – Mistrz przy zielonym stoliku.

M.

Legia – Lechia 1:0
Jagiellonia – Lech 3:1
Niestety to Lech a nie Lechia w pucharach.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

M.

Oj nawet nie podnoszę tej rękawicy. Od kochanki wracam i taki jestem z…by.

Jaguar

„…i będzie to dla niego balast ciągnący sie przez pól sezonu,…”
Jak dlugo?!
Rewanz trzeciej rundy kwalifikacji Ligi Europy obedzie sie kolo 3 Sierpnia.
Chyba, ze kolega ma na mysli legendarne zmeczenie ‚udzialem’, ktorym beda sie dziewczeta tlumaczyc przez, co najmniej pol sezonu?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Jaguar

Widze, ze probujesz zastosowac strategie zakladajaca przygotuje teren (i oglosze na forum) nadejscie katastrofy. Natomiast, pozniej bede mogl sie chelpic, jesli jednak uda sie nie zostac osaczonym przez specjalistow od cieszynek albo zdobywcow pucharow krajowych, wywodzacych sie z nizszych lig, vide drugoligowy zawzdy Terek Grozny… Coz, doswiadczenie zyciowe zmienia czlowieka i jego ambicje.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dario armando

Jeśli logika coś jednak w tej lidze znaczy ,to Lech poza podium,mistrzem raczej Jaga niż Lechia a Legia raczej druga niż trzecia-tak to wygląda piłkarsko ,ale w polskiej lidze mnóstwo czynników gra rolę i niestety te inne zbyt często są ważniejsze od tych piłkarskich.

Jaguar

Tak to wyglada pilkarsko?!
Czyli ‚logicznie’ Jagiellonia jest lepsza pilkarsko od pozostalej trojki?

dario armando

Na teraz jest lepsza od Lecha czyli powinna wygrać ,a Legia jest na bardzo podobnym poziomie co Lechia czyli remis ,a jeśliby koniecznie miał ktoś jutro w warszawie wygrać to raczej goście,ale to mało prawdopodobne ,bo Lechia w bramce ma sporą przewagę w obronie jest słabsza,pomoc nieznacznie słabsza ,z tym ,że rozczytanie Legii to nietrudne zadanie ,ktoś z nich choćby trochę zahamowuje Vadisa ,a w ataku to bardzo dużo dzieli oba zespoły przy dzisiejszej formie Marco Paixao .Legia ma swoją publiczność ,więc remis ,remis ,remis ale oczywiście przy obiektywnym sędziowaniu,ale to dopiero zobaczymy.

Jaguar

Jak juz sie bawicie w wyliczanki, to mysle, ze zapominacie o ‚micie’ najwazniejszym.
Mozna zaprezentowac sie zacnie w Europie, a potem wciaz obronic mistrzostwo.

Od razu, zaznaczam, ze wcale nie uwazam nadchodzacego meczu z Lechia za latwy i jestem bardzo daleki, od pewnosci obrony krajowego prymatu.

wpDiscuz