Końcówka sezonu czasem decyzji, czyli co Zagłębie zrobi ze Stokowcem i Arką
Weszło

Końcówka sezonu czasem decyzji, czyli co Zagłębie zrobi ze Stokowcem i Arką

Często gdy zastanawiamy się nad czymś, nie uzyskujemy odpowiedzi, tylko kolejne pytania. Zamiast podejść i zagadać do dziewczyny zaczynamy myśleć, co powiedzieć, potem jak na dane zdanie zareaguje, co odpowie i tak dalej. Albo inny przykład. Czekanie z decyzją to jak czatowanie na bilet lotniczy w atrakcyjnej cenie, licząc, że ona może jeszcze spadnie. Raz nie klikasz „kup”, cena idzie w górę. Myślisz, że to chwilowe i zaraz spadnie, więc nadal nie klikasz. A ona po chwili jest już poza zasięgiem twojego portfela.

Dlatego zadajemy dziś dwa konkretne pytania prezesowi Zagłębia Lubin, o trenera i mecz z Arką i – jak się okazuje – odwrotnie niż w przykładach ze wstępu, problemu z błyskawiczną odpowiedzią Robert Sadowski nie miał.

Po pierwsze – wiemy, że Piotr Stokowiec zostaje na przyszły sezon. Skąd taka decyzja?

Prezes Sadowski wyjaśnia: – Znaczy „zostaje”… po prostu wypełnia kontrakt. Jest on podpisany do końca sezonu 2017/2018, czyli tego najbliższego. Na dzisiaj nie widzę możliwości, żeby odszedł teraz. Szczerze mówiąc, to nie myślałem o zmianie trenera. Ja już słyszałem z kim rzekomo się spotkałem, gdzie się spotkałem, kiedy i o której się spotkałem… Nie rozmawiałem z żadnym potencjalnym nowym trenerem. Na bieżąco widzę pracę trenera, większość tak zwanych specjalistów raczej w ujęciu kamer i dużego dystansu. Każdy popełnia błędy czy podejmuje złe decyzje personalne. Moim zdaniem to nie jest moment, żeby go zmieniać.

Postawa nieugięta, choć wiemy, że w klubie zastanawiano się nad Mariuszem Rumakiem, a Piotr Wołosik z „Przeglądu Sportowego” informował o telefonach do… Franciszka Smudy. – Rozmawiałem niedawno z panem Franciszkiem, ale nie na temat pracy. Znamy się dziesięć lat, więc jak mamy okazję, to odbywamy prywatne rozmowy, a nie w sprawach służbowych.

Sprawa druga – mecz z Arką i domysły, czy Zagłębie przyjaźniące się z ekipą z Gdyni nie pomoże jej w utrzymaniu w Ekstraklasie. Jasne było, że nie usłyszymy żadnej innej odpowiedzi, niż zaprzeczającej takim opiniom, ale prezes Sadowski zapewnił o tym również informacją o dzisiejszym spotkaniu z piłkarzami. – Te wszystkie cudzysłowia i sugerowanie, że będziemy odpuszczać, grać w jakiś inny sposób… to nie wchodzi w grę. Nawet dzisiaj miałem rozmowę z zawodnikami i powiedzieliśmy sobie wprost: z Arką gramy o trzy punkty.

A czy hasło „gramy o trzy punkty” oznacza wystawienie optymalnego składu? – Dzisiaj mamy środę i trzech zawodników narzeka na lekkie urazy czy ból, tutaj będą zawahania, nie wiem, czy zagrają. Ale to jest trzech na osiemnastu piłkarzy. To nie będzie tak, że wystawimy dziesięciu juniorów. Miesiąc temu mieliśmy taki plan, ale nie chcemy być odebrani w środowisku jako klub, który odpuszcza. Ale gdybyśmy zagrali mniej ogranymi piłkarzami, to wcale nie musiałoby wyglądać to gorzej, bo ambicja i chęć pokazania się byłaby podwójna czy potrójna. Ale dziesięciu juniorów nie wystawimy, a piłkarze mają ustalone konkretne premie, więc tym bardziej zawalczą o zwycięstwo.

Sprawa wydaje się wyjaśniona – Stokowiec zostaje, cel na ostatni mecz sezonu jasny. A na przyszły sezon? – Powiedziałbym nawet, że po braku awansu do górnej ósemki zintensyfikowaliśmy plan przygotowań. Chcemy udowodnić sobie i całej Polsce, że to był tylko przypadek. Zresztą wydaje mi się, że postawa w rundzie finałowej pokazała, że nie pasujemy do grupy spadkowej i – jak mówiłem – chcemy potwierdzić to ostatnim meczem.

SS

fot. FotoPyK