Rzadka sytuacja. Barca stawia na trenera z którym nie zamieniła słowa
Hiszpania

Rzadka sytuacja. Barca stawia na trenera z którym nie zamieniła słowa

Po raz kolejny Barcelona angażuje trenera z nieadekwatnym CV do prowadzenia jednej z najlepszych drużyn na świecie. Potwierdza się więc zasada, że kataloński klub tworzy, a nie kupuje świetnych szkoleniowców. Sam proces zatrudnienia i przebieg negocjacji z Valverde budzi jednak spore wątpliwości. Bardziej przypomina to polskie realia, niż światowe, te na najwyższym poziomie.

Wicemistrz Hiszpanii w dniu wczorajszym zakończył plotki i spekulacje – nowym trenerem Ernesto Valverde. W zasadzie żadna to niespodzianka, bo od dłuższego czasu właśnie to nazwisko przewijało się najczęściej w kontekście zastąpienia Luisa Enrique. Dużym zaskoczeniem jest jednak to, że zarząd Barcelony postawił na niego… nie rozmawiając z nim ani razu.

Nie był jedynym kandydatem. Od kiedy Luis Enrique ogłosił, że odchodzi, Robert Fernandez rozważał sporo kandydatur i ostatecznie zaproponował nam jedno nazwisko. Rozmawialiśmy z Komisją Techniczną i wszyscy byliśmy zgodni. Decyzja zapadła dzisiaj. Wcześniej Robert rozmawiał z osobami z bliskiego otoczenia Valverde, a także z jego agentem. Nie kontaktował się osobiście z naszym nowym szkoleniowcem. Zrobił tak ze względu na szacunek do jego pracy, a także naszego zespołu, który walczył jeszcze o dwa trofea.

Takie słowa padły z ust prezydenta Bartomeu na wczorajszej konferencji prasowej. Cóż, trochę to dziwna praktyka żeby zatrudniać trenera w tak renomowanym klubie i nie zamienić z nim osobiście ani jednego słowa. Oczywiście rozumiemy, że nie chcieli mu cały czas zawracać gitary, bo trenował jeszcze Athletic, ale czy ten agent i te osoby z jego otoczenia tego właśnie nie robiły? Przecież to chora sytuacja i gra w jakiś głuchy telefon, a mówimy przecież o jednym z najlepszych klubów świata. Kompletnie nie trafia do nas żaden argument o szacunku do kogokolwiek, tutaj w końcu nie chodziło o posadę sprzedawcy w kiosku Ruchu. Z całym szacunkiem do ludzi trudniących się tym zawodem, bo przecież oni również, nim zaczęli tam pracę, musieli zamienić parę słów z właścicielem.

Ciekawie jesteśmy, czy z pozostałymi kandydatami również rozmawiano w ten sposób, aby tylko nie zawracać im głowy jakąś tam posadką trenera w Barcelonie. Jeśli teraz nie rozmawiali, to co będzie jak zaczną się pierwsze problemy? Wtedy też Fernandez przekręci do agenta Valverde, czy może pojedzie wypić drinka z wujkiem trenera? No, bo jak to tak osobiście? Przecież nie będzie można mu zakłócać pracy, trzeba mieć w końcu szacunek do niego, a osobista rozmowa to szczyt chamstwa.

Być może to Valverde wyszedł z założenia, że spotkanie w cztery oczy z dyrektorem sportowym Barcelony jest niepotrzebne, bo wchodziłoby to jakoś w jego uczciwość wobec klubu z którego już dawno zdeklarował się odejść. No to w takim razie rozmowy powinny się zacząć albo właśnie teraz, albo wcale.

***

Postawienie na Valverde, to wybór nad wyraz bez ryzyka. Trudno znaleźć jakikolwiek punkt, który nie spełniałby oczekiwań Barcelony.

Przeszłość w klubie? Jest.
Fascynacja stylem Cruyffa i miłość do ofensywnej gry? Jest.
Stawianie na młodzież? Jest.

Jak zwykle dotychczasowe osiągnięcia zeszły na drugi plan. Może to paradoks, ale Barcelona w ostatnich latach stała się drużyną, która promuje trenerów, a nie kupuje najlepszych. Trwa to od niespełna piętnastu lat, kiedy postanowiono dać szansę Frankowi Rijkaardowi.

Frank Rijkaard (2003-2008) – nim objął Barcelonę pracował w Sparcie Rotterdam, gdzie zaliczył spadek z pierwszej ligi. Tuż po tym niechlubnym wyczynie dostał zadanie odbudowania rozbitej Barcelony.

Pep Guardiola (2008-2012) – postawiono przed nim wręcz identyczne zadanie. Miał na nowo odbudować potęgę na Camp Nou, a papiery jakimi legitymował się przed podpisaniem kontraktu były bardzo mizerne – jeden rok w Barcelonie B.

Tito Vilanova (2012-2013) – tutaj nie było właściwie żadnego doświadczenia w roli pierwszego szkoleniowca. Po prostu zdecydowano się na wieloletniego asystenta dotychczasowego trenera.

Gerardo Martino (2013-2014) – w tym przypadku również nie można mówić o nie wiadomo jakich sukcesach, bo mistrzostwa Paragwaju, czy Argentyny na pewno do takich nie należą. Co ciekawe, to był jedyny przypadek, gdzie Barca odeszła od zatrudnienia szkoleniowca z przeszłością na Camp Nou. Bez wątpienia był to błąd, bo Argentyńczyka można uznać za najgorszego trenera Barcelony w ostatnich piętnastu latach.

Luis Enrique (2014-2017) – nim trafił do Barcelony, przez trzy lata prowadził jej drugą drużynę. Przez rok pracował w Romie, gdzie nie odniósł spektakularnych sukcesów, aby później trafić do Celty Vigo i zaliczyć dobry sezon.

Bez tytułu

Podobnie jak reszta, Ernesto Valverde pokazując swoje CV nie powoduje palpitacji serca spowodowanych zachwytem. Chociaż trzeba przyznać, że swoje lata już przepracował, ale do tej pory trenował głównie drużyny z niższej półki. W większości klubów z którymi miał do czynienia realizował plan minimum, a czasami wychodziło nawet ponad stan. Były też potknięcia, bo okresu w Villarreal na pewno nie może zaliczyć do udanych. Valverde został wówczas zwolniony po dwudziestu kolejkach, kiedy to czarę goryczy przelała porażka na własnym stadionie z Osasuną. Zostawił wtedy drużynę na dziesiątym miejscu. Lata spędzone w greckim Olympiakosie były już zdecydowanie lepsze, o czym świadczą trzy mistrzostwa kraju na trzy możliwe próby. Chociaż trudno to uznać też za ogromny sukces, skoro w ostatniej dekadzie Olympiakos tylko raz nie zdobył mistrzostwa Grecji. Poza tym Valverde przed dziesięcioma laty prowadząc Espanyol dotarł do finału Pucharu UEFA, gdzie uległ jednak Sevilli. Nowy szkoleniowiec Barcelony jest jednak przede wszystkim kojarzony z ostatnimi czterema latami w Athletiku Bilbao, gdzie za każdym razem uzyskiwał awans do europejskich pucharów.

Cóż, Valverde na rynku jest już od niemal piętnastu lat i dopiero teraz dostał szansę poprowadzenia topowego klubu. Bez wątpienia okazja ta nadarzyła się w głównej mierze dzięki dwóm latom spędzonym na Camp Nou jako piłkarz, a nie wielkim sukcesom zawodowym. Ciężko też powiedzieć by zrobił furorę w koszulce Barcelony, bo tak bez wątpienia nie było. Jednak miał okazję poznać wtedy Johana Cruyffa i bezpowrotnie zakochał się w stylu, który stworzył wybitny Holender. Teraz wreszcie będzie miał okazję przetestować go na drużynie z czołówki, bo do tej pory nie było o tym mowy.

Postawienie na Valverde na pewno budzi wiele wątpliwości, bo to zupełnie inny typ trenera niż Luis Enrique, czy Pep Guardiola. Były szkoleniowiec Athleticu lubi pracować w spokoju i nienawidzi presji czasu. Jest nadzwyczaj opanowany, a jego relacje z piłkarzami są bardziej przyjacielskie niż zawodowe. Jeśli Valverde czegoś nie wie, to szuka pomocy u innych. Bardzo często potrafi też zmienić swoją decyzję na podstawie opinii swoich współpracowników. Nie traktuje piłki emocjonalnie, nie żyje nią na okrągło. To gość który po meczu wraca do domu i zajmuje się fotografią, którą zresztą uwielbia do tego stopnia, że chciał się nią zając nawet znacznie poważniej. Nie ma mowy więc, że Messi będzie odbierał nocne telefony od Valverde z nowymi pomysłami taktycznymi, tak jak było to w epoce Guardioli.

Wiele mówiło się o tym, że szatnia Barcelony potrzebuje wstrząśnięcia i nowego bodźca, a Valverde w roli motywatora wypada dość blado. Trudno powiedzieć, czy ten plan wypali, ale już kiedyś na Camp Nou był trener, który miał podobne cechy charakteru i pewnym momencie uznał, że aby wygrywać trzeba słuchać Xaviego. Skończyło się tak, że został najgorszym trenerem katalońskiego klubu w ostatnich piętnastu latach.

Bartosz Burzyński

KOMENTARZE (35)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Szczepek
Legia Warszawa

Może np o wzajemnych oczekieaniach? Jakbyś zatrudniał pracownika też byś z nim nie zamienił słowa?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Szczepek
Legia Warszawa

Heheh no tak :) ale to wciąż z nim rozmowa :)

Sumienie Krzysztofa S.
CWKS-Daewoo Legia Stolica

Barcelona dla światowego futbolu jest mniej więcej tym kim dla polskiego dziennikarstwa sportowego jest Godlewski. :)

M9 COMEBACK KID

nikim?

Koledzyzzzapolowy

Godlewski, Stanek, Kołtoń i wszystkie pozostałe dziennikarzy są małymi robaczkami w porównaniu z autorem niniejszego eseju, Bartusiem. Zobaczycie, że kiedyś będzie pisał dla największych zagranicznych tytułów. Gdybyście tylko wiedzieli, jakie teksty nam podrzucał… Poezja przez wielkie P.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

derlis

Nie no, jak trenerami byli Vilanova i Martino to wcale po odejściu Guardioli różnicy nie było.. wcale.. dalej potrójna rok w rok była :)

kielbasadogory

Vilanova akurat zapowiadal sie obiecujaco.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Śmiała teza, że Barcelona tworzy trenerów. Ja bym jednak zaryzykował i powiedział, że tam są takie gwiazdy, że trener ma tego tylko nie spierdolić.
Teraz przychodzi ciężki okres, bo linia pomocy w FCB nie istnieje, więc zadaniem nowego szkoleniowca będzie ogarnięcie 3 typków w środku pola. Jak mu się to uda, to wróci balans między liniami i FCB za sprawą MSN będzie rozjeżdżać wszystkich.

Tylko Pep poza FCB coś ugrał. I też w dużej mierze dzięki temu, że przejmował Bayern chwilę po tym jak zdobyli potrójna koronę i zachwycili świat super stylem Jupa, W MC dostał grajków na podobnym poziomie jak czołówka ligi i już taki hop siup do przodu z trofeami nie jest.

czornidlo

Tak. Bo trenowanie zespołu i zarządzanie zasobem ludzkim to system zero jedynkowy.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

rozwiń myśl, bo nie za bardzo rozumiem do czego konkretnie się odnosisz.

czornidlo

Do ogółu. Trenowanie takiego zespołu jest bardzo trudne tym bardziej grając takim stylem. Skoro to taki samograj to czemu jeden wymiękł po 4 latach, a drugi trener wymiękł po 3.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Nie powiedziałem, że to samo graj, ale że trener ma tam tego nie spierdolić. W domyśle chodziło mi własnie o jakieś tam przygotowanie fizyczne (choć od tego są ludzie) zarządzanie zmianami, rotacje i nie wymyślanie czegoś co nie będzie pasować geniuszom na boisku.
Barca jest na takim poziomie, że kto by jej nie przejął to w Top3 będzie. Dla nich dobry sezon to jest wygranie ligi i wejście do finału LM.
Inna sprawa, że całe lata to dzięki Xaviemu i Inieście Barca robiła mega grę. Messi owszem strzela worki goli, ale gdy brakuje centrum dowodzenia to gaśnie o połowę. Przykład idealny to reprezentacja!

Teraz Barca nie ma linii pomocy, Messi jest w gorszej dyspozycji i sezon był slabiutki. Gdyby nie fatalne sędziowanie z PSG to wyleciałaby z LM tak szybko jak nigdy. Także, ja dalej będę się trzymać tego, że w FCB bardziej potrzebny jest motywator i zarządca niż super taktyk.
Mając takich pilkarzy jakich zawsze miała Barcelona, możesz mieć w dupie taktykę. Oni zrobią Ci różnicę. To jest jak podwórkowy mecz starsi kontra młodsi.

derlis

W reprezentacji Messi ma ten sam problem co Pogba w United – marnowanie na potęgę okazji przez partnerów. Śmiesznym jest, że przez to wszyscy uważają, że Pogba jest w United słaby, a Messi jest słaby w kadrze.. przecież oni swoje robią, to nie ich wina że koledzy nie potrafią wykorzystać super podań. To tak samo jak gdybyś ty obwiniał mnie o to, że nie udało ci się kupić np. mieszkania, mimo, iż dałem ci wystarczającą sumę pieniędzy, bo w rzeczywistości te pieniądze, tak jak koledzy Pogby i Leo swoje sytuacje na boisku, „zmarnowałeś”..
Myślisz, że sami zawodnicy mają pretensje do podających, że w dogodnej sytuacji to oni nie potrafili znaleźć drogi do siatki?
Żałuję, że większość osób patrzy na futbol tak.. powierzchownie? Nie strzela i nie asystuje tyle co w Barcelonie – traci połowę wartości. Tylko, że na boisku aż nadto widać róznicę jaką robi zarówno Messi w kadrze, jak i Pogba w Manchesterze United. Oni dalej grają swoje. Oni nic nie tracą..
Argentyna gra jeszcze słabiej gdy nie ma Messiego..
Idąc tym tokiem myślenia, to taki Ronaldo tym bardziej nic nie robi w kadrze. Traci przez to jakąś wartość?
Czy legendarny Cruyff traci jakąkolwiek wartość przez to, że nigdy nie uniósł w górę Pucharu Świata z reprezentacją Holandii? Nie, bo on w tej Holandii również robił różnicę.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Mylisz się. Ja własnie należę do tych osób którzy nie zwracają uwagi na statystyki, a często doceniam robotę np „6”, w wielu miejscach apeluję żeby do 11tek tygodnia wybierać większą liczbę obrońców niż konieczne 3 z ktorych dwóch to jeszcze ofensywni wahadłowi.
Natomiast ilekroć mam okazję oglądać mecz Argentyny tylekroć przekonuję się, że Messi traci połowę kiedy nie ma za sobą geniusza rozegrania.
W Brazylii nie dało się patrzeć na Argentynę. Messi męczył się tam totalnie i gdyby nie nazwisko to byłby jednym z wielu graczy tego turnieju.

derlis

Męczył się? Czy ja wiem, Argentynę z grupy wyciągnąl niemal w pojedynkę.. potem show dawał w głównej mierze di Maria, ale Messi wówczas też nie odstawał.
Poza tym znajdź mi napastnika, który nie traci połowy nie mając za sobą geniusza rozgrywania.. :)
Nie chodzi o sam geniusz rozgrywania. Chodzi o współpracę. Kadra Argentyny nie tworzy jedności, ale z Sampaolim to po prostu musi się zmienić. Lewandowski w naszej reprezentacji gra równie dobrze, bo odkąd przejął ich Nawałka, ci piłkarze tworzą jedność. W Barcelonie z automatu będzie mu się grało łatwiej, bo z tymi ludźmi kopie piłkę co kilka dni, a nie miesięcy, i logicznym jest, że tutaj spójność będzie o wiele bardziej widoczna z korzyścią dla wszystkich stron.

czornidlo

Właśnie w tym sezonie Barcelona pokazała rażące braki taktyczne. Przecież większość spotkań wyglądała jakby kompletnie zapomnieli jak się gra, jak się rozgrywa, jak stwarza się okazje bramkowe. Juve i PSG w pierwszym meczu zgnietli ich taktycznie. Tym bardziej Juve, które nie pozwoliło sobie bramki wcisnąć. Piłkarze może i są wielcy, ale to nie oni są od ustalania składu, taktyki, ustawienia, rotacji w zespole. Pierwsze sezon Lucho to było ożywienie zespołu, koretkta stylu (zaczęli strzelać gole po kontratakach). Messi to też mało trafione, bo ogólnie zespół miał sezon słabszy. Leo brał się za rozgrywanie, ilość stworzonych okazji po jego zagraniach jest naprawdę duża. Przypomnę tylko denialny mecz na Bernabeu. Barca potrzebuje trenera z głową na karku, który będzie rozumiał futbol w podobny sposób. Samapaoli był ideałem, ale on poprowadzi… Argentynę, o której piszesz, że Leo tam nie błyszczy. Od razu mi przychodzą na myśl mecze z Kolumbią, Urugwajem czy Chile, USA czy Wenezuelą. W tych spotkaniach Messi niemal w pojedynkę rozbił rywali.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Barca nie była słaba taktycznie. Barca była słaba bo w linii pomocy grają zawodnicy solidni, a nie wybitni.
To jest to o czym ja mówię. Brakło Xaviego, był jeszcze Iniesta i Busquets. Teraz Iniesta po kontuzji ma słabszy sezon, Sergio też gra słabiej i Gomes z Rakiticiem nie robią takiej różnicy.

A co do Messiego w ElClassico to ja uważam, że on grał tam przeciętnie. Owszem, strzelił dwie bramki, ale grał przeciętnie.
Ta sama sytuacja co z Ronaldo w pierwszym meczu z Bayernem. Faceta nie było na boisku, po czym pojawił się dwa razy i wpakował piłę do siatki. Czy grał dobrze? Moim zdaniem nie, zagrał fenomenalnie dwie akcje, ale poza tym Real wielkiego pożytku z niego nie miał.
Wydaje mi się, że w ElClassico z Messim było podobnie, ale mecz oglądałem w knajpie a nie na spokojnie więc aż tak jednoznaczny w ocenie nie będę.

Hivth

Barca nie była słaba taktycznie.

Co za bzdura. Poczytaj sobie artykuły specjalistów po meczach z PSG, Juventusem czy nawet GD (podrzucam do tego ostatniego link na końcu). Barca grała w tym sezonie tragicznie taktycznie, na środku lej jak po wybuchu i to nie jest wina Gomesa czy Rakitica, że kazano im biegać po skrzydłach. Jak zmieniali ustawienie na 3-4-3 i zagęszczali środek, Rafinha asekurował PO, a SR schodził do środka to od razu Barcelona przypominała nieco tę starą, genialną ekipę. Cały właśnie sęk w tym, że grali tragicznie taktycznie, bo z pomocą trójkąta Iniesta-Busquets-Rakitic powinni byli ugrać znacznie więcej. A to tylko środek pola w telegraficznym skrócie – zostają PRZEFATALNE stałe fragmenty gry, za które miał być odpowiedzialny Unzue i przez które, obok sędziowania, Barcelona przegrała mistrzostwo w mojej opinii, zostaje obrona, która popełniała niesamowite jak na ten klub błędy z powodu braku tych słynnych niegdyś trójkątów przy wychodzeniu spod pressingu oraz na sam koniec już – tragiczne decyzje personalne LE, ale o tym poniekąd wspomniałeś wymieniając Gomesa, a do którego dorzuciłbym stawianie na siłę na SR na PO zamiast w środku, kosztem biednego Vidala, który choć orłem w ofensywie nie był (a to jeszcze można zmienić), to w ataku dawał bardzo dużo.

Obiecany artykuł, jak za długi, to polecam przynajmniej konkluzje. I PS – Messi zagrał genialny mecz. Porównanie tego do meczu CRa z Bayernem jest mocno nie na miejscu.
http://www.zonalmarking.net/2017/04/26/real-madrid-2-3-barcelona-messi-runs-the-game-from-a-number-10-role-and-fires-in-the-winner/

czornidlo

To obejrzyj jeszcze raz, bo Leo zagrał fenomenalny mecz. Jeździł Casemiro jak chciał, a ilu zawodnikom ta sztuka się udała w tym sezonie czy poprzednim? Poza tym Brazylijczyk powinien wyłapać tam czerwo właśnie po faulach na Leo. Kilka genialnych zagrań, dryblingów, pierwsza bramka to w sumie w 70% jego zasługa, a druga to już podsumowanie występu.
Masz rację, że zawodnicy w środku są solidni, ale Barcelona naprawdę kulała w kwestiach taktycznych. Zdjęcie profilowe Hivth to ładnie wytłumaczył

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Staszek Anioł

Bartomeu jest teraz raczej zainteresowany ratowaniem swojego tyłka i czterech liter kumpla Rosella niż jakimś tam trenerem…

Poker

z takimi kopaczami to nawet Smuda… by mógl wygrac La Lige (oczywiscie jest w duzej mierze zalezne od formy Realu w danym sezonie , bo byly sezony gdzie Real gral slabo) , nie trzeba pilkarzy Barcelony uczyc rzemiosla. no i gdy druzyna jest w formie i dopisuje szczescie… to nawet najdziwniejsze zalozenia taktyczne moga przyniesc zwyciestwa gdy wykonawcami sa wirtuozi, a wtedy dopatrywano by sie w taktyce Smudy geniusza :-)

Szczepek
Legia Warszawa

Różnicę widać dopiero w kluczowych meczach gdzie po drugiej stronie też potrafią grać.

Dysk Dzokej

Tak jak osobiście nie lubię Barcelony (Real to mój drugi wybór, pierwszy Bayern od czasów Elbera) tak doceniam stawianie na ludzi mogących dopasować się do stylu jaki prezentują od lat. Aczkolwiek myślę, że ta przygoda skończy się tak samo jak z „Tatą”.

czornidlo

Po pierwsze to zarząd po prostu jest w opłakanym stanie. Nie dziwię się, że Laporta co raz mocniej dobija się do bram Camp Nou tym razem wymachując kwitami na Bartka i innych. Niestety nazwa nie przyciągnęła żadnego lepszego trenera, ale ja Valverde nie skreślam. A może zaskoczą tryby i machina ruszy. Pożyjemy zobaczymy. Oby tylko zarząd znów nie ściągał Gomesów, bo to uwłacza takiemu klubowi.

Matinho88

to teraz powinien zrobić to co Fornalik gdy miał zostać selekcjonerem.

YanuszYoyko
Drużyna-A

„Barcelona w ostatnich latach stała się drużyną, która promuje trenerów”, tak naprawdę jedynym wykreowanym trenerem, który gdzieś tam się liczy w europie to Pep. Jak narazie żaden z wymienionych trenerów nie zrobił jakiejś zawrotnej kariery po porzuceniu Barcelony. Wniosek może być poprostu jeden, Barca to samograj i kogo by się tam nie wsadziło na stołek trenera, pewnie by się okazało, że objawił się następny genialny trener.

YeahBunny

no raczej ciężko, żeby miał jeszcze okazję wykazać się ś.p. Tito Vilanova,
Tata prowadził reprezentację Argentyny z nienajgorszym skutkiem biorąc pod uwagę burdel, jaki jest w federacji,
no a Luis Enrique nie zdążył jeszcze na dobre pomachać na dowidzenia…

YanuszYoyko
Drużyna-A

Czyli nawet obierając twój tok myślenia, to niestety ale dalej nie widzę żadnego wykreowanego, czy wypromowanego trenera. Tito wiadoma rzecz, zostawmy. Rijkaard po Barcelonie prowadził Galatę i koniec klubów w jego CV, Martino z reprezentacją Argentyny też świata nie zwojował, wystarczy powiedzieć, że mając taki potencjał w drużynie, ta na turniejach cały czas się kompromituje. W Luisa też nie bardzo wierzę, że odnajdzie się gdzieś indziej. Pep, dostał kolejnego samograja w Bayernie, a w City, mimo ogromnych nakładów, jak narazie poniżej oczekiwań, bez trofeów.

prezes

Nie ma czegoś takiego jak samograj. Jeżeli obserwujesz co się dzieje w piłce i dochodzisz do takiego wniosku to znaczy, ze jesteś poprostu YanuszYoyko. Barcelona juz była takim samograjem, ze jak Pep odszedl to od razu obnizyli loty. W City jest dopiero pierwszy rok. Skończył się sezon, pół szatni poleciało. Czyli jest plan, który dopiero bedzie wchodził w życie i Ty Panie Yanuszu dopiero będziesz mógł go skomentować może za rok. Ja się odważe dopiero za 2 lata, jak będziemy mądrzejsi o prawie 100 meczów i dopiero wtedy będzie można wyciągnać jakieś wnioski. Dałeś się wciągnąć w ten dziwny wir dzisiejszych czasów, w którym prasa i wszyscy dookoła sadzą pierdoły. Zaczęło się to mniej wiecej w 2009 roku jak Pep zaczął wygrywać wszystko co było możliwe. Majstersztyk. Coś niespotykanego, wyjątkowego i bardzo, ale to bardzo cieżkiego do powtórzenia. Po tamtym okresie kurwa każda gazeta, każde środowisko oczekuje od trenera, ze od razu ma wygrać potrójną korone, bo podwójna korona bez LM to tak w sumie średnio. ŻENADA. To tak nie funkcjonuje. Zwolnienie Mou z Realu i odejscie Pepa z Barcy spowodowało chujowy trend, ze praktycznie nie ma już żadnej wizji jakiegoś trenera prowadzonej dluzej niz max 3 lata (reszta, która pracuje dlużej niż 3 lata to jest juz zwykłe odbiegniecie od reguły). Ja już nie potrafie się emocjonować tym wszystkim, patrzę na to jak na wielkie korpogówno

Fidel

A o czym mieli gadać? „Masz pan wygrać wszystko, z naszej strony oferujemy dwa wagony Euro tygodniowo.”?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz