Zbigniew Boniek mocno: – Nie podejmuję decyzji na podstawie kwitków z pralni
Weszło

Zbigniew Boniek mocno: – Nie podejmuję decyzji na podstawie kwitków z pralni

PZPN nie zatwierdził zmiany regulaminu rozgrywek ligowych, czyli odejścia od podziału punktów. Co to oznacza? Jak liga ma wyglądać w następnych latach? Co z limitem obcokrajowców spoza Unii Europejskiej i co z VAR-em? O tym wszystkim rozmawiamy ze Zbigniewem Bońkiem.

– Dawno nie rozmawialiśmy, trzeba nadrobić zaległości.
– Ale ja się wcale nie stęskniłem!

– Za to ja bardzo! PZPN nie zatwierdził zmiany systemu rozgrywek ligowych. No to jest ta reforma, czy jej nie ma?
– Nie ma. Zarząd PZPN to poważne ciało, nie podejmujemy decyzji na bazie kwitków z pralni. Kilka lat temu Ekstraklasa SA przyszła do nas z propozycję nowej ligi, mającej na celu wygenerowanie większych emocji. Daliśmy się namówić. A teraz co – suche pismo, że od następnego roku bez podziału punktów? I jedno zdanie, że chcą trzech obcokrajowców spoza Unii? A gdzie jakaś argumentacja, jakiś wysiłek intelektualny? Jakaś informacja, w jaką stronę zmierzamy?

– Powoli. Jest pan za podziałem punktów czy nie?
– Zupełnie nie o to chodzi. Jestem za tym, by istniała długofalowa koncepcja. Dopiero co były konferencje, jaki to podział punktów jest super, u ciebie w programie prezes Ekstraklasy mnie przekonywał, że to najlepszy system rozgrywek, jaki stworzył człowiek, pamiętasz? A teraz się okazuje, że to co było rzekomo super to już nie jest super. To ja pytam – co dalej? Teraz zmienimy ligę i nie będzie podziału punktów, ale to zmiana na jak długo? Na rok? Na dwa? Ekstraklasa jest na 22. miejscu w Europie. Jaki mamy plan, by była wyżej? W 2019 roku będzie sprzedaż praw telewizyjnych. Co będziemy wtedy sprzedawać, jaką ligę? Tę z 37 kolejkami bez podziału punktów czy jeszcze jakąś inną? Mnie nie bawi zatwierdzanie co roku nowych zasad w ekstraklasie. Potrzebna jest stabilizacja. Chcę wiedzieć dokąd zmierzamy, poznać ligę docelową.

– Jakiej ligi pan by chciał?
– Ja jako Zbigniew Boniek? 18 zespołów, klasyczna liga. Polska piłka ma potencjał na tyle drużyn. Spore firmy biją się o awans, ale są też mniejsze kluby, które chcą pisać swoją historię. Nie bójmy się ich. Kiedyś Widzew to był klub dzielnicowy, a potem stał się potęgą. Możesz mnie nazwać człowiekiem starej daty, ale ja lubię normalność i emocje generowane przez sportowców, a nie przez decyzje administracyjne. Oczywiście, mówię to też na bazie tych ostatnich lat, wszyscy wyciągamy wnioski z tego, jak wyglądały poprzednie sezony. Na Weszło czytałem artykuły, że bez podziału punktów liga będzie nudna. No przepraszam bardzo, ale w takim razie liga niemiecka jest najnudniejsza na świecie, bo tam przed startem wiadomo, że wygra Bayern. Moim zdaniem, jeśli ktoś bardzo dobrze gra w piłkę to ma święte prawo wygrać ligę nawet na dziesięć kolejek przed końcem. I ponadto, jeśli ktoś świetnie grał przez osiem miesięcy, to w dziewiątym miesiącu ma prawo wpaść w dołek bez konsekwencji.

– Marcin Stefański powiedział, że kluby I ligi nie są gotowe na ekstraklasę z przyczyn „telewizyjnych”. I dlatego powiększenie ligi to problem.
– Nie żartujmy, naprawdę. Oglądam mecze I ligi w Polsacie i jakoś widzę piłkę, dwie bramki, linie na boisku… Wszystko widzę. Nasz kraj się niesamowicie rozwija pod względem infrastrukturalnym. Mamy piękne stadiony. Także te mniejsze pięknieją. I fajnie. Czego ma brakować dla telewizji? Kabla? To się dokupi.

– 18 drużyn zamiast 16 to też tort dzielony na więcej części.
– Jeśli ktoś mi powie, że ma być 18 drużyn i klasyczna liga, ale argumentem przeciwko jest podział pieniędzy, to będziemy rozmawiać. Trzeba mieć plan, koncepcję, wizję. I wtedy można znaleźć rozwiązanie. PZPN w okresie przejściowym może przecież pokryć różnicę i wypłaty dla dwóch dodatkowych klubów wziąć na siebie. Nie miałbym z tym problemu. Mam tylko problem z permanentnym bałaganem.

– Tak czy siak, zmianą systemu ligowego poziomu nie podniesiemy.
– Nie do końca. Moim zdaniem przedobrzyliśmy z liczbą meczów i tak naprawdę piłkarze nawet nie mają kiedy mocniej potrenować. Kiedy oni tak naprawdę mają dobrze się zregenerować, a potem zbudować formę? Zimą nie, latem tym bardziej nie… Nasi ligowcy po Euro 2016 od razu wrócili do gry w lidze, a Robert Lewandowski w tym czasie pływał skuterem. Piłkarz musi mieć czas na wszystko – i na grę, i na trening, i na odpoczynek. Wiadomo, że latem musimy startować z rozgrywkami wcześnie, ze względu na europejskie puchary. Ale już zimą powinniśmy trochę przystopować – kończyć ligę na początku grudnia i zaczynać na koniec lutego.

– A co z liczbą obcokrajowców spoza Unii?
– No właśnie, co? Ekstraklasa ma dyrektorów komunikacji, a z komunikacją jakoś słabo. Niech napiszą dlaczego konkretnie chcą tej zmiany. Bo ja jak coś robię to wiem dlaczego. Centralne ligi juniorów, obozy letnie i zimowe, pro junior system, puchar Tymbarku… Staramy się od dołu podciągać poziom. A tu nagle: „trzech obcokrajowców spoza Unii”. I tyle. Oglądam mecze regularnie i jak na mój gust to w całej tej lidze nie ma łącznie dziesięciu obcokrajowców spoza Unii, którzy by naprawdę coś potrafili. A w każdej kolejce gra ich łącznie ze dwudziestu, czyli zdecydowanie poniżej limitu. Dla kogo więc ta zmiana? Dla jednego klubu? Oczywiście nie mam problemu, żeby ktoś mnie przekonał – żebyśmy się zastanowili np. nad kwestią zawodników z Ukrainy.

– Czy to prawda, że możliwe jest ultimatum: ok, zwiększymy limit obcokrajowców do trzech, za to zabierzemy wam pieniądze z Pro Junior System?
– Jeśli się okaże, że Ekstraklasa nie chce szkolić, tylko woli sprowadzać zawodników z drugiego końca świata, to być może trzeba się zastanowić nad przeniesieniem tych pieniędzy gdzie indziej, np. do pierwszej ligi. Jesteśmy otwarci na dyskusję.

– Jesteście też otwarci na VAR. Jak wygląda sytuacja?
– 60 sędziów przeszło szkolenie. Tylu nam oczywiście potrzebnych nie będzie, ale 15 już tak. W niedzielę zrobimy pierwszą próbą offline. Od przyszłego sezonu chcemy, by VAR był na trzech meczach w kolejce – jednym hitowym i dwóch losowych. Ale trzeba też tak to poukładać, by nie było tak, że VAR jest zawsze na meczach jednej drużyny. VAR to coś jak antydoping. Koszt. Nie będziemy mieli od niego lepszej piłki, wyższego poziomu, ale można zapobiec nieszczęściu. Jak się projekt będzie dalej rozwijał, to spadną jego koszty i może uda się zabezpieczyć wszystkie mecze.

– W ostatnim naszym wywiadzie mówił pan, że nie będzie blokował tego systemu, ale niech Ekstraklasa za to zapłaci. Zmienił pan zdanie.
Tak. Zakończyliśmy rok z takim budżetem, że stać nas na to. Chcemy wydawać pieniądze, tylko z głową. Troszkę to nasze środowisko zrobiło się rozhisteryzowane i uznałem, że trzeba chronić sędziów. Bo u nas jak ktoś trzy razy nie trafi z metra do pustej bramki to normalka, a jak sędzia się pomyli o 15 centymetrów to skandal. Może VAR pozwoli niektórym zejść na ziemię.

Rozmawiał KRZYSZTOF STANOWSKI