Szamoobrona
Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Dirk Kuyt z przytupem żegna się z piłką
Weszło

Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Dirk Kuyt z przytupem żegna się z piłką

Na głębokie, europejskie wody wypłynął po kilku świetnych sezonach w barwach Feyenoordu i w tym samym Feyenoordzie zakończył karierę. Hat-trickiem w ostatnim meczu ligowym przed własną publicznością. Hat-trickiem dającym kibicom pierwsze od 18 lat mistrzostwo kraju. Czy można wyobrazić sobie piękniejszy scenariusz na zwieńczenie swojej przygody z piłką niż ten, który właśnie pisze Dirk Kuyt?

Nie byłoby tego sukcesu, gdyby nie konsekwencja, cierpliwość i zdolność wytrzymania presji, bo wystarczyło przecież tylko, by w ostatniej kolejce przeciwko Heraclesowi gospodarzom powinęła się noga, a tytuł trafiłby jednak do Amsterdamu. Dirk Kuyt i spółka bez większych problemów po mistrza jednak sięgnęli, a 36-letni już kapitan w zasadzie w pojedynkę rozmontował rywali. Najpierw wykorzystana z zimną krwią pomyłka obrońcy, potem przytomne uderzenie głową i w końcu rzut karny wieńczący dzieło. Po ostatnim z ciosów praktycznie pewne było już, że tytuł uzupełni gablotę na De Kuip.

Minęło jednak ledwie kilkadziesiąt godzin od chwili, gdy na szyjach piłkarzy z Rotterdamu zawisły złote medale za kapitalną kampanię sezonu 2016/2017, a Dirk Kuyt ogłosił, że zawiesza buty na kołku. – Jestem mistrzem Holandii, zrealizowałem swoje marzenia. Czuję, że to idealny moment na to, by zakończyć karierę. To były wspaniałe dwa lata odkąd powróciłem do Feyenoordu – podsumował i chyba nikt nie ma wątpliwości, że swoją przygodę kończy w najlepszym możliwym momencie. Kończy ją ze złotym medalem na szyi, niepokonany i dumny. Chyba dokładnie tak, jak chciałby to zrobić każdy z jego kolegów po fachu.

Czy Dirk Kuyt był piłkarzem wybitnym, o którym po latach będziemy opowiadać swoim wnukom? Pewnie nie, ale miał Holender coś takiego, że szybko zjednywał sobie kibiców w każdym kolejnym klubie, w którym grał. Nie był może nigdy jakimś wielkim wirtuozem, nie imponował warunkami fizycznymi, ale raz że był piłkarzem niezwykle wszechstronnym (pamiętacie jeszcze jak na mundialu w Brazylii pełnił rolę lewego wahadłowego, a wręcz obrońcy?) i przede wszystkim – piekielnie walecznym. Zawsze na maksa, zawsze do ostatniej minuty, nigdy nie odstawiając nogi. Takich piłkarzy kocha się bezwzględnie nawet wtedy, gdy momentami w ich grze brakuje jakości.

Może i Kuyt mógłby mieć nieco bardziej pękatą gablotę pucharów, bo pewnie m.in. mistrzostwo Holandii, Turcji czy Puchar Ligi Angielskiej w pełni apetytu nie zaspokajają, ale i warto spojrzeć gdzie grał i jak długo. Ponad setka występów w reprezentacji „Oranje”, udział w mistrzostwach świata (trzykrotnie) i Europy (dwukrotnie), prawie 300 meczów w koszulce Liverpoolu, nieco ponad 70 bramek dla „The Reds”. Takich liczb nie wykręcają przypadkowi ludzie.

I choć Holender szatnię piłkarską opuszcza raz na zawsze, to w Feyenoordzie wcale nie myślą o tym, by się z nim rozstawać. Dirk, gdy już tylko dojdzie do siebie po wielkim sukcesie, ma ruszyć w wir edukacji i powoli, powoli – pod okiem klubowego dyrektora – powiększać arsenał swoich umiejętności tak, by w piłce pozostać. I choć nie wiadomo jeszcze w jakiej roli, to patrząc na jego profesjonalizm i zaangażowanie, trudno mieć wątpliwości co do tego, że jeśli się za coś weźmie, to wyciśnie z tego sto procent.

KOMENTARZE (15)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Don Pedro

fajnie, że Feyenord po tylu latach zdobył mistrza, klub z tradycjami. Ciekawe jak wypadną w Champions League

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Dirk Kuyt czyli ten który w wieku dwudziestu kilku lat, wyglądał tak jakby karierę miał kończyć po sezonie 😀

A na poważnie, to fajny zawodnik był. Taki gracz przypominający pokolenie lat 80/90 które nie znało internetów, miliona kontraktów reklamowych i miało w tyłku to jak wyglądają w czasie meczu. Grał w piłkę bo ją lubił. Nie dyskutował z sędziami, nie przewracał się od podmuchu wiatru. Zawsze do końca, zawsze na pełnym gazie. Nie miał bajecznej techniki, ale za to posiadał żelazne płuca i wątrobę konia.
Fajnie, że na koniec przygody udało mu się odejść w glorii. Po takiej karierze zwyczajnie mu się to należało.

Fat ASSS

Właśnie… Miał z tyłu to jak wyglądał podczas gry… Nie każdy tak potrafi dziś

FC Bazuka Bolencin

„Taki gracz przypominający pokolenie lat 80/90 które nie znało internetów, miliona kontraktów reklamowych i miało w tyłku to jak wyglądają w czasie meczu. Grał w piłkę bo ją lubił. Nie dyskutował z sędziami, nie przewracał się od podmuchu wiatru…”
Jeszcze z 15-20 lat temu takich zawodników była cała masa, teraz to właściwie jednostki. A Ci urodzeni po 1990r to już w ogóle. Większość to głównie: myślenie bardziej o super fryzurce z jakimiś wzorkami, kolorowe koreczki ze swoim pseudonimem albo czapeczka ze swoim imieniem w której można dumnie paradować (ups, sorry!). A będzie tylko gorzej, takie czasy.

Miszcz Joda

Taki holenderski Kuchy (oczywiście kilka razy lepszy). Więcej w nogach niż w głowie.

Co do braku jakości to nie rozumiem wywodu. Że niby van Nistelrooy czy van Persie to jacyś niby wirtuozi byli? Do Bergkampa nikt z nich startu nie miał.

PYZ24

A czy w tekście padło porównanie do któregoś z tych zawodników?

Miszcz Joda

To do kogo mamy porównywać? Do Neskensa czy Cruyffa? Nie ta epoka. W czasach Kuyta snajperami Holandia stała.

Kuyt nie jest intelektualistą. Miał natomiast dar od Boga w nogach i go wykorzystał.

PYZ24

Z Holendrów choćby do Bergkampa, o którym sam wcześniej wspomniałeś, a przecież w tekście nie ograniczono się do samych reprezentantów tego kraju, więc można dalej porównywać go do Ronaldo, Messiego, Ibrahimovicia, itd.
Krótko mówiąc – kłania się czytanie ze zrozumieniem.

A z drugim akapitem jak najbardziej się zgadzam.

Miszcz Joda

Wiedziałem że pojawi się Messi…

Messiego to można porównać do Overmarsa czy (od biedy) Owena. Messi nie jest snajperem i nie ma 185 cm wzrostu. Inna motoryka, rola na boisku itd. Porównanie jak Maybachs do Syrenki bo to samochód osobowy i to samochód osobowy.

Porównuje się do wszystkiego co się nawinie tylko w odniesieniu do porównywalnej klasy. Czyli wysoki napastnik, który może też operować na skrzydle lub jako fałszywka. Sporo tego jest/było za czasów Kuyta. Podolski, Lewandowski, Gomez itd.

Justyna

Twierdzisz że Kuyt ma najebane w głowie ?

Kunta Kinte

Pamiętam go jeszcze z meczów Utrechtu, gdy odpadał w pucharze UEFA z Legią w 2002…

xrue213

Swoją drogą… Ajax 3 raz z rzędu przepierdala mistrzostwo paroma punkcikami. Przecież to można oszaleć.

fideltypy

http://showbet24.blogspot.com/ Kupon z kursem ponad 50 na dzis dostepny ! udowadniają kupony zdjęciami z monitora! sam grałem ich ostatnie 2 kupony i wygrałem ! polecam !

marcinw13

W sumie niedawno dotarło do mnie, że we współczesnej piłce strasznie brakuje takich ludzi jak Kuyt. Bo jakoś nie przemawiają do mnie „gwiazdy” pokroju Neymara, Krystyny czy Pogby. Kuyt to wymierający gatunek piłkarza. A szkoda, bo miło było patrzeć na jego zaangażowanie, jego, Gattuso, Roya Keane’a… A wracając do tematu mistrzostwa – oliwa sprawiedliwa. Kuyt całą swoją karierą (też go pamiętam jeszcze z Utrechtu), zaangażowaniem, poświęceniem, grą dla zespołu zasłużył, żeby mieć taki fantastyczny finisz.

Sajko.Delik
Krytyczne podejście FC

Halinka, podaj no chusteczki, będę płakał. Piękna historia.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona