post Krzysztof Stanowski

Opublikowane 15.05.2017 22:46 przez

Krzysztof Stanowski

Ruch Chorzów dostał licencję – i słyszę w tym momencie pytania: że jak to, że dlaczego, że to jaja jakieś i prowizorka, komisja pewnie przekupna, za uszy ciągnie, zamiast zamachnąć się maczetą.

Hmm. Dostał licencję, ponieważ spłacił wymagane przepisami długi. Koniec, kropka. Skandal byśmy mieli wtedy, gdyby Ruch spłacił długi i licencji nie dostał. A tak – mamy normalny werdykt, w oparciu o przepisy. Okraszony minus trzema punktami z powodu zbyt późnej spłaty, ale to już inny temat i można dyskutować, czy to za mało, za dużo czy w sam raz (za mało).

Nie lubię tego, w jaki sposób Ruch funkcjonuje, ale lubię trzymać faktów. Porozmawiajmy więc o nich.

Licencja nie jest wydawana na podstawie tego, czy w klubie jest bałagan, czy nie i nie bierze się pod uwagę liczby krytycznych artykułów, kłamliwych tłumaczeń, żałosnych gestów i próśb o kolejną pożyczkę. Mówiąc krótko – Ruch może być pod każdym względem firmą beznadziejną w swojej beznadziejności, ale na sam koniec liczy się wyłącznie to, czy spłacił długi nabite do dnia 31 grudnia 2016 roku. Jeśli spłacił – brawo, zapraszamy na boisko.

Idąc dalej tym tropem – bo tego zdaje się większość osób nie rozumie – Ruch może nie płacić nikomu w styczniu, lutym, marcu, kwietniu i maju i jak najbardziej słusznie DOSTAĆ licencję na sezon 2017/2018. W tym czasie wszyscy mogą się ze wszystkimi pokłócić, piłkarze strajkować, trenerzy wyskoczyć z okien, sprzątaczki zwolnić, a prezesi poprosić o azyl w Czeczenii. To nieistotne. Aby dostać licencję na sezon 2017/2018 trzeba mieć spłacony POPRZEDNI ROK. Nie ten, tylko poprzedni. Jeśli ktoś uważa te przepisy za głupie, może napisać w tej sprawie do UEFA. Ja uważam, że są w miarę w porządku.

Atmosfera wiecznych żal – gdzie jest nasza kasa? – prowadzi do tego, że kibice odnoszą złudne wrażenie, iż Ruch jest w jakiś sposób forowany. Ja bym się do tego w stu procentach przychylił, gdyby pojawił się chociaż jeden piłkarz (trener, dyrektor, ktokolwiek) i powiedział: – Proszę, tu mam napisane, że miałem dostać kasę do końca listopada zeszłego roku i nie dostałem!

Wtedy zgoda – nawet 100 złotych zaległości i wypad z ligi. Ale nie widzę takich ludzi. Jeśli są, niech się ujawnią! Owszem, jest cuchnąca sprawa sprzed kilkunastu lat, którą Ruch przegrał przed wszystkimi instancjami PZPN i wydawało się, że będzie musiał ją już teraz rozliczyć, ale odwołał się do Trybunału Arbitrażowego przy PKOl.

No ale jak to? Można nie płacić w styczniu, lutym, marcu, kwietniu i maju i dostać licencję?! Ano można. Tylko że za moment znowu jest termin płatności za pierwsze półrocze, a jak ktoś go przeoczy – minusowe punkty. A potem tak czy siak wszystko trzeba grzecznie wybulić. Koniec końców każdy kto chce czekać, doczeka się swoich pieniędzy. A jak ktoś czekać nie chce – ma pełne prawo rozwiązać kontrakt, jak to zrobił Patryk Lipski.

*

E tam, lepiej żeby zaczęli od czwartej ligi, już bez długów – mówią inni. To zdanie to szczyt głupoty. Bo „już bez długów” oznacza po prostu „po wydymaniu wierzycieli”. Rozpoczęcie zabawy od czwartej ligi oznacza, że osoby/firmy, które czekały na pieniądze nigdy ich się nie doczekają. To tak jak ja bym narobił długów na 50 milionów złotych, a potem powiedział: – Wiecie co? To ja zmienię imię i nazwisko z Krzysztof Stanowski na Krzysztof Stanowski i zacznę dziennikarską drogę od początku, pójdę na staż do „Przeglądu Sportowego”, może za cztery lata wrócę na szczyt, ale już bez długów.

Magii nie ma. Jeśli długów się nie spłaca, to one nie znikają.

I jeśli na skutek działalności Komisji Licencyjnej wierzyciele finalnie dostają swoje pieniądze, nawet późno, to jest to znacznie lepsze rozwiązanie niż „start bez długów”.

*

Można to ująć tak. Ruch jest ciężko chory. Leży na łóżku, nie ma siły wstać i jeszcze wszystkich wokół wkurwia ciągłym zrzędzeniem. Inni pacjenci mają go dość, pielęgniarki mają dość, lekarze też.

Wiele osób najchętniej wyjęłoby wtyczkę z kontaktu i rozwiązało problem raz na zawsze. Ale wyjęcie wtyczki z kontaktu nie jest legalne. Ruch ledwo zipie, ale zipie i póki co ma prawo do tej swojej powolnej, irytującej całą resztę agonii. Śmierdzi trupem, ale trupa nie ma. Jest fetor.

*

Kibice Ruchu ostatnio ciągle do mnie piszą, że mam „ból dupy” związany z ich klubem. Mówiąc szczerze, mało rzeczy jest mi tak obojętnych jak los Ruchu Chorzów. Gdyby ten klub miał się jutro rozwiązać lub gdyby miał jeszcze istnieć 100 lat, byłoby to dla mnie równie interesujące jak losy „Klanu” – mogą to zawiesić, mogą nie zawieszać, naprawdę wszystko mi jedno. Bardziej mnie interesuje, żeby nie złapać gumy w samochodzie i żeby ładnie zasiać trawnik.

Ale jednak ciągle czytam – ból dupy, ból dupy, ból dupy. To jakaś choroba XXI wieku. Ludzie piszą o jakimś bólu dupy, o jakichś maściach, zamiast podjąć minimalny wysiłek intelektualny i spróbować podyskutować. Po „bólu dupy” poznasz w internecie kretyna.

Do czego jednak zmierzam. Rozbawiło mnie wczoraj, jak jeden kolo napisał, że mam ból dupy, bo Ruch jest najbardziej utytułowanym klubem w Polsce. No, doprawdy, wstaję co rano i myślę sobie: no nie, ten Ruch, tyle wygrał w dwudziestoleciu międzywojennym, że normalnie trzeba wziąć proszki na uspokojenie. Ludzie kochani, wszyscy mają na to totalnie wywalone, naprawdę. Nikogo nie interesuje kto najcelniej kopał napompowany pęcherz świni w 1933.

A jeśli bardzo chcecie w to brnąć, to cóż. Dwa kluby najwięcej razy wygrywały ligę – Górnik Zabrze i Wisła Kraków, po czternaście. Ruch – trzynaście. Ja wiem, że ma czternaście mistrzostw Polski, ale ja wiem i wy wiecie, iż to bez sensu. No chyba że nie wiecie, to wam wyjaśnię.

W 1951 roku jakiś głupek uznał, że mistrzem Polski nie będzie ten, kto wygra ligę, tylko ten, kto zdobędzie Puchar Polski. No i Ruch Chorzów wtedy – szósty na koniec sezonu ligowego – w Pucharze Polski zanotował następujące wyniki:

Pokonał LZS Grzybowice
Pokonał Koło Sportowe Zarządu Portu Szczecin (późniejsza Pogoń)
Pokonał ŁKS-Włókniarz Łódź (ŁKS)
Pokonał po dogrywce Budowlanych Chorzów (AKS)
Pokonał Gwardię Kraków (Wisła)

Mówiąc krótko, Ruch wygrał wtedy pięć meczów (w tym trzy z zespołami z pierwszej ligi) i na tej podstawie zapisany w historii ma… dublet. Mistrzostwo i Puchar! Toż to największy absurd w dziejach światowego futbolu. Z równą łatwością odznaczenia nie wiedzieć za co gromadził chyba tylko Bartłomiej Misiewicz.

Jak można za triumf w jednych rozgrywkach zapisać sobie zwycięstwo w dwóch? Zwłaszcza, gdy w tych drugich Ruch był szósty w tabeli? Tak, wiem, ktoś podjął taką decyzję. Liczę, że ktoś kiedyś podejmie odwrotną i zwróci sprawiedliwość „Białej Gwieździe”.

Ligę polską najwięcej razy wygrywali Górnik i Wisła – to nawet nie jest dyskusyjny, to niepodważalny fakt.

Dobra, bądźmy poważni. Mieszkańcy Gniezna nie chodzą z głową w chmurach tylko dlatego, że jakiś czas temu w ich mieście król bzykał królową.

*

Ale mam ból dupy, napisałem tekst o Ruchu!

Skoro to najbardziej utytułowany klub, to trzeba o nim pisać, czyż nie?

*

Koniec fazy pucharowej, teraz tylko finały – Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Z utęsknieniem czekam, aż ktoś w końcu przeprowadzi zmianę w przepisach i raz na zawsze zniesie idiotyczny przepis o ważniejszych golach na wyjazdach.

Gol to gol, nie bądźmy śmieszni.

W 2003 roku doszło do kuriozalnej sytuacji. W półfinale Ligi Mistrzów Inter Mediolan trafił do AC Milan. Jak dobrze wiecie, oba kluby rozgrywają mecze na dokładnie tym samym stadionie, więc trudno mówić, że ktokolwiek miał przewagę własnego boiska. W pierwszym meczu było 0:0, w drugim 1:1. Formalnie to Inter był gospodarzem tego drugiego, więc odpadł. Rany, przecież to równie głupie jak mistrzostwo dla Ruchu.

Tak sobie myślę, że skoro wtedy nikt przepisu nie zmienił, to może to już nie nastąpić. Ale jednak się łudzę.

Co daje nam ten przepis?

Ano daje to, że drużyny grające u siebie w pierwszym meczu mówią: – Najważniejsze to nie stracić gola na własnym stadionie.

Na dzień dobry – kalkulacja. Nuda.

Potem przepis ten morduje nam rewanże. Już jedna drużyna dogania, już gniecie, już jest blisko, aż tu nagle gol dla gości – i całe powietrze uchodzi. Kiedy podzieliłem się tym spostrzeżeniem na Twitterze, ludzie mi pisali: – Nikt nie bronił strzelić gola w pierwszym meczu na wyjeździe!

(mieli w głowach mecz Real – Atletico 3:0, chociaż dla mnie jest to problem ponadczasowy)

A ja odpowiadam: – Nikt nie bronił lepiej bronić w rewanżu.

(przy hipotetycznym założeniu, że Atletico wygrywa mecz 4:1)

Nie mam pojęcia, dlaczego zwycięstwo 3:0 miałoby być bardziej wartościowe od zwycięstwa 4:1. Dlaczego dopiero 5:1 jest lepsze od 3:0? Nie kumam tego po prostu nic a nic. Dlaczego skazuje się gospodarzy na to, by zamiast dawać show przed własną publicznością, myśleli o zabezpieczeniu tyłów. Ja jako kibic drużyny X po wykosztowaniu się na bilet wolałbym zobaczyć na tablicy wynik 4:1 niż 3:0. A potem się okazuje, że 3:0 jednak lepsze.

Ktoś na tym przepisie zyskuje? Kibice na pewno nie. Mniej emocji. Telewizje więc tym bardziej nie, bo telewizja karmi się emocjami. Prawa TV są tak drogie, że dodatkowe 30 minut o 23:00 to manna z nieba, jakiś gówno-serialik przepchnie się na później. Naprawdę, NIKT nie wygrywa.

Jeszcze rozumiem, że kiedyś dawno piłkarze płynęli na mecz parostatkiem i to na stojąco (tak, przesadzam). Ale dzisiaj śmigasz samolotem, śpisz w pięciogwiazdkowym hotelu i wychodzisz zagrać w piłkę. No, żadna to krzywda.

Najgorzej, że ten przepis funkcjonuje też w dogrywkach – tego się nie da już w żaden sposób wytłumaczyć. Goście strzelają gola, a ty musisz odpowiedzieć dwoma. Z jakiej paki? Dlaczego każdy ich gol w dogrywce rozstrzygającej o losach dwumeczu ma być ważniejszy?

Kilka osób przekonywało mnie, że przy wynikach 0:3 i 4:1 granie dogrywki na boisku gospodarza też nie jest w porządku, bo to jednak forowanie. Moim zdaniem dwa razy piętnaście minut, przy założeniu że komuś ściany pomagają, wciąż jest daleko lepszym rozwiązaniem niż uznanie, że jeden z ośmiu goli w dwumeczu był ważniejszy niż pozostałe siedem. Coś za coś, mniejsze zło. Idealnie nie będzie, ale daleko lepiej.

Może jeszcze wprowadźmy dodatkowe punkty za strzały słabszą nogą, co?

Opublikowane 15.05.2017 22:46 przez

Krzysztof Stanowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 188
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Blizbor
Blizbor

El Stanowski mieszka w cywilizacji zachodniej, tam już wtorek.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

SandmanGT
SandmanGT

Pomijajac juz fakt, ze w strefie, o ktorej piszesz jest -1 godzina… To Barcelona jest w tej samej strefie, w ktorej Ty zyjesz 😉

Blizbor
Blizbor

Ale ja nie pisałem o strefach czasowych.

gryf01
gryf01

Na zachodzie jest wcześniej. Wtorek jest na wschodzie 🙂

Wodzu_L
Wodzu_L

Byl kiedyś taki klub jak Odra Wodzisław, im też długo sie udawało ale jak jebneło tak z okręgówki wyjść nie mogą… Co sie odwlecze to nie uciecze i z ruchem też tam będzie. Max okręgówka i derby z aks-em…

Kacper Mironowicz
Kacper Mironowicz

Sytuacja finansowa w Wodzisławiu u schyłku ekstraklasowej kariery to w porównaniu z dzisiejszym Ruchem creme brulee. Odra popłynęła przez zaciąg transferowy z zimy 2010.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Wodzu_L
Wodzu_L

To odrodzenie przynajmniej jednej z łódzkich drużyn jest już na kredyt wiec spokojnie…
Do ekstraklasy może braknąć kredytu…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

M9 COMEBACK KID
M9 COMEBACK KID

tak po ludzku to jestem zawiedziony
natomiast zniesienie bramek na wyjezdzie byloby sytuacja win-win dla kibicow i telwizji

Krzysztof.Reperowicz
Krzysztof.Reperowicz

Serio ale ten przepis jest bardziej sprawiedliwy, niż tylko liczenie bramek bo to losowanie dawało by większa szanse temu kto gra rewanż u siebie. Granie 3. meczu zupełnie odpada.

Miszcz Joda
Miszcz Joda

Statystycznie jest 50% szansy.

W praktyce jak dostaniesz 3:1 w pierwszym meczu na wyjeździe to musisz u siebie 3 bramki walnąć żeby przrjść dalej a nie tylko 2.
Obecny przepis foruje przypadek, gdyż sporo drużyn faktycznie tylko odrabia strat z pierwszego meczu (czyli remis w dwumeczu) a przechodzi dalej.

Krzysztof.Reperowicz
Krzysztof.Reperowicz

Z jakiej racji zakładasz że strzelili bramkę na wyjeździe i nie traca u siebie. Pierwszy mecz przy wyrównanych drużynach zazwyczaj nie jest otwarty.

Bartorus
Bartorus

Panie Stanowski można by nawet sympatyzować ze sprawą Wisły(a wtedy Gwardii) gdyby nie to, że mistrza mogli wywalczyć na boisku. Finał tamtej edycji to był mecz między Unią Chorzów i Gwardią Kraków. Wystarczyło ten mecz wygrać.

Pomijając, że twardy pozytywizm prawniczy jaki pan zaprezentował w pierwszej części tekstu(Komisja locuta causa finita) kłóci się z bólem dupy o to, że zgodnie z przepisami ktoś zdobył tytuł mistrza Polski.

Parafrazując Jeśli ktoś uważa te przepisy za głupie, może napisać w tej sprawie do PZPN…

Paulus77
Paulus77

Touche

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Filip Piotr Skóra
Filip Piotr Skóra

W końcu felieton, a nie wypełniacz wtorku – dziękuję!

Osobiście uważam, że aby było sprawiedliwie, to Messiemu i Ronaldo powinno się liczyć co drugą bramkę, taki Chiellini za każdy faul powinien dostawać czerwo.

Coffey88
Coffey88

ale ból dupska Stanowskiej.

walgierz
walgierz

Panie Krzysztofie, mnie się wydaje, że jak ktoś pożycza pieniądze lub świadczy usługi bankrutowi to poniekąd sam jest sobie winien, że kasy może nie zobaczyć. Oczywiście nie zamierzam generalizować, bo każdy przypadek jest inny, ale jednak.
Mowa o „świeżym” starcie jest uzasadniona z punktu widzenia kibica, ja tu nie widzę nic nagannego. Co kibice Ruchu, a wcześniej Widzewa, ŁKSu czy Polonii są winni, że ich klubem rządzili nieudacznicy lub oszuści? To właśnie tych przekręciarzy powinno się ścigać długami, o ile to tylko jest możliwe.

mrozny
mrozny

Raczej to klub powinien spłacić swoje długi a później te kwoty egzekwować od swoich właścicieli.
Nie można przekładać dobra klubu (czyli startu bez spłaty swoich długów) nad dobro osób, którym klub ten jest winny pieniądze. Jak tylko klub spłaci swoje zobowiązania – może wtedy zaczynać grę od nowa, od IV ligi. Bez spłaty swoich długów nie powinien w ogóle być dopuszczony do gry, na jakimkolwiek szczeblu rozgrywkowym.

michalszostak
michalszostak

W myśl zasady: ” Pożyczyłem stówę? mam problem, pożyczyłem milion? to bank ma problem”. 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Król Roastów
Król Roastów

Tylko że sęk w tym, że wspomniane długi to w większości nie pożyczki, a na przykład rachunki za prąd, wodę, wynajem biur, stadionu i pensje pracowników.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Mariusz Janusz
Mariusz Janusz

Tradycyjnie. Oddawane sa sektory na curva sud (milan) curva nord (inter). Troche wiecej niz 5 procent

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Krzysztof.Reperowicz
Krzysztof.Reperowicz

Sam miałem to napisać, gospodarz ma więcej kibiców więc argument upada.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Krzysztof.Reperowicz
Krzysztof.Reperowicz

gdy gonisz wynik i kibice cię wspierają to ma to duże znaczenie, znacznie większe niż gra w 1. meczu gdy wiadomo że jest rewanż.

pilkarzyk
pilkarzyk

Dobrze jest jak jest. Na wyjeździe trudniej się gra więc bramki powinny być jakoś promowane.

Blizbor
Blizbor

„Ale jednak ciągle czytam – ból dupy, ból dupy, ból dupy. To jakaś choroba XXI wieku. Ludzie piszą o jakimś bólu dupy, o jakichś maściach, zamiast podjąć minimalny wysiłek intelektualny i spróbować podyskutować. Po „bólu dupy” poznasz w internecie kretyna.”

StanoMerytorycznie

higuain.png
AndrzejeK
AndrzejeK

Nie, no pojechales gosciu, jestes debesciak,
a kompleksy juz wyleczyles?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

AndrzejeK
AndrzejeK

powiedzial cymbal

Urkides
Urkides

Pan Krzysztof uderzył w rzecz świętą a mianowicie w ‚politykę historyczną. Historia jest zakłamana a dopiero „polityka historyczna” wyjaśnia „jak było naprawdę”
W Warszawie np. Legia walczyła w Powstaniu Warszawskim a Polonia nie. Dlatego po wojnie Legia była prześladowana przez komunistów a Polonia była pieszczochem systemu.
Taka jest wykładnia Kibolskiego Instytutu Historycznego.
PS
Jestem kibicem Legii ale jeszcze bardziej zdrowego rozsądku.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Urkides
Urkides

Nie znam ludzi ale jak we dwóch spacyfikowali Poznań to musieli byc niezłymi kozakami.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Urkides
Urkides

Wyglada na to że własnoręcznie bo nikt się nie chce przyznać że mordował. Wszyscy mówią że to Hitler i Stalin wszystko zrobili.

Buncol
Buncol

No faktycznie wojsko brało udział w pacyfikacji Poznańskiej.
Milicja chyba jeszcze bardziej zalazła opozycji za skórę w Gdańsku w czasach stajków.
Jednak nie przeszkadzało do kibicom Lechii przez wiele lat trzymać sztamę z kibicami Wisły.
A wiesz ldaczego?
Bo tak naprawdę nikogo to jak widac nie obchodzi.
Trzej Królowie wielkich miast Śląsk (wojsko) Wisełka (Milicja) – Lechia Gdańsk.
Czy ktoś wypomina im przeszłość?
No nie ale kazdy zna wojskową i komunistyczną przeszłość Legii.

Neptun
Neptun

Buncol bo w tych tzw. „zgodach” to chodzi o to kto komu kiedy taniej sprzedał narkotyki 30 lat temu, a nie o jakieś tam przyjaźnie.

Blizbor
Blizbor

Racja, w Polsce Piłsudski jest ubóstwiany, ale taki Tadeusz Rozwadowski (którego Piłsudski kazał otruć najprawdopodobniej) jest zapomniany. A to ten drugi był w dużej mierze autorem „cudu” nad Wisłą (który nie był wcale cudem, lecz kapitalną sztuką militarną naszych generałów). Dodatkowo nikt Piłsudskiemu nie wypomina jego katastrofalnych reform i nepotyzmu, które de facto były przyczyną porażki we wrześniu 1939 roku. To jego klika rządziła Polską do czasu wybuchu wojny, a jak na niej Polska wyszła, każdy wie.
Jego zasług w odzyskaniu niepodległości nikt mu nie odbierze, ale trzeba ludziom mówić, że to on też był ojcem klęski wrześniowej. Rządy sanacji to był smutny żart.

Nikt też nie rozmawia o tym, bo kult Piłsudskiego ciągle mocny, zresztą większości nie interesują fakty, lecz patos. A fakty są takie, że Piłsudski był dyktatorem, który do władzy doszedł przez przewrót zbrojny i który nie miał pojęcia o rządzeniu krajem.

Urkides
Urkides

Kto nie zna przeszłości nie rozumie teraźniejszości.

M9 COMEBACK KID
M9 COMEBACK KID

Nie można jednak zapominać, że ZSRR nas zlekceważyło i normalnie byśmy dostali wpierdol

Blizbor
Blizbor

Ale wpierdol dostalibyśmy, bo reformy sanacji to było dyletanctwo ekonomiczne.
Postaw fabrykę i będziesz mocarstwem…
Piłsudski wsadził bez dowodów na podstawie wydumanych zarzutów do więzienia swoich przeciwników wojskowych, bo oni nawet nie byli polityczni. Spędzili tam ponad rok, gdzie podupadli na zdrowiu, niektórzy nawet zaginęli bez wieści.
Rozwadowski siedział w areszcie do maja 1927 roku, mimo że w październiku 1926 roku sąd go oczyścił z wszystkich zarzutów i stwierdził, że nie ma podstaw do aresztowania.
Wsadził i pozbył się wybitnych wojskowych, którzy próbowali bronić Polskę przed zamachem stanu, czyli prawo i moralność była po ich stronie. Mimo tego Piłsudski zrobił, co chciał, a przeciwników wykończył. Ci wojskowi to

I tak dzięki Piłsudskiemu Polskę pozbawiono wybitnych wojskowych, reform nie było, prowadził politykę dwóch wrogów (Niemcy, Rosja, co było idiotyzmem oczywiście), a u władzy została klika Piłsudskiego, sanacja, która nie miała pojęcia o gospodarce.

Gdy ZSRR wchodziło do Polski, ta już była na kolanach.

I tutaj kolejne historyczne przekłamanie – Francja i Anglia nam nie pomogły. To fakt, ale nikt nie pamięta, że polski rząd zapewnił te dwa państwa, że Polska wytrzyma miesiąc, żeby oni mieli czas na mobilizację i odsiecz.

Jak się skończyło, wiemy. Polska nastawiła się na wojnę pozycyjną, Hitler zrobił blitzkrieg i tyle z Polski zostało, nawet czasu na reakcję sojusznikom nie dali, potem uciekli za granicę. Tyle Polsce przyszło z sanacji.

A sam Piłsudski (który potem pozował na architekta wygranej w Bitwie Warszawskiej) podasz ataku sowietów złożył dymisję i uciekł do kochanki. I teraz temu dyktatorowi, tchórzowi i bandycie się stawia pomniki w tym kraju i wspomina go jako męża stanu.

eMTeZet
eMTeZet

był – „na kłopoty Bednarski”, jest – na ból dupy Stanowski: naczelny proktolog rzeczy (acz) niepospolitej

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

kirku
kirku

A twoja stara łowi ryby w pralce

Rozmowy Mandrysza
Rozmowy Mandrysza

Przepis z bramkami na wyjeździe idiotyczny, ale gdyby nie on pewnie nie zobaczyłby Pan kultowego już „wszystkiego w futbolu” 🙂

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Janusz Kibol
Janusz Kibol

Najważniejsza informacja poniedziałku jest taka, że Ruch dostał licencję. A wy żeby to przykryć, od rana robicie gównoburzę z powodu niewinnego oświadczenia kibiców Niebieskich w sprawie Lipskiego. Poprawiacie kolejnym szyderczym tekstem wieczorem. O licencji informujecie małym druczkiem dopiero we wtorek… Spisek i to grubymi nićmi szyty!

Zaraz, zaraz, kurna… Ostatnio obejrzałem 3 odcinki z rzędu nowego serialu o Einsteinie na NG i tam mówili, że czas jest względny. Nie uwierzyłem. Z reguły ufam mediom. Ale pański felieton Panie Krzysztofie mnie przekonał…

AndrzejeK
AndrzejeK

HAHAHAHA ale ty glupi jestes HAHAHAHA

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Neptun
Neptun

@Amber Mozart pełna zgoda. I jak mnie wkurwia jako byłego bramkarza wykonującego też karne (niestety, poziom A-klasy 15 lat temu :D) gadanie że karne to loteria… . Nie, to są czyste umiejętności i to zarówno fizyczne jak i psychiczne – z obu stron. Do tego dochodzi „research” – też z obu stron.

Dam jeden z moich ulubionych przykładów meczu i konkursu, w którym nie było ani jednego przypadku: Finał Valencia-Bayern 2000/2001. Polecam poszukać i obejrzeć (nie tylko konkurs, w samym meczu też były trzy karne) kilka razy każdy strzał. Absolutnie mistrzowski podręcznik i dla bramkarzy i dla strzelców.

Chujowy dźwięk, ale na szybko: https://www.youtube.com/watch?v=uBv8EZUv-DE

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Neptun
Neptun

Tak samo jak nikt mnie nie przekona że Rogerio Ceni strzelił ok. 130 goli w karierze jako bramkarz bazując na farcie.

Neptun
Neptun

Oraz, że tego nie dało się przewidzieć:

DrPlama
DrPlama

Hehe niezłe komentarze, ogólnie tak lubiana na „weszło” sytuacja win-win. Frustracji i pasjonaci hejtu mają używanie a piszący ma prawdopodobnie wyraźne zyski z ich aktywności. Ciekawe, że ostatni MP z Górnego Śląska to 89 rok, Biorąc pod uwagę, że jest dużo jest tam klubów dużym potencjałem kibicowskim oraz, że to cały czas bogaty region naszego kraju, to jest po prostu żenada i kompromitacja zarządzających tymi śląskimi klubami.

Buncol
Buncol

Data nie przypadkowa bo w 89 skończyła się komuna a wraz z nią prosperita ślaskich klubów.
I jakby się kibice śląska nie zaklinali to fakty są takie że ślaskie kluby potrafiły wygrywać tylko w czasach komuny. Nie wiem czy to była kwestia układów politycznych czy finansowania, a moze jedno i drugie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Davi Ha$elhot
Davi Ha$elhot

Dobrze Pan prawi o tych bramkach na wyjeździe, zgadzam się całkowicie

Davi Ha$elhot
Davi Ha$elhot

I tak nie na temat, ale propsy za tego Pana co pisze o bundeslidze 🙂 antiziperen dobra seria 🙂 i dzięki za wywiad na dieroten 🙂 widać że się obserwuje 🙂

Janusz Kibol
Janusz Kibol

Dawidzie, chyba miałeś Panele pod sobą jak to pisałeś? 🙂

GrzesekPaz
GrzesekPaz

Panie Krzyszofie, txt jak zwykle świetny, Co do mistrzostwa Wisły/Ruchu przepisy były chyba znane przed startem rozgrywek (??) wiec tytuł dla Ruchu uczciwy. Bramki na wyjezdzie pelna zgoda. Zjebka dla moderatora za brak kasowania komentarzy od troli.

cibor74
cibor74

Otóż to. Wszystkie drużyny wiedziały PRZED startem rozgrywek, że rywalizacja w lidze będzie w tym sezonie fikcją, więc wszystkie siły należy rzucić na Puchar Polski. Dlatego weryfikacja wyników post factum nie byłaby żadnym „przywracaniem sprawiedliwości”, a właśnie niesprawiedliwością.
Analogicznie – w NBA „jakiś głupek” wymyślił sobie, że tytuł mistrzowski zdobędzie nie zespół, który zdobędzie najwięcej wygranych w sezonie, ale ten, kto wygra turniej grany systemem pucharowym (do 4 zwycięstw w rundzie). Taki jakby Puchar Polski w wersji amerykańskiej, tam nazywany play-offem.

Można tego nie lubić, ale ponieważ wszystkie drużyny to wiedzą przed startem, więc pod koniec sezonu zasadniczego celowo oszczędzają się na play-off. Gdyby po latach ktoś miał zabierać tytuły argumentując, że bardziej miarodajne są wyniki z 82 meczów niż z kilkunastu, to byłoby to podobnym absurdem, co przyznanie dziś tytułu Wiśle za tamten sezon.

Sri_Jayawardenepura_Kotte
Sri_Jayawardenepura_Kotte

Co nie zmienia faktu, ze to byl wyjatkowo kretynski pomysl, wezmy na przyklad taka sytuacje, puchar Polski wygrywa druzyna z owczesnej II ligi i wtedy tez zostaje mistrzem Polski.

Miszcz Joda
Miszcz Joda

A obecny system ESA37 to co to ma być?
A belgijskie łamańce to już wogóle.

Albo wygrywa drużyna najlepsza po sezonie zasadniczym albo najlepsza po rundzie finałowej.

Staszek Anioł
Staszek Anioł

Było wiadomo przed startem ligi, ale nie przed startem Pucharu Polski. Zdążyło już odpaść kilka drużyn I ligi. Skandal i tyle.

Tylko co się dziwić, skoro to były najbardziej dzikie lata w historii powojennej Polski, także piłki, w których między innymi:
– I liga wystartowała w sezonie 1952 dopiero w sierpniu, po igrzyskach w Helsinkach, z których reprezentacja wróciła po dwóch meczach, a w zamian uraczono kibiców Pucharem Zlotu Młodych Przodowników,
– z rozgrywek centralnych usunięto wszystkie zespoły wojskowe oprócz CWKS,
– jedno z zrzeszeń wymieniło sobie w II lidze drużynę z Katowic na zespół ze Starachowic,
– rozgrywano baraże o miejsca w II lidze między zespołami z II ligi i grup klasy A, w których ci drudzy musieli wygrać cały dwumecz, a pierwsi tylko jeden mecz (!), po czym i tak wyniki skasowano, a II ligę zmniejszono z 40 do 14 zespołów jednym ruchem ręki,
– do rozgrywek centralnych dokooptowano drużyny wedle uznania decydentów sportowych.
I tak dalej, i tak dalej…

pepe72
pepe72

Nie zgodzę się i to dwa razy, Oprócz tego, że zapłacili kasę za 2016 powinni mieć budżet (i plan) na 2017-2018. I to powinno być podstawą licencji na kolejny sezon. Inaczej jest tak jak widać.
Co do goli na wyjeździe to ZAZWYCZAJ drużyna gości ma trudniej bo musi dojechać. Owszem, podał pan przykład, że nie zawsze jest tak ale PRZEWAŻNIE się to sprawdza.

emperor
emperor

hej, ale jeśli ja uważam że powinni zacząć od czwartej ligi, ale ze spłatą długów?

Bez spłaty to od B klasy śląskiej i bez historii.

mrozny
mrozny

Nawet inaczej – jeśliby nie spłacili długów to nie mogą w ogóle wystartować w rozgrywkach.

Lluc93
Lluc93

Jeśli wyszliby na czysto, spłacając wszystkie długi to po co mieliby zaczynać od 4 ligi?

emperor
emperor

chodzi o klasyczny mechanizm w którym klub „upada”, nie płaci zaległości, a OZPN (bodaj) w uznaniu zasług pozwala – często innemu podmiotowi w sensie prawnym – na start od czwartego poziomu rozgrywek z zachowaniem barw, tytułów itepe.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wLoclaviak
wLoclaviak

Argumenty przeciw bramkom wyjazdowym zrozumiałe i logiczne, ja jednak jestem konserwatystą i nie chciałbym proponowanych zmian. Lubię te kalkulacje strzeliliśmy jedną więc u siebie starczą dwie. Z rozrzewnieniem wspominam czasy gdy w zespole mogło grać trzech obcokrajowców, piękny czas i mój ukochany wtedy Milan z trzema holendrami Gullitem Rijkardem i Van Bastenem i tegoż Milanu porażka z Marsylią z Chrisem Waddlem pozostałych dwóch obcokrajowców nie pamiętam. Piękne czasy.

romulus
romulus

„To tak jak ja bym narobił długów na 50 milionów złotych, a potem powiedział: – Wiecie co? To ja zmienię imię i nazwisko z Krzysztof Stanowski na Krzysztof Stanowski i zacznę dziennikarską drogę od początku, pójdę na staż do „Przeglądu Sportowego”, może za cztery lata wrócę na szczyt, ale już bez długów.”
Krzysztof a jesteś lub byłeś już na szczycie? Serio pytam.

Sri_Jayawardenepura_Kotte
Sri_Jayawardenepura_Kotte

xD no tak nieskromnie mu sie chyba to napisalo, zakladam bardzo uprzejmie

romulus
romulus

No właśnie to chciałbym wiedzieć. Napisało się nieskromnie czy jednak to jakieś głębsze przekonanie?
Krzysztof proszę odpowiedz, bo to ma duże znaczenie w kwestii jak postrzegać cała Twoja twórczość, czy może robotę jaką wykonujesz.

Buncol
Buncol

Kurwa a co jest złego w byciu pewnym siebie?
Gościu jest znany w środowisku piłkarskim? Jest
Załozył znany i największy portal sportowy? Założył
Zarobił w chuj kasy? Zarobił
Więc ma prawo uwazać że jest na szczycie? Według mnie ma

W Polsce jesteśmy zawsze chowani tak że mamy się przedstawiać w gorszym świetle w uczuciu fałszywej skoromności. Amerykanie czy Niemcy wręcz przeciwnie i pewnie dlatego te narodowości wiecej osiagają we wszystkich dziedzinach

Miszcz Joda
Miszcz Joda

Buncol. W Polsce może. Poza to KS jest równie znany co jakiś top dziennikarz sportowy z Kazachstanu.

Dodatkowo pan KS kreci lody z pominieciem fiskusa.
Jakby chcial byc cacy to by zrobił blokadę na Polskę.

Pan KS jest zwykły krętacz co moralizuje na temat niepłacenia należnych kwot. Żenuła.

Buncol
Buncol

OK Joda, ale skoro czepiasz się że poza Polską SK jest nie znany, to wymień mi polskich dziennikarzy znanych i rozpoznawalnych w Europie.
Ja takich nie znam.

A co do samego Stano to jaki by nie był to trzeba mu oddac że sporo osiągnął w przeciwieństwie do jego krytykantów na forum, których być może jedynym sukcesem było zdanie matury albo wydupczenie pod remizą jakiejś blachary.

Miszcz Joda
Miszcz Joda

Zasadniczo to nikt z Europy Wschodniej poza swoim krajem nie jest znany. Taka specyfika. Tylko to też pokazuje, że Stano wcale się jakoś specjalnie nie wybił.

Bardziej znani/rozpoznawalni za granicą byli Tomaszewski, Szaranowicz czy Szpakowski.

Jakby osiągnął to uczciwe i bez wałów z podatkami to z Bogiem. Ale zgrywa świętego a wali w ch… z podatkami. Taki to sukces jak u Leśnego z rozkręceniem kancelarii od zera.

Dr Common-Sense
Dr Common-Sense

Nie ma go dzis przy kompie, nie czekaj na odpowiedz ;). Troche nieskromnie, ale uwazasz ze nieslusznie? Sposrod setek anonimowych pismakow, stazystow z roznych portali i gazet sportowych, w kilkuosobowej grupie „na szczycie” nie widzisz Stanowskiego? Serio pytam.

romulus
romulus

Serio odpowiadam 🙂
Zadałem pytanie bez podtekstow. Nie chcę być na siłę zabawny czy uszczypliwy. Zastanawiałem się tylko po przeczytaniu o „powrocie na szczyt” czy Krzysztof tak właśnie o sobie myśli. Nie oceniam ani nie neguje jeżeli on myśli, że na szczycie jest.
Jeśli chodzi o „polskie” podejście do tematu to oczywiście wiem, że część ludzi ma z tym problem, jednakże ja od wielu lat w Polsce nie mieszkam i z automatu mnie to nie dotyczy 😉

AndrzejeK
AndrzejeK

na serio pytasz, naprawde??

wertico
wertico

Co do tych bramek na wyjezdzie pełna zgoda. Teraz do dogrywki potrzebna jest wyłącznie kopia wyniku z pierwszego meczu.
Jak mamy faworyzować drużyny które grają na wyjezdzie to moze od razu zaczynać wszystkie mecze od 0-1? Albo gospodarze w 10?

MaLk
MaLk

Nie jest oczywiście prawdą, że jedynym kryterium dla przyznania licencji jest brak zaległości na określoną datę. To tylko jedno z kryteriów kategorii A (tych, których niespełnienie powoduje odmowę przyznania licencji).

Inne kryteria kategorii A to np. przedłożenie prognozy finansowej od 31.12.2016 do 30.06.2018, która ma UDOWODNIĆ zdolność do kontynuacji działalności do końca tego okresu, w tym zdolność do REGULOWANIA NA BIEŻĄCO swoich zobowiązań.

Taka prognoza musi być WIARYGODNA. Ma opierać się na UZASADNIONYCH założeniach.

To wszystko wynika z Podręcznika licencyjnego 2017-2018 (str. 122 i nast.), więc sorry Stano, ale wprowadzasz ludzi w błąd.

Peter Lisek
Peter Lisek

O kurcze – fajnie, że ktoś ma w końcu podobne zdanie, choć wśród dziennikarz. To o golach na wyjeździe już lata się kłócę ze wszystkimi znajomymi. To jest tak bez sensu, że aż trudno dyskutować, bo tak to jest zakorzenione w świadomości, bez żadnego podejścia krytycznego. Grasz u siebie raz i jest to dla Ciebie przewaga jakaś? Spoko, wykorzystaj to! Dlaczego ma być jakiś bonus za miejsce strzelenia bramki? Może 2 pkt za gola głową, albo spoza pola karnego? Ta sama logika.

MaLk
MaLk

„Magii nie ma. Jeśli długów się nie spłaca, to one nie znikają.”

Chyba że po udanym zakończeniu postępowania upadłościowego, dostępnego zarówno dla przedsiębiorców, jak i – od jakiegoś czasu – dla konsumentów, czyli przeciętnego Kowalskiego albo Stanowskiego 😉

Peter Lisek
Peter Lisek

Tak, ale długi nie znikają. Ktoś po prostu może nie odzyskać wszystkich swoich pieniędzy.

MaLk
MaLk

Właściwie to akurat długi „znikają”. Pyk i ich w świetle prawa nie ma, a pieniądze nie są już tego, kto je pożyczył.

Peter Lisek
Peter Lisek

Nie znikają. Zamieniają się w tzw. „dług naturalny” w świetle prawa.

MaLk
MaLk

Nie, zobowiązanie naturalne a zobowiązanie umorzone to dwie różne pary kaloszy. Rzuć okiem np. na art. 369 albo art. 491(21) PU.

Umorzenie jest sposobem wygaśnięcia zobowiązania, a nie ograniczeniem możliwości jego dochodzenia.

Tyle jeśli chodzi o „w świetle prawa” 😉

AndrzejeK
AndrzejeK

czyli wiaze sie z upadloscia, czyli nie ma cie w ekstraklapie, w pierwszej lidze, jak poprosisz zaczniesz od czwartej, jak pozwola.

bastion79
bastion79

Mówiąc szczerze, mało rzeczy jest mi tak obojętnych jak los Ruchu Chorzów. Nie inaczej. Trawnika nie mam, gume czasami zmieniam, a Ruch? Wolę dbać o trawnik oddzielający jezdnię na autostradzie.

Przemysław Kow.
Przemysław Kow.

Czasem mam wrażenie, że redaktor Stanowski by mógł osiedlić się na stałe w Barcelonie i co najwyżej opisywać tamtejsze zabytki.
Bowiem dla mnie Stanowski jako świetny dziennikarz z zębem chyba się już skończył.
Ciągłe mądrowanie, śmianie się z przeciętnego kibica, pisanie w artykułach o sobie samym … Ech …
Zarzecznym to red. Stanowski nie zostaniesz, nie ta liga.

Damiano_L
Damiano_L

Nie trafia do mnie argument o tym, że zasada bramek wyjazdowych zabija emocje. W danym momencie drużyna zawsze jest o określoną liczbę bramek oddalona od wyniku dającego awans. Czy drużynie brakuje dwóch bramek do awansu z powodu zasady bramek wyjazdowych, czy po prostu dlatego, że przegrywa dwoma bramkami – bez znaczenia, po prostu muszą strzelić dwie bramki. Albo gonią wynik, albo popadają w rezygnację. Równie dobrze można mówić, że wysoki wynik pierwszego meczu zabija emocje w rewanżu, co oczywiście jest bzdurą i ten sezon świetnie to pokazuje – emocje w rewanżu PSG z Barcą były jeszcze większe m.in. dzięki tej zasadzie. To, co psuje emocje, to rezygnacja drużyny przegrywającej z walki o korzystny wynik, ale to nie wina zasady, tylko miętkiej psychiki piłkarzy i to ten element należy obwiniać za „oklapnięcie” emocji.

Co więcej, zasada bramek wyjazdowych eliminuje w wielu wypadkach konieczność dogrywki. Skoro zatem rozprawiliśmy się już z powielanym mitem o szkodliwości tej zasady dla emocji i w efekcie dla telewizji, to teraz tylko telewizja zyskuje dodatkowy argument, by przy tej zasadzie obstawać – w końcu ramówka nie lubi niespodziewanych rozciągnięć. Zresztą wynik dający dogrywkę to często sytuacja satysfakcjonująca obie strony – nikt nie chce ryzykować, każdy spokojnie dogrywa do tejże dogrywki, potem często do karnych. Zasada bramek wyjazdowych wymusza konieczność strzelenia kolejnej bramki, a gdy ta padnie, konieczność spada na drugą drużynę – emocje są non-stop, bo nie ma wyniku kompromisowego!

Zgodzę się jedynie z tym, że dogrywka powinna być wyłączona z zasady bramek wyjazdowych. Obie drużyny powinny mieć taką samą przestrzeń czasową na zdobywanie goli na terenie przeciwnika.

Sri_Jayawardenepura_Kotte
Sri_Jayawardenepura_Kotte

No tak, zwlaszcza ramowka jest najwazniejsza, bo po takim meczu, dajmy na to LM, to stacje daja najlepsze pozycje. Gowno-serialik moze poczekac.

Damiano_L
Damiano_L

Uwierz mi, dla telewizji ramówka jest najważniejsza, a to że dla ciebie czy mnie nie jest – gówno ich obchodzi.

Sri_Jayawardenepura_Kotte
Sri_Jayawardenepura_Kotte

Lepiej puscic dogrywke i dodatkowe reklamy przed i po niej czy przed jakims serialikiem albo innym wypelniaczem (ok. 23 czyli w porze dogrywki lm nie daje sie chyba nic nadzwyczajnego. problem pojawilby sie ewentualnie gdyby mecze byly rozgrywane wczesniej, jakis mundial o dzikich porach, ale powiedz ile razy taka sytuacja by wystapila?

Damiano_L
Damiano_L

Po meczu zwykle jest magazyn LM, które wiele osób sobie odpuszcza po dogrywce. Zwarta formuła i jednolitość czasowa meczu piłkarskiego to jedna z przyczyn sukcesu komercyjnego tej dyscypliny, czego dowodziły liczne badania. Inne dyscypliny starają się zbliżyć do tego formatu, bo więcej nie znaczy lepiej. Zresztą czasu na reklamy przy dogrywkach prawie nie ma.

Wacław Grzdyl
Wacław Grzdyl

przede wszystkim właśnie jest mniej dogrywek i to jest bardzo dobre, bo meczów pucharowych jest od cholery, i byłoby po pińcet dogrywek w tych różnych rundach wstępnych,
po drugie zasada ta promuje lepsze drużyny. Łatwiej jest fuksem zremisować na wyjeździe 0:0 czy 3:3? Oczywiście 0:0. Żeby zremisować na wyjeździe 3:3 to trzeba pokazać coś więcej niż tylko wybijanie z linii bramkowej
jeśli już zapragnięto by zrezygnować z tej zasady to ewentualnie można by od fazy półfinałów europejskich pucharów, ale wiadomo, że kluby w tym czasie walczą w ligach i dogrywki nie są im w smak,
także generalnie jest to bardzo dobra zasada

M9 COMEBACK KID
M9 COMEBACK KID

OK lecimy:
I runda LM: – (1 potencjalnie)
II runda LM: 1 dogrywka (2 potencjalnie)
III runda LM: 2 dogrywki (1 potencjalnie)
Play-off LM: 1 dogrywka (-)
1/8 LM: – (1 potencjalnie)
1/4 LM: 1 dogrywka (-)
1/2 LM: – (-)

I runda LE: 2 dogrywki (2 potencjalnie)
II runda LE: 6 dogrywek (3 potencjalnie)
II runda LE: 3 dogrywki (3 potencjalnie)
Play-off LE: 2 dogrywki (-)
1/16 LE: 1 dogrywka (1 potencjalnie)
1/8 LE: – (1 potencjalnie)
1/4 LE: 3 dogrywki (-)
1/2 LE: – (-)

5 dogrywek w LM (10) i 17 w LE (26), zdecydowanie przesadziłeś, bo w LM średnio wyszłyby 2 na rundę (obecnie prawie 1,5), a w LE 3,25 (2 z czymś). Nie wliczałem potencjalnych rzutów karnych po dogrywce wygranej dzięki bramkom na wyjeździe.

Wacław Grzdyl
Wacław Grzdyl

czyli były 22 dogrywki a gdyby nie zasada to byłoby 36 – to duża różnica, czyli zasada dobrze spełnia swoją rolę,
z ciekawości spojrzałem na sezon 2015/2016 i ta proporcja wyglądałaby 12 – 36 a więc byłoby aż 3 razy więcej dogrywek, (w obecnym sezonie 1,64 raza więcej)

jankrzywosad
jankrzywosad

O właśnie. Sam mam ambiwalentne odczucia odnośnie zasady goli na wyjeździe, ale rozumiem co przyświecało autorom tej reformy. Za to kompletnie nie rozumiem bagatelizowania kwestii telewizyjnej ramówki, akurat stacje TV mają w tej sprawie bardzo dużo do powiedzenia, a im akurat wszelkie nieprzewidziane przedłużenia programów nie są na rękę, nawet jeśli następny w programie ma być „gówno-serialik”.

Idę o zakład, że twórcy przepisu nie mieli na myśli tego, że gospodarze będą chcieli „grać na zero z tyłu”, bo gospodarze niejako z urzędu zobowiązani są do atakowania. I jak pokazuje historia, przy zbliżonej klasie drużyn, to ta grająca u siebie stara się dyktować warunki. Nawet w tegorocznej LM było to świetnie widać, choćby w meczach PSG – Barca czy Real – Atletico. Zatem błędnym jest stwierdzenie, że cierpi na tym gra ofensywna gospodarzy. Dla mnie oczywistym jest, że zasada „podwójnego liczenia goli na wyjeździe” miała właśnie skłonić gości do odważniejszych ataków. Skoro nawet mimo istnienia tego przepisu przyjezdni nadal zdecydowanie wolą się bronić, to co byłoby, gdyby nie ten handicap? Autobusów przed własnym polem karnym byłoby jeszcze więcej. Teraz jednak kusi by spróbować strzelić choć jednego gola, tak, by w rewanżu grało się zdecydowanie łatwiej.

Druga kwestia, którą poruszył już Damiano, a nie wiem dlaczego zdecydowana większość ją kompletnie pomija – kiedy nie ma wyniku dającego dogrywkę, to mamy pewność, że jedna z drużyn musi atakować. To pozwala uniknąć sytuacji, które tak dobrze pamiętamy choćby z ostatniego Euro, czyli 70 minuta i „obie drużyny czekają już na dogrywkę”. Z kolei same dogrywki to w zdecydowanej większości nudne 30 minut („oba zespoły myślami już przy karnych”), podczas których okazji bramkowych jest tyle, co kot napłakał. Oczywiście, zdarzają się też takie dogrywki, które zapamiętujemy do końca życia, ale to niestety rzadkość. Zresztą nadal są one możliwe, z tym że rzadziej, i ja to jednak rozumiem. Zarówno z punktu widzenia telewizji, jak i autorów przepisu, którzy chcieli w ten sposób maksymalnie ograniczyć sytuacje, w których obie drużyny mogą grać zachowawczo.

A mieszane uczucia i tak mam, bo faktycznie często się zdarza, że gol na wyjeździe zabija dwumecz akurat w jego najlepszym momencie. Ale z drugiej strony przecież nikt nie bronił tym poszkodowanym, by sami wcześniej pokusili się o wyjazdowe trafienia. Po prostu takie granie wymaga innej strategii. I wszyscy zainteresowani wiedzą o tym przed startem. I choć sam często psioczę na ten przepis, to jednak nie jestem pewny, czy powrót do klasycznej formuły nie okazałby się strzałem w stopę.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

gryf01
gryf01

Chyba najfajniejszy artykuł Stano jaki czytałem od dawna. 🙂

Poker
Poker

Drogi Stano! Ten przepis wprowadzono gdyz byly nudne mecze, powiedzmy druzyna A grajac na wyjezdzie murowala bramke i tylko koncentrowala sie na obronie, zeby u siebie roztrzygnac, bylo wiele meczów 0-0, teraz druzyny na wyjezdzie maja motywacje do gry ofensywnej a druzyna która gra u siebie ma motywacje wlasnych kibiców

Viva la Libertad
Viva la Libertad

Teraz to drużyna, która gra u siebie ma motywację, żeby grać defensywnie aby tylko nie stracić bramki.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

AndrzejeK
AndrzejeK

sory, Twoj argument do mnie nie przemawia. Gol to gol. przepis do zmiany.

Kacper Mironowicz
Kacper Mironowicz

Moim zdaniem przepis o bramkach na wyjeździe nie jest doskonałym rozwiązaniem, ale lepszego, sprawiedliwszego nie wymyślono. Zastanowiłbym się nad jego zniesieniem, ale tylko w przypadku dwóch remisów. Nigdy nie mogę zdzierżyć, gdy drużyna awansuje w ten sposób, jak choćby w przytaczanym przykładzie z LM 2002/03 czy dwumeczu Legia-Molde sprzed czterech lat.

Co do sytuacji, gdy oba spotkania derbowego dwumeczu rozgrywane są na jednym stadionie – fakt, że samo określenie „wyjazd” brzmi absurdalnie, ale nie można zapominać o proporcji sympatyków jednej i drugiej drużyny na trybunach. W pierwszym meczu na stadion weszli karnetowcy Milanu, w rewanżu Interu.

M9 COMEBACK KID
M9 COMEBACK KID

Legia – Steaua przy czym sędzia jeszcze ojebał Koseckiego lub Kucharczyka z gola

Kacper Mironowicz
Kacper Mironowicz

No tak, ale pamiętajmy jak ten rewanż wyglądał – wątpliwe, czy przy innych zasadach Steaua dałaby sobie wyrwać awans.

Neptun
Neptun

To jest rozsądne rozwiązanie – plus skasowanie „gola na wyjeździe” w dogrywce albo i w ogóle dogrywek. Od razu karne i dziękujemy państwu – to też ma szanse wpłynąć na atrakcyjność gry.

Momo1100
Momo1100

A ja jestem zdania że za działalność klubu czyli w sytuacji problemów finansowych puszcza się tylu piłkarzy za darmo należałoby zarząd postawić przed sądem, bo to jest trochę na zasadzie takiej jak nie mam pieniędzy na życie, nie sprzedam ani swojej konsoli, wypasionego tv itd ale pójdę do rodziców i powiem dajcie mi kasę po czym zamiast kasę przeznaczyć na spłaty to sobie kupię nową grę na PS4…

Zlosliwy pomruk odbytnicy
Zlosliwy pomruk odbytnicy

Ale co to za pierdolenie… Reguły były wszystkim znane od początku. -Że reguły były ochujałe, to już inna sprawa- Mistrza ma ten kto zdobywa puchar. Koniec, kropka. Równie dobrze, ktoś za 50 lat powie, że w 2015r. w sezonie zasadniczym ligę wygrała Legia,ale jakiś głupek wymyślił dzielenie punktów i Mistrza zdobył Lech. Oddać Legii mistrza. Szanujmy się kurwa…

M.S.
M.S.

Dostali za ładny uśmiech … to znaczy chciałem napisać, za ładny stadion.

dario armando
dario armando

Na wynik końcowy powinny się składać WSZYSTKIE STATYSTYKI ,z czego strzelone gole wcale nie byłyby najważniejsze i wtedy będzie sprawiedliwie.Niestety istniejące przepisy wspomagają cyniczny futbol,co powoduje ograniczenie popularności futbolu.

M.S.
M.S.

To może wprowadźmy przepis mówiący o tym, że przy wynikach przykładowo 3-0, 1-4, to jedni i drudzy przechodzą dalej, tak będzie sprawiedliwie 🙂

Voitcus
Voitcus

Faktem jest, że na boisku przeciwnika strzelenie bramki jest trudniejsze, a zatem można domniemywać, że drużyna, która (oczywiście w przypadku równego bilansu bramek) strzeliła więcej goli na wyjeździe, jest lepsza.

Oczywiście argumenty p. Krzysztofa dotyczące jakości widowiska są słuszne. Słuszne jest też to, że jak gość strzeli bramkę, to gospodarz musi strzelić dwie, co nie jest (moim zdaniem również) sprawiedliwe. Można by poszukać innego rozwiązania, które pozwoliłoby wyłonić lepszą drużynę.

Pierwszy pomysł – metoda z USA w play-offs – gramy do dwóch (trzech, czterech) zwycięstw, na przemian. Ten, kto pierwszy wygra dwa (trzy, cztery) mecze, ten awansuje. To powoduje konieczność większej liczby meczy, a przecież „najlepsi piłkarze są już i tak przemęczeni intensywnym sezonem”.

Drugi pomysł – problem z bramkami na wyjeździe wynika z systemu pucharowego. Czemu nikt nie zwraca uwagi, że on sam w sobie jest nieuczciwy? Nieuczciwy w tym sensie, że najsłabszy może wygrać z lepszym, bo Grundol się skaleczy w nogę, a w ostatniej minucie Łapiński strzeli gola i już po wszystkim. Albo mówimy, że „ależ to pięknie, jak Kopciuszek wygrywa z Realem, jak Błękitni czy Wigry Suwałki mogą przeżyć piękną przygodę, że do Nysy czy Piotrkowa przyjeżdża wielka Legia, której nikt nie może na co dzień oglądać, a wielki Lech musiał bać się o wynik z ambitnymi amatorami z Nowego Sącza”, albo chcemy wyłonić lepszą drużynę. To oczywiste, że czasem i Realowi czy Bayernowi zdarza się słabszy mecz, dostanie przypadkowo oklep, a wtedy wszyscy się cieszą, że w Sutton Utd. jest gruby bramkarz. To naturalne – większość z nas niczego w piłce nie osiągnęła i nie osiągnie, w jakiś sposób zazdrościmy sławnym piłkarzom sławy, pieniędzy, umiejętności czy pięknych kobiet i cieszymy się z ich porażek. Z im wyższego konia ktoś spadnie, tym większa radość. I to nie jest nasza cecha narodowa, Niemcy mają ładne określenie Schadenfreude.

I może na przykład należałoby zrobić rzeczywiście Ligę Mistrzów, tj. wyższy poziom rozgrywek ligowych niż Ekstraklasa/Premiership/Serie A itd., gdzie gramy ligowo od początku do końca, a puchar dostaje zwycięzca całych rozgrywek. Może trzeba by to zrobić np. na poziomie regionalnym (typu Europa Wschodnia, Skandynawia, Europa Południowa, Zachodnia), może więcej lig ponadnarodowych, zastanowić się, czy takich szczebli nie powinno być więcej, czy jeszcze jakoś inaczej to rozwiązać, ale zrezygnować całkiem z faz pucharowych, bo one same są niesprawiedliwe. Liga jest o tyle uczciwsza, że jeden słaby czy dobry mecz o niczym nie przesądza. Albo chcemy emocji kosztem sprawiedliwości (wtedy puchary są ok), albo chcemy sprawiedliwości kosztem emocji (i nie mamy pretensyj, że Termalice się już z Legią czy Lechem grać specjalnie nie chciało i że wynik meczu Wisła-Pogoń nie ma dla nikogo znaczenia od pewnego momentu).

Moim zdaniem zwalanie winy na bramki wyjazdowe to jednak zakrywanie istoty problemu.

Michal Sz
Michal Sz

„Faktem jest, że na boisku przeciwnika strzelenie bramki jest trudniejsze”. To nie jest żaden fakt tylko gdybanie, nie można tego potwierdzić.

Voitcus
Voitcus

Oczywiście, że można.

Aktualny sezon ekstraklasy (za ekstrastats.pl): u siebie następujące drużyny mają ujemny bilans bramek: Ruch, Śląsk, Piast (po -4), Łęczna (-3). Pozostałe mają po 0 (Arka, Brukbet), albo dodatni. Ogółem gospodarze strzelili w całym sezonie 104 bramki więcej niż goście.

Jeśli ktoś wygrywa, znaczy, że strzela więcej goli. Na wyjeździe więcej zwycięstw niż porażek mają cztery następujące drużyny: Legia (12 do 3), Jagiellonia (9 do 3), Lech (8 do 4), Zagłębie (6 do 5). U siebie więcej zwycięstw niż porażek ma 11 drużyn: Lechia (13 do 2), Jaga (11 do 4), Lech (11 do 3), Korona (10 do 4), Wisła K. (10 do 3), Pogoń i Legia (7 do 3), Wisła P. (7 do 5), Cracovia (6 do 4), Brukbet i Piast (6 do 5).

Pamiętajmy, że jesteśmy po sezonie zasadniczym, a więc każdy już zagrał z każdym i statystyki są miarodajne. Nawet jeśli ktoś chciałby na przykładzie Legii podważać tę statystykę (bilans goli u siebie +15, na wyjeździe +21), to i tak jest to chyba ewenement jednego sezonu (w tym mają 10 kolejnych zwycięstw na wyjeździe, co jest wyrównaniem rekordu ligi).

Michal Sz
Michal Sz

Statystyki nie są żadnym argumentem w tym temacie. Nie dają odpowiedzi na pytanie dlaczego niby na wyjeździe jest trudniej, a u siebie łatwiej.

Voitcus
Voitcus

Co za różnica dlaczego? Jest trudniej (przynajmniej statystycznie) i traktowanie goli wyjazdowych za bardziej wartościowe jest w jakiś sposób uzasadnione. Nie oceniam, dlaczego, tylko zauważam, że tak jest. Jak las płonie, to się zastanawiamy jak go ugasić, a nie czy ktoś rzucił papierosa czy rozpalił ognisko. Ktoś najwyraźniej też zauważył i dlatego wprowadził ten system. Inny ktoś stwierdził, że określenie, kto jest lepszy, będzie się odbywać na podstawie tego, która drużyna lepiej wykonuje rzuty karne.

Nie twierdzę, że to jest rozwiązanie idealne, bo pewnie można powiedzieć, że strzelenie gola z dalszej odległości może też być wyżej punktowane (w koszykówce są rzuty za 3 punkty) albo przebiegnięcie w jakieś miejsce jest trudniejsze niż kopnięcie tam piłki (jak w rugby). Mi chodziło o to, że w rozgrywkach ligowych takiego problemu nie ma.

Pozdrawiam

Michal Sz
Michal Sz

Nie, nie jest uzasadnione. PSG w tej kolejce wygrało na wyjeździe z Saint Etienne 5-0, u siebie natomiast zremisowało 1-1. Czyli wychodzi, że na wyjeździe miało łatwiej, tak? Można się takimi przykładami przerzucać w dwie strony, tylko to też niczego nie będzie dowodziło. Po prostu nie da się tej zasady jednoznacznie uzasadnić, a przytaczanie statystyk jest bez sensu, bo suche liczby nic nie wyjaśniają. To jest czyste gdybanie, nic więcej. A gdybanie nie powinno mieć znaczenia dla wyniku rywalizacji tylko coś faktycznego potwierdzonego.

W ogóle co to za pytanie „Co za różnica dlaczego?” Każda zasada w jakimkolwiek sporcie powinna mieć konkretne uzasadnienie. A ta ma jakie? Bo statystyki tak mówią? Nie bądźmy śmieszni.

Neptun
Neptun

To może oznaczać również, że niewystarczająco kładzie się nacisk na przygotowanie psychiczne piłkarzy i trenerów. Wiesz może jak to wygląda w innych sportach, np. NBA?

Viva la Libertad
Viva la Libertad

Dokładnie! Gol to gol i każdy powinien mieć tą samą wagę. Już była o tym dyskusja pod artykułem Leszka ostatnio.

Roodeck
Roodeck

Też kiedyś myślałem że ten przepis o bramkach na wyjeździe nie ma sensu. Teraz sądzę inaczej, bo zaobserwowałem jak dużym dużym handicapem jest rewanż u siebie, w większości takich przypadków awansuje gospodarz drugiego meczu. Gdyby nie było tego przepisu, to przewaga własnego boiska w rewanżu byłaby jeszcze ważniejsza. Obecnie gość w pierwszego meczu też musi atakować, bo go na wyjeździe jest bardzo ważny. Gdyby nie było tego przepisu to wystarczyło by się bronić i liczyć że się rozstrzygnie dwumecz u siebie.

blazej przybylowicz
blazej przybylowicz

Widzę, że autor nie słyszał o podstawowej zasadzie mówiącej, że prawo nie działa wstecz. Zgodzę się, że idiotycznym było wprowadzenie zasady, że zdobywca pucharu polski zdobywa MP, ale zasady były znane od początku i nikt nikomu nie bronił skupić się na PP. A zabranie tytułu po latach to żenująca zagrywka.

Równie dobrze zabierzmy Barcelonie dwa Puchary Mistrzów (z 2009 i 2015). Przecież nie zdobyła wtedy Mistrzostwa swojego kraju. (na pocieszenie dodam, że Real też straciłby 3 Puchary).
Taki sam casus.

Arturro31
Arturro31

Piękny artykuł, wspaniałe puenty, celne spostrzeżenia i znakomite wnioski… a potem coś takiego: „Z równą łatwością odznaczenia nie wiedzieć za co gromadził chyba tylko Bartłomiej Misiewicz”. Krzysztofie! Naprawdę nie wiesz, że to były SB -ckie gierki zrobione przeciw Macierewiczowi przy pomocy medialnego ścieku III RP? Nie czujesz smrodu kacapskich skarpet w tzw. „sprawie” Misiewicza? Wystawiłbym celującą ocenę, gdybyś napisał tak: „Z równą łatwością jak odznaczenia gromadzili Gronkiewicze – Szmalcowniki sprzedający pożydowskie kamienice w Warszawie”.

AndrzejeK
AndrzejeK

zgoda, lapy precz od Misiewicza

Habanero
Habanero

Ostatnio Leszek Milewski w swoim felietonie wałkował temat „podwójnych goli” na wyjeździe. Nie wiem czy jest sens pisać o tym samym, posługując się identycznym argumentami, z którymi notabene się zgadzam. Co do Ruchu to uważam, że jest to tylko przedłużanie agonii, która prędzej czy później nastąpi (prędzej) i jestem przekonany, że wtedy wierzyciele nie zobaczą złamanego grosza, bo Ruch zastosuje manewr Widzewa co jest moim zdaniem skurwysyństwem.

Dziki Jelon
Dziki Jelon

Krzysiu, chciałbyś uzyskać pensję za rok 2017 w maju 2018?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dziennikkibica
dziennikkibica

Kwestia rozwiązania problemu zadlużających się klubów jest banalnie prosta.
Zarząd klubu, który jest chętny zaciągnąć zobowiązania, winien zabezpieczać takie zobowiązania własnym majątkiem.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dziennikkibica
dziennikkibica

Znasz taki przepis w prawie powszechnym, który zakazuje radzie nadzorczej spółki zabezpieczenia powierzanego prezesowi majątku jego własnym majątkiem?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dziennikkibica
dziennikkibica

Górnik Łęczna jest spółką akcyjną. Legia jest sportową spółką akcyjną. Nie wiem jak reszta.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dziennikkibica
dziennikkibica

Troszkę odbiega Pan od tematu. W pierwszym wątku poruszyłem temat zadłużających się klubów.
Wracając do meritum – budżet ustalany jest na ogół przed sezonem. Prezesi mają klarowny obraz tego jakimi środkami dysponują. Nasza piłka pełna jest cudotwórców, którzy kontaktują jak leci, bo „tu znajdzie się sponsor” „tu wpadnie nam za miejsce w lidze”, później na którymś z etapów plany idą w łeb, a Klub zostaje z ręką w nocniku.
Jeśli idę do sklepu i w kieszeni mam 100 złotych to nie wydaję 120.
Jeśli prezes chce balansować na krawędzi to niech daje na to gwarancje, bo za wydumanymi wpływami do klubu bardzo często stoją ludzie, firmy, które świadcząc usługi dla klubu nie są w stanie później odzyskać swoich roszczeń.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dziennikkibica
dziennikkibica

Jeśli spółka ma majątek na Messiego to niech kupuje Messiego. Ale jeśli na Messiego brak jest 20 milionów i prezes chce je pożyczać z zewnątrz to proszę zabezpieczyć te 20 baniek. Wtedy mam pewność że taki prezes będzie dążył do wyzerowania zobowiązań.

Nie oczekuję, że w zarządach zasiadać będą krezusi, których stać będzie na długi.
Oczekuję, że w końcu polska piłka nie będzie żyła na debet bo ktoś będzie realnie odpowiadał za sytuację w klubach.

Takie jest moje zdanie, dzięki za dyskusję.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wojsal
wojsal

Co do bramek na wyjeździe: skoro te bramki są „niesprawiedliwe”, „lepsze” – kto komu broni walnąć na wyjeździe 5 tych lepszych, lepiej punktowanych bramek?

Viva la Libertad
Viva la Libertad

Nikt nikomu nie broni, co nie zmienia w żadnym stopniu faktu, że to niesprawiedliwe, bo każdy gol powinien mieć taką samą wagę.

wojsal
wojsal

Niesprawiedliwe? A kto jest tu poszkodowanym a kto beneficjentem? Zdaje się, że poszkodowany to ten co nie potrafił strzelić więcej na wyjeździe. Choć nikt mu (poza przeciwnikiem) tego nie bronił.
To już kwestia gustu czy każdy gol powinien mieć taką samą wagę. Ważne, że te zasady o bramce na wyjeździe dotyczą obu drużyn i każda z nich może zrobić z tego użytek. O ile potrafi.
Zresztą czy ta zasada o równości goli też ma dotyczyć fauli? Faul w polu karnym czy poza polem karnym też ma być identycznie interpretowany?

Miszcz Joda
Miszcz Joda

To czemu w lidze remis 1:1 i 3:3 ma taką samą wagę?
Przepis o bramkach wyjazdowych jest równue logiczny co niegdysiejszy przepis o rzucie monetą.

To że coś bezsensownego ileś lat obowiązuje niee czyni tego lepszym.

wojsal
wojsal

Myślę, że z tych samych powodów jak punktowanie za zwycięstwo np.: za 1:0 u siebie i 0:3 na wyjeździe, obie drużyny otrzymają tyle samo punktów.

Miszcz Joda
Miszcz Joda

W grupie LE i LM gole na wyjeździe g…o dają. Ale w knock-out nagle magiczna transformacja następuje i na wyjeździe jest ciężej i premiujemy bramki na wyjeździe.

To jak w grupach grają to na wyjeździe łatwiej mają?
Przecież w tym nie ma za grosz logik.

Kanał Sportowy
31.05.2020

Piłka nocna live od 22:00 – trener Andrzej Strejlau i Michał Pol

Piłka Nocna – trener Andrzej Strejlau i Michał Pol omawiają najważniejsze piłkarskie wydarzenia weekendu i odpowiadają na telefony od widzów Kanału Sportowego i słuchaczy WeszłoFM! 
31.05.2020
Niemcy
31.05.2020

No Haaland, no problem. Sancho godnie zastąpił Norwega

Borussia Dortmund i mecze z jej udziałem sprawiły, że powrót do nowej piłkarskiej rzeczywistości był dla nas zdecydowanie bardziej łagodny. Trener Lucien Favre swoimi roszadami sprawił, iż absencje Jadona Sancho, Axela Witsela czy Emre Cana przeszły bez większego echa. Ta dobra forma przełożyła się na mecz z Bayernem, jednak to niestety było za mało na […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Na drugą połówkę? Tylko do Gdańska!

W Gdańsku nie ma Disneylandu. Nie można spojrzeć na panoramę miasta z wieży Eiffela. Nie da się wjechać tam na ostatnie piętro najwyższego budynku świata ani rozpocząć stamtąd wspinaczki na Mount Everest. Ale dziś trudno być z tego powodu gdańszczaninem zawiedzionym. Bo w Gdańsku były dziś największe piłkarskie emocje na świecie. Wiemy, że to górnolotne, […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Śmierć, podatki, Paixao błyszczy w derbach. Kat Gdyni

Arka walczy, Arka gra, Arka strzela, Arka prowadzi. A potem wchodzi on. Flavio Paixao. Cały na biało-zielono. I przeciąga rezultat na stronę Lechii. Ile razy widzieliśmy już ten scenariusz? O wiele częściej, niż chcieliby kibice Arki. O wiele częściej, niż wskazywałby rachunek prawdopodobieństwa, bo choć Flavio jest kozakiem, jednym z najlepszych obcokrajowców w historii Ekstraklasy, […]
31.05.2020
WeszłoTV
31.05.2020

Wielki powrót Ligi Minus!

Wiemy, że uwielbiacie nasze quizy. My też je lubimy. Ale na nie przyjdzie jeszcze czas, teraz pora na poważną… No, prawie poważną dyskusję o piłce. Wraca najlepszy program publicystyczno rozrywkowy poświecony najlepszej lidze świata i okolic. Liga Minus! Bawcie się razem z nami. 
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Szok. Po prawie sześciu latach odnalazł się Przemysław Mystkowski!

29.09.2014, mecz Jagiellonii Białystok z Podbeskidziem Bielsko-Biała. W składzie pierwszych między innymi Sebastian Madera, Michał Pazdan i Jan Pawłowski, u gości – Adam Pazio, Maciej Iwański i Sylwester Patejuk. Bohaterem spotkania zostaje ledwie 16-letni, rozgrywający drugi mecz w Ekstraklasie Przemysław Mystkowski, który zalicza dwie asysty.  Założymy się, że nikt, dosłownie nikt, nie zakładał wtedy, że […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Trzymamy kciuki za Piotra Rockiego

Nie mogliśmy w to uwierzyć, przecież jeszcze kilka tygodni temu z charakterystycznym dla siebie humorem opowiadał o swojej barwnej karierze w dłuższej rozmowie z Leszkiem Milewskim. Dziś dowiedzieliśmy się, że Piotr Rocki znajduje się w ciężkim stanie po pęknięciu tętniaka.  Skontaktowaliśmy się z rodziną, która prosi po prostu o wsparcie, trzymanie kciuków czy modlitwę. Wszyscy […]
31.05.2020
Inne sporty
31.05.2020

Cóż to były za emocje! W ORLEN Stay&Play wyłoniliśmy zwycięzców

Godziny przygotowań i treningów w pocie czoła. Zacięta rywalizacja w piątkowej fazie grupowej. Stres, presja i przyspieszone bicie serca. Wszystko to po to, by dziś zaprezentować się w decydującej rozgrywce w turnieju ORLEN Stay&Play. Cztery zespoły walczyły o ostateczny triumf. Piękne były to mecze, pełne wspaniałych bramek, niesamowitych interwencji i wielkich emocji. Umyślnie nie piszemy […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Sto procent Ekstraklasy w Ekstraklasie. Wisła Płock rozbita przez Koronę Kielce

Para Wisła Płock – Korona Kielce na papierze nie zachęcała. Gospodarze strzelają głównie ze stałych fragmentów, co wiele mówi o ich stylu gry. Goście rzadko kiedy w ogóle trafiali do bramki rywali, mają zdecydowanie najsłabszy atak w lidze. A jednak czuliśmy w kościach, że warto będzie w niedzielne południe włączyć telewizor i nie zawiedliśmy się. […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Od Buzały do Vejinovicia – TOP10 goli w derbach Trójmiasta

Derby Trójmiasta to spotkanie, które kibiców Arki i Lechii grzeje niesamowicie. Pełne smaczków, kontekstów, wątków pobocznych. To też naprawdę sporo ładnych goli, nawet jeśli ograniczyć się do XXI wieku, do meczów w ekstraklasie. I choć na czternaście dotychczasowych starć Arka nie wygrała żadnego, koniec końców wybraliśmy po pięć bramek obu ekip. PAŹDZIERNIK 2008 – PAWEŁ […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Człowiek w pociętej masce. Kuświk, czyli trendsetter

Temat maseczek, które Polacy masowo zarzucili na swoje twarze w trakcie pandemii, ciągle budzi kontrowersje. Jedni traktują je jako niezbędny środek do tego, by wyjść z całego zamieszania w miarę suchą stopą, inni podważają sens ich noszenia, kolejni… no dobra, w politykę wchodzić nie będziemy. Ale znajdują się i tacy, dla których maseczka to najwyraźniej […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Bida: Trema była na początku, teraz zaczynam łapać luz

Jagiellonia co jakiś czas wypuszcza w świat utalentowanego, ofensywnego zawodnika. Po Karolu Świderskim czy Patryku Klimali, w kolejce ustawił się Bartosz Bida. Z młodzieżowcem z Białegostoku porozmawialiśmy w Weszlo.FM o tym, jak spędził dwa miesiące bez piłki, jakie ma wrażenie po powrocie do treningów oraz jakie oczekiwania stoją przed nim i Jagą przed powrotem do […]
31.05.2020
Bukmacherka
31.05.2020

Flavio Paixao, czyli przepis Lechii na wygraną w derbach Trójmiasta

Derby bez kibiców tracą urok? Nie kiedy jedna z drużyn walczy o utrzymanie, a druga o górną połowę tabeli. Biorąc pod uwagę te okoliczności, starcie Lechii z Arką nie mogło być bardziej emocjonujące. Zwłaszcza że obydwa kluby mają za sobą spore zmiany. Kto przejmie kontrolę nad Trójmiastem? Sprawdzamy wspólnie z legalnym polskim bukmacherem eWinner. Lechia […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Cracovia – Jagiellonia. Mecz rozczarowanych wiosną

Pewnym nadużyciem byłoby stwierdzenie, że niektóre drużyny naszej Ekstraklasy ucieszyły się na wieść o pandemii. Ale jeśli mielibyśmy poszukać drużyn, które zaliczyły wiosenny falstart i przydałaby im się chwila na złapanie oddechu – w czołówce takiej klasyfikacji znalazłyby się Jagiellonia Białystok i Cracovia. Ci pierwsi bardzo dużo obiecywali sobie po obecnym sezonie. Wszyscy na Podlasiu […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

LIVE: Czy Arka w końcu wygra derby?

Rany, jak myśmy za tym tęsknili. Niedziela, rosołek, kompocik i piłeczka. Ale nie jakaś tam niemiecka, tylko polska, ekstraklasowa, najpiękniejsza. Oczywiście za tydzień będziemy już jęczeć, że nie jest najlepiej sportowo, ale na razie się cieszymy. Co dzisiaj w karcie dań? Szlagier w Płocku, czyli Nafciarze kontra Koroniarze, potem Cracovia z Jagą i wisienka na […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Stokowiec vs. Mamrot. Zmiana trenera tym razem odmieni los Arki w derbach Trójmiasta?

Przegrany finał Pucharu Polski. Bardzo bolesna porażka w ostatniej kolejce grupy mistrzowskiej sezonu 2018/19. W sumie tylko jedno zwycięstwo w dziewięciu bezpośrednich konfrontacjach. Co tu dużo mówić – nie leżą Ireneuszowi Mamrotowi zespoły prowadzone przez Piotra Stokowca. Pierwszy raz Mamrot poległ w starciu z obecnym szkoleniowcem Lechii Gdańsk dość dawno temu, bo jeszcze w 2014 […]
31.05.2020
Bukmacherka
31.05.2020

Probierz kontra Jagiellonia, czyli starcie starych znajomych

Złośliwi powiedzą, że to konfrontacja dwóch zagranicznych drużyn z Ekstraklasy. Mniej złośliwi, że Jagiellonia przyjedzie podwójnie zmotywowana, bo ogranie Michała Probierza to dla gości priorytet. A my powiemy po prostu, że starcie Cracovii z Jagiellonią będzie ciekawe i ważne dla układu w tabeli. Dlatego też zerkamy do oferty Totolotka i podpowiadamy, co warto dziś zagrać! […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Akademia Taktyczna Ekstraklasy. Puchacz we mgle

Lech Poznań przegrał z Legią Warszawa, ale przegrać tego meczu na pewno nie musiał. Interwencja dobrze grającego nogami, ale słabo rękami Holendra swoją drogą, ale szanse Tymoteusza Puchacza są osobnym tematem na sztukę teatralną. Może nie będzie to Broadway, ale trzeba przyznać – notatniki studentów Akademii Taktycznej Ekstraklasy wzbogaciły się o bardzo istotne zapisy dotyczące […]
31.05.2020