Gdzie Pogoń wykopie przed Lechem wilcze doły?
Weszło

Gdzie Pogoń wykopie przed Lechem wilcze doły?

Rzadko zdarza się, by w ciągu jednego sezonu dostać aż pięć szans pokiereszowania rywala. Wsadzenia mu kija w szprychy. Przerwania marszu po jego cele, jednocześnie przybliżając się do realizacji swoich. A jeszcze rzadziej – by żadnej z tych pięciu okazji nie wykorzystać. Dziś o krok od takiego właśnie niechlubnego dokonania znalazła się szczecińska Pogoń, którą Lech w tym sezonie cztery razy pogonił z pustymi rękami.

3:1 i 3:0 w lidze, 3:0 i 1:0 w Pucharze Polski. To dotychczasowe wyniki starć pomiędzy Lechem a Pogonią w sezonie 2016/17. Czy to jednak oznacza, że i dziś Kolejorz zmierza po pewne ligowe punkty? Bynajmniej. Bo Pogoń – o czym przekonało się już w tym sezonie kilku ligowych rywali – to rywal podchwytliwy. Rywal, którego by pokonać, trzeba najpierw bezbłędnie rozszyfrować. By nie wpaść w jeden z przygotowanych na każde spotkanie wilczych dołów, dzielących wojska nieprzyjaciela od upragnionego zwycięstwa.

Na jakie pułapki muszą więc dziś szczególnie uważać lechici?

1. Pułapka numer jeden – zawodnik kompletny

Tak, wiemy, że w ostatnim czasie, by doczekać się takiego miana z ust „eksperta”, wystarczy być Michałem Masłowskim. Ale akurat Adam Frączczak, obrońco-pomocniko-napastnik, z zadatkami na zluzowanie bramkarza, trenera, masażysty i pana na klubowej recepcji, to piłkarz, który na to miano sobie zdecydowanie zasłużył. W tym sezonie strzelecko wzbił się na wyżyny, które dotąd nie były mu znane. W tym momencie to trzeci najlepszy strzelec ekstraklasy i napastnik, który strzelał i Legii (dwukrotnie), i Lechii (dwukrotnie), a na liście skalpów absolutnej czołówki brakuje mu tylko Lecha i Jagiellonii. Białostoczanom już nie strzeli, by pokonać bramkarza Kolejorza ma dziś ostatnią swoją szansę.

2. Pułapka numer dwa – doświadczony architekt

W Poznaniu mogą tego nie być tak do końca świadomi, ale ta wiadomość:

To dla nich bardzo złe wieści. Ostatnio, gdy Murawski przedłużał kontrakt z Pogonią (grudzień 2015), w kolejnym meczu dał prawdziwy koncert. Z Koroną zaliczył gola i dwie asysty, inspirując wielki comeback Portowców, którzy do jego trafienia w 59. minucie przegrywali 0:2 z zespołem z Kielc. Jeśli i tym razem nowa umowa natchnie będącego już w pełni sił po kontuzji „Murasia”, a dodatkowo zadziałają na niego motywująco okoliczności rozstania z Lechem, Kolejorz ma się czego obawiać.

3. Pułapka numer trzy – luz blues

Czy jeżeli Dawid Kort spróbuje raz, drugi i trzeci ryzykownego zagrania, bo uzna, że ma szansę przeciąć dwie linie i wyprowadzić partnera na pozycję strzelecką, a to nie wyjdzie, stanie się jakaś wielka tragedia? No nie.

Czy jeśli Adam Gyurcso wda się raz czy drugi w drybling na skrzydle, z zamiarem wkręcenia w ziemię obrońcy Lecha i oddania strzału i zostanie zatrzymany, świat się Pogoni zawali? No nie.

Portowcy mogą próbować trudniejszych rozwiązań, mogą pozwolić sobie na spory luz, nic się nie stanie, jeżeli to nie wypali. Utrzymanie już mają, o puchary nie walczą, tak naprawdę rozgrywka toczy się o pozostawienie po sobie jak najlepszego wrażenia na poczet współpracy z kolejnym szkoleniowcem. Za to Lech nie ma prawa pozwolić sobie na najmniejszy błąd i to przeciwko naprawdę kreatywnym pomocnikom Pogoni. W innym wypadku może skończyć bez kompletu punktów, niezbędnego, by nie tracić dystansu przed bezpośrednimi starciami z resztą czołówki, a wiadomo, że nie na każdego presja działa wyłącznie motywująco. Że potrafi najlepszym spętać nogi w kluczowym momencie. Opisywaliśmy to szczegółowo przy okazji podsumowania najważniejszych meczów Lecha – sprawdźcie sami.

Idąc w piłkarskie frazesy wytarte bardziej niż spodnie Maffashion – Pogoń dziś może. Lech? Musi.

lech

fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (7)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Koczkis Berbatow

Murawski wyłuska piłkę Robakowi w chwili gdy ten będzie chciał uderzyć do pustej bramki Pogoni. Zgrabnie ominie nadbiegającego Majewskiego ruletą i zakładając Trałce kanał poda do Korcika Torcika. Oczywiście będzie to tzw. no look pass. Korcik – pierwszy raz w życiu – z pierwszej piłki na prawo do Delewa, takim lobikiem nad obrońcami a skrzydłowy Pogoni niczym Dzik dostawi nogę i dośrodkowuje w pole karne! A tam Wilusz zaskoczony jak przez Filipa z Konopii Indyjskiej mija się z piłką którą ktoś atakuje nożycami! To Adam Frączczak pięknie składa się do strzału, huk jak z petardy, poprzeczka – łamie się i gnie! i spada niemal łamiąc w pół Puntockiego! Nie ma GOLA! Sędzie widząc sytuację i to, że jest 92 minuta meczu gwiżdze po raz ostatni. Pogoń wygrywa tylko 4 do 0, a mogło być pięć! 4 gole idącego na króla strzelców Frączczaka, z karnego, z przewrotki i dwa kolanem.

wiochman mówię pierwszy dzień dobry żulom
legia

nie ma hu we wsi , Pogoń sie dzisiaj nie pomyli

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

ein

Hahaha dobre 😀

baran

Leszek dzisiaj Pogoń pyknie, jak wczoraj Wisłę Jagiellonia.

Quellehir

Nie wiem kto wpisywał Frączczaka jako napastnika w składzie Pogoni, ale niech wcześniej upewni się czy jest on w ogóle zdrowy. xD

wpDiscuz