Image and video hosting by TinyPic
Tottenham górą w derbach północnego Londynu, ale nadzieje na tytuł gasną
Anglia

Tottenham górą w derbach północnego Londynu, ale nadzieje na tytuł gasną

Kiedy Chelsea domykała już swoją sprawę na Goodison Park w meczu z Evertonem, można było zastanawiać się, jak na wygraną The Blues zareaguje Tottenham. Czy ten wynik ich podłamie – bo przecież to na terenie w Liverpoolu każdy związany z Kogutami upatrywał potknięcia lidera – czy też piłkarze Pochettino odetną się od tego i po prostu wyjdą zrobić swoje w derbach z Arsenalem. Jak się okazało, Tottenham zdecydował się na opcję numer dwa i zrobił to naprawdę zdecydowanie.

Niby wynik 2:0 nie świadczy o jakiejś strasznej dominacji gospodarzy, lecz spojrzenie tylko na rezultat powie nam jedynie półprawdę o tym spotkaniu. Tottenham mógł wygrać wyżej i nikt z Kanonierów nie miałby większych pretensji, gdyby tak się stało. Koguty ruszyły bowiem od razu do przodu, już w 30. sekundzie na bramkę Cecha strzelał Kane, parę minut później chybił Alderweireld po wrzutce z rożnego. Prawdziwy huragan miał jednak Arsenal dopiero nawiedzić – najpierw Alli nie trafił z bliska – właściwie na pustą bramkę – głową, później to samo uczynił Eriksen, tyle że z woleja. I o ile pudło Anglika można jeszcze zrozumieć, bo był naciskany, to Duńczyk miał masę miejsca i czasu by skutecznie dobić uderzenie Sona.

Skuteczność – to szwankowało w Tottenhamie i też to chroniło Arsenal przed przegrywaniem choć jedną bramką. Jednak wszystko do czasu, bo Koguty zebrały siły w przerwie i znów poszły na rywala, tym razem skutecznie. Alli zagrał do Eriksena, ten uderzył, piłka odbiła się jeszcze od Cecha, ale znów pojawił się Alli i wpakował ją do siatki. Niby był to gol wymęczony, wręcz brzydki, ale pokazywał dwie rzeczy. Po pierwsze – jak bardzo zdeterminowani byli gospodarze, by strzelić bramkę Arsenalowi. Po drugie – jak kapitalny instynkt ma Alli. Anglik, gdy zagrał do Eriksena, nie czekał na to co zaraz wydarzy się w tej akcji, ale poszedł za plecy swojemu koledze, bo czuł pismo nosem, że właśnie tutaj może spadnie piłka. Spadła, a zawodnik już tam był.

Minęło parę minut i Tottenham poszedł za ciosem. Kane mijał Gabriela, ale gdy poczuł kontakt z Brazylijczykiem, padł na murawę, a sędzia uznał, że trzeba gwizdnąć tutaj faul. Można dyskutować, bo Kane dał dużo od siebie, ale rzeczywiście był lekko podcinany. W każdym razie – sam poszkodowany wykorzystał jedenastkę i to w świetnym stylu, bo futbolówka wpadła w boczną siatkę od właściwej strony, a bezradny Cech nie podjął nawet interwencji.

Arsenal przegrywał 0:2 i patrząc na to jaki rozgrywa sezon, chyba każdy wiedział, że jest po meczu. Zresztą, to spotkanie było w wykonaniu Kanonierów mniej więcej takie, jak ich rok. Parę błysków (uderzenie Ramseya i Sancheza), ale to tyle, poza tym nuda i przeciętność.

Może więc ta wygrana nie zmienia nic w sytuacji Tottenhamu jeśli chodzi o mistrzostwo, ale jeden cel został jednak zrealizowany – Koguty w końcu będą na mecie ligi przed Arsenalem.

*

Co na innych obiektach? Wspomniana Chelsea ograła Everton, choć długo, bo przez nieco ponad godzinę fani Tottenhamu mogli wierzyć w choć stratę dwóch punktów The Blues, utrzymywał się bowiem remis. Jednak gdy trafił Pedro, to potem już poszło, Cahill oraz Willian dołożyli po sztuce i stanęło na 3:0.

Bardzo miły gest ze strony Manchesteru City – niby United to ich znienawidzony rywal, a w potrzebie potrafią pokazać solidarność. Czerwone Diabły zremisowały z ekipą ze strefy spadkowej, więc Obywatele zrobili to samo, tyle że z Middlesbrough, 2:2 na obiekcie prawdopodobnego spadkowicza. I też tyle dla nich dobrego, że ten remis padł, bo dwa razy gonili wynik,  na pięć minut przed końcem musiał ich ratować Gabriel Jesus.

*

Komplet wyników:

Manchester United – Swansea 1:1 – relacja TUTAJ

Rooney 45+3′ – Sigurdsson 79′

Everton – Chelsea 0:3

Pedro 66′ Cahill 79′ Willian 86′

Middlesbrough – Manchester City 2:2

Negredo 38′ Chambers 77′ – Aguero 69′, Gabriel Jesus 85′

Tottenham – Arsenal 2:0

Alli 55′ Kane 58′

KOMENTARZE (4)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

pszy

Ar5enal jeśli już

Grzegorz Brzeczyszczykiewicz

Kane może dał troszkę od siebie, ale przecież został kopnięty w goleń przez Gabriela, który był spóźniony (piłki już tam nie było gdzie on kopał). Nie wiem jak można o nim dyskutować – przecież on był podręcznikowy.

xrue213

Istny wyścig żółwi o top4… Liverpool jutro nie będzie gorszy i wyrżnie na glebę w meczu z Watford.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY