Image and video hosting by TinyPic
Reportaż tygodnia, czyli nowy cykl na Weszło. Operacja Multiliga
Weszło Extra

Reportaż tygodnia, czyli nowy cykl na Weszło. Operacja Multiliga

Multiligę obsługuje więcej osób, niż mieszka w Niecieczy. W debiutanckim odcinku naszego nowego cyklu „Reportaż tygodnia”, zameldowaliśmy się w siedzibie Canal+, by poznać zapach telewizyjnej szatni podczas najintensywniejszego dla nich dnia w roku. Dlaczego najlepsza improwizacja, to zaplanowana improwizacja? Jak motywuje Tomek Smokowski, a jak Marcin Rosłoń? Jakie są kulisy rozmówek z reporterami? Skąd wzięła się nazwa grupy „Łasica”, jak wygląda ich praca? Dlaczego przez pomyłkę reżysera zaczęliśmy oglądać Smoka jedzącego sushi? To i wiele więcej w reportażu Samuela Szczygielskiego. Zapraszamy.

***

– Dobra improwizacja, to zaplanowana improwizacja – Tomek Smokowski. Motto Multiligi? Można użyć takiej nadinterpretacji. Konkretnie natomiast odnosił się to do pomysłu Multiligi z publicznością. Problem polegał na tym, że nie wiadomo gdzie miałby siedzieć „Małker”, czyli Piotr Małkowski, główny wydawca, szef wszystkich szefów. Nie miałby z Tomkiem Smokowskim takiego kontaktu jak teraz. Musiałby być w studiu na Sikorskiego, gdzie przyjmowane są obrazki i jednocześnie utrzymywać stały kontakt z prowadzącym. Byłoby w tym dużo improwizacji, ale aż… za dużo.

***

Multiliga to przedsięwzięcie angażujące więcej osób, niż liczy sobie Nieciecza. Batalion kilkuset pracuje zarówno na miejscu, jak i w terenie. Na jeden mecz wysyłanych jest kilkudziesięciu śmiałków – komentatorzy, operatorzy, dźwiękowcy i inni – a w studiu mobilizacja obowiązuje jakieś dwie setki.

– Przyjedź na 14:00 do naszej starej siedziby na Sikorskiego, żebyś był na naszej odprawie – rano powiedział mi przez telefon Tomek Smokowski.

Odprawa… Wszyscy usiedli – komentatorzy, „Łasice”, realizator, kierownik produkcji. Szykowałem się na główny punkt programu, przynajmniej główny przed rozpoczęciem transmisji, a tu… pięć minut rozmowy o tym, która tabelka ma iść po której i w jakiej kolejności na początku wędrujemy po stadionach. W pewnym momencie komuś zaczął dzwonić telefon. Nic dziwnego, ale wszyscy zaczęli rozglądać się na innych, bo dzwonkiem było…. rżenie konia.

– Tak kochanie? Już schodzę.

 Okazało się, że odgłosy konia wydobywały się z telefonu Tomka Smokowskiego, który zapomniał koszuli i marynarki z domu.


Motywacja Smoka przed Multiligą przez szczygielek24

Już po odprawie podchodzi Smok: – Zaskoczony, że to była ta głośno zapowiadana odprawa? Nie potrzebujemy dłuższych. Pracujemy ze sobą tyle lat i zrobiliśmy razem tyle Multilig, że nie jest potrzebna dłuższa pogadanka. Rozumiemy się bez słów i każdy zna swoją rolę. Skupiłem się na Łasicach, bo one są z nami stosunkowo krótko, chciałem przypomnieć im o pewnych rzeczach. Także w odprawie chodzi bardziej o przypomnienie najważniejszych technicznych spraw i podpięcie załogi pod prąd. Właśnie, poza tym powiedziałem, że to Jerzy Brzęczek, a przecież chodziło o Romana Szewczyka. Oni wiedzą, że to bardzo istotny moment sezonu, więc nie będę im nawijał makaronu na uszy: panowie, to jest ostatnia kolejka sezonu zasadniczego, pełna koncentracja, musimy udowodnić niedowiarkom, jak jesteśmy mocni. Tak to się bawi Rosół!

Rosół przyszedł do redakcji z szatni piłkarskiej, więc jasne wydawać by się mogło, że wprowadził specyficzny klimat. Jednak ten klimat już istniał. Tomasz Wieszczycki zawsze powtarza, że takiej szydery jak w redakcji Canal+ nie było w żadnej szatni. Ale teraz napędza to Marcin Rosłoń. To on jest inicjatorem wielu akcji Canal+, między innymi Movember czy Harlem Shake. „Chłopaki, a może byśmy zrobili to i to?” – tym razem tego pytania też nie zabrakło. „Nagrajmy mowę motywacyjną a’la Sebastian Mila w sezonie mistrzowskim Śląska!”.


Mowa motywacyjna Marcina Rosłonia przez szczygielek24

„Szatnia” Canal+ nie ma zahamowań o ile nie jest przekraczana granica dobrego smaku. Poza tym nie ma świętych krów, wyśmiewany jest każdy. Zresztą świadczy o tym ściana płaczu, na którą trafili zarówno „Dziadek” Rafał Nahorny czy Andrzej Twarowski, jak i Łasice.


20170422_154725

20170422_154808

No właśnie… Łasice. Ustalenie, skąd wzięła się nazwa ich grupy jest równie trudne, co kopnięcie kogoś ręką w tył czoła. Ale spróbowałem:

– Skąd wzięła się nazwa „Łasica”?
– Od grupy „Borsuk”. Mamy też spis treści, który nazywamy u nas „koń”. No, ewentualnie „konduktor”. A w ogóle Borsuki, czyli wydawców, dzielimy na grupę „Borsuk 1” i „Borsuk 2”. Nie wiem skąd nam to się wzięło, z „Czterech Pancernych”? Głupie nazwy, których okoliczności powstania są nie do zweryfikowania – tłumaczy, choć nie do końca zrozumiale, sami widzicie – Tomek Smokowski.

Genezy nazwy grupy Łasica raczej nie poznamy, ale ciekawą historię ma sama jej działalność. – Kiedyś Łasica była jedna. I nie była to jeszcze Łasica, tylko jeden student. Do teraz nazywamy go „studentem”, chociaż to pewnie nieaktualne, bo jakieś cztery lata temu spytałem go:

– Student, ty chyba już skończyłeś te studia?
– Tomek, powiem ci, że osiem lat temu!

– Teraz z jednego studenta zrobiło się może nie stado, ale całkiem sporo, bo sześć Łasic. Prym wiedzie tam Grzesiek Kaczmarczyk, bardzo ogarnięty chłopak. Oczekuję od nich, żeby mnie zaskakiwali i dawali to, czego sam bym się nie spodziewał. Bo jeśli mam o coś prosić, to sam to sobie wezmę czy sprawdzę. Chodzi o to, żeby oni byli kreatywni i wychodzili z inicjatywą. Pomijając ich pracę nad statystykami, tabelkami i tak dalej, muszą mieć dużą wiedzę i kojarzyć fakty. Załóżmy, że Nowak strzela gola w meczu Termaliki z Koroną Kielce, a akcja zaczęła się od błędu Borjana. Wtedy Łasice powinny szybko przypomnieć sobie, czy nie widzieli już gdzieś podobnej bramki, poinformować mnie o tym i znaleźć wideo. Kiedyś obok mnie, poza kadrem, siedziała jedna z Łasic. Jednoosobowa grupa szybkiego reagowania. Podrzucał mi, co mogę sprzedać na antenie. Na przykład, gdy Krasić strzelił gola, to on wyszukiwał, że od jego ostatniego trafienia minęło 2058 minut.

***

Przed programem. „No, to chodźmy się pomalować!”

20170422_161841

Idziemy do makijażystek, tam siedzi już znany i lubiany Krzysztof Przytuła.
– Cześć. Jesteś z Weszło? O… (wymowna cisza). To dzisiaj u nas będzie ostro – powiedział trochę tak, jakby na hasło „Weszło” kartofle mu w piwnicy zgniły.

Ale wiecie co? To niesamowicie pogodny gość. Jak pogodny, to i barwny, bo – wiadomo – fryzura, marynarka z kategorii „trendy”, buty ze skóry węża albo i węgorza. Jednak to facet, z którym aż chciałoby się pójść na piwo. I przez doświadczoną otwartość zakładam, że przy takiej propozycji oporu by nie było. Zupełnie jak z Andrzejem Twarowskim…

60 minut do startu, czyli wybiła godzina. Godzina głupawki Twara. Zaczyna się tańczenie, śpiewanie, opowiadanie żartów i wszystko, co najśmieszniejsze. I dobrze, bo to jak z filmem – najlepiej zacząć od eksplozji, a potem napięcie powinno rosnąć. Problem w tym, że na 20 minut przed startem z ust Twara pada tekst: Smoku, nie mam siły, musisz to dziś pociągnąć. Zrobiliśmy 448 programów Liga+Ekstra. W co najmniej 350 przypadkach to się powtarza. Najpierw, na godzinę przed końcem, ma radochę, nakręca się i wszystkich innych, tak że ich brzuchy bolą, a na 20 minut przed programem ma nagły zjazd energetyczny.

– Smok, ty to musisz dzisiaj pociągnąć.
– Tak, tak Andrzejku, ja wiem. Już trzysetny raz muszę, spokojnie.
– Nie, dzisiaj to już naprawdę ty musisz pociągnąć – przekonuje.

Po czym po usłyszeniu w słuchawce „na wizji” nie daje mi dojść do słowa… Kiedyś budzę się dzień po programie i na nogach mam kilka sporych siniaków. Kopaliśmy się pod stołem o to, czyja jest kolei w zadaniu pytania. Rano się okazało, że obaj chcieliśmy aż za bardzo. Jesteśmy jak stare małżeństwo.

***

Pół godziny do startu. Wchodzi, a w zasadzie wbiega Kazimierz Węgrzyn.

– Kaziu, co tak późno?

I zaczyna się, dość logiczny wywód Kazimierza Węgrzyna. W stylu takim, jak przy okazji komentowania meczu: – Smoku, Twaro, Przyti, a ja jeszcze 15 minut temu byłem na centralnym! No to patrz, jak szybko jestem! Mogłem przyjechać wcześniejszym? Ale słuchaj, Smoku, Przyti, wcześniejszy też mógłby mieć opóźnienie – trzygodzinne na przykład! A tak patrz, przyjechałem ostatnim przed programem i co? I jestem? Pół godzinki jeszcze mamy!

Chwilę przed programem warto przenieść się do reżyserki. A tam krzyki, groźby i same złe rzeczy, jak to mówi Smok. Janek Budner odpowiada za realizację stricte telewizyjną. Jest odpowiedzialny za to, jak pracują kamery w studiu i co je za chwilę przebije, czy dać plan szeroki czy bliski, jak ma pracować kamera, która jest podwieszona pod sięgnik. Wspomniany już wcześniej „Małker” decyduje, czy doliczony czas chcemy pokazywać na dwóch czy trzech ekranach w zależności od tego, co jeszcze może się wydarzyć w meczu Zagłębia, Wisły Płock i Korony Kielce. Jednak nie ma, co ukrywać, w reżyserce ciekawszy jest wygląd wszystkiego, niż wydarzenia podczas programu. Zmiana kamery, stadionu, wyświetlenie tabeli… To wszystko tworzy się tam. W takich warunkach:

20170422_180100

20170422_165018

20170422_180436

20170422_202821

20170422_193303

Tym razem wszystkie Łasice były na miejscu, czyli w redakcji. W pewnym momencie z radia w pokoju redakcyjnym usłyszeliśmy: „potrzebna Łasica na dół!”.

– Teraz Łasica Piotrek przynosi mi kartkę z informacjami, ma trochę do przebiegnięcia, ale to najlepsze rozwiązanie, wszystko czarne na białym, a ja mogę skupiać się na prowadzeniu programu. Na słuchawkę nie mógłbym dostawać tego typu informacji czy cytatów, za bardzo by mi to przeszkadzało. Jakbym dostawał wszystko na słuchawkę i próbował zapisywać, żeby nie zapomnieć, to przestałbym oglądać mecze i spadałby poziom koncentracji, a tak nie może być. Słuchawka jest od tego, żeby ustalić z reżyserką, na który stadion się przenosimy albo czy nie pojawił się jakiś fakap. Na słuchawkę ma prawo odezwać się do mnie tylko „Małker”. Ja w ogóle nie schodzę z anteny, cały czas jestem pod prądem. Mam przy swoim miejscu czerwoną lampkę, dzięki której wiem, czy nie mogę się odzywać, bo usłyszą mnie wszyscy widzowie czy mogę, bo usłyszy tylko „Małker” i reżyserka – tłumaczy wszystko ze swojej perspektywy Smok.

Już po meczach, podczas studia, mówię do Łasic:

– Widzieliście wypowiedź Probierza?
– Nie, a co powiedział, co powiedział?
– Że gratuluje mistrzostwa swojej Jagiellonii.

I się zaczęło. Odpalenie Twittera, żeby znaleźć dokładny cytat, dzwonienie do Białegostoku, czy jest zapis konferencji, szukanie jej w internecie. Ostatecznie wideo się nie znalazło, więc wypowiedź poszła na pasku, który w Multilidze był nowością. Wszystkie wyniki, tabela, na dole pasek z pojawiającymi się nowymi informacjami, ciekawostkami czy cytatami. Znacznie ciekawszymi od słynnego „piłkarze zjedli śniadanie” w jednej ze stacji telewizyjnych podczas Mistrzostw Europy.

Kto oprócz wbiegającej i wybiegającej Łasicy jest w studiu podczas nagrania? Po drugiej stronie kamer jest sześć – siedem osób. Operatorzy, dźwiękowcy, pojawiający się co jakiś czas kierownik produkcji Maciek Giler.

20170422_193153

82. minuta – ktoś w reżyserce musiał pomylić guzik, bo zamiast meczu zaczęliśmy oglądać… Tomasza Smokowskiego jedzącego sushi. – Puściliście mnie jak jem? Szkoda tyle, że narobiłem widzom smaku, ale faktycznie – smaczne było.

Chociaż innego zdania był pan Sławek, który z pisanym sobie urokiem, nadzwyczaj ostro skomentował: Zabierzcie to, polać mlekiem i świniom dać!

A jak już przy jedzeniu, to swoje musiał dodać Andrzej Twarowski: – Ostatnio w przerwie Ligi+Ekstra wyszedłem na chwilę i zjadłem jednego orzeszka ziemnego. Wracam i nie mogę mówić. Gdzieś mi tam utknął i co? Dupa.

Pan Sławek na sushi nie chciał patrzeć, ale przyniósł ze sobą do redakcji napój produkowany przez… Radomiak Radom. O tyle dobry, że jak tylko będziecie przejeżdżać przez Radom, to warto zajrzeć do spożywczego.

20170422_185540

Wpadki? Raczej nie mają znaczenia podczas transmisji, sushi nie wpłynie negatywnie na odbiór Multiligi. Gorzej jak mierzyć trzeba się z siłami natury…

– Raz robiliśmy Multiligę podczas potwornej burzy w Warszawie. Wtedy, jak to mówimy w slangu telewizyjnym, to wina Pałacu. Bo główny sygnał telewizyjny jest z Pałacu Kultury. Wtedy mieliśmy z tym straszne problemy. Zerwało jeden stadion, drugi, trzeci, czwarty… Co robić? Trzeba szyć. Ale radzimy sobie, nie wiem, co musiałoby się stać, żebyśmy stracili głowę. Chyba jedynie, gdyby doszło do – tfu, tfu, tfu, tfu, tfu, tfu, tfu – wielkiej tragedii na jakimś stadionie, to nie wiedzielibyśmy do końca, co zrobić. Dopóki problemy techniczne można przykryć żartem czy po prostu powiedzeniem, jak jest, na zasadzie: „muszą państwo wiedzieć, że zerwało nam połączenie z czterema stadionami, więc będziemy musieli szyć, a państwo się przekonają, czy potrafimy to robić. Twaro, co tam u Aśki?”, to damy radę, poradzimy sobie – opowiada Tomek Smokowski.

Powszechnie wiadomo, że telewizja kłamie. Wszakże prawda nie powinna przeszkadzać w narracji. Kiedy już około północy wychodziliśmy ze studia Canal+, trafiliśmy na Filipa Surmę. Tego samego, który przecież jakieś 20 minut wcześniej rozmawiał na wizji z Franciszkiem Smudą w Lublinie. Teleportacja? Niekoniecznie, zaraz rozwiejemy wątpliwości. Kiedy Canal+ i jego prowadzący kłamią? Przy okazji Ligi+Ekstra wiadomo – z green screenem. Studio jest zrobione komputerowo za pomocą zielonego tła.

Natomiast jako że Multiliga jest nagrywana w starym studiu, to kłamstewka są mniejsze. Dochodzi do nich przy łączeniach z reporterami. Tomek Smokowski nie zadaje im pytań wymyślonych na poczekaniu, a Sonia Śledź czy Bartosz Ignacik nie odpowiadają na nie od tak. Przed łączeniem reporter umawia się ze Smokiem, jakie pytanie chce usłyszeć i o czym będzie mówił. To jedno kłamstwo telewizji. Drugie i trzecie także dotyczą reporterki – mianowicie ostatnie dwa wejścia, czyli tak zwane stand upy oraz niektóre wywiady pomeczowe są nagrywane wcześniej, a nie puszczane live. A to dlatego, że przed samym meczem na stand up nie ma już czasu, bo piłkarze wychodzą na murawę, natomiast już po nikt nie będzie trzymał Franciszka Smudy na stadionie do 23, żeby nagrać trzyminutową rozmowę. Wtedy też na trybunach nie byłoby już kibiców, którzy podczas wywiadu zaczęli krzyczeć: Franek Smuda czyni cuda!

Smok: – Filip, ilu ich było? Dwóch?
Surma: No, może sześciu…

Natomiast to przypadki incydentalne, bo większość łączeń, czy to przed, w trakcie czy po spotkaniach, jest na żywo i bez ustaleń z reporterami lub komentatorami, jakie pytanie padnie. Dlatego zdarzają się wpadki i wpadeczki…

Tomasz Smokowski na wizji: a teraz przenosimy się do Lublina, na wstępie powiem ci Rafał (Nahorny), że Kamil Grosicki dziś z asystą w Premier League!

– Wiem Tomek, komentowałem to spotkanie…
– Następnym razem to mnie uprzedzaj!

I to wszystko tak się kręci. Studio, mecze, studio, materiały, wywiady, tabele, analizy… Sam czas trwania spotkań emocjonuje, ciągle się coś dzieje, co chwila słychać sygnał informujący o golu. Najgorsza jest czwarta, piąta, szósta godzina, czyli studio po meczach. Bardzo trudno podbić wtedy poziom adrenaliny.

Podczas ostatniego wywiadu, gdy czerwona lampka w studiu była wyłączona, zapadła ważna decyzja.
– Jeszcze ciągniemy?
Smok: – Nieee, mi płacą tylko do 23!
Twaro: – Pocieszająca wiadomość. Jutro niedziela, i to wolna! Nie ma programu, to uderzamy w miasto!

Wyobrażacie sobie ostatnią kolejkę Ekstraklasy bez Multiligi? Ja nie. Po zobaczeniu wszystkiego od kulis – tym bardziej. Siedziba Canal+ podczas Multiligi jest jak Nowy Jork na sterydach. Jedyne, czego żałuję, to że nie spytałem Krzysztofa Przytuły, czy te buty były ze skóry węża czy jednak z węgorza…

SAMUEL SZCZYGIELSKI

PS: cykl „Reportaż tygodnia” będzie się ukazywał co niedzielę.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

36 komentarzy do "Reportaż tygodnia, czyli nowy cykl na Weszło. Operacja Multiliga"

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
v. Lynden

Im więcej merytorycznych artykułów/reportaży na tym portalu tym lepiej. Brawo, świetna robota i pomysł.

„Załóżmy, że Nowak strzela gola w meczu Termaliki z Koroną Kielce, a akcja zaczęła się od błędu Borjana.”

Wiemy, że to miał być tylko przykład, ale „Smoku” przypadkowo (lub nie) wszedł w buty Nostradamusa :)

Samuel Szczygielski

Dzięki!

RobRob

Czy tylko ja mam wrazenie, ze ciezko sie to czyta?

Gino Lettieri vel. Wunderwaffe

Ja takiego wrażenia nie odniosłem, nie mniej, to rzecz gustu.

DerbyMakinka

towarzystwo wzajemnej adoracji od lat. same ciepłe kluchy. macie chłopaki filmik o was:-)

Janko Buszewska

W ich mniemaniu, to nie oni są DLA NAS, tylko my DLA NICH, by ich podziwiać, wysłuchiwać, oklaskiwać.
Ocipienie tych miernot naprawde przekroczyło już punkt krytyczny!
Bredzą czasem coś o „wzorach angielskich”, ale niech ktoś posłucha komentatorki angielskiej w orginale. Oszczędna, dowcipna, uszczypliwa czasem (angielski humor), stylowa, a nie 90 minut męczenia uszu jednostajnym meczeniem Murawskiego o jakiś meczach sprzed lat, pozycjach na których ktoś gral w innych klubach, statystykach, 6kach, 8kach, podwieszonych 10tkach i gównianych ciekawostkach, ubogacanych własnymi projekcjami i wymysłami (np. co im trener mówi w szatni, i co muszą poprawić.) Podpowiem: wszystko jak wszyscy ;))
Jak będziemy chcieli ciekawostek, to se zajrzymy na internet, a MECZ JEST TU I TERAZ, i jest „polski”, znaczy sie, ze tylko przypadek rządzi poczynaniami tych niewyszkolonych technicznie amatorów i lekkoatletów.

Z przewrotki w sam winkiel

Komentowanie meczu przez Murawskiego to jest po prostu skandal!
Nudne to mało powiedziane.

Janko Buszewska

Przynajmniej, i Legii sie dostało.
To co odpierd***** dzis Wolski i (niestety) zciotowiały Wieszczu na Legii, to też przekraczało granice wytrzymałości.
A może my rzeczywiście jesteśmy jakimś chorym narodem….

jelonek666

A Przytuła? ten jest dopiero wkurwiający! nic nie osiągnął jako piłkarz, w dupie był i gówno widział a robi z siebie jakiegoś kurwa eksperta od taktyki! no i to przesuwanie piłkarzy podczas analizy gdzie stali a gdzie powinni stać/biegać – żenuła w czystej postaci! PAN TU NIE STAŁ – metoda analizy taktycznej w Canal +

Janko Buszewska

No ale przynajmniej, nie gada bez przerw, a powoli, dając ODETCHNĄĆ :)
Tak sobie pomyślałam, że ten Wieszczu to po prostu, tak twarzą w twarz, nie miałby publice wiele do powiedzenia, więc swą ograniczoność przykrywa przenosząc cieżar rozmowy na kolegę obok, tym samym zapomina o nas, to i bredzi sobie pod nosem ciągi niepotrzebnych zdań, z których nie umie wyjść.

Pyszard Retru

A’propos Weszło Extra. Mogę Was prosić, byście wysmażyli artykuł jak wygląda wsparcie czy to miast, czy to sztuczne pompowanie państwowej kasy poprzez spółki skarbu państwa w topowe kluby zagraniczne? Czy przykładowo Madryt też płaci coś na Real i Atletico za promocję miasta? Czy za granicą zdarzają się teraz podobne sytuacje jak przykładowo niedawno w Kielcach, Chorzowie i Zabrzu, gdzie tamtejsze kluby są miejskiej kasy dziurą bez dna? Ciekawi mnie też kwestia stadionów. U nas buduje się wyłącznie za państwowe. Za to w Anglii, o ile się nie mylę, Arsenal wybudował sobie sam, ale już West Ham użytkuje obiekt olimpijski, a więc wybudowany z miejskiej kasy. Fajny pomysł na naprawdę duży artykuł – takie porównanie pod tym względem ekstraklasy europejskiej z naszym polskim piekiełkiem.

szaser

Dobrze byłoby uwzględnić wsparcie w przeszłości, gdy te kluby stawały się wielkimi markami, np. jaki udział w sukcesach Realu lat 50. miał Franco… Teraz, gdy kluby z europejskiego topu stały się globalnymi markami, to jednak trochę inna sytuacja z ligą wschodzącą. Kluby z Chin posługują się dotacjami z państwowych spółek, ale jeśli uda im się zbudować ligę lepszą od europejskiej… to my będziemy prosić Chińczyków o tournee po naszym kontynencie. W tym jest myśl głęboko strategiczna: wywalić miliardy z państwowej kasy, a później mieć u siebie ligę potężniejszą niż te wszystkie europejskie i ciągnąć z tego tytułu miliardy. Doić rynek europejski i w ogóle światowy, tak jak robią to teraz kluby z Europy…

adrian92

Podobne rzeczy jak u nas działy się też na Zachodzie, to pewne. Państwowe zakłady wspierały w różnych okresach kluby zwłaszcza w Niemczech, Hiszpanii i Włoszech… Teraz może skala jest już mniejsza i odbywa się to zupełnie inaczej, ale zobacz sobie na zmiany nazw i fuzje klubów w czasach Musolliniego we Włoszech. Skala chyba nawet większa od tego co robili komuniści na Węgrzech czy w Jugosławii- wszystko wszędzie w tym samym celu, żeby podporządkować sport władzy… A w Hiszpanii frankiści wspierali początkowo Atletico, dopiero potem podpięli się pod popularność Realu bo uznali że najlepszy klub 2 poł. lat 50-tych będzie świetną wizytówką wybielającą ich reżim. Tak samo naziści podpinali się pod Schalke. Z czasem takie bezpośrednie wsparcie zaczęło być postrzegane jako złe, choć np. w Grecji była ostatnio gigantyczna afera- większość klubów twierdzi że Olympiakos ustawia rozgrywki, są podobno twarde dowody, było zresztą na Weszło, że ich rywale nie chcieli grać w lidze z klubem z Pireusu – ale wszyscy wiedzą, że to ulubiony klub greckiej lewicy, więc dopóki rządzi Syriza to nic im nie grozi 😉 Jeżeli chodzi o stadiony to np. w Turcji państwo buduje ostatnio na potęgę nowe obiekty dla klubów i nikt się tam tym nie przejmuje….

gamon_gamonia_romana_koltonia

„Ustalenie, skąd wzięła się nazwa ich grupy jest równie trudne, co kopnięcie kogoś ręką w tył czoła.”

Gino Lettieri vel. Wunderwaffe

Fajnie się czytało. Dziękuję.

Samuel Szczygielski

Cieszę się, dzięki

Gino Lettieri vel. Wunderwaffe

Nie musi być literatura piękna, nie musi być zgodnie z moimi poglądami, nie musi być o drużynie, której kibicuję. Ważne, że zwyczajnie jest o czym poczytać. Pojawiły się opinie, że ciężko się czytało… Nie wiem, nie zauważyłem. Dla mnie to tekst o czymś ciekawym, zgrabnie napisany, generalnie fajna robota, Liczę na więcej !

eNN84

Temat reportażu bardzo ciekawy, natomiast styl spisania tego… no, niestety słabiutki. SS miał kilka bardziej udanych tekstów na Weszło. Nie wiem czy to był efekt pośpiechu (choć minęło sporo dni od Multiligi), więc wątpię) czy po prostu olewczego podejścia autora, ale czytało się to ciężko. Niektóre fragmenty musiałem czytać po 2-3 razy by załapać sens. Brakuje w wielu miejscach „”, by wiedzieć kiedy zaczyna się cytat, a kiedy narracja. Sporo błędów interpunkcyjnych (przecinki!), są i ortografy („tak, że”, a nie „także”!), językowe („na tyle dobre”, a nie „o tyle”), i coś tam jeszcze, ale już nie pamiętam.. Jak wspomniałem – SS miał kilka fajnych materiałów (np. ten z hotelu kadry), widać, że jest mocno zaangażowany, ma trafne obserwacje, porusza ciekawe kwestie… Polecam więc sporo czytać (również swoje teksty przed publikacją) by nauczyć się literami sprzedawać myśli. Tak, aby czytelnik mógł gładko przechodzić przez tekst, nie musiał wracać i szukać sensu zdania/wypowiedzi. Cytaty w cudzysłów!

I ostatnia rzecz, choć to już subiektywna sprawa. Strasznie autor się spoufala. Uderza mnie to, że wszędzie jest „Tomek, Maciek, Twaro, Smoku,Krzysiu”. Myślę, że każdy czytelnik może sie domyślić, że jesteście „na ty”, i nie ma sensu epatować tym.

Będę cię panie SS miał na widelcu i motywował do wytężonej pracy nad językiem polskim. Z twoim zaangażowaniem, spojrzeniem na piłkę, młodzieżowym zapałem, poświęceniem czasu i pieniędzy jesteś materirałem na świetnego reportera. Powodzenia.

dopisek:
– „Nowy York”? A dlaczego nie „New Jork”?

RobRob

Uff, a juz myslalem, ze ze mna jest cos nie tak.

Janko Buszewska

Jak zwykle, najbardziej wqur**** jest „Maciek” Murawski, który chyba już szuka przyszłej pracy, więc sie jedynie i wytrwale autoreklamuje sie jako analityk, taktyk, selekcjoner i wielki znawca.
Wszystkich zna, z każdym jest na Ty, stąd na boisku „Mariusz podaje do Szymka” (co lubi zejść do środka, a boczny obronca Tomasz lubi pójśc do przodu…) – tak więc w niektórych meczach roi sie od: „Bartek podał do… Bartka” – sęk w tym, że na boisku, jak raz, jest TRZECH BARTOSZY, Szymon wyprzedzil… Szymka, względnie podaje oba imiona, plus nazwisko gościa)
A czy Q*** nie wystarczy stare-dobre…. Nowak… podaje do Kaczmarka… wychodzi mu Bukowski….
Koncze, bo jak to wspomnę to mi sie chce rzygac…

Samuel Szczygielski

Dzięki za tak długi komentarz. Zgadzam się, że były bardziej udane teksty. Myślę, że były i będą. Z tym spoufalaniem, w ogóle nie taki był cel. Wiele tych „Krzysiu”, „Twaro” to cytaty, moim zdaniem to jest po prostu naturalne. Miej na widelcu, dobrze widzieć takie komentarze, dzieki za uwagi, trzymaj sie!

Janko Buszewska

Zanim to przeczytam (bo teraz włączam C+Sport na Jagę) liczę na tego podstarzałego wesołka Smokowskiego, że mnie przeczyta. Nie znam sie, ale wydaje mi się, że to on tam rządzi.
(Facebook nie daje żadnej możliwosci przekazania oddolnej opinii tym C+bucom)
No więc zadam mu proste pytanie.
Panie SMOKOWSKI! Jak daleko trzeba odejść od rzeczywistości i zamknąć się we własnym świecie i towarzystwie (przy aplauzie własnej publiki), żeby nie zdawać sobie sprawy, że MY pANU PŁACIMY PIENIĄDZE za taki dobór KOMENTATORÓW, by to DLA NAS prowadzili sprawozdanie, a nie sobie urządzali OSOBISTE POGADUSZKI (takie jak pańskie ostatnio na Lechu) gdzie mecz jest tylko TŁEM!
Z R O Z U M I A Ł… ? T O W Y K O N A Ć, a wszyscy… mordy w kubeł, dajcie nam odetchnąć atmosferą meczu, stadionu, chwilą ciszy, a nie ciągłym memleniem!
Wszyscy mają już dość tych orracji sztywnego jak drut Wolskiego, nieprawdopodobnego i monotonnego pseudo-profesjonalnego gadulstwa największego killera meczów: „patologa” MURAWSKIEGO.
Tu osobista extra prośba: niech on WYP******* z Poznania i nigdy tam nie wraca! Wolski tym bardziej, że o tym fizolu Mielcarskim nie wspomne… Jego („Maćka”) miejsce to studio, niech tam zanudza.
Miarka sie przebrała. Mam nadzieję, że wasz C+Tytanik zbankrutuje, stracicie lige, pójdziecie na bruk, a waszych gąb nie będziemy musieli oglądać.

AndrzejeK

Kogo obchodzi twoje zdanie?

Janko Buszewska

W odróżnieniu, potrafie sklecić więcej niż jedno….
Najgorsze, że na pewno nie tych żałosnych dupków, a niewykluczone, że obejmuje to z oczywistych względów, ciebie.

Chopin

Pewnie wyjdę na jakiegoś narzekacza, któremu wszystko nie pasuje, ale te całe zachwyty nad (obecną) ekipą Canal plus IMO „troszeczkę” przesadzone. Czuć z daleka, że żarty nie do końca improwizowane, że coraz więcej udawanego luzu. Oczywiście to wszystko nie dotyczy Twaro, który jedyny oprócz P. Zarzecznego w polskim dziennikarstwie ma „to coś”.
No i rzecz najgorsza -tak jak na weszło – kolesiostwo. Nie zapomnę wściekłości wszystkich w studio, jak pokazano, że wg piłkarzy najbardziej przecenianym bramkarzem jest mąż reporterki C+.

fronda

A może zamiast głaskać lewaków z C+ warto spytać jak się czują po stracie kolejnych rozgrywek?

Janko Buszewska

Dobrze, że nie wypomniałeś im Macieja SZCZURA, bo do dzis sa w nim zakochani….
Murawski to nawet próbuje imitować BELFRA. 😉

jeremy

może TV republika by zaczęła robić taki program. Słyszałem, że dokonali poważnego transferu z MON?

Habanero

ludzi od zajebania tylko oglądać nie ma co, podobno jeszcze ligę mistrzów mają stracić na rzecz polsatu, jak tak dalej pójdzie to będą tylko transmitować golf i jeździectwo

Janko Buszewska

Coś się kończy (zwł. cierpliwość), coś zaczyna! (także wqurfiać)
Ta publiczność, to samouwielbienie i non-stop pierd**** to typowy Bal na Titanicu

MC13

To wszystko się ciężko czyta. Posądzałbym o promile przy pisaniu artykułu, ale jedyny co się przyznawał do bycia ciągle pod wpływem, niedawno zmarł. http://adf.ly/1mQEAG

Samuel Szczygielski

Nie piłem :)

7egionista

Dzięki temu zabraklo im kasy na LM. Beka. Ale trzeba polską kopankę jakoś sprzedać.

Hanocri

Bardzo fajny reportaż.

Samuel Szczygielski

Dzięki!

jelonek666

Canal + skończył się wraz z utratą praw do ligi włoskiej, hiszpańskiej i francuskiej. Teraz maja za dużo czasu który inwestują w dwie dojne krowy – PL i Ekstraklasę. Zaczęli już zjadać swój ogon. Nawet za Orłowskim i Labogą zatęskniłem przy komentarzu tej buraczanej hiszpańskiej piłki – każdy miał swoją specjalizację, nie bał się utraty pracy i jakoś więcej luzu mieli wszyscy (pomagała im świadomość że są potęgą na rynku polskiej TV sportowej). Ligi plus ekstra już się nie da oglądać od tego sezonu – nuuuuuda a goście są dobierani chyba wg poziomu beznadziejności vide Bartoszek – ten to ma dopiero pal w dupie! Jak im jeszcze LM i LE zajebią sprzed nosa to nie wiem czym będą ludzi przyciągać bo na pewno nie poziomem dziennikarstwa. Gdybym nie miał niskiego abonamentu (39 zł) to już dawno bym wyjebał dekoder w pokrzywy.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY