Wach: jak Joshua trafi, to wyłączy Kliczce światło
Inne sporty

Wach: jak Joshua trafi, to wyłączy Kliczce światło

Już w sobotę odbędzie się jedna z najciekawiej zapowiadających się walk w wadze ciężkiej od wielu lat. Na wypełnionym po brzegi stadionie Wembley Anthony Joshua zmierzy się z Władimirem Kliczką. Obu bardzo dobrze poznał Mariusz Wach. Polak z Anglikiem sparował przez ostatnie tygodnie w Sheffield, a z Ukraińcem walczył pięć lat temu w Hamburgu, będąc jednym z nielicznych, którzy wytrzymali z nim 12 rund.

Mariusz Wach do czasu pojedynku z Kliczką był niepokonany. Starcie o trzy pasy mistrza świata przegrał wysoko na punkty, ale i tak pozostawił dobre wrażenie, przede wszystkim imponując odpornością na ciosy (choć potem okazało się, że był pod wpływem niedozwolonych środków). Następnie Polak zanotował cztery kolejne zwycięstwa i dostał szansę walki z byłym mistrzem świata i olimpijskim Aleksandrem Powietkinem o pas WBC Silver. Tym razem lekarz przerwał pojedynek w ostatniej rundzie z powodu głębokiego rozcięcia pod lewym okiem Wacha. Rosyjskie media pisały z podziwem o nadludzkiej wytrzymałości Polaka, a potem sugerowały kolejną dopingową wpadkę . W marcu „Wiking” dość niespodziewanie wygrał z Erkanem Teperem (16-1) i po raz kolejny wrócił do gry. Tuż po walce poleciał do Sheffield w Wielkiej Brytanii na zaproszenie Joshuy.

Powiedz szczerze: zdziwił cię telefon z obozu mistrza świata?

Nie, dlaczego? Trenerzy Anthony’ego doskonale wiedzą, że walczyłem z Władimirem Kliczką. Wiedzą też, że mam podobne warunki fizyczne do niego. Uznali, że będę dobrym sparingpartnerem. Ale w sumie to miłe, bo przecież mogli zaprosić każdego, a wybrali właśnie mnie.

Widocznie spodobała im się twoja postawa w walce z Erkanem Teperem.

Właśnie nie, bo zaprosili mnie na sparingi jeszcze przed tym pojedynkiem. Chcieli, żebym przyjechał od razu, ale musiałem odmówić z powodu walki w Niemczech. Po zwycięstwie chwilę odpocząłem i poleciałem do Anglii.

wach josh 2

Jak wyglądały wasze sparingi?

O szczegółach nie za bardzo mogę opowiadać. Sparowaliśmy co dwa dni po kilka rund, raz boksowaliśmy nawet bez przerwy przez osiem. To były dobre, twarde sparingi. Wygląda na to, że byli ze mnie zadowoleni, bo zaprosili mnie na tydzień, a w końcu zostałem na trzy. Po tym, co zobaczyłem, nie mam żadnych wątpliwości, że Joshua jest świetnie przygotowany do walki.

Coś cię zaskoczyło w jego procesie przygotowań do starcia z Kliczką?

Kilka rzeczy. Po pierwsze, w jego obozie panował pełen luz. W ogóle nie było widać, że zbliża się tak ważna walka. Anthony jest spokojny i bardzo pewny siebie. Nie było czuć żadnej presji. Na pewno potem z trenerami robił dokładną analizę, ale w czasie sparingów było zaskakująco spokojnie. Inna sprawa to pełen profesjonalizm. Wszystko było dopięte na ostatni guzik i perfekcyjnie przygotowane. Jak sparing miał się zacząć o 17, to już kwadrans wcześniej wszyscy byli gotowi. Byłem na wielu obozach treningowych w różnych częściach świata. Często ktoś się spóźnia, zajęcia zaczynają się z obsuwą. Tu wszystko było jak w zegarku.

Jak mocno bije Joshua? Naprawdę jego ciosy potrafią wyłączyć światło?

To jest waga ciężka, tu każdy mocno bije. Anthony na pewno jest bardzo silny i świetny fizycznie. Na sparingach walczymy w kaskach, więc nie przekonałem się jakoś boleśnie o sile jego ciosu, ale na pewno ma czym uderzyć. Jak trafi czysto, to robi spustoszenie. Na pewno to będzie jego plan na pojedynek z Kliczką: jak najszybciej znokautować Ukraińca.

Zaskoczył cię czymś przy bliższym poznaniu?

Chyba właśnie tym, że był taki wyluzowany. I bardzo pewny siebie, a przecież będzie boksował z Kliczką, który zdecydowaną większość pojedynków wygrał przez nokaut i przez prawie dziesięć lat był mistrzem świata wagi ciężkiej. Po Angliku w ogóle nie widać, żeby miał jakieś obawy. Nie wiem, czy kiedyś widziałem zawodnika przed ważną walką, który byłby aż tak przekonany o swoim zwycięstwie.

wach klicz

Z Joshuą spędziłeś teraz trzy tygodnie podczas sparingów, z Władimirem kilka lat temu 12 rund w ringu w walce o mistrzostwo świata. Jak byś ich porównał?

To zupełnie inni zawodnicy, kompletnie inne style. Dla mnie największa różnica między nimi to doświadczenie. Kliczko ma go dużo więcej, to jego ogromny atut. Joshua ma na koncie dopiero 18 zawodowych walk i w czasie sparingów czasem przyjmował ciosy, których powinien uniknąć. Przecież Ukrainiec znacznie więcej niż 18 razy boksował o mistrzostwo świata! Anglik też nigdy nie walczył na pełnym dystansie. Wiadomo, że jest dobrze przygotowany, ale i tak zagadką jest, jak wytrzyma kondycyjnie, jeśli walka będzie się przedłużać.

A będzie?

Trudno powiedzieć. Obaj mają swoje mocne strony. Joshua jest młody, bardzo ambitny i głodny sukcesów. Na pewno postawi wszystko na jedną kartę i będzie szukał nokautu. Doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej siły, wie, że kiedy czysto trafi, to wyłączy rywalowi światło. Jeśli walka rozstrzygnie się szybko, to wygra Joshua. Ale im dłużej będzie trwał ten pojedynek, tym większe szanse będzie miał Władimir.

Komu będziesz kibicował?

Dobre pytanie. Obu poznałem, obaj są bardzo sympatyczni. Na pewno z wielką ciekawością obejrzę walkę. Ale czy będę za kogoś trzymał kciuki? Chyba nie, tym razem będę po prostu kibicem, który chce zobaczyć dobre starcie o mistrzostwo świata.

Tym bardziej, że to jeden z najważniejszych pojedynków w wadze ciężkiej w ostatnich latach.

Zdecydowanie. Może się rodzić nowa historia, nowa legenda. Ale ta walka jest też w stanie udowodnić, że stary człowiek też może. W końcu Kliczko ma skończone 41 lat, wielu zawodników w jego wieku już dawno było na emeryturze. W sumie powinienem kibicować właśnie jemu, bo może w sobotę udowodnić, że w takim wieku wciąż można boksować na światowym poziomie. Ja też już swoje lata mam, więc byłaby to dla mnie świetna wiadomość.

Ty się na emeryturę jeszcze nie wybierasz?

– A skąd! Na razie po wygranej w Niemczech czuję, że wróciłem na właściwe tory. 3 czerwca w Londynie będę walczył z Dillianem Whyte’em o pas WBC Intercontinental. Mój rywal ma na koncie 20 zwycięstw i 1 porażkę, właśnie z Anthonym Joshuą półtora roku temu. Zapowiada się świetny pojedynek!

ROZMAWIAŁ JAN CIOSEK

KOMENTARZE (7)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Janusz Kibol

Joshua to góra mięśni, jest niesamowicie napakowany. Jednak biologii nie oszuka (chyba że ma jakiś na prawdę zajebiaszczy koksik), im więcej mięcha, tym gorzej z kondycją. Zgadzam się z analizą Wacha. Im dłużej będzie trwała ta walka, tym szanse Kliczki będą rosnąć. Tylko że Władek musi wywierać jakąś presję a nie walczyć na wstecznym jak z Furym. Trzeba dać szansę rywalowi się zmęczyć. Antek pokazał z Whyte’em, że faktycznie może się dość szybko wypompować. Podejrzewam iż będzie sporo klinczów. Kliczko zawsze lubił w ten sposób męczyć przeciwników. Fury nie dał się w to wciągnąć, dobrze się ruszał, pajacował i Władek nie miał pomysłu jak się do niego dobrać.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

szemrany
Legia

Whyte, znokautuje Wacha.

Janusz Kibol

Waszka przetrwał 12 rund z mistrzem Kliczką. Wytrzymał 12 rund z nakoksowanym Powietkinem! W ostatniej rundzie sędzia trochę się zlitował nad nim, trochę też po gospodarsku chciał aby Sasza miał jednak wygraną przed czasem i przerwał walkę. Mariusz może rusza się jak mucha w smole ale szczękę ma najmocniejszą w obecnej wadze ciężkiej. Ciosy Ruska wchodziły jak w masło a nasz zawodnik stał. Dlatego wątpię aby Whyte znokautował Wacha. Co więcej, napalanie się na nokaut, to by była głupota z jego strony. Sam może się wtedy nadziać. Jeden fartowny cios i po ptokach. Po co ryzykować, jak można spokojnie wypunktować wolnego Mariusza? Chociaż muszę przyznać, że ostatnia walka Waszki była jak na niego całkiem niezła. Wygrał na punkty z Teperem i to na niemieckiej ziemi. Whyte nie jest nie wiadomo kim, nie przesądzałbym z góry jego zwycięstwa, a tym bardziej, że znokautuje Polaka.

szemrany
Legia

Whyte zaimponował w walce z AJ, a Wach? Tak jak napisałeś przetrwał dwa pojedynki w których był obijany niczym worek.

Janusz Kibol

szemrany masz rację. Ale to nie zmienia faktu, że Wach ma imponująco mocną szczękę i nokaut na nim jest wątpliwy. Whyte nie był w stanie ubić rozbitego i zmęczonego Chisory, to i Waszki też raczej nie położy. Prawdopodobnie wygra z nim ale na punkty. Choć może się też nadziać jak będzie zbyt otwarty. Wach może rzadko trafia, bo jest wolny, jednak ma czym przypieprzyć z racji gabarytów.

Wacław Grzdyl

nie zapominajmy też, że Wach ma tak dużą głowę, że nie ma takiej gardy na świecie, która byłaby ją w stanie zasłonić, dlatego trudno się dziwic, że była obijana niczym worek, a weź zrób unik z taką głową, schylisz się a czoło i tak jest jeszcze gdzies na wysokości 1,8 metra. Jego głowa od czubka do szczęki ma z dobre pół metra

wpDiscuz