Image and video hosting by TinyPic
Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI
Blogi i felietony

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Czasami mam wrażenie, że funkcjonujemy w świecie mitów. Nie liczy się rzeczywistość, ale to, co nam się wydaje, że rzeczywistością jest. A ja proponuję dzisiaj coś innego – przyjrzyjmy się polskiej ekstraklasie bez użycia serca, ale z użyciem szkiełka powiększającego.

*

Mateusz Możdżeń, jest taki piłkarz, bankowo wiecie o kogo chodzi. Na pewno sympatyczny chłopak, na pewno miał w swojej karierze miłe momenty, na pewno też kojarzycie go z jakąś bramką. Idę o zakład, że gdyby zapytać wielu z was – ba, gdyby zapytać ekspertów zajmujących się polską ligą – jaka jest najsilniejsza strona tego pomocnika, odpowiedzieliby: strzał z dystansu. Tak to się wszystkim zakodowało – Mateusz Możdżeń ma dobry strzał z dystansu. Nie wiem, czy to efekt wyłącznie bramki z Manchesterem City, czy też jakiegoś jeszcze trafienia, ale możecie być pewni, że jeśli Możdżeń znajdzie się na dwudziestym metrze z piłką, to komentator krzyknie: „uwaga, on potrafi uderzyć!”.

Tymczasem matematyka podpowiada nam, że komentator powinien krzyknąć: „uwaga, on NIE potrafi uderzyć!”. Prawdziwe byłoby: „uwaga, on LUBI uderzyć”. Ale – na Boga – dajmy spokój z tym, że potrafi. Nie potrafi. Ilekroć to robi, należałoby go razić prądem, aż się zniechęci.

Mówiąc szczerze, sam nie przypuszczałem, że z Możdżeniem jest tak źle. W tym sezonie oddał 55 strzałów zza pola karnego i 6 razy trafił w bramkę. Nie do bramki, tylko w bramkę. Zdobył jednego gola. W poprzednim sezonie ten sam piłkarz uderzał z dystansu 69 razy i 11 razy trafił w bramkę, też zdobył jednego gola. Podsumowując: Mateusz Możdżeń przez dwa lata na 124 próby, tylko 17 razy trafił w bramkę, a 107 razy spudłował.

Potraficie to sobie wyobrazić? Tak? No to puśćcie sobie w głowie filmik, w którym jeden piłkarz oddaje 124 strzały z rzędu i 107 razy nie trafia w bramkę. Przecież to jest Monty Python.

Oczywiście, strzały z dystansu generalnie są obarczone dużym ryzykiem. Statystycznie rzecz biorąc najlepiej spoza szesnastki na świecie strzela Lionel Messi – mniej więcej 12 procent jego uderzeń kończy się golem. Tymczasem celność Możdżenia – nie w zakresie pokonywania bramkarza, ale w ogóle trafiania tam gdzie trzeba, nie biorąc pod uwagę jakości tych prób i poziomu trudności dla golkiperów – to w ostatnich dwóch sezonach zaledwie 13 procent. A skuteczność – 1,5 procent. Mówiąc krótko – jeśli Możdżeń strzela, to na 87 procent nie trafi w bramkę, a na 98,5 procent nie będzie z tego gola. Gdyby w Polsce kręcono „Moneyball”, dostałby zakaz kopania z odległości większej niż 16 metrów (nie przeanalizowałem jeszcze, czy miałby zezwolenie na kopanie z 5 metrów, ale nie wykluczam).

Nie wiem, czy on nigdy nie potrafił, czy się zablokował, czy musi mocniej potrenować, czy wręcz przeciwnie – wyluzować. Chciałem mu tylko uzmysłowić: drogi Mateuszu, w ostatnich dwóch sezonach podejmując próby strzałów straciłeś piłkę ponad 100 razy. Być może trener ci mówi: „próbuj dalej”. Ja mówię: „zastanów się”.

Pewnie Mateusz też to czyta i pewnie jest rozgoryczony – a dlaczego akurat mnie się czepia? Odpowiadam: ponieważ zarówno w poprzednim, jak i w tym sezonie oddałeś najwięcej strzałów zza pola karnego w całej lidze. Rzadziej (o 17 razy) strzelali Vassiljev oraz (o 24 razy) Budziński, a zdobyli kolejno 8 i 9 goli z dystansu.

I teraz niestety muszę wyprowadzić ten cios.

Vassiljew tylko w tym sezonie zaliczył 13 asyst i stworzył kolegom 26 sytuacji.
Budziński tylko w tym sezonie zaliczył 2 asysty i stworzył kolegom 13 sytuacji.

Możdżeń zaliczył 3 asysty i stworzył kolegom 2 sytuacje.

Może zamiast strzelać Panu Bogu w okno, lepiej otworzyć oczy i poszukać partnerów?

*

Statystyki wziąłem z portalu ekstrastats.pl. Zachęcam wszystkich piłkarzy, by tam weszli, wyszukali swoje nazwisko i zastanowili się – co ma sens, a co sensu nie ma? Czy powinienem strzelać z daleka, czy raczej oddam piłkę przeciwnikowi? Czy powinienem uderzać głową? Czy moje próby lewą nogą mają sens? I tak dalej. Oczywiście wielu zawodnikom wyjdzie, że powinni zmienić zawód, ale to nie moja wina.

Chciałem wam pokazać jeszcze kilku ananasów, o których mówi się albo mówiło, że „potrafią uderzyć” (najczęściej krzyczy tak Robert Skrzyński z nc+, czasami mam wrażenie, że jego zdaniem nie ma na Ziemi człowieka, który nie potrafi uderzyć). No to do rzeczy…

Radosław Murawski z Piasta Gliwice w ciągu dwóch sezonów 53 razy strzelał z dystansu i zaledwie 9 razy trafił w bramkę. Nie zdobył ani jednego gola.

9 razy trafił.
44 razy nie trafił.

Jacek Góralski z Jagiellonii Białystok w ciągu dwóch sezonów 30 razy strzelał z dystansu i zaledwie 2 razy (!!!) trafił w bramkę. Nie zdobył ani jednego gola.

2 razy trafił.
28 razy nie trafił.

No kurwa mać! Na trzydzieści prób dwa razy trafił w bramkę, rozumiecie to?! Przecież na to powinien być jakiś paragraf. Mówimy o zawodniku powoływanym do reprezentacji Polski. Ja rozumiem, że to nie jest specjalista od strzelania – oj, zdecydowanie to rozumiem – ale powinien mieć facet jakąś odpowiedzialność za piłkę.

Dobra, dalej.

Pamiętacie Kamila Vacka. Bardzo był chwalony. No i mówiło się – oczywiście – że „potrafi uderzyć”. Wiecie jak bardzo potrafił uderzyć w Piaście Gliwice? Strzelał na bramkę 41 razy i… 3 razy trafił w bramkę. Gola nie zdobył. 38 razy posłał piłkę w maliny.

Adam Deja – lokalna prasa pisała o nim, że „Platini”. Podobno umie zasadzić z dystansu. W ekstraklasie w barwach Podbeskidzia w poprzednim sezonie próbował zrobić to 11 razy, niestety ANI RAZU nie trafił w bramkę. Gdy zbierał się do strzału, bramkarze mogli iść na kiełbaskę.

Ale i w tym sezonie są tacy, którzy nie zdołali jeszcze trafić w bramkę. Biorąc pod uwagę, że sezon się kończy, jest to spora sztuka. Wyszczególnię tylko tych, którzy mieli dość dużo prób. No więc tak:

Michał Kopczyński oddał 10 strzałów, 4 z pola karnego i 6 z dystansu. Ani razu nie trafił w bramkę.

Adam Hlousek oddał 9 strzałów, 6 z pola karnego i 3 z dystansu. Ani razu nie rafił w bramkę.

Piotr Grzelczak oddał 11 strzałów zza pola karnego. Ani razu nie trafił w bramkę.

I na koniec perełka. Nicky Bille Nielsen, napastnik Lecha Poznań. Już dajmy spokój ze strzałami z dystansu, próbował tylko raz i oczywiście nie trafił w bramkę. Rzecz w tym, że oddał też 11 strzałów z pola karnego i trafił w bramkę tylko raz! To oznacza, że gdyby zorganizować mecz Nicky Bille Nielsen kontra pusta bramka i gdyby średnio oddawał trzy strzały podczas spotkania, mieliśmy wyniki 0:0, 0:0, 0:0 oraz 1:0.

*

Na Twitterze co jakiś czas wrzucam informację, ile to już czasu Milos Krasić czeka na gola w ekstraklasie. Zawsze znajdą się osoby, które napiszą: ej, ale co się go czepiasz, przecież nie jest napastnikiem!

Wiem, że nie jest napastnikiem, ale moim zdaniem w piłce nożnej nie tylko napastnicy zdobywają gole. Na przykład ostatnio oglądałem Real Madryt i – wyobraźcie sobie państwo – taki pomocnik jak Isco trafił dwa razy. Czyli można.

„Ej, jaki Isco? Isco to Isco!”

Milos Krasić miał w tej lidze być piłkarzem pt. „krawaty wiążę, usuwam ciąże”. Nie oczekiwano od niego, że będzie sobie biegał bez sensu jak cała reszta, tylko miał robić różnicę. W końcu jest to zawodnik, który potrafił zdobyć 7 goli w jednym sezonie Serie A czy 9 goli w sezonie ligi rosyjskiej. Wydawało mi się naturalne, że jeśli od kogoś mamy oczekiwać fajerwerków, to nie od Pawła Stolarskiego, tylko od Krasicia właśnie. Tymczasem ten niezwykle chwalony zawodnik poprzednią bramkę zdobył w lipcu zeszłego roku (ostatnia asysta też w zeszłym roku), mimo że gra w każdym meczu. Licznik minut bez gola dawno przekroczył 2000.

Na jego trafienie o tyle się nie zanosi – a czekamy już 25 meczów – że Krasić w tym sezonie 15 razy próbował strzelać zza pola karnego i tylko 2 razy trafił w bramkę. Przyznacie państwo, nie brzmi to optymistycznie.

Czy się czepiam? Jeśli Lechia zdobędzie mistrzostwo, to reflektory pójdą na tych najbardziej znanych – w tym Krasicia. Bądźmy też sprawiedliwi w drugą stronę…

Na razie gdańszczanie trzymają się blisko czuba, mimo że na wyjazdach w ostatnich 7 meczach zdobyli 3 punkty na 21 możliwych (dla porównania Legia zdobyła w tym czasie 21 punktów na wyjazdach). To ewenement.

*

Obrońcy piłkarzy znajdują się zawsze. Dlatego też znaleźli się nawet tacy, którzy postanowili bronić Erica Jendriska. Moim zdaniem Cracovia zatrudniła zawodnika z przeszłością w Bundeslidze po to, aby dał jej jakość z przodu. No i w poprzednim sezonie dawał. Jednak w tym trafił do siatki tylko raz, podobnie jak Krasić – w lipcu zeszłego roku. Od 23 meczów czeka na gola.

– Ale on nie gra na szpicy – napisał mi czytelnik. Rakels też nie grał na szpicy, a w dwa sezony załadował 26 sztuk.

Czasami mam wrażenie, że niektórzy zapominają, że wyniki meczów nie są losowane, tylko są ewidentną pochodną formy piłkarzy. I jeśli Lechia nie wygrywa na wyjazdach to TAKŻE dlatego, że Krasić nie może trafić w bramkę. Jeśli Cracovia tuła się na dnie tabeli to TAKŻE dlatego, że Jendrisek od 23 meczów nie zdobył gola.

Rzecz jasna są w lidze piłkarze, od których nie ma sensu wymagać zdobywania goli, bo to akurat w ogóle nie należy do ich zadań – kimś takim jest np. Alan Uryga, który żadnej bramki w karierze nie zdobył i to się może już nie zmienić. Natomiast warto zwracać uwagę na zawodników ofensywnych, którzy czekają na gola naprawdę długo. Oprócz Krasicia, Możdżenia i Jendriska, są to…

Nika Dzalamidze – 34 mecze. Dodam od razu, że czeka też na pierwszy w tym sezonie strzał w bramkę, do tej pory sześć prób i sześć razy obok.
Łukasz Madej – 28 meczów.
Roman Gergel – 27 meczów.
Kamil Mazek – 26 meczów.

Dziwi zwłaszcza Gergel, który w tamtym sezonie potrafił zdobyć 10 bramek i wydawało się, że nogę ma – jak na nasze warunki – w miarę ułożoną. Dzalamidze też w ramach przyzwoitości mógłby chociaż raz wcelować w ten zajebiście wielki obszar między słupkami i poprzeczką. Niechby nawet bramkarz obronił. Ale niech wceluje.

*

Jedną z największych sensacji tego sezonu może być wypadnięcie Zagłębia Lubin z górnej ósemki. Przypominam, że to pierwszy potencjalny mistrz Polski w rozgrywkach 2016/17. Po czterech kolejkach, kiedy lubinianie zdobyli 10 punktów, nie brakowało osób, które twierdziły – „Miedziowi” powalczą o tytuł. Cóż, zdecydowanie nie powalczą. Za to być może będą bronić się przed spadkiem.

Cztery porażki z rzędu – fakt.
Jeden punkt w ostatnich siedmiu meczach – fakt.

Nie wnikam w przyczyny, jestem zbyt daleko, by je w sposób rzetelny ocenić. Natomiast chciałem zwrócić uwagę na jedno duże medialne przekłamanie. Zagłębie Lubin w oczach wielu osób jest nie tylko klubem notującym dobre wyniki (nieprawda), ale też klubem, który w sposób zdecydowany stawia na młodych (nieprawda). Średnia wieku podstawowej jedenastki w meczu z Wisłą wyniosła 28,5. Zaledwie jeden piłkarz – Jarosław Kubicki – miał mniej niż 25 lat, natomiast czterech zawodników miało 30 lat lub więcej.

(przy okazji – Kubicki w tym sezonie 15 razy próbował zdobyć gola strzałem z dystansu i raz trafił w bramkę, nie mylić z trafieniem do bramki; te statystyki naszych ligowców są druzgocące)

Nie twierdzę, że to jakiś wielki problem, lecz twierdzę, że postrzeganie Zagłębia jako klubu, który odważnie stawia na młodych Polaków przynajmniej w ostatnim czasie jest nieprawdziwe. Ani młodzi, ani Polacy. W podstawowej jedenastce było teraz pięciu obcokrajowców. W Europie znajdziemy zespoły, które faktycznie stawiają na nowe pokolenie. Na przykład taka Atalanta Bergamo, rewelacja tego sezonu Serie A, w ostatnim meczu (remis 1:1 z Romą na wyjeździe) wystawiła piłkarzy w wieku: 22, 26, 22, 31, 23, 22, 25, 20, 23, 21, 28 (średnia: 23,9).

*

Słyszę coraz częściej o jakimś „efekcie Smudy”. Podobno Górnik Łęczna lepiej gra, a gdy kontruję, że wyniki wcale nie są lepsze, to słyszę, że „lepiej się to ogląda”. OK, nie kłócę się, to kwestia gustu.

Chciałem natomiast niektórym uzmysłowić, że Franciszek Smuda nie objął zespołu, który dramatycznie odstawał od poziomu ekstraklasy. Oczywiście, objął beznadziejny zespół, to prawda, ale po kolei…

Smuda pojawił się w Łęcznej po 19. kolejce ekstraklasy, czyli za nami było znacznie więcej niż połowa sezonu zasadniczego. Górnik trzymał się peletonu – miał punkt przewagi nad ostatnim Ruchem Chorzów, dwa punkty straty do bezpiecznej lokaty i pięć punktów straty do dziewiątej w tabeli Korony Kielce. Punktował nędznie – 0,94 punktu na mecz.

Co się stało po zatrudnieniu Smudy?

Otóż Górnik nie jest już przedostatni, tylko ostatni. Nad Ruchem nie ma punktu przewagi, tylko trzy straty (w obu wyliczeniach odjęte punkty). Do bezpiecznej lokaty traci nie dwa, tylko trzy oczka, a do dziewiątego miejsca w tabeli Górnik nie ma już pięciu punktów straty, tylko jedenaście.

Nie powiecie mi, że na taki efekt liczono, zatrudniając tego trenera.

Nikt już nawet nie pamięta, kto był poprzednim szkoleniowcem Łęcznej – Andrzej Rybarski, nie poznalibyście go w tramwaju. Sporo osób natomiast mówi o jakimś efekcie Smudy, co jest niedorzeczne.

Górnik przed Smudą zdobywał 0,94 punktu na mecz.
Górnik za Smudy zdobywa 0,90 punktu na mecz.

Górnik przed Smudą strzelał 1,10 bramki na mecz.
Górnik za Smudy strzela 1,20 bramki na mecz.

Górnik przed Smudą tracił 1,52 bramki na mecz.
Górnik za Smudy traci 2,2 bramki na mecz.

To by było tyle jeśli chodzi o „efekt”. Jeśli ktoś docenić, że Górnik gra „inaczej” – proszę, niech docenia, chociaż niektórzy się zachowują, jakby przed erą „Franza” ten zespół nie był w stanie zdobyć gola. Ale tak czy siak – nie jest to „inaczej”, którego oczekiwano. Jestem przekonany, że gdyby jasnowidz powiedział działaczom „zatrudnijcie Smudę, a będziecie zdobywali 0,90 punktu na mecz i na kolejkę przed końcem sezonu zasadniczego będziecie zajmować ostatnie miejsce”, to raczej poszukaliby kogoś innego.

I przy okazji: nie twierdzę, że Górnik Łęczna na pewno spadnie, tak jak wcale nie było przesądzone, że spadłby, gdyby dalej prowadził go Andrzej Rybarski.

KOMENTARZE (138)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Mixu

I właśnie dzięki takim tekstom Stano Weszło stało się popularne w czasach swojej „młodości”. Brawo.

DrMabuse
Wisła Kraków

I na koniec perełka. Nicky Bille Nielsen, napastnik Lecha Poznań. Już dajmy spokój ze strzałami z dystansu, próbował tylko raz i oczywiście nie trafił w bramkę. Rzecz w tym, że oddał też 11 strzałów z pola karnego i trafił w bramkę tylko raz! To oznacza, że gdyby zorganizować mecz Nicky Bille Nielsen kontra pusta bramka i gdyby średnio oddawał trzy strzały podczas spotkania, mieliśmy wyniki 0:0, 0:0, 0:0 oraz 1:0.

Yyy…nie. To oznacza raczej, ze autor tekstu nie rozumie na czym polega prawdziwa statystyka i dlaczego nie mozna wyciągać wniosków z badań wykonywanych w całkowicie odmiennych watunkach.

konradcz

Hiperbola, całkiem zresztą zręczna i zabawna

DrMabuse
Wisła Kraków

Hiperbola pomijająca obecność na boisku bramkarza i obrońców drużyny przeciwnika? No tak średnio, bym powiedział.

0MR0o

Tylko czy brak bramkarza i obrońców, zmienia coś w tym, że Nicky Bille Nielsen jest słaby?

DrMabuse
Wisła Kraków

Nie, ale nie ma co przedstawiać jego słabości z dupy wziętymi porównaniami.

0MR0o

a skąd wziętymi jest o co? Jest słaby jest szydera.

DrMabuse
Wisła Kraków

Szczerze mówiac to warto by po prostu pocxytać takie statystyki dla pilkarzy z innych lig. Nie Messiego tylko wlasnie tych srednich graczy.

0MR0o

I dopiero te statystyki dla piłkarzy z innych lig, robione w całkowicie odmiennych warunkach, pokazałyby nam że jest Słaby?

DrMabuse
Wisła Kraków

Pokazalyby czy jest sens robic az taką szyderę z Nielsena i innych wymienionych w artykule. Byc moze wcale az tak bardzo nie odbiegają od europejskiej sredniej. A warunki nie są az tak bsrdzo odmienne, zazwyczaj jest 22 graczy, sedzia, pilka i dwie bramki.

0MR0o

Pewnie znalazłaby się reprezentatywna grupa tak samo słabych jak on, nawet w innych, zachodnich ligach nie ma co z tym dyskutować. Przecież to tylko statystyka…
Ale to, że akurat on jest słaby, to już od dawna wiemy.

DrMabuse
Wisła Kraków

Oczywiscie.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

„Pewnie znalazłaby się reprezentatywna grupa tak samo słabych jak on”.
No jasne, że tak – Necid i setki innych.

0MR0o

Ale Nicky dalej będzie tak samo słaby jak jest teraz.

Wicher

Tyle, że Necid wie nic w Polsce nie znaczy i nie gada głupot że nie zagra u największego przeciwnika. Nielsen nie dość że szklanka to jeszcze popierdółka nie piłkarz, w sumie tak jak Necid. I najlepsze, że to są piłkarze za grubą kasę kurwa.

Szczepek
Legia Warszawa

Nielsen jest jednym z bardziej chujowych napastników, którzy mieli okazję pograć w Polsce a ty go bronisz na siłę w coraz bardziej komiczny sposób. Dlaczego?

DrMabuse
Wisła Kraków

Ale mi kompletnie wisi cxy to Nielsen czy Wozniak, czy Siemaszko, czy Brozek. Stwierdzam po prostu fakt, ze pisanie o tym, ze skoro jakis zawodnik nie trafia do bramki w czasie meczu, z obroncami na karku i bramkarzem w bramce – to nie trafilby rowniez do pustej bramki, jest kompletnym idiotyzmem i nieudaną efektowną przenosnią. A caly artukul bylby ciekawszy, gdyby Stano poza statystykami Messiego pokazal dla porownania statystyki jakichs przecietniakow z La Liga czy Bundesligi.

Szczepek
Legia Warszawa

weszlo to nie „The Times” i nie ma co traktować dosłownie tego co jest napisane w artykułach. Podejrzewam, że większość osób dlatego tutaj zagląda :) Artykuł fajnie napisany bo pokazuje w zabawny sposób jak chujowi piłkarze u nas grają.
PS.
też bym zobaczył z ciekawości jak to wygląda w porównaniu z drużynami pokroju Anderlechtu, Schalke czy np Dynamo Kijów.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Kolejna idiotyczna hiperbola.

pepe72

Zdjęcie profilowe DrMabuse, czy bramkarz i przeciwnicy są przyczyną, że piłka nie leci w światło bramki?

DrMabuse
Wisła Kraków

Serio to pytanie zadales? Naprawdę?
Myslalem, ze kazdy kto interesuje się piłką ewentualnie grał w nią na podwórko, wodzi roznicę pomiędzy strzalem na pustaka, a strzalem do bramki wtedy, gdy czesc jej powierzchni jest zaslonięta przez wymienionych w pytaniu – i trzeba jednak podjac decyzję, gdzie strzelac, czyli np czy górą czy dolem i w ktory róg. Bo jakby to powiedziec – nie jest wszystko jedno gdzie się uderzy. Ze juz o takim drobiazgu jak pressing obroncow albo rzucający się pod nogi bramkarz nie wspomnę.

Ale, jak widać…..latwo o pomyłkę. Niektorym trzeba mocno elementarnie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Pasta

Mecz nielsen – pusta bramka to ‚zdecydowanie odmienne warunki’, wiec zamnkij wandzla

DrMabuse
Wisła Kraków

Rozwin to trochę, gimbie, napisanie więcej niz jednego zdania nie boli, nis wierz koledze z ławki.

DrDra

90% „piłkarzy” grających w polskiej lidze kopie sie po czole to jest kompromitacja. Banda ogórków kiszonych…

Urkides
Legia Warszawa

Ja bym do tego dołożył jeszcze opowieści o potędze polskiej reprezentacji, co ma dowodzić fantastycznego szkolenia i mnóstwa talentów a jak się temu przyjrzeć to wychodzi że bez Lewandowskiego lądujemy dużo niżej.
Bredzenia na temat że liga 18-sto zespołowa podniesie poziom tych piłkarzy o których pisał Stanowski, no bo w ESA37 oni tak pudłują z nerwów i ze zmęczenia, no i w lidze 18-sto zespołowej będą wreszcie „się ogrywać” młodzi którzy dzisiaj ze względu na presję nie mogą wygryźć ze składu tych gwiazdorów o których napisano wyżej. Ciekawe jakie mają statystyki trafiania w piłkę, o bramce już nie wspomnę, jesli w sytuacji konieczności wygrywania (czy jest inny powód uprawiania sportu zawodowego?) trenerzy za żadne skarby nie chcą ich wpuszczać na boisko, tylko wolą „zagraniczny szrot”? A jak nie trzeba będzie wygrywać to niech sobie młodzież gra, może w coś trafią, w piłkę albo w bramkę?
Z jakichś powodów wolimy mitologię zamiast faktów. Boniek w dyskusji z Marcem o kształcie ekstraklasy też na argumenty Marca podparte danymi statystycznymi odpowiedział „że on się nie da wciągnąć w zabawy liczbami” a jego argumentem było to że liga jest beznadziejna a powinna być lepsza. To sa powszechnie stosowane w świecie parametry profesjonalnej oceny i analizy (cos jest słabe a powinno być dobre) i wtedy już wszystko jest jasne, wszystkie kropki nad „i” rozstawione.
Tak więc idąc tropem myślenia Bońka nie dajmy się wciągnąć w zabawy liczbami Stanowskiego, tylko upierajmy się że oni (ci piłkarze) mają jednak to uderzenie z dystansu bo po pierwsze, jesteśmy 40-sto milionowym krajem (często używany argument na każdą okazję), mamy tradycję szkolenia i sukcesy w przeszłości, świetny system NMG, oraz Bońka jako prezesa.
W konfrontacji z tymi faktami żadna zabawa liczbami nie przekona nas że w bramkę trafiają jedna rzadko.
I tylko te cholerne puchary, regularnie wprowadzają zamęt w nasze głowy, no bo trudno jest wytłumaczyć dlaczego regularnie dostajemy oklep a żeby coś wygrać to musimy sprowadzić z zagranicy zawodników którzy nauczyli się trafiać w bramkę i celnie podawać. Ale natychmiast przy tym ponarzekać że za dużo szrotu sprowadzamy i nie dajemy szansy „Możdżeniom” a przecież oni maja uderzenie z dystansu i w ogóle talent.
Tylko te cholerne liczby wszystko psują. No ale zawsze można nie dać się wciągnąć w „zabawy” nimi i snuć swoją opowieść.

jelonek666

Słusznie prawisz. Dorzucę swoje 3 grosze:
1. Dramatem każdego kibica naszej piłki jest świadomość, jak niewiele trzeba żeby być gwiazdą naszej ligi… Jak bardzo niewiele? wystarczy trafiać piłką w bramkę, celnie podawać i być w miarę ogarniętym z piłką przy nodze.
2. Wszędzie indziej te „gwiazdy” są tłem dla piłkarzy zawodowych (Ofoe został wypluty przez PL)
3. Nie chce mi się dalej pisać bo już się wkurwiłem za bardzo…

Blizbor

Pisałem kiedyś o zakłamaniu rzeczywistości polskiej piłki Lewandowskim, na różnych portalach zresztą. Oczywiście byłem z miejsca określany malkontentem polskim, że polska piłka znowu potęgą itp., nie to żebym się uważał za jakiegoś eksperta. Po prostu każdy trzeźwo patrzący na sprawę widziałby, że trafiło nam się pokolenie bardzo dobre jak na nasze ostatnie dokonania, a Lewandowski do tego jest piłkarzem wybitnym.

Chcecie poznać prawdziwy stan polskiej piłki? Idźcie zobaczyć jak wygląda i kto rządzi szkoleniem młodzieży w małym i średnich klubach. Tam ciągle jest beton. Trenerzy to z reguły byli piłkarze, lokalne „legendy”, które się często zmagają z alkoholizmem, szkolenie to prowizorka. Bo o jakim szkoleniu można mówić, skoro dzieciak wychodzi trenować na pastwisko i piłki przyjąć nie może, bo mu odskakuje z każdym odbiciem w innym kierunku.
Piłki? ~80% nieprawidłowo napompowanych.

jelonek666

Wszystko prawda poza jednym powtarzanym przez Ciebie mitem jakoby chujowe boiska przeszkadzały w nauce techniki użytkowej – w Afryce biegają po klepiskach, w Brazylii po ulicach w favelach, a ja zawsze grałem z kumplami na kretowiskach a jakbym nie biegał dużo i szybko to by mnie do składu nikt nie wybierał… (byli tacy co z piłką robili co chcieli na tych kretówkach). Ronaldinho ponoć uczył się techniki biegając po plaży z psem (pewne info z Tygodnika Kibica vide Szpaku)

Pomijając w ogóle że Lewy to jest anomalia która powstawała WBREW naszemu systemowi szkolenia i fachowcom a nie dzięki nim… Przypomnijcie sobie jak tu jeden bioły opowiadał o tym jak Lewy nie chciał pić z towarzystwem w Zniczu albo jak był bliski rezygnacji z piłki po zderzeniu z Systemem… szkoda słów na to wszystko!

Blizbor

„Wszystko prawda poza jednym powtarzanym przez Ciebie mitem jakoby chujowe boiska przeszkadzały w nauce techniki użytkowej – w Afryce biegają po klepiskach, w Brazylii po ulicach w favelach, a ja zawsze grałem z kumplami na kretowiskach a jakbym nie biegał dużo i szybko to by mnie do składu nikt nie wybierał”

Mitem są te klepiska i fawele w Brazylii. Afryka ma dobre akademie.
Masz, na takich płytach grają i trenują młodzieżowcy ASEC Mimosas (ostatnie dwa zdjęcia) i młodzieżowcy z RPA (pierwsze zdjęcie):

O Brazylii to nawet szkoda mówić, bo oni tam mają jedne z nowocześniejszych akademii na świecie. Neymar od 7. roku życia trenował w małej akademii, a w wieku 11. lat poszedł do Santosu. Ronaldinho w do Gremio trafił również w wieku 7 lat. Więc mity ty powtarzasz.

SA-U20-training-Eldorado790x445.jpg
copie-0_IMG_3517.jpg
IMG_6859.jpg
jelonek666

No nie wiem… na pierwszym zdjęciu widać jakość tego afrykańskiego boiska – wody ze zraszaczy to to raczej nie widzi za często a każdy kto biegał po takim czymś wie że to twarde jak beton i na dodatek rozgrzany na blachę (do Afryki nie jechałem ale w sąsiedniej wsi mają takie „wembley” i pare razy po nim biegałem – przyjemne to nie było). Co do Brazylii to kiedyś w TV oglądałem reportaż jak to niejaki Cleber (z Wisły) robi akademię i talenty do Europy wysyła – te boiska jego to była żenada – w A klasie u nas lepsze mają… Prawda leży po środku pewnie – zarówno w Afryce jak i w Brazylii są porządne akademie ale nie przesadzałbym że każde z nich to super ośrodek z nawierzchniami jak w MC i Farselonie…

T.P.

Jest taki grubas w Lechu Poznań, który wygląda jak Kowal senior, a gra w kandydacie do mistrza Polski. Zrobi sobie taki kilkaniaście tatuaży i git. Swietny zawodnik!

Kutanoid
Farmacja Tarchomin

No dobra te statystyki strzałów z dystansu faktycznie są tragiczne ale ciekaw jestem jak wygląda sytuacja w innych ligach, bo Messi to Messi ale chciałbym zobaczyć np. piłkarzy Ajaxu czy jakiegoś Hannoveru.

Wacław Grzdyl

To gołym okiem widać. Jak sie ogląda np. bundesligę to tam jak ktoś strzela z dystansu to zazwyczaj jest to strzał albo minmalnie niecelny albo celny, a jak u nas ktos strzela z dystansu to zazwyczaj jest to drugie, trzecie piętro albo kilka metrów obok słupka.

Agorowy stażysta
Werder Bremen

Czy ja wiem, czy opisaną sytuację należy nazwać mitem? Czy tekst „Możdżeń na trzydziestym metrze, on potrafi uderzyć” to wynik patrzenia przez różowe okulary?
Widocznie w canal+ oczekują od komentatorów, aby ci cały czas coś mówili. Nie ważne, czy z sensem, czy bez sensu. Spróbujcie się wcielić w rolę takiego dziennikarza czy eksperta. Musi coś powiedzieć, a widzi jedynie Możdżenia zbliżającego się do bramki w żółwim tempie, w akcji powiedzmy 3 na 6 dla zespołu broniącego. Co można powiedzieć?
Ewentualną opcją jest zmiana tematu i odcięcie się od oglądanego meczu. Można też zamilknąć i w zadumie zaciągać się e-papierosem. Nawet to doceniam.
Moim zdaniem, niesłusznie pomija pan aspekt komentatorki. Przecież to oni kreują rzeczywistość. Nawet bardziej niż piłkarze swoimi zagraniami. A że komentatorów mamy dramatycznie kiepskich, to wychodzą później takie nieporozumienia.

jelonek666

Niech kurwa powie prawdę: „Możdżeń z całą pewnością straci teraz piłkę przez próbę uderzenia z dystansu. Kiepski piłkarz.”

kyrre_sk

C+ pokazuje ligę od lat i zależy im (finansowo) na ubarwianiu ligowej szarzyzny. Przecież nie mogą jebać non stop przeciętnych grajków, bo wtedy spadłaby wartość ligi jako produktu.
Inna sprawa, że temat komentatorów i „ekspertów” (wszystkich stacji – nie tylko C+) jest warty rozwinięcia – może Leszek by coś napisał? Założę się jednak, że w imię solidarności zawodowej Weszło nie pojedzie po nich jak należy… A szkoda, bo kiedy wczoraj zobaczyłem, że w Lidze+Ekstra siedzi Murawski z Mielcarskim, to mi się żyć odechciało.

jelonek666

Akurat Mielcarski i Baszczu są najlepsi z ekspertów oceniających naszą e-klapę – według mnie. Ten pierwszy często mówi prawdę miedzy oczy a drugi ma fajną smykałkę do szyderki.

jeremy

a najbardziej wkurzające jest podawanie przez nich statystyk typu „gdy drużyna X strzela pierwsza bramkę to zawsze remisuje a jak Y przegrywa pierwszą połowę to potem zawsze wygra” itp. wszystko zaczęło się od Szpaka i jego „jak podaje Tygodnik Kibica….”

Franzischek

Canal+ jest poprawne aż do bólu. Jeszcze nie słyszałem, żeby na tej stacji zjechali jakiegoś piłkarza z góry na dół, np. tak jak zrobił to w zeszłym sezonie Hajto (ofiarą padł Piacek z PBB).
Mnie bardziej denerwują jednak komentujący dziennikarze niż eksperci. Są nieznośni, pełni dziwnej maniery, pochopni w ocenach, bazujący na stereotypach i bezsensownych archiwach, bo trudno nazwać statystyką fakt, że ostatni raz zespół A wygrał na stadionie zespołu B w 1994.

Mariusz Szewczyk

Jeżeli by mieli lepsze statystyki, to już by ich nie było w tej ogórkowej lidze. Tylko mało poważni ludzie albo kompletnie nie znający się na piłce gadają bzdury, że poziom naszej ligi się podnosi. Piękne stadiony i cała otoczka NC+ nie poprawia poziomu gry. Można oglądać w lepszych warunkach, pięknie pokazywać w tv, co jednak nie zmienia poziomu żałosnej ligi. Skoro Możdżeń gra już tyle lat, to znaczy, że jest zapotrzebowanie na takich „Możdżeniów”. Jego statystyki są wystarczająco dobre, jak naszą ligę. Dlatego jest tak, że przychodzi gość z brzuchem, który w angielskiej by był jednym z wielu w swojej drużynie, a nie w całej lidze, a jest u nas i wciąga nosem całą Ekstraklasę i wszyscy się nim zachwycają, chociaż z drugiej strony pewno też statystyk nie ma porywających.

lookass

Inna sprawa, że ten wyśmiewany skądinąd gruby Odjidja, który niby został wypluty przez BPL na tle zawodników Realu czy Sportingu wyglądał lepiej niż przyzwoicie. Jestem zwolennikiem twierdzenia, że nasza ekstraklasa to kupa jednak po raz kolejny widzę, że niesłusznie przytacza się przykład Vadisa … Myślę, że lepszym przykładem mógłby tu być taki Stilić, który po raz 37 wraca do Polski i po raz 37 będzie tę ligę wciągał nosem :(

Miszcz Joda

Vadis, Ljubolja, Paulinho czy Lewy to rodzynki w tym oborniku.

Vadis spokojnie w jakiejś lidze belgijskiej czy słabiaku z ligii hiszpańskiej dałby radę. To nie jest nie wiadomo jaki piłkarz. Jest takim przeciętniakiem w skali europejskiej. I jego przykład pokazuje jak daleko Eklapistom do tej przeciętności.

lookass

Miszcz Joda. 100% racji. Jednak myślę, że akurat z Vadisem to jest tak, że się wyróżnia nie dlatego bo nasza liga jest gówniania tylko jest całkiem niezłym grajkiem.

v. Lynden

VOO miał już swój czas w Norwich. Niestety tam przyplątała mu się kontuzja i przykre sprawy rodzinne.

W Club Brugge był czołowym piłkarzem, wyrastał ponad ligę belgijską, 2 razy zagrał w silnej reprezentacji Belgii. Jak sam twierdzi na ostatniej prostej wysypał mu się transfer do Evertonu.

Powszechne zachwyty nad stylem gry VOO biorą się z tego, że w polskiej lidze rzadko trafiają się piłkarze o takiej charakterystyce, a jeśli już tak jest to są to obcokrajowcy. Kilka lat temu podobny status w lidze miał Melikson, który zresztą pod wieloma względami jako żywo przypominał VOO (a bardziej VOO Meliksona).

Myślę jednak, że idą lepsze czasy dla naszej ligi, nasze kluby mają co raz lepszy scouting, pojawiają się zagraniczni inwestorzy z dużym doświadczeniem w najlepszych ligach świata (Lechia czy Korona) i to spowoduje, że nad Wisłą zacznie przybywać piłkarzy takich jak Vadis.

Inna sprawa, że uważam, iż Legia potrzebuje jeszcze co najmniej 2-3 zawodników do pierwszego składu na poziomie VOO. I tutaj zgadzam się z BL, który jasno mówi, że trzeba ryzykować i wykładać na transfery zawodników z dobrym CV, aby podnieść poziom i prestiż naszej ligi.

Takie ruchy były widoczne już wcześniej, gdy Wisła sprowadzała Jaliensa czy Legia Ljuboję czy Nacho Novo. W 2015 do Lechii dołączył też Krasić. Podsumowując – szkoda, że do Legii nie przyszedł Caicedo.

DrMabuse
Wisła Kraków

Melikson był znacznie słabszy fizycznie od Ofoe.

Miszcz Joda

W Belgijskiej reprze to się pół setki zawodników przewinęło od 2012. Kojarzysz takich tuzów jak Depoitre, Lamah, Mboyo, Odoi czy Vlemnicx? Meteoryty które miały sezon czy dwa b.dobrej gry w Belgii. Dzisiaj na ogół kopią się po czołach na peryferiach poważnego futbolu.

Vadis w Norwich sobie nie poradził. Ani w Roterham.
Jednak uważam, że w takim Anderlechcie czy Rennes dałby radę. Wyżej raczej nie podskoczy.

jelonek666

No i masz rację – takich Vadisów jest na pęczki w normalnych ligach. W ogóle to on ma sporo niedomagań – wolny np. jest.

sztrasburger

Jeszcze w styczniu w tym zestawieniu bardzo chętnie dorzucilibyscie Borysiuka ale ostatnio jak na złosc ładuje az miło. Samo zestawianie liczb z tak krotkiego sezonu jak np u Dzalamidze wyglada smiesznie. Spodziewałem sie ciekawszej lektury niz przedruk tabeli z ekstrastats

thementalist
Legia Warszawa

Dobry artykuł.

testerkleju

Krzysztofie, nasi ekstraklasowcy celują w okienka a nie w środek. Taki obszar 50 cm x 50 cm 😉 Wtedy dużo łatwiej o pudło.

rzap

Skoro celujesz w okienko i w 90% chybiasz celu waląc w trybuny, to celuj w środek… w 10% strzelisz w środek ale w 90% piłka poleci w okolice okienka 😉

Jacek_komentuje
KKS Lech Poznan

Bardzo fajny tekst

dario armando

Efekt Smudy absolutnie występuje, bo w tabeli wiosny z praktycznie najgorszym składem w tej lidze zajmuje 12 miejsce ,a pan bardzo sprytnie do swojego wyliczenia dodał mecz jesienny z rozpędzoną Legią na który Smuda nie miał absolutnie wpływu .O jego pracy najlepiej zaświadcza fakt remisu na wyjeżdzie z potężnym w naszych realiach Lechem i jeśli tylko nie będzie nieuczciwych zagrywek przeciwko nim na finiszu ligi to łęcznianie utrzymają się w ekstraklasie ,a na wiosnę poziomem gry są w górnej ósemce ligi ,co zapewne przyniesie niespodziewany dla ogromnej większości efekt w postaci utrzymania ,co potwierdzi opinię Franza jako najlepszego trenera klubowego w Polsce od bardzo ,bardzo dawna.

Zener

Z tym najsłabszym składem to jest mocno dęte. Owszem, obrona jest pewnie najsłabsza (chociaż takie Korona, Piast, Arka i inni też przecież podejmują rękawicę), ale z przodu ma kto grać. Oczywiście w teorii, bo forma takiego Dzalamidze, który ciągnął Jagiellonię w czołówce ligi jest daleka od ideału. Pytanie tylko czyja to wina w sytuacji, w której przygotowywał się całą zimę pod okiem Smudy.

dario armando

Na nazwiska nie bardzo chce mi się licytować ,ale to podobnie wygląda do Arki ,bo Korona ,Piast czy Ruch to już nazwiskowo wyższa jak dla mnie półka .Jedna rzecz za nimi przemawia – jak to zawsze u Franza zapierdalają i ta niemiecka agresja ,a to bardzo wiele w tej marnej lidze ,jeśli w rundzie finałowej nie po remisują wygranych meczów ,co teraz miało parę razy miejsce ,albo frajersko przegrany mecz z Płockiem .to wszystko jest jeśli ,jak wygrają trzy mecze u siebie to na wyjeżdzie ze 2 a może więcej punktów powinni wyszarpać i wobec podziału raczej na wyprzedzenie 2 im powinno wystarczyć.

kreha_pl

Brawo Panie Krzysztofie z przyjemnością przeczytalem

v. Lynden

Miałem identyczne spostrzeżenia nt gry Możdżenia i tej etykietki, którą mu przyczepili komentatorzy Canal+ pt. „uwaga on potrafi uderzyć”. W samej Koronie jest dwóch zawodników, którzy są skuteczniejsi w strzałach z 20-30 metra (Aankour i Palanca), nie mówiąc już o reszcie zespołów.

Generalnie – kolejny niezły tekst, czyżbyś wracał do formy?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

maticz911

Najsmutniejsze jest to, że taki gość jak Możdżeń to będzie się wiózł na nazwisku przez następne kilka lat. Nie rozumiem dlaczego dany klub nie postawi na swojego wychowanka, już nie mówię, że musi to być 17-latek, ale np ktoś taki jak Żubrowski w Koronie teraz, który od Możdżenia nie odstaje, a pewnie liczby w kontrakcie sporo mniejsze. Żadne reformy nic nie zmienią dopóki, te kluby nie zaczną normalnie myśleć

N.

On raczej nie „wozi się” na nazwisku, tylko tak uważają „znawcy” w TV oraz dziennikarze.

ein

Ale to nie „znawcy” i dziennikarze podpisują kontrakty.
Ja bym nawet powiedział, że szkoda chłopaka, bo mógł się chyba lepiej rozwinąć.
W sezonie 11/12 miał w Lechu gola lub asystę średnio co 152 minuty. Potem grał więcej, ale gorzej. Dlaczego się zepsuł?

Woodstock

Tekst w porządku, zwłaszcza przypadek Możdżenia daje do myślenia. Jednak wydaje mi się, że trochę na siłę się czepiacie (przynajmniej niektórych) w felietonie wymienionych piłkarzy. Taki Góralski jeśli przez dwa sezony oddał 30 strzałów z poza pola karnego to wychodzi tak mniej więcej 1 strzał na 2 mecze i nie uważam, żeby jakoś specjalnie w ten sposób osłabiał swój zespół. Po za tym podejrzewam, że takie statystyki w innych ligach wcale, aż tak nie odbiegają i pewnie znajdzie się tam wielu grajków z podobną nie mocą strzelecką jak w naszej kopanej.

Franzischek

Możdżeń to strasznie denerwujący typ. Macha rękoma, wydziera się po kolegach z zespołu i sędziach. Ponadto pozoruje, że chce wziąć odpowiedzialność za grę, a tak naprawdę to czeka tylko na piłkę, żeby kopnąć z całej siły w stronę bramki. W obronie nie daje nic.
I faktycznie jest to pomocnik, który jedzie całą karierę na jednej pięknej bramce z dystansu. Ale od tamtego czasu wszystko się zmieniło.
Najpierw wypadł z Lecha, później kompletnie zawiódł w Lechii. No i przyszło najgorsze – stał się głównym architektem spadku PBB (obok trenera i tego szrotowego dziada na obronie, co to podobne kiedyś grał w LM…).
Właśnie w poprzednim sezonie widać było, że bardziej niż dobro drużyny interesują go własne statystyki. A naiwny Podoliński robił z niego lidera drużyny… Przy Bartoszku pewnie nie ma tak łatwo, bo widać, że to trener nie miękkim chujem robiony.
Możdżeń powinien trochę spokornieć i zrozumieć, że jest tylko zwykłym ekstraklasowym pomocnikiem bez wyraźnie zarysowanych atutów.

kibicu

Fajny artykuł tak akurat na poczytanie przed dzisiejszym meczem wieczorem. Tak wszyscy dzisiaj żyjemy tym meczem i Lewandowskim wieczorem. Czuje że będzie świętowanie gdy Lewandowski pokaże swoją klasę, uraduje całą Polskę golami. Że jednak rodak może grać z najlepszymi i decydować o zwycięstwie z najlepszymi klubami. Wszyscy dzisiaj żyjemy Lewandowskim i takie artykuły to fajna lektura przed dzisiejszym wieczornym spektaklem.. Tylko nic innego nie pozostaje jak życzyć żebyśmy dzisiaj świętowali wieczorem popis naszego dobra narodowego. Czego jemu i wszystkim życzę.

sinusoidealnie

nie jestem obrońcą smudy, ale sugerowanie się średnią strzelonych czy straconych bramek w
ekstraklasie mija się z celem. wisła kraków po kolejkach z bilansem 40-41 zajmowała piątą lokatę.

Wróżka Weszława

nie jestem obrońcą stanowskiego, ale sugerowanie że ktoś sugeruje się jedną statystyką, podczas gdy wylistował tak ilość punktów, miejsce w tabeli, stratę do poszczególnych miejsc jak i te nieszczęsne bramki mija się z celem.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Wróżka Weszława

Już kolejny raz dostaję powiadomienie że ktoś mi odpowiedział i okazuje się że to ty żebrzący o bana dla mnie…
Co ty masz 12 lat że tak płaczesz o tego swojego bana? To idź się wypłacz mamie w rękaw… bo bycie konfidentem nie niezbyt chwalebne zajęcie…
Bój się Boga, co z ciebie wyrośnie?

sinusoidealnie

to tylko jeden z wielu przykładów jak absurdalna jest ekstraklasa, ale jak ktoś się lubi napinać… ;]

sandman

Cyferki jedno, a kibic i komentatorzy i tak wiedzą swoje. Może jakby więcej piłkarzy zaglądało do cyferek, to lepiej by ta nasza liga wyglądała?

piotrz

” … piłkarz oddaje 124 strzały z rzędu i 107 razy nie trafia w bramkę. Przecież to jest Monty Python.”
Chciałbym taki tekst z raz usłyszeć z ust komentatorów Canal +.

kyrre_sk

No i nie usłyszysz – Janusze z abonamentami NC+ muszą mieć wrażenie, że zapłacili za dobry produkt…
Wczoraj na Lechia-Arka Przytuła nie wytrzymał i powiedział coś w stylu: przepraszam, że to mówię, ale grają kiepsko. To ma być krytyka?

ein

Gdyby komentatorzy mieli pojęcie o piłce i jeszcze byli szczerzy to liczba widzów w NC+ drastycznie by spadła.
Nawiasem mówiąc dziwi tak niski współczynnik samobójstw wśród dziennikarzy sportowych 😉

totencham
4senal

Był kiedyś taki trener. Obecnie na emeryturze i niestety, wygląda na to, źe schorowany, który za każdym razem przychodził do nowego klubu, to rozglądał się po szatni i mówił na konferencjach, że trzeba budować od podstaw i z upodobaniem maniaka zabierał piłkarzy na siłownię i do Spały, żeby ich najpierw nauczyć jak się biega, wytrenować kondycję na cały sezon.

Piłkarze oczywiście się wkurzali, że to WF, a oni na WFie przeciez zawsze kopali piłke i nikt im za bardzo nie mówił, jak mają to robić, a co dopiero to, że ktoś im mówi, ze bez okresu przygotowawczego nie maja szans na nic w ciagu sezonu.

Panie Krzysztofie. W piłce nożnej i świecie kibiców panuje może nie mit, ale pewne przemilczenie. Otóż, piłkarze to debile. Nieucy. Nie chce im się udoskonalać. To niebywałe, że 90% z nich nie zna żadnego języka obcego a w ich profesji powinni znac co najmniej dwa – angielski i niemiecki. Z kolei tacy bracia Pajszao mają na tyle małe mózgi, że mając do wyboru podać lub jebnąc w bramkarza, to zawsze jebna w bramkarza. Chyba, ze podac do brata. Taki Sebek Mila na koniec kariery sobie uswiadomił,że jak jest sie sportowcem, to lepiej nie pic Coli i nie jesc chipsow, jak obejrzec nagrania z sezonu mistrzowskiego w Śląsku to Sebcio był grubaskiem. Umiał strzelic, podac, ale był grubasem i niewdziecznym skurw.. jak reszta tej druzyny.

Polecam: https://www.youtube.com/watch?v=V7F64u_EVIs

Marek Bielski

Nie kieruj żalu do piłkarzy, tylko do trenerów. Piłkarz robi tylko to, czego został nauczony. Profesjonalny trening powinien zaczynać się od 7 roku życia, a u nas cały czas pokutuje powiedzonko trenerów; że w tym wieku to dzieciaki mają się tylko bawić. A każdy wiek ma swoje prawa, 7-11 rok życia to „złoty okres” motoryki, koordynacji, ale co tam….. najważniejszy jest wynik na turnieju, czy „żakowo-orlikowej” lidze. Ostatni przykład; wracają 10latkowie z turnieju, trener każe autobus zatrzymać pod fast foodem, co by dzieciaki coś zjadły….. i stąd potem piłkarz ma takie a nie inne wzorce. To jest właśnie ta „polska myśl szkoleniowa”.

N.

Nie do piłkarzy, tylko menadżerów, dziennikarzy i wszelakich „znawców”, którzy robią im młyn w głowach. Z Legii Furman, Wolski, Kosecki, Łukasik – ile było tekstów- do kadry, Atletico- a potem brutalna weryfikacja umiejętności gdzieś w 2 Bundeslidze…Sami nie chodzi i nie rozpowiadali takich plotek – inni o tym pisali i klepali ich po plecach.

mastabaniak
Drużyna Pierścienia.

Jadłem kiedyś śniadanie w hotelu, gdzie przedmeczowe zgrupowanie mieli zawodnicy Odry Wodzisław. To była sobota, dzień wcześniej Legia pocisnęła Polonię 7:2.
Przy wielkim stole siedziała cała drużyna Odry razem ze sztabem szkoleniowym. Ci ze sztabu nie odzywali się ani słowem, a to ze względu że nie było z kim rozmawiać – żaden piłkarz nie potrafił wypowiedzieć poprawnie zdania. Rozmawiali o piątkowym meczu Legia – Polonia używając głownie zaimków. Nie mówili dla przykładu że ktoś uderzył lobem tylko coś w stylu – „no i ten, no ten wziął i mu no tego, tego no tego” i pokazuję ręką tor lotu piłki jak przy strzale lobem. Przez całe śniadanie bełkot zamiast normalnej mowy.

Fuska

Angielski niech będzie, ale szwabski? Po kiego chuja? Znacznie lepszą opcją jest arabski, chiński, japoński czy hiszpański (z meksykańską wymową).

Marek Bielski

Jeżeli chłopak potrafi grać, wykazuje się skutecznością, to nie gra w polskiej ekstraklasie, tylko wyjeżdża za Odrę.

Jaka ekstraklasa, tacy piłkarze….. i odwrotnie. Nie ma kasy, nie ma pięknej piłki. A smutne jest to, że długo jeszcze nie będziemy futbolową potęgą.

ein

No więc gdyby taki Możdżeń (i dziesiątki innych) utrzymał najlepszą formę to byłby przyzwoitym pomocnikiem w 2. Bundeslidze z kontraktem pięciokrotnie wyższym niż w Lechu…

Marek Bielski

To nie chodzi o formę, tylko o wyszkolenie; technikę, świadomość gry, szybkość itp. Jak w przysłowiu; „Czym skorupka za młodu nasiąknie…..” Zaniedbania w szkoleniu, wychodzą w seniorskiej piłce.

ein

Mowa o gościu, który najlepszy sezon w życiu miał mając 20-21 lat. Potem było tylko gorzej, a do formacji pomocy przyszli na sezon 2012/2013 tylko Linetty i względnie Hamalainen, którzy też wtedy nic szczególnego nie pokazali.
Wyszkolenie, technika, rozeznanie na placu – takich rzeczy w takim wieku piłkarz nie powinien zapomnieć. Szybkość, wytrzymałość to kwestia treningu, mikrocykli, odnowy itd.
Jeszcze rozumiem gdyby Lech w 2012 awansował z I Ligi do E-klasy: poważniejsi przeciwnicy to i liczby słabsze, ale tak?
Sodówka odbiła czy co?

Jak co sobotnie przedpołudnie - Wiesław "Agent 711" Machniewicz

Dobry tekst. Podobnym przypadkiem do Możdżenia jest Dąbrowski z Cracovii.

fioot

czekam na tekst w tym stylu punktujacy carlo ancelottiego

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

KoStUcHy

A ja jestem ciekawy statystyki Jodłowca, ile razy podał do przeciwnika i ile razy wypracował dla nich stuprocentowe sytuacje. Bo ktoś może go mylnie uważać za pomocnika. Jestem także ciekawy kiedy Jodłowiec ostatnio trafił w światło bramki i ile metrów średnio mu do tego brakuje po strzale, moglibyśmy się wszyscy zdziwić.
No i także mógłby ktoś obliczyć ile spotkań Legia wygrała w tym sezonie przy pomocy sędziego, tak bez użycia serca oczywiście a z użyciem szkła powiększającego. Bo mogło by się okazać, że jakby tak wszystko bez emocji obliczyć to biłaby się w dolnej ósemce o utrzymanie.
Ciekawe jest także że Legia daje się zdominować całkowicie na swoim boisku takim zespołom jak Ruch, Korona czy Termalica. Ktoś mylnie mógłby pomyśleć o niej jako o pretendencie do MP, a przecież od 11 spotkań w tym klubie brak napastnika. Wiem, wiem powiecie że przecież ostatnio powieźli Lechię i Lecha, ale tak naprawdę to oni sami nie wiedzą jak wyszli z tych konfrontacji zwycięsko. Powiedzmy sobie szczerze że los czasem i kulawemu coś da… 2 bramki Kinga w Gdańsku czy bramka Hamy w Poznaniu. Nie należy mylić tego z umiejętnościami, bo te widzieliśmy wczoraj obu zawodników w meczu z Koroną. Ciekawi mnie też fenomen Magiery, bo Legia grając totalny piach jest chwalona.
Człowiek ten stoi i widzi taką nędzę na boisku, na stadionie ponad 20 tyś kibiców i nic. Brak jakiejkolwiek reakcji, choćby cienia emocji i niezadowolenia. A na konferencji pomeczowej Pan Trener mówi „…mamy punkt, z którego dzisiaj powinniśmy się cieszyć”. Co ciekawe dalej mówi tak „Nie podniosłem w szatni głosu na piłkarzy, ponieważ nie sądzę aby to przyniosło zmianę.” I jedzie dalej w ten sam deseń pytając dziennikarza który wcześniej zapytał o to co działo się w przerwie, w szatni: „Czy jeśli dziennikarz napisze słaby tekst, a szef na niego pokrzyczy to następnym razem napisze lepszy?” i sam sobie odpowiada „Nie, nie napisze. Piłkarze grają na miarę swoich umiejętności”. I zaorane… cisza i konsternacja na sali, bo okazuje się że nic nie możemy zrobić, zupełnie nic. Ty nie dasz rady lepiej popracować, piłkarz nie da rady lepiej kopnąć piłki, generalnie to co się wydarzyć miało już się wydarzyło, a obecnie to pozostaje tylko przyglądać się temu.

Jutro idę z takim nastawienie do pracy, usiądę przed komputerem i powiem sobie, lepszy już qurwa nie będę, więc poleżę sobie na miarę swoich umiejętności.

N.

Trochę za bardzo emocjonalnie – brak zmian wczoraj mnie irytował, ale we takim meczu z Ruchem Legia nie oddała inicjatywy- cisnęła i co chwile dostawał gongi – dwie z tych bramek to tzw. stadiony świata – obrońca Ruch w jakimś wywiadzie powiedział, że na treningach jak strzela, to trafia w gołębię na reflektorach. Tak czasami bywa. W zeszłym sezonie np. Peszko strzelił dwie bramki, w tym przepiękną rakietę …Legii. Przykład Jodłowca jest znamienny – za Urbana, czy Berga strzelał on zza pola karnego – generalnie dysponuje dobrym strzałem, ale za Magiery zupełnie inaczej gra. Ofoe też potrafi zalutować zza pola karnego, a jakoś unikają tych strzałów.

Profesor Pietruszko

Możdżeń, gość strzelił bramę stadiony świata z City i teraz każdy komentator ma to w głowie i mu się ubzdurało, że może dobrze strzelać. Ten gol i gra w Lechu pozwoli mu jechać na nazwisku w ekstraklasie x lat. Przecież to jest paranoja, że niektórzy piłkarze zagrali jeden dobry sezon, a potem odcinają kupony przechodząc do coraz to słabszych drużyn.

caceres22

Drobna nieścisłość, Alan Uryga zdobył gola w meczu z Lechem w sezonie 13/14. Na 2:0. To nic, że dla Lecha. Ale zdobył, więc oddajmy cesarzowi co cesarskie

Trollosiewicz

Co do informacji od komentatorów, że dany zawodnik „potrafi uderzyć z dystansu”, to myślę, że tak naprawdę za takich uważają ludzi, którzy potrafią mocno kopnąć piłkę z dalszej odległości. Co jednak nie jest tym samym.

ein

Pewnie o to chodzi, że jeden Możdżeń zrobił strzał życia mając 18 czy 19 lat, komentatorzy i widzowie to pamiętają i się utarło, że skoro taki kandydat na kandydata na piłkarza potrafił boleśnie dobić Man City z 25 czy 30 metrów, to automatycznie znaczy, że będzie całe życie ładował do siatki co drugi mecz.
A mocno kopnąć piłkę… podejrzewam, że gdyby wśród czytelników Weszło zrobić konkurs strzałów z koła środkowego (po 5-10 okrążeniach pola gry) to statystyki celności byłyby nie gorsze niż wśród takich Możdżeniów, Góralskich czy innych Vacków.

DivyathFyr
Iskra Samoklęski Duże

caly sek w tym ze „uderzyc” to nie to samo co „trafic”, mozna uderzyc z 16 metrow w aut (z cyklu „opisz ekstraklase jednym zdaniem” – pozdrawiam pana Kalwe)

ein

To i ja dorzucę coś od siebie:

W „Futbonomii” pisali, że w ogóle dośrodkowania powinny być zakazane bo bramka pada tylko 1 raz na 95 prób. To wynik podobny do skuteczności strzałów Możdżenia z dystansu (1,0% do 0,08%).

Czy można tłumaczyć piłkarza z braku goli (lub choć asyst), bo nie jest napastnikiem?
Można, ale…
– Zagłębie Sosnowiec – 27 z 41 bramek (65,8%) strzelonych przez pomocników;
– Miedz Legnica – 21 z 34 bramek (61,7%) strzelonych przez pomocników;
– Odra Opole – 23 z 52 bramek (44,2%) strzelonych przez pomocników;
– Raków Częstochowa – 22 z 52 bramek (42,3%) strzelonych przez pomocników;
Dla porównania w Jagiellonii ten odsetek wynosi 40%, w Legii niecałe 27%, w Lechii 11%, a w Lechu trochę ponad 38%.
Dane z TransferMarkt. Nie wolno zapomnieć, że nie zawsze zawodnik gra na swojej nominalnej pozycji – a czasem prawie wcale na niej nie gra.

Jendrisek nie gra na szpicy to nie strzela? Ale w Cracovii praktycznie nikt nie strzela! Piątek 8 goli, Szczepaniak 5. No i Covilo i Budzinski po 7. Oprócz nich wszyscy ofensywni piłkarze zdobyli 7 goli – tyle co Covilo, DP.
Jak nominalni wysunięci napastnicy sobie nie radzą, to boczni, cofnięci oraz cała pomoc ma ich zastępować.
Zwłaszcza w Ekstraklasie, gdzie zdarzyć się może wszystko, jak prawie wczoraj w Warszawie.

Czacha
Legia Warszawa

Nie wiem jak Ty tą Legie wyliczyłeś .
12 – Nemanja Nikolić, 10 – Miroslav Radović, 5 – Kasper Hämäläinen, Michał Kucharczyk, Aleksandar Prijović, 4 – Guilherme, 3 – Vadis Odjidja-Ofoe, 2 – Maciej Dąbrowski, 1 – Michaił Aleksandrow, Jakub Czerwiński, Tomasz Jodłowiec, Steeven Langil, Igor Lewczuk, Thibault Moulin, Sebastian Szymański Wychodzi Napastnicy -17 Pomocnicy – 32 Obrońcy -4

ein

Dane za TransferMarkt. Napisałem uwagę, że piłkarze nie zawsze grają gdzie powinni.
Taki Pitry – niby też napastnik a grał na stoperze i radził sobie całkiem dobrze.

Czacha
Legia Warszawa

Takie pytanko , ilu z Was grało na podwórku w dwie linie , kwadraty albo inne tego typu gierki?
A może ilu z Was wie na czym polegały te gierki? Czy widzicie teraz dzieciaków grających w piłkę przed blokami?
Tu własnie jest ten problem Naszego 40 milionowego kraju i tej masy utalentowanej młodzieży. Kiedyś taki przyszły Pan piłkarz trafiając do klubu wynosił już doświadczenie z podwórka, gdzie nie grało się w korkach tylko w zwykłych butach, na potrzeby boiska brało się cokolwiek gdzie można było w miarę poganiać za piłką, często samemu z kolegami robiło się bramki i się grało. czemu o tym pisze bo wtedy taki chłopak ganiając po kiepskim gruncie wyrabiał sobie kontrole nad piłką, wyrabiał sobie odporność na kopnięcia bo nikt nie padał jak długi od byle dotknięcia, nikt nie czekał na gwizdek i rzut wolny tylko się wstawało szybko i leciało dalej. I co najważniejsze za piłką ganiało się nie 2-3 godziny na treningu ( o ile tam się tyle biega ) tylko przez pół dnia. Najprostsze zagrania na klepkę w tak zwanym trójkącie opanowane było do perfekcji z czym dziś Nasi kopacze mają nie lada problem . Takie właśnie rzeczy wynosiło się z podwórka, niezłe panowanie nad piłką, umiejętność gry na kilku pozycjach bo wiadomo że nikt nie chciał cały mecz grać na bramce albo w obronie przez co umiało się bronić ale też i atakować a nie tak jak teraz .Ty będziesz obrońca i skup się na na tej pozycji czyli ustawianie się , wybijanie głową i wślizgi a jak już znajdzie się taki pod polem karnym przeciwnika to nie wie co z piłką zrobić. Teraz młodzi zapisują się do klubu i poza nim już z piłką kontaktu nie mają a potem takie pipki oglądamy na boiskach którym piłka odskakuje , nie potrafią celnie kopnąć i przewracają się od delikatnego muśnięcia jakby ich ktoś paralizatorem posmyrał.

jelonek666

SUPER komentarz! u nas na wsi zawsze było boisko z kretówkami, kamieniami (ale tylko pod jedną bramką) co zawsze wyłaziły z ziemi na wiosnę, dużo liści (bo boisko w lesie) a przed modernizacją płyty to nawet z drzewem na środku (ilu to wspaniałych chłopaków kończyło kariery po kontakcie z tym bukiem…) ale kurwa od rana do wieczora się haratało! aż wieczorem nie można było piłki w krzakach znaleźć to się szło do domu ;-P no i ja w trójkątach nie umiałem nigdy grać (dalej nie umiem) tylko na wole pole dobieg i dużo darcia ryja (motywacyjnego) na cipy co już po 0:2 nie chciały biegać albo do domu szły spłakane jak za bardzo pocisnąłem… Najgorzej jak na wieś jakaś laputita przyjechała na wakacje – kurwa tabuny dostawały cieczki a na boisko nie miał kto przyjść!!!! Ale to wspomnienia zajebisssste!!! Dodam jeszcze że przed modernizacją bramki były drewniane – jak już się podstarzały i któryś mocniej walnął to się poprzeczki łamały 😀 wtedy w pogotowiu siekiera i do lasu po nową hehehe gorzej bo czasem nie można było znaleźć na szybciora prostego drzewa to okienko było „większe”… ehhh łezka się kręci w oku… Teraz CIPY nawet na orlika nie przychodzą!!!!

Wasyl

Generalnie z tekstem się zgadzam. Odnośnie Możdżenia – wszyscy kojarzą go z golem przeciwko Manchesterowi City i trudno się dziwić. Moim zdaniem jednak najładniejszego gola zdobył przeciwko AIK w eliminacjach LE w 2012 roku. Tu akurat pech, że mecz raczej nikogo nie obchodził (rewanż po 0:3 w Szwecji), a w dodatku nie było z tego transmisji. To chyba jedyne jego momenty, kiedy rzeczywiście błysnął, może jeszcze rzut wolny na Lechu z Podbeskidziem w 95. minucie.

Transilvanian Nosferatoo

Jak to powiedział Benjamin Disraeli, istnieją trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, okropne kłamstwa, statystyki. Strzały z dystansu – nie są uwzględnione żadne z wielu zmiennych. Krycie zawodnika, pozycja na której gra zawodnik strzelający (czy strzela pod kątem, czy na wprost), warunki pogodowe, itp itd cdn…

O kant dupy rozbić statystyke w sporcie – statystycznie to koń z jeźdźcem mają po trzy nogi.

Wicher

Uważam, że to bardzo dobry przegląd statystyk i jeżeli oglądamy takich biegaczokopaczy jak to ich nazwał kiedyś Jan Tomaszewwski to dużo też to mówi o trenerach w naszej lidze. Przecież ktoś MUSI kazać strzelać Możdżeniowi a przynajmniej nie reagować na to co on odpierdala. Tak samo Krasić. Bądźmy szczerzy jeśli chodzi o Krasicia to ewidentnie jedzie na nazwisku że „gdzieś kiedyś”, a tak na prawdę jakby nazywał się Kowlaski to nikt by go w Ekstraklasie nie znał i myślę że w Lechii grzałby lawę. Ilu jest takich piłkarzy w Polsce? Nie wiem czy nadawałby się do I ligi a gra w czołowej drużynie ligi i nie ma za wiele wspólnego z tą pozycją Lechii.
Gergel był wyciągnięty z spadającego Górnika i to też o czymś świadczy. Chciała go tylko Termalica i to też o czymś świadczy.
Co do Górnika Łęczna to wiem na 100% że ten klub utrzyma się w Ekstraklasie. jak to zrobi? jak zwykle PSIM KURWA SWĘDEM. Już tyle razy to robili, że jestem w stanie postawić na to spore pieniądze (ba, nawet postawiłem ;)) Poleci pewnie Cracovia i Piast.

Bartek Kiezun

Smudy średnia punktow zdaje się idzie do góry i chyba tego oczekiwali. Dramatycznej walki o byt zakończonej sukcesem. Na pewno nie oczekiwali super startu rundy wiosennej, bo takowego nigdy nie zanotował.

michalszostak
Premier League

Nic tylko wziąć ten artykuł w klamre i podpisać – dlatego nasza piłka ligowa jest taka dziadowska, a w Europie nas nie ma.

Christopher

b. dobry tekst

Dziki Jelon
Legiunia

Super tekst, dzięki Krzysiu! Szczególnie propsuję wizję meczu Nielsen vs pusta bramka :)

N.

Ciekaw jestem statystyk Furmana.
Wczoraj oglądałem na żywo Legia-Korona – aż się prosiło o strzały z dystansu, a tu wyrzutka za wyrzutką…Gdyby chociaż ktokolwiek tam dobrze głową grał…

Czacha
Legia Warszawa

Właśnie problem Legii polegał wczoraj na tym że zamiast grac dołem do czego mają piłkarzy to co chwilę podnosili piłkę w górę a tam jakaś dziwna niemoc wśród nich wystepowała. Bo Kucharczyk który często głową przedłużał wybicia od Malarza wczoraj nie istniał, Jodłowiec też bardzo duzo przegranych górnych piłek nie wspominając już o Rado, Moulinie i Hamalanenie. A co najdziwniejsze to majac Jędrzejczyka, Dąbrowskiego, Jodłowca nie potrafią tego wykorzystac przy rzutach rożnych

Tulismanore
FC Albatros

Co to jest WYRZUTKA?? :) Kolejny analfabeta?

Baqu

Kolejny z kolei swietny tekst ( to juz nudne kiedy wreszcie bedzie jakis slaby ? ).

Dziekuje !

Szeregowy_schabowy

Oj, Panie Stanowski, napisał się Pan o tych strzałach z dystansu, a nie wziął Pan jednego pod uwagę – nie wszystkie strzały oddawane z dystansu mają za główny cel zdobycie bramki, znaczna część (głównie po SFG) oddawana jest po to, by zakończyć akcję, „żeby nie poszła kontra”.
Zawodnik wali wtedy na pałę, z grubsza w kierunku bramki, byle tylko wyjebać piłkę za końcową linię

Dziki Jelon
Legiunia

Takie strzały o których wspomniałeś są kompletnie bez sensu… Lepiej rozegrać niż strzelać na rympał. Moim zdaniem jeżeli piłkarz strzela by „nie poszła kontra”, to warto się zastanowić czy ekstraklasa to dla niego nie za wysoko…

Szeregowy_schabowy

trzeba jeszcze umieć rozegrać piłkę w ścisku pod bramką przeciwnika, jak nie umiesz/nie masz kim/nie ma jak, to kończysz akcję

ein

80% piłkarzy w Ekstraklasie woli się na skrzydle kiwać z dwoma-trzema przeciwnikami zamiast wyjebać na aut, a Ty wierzysz w ich inteligencję „walnę w trybuny to nie skontrują”?
No ja Cię proszę o powagę!

FC Bazuka Bolencin

Niestety w naszej lidze aż roi się od graczy którzy „nie mają liczb”. W statystykach gole/asysty przewijają się rok w rok jedne i te same nazwiska – Radovic, Brożek, Boguski, Robak, Vassiljev, Pajszoły 2 – stare chłopy(!)
Do tego każdy klub ma co najmniej jednego własnego Urygę, Recę, Buksę, Kopczyńskiego, Zwolińskiego, Mazka i tak by można wymieniać. Ludzi bez liczb, którzy grają żeby grać, żeby się sztuka („piłkarz”: 1) zgadzała. Na c+ oczywiście krytyki nie będzie bo przecież nie będą robili do własnego gniazda. Ale wczoraj to któregokolwiek z 4 meczów człowiek by nie włączył to naprawdę słabo to wyglądało.
Zresztą liczby nie kłamią. Zazwyczaj w większości meczów statystycznie 20-30% strzałów (czasem zaliczanych „na siłę” jako strzał) jest celnych. Coraz mniej jest zawodników którzy potrafią mocno i celnie kopnąć z dystansu (choć jak im wyjdzie to mamy akurat gole jak ostatnio Stebleckiego albo Majewskiego).
W naszej lidze jest masa piłkarzy bez konkretów a przewijają się tydzień tydzień w składach. Dopóki tak będzie to wiecznie będziemy mieli problemy w początkowych rundach kwalifikacyjnych w pucharach.

N.

Pytanie, czy nie potrafią wszyscy, czy też polscy trenerzy wymagają dogrywania do boku – zawsze mnie dziwi, że np. pomocnicy uciekają do boku z piłką, zamiast do środka i próbować uderzać. jak ktoś mi napisze, że nie potrafią strzelać, to ja odpiszę, z zapytaniem, ilu dobrze grających głową zawodników mamy :-)

pepe72

Fajnie się czytało! Statystyki rewelacja.

Szczepek
Legia Warszawa

Fajny artykuł

Blizbor

Opowiem Panu, Panie Stanowski, anegdotę.

Trenowałem jakieś 10 lat temu w jednym śląskim klubie. W mieście największy i najbardziej popularny klub. Historia może nie z topu polskiego futbolu, ale 100 lat klub istnieje. Może nie produkowaliśmy masowo talentu, ale kogoś tam w świat klub wypuścił.
Nasz wychowanek strzelił hattricka Realowi na Bernabeu. Grał dla reprezentacji, razem z drugim, który jeszcze wygrywał Mistrzostwo Polski. Dwóch wysokiej klasy piłkarzy, jak na polskie warunki, ale to było dwa pokolenia przede mną.

Moje pokolenie? Też kochaliśmy futbol. Też chodziliśmy na treningi, które jednak nie wyglądały tak, jak czytaliśmy o nich w czasopismach czy słyszeliśmy w telewizji. Napiszę jednak konkretniej o treningu strzeleckim, skoro o strzałach Pan pisze.

Otóż trening strzelecki polegał na tym, że piłkę się brało z kantorka i szło się na boisko, gdzie następnie uderzało się futbolówkę w kierunku bramki. Proste, prawda? Raczej nie ma miejsca gdzie można coś spierdolić. Hmm, cóż. Murawa była krzywa, więc już nie mogłem sobie poćwiczyć strzałów z piłki w ruchu czy podania z boku, bo balon skakał jak szalony. Zostało więc ćwiczyć strzały z miejsca, to też nobliwe zajęcie, wszak stałe fragmenty gry to ważna część gry. To jeszcze ciężej zepsuć. Ale czemu nie spróbować?

Na zajęcia uczęszczało w szczycie od 16 do nawet 25 osób. Piłek było 17 dla naszej grupy. Mieliśmy ich 20, ale jedną ktoś ukradł, jedna się przebiła na rozbitej o słupek butelce, a jeszcze kolejną (najlepszą, meczówkę Nike) zabrał prezes do domu. Więc niekiedy musiałem czekać w kolejce na piłkę. Potem, gdy już piłka trafiała w moje ręce, musiałem czekać w kolejce na strzał, a gdy oddawałem strzał i nie trafiłem, musiałem biec 50-70 metrów za piłką, żeby potem wrócić i oddać piłkę komuś innemu/czekać w kolejce na następny strzał. I tak 1,5 godziny. Treningów strzeleckich mieliśmy max dwa na tydzień, ale częściej jeden. Średnio oddawałem może 40 strzałów na 90 minut. Tyle co Ronaldo w niektórych meczach. Ja tyle na treningu strzelałem.
Ale co, mam się załamać? Nie, spytaliśmy trenera, czy swoje piłki możemy przynosić, dostaliśmy pozwolenie. Nasza średnia wzrosła do około 50 strzałów na trening. Celność? Pierwsze 30 minut to pewnie ponad 50%, potem po treningu przełajowym spadało do 30%, bo nogi jednak się męczą. Troszkę słabo, więc spytałem trenera, czy może czegoś nie zmienić? Może nie lepiej byłoby użyć tej dotacji miejskiej na kupno siatek i słupków, z których zrobilibyśmy „mur” za bramką, żeby nie biegać za tymi piłkami? Za robociznę nic nie trzeba, sami zrobili. Może dokupić piłek i podzielić zespół za 2 lub 3 grupy, żeby częściej strzelać? Może zaorać i zasadzić jedną połówkę, żeby równo było?
Z murawą sobie poradzili, po prostu na późną wiosnę na treningowych boiskach wylali gnojówkę, bo „będzie lepiej rosło”. Niestety, trawę wypaliło.
Ale nie ma się co załamywać, bo przynajmniej trener znalazł rozwiązanie, jak usprawnić trening strzelecki. Otóż powiedział mi, że nie będę musiał biegać za piłką, gdy będę strzelać celniej.

Raskolnikov74

Nie pierdol, że nie szło się umówić z kumplem po lekcjach i napierdalać 4 godziny w trzepak :-)

olciaha

Krzysztof, dobra robota. Fajnie się czytało :)

gryf01

Fajny artykuł. Ale brakuje mi w nim miarodajnych porównań.
Wiadomo, że nasza liga jest koszmarnie słaba, pokazują nam to kluby europejskie co roku. Tym niemniej, nie da się tego określić na podstawie suchych statystyk z jednej tylko strony – bez porównań.
Bo porównanie strzałów Możdżenia z Messim to chyba żart. To jak porównać majątek Mioduskiego z Billem Gatesem i powiedzieć, żeby ten pierwszy dał sobie spokój z biznesem.

Można porównać ligowców do siebie wzajemnie, ale wtedy o naszej lidze nic się tak naprawdę nie dowiemy. Możemy najwyżej pośmiać się z co poniektórych łamag. Natomiast fajnie byłoby zobaczyć jak nasi ligowcy prezentują się statystycznie na tle ligowców na przykład z Belgii. Jaki oni mają procent strzałów celnych? Czy naprawdę to jest nasza bolączka? A poza tym to najważniejsze jest jaki procent goli. Bo wolę piłkarza który spudłuje 8 razy na 10 i strzeli dwa gole, niż piłkarza który 10 razy poda piłkę bramkarzowi.

ein

Myślę, że nie ma co porównywać, bo w takiej Belgii to piłkarze są chyba jednak trochę kreatywniejsi i inteligentniejsi wobec czego nie walą na pałę z 30 metrów żeby nie poszła kontra…

Fuska

Też ważna jest specyfika ligi. Na przykład w holenderskiej pada dużo strzałów. I chyba wiadome jest że zawodnicy przykładowego Go Ahead Eagles (Deventer) nie mają jakichś ogromnych umiejętności. Uczą ich od małego lutowania na bramkę (m.in tego). A i nas? Podaj, nie kiwaj itp.

Borg

Fajnie się czytało. Dzięki

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY