Pogoń górą w meczu paradoksów
Weszło

Pogoń górą w meczu paradoksów

Gola decydującego o arcyważnym zwycięstwie strzela piłkarz w przekroju całego spotkania najmniej widoczny w swojej drużynie. Zdobywa go po asyście kolegi, który mimo dużych umiejętności, dziś, gdy przychodzi do zagrania decydującej piłki, zawodzi. Jakby tego było mało – w przegranym zespole gra znacznie lepiej prezentujący się bramkarz, jak i zdecydowanie najaktywniejszy piłkarz spośród 22 biegających dziś po boisku. Chcecie zobaczyć paradoks na paradoksie? Odpalcie sobie mecz Ruchu z Pogonią.

Portowcy – tak się przynajmniej wydawało przez dobrą godzinę – nie mieli prawa wywieźć z Chorzowa kompletu punktów, a jeżeli wróciliby do Szczecina z jednym „oczkiem”, powinni jutro obskoczyć wszystkie możliwe msze. W podziękowaniu za łaskawe obejście się opatrzności z ich przeciętną grą. Przez jakieś sześćdziesiąt minut Ruch był po prostu lepszy. Szybszy, bardziej zdecydowany, bardziej kreatywny. Żebyśmy się dobrze zrozumieli – chorzowianie wybitnie nie zagrali, ale mimo to długimi momentami górowali nad rywalami. Wszystko, co mogli zrobić szczecinianie, to liczyć na jakiś błąd, na nieudane zagranie i próbować kontrować.

Wyszło nadspodziewanie dobrze, także przez strzelecką indolencję Ruchu. Jak wspomnieliśmy wcześniej, mecz pełen był sprzeczności, więc Niebiescy groźniejsi byli, gdy Przybeckiemu nie wyszło dośrodkowanie, niż gdy Moneta miał idealną piłkę na strzał. Nawet na słabo dysponowanego Słowika, który potrafił zderzyć się wychodząc do prostej piłki z partnerem i który zawalił mając piłkę na rękach po strzale na 1:1 Bartosza Nowaka, to było za mało.

Swoją drogą, patrząc na występ Nowaka tak nam się nasunęło, że jego dzisiejsza gra to specyficzny hołd dla trenera Jana Kociana. Zupełnie jakby pomocnik wziął sobie bardzo mocno do serca kilka pierwszych linijek piosenki „Lose Yourself” autorstwa tak uwielbianego przez słowackiego szkoleniowca Eminema. I postanowił pochwycić szansę na zdobycie tego, czego cały czas pragnął. Na zapunktowanie w oczach Waldemara Fornalika wobec nieobecności Patryka Lipskiego. Na boisku próżno było szukać piłkarza lepiej dysponowanego i bardziej zdecydowanego, by pokazać, co potrafi niż gość, który dziś w ekstraklasie zagrał pierwszy raz w 2017 roku.

Na gola Nowaka Pogoń potrafiła jednak odpowiedzieć trafieniami dwóch piłkarzy, którzy – jak na mecz paradoksów przystało – nie zachwycili. Kortowi wyszedł strzał a’la Modrić z Turcją, ale poza tym nie zaprezentował w zasadzie niczego ciekawego. Frączczak pokonał świetnie dziś dysponowanego Hrdlickę głową, mimo że zaliczył chyba najbardziej dyskretny występ w tym sezonie.

Dla Portowców Wielka Sobota faktycznie może być w kontekście całego sezonu wielka. Trzy punkty podniesione z murawy w Chorzowie, to w meczu, po którym Adam Frączczak w kontekście gry Pogoni cytuje poza kamerami Grzegorza Skwarę, sukces doprawdy ogromny. Szczególnie, że na ten moment pozwala się on wspiąć aż na szóste miejsce.

wBepssv

fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (8)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
werseo

Raczej w meczu parodystów. Kolejny tragiczny mecz Niezgody, WF musi go zmienić jak chce ten Ruch utrzymać.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Niezdrowa podnieta Niezgodą przypomina tę nad Zwolińskim.
Ma chłopak możliwości, ale póki co to parę razy mu się przyfarciło przy golach. Nic specjalnego nie pokazał. Ot młody zdolny. Ale ile jest wart okaże się po powrocie do Legii.

werseo

to tak jak ze Stępińskim, strzelał jak pojebany na jesień wykorzystująć wszystko, a na wiosnę partolił na potęgę. Niezgoda to ciekawy grajek, ale przepadnie w legii, nie dostając nawet poważnej szansy. Zbyt wiele ma braków czysto piłkarskich.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Zobaczymy. Legia napadziorami stoi. A przecież Necida i Hamę żegnają.
Tylko patrzeć aż przyjdzie kolejny reprezentant, tym razem z Demokratycznej Republiki Waty Cukrowej, który strzelał jak na zawołanie w 2 lidze Pakistanu.

Niezgoda jak distanie prawdziwą szansę w Legii to może wyjdzie na przyzwoitego grajka.

Krzysztof.Reperowicz

Ruch idzie drogą Zawiszy, rewelacyjny start potem zadyszka i spadek. Jeszcze od czasu tego strajku za brak kasy zaczęło brakować koncentracji zwłaszcza tym doświadczonym, Grodzicki Surma, jeden znów swojak, drugi gdy miał okazje wypuścić 1v1 Niezgodę to spartolił. Na Przybeckim opierać ofensywę to jak bawić się zapałkami, 1 bramka w 19 meczach, liczenie że nagle odpali i pociągnie Ruch to chyba tylko w dół. Ruch jeszcze wyjazd do Poznania a z taka grą wygląda że więcej punktów nie złapią. Raczej bardziej będzie liczyło się kto z trójki Górnik, Ruch, Arka będzie słabszy. Inni na dzień dzisiejszy wyglądają lepiej.

werseo

Imo Ruch powinien się utrzymać, głównie dlatego że defenswę mają najszczelniejszą, 3 gole stracone w 2017 (nie licząc tych samobójczych przypadkowych) mówią same za siebie.

C39
AC Milan, Stal Mielec

No to kolejny Stalowiec się przedstawił w Ekstraklasie, mam nadzieję że za parę lat będzie ich kilkunastu :)

killlu

Gdybym meczu nie oglądał i przeczytał samą recenzję pewnie bym uwierzył.Poziom dziennikarstwa w Polsce to dno i 5 metrów mułu. Weszło uważa , że Pogoń cudem wygrała…

Super express : „Niesłusznie. Na murawie rządziła jedna drużyna. Znakomicie wyglądała zwłaszcza ofensywa Portowców. Już na początku spotkania do siatki trafił Dawid Kort, z minuty na minutę rozpędzał się Adam Frączczak, a sporo zamieszania pod bramką Lubomira Hrdlicki robili też skrzydłowi. Adam Gyurcsco oraz Spas Delew regularnie szukali wolnych stref przed polem karnym chorzowian.”

Onet: „Pogoń Szczecin pokonała na wyjeździe Ruch Chorzów 2:1 (1:1) w sobotnim meczu 29. kolejki LOTTO Ekstraklasy. Wygrana gości była zasłużona, a wyraźną przewagę w drugiej połowie na zwycięskiego gola zamienił w 83. minucie Adam Frączczak. Triumf Dumy Pomorza pozwolił jej z optymizmem patrzeć na ukończenie fazy zasadniczej w górnej połowie tabeli.

A mecz był po prostu wyrównany…

wpDiscuz