W przekroju dwumeczu z Arką byliśmy lepsi i zasłużyliśmy na awans
Weszło

W przekroju dwumeczu z Arką byliśmy lepsi i zasłużyliśmy na awans

Wczorajszy mecz Arki z Wigrami dostarczył naprawdę wielu emocji i chyba mało kto się tego spodziewał – raczej obstawialiśmy nudne dogrywanie dwumeczu do końca, niż prawdziwą jazdę bez trzymanki z pięknymi bramkami, lecz i kuriozalnymi błędami. No, ale cóż, ktoś musiał wyjść z tego starcia pokonany i mimo wszystko są to Wigry. Zamieniliśmy parę zdań z trenerem zespołu, Dominikiem Nowakiem.

Paradoksalnie, po tym 4:2 pewnie jest większy żal, niż gdyby miał paść wczoraj jakiś remis.

No tak, czujemy mocny niedosyt. Mieliśmy strategię na to spotkanie – troszeczkę szaloną – ale mogła być ona skuteczna, zakończona tym, że gralibyśmy w finale Pucharu Polski. W przekroju dwumeczu – tego się nie boję powiedzieć – byliśmy zespołem lepszym i zasłużyliśmy na ten awans, natomiast nie udało się. Zabrakło być może czasu, trochę szczęścia. Jednak jesteśmy dumni z tego jak wypadliśmy w tym spotkaniu, ale tak jak mówię, orderów za to nam nikt nie przypnie, bo celem był awans do finału.

Byliście lepsi mimo 0:3 u siebie?

To nie zmienia faktu, wtedy to nie był mecz, w którym powinniśmy przegrać 0:3. Ja wiem, że patrzy się przez pryzmat wyniku, ale on nie odzwierciedlał wtedy gry obydwu zespołów, to było za wysokie zwycięstwo Arki i przez to na pewno trudniej było jechać do Gdyni na rewanż. Wierzyliśmy jednak, że jesteśmy w stanie strzelić trzy-cztery bramki i wygrać tę rywalizację. Była taka świadomość wśród piłkarzy, że gramy z zespołem, który jest w bardzo głębokim kryzysie, dlatego mieliśmy dużą wiarę. Pokazaliśmy, jak można zdominować rywala na terenie ekstraklasy i z tego się na pewno cieszymy.

Ten plan na mecz zakładał rzucenie się od razu na rywala, tak?

Tak, chcieliśmy od początku zagrać wysokim pressingiem. Zresztą, taki jest model naszej gry, wpajamy zawodnikom to na treningach i poprzez ciągłą pracę, to nie jest tydzień-dwa, a cały okres, kiedy wspólnie ze sztabem i piłkarzami ćwiczymy jak szukać rozwiązań – jeśli chodzi o konstrukcję akcji – które doprowadzą nas do bramki. Jeszcze strzał Omara Santany został wybity z linii, ale później absolutnie dominowaliśmy.

Skąd ta metamorfoza w porównaniu do pierwszego starcia?

Niefortunnie graliśmy pierwsze spotkanie na wiosnę o tak dużą stawkę. Ten mecz dużo nauczył zawodników, wyciągnęliśmy wiele wniosków, bo to co chcieliśmy grać w pierwszym spotkaniu nie do końca funkcjonowało. Dobrze się jednak wdrożyliśmy w ligę i ta motywacja oraz wewnętrzna świadomość, że może się udać odwrócić losy sprawiły, że zagraliśmy fantastyczne spotkanie, chyba najlepsze odkąd pracuję w Wigrach.

Gdyby ten pierwszy mecz rozegrać – załóżmy – po dwóch kolejkach ligowych, Wigry na pewno by awansowały?

W piłce nic na pewno nie jest, można różne scenariusze pisać, natomiast uważam, że tak mogłoby być. Wiadomo, zespół byłby po dwóch spotkaniach, mielibyśmy jego lepszy obraz, bo gry kontrolne to jedno, a same mecze mistrzowskie gdzie walczy się o punkty i jest presja, to drugie. Na pewno uważam, że Wigry mogłyby awansować.

Po meczu powiedział pan: Jestem przekonany, że karnego dla Arki absolutnie nie było. Podtrzymuje pan?

Tę opinię podtrzymuję. Jestem w stu procentach przekonany, bardzo mocno to analizowaliśmy, zawodnik niefortunnie się zachował jeśli chodzi o ruch ręką, ale zagrał klatką piersiową i tego jesteśmy pewni. Trudno, sędzia podjął taką a nie inną decyzję – jedną z kluczowych – w tak ważnym momencie.

A co z bramką na 5:2, był spalony?

Jeżeli był, to minimalny, na pewno nie wyraźny. Mogę tylko powiedzieć, że takie bramki są uznawane. To byłby kluczowy gol, który dałby nam awans. Te dwie kontrowersje na pewno moim zdaniem wpłynęły na wynik, ale już nie chciałbym tego komentować.

Powiedział pan też: Moim zdaniem na takie spotkanie trzeba było desygnować trójkę sędziowską, która podołałaby zadaniu.

To nie jest tak, ze ja chcę dyskryminować sędziego i tak dalej. U nas w Suwałkach był arbiter ekstraklasowy Tomasz Musiał i bardzo dobrze gwizdał. Mimo naszej porażki 0:3, ja to podkreślam sędziom i gratuluję dobrych zawodów, bo pomyłki się zdarzają, nie tylko na podwórku krajowym. W Gdyni był sędzia, który nie prowadził wcześniej spotkań takiej rangi, chyba każdemu się wydawało, że jest wszystko rozstrzygnięte i ta nauka będzie pozytywnie wpływać na rozwój arbitra. Ja się z tym nie do końca mogę zgodzić, ale tego nie cofniemy i Wojciech Myć może być dobrym materiałem na sędziego, mimo wszystko.

Rozmawiał Paweł Paczul

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Pascior

No właśnie.
Dla czego półfinał PP sędziuje jakiś ogórek?

Kibice Arki wracając z finału chcą odwiedzić PZPN żeby zabrać terminarz I ligi na przyszły sezon.

Nobody

Puszcza Niepolomice!

Jatu

Przy nieuznanym golu dla Wigier były nawet 2 spalone. Karnego dla Wigier nie powinno być, bo jakby się trener Nowak przyjrzał na powtórce też tej sytuacji, to zobaczyłby że jego zawodnik został sfaulowany przez swojego kolegę z zespołu, a nie Sambeę. Co do karnego dla Arki tu być może rzeczywiście błąd sędziego. Ale jeśli nawet po powtórkach nie da się stwierdzić na pewno czy była ręka czy klatka piersiowa, a do tego zawodnik robi taki dziwny ruch ręką, to naprawdę ciężko mieć pretensje do sędziego. Brawa dla Wigier za grę, sam biłem brawo ich piłkarzom po meczu, ale naprawdę doszukiwanie się jakichś przekrętów jest śmieszne.

FunFutbolu

Ten trener jest tak samo prowincjonalny jak miasto z którego pochodzi jego drużyna. Nie wstyd wam publikować wywiady z takimi frustratami? Byli lepsi i zasłużyli na zwycięstwo?Ja zawsze myślałem że w piłce chodzi o gole a nie o wrażenie artystyczne.5-4 dla Arki w dwumeczu-jednak chyba ona była lepsza.Może pan Nowak powinien przerzucić się na trenowanie łyżwiarstwa figurowego.Użalanie się na spalonego to już kompromitacja -tam były dwa i to wyraźne spalone.Ja rozumiem że na żywo w emocjach można było mieć wątpliwości-ale trener chwali się że analizowali-no tak jak analizowali i „takie bramki są uznawane” -poleciłbym okulistę chociaż nie wiem czy nie za późno-może lepiej psa przewodnika? Rzut karny dla Arki był ewidentny-celowe zagranie ręką.Może w Suwałkach zatrzymali się na latach 80 i dalej uważają że ręka jest od łokcia do dłoni.No ale oni tam widzieli zagranie klatką piersiową-no bez psa się nie obejdzie jednak.

Jeżeli już decydujecie się na publikowanie takiego wywiadu z zaślepionym trenerem to wypadałoby opatrzyć go swoim komentarzem-ktoś kto nie widział meczu a przeczytał jedynie ten wywiad może odnieść wrażenie że w Gdyni doszło do jakiegoś przekrętu-co jest krzywdzące zarówno dla Arki jak i przede wszystkim młodego bardzo obiecującego-i znakomicie sędziującego to spotkanie arbitra.

Argeoniasty

Tzn mnie jako kibicowi Arki wstyd za to w jakim stylu drużyna awansowała do tego finału PP. No właśnie ale wyznacznikiem tego kto awansuje nie jest styl gry tylko wynik po dwumeczu. Tutaj po gwizdku wynosiło to 5:4. Oczywiście jak będzie zbliżać się finał to będzie się gadać a że jakie drużyny po drodze mieliśmy i z jakimi wynikami to wychodziło ale nie zmienia to faktu że raczej losowania nie da rady ustawić a nawet jeśli to prędzej by to robiono pod jakąś drużynę z czołówki tabeli Ekstraklasy. Tak samo na koniec ważne to było że rezultat był dla Arki korzystny. A teraz po przeczytaniu tego wywiadu z jednej strony rozumiem że pana trenera Nowaka to boli ale to jest takie pierdzielenie co by było gdyby to a gdyby tamto. Obarczanie winą sędziego?? A bo pan sędzia ma pół dnia na analizę sytuacji lub powtórki video do analizy… Z mojej perspektywy sędzia źle nie wypadł (ale nie perfekcyjnie) i myślę że jeszcze o panu Wojciechu Myciu usłyszymy… No ale wracając logiczne jest że się ma ból dupy po takim meczu ale fakty są takie że to Arka jest w finale bo jedną bramkę więcej miała i za pół roku nikt nie będzie pamiętać w jakim stylu się tam dostała. No chyba że wygra ten finał to wtedy poleci fala a że to system losowania niesprawiedliwy a że to i tamto trzeba poprawić. Jeszcze kończąc jest jeden duży plus takiego układu finału. Na trybunach będzie bardzo fajna atmosfera niezależnie od tego kto będzie zwycięzcą tego finału wręcz bym rzekł że po 2-ch latach plucia się jednych na drugich i odwrotnie będzie nareszcie na tyle fajnie że jak ktoś przyjdzie z rodziną to nie będzie raczej miał powodów do obaw :)

wpDiscuz