Szamoobrona
Borek zjednoczy środowisko? Przed świeżo upieczonym promotorem boksu duże wyzwanie
Inne sporty

Borek zjednoczy środowisko? Przed świeżo upieczonym promotorem boksu duże wyzwanie

Mateusz Borek 41. promotorem w historii polskiego boksu i oficjalnie głównym organizatorem gali Polsat Boxing Night. Co to oznacza dla rodzimej szermierki na pięści? Tuż po ogłoszeniu uzyskania licencji przez znanego dziennikarza, Łukasz „Juras” Jurkowski napisał na Twitterze górnolotne: „Trzymam kciuki za dźwignięcie polskiego boksu”. Czy Borek ma aż taką moc sprawczą?

Promotorzy w historii polskiego boksu byli tak różni, jak pogoda w marcu. Pierwszymi zostali  legendarny Jerzy Kulej i Ryszard Telluk. To oni podjęli się misji wprowadzenia boksu zawodowego na nasze podwórko. Na debiutanckiej gali tandemu Kulej-Telluk swoją drugą walkę stoczyć miał Przemysław Saleta. Całą operację wspomina następująco: – Kilka dni po parafowaniu umowy, do Polski przyleciał reprezentujący moje interesy w Stanach Gary Trevet. Polscy promotorzy zaproponowali nam walkę o międzynarodowe mistrzostwo kraju. Moim przeciwnikiem miał być Ian Bulloch, z zawodu górnik. „Ok. A kto wystąpi w walce wieczoru?” – zapytał z zainteresowaniem Gary. „O, właśnie ten pan” – wskazał na ścianę biura Telluk. Wisiał na niej wielki kolorowy plakat George’a Foremana. „To niemożliwe. George walczy 7 grudnia z Jimmym Ellisem w Reno” – zauważył przytomnie Trevet. „Planujemy przeniesienie tej imprezy do Katowic” – rzucił zupełnie niezrażony organizator.

Gdy pojawił się w Polsce boks zawodowy, automatycznie zyskał otoczkę tajemniczości – opowiadał mi przed dwoma laty Andrzej Wasilewski, bezsprzecznie najpotężniejszy promotor w kraju. – Kilku panów wątpliwej kondycji moralnej usłyszało o Las Vegas, MGM Grand i zapragnęło zarobić te mityczne miliony. Na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych powstało parę grupek, których właściciele licząc na rychły i wysoki zysk zrobili sobie ochoczo wizytówki z napisem: „promotor bokserski”. Czasami byli to spadochroniarze z innych biznesów. Po jednej, góra dwóch imprezach padali. Szybko okazywało się, że zamiast zarobku jest dokładka. Że nic samo się nie zrobi. Mówimy tu o quasi-promotorach, począwszy od legendarnego pana Bagsika, po innych dżentelmenów, których albo nie ma już wśród nas, albo odpoczywają w licznych „sanatoriach” rozsianych po całym kraju. Boks kojarzony jest z szarością, niekiedy słusznie.

Gdy „Don Wasyl” rozpoczynał działalność w sporcie, funkcjonujący na rynku promotorzy straszyli go szybkim wykurzeniem z biznesu. Z czasem wynajął nawet ochronę. – Grożono mi we Wrocławiu, grożono w Opolu i w innych miejscach. Słyszałem, delikatnie mówiąc, że dla własnego bezpieczeństwa powinienem trzymać się z dala od miasta. „Wstawiamy szlaban na wjazd, jak go miniesz – strzelamy” – okazało się, że były to wyłącznie książkowe deklaracje. Pewni ludzie przedawkowali amerykańskie filmy.

Najciekawszą postacią wśród spadochroniarzy, o których napomknął Wasilewski, był z pewnością wyróżniony Bogusław Bagsik, w 91 roku ósmy z najbogatszych Polaków według „Wprost”.  To człowiek zamieszany w głośną „Aferę Art-B”, po której wybuchu uciekł do Izraela (Bagsik ma żydowskie pochodzenie).

W polskim boksie działał jak w biznesie – z rozmachem. Jego szwajcarska grupa promotorska CENG AG 12 Rounds zrobiła zaledwie jedną galę. Za to jaką. Z pokazem sztucznych ogni, koncertem Perfectu i Andrzejem Gołotą oraz Tomaszem Adamkiem w walkach wieczoru. „Góral” był wówczas po porażce z Chadem Dawsonem. Jego kariera stanęła pod znakiem zapytania, Don King długo nie organizował mu żadnych pojedynków. Bagsik wykupił Adamka od ekscentrycznego amerykańskiego promotora za prawie milion dolarów. – Przekonywali, że chcą zbudować najsilniejszą w Europie grupę bokserską. Problem w tym, że dla nowego tworu za długo nie popracowałem – pisze w autobiografii  pięściarz z Gilowic. – Po zorganizowanej z wielką pompą gali w Katowicach pojawił się problem, kto za nią zapłaci. Bagsik spakował walizki, a ja zerwałem z nim kontrakt, za co Polski Związek Bokserski odebrał mi licencję pięściarza. Zostałem na lodzie.  

Mówi inny pięściarz boksujący dla kontrowersyjnego biznesmena: – Dla mnie działalność tej grupy to była jedna wielka ściema. Może chodziło o jakiś skok na kredyty? Zanim zdążyłem cokolwiek podpisać, przelali mi na konto pięć tysięcy złotych. Minął kolejny miesiąc, sprawdzam stan środków i nie wierzę – kolejna piątka. „Oni załatwiają się pieniędzmi, czy co?”. Wczytuję się w kontrakt – jest skonstruowany tragicznie, przedsięwzięcie opiera się na zaufaniu – ale podpisanie go może mi się opłacić. Miesięczne stypendium pięć tysięcy, minimum 25 za walkę. Ich prawnicy namawiali: „podpisz”, Adamek mówił: „podpisz”, no to podpisałem. I trach! Na moim koncie kolejne pięć tysięcy! Biznes upadł i wreszcie za sam pojedynek nie dostałem złamanego grosza. No, ale miałem już w kieszeni 15 „koła”.

Polski boks zawodowy znormalizował i sprofesjonalizował cytowany wcześniej Wasilewski. „Don Wasyl” jest założycielem i współwłaścicielem Knockout Promotions. Były aplikant adwokacki wytrzymał początkową presję Klausa Peter-Kohla, który ze swoim Uniwersum chciał zmonopolizować rynek Starego Kontynentu i dziś zarządza najsilniejszą grupą promotorską w Europie Środkowo-Wschodniej.

Najbardziej charakterystyczną innowacją, na jaką się zdecydował, było wprowadzenie stałych pensji dla pięściarzy. W czasie jednej z naszych rozmów, wyjawił mi, że zdyskwalifikowanemu za doping Dawidowi Kosteckiemu płacił co miesiąc „stawkę dyrektorską”. Taka taktyka brała się z założenia, iż z uwagi na słaby materiał z boksu amatorskiego, nie da się traktować naszych pięściarzy inaczej niż skarbonki, do której należy dorzucać kolejne monety. Wasilewski oszacował, że ukształtowanie zawodnika kosztuje od pięciuset tysięcy do miliona dolarów. – A przecież inwestycja jest niepewna. Młodemu pięściarzowi dojście do szczytu bokserskich umiejętności zajmuje średnio 7-8 lat. W międzyczasie pięściarz może się rozmyślić, mogą przytrafić mu się poważne kontuzje, różne przygody życiowe, wypadki drogowe – sytuacje, których jako grupa nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Efekt finalny jest zawsze jedną wielką niewiadomą. Jeżeli spośród pięciu zawodników, których wzięliśmy pod opiekę, międzynarodową karierę zrobi choćby jeden, to i tak jest cud. A pamiętajmy o tym, że przez te kilka lat płacić musieliśmy całej piątce: comiesięczne pensje, obozy, gaże za walki, gaże dla rywali, dziesiątki biletów lotniczych. Satysfakcja finansowa zaczyna się ewentualnie dopiero na wysokim poziomie sportowym. Wcześniej należy tych zawodników – mówiąc brzydko – wyprodukować.

Pytanie, czy to udało się Wasilewskiemu? Przeciętny wynik sprzedaży PPV znakomitej sportowo walki Głowacki-Usyk rzuca nowe światło na kazus.

W KnockOucie nie brakuje dobrych pięściarzy. Są byli mistrzowie świata (Włodarczyk, Głowacki), jest medialny Szpilka, perspektywiczny Sulęcki. Mimo to, konkurować sprzedażowo z KSW mogą wyłącznie od lat pożądane zestawienia Szpilka-Zimnoch i Szpilka-Włodarczyk. To rodzi  wątpliwość, czy Wasilewskiego nie będzie korcić, by powoli odzyskiwać to, co włożył. A na pewno mógłby zarobić nie tylko dopuszczając do brutalnej polsko-polskiej weryfikacji, lecz także wypuszczając swoje największe asy na rzeź. Korzystając ze współpracy z Leonem Margulesem i Alem Haymonem zorganizować Polakom kasowe walki w Stanach, które niekoniecznie są na dziś gotowi wygrać.

W dziedzinie cieszących się największą popularnością nad Wisłą starć bratobójczych prym powinien wieść nowy gracz na rodzimej scenie – Mateusz Borek. Dotychczas dziennikarz i ekspert boksu, który z szermierką na pięści związany jest od najmłodszych lat, czym podzielił się ze mną podczas wywiadu. – Jestem z Dębicy, miejscowy Igloopol był bokserskim mistrzem Polski. Co niedzielę chodziłem na dziesiątą do kościoła i uciekałem przed błogosławieństwem, żeby na jedenastą zdążyć na ligę boksu. Tata mojego kumpla był kierownikiem sekcji bokserskiej Igloopolu i zawsze dostawaliśmy bilety przy samym ringu. Znałem tych wszystkich sportowców, medalistów wielkich imprez. Przez lata bardzo ciężko było mi pokazać Polsce, że się tym interesuje, że się na tym znam, bo też nikogo to nie obchodziło.

Borek to twarz telewizji Polsat, która zrewolucjonizowała spojrzenie na polski boks. Czołowy komentator piłkarski od lat prowadzi nowatorski program „Puncher” oraz obsługuje dziennikarsko transmitowane przez stacje gale. Mówi się, że to za jego sprawą za oprawę audiowizualną Polsat Boxing Night od paru edycji odpowiadają współwłaściciele  KSW.

2016.02.25 KRAKOW KONFERENCJA PRASOWA PRZED GALA POLSAT BOXING NIGHT SPORT BOKS NZ RAFAL JACKIEWICZ MATEUSZ BOREK MICHAL SYROWATKA FOT MICHAL STAWOWIAK / 400mm.pl

Dziennikarz sportowy wchodzi na rynek podzielony na grupy wspierane przez Polsat (KnockOut Promotions, Tymex Boxing Promotions, AG Promioton, Fight Events) i kilka mniejszych podmiotów (Thunder Promotions, Silesia Boxing, Wschodzący Białystok, Boks  Poznań Profi).

Tymex i AG Promotion od niedawna ściśle ze sobą współpracują. Wszystko wskazuje na to, że zarówno Andrzej Gmitruk, jak i Mariusz Grabowski pozostają w dobrych stosunkach z nowym promotorem. Tak należy odczytywać występ na najbliższej PBN Mateusza Masternaka – zawodnika Tymexu, którego do walk przygotowuje doświadczony trener.

Czekam z niecierpliwością na debiut Mateusza Borka w roli promotora. Informację, że będzie odpowiadał za zestawienie walk Polsat Boxing Night VII przyjąłem z dużą radością. To nowe rozdanie w polskim boksie – tryska optymizmem Gmitruk. Na czerwcowym PBN, poza Masternakiem, wystąpi na pewno inny z wykreowanych przez niego zawodników – Tomasz Adamek. – Idea gal Polsatu od początku polegała na tym, że występowali na niej zawodnicy z różnych grup promotorskich. Została złamana 17 września ubiegłego roku, kiedy w imprezie w Ergo Arenie wzięli udział jedynie zawodnicy Andrzeja Wasilewskiego – zauważa szef AG Promotion.

Od września jednak stosunki Borka z Wasilewskim się pogorszyły. Promotor Szpilki zarzucił nawet Polsatowi, że stacja niszczy polski boks. – To było absolutnie nie na miejscu – uważa Andrzej Kostyra. – Wszystko wskazuje natomiast na to, że sytuacja na linii Wasilewski-Borek została złagodzona i z tego co wiem, znaleziono kompromis. Na najbliższym PBN ma wystąpić także reprezentant KnockOut Promotions.

Nieoficjalnie mówi się, że chodzi o wracającego po kontuzji Krzysztofa Głowackiego.

Dla mnie MB Promotions to szansa na powrót do normalności, jeśli chodzi o środowisko bokserskie. Mateusz zna je, zna jego specyficzny klimat, zna zawodników i przede wszystkim orientuje się w boksie międzynarodowym. Jest kreatywnym, inteligentnym człowiekiem, a z takimi ludźmi zawsze łatwiej o merytoryczny dialog – wylicza Gmitruk.

Dziennikarz został promotorem, co jest zjawiskiem niecodziennym, ale też niecodzienny jest Mateusz Borek, który jest tak wszechstronnie utalentowany jak da Vinci – uzupełnia Kostyra. – Myślę, że da sobie radę. On już właściwie współdziałał przy organizacji poprzednich Polsat Boxing Night. Mateusz ma kontakty i wiedzę. Pokazał, że potrafi zorganizować grupy sponsorów. Mam nadzieję, że MB Promotions to będzie duży sukces.

Czy w kontekście Borka będziemy mówili niebawem o grupie promotorskiej?

–  O to trzeba już pytać Mariana Kmitę (szef sportu w Polsacie) – odpowiada tajemniczo Kostyra. Sam główny zainteresowany podkreśla, że widzi się tylko w roli matchmakera, zapraszającego na swój show zawodników z istniejących już grup.

O pomyśle utworzenia osobnego projektu pod szyldem Polsatu wygadał się na początku zeszłego roku Albert Sosnowski. Koniem pociągowym stajni miał być Mateusz Masternak. – Są czynione ku temu przymiarki – powiedziała mi w maju menadżerka i żona „Mastera” Daria. – Polsat ma wizję i fajnie byłoby, gdyby została zrealizowana. W kontekście zawodników, myślą o wspinaniu się po drabince, rozwoju, tytułach – to bardzo odpowiada Mateuszowi. Liczymy, że wstępny zarys współpracy stanie się w przyszłości dobrze zarządzanym projektem. Raczej pewne jest, że taka grupa powstanie. Czy Mateusz będzie jej główną postacią? Prawdopodobnie.

Polsat to, wiadomo, duże możliwości. A powiedzmy sobie szczerze, mamy kryzys boksu zawodowego w Polsce. I to niezależnie od tego, że paru chłopaków jest wysoko w rankingach  – zaznacza dobitnie Gmitruk, który akurat o formowaniu się nowej struktury nie słyszał. – Spada oglądalność, zainteresowanie. Walczy były mistrz, a hala nie jest wypełniona, tylko praktycznie pusta. Dla zawodników, trenerów i wszystkich tych, którzy w boksie poza wątkiem finansowym mają trochę ambicji Polsat Boxing Night to wyzwanie i szansa. Dlatego gloryfikujemy tę inicjatywę. Na mniejszych galach dobór przeciwników jest bardzo przejrzysty. Zdarzają się niespodzianki, ale generalnie już przed imprezą wiadomo kto wygra. 24 czerwca sytuacja będzie otwarta. PBN pokazuje kto, do czego się nadaje. To ponadwymiarowa impreza.

Czy Mateusz Borek dźwignie polski boks? Jakiś czas temu mówił, że w zawodzie dziennikarza fajne jest to, iż jeżeli napiszesz/powiesz jakąś głupotę, już za dwa dni możesz zrehabilitować się znacznie bardziej trafnym lub błyskotliwym tekstem. Duże gale boksu odbywają się w Polsce co kilka miesięcy. I to jest podstawowa różnica – ewentualną wpadkę, której nie życzymy gwieździe Polsatu, dużo trudniej będzie naprawić. A zła sława będzie się za nim ciągnąć.

HUBERT KĘSKA

Fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (24)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
YanuszYoyko
Drużyna-A

Niech najpierw odzyska domenę mbpromotions

Tulismanore
Jagiellonia

Przeciez ją ma

Krzysiek111
Legia Warszawa

Jak ma zastrzeżoną nazwę to odzyska ją szybko

eneene5

Fajnie by było jakby ktokolwiek dźwignął polski boks, ale (jeżeli to prawda) PPV z Adamkiem wydaje się skokiem na kasę. Kariera polskiego boksera to w skrócie: 20 walk z dziadkami i nabijaczami rekordów, później negatywna weryfikacja (najczęściej dzwon i TKO) z średniej klasy zawodnikiem, powrót do obijania galarety z trzeciej setki rankingów, wybłagana walka o mistrza świata – potężne KO powodujące utratę zdolności wysławiania się i racjonalnego myślenia, u schyłku oczywiście „walka 100lecia”, a raczej „Fight of the century”, następnie kolejne powroty i walki tysiąclecia z Saletą/Najmanem/Gołotą. Borek pewnie chciałby zrobić z pięściarstwa polskiego coś na wzór KSW, gdzie średniacy, czy klauny jak Burneika/Popek przynoszą odpowiednie dochody. Na ten moment w MMA i boksie mamy królów facebooka z pasami Polsatu i nic więcej… Nikt chyba nie uwierzy, że np. w królewskiej kategorii cokolwiek zdziała Szpilka (widział ktoś tak znokautowanego pięściarza, który podniósłby się i zdobył pas?!), Wawrzyk (niech Bogu dziękuje za doping, który uchronił go przed walką z Wilderem), Adamek (tu nie trzeba komentarza…). Osobiście chciałbym, żeby Izu cokolwiek ugrał w wadze ciężkiej, bo przynajmniej jak otwiera usta to nie kaleczy języka, mówi z sensem i nie trzeba się za niego wstydzić.

Phelek

Na końcu piszesz o 31-letnim uczestniku Tańca z Gwiazdami, który po pokonaniu aż 16 zawodników dostał po gębie od Breazeala?

Wacław Grzdyl

dostał, ale jak pięknie :)

Fort Czerniakowski
Legia

może i dostał, ale przynajmniej boksu trochę pokazał a w ostatnich latach poza nim i Głowackim z Huckiem to dobrze walczącego Polaka nie widziałem. Drewno na drewnie i drewnem pogania, taki to nasz boks

jankrzywosad

No fajnie, w wieku 31 lat zawalczył z pierwszym nie-kelnerem i skończył na dechach, bo nie ma odporności, a paliwa starczyło mu na cztery rundy. Taki Włodarczyk może i jest drewniany, nie wygląda jak kulturysta, ale Ugonoh nie dorasta mu do pięt. A ze zwycięskimi mistrzowskimi horrorami na terenie przeciwnika z Greenem czy Czakijewem może się równać tylko Główka nokautujący Hucka. Wcześniej (do momentu walki z Kliczką) świetny był Adamek. A obecnie wyżej od Izu stoją też akcje Wacha czy Szpilki, więc bez przesadnego podniecania się tym ładnie mówiącym po polsku murzynem.

Roman Kolton

Matti to znaczy ja powiem tak . Zycze ci powodzenia jako Promotor ale mam nadzieje ze nie zapomnisz o Cafe Futbol gdyz po tym jak stracilismy Kowala i Bozydara , Marcin i Czarek musza robic za Ekspertow podczas gdy ja prowadze program . Potrzebujemy swiezej krwi typu Gianni , Artur Wichniarek lub Adam Matysek inaczej z programu zrobi sie kabaret

Tomasz Hajto

Dzięki ROKO, że o mnie wspomniałeś. Mati dostanie 23% do swojej zajebistości.

Roman Kolton

Gianni to znaczy ja powiem tak . Znany jestes z cietego jezyka i moim zdaniem jestes idealnym kandydatem aby zastapic Kowala ,ktory predzej czy pozniej wroci do naszej druzyny

Mateusz Borek

Romeczku kochany, dla mnie futbol to priorytet. W boks bawię się hobbistycznie.

Roman Kolton

Matti trzymam cie za slowo !

emperor

zgłaszam się do tego co zajął nicka Mateusz Borek, by nie robił sobie jaj i skontaktował się ze mną jak najszybciej!

emperor

A, przepraszam, to żona zrobiła mi żart. Przedwczesny alarm;)

Devorious

„Andrzej Wasilewski, bezsprzecznie najpotężniejszy promotor w kraju.” i zarazem największy nowotwór tego sportu w naszym kraju

jankrzywosad

Lubię Borka, cenię za pasję i wiedzę, ale nie jestem zbyt optymistycznie nastawiony do tego pomysłu. Przede wszystkim dlatego, że boks zawodowy to w zasadzie już tylko biznes z niewielką domieszką sportu. Po co się w to babrać? W żadnej innej dyscyplinie nie opowiada się na okrągło tyle o pieniądzach. Nie liczą się trofea, tylko wypłaty. Nawet sami bokserzy tego nie ukrywają. Czasami coś tam przebąkną o jakimś pasie, ale i tak zaraz dodadzą, że oczywiście przede wszystkim kasa musi się zgadzać.
I później mamy te śmieszne polsatowskie gale z legendarnymi „słowakami” i „węgrami”, którzy za czapkę gruszek wychodzą na ścięcie do naszych lokalnych „prospektów”, by później oni po odpowiednio dobrze nabitym rekordzie i wysokiej pozycji w rankingach (często kompletnie bezpodstawnie, ale to już załatwia niezwykle skuteczny w tej kwestii Wasilewski) robili za takich „słowaków” czy „węgrów” w starciu z prawdziwą światową czołówką. Z tą różnicą, że wtedy już za dobre pieniądze. Idealnym przykładem takiego prowadzenia są Paweł Kołodziej lub Andrzej Wawrzyk. Lata obijania kelnerów na polskich galach, później szybki wpierdol z pierwszym poważnym rywalem. Ludzie przestają się już na to nabierać. Te podrzędne gale z Legionowa („polskie Las Vegas” haha) mają zawsze ten sam scenariusz: nasi „gwiazdorzy” vs „zagraniczny szrot. 99% tych walk ma murowanego faworyta, co za tym idzie jest kompletnie nieatrakcyjna z kibicowskiego punktu widzenia. Natomiast gdy ma już dojść do jakichś ciekawszych pojedynków, to trzeba zorganizować galę w PPV, sprowadzić rozpoznawalne nazwisko (tak jak teraz Adamek) i liczyć, że ten przysłowiowy „Janusz” da się naciągnąć. Tylko ilu jest takich, którzy zapłacą 40-50zł za kilka walk (z czego te pierwsze to typowe zapchajdziury)? Tyle to kosztuje miesięczny abonament na nc+ i eleven, gdzie ma się przez 30 dni niemal codziennie mecze z najlepszych lig świata + LM i LE. Wychodzi jakieś kilkadziesiąt meczów piłkarskich topowych drużyn vs kilka marnych walk bokserskich jednego wieczoru. I tak się dziwię, że zawsze uda im się znaleźć trochę takich naiwniaków, którzy dadzą się wydoić by zobaczyć po raz enty pozbawioną wartości sportowej pożegnalną walkę Adamka.
Nie wiem jak miałby tu coś zmienić Borek ze swoją grupą promotorską. Musiałby być jakimś cudotwórcą, albo znaleźć niezwykle bogatego sponsora, który sfinansowałby gaże pięściarzy bez konieczności dojenia widza w PPV.

Mnie martwi ogólny spadek jakości polsatu, na siłę promują te cyrkowe gale bokserskie i KSW, a cierpią na tym pozostałe sporty. Piłkę realizują coraz gorzej, tracą kolejne prawa, jak tak dalej pójdzie, to marnie skończą.

Wacław Grzdyl

Tak to pokrótce wygląda, jeszcze co chwila któryś z tych naszych miszczów trafia albo do pierdla (Szpila, Kostecki, Rekowski) albo wpada na dopingu (Wach, Wawrzyk) albo jedno i drugie (Kostecki). A polsat się kompromituje, jak skończą się eliminacje do MŚ to nie będzie miał w swojej ofercie praktycznie nic ciekawego. Bo nawet z boksu już przestali pokazywać najciekawsze wydarzenia poprzestając na swoich tandetnych galach typu Zimnoch vs wyrwany z budowy Mollo, albo Brodnicka vs Fryzjerka

jankrzywosad

Do polsatowskich skompromitowanych miszczów można jeszcze dodać Materlę, a do gal te śmieszki z Pudzianami i Popkami.
Z boksu kiedyś pokazywali 90% najważniejszych gal, teraz pół na pół, był np. ostatnio Huck z Briedisem czy Haye z Bellew, ale za to Gołowkin czy Izu + Wilder byli już na c+.

Z praw sportowych ratuje ich siatkówka i tenisowy Wimbledon + męskie turnieje Masters. A jeszcze niedawno mieli ręczną (ligę polską, LM, mistrzowskie imprezy), więcej żużla, MŚ w hokeju, z piłki LE czy chociaż te ochłapy z Ekstraklasy. Nie wspominając o jeszcze starszych czasach, kiedy mieli LM czy Bundesligę. Teraz najpierw zrobili w PPV bardzo przeciętnie Euro 2016 (Euro 2008 było pokazane znacznie lepiej i bez dodatkowych opłat), teraz coraz gorzej pokazują eliminacje do MŚ, co chwilę przepadają im komentatorzy/eksperci, aż doszło do tego, że studio z Podgoricy prowadził „siatkarz” Mielewski. Jeszcze zostało im do skaleczenie młodzieżowe Euro, o co już na pewno postarają się Kowalski, Łapiński czy Ziober.

Wacław Grzdyl

ja już tak zwątpiłem w polsat, że nawet nie sprawdzałem programu pod kątem walki Heya bo uznałem, że na pewno jej nie pokazują, a tu jednak mówisz, że pokazali :)

Pan Wiesio
(L)egia

Sprawa jest prosta, wiadomo chodzi o pieniądz. Adamkowi zrobi się fejslifting, piękną oprawę i filmik jak biega po góach. Następnie da mu jakiegoś emerytowanego ogóra. Na pewno będzie to PPV i zdobędzie pas Polsatu_International. Wraz z nim zawalczą medialni ‚krule i krulowa’ fejsbuka, jak Szpila, zardzewiały Główka czy Dajablo i Brodnicka. Hajs się zgadza.

WalterWhite

Panie Wiesiu co Pan Pie*****sz jak potluczony

Ref

Walki ogórków Polsatowskich… Tego mam trze a…

rrrado

Boks umiera, potrzebuje nowej krwi, nowych pomysłów, myślę ktoś z wyobraźnią mógłby to środowisko rozruszać. Ten skok na kasę Adamka jak i on sam to co prawda koszmar, bo to chyba jest ostatni bokser jakiego chcę oglądać, jeśli ktoś wchodzi na ring tylko po to bo na koncie się zrobiło pusto to zawsze jest nędza. Mimo tego jak na początek „promowania” boksu w Polsce w wykonaniu Borka może być to niezły pomysł. Nie cierpię tych walk dawnych „sław” boksu, które nie wiedzą kiedy skończyć ale od czegoś trzeba zacząć, oby się udało.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona