Image and video hosting by TinyPic
Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI
Blogi i felietony

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

90 lat ekstraklasy. Ładny jubileusz. Sporo wspominek, zestawień, okolicznościowych grafik, fajnie zmontowanych klipów. 23 z tych 90 lat na moich oczach. Postanowiłem więc stworzyć prywatne podsumowanie, zapraszam was do tego samego.

Pierwszy mecz na trybunach: Ostatnie spotkanie sezonu 1993/94, Legia Warszawa – Górnik Zabrze. Tata był kierownikiem zaopatrzenia w centralnej kolumnie transportu sanitarnego, kolega z pracy załatwił dla nas bilety. Ależ byłem przejęty. Wziąłem jedną z białych koszulek i postanowiłem przygotować ją na tę wyprawę. Z okolicznych murów wiedziałem, że trzeba narysować (L) w kółeczku i najlepiej w koronie. Niestety, pomieszałem barwy i na dole dałem czerwony, a na górze zielony. – Kolory odwrotnie – powiedział mi na stadionie jeden starszy pan. O tyle było to bez znaczenia, że wzór stworzony dzięki trzem flamastrom nie miał szans przetrwać pierwszego prania.

Tamtego dnia siedziałem w domu, a tata pojechał do pracy. W telewizji WOT – lokalny oddział TVP – pokazano trening z dnia poprzedniego (ale ja sądziłem, że to przekaz na żywo), na trybunach całkiem sporo osób. Przerażony chwyciłem za telefon i zadzwoniłem do taty: – Musimy już jechać, na stadionie są ludzie!

Była jedenasta rano.

Tata też do końca nie wiedział, ile czasu przed meczem trzeba się zjawić, ale słysząc mnie rozpaczającego, że się nie zmieścimy, zapowiedział, że przyjedzie z pracy wcześniej. W efekcie jak dojechaliśmy na stadion byliśmy albo pierwsi, albo prawie pierwsi na trybunach. Czekało nas kilka godzin czekania.

A potem największy ścisk, jakiego na Łazienkowskiej byłem świadkiem. Bilety podrabiane na potęgę, więc zapomnijmy o jakimkolwiek limicie, pojemność stadionu stała się tylko ciekawostką. Ludzie wiszący na jupiterach i na drzewach. Zajęte wszystkie przejścia ewakuacyjne, ludzie siedzący sobie na kolanach. Stawka nie byle jaka – po 23 latach Legia mogła zostać mistrzem kraju, już tak nieodwołalnie (rok wcześniej tytuł zabrano, pytałem taty, kim jest Kulesza, o której tyle się śpiewa). Do mistrzostwa wystarczył remis. Mniej więcej na dziesięć minut przed końcem Adam Fedoruk trafił na 1:1.

Ze trzy dni później na Łazienkowskiej w finale Pucharu Polski Legia grała z ŁKS-em. Spytałem taty, czy uda mu się ponownie załatwić bilety. I tak to się zaczęło.

Najgorszy mecz: No dobra, nie wiem, czy najgorszy, ale taki, po którym najbardziej się smuciłem, albo raczej – beczałem! Siłą rzeczy musiał być z wczesnego okresu, gdy jeszcze za bardzo tej piłki nie kumałem i niewiele w niej widziałem. W maju 1995 roku na Legię przyjechał Lech Poznań.

Samego spotkania dobrze nie pamiętam. Na pewno (na pewno?) Zbigniew Mandziejewicz w pierwszej połowie huknął w poprzeczkę, a w drugiej połowie – na tę samą bramkę, od strony Torwaru – gola strzelił Jacek Dembiński. 0:1. W samochodzie się popłakałem i tata powiedział: „Nie płacz, jeszcze nie jeden mecz przegrają”, co dzisiaj wydaje mi się najgorszym tekstem pocieszenia w historii ludzkości, ale wtedy zadziałało kojąco. W każdym razie byłem wstrząśnięty – porażka nie miała wielkiego znaczenia, bo Legia pozostawała liderem z czterema punktami przewagi, ale to był pierwszy przegrany mecz, na jakim byłem. Akurat w tamtym okresie legioniści bili rekord meczów bez porażki na własnym obiekcie – było ich chyba 48 i dopiero po latach Wisła Kraków ten wynik (znacząco) poprawiła. Wejście do kibicowskiego życia miałem więc takie, że meczów u siebie po prostu się nie przegrywa. Nie i już. Nigdy.

Najlepszy mecz: I pusto. Nie wiem. Wszystko się zlewa. Może Legia – Widzew 2:3? Z jednej strony sensacyjnie dążąca do mistrzostwa Legia, z drugiej szalenie mocny Widzew rzucony na kolana? I Widzew, który z tych kolan w nieprawdopodobnym stylu wstaje. Pięć minut, które decyduje o losach sezonu, z przerwą na nieuznanego gola dla gospodarzy na 3:2, co jeszcze bardziej podkręciło emocje.

Pamiętam z tamtego spotkania kilkanaście tysięcy foliowych flag na kijkach, rozdanych przez dobrodziejów z Daewoo, co w tamtych czasach – tak mi się przynajmniej zdawało – było ewenementem.

Najbardziej nielubiany piłkarz: Marek Koniarek. Nie wynikało to z faktu, że strzelił 29 goli w sezonie dla Widzewa Łódź, chociaż oczywiście ta jego regularność momentami doprowadzała do szewskiej pasji. Bardziej irytowało mnie w nim to, że tak na pierwszy i drugi rzut oka… nie umiał grać w piłkę. To znaczy teraz – z perspektywy lat – oczywiście rozumiem, że umiał i to bardzo dobrze, to znaczy miał jakieś cechy, które go odróżniały od innych, ale wówczas był w moich oczach drewniakiem, któremu piłka spadała po nogi, a on – w niezbyt ładnym stylu, trochę jak łamaga – pakował je do siatki.

„Nie ma pieczarek, zajebał wszystkie Koniarek” – śpiewano wówczas, co – przyznajmy – jest kompletnie bez sensu, ale taki był klimat trybun i wszyscy się dobrze bawili. Zresztą okrzyki wymierzone w konkretnych piłkarzy to chyba coś, co zanikło, a kiedyś było w cenie. „Jojko, Jojko bramkę strzel” – i tak dalej. Pamiętam jak Tomasz Sokołowski ufarbował się na blond, a kibice Widzewa skandowali: „Hej blondyna, kto cię dyma?”. Krótkie, zwięzłe, celne, dokuczliwie, uderzające w czuły punkt. Wspaniałe!

Najbardziej lubiany piłkarz: Leszek Pisz. To znaczy najpierw Wojciech Kowalczyk, ale co ja tam go w polskiej lidze widziałem? Lubiłem go, wręcz był idolem, bo jak poszliśmy na ten pierwszy mecz – z Górnikiem – to półtorej godziny przed pierwszym gwizdkiem piłkarze, jeszcze w dżinsach i koszulach, wyszli na boisko, a kilkadziesiąt tysięcy gardeł wrzeszczało: „Wojtek Kowalczyk, Wojtek Kowalczyk”. Pomyślałem sobie wtedy: rany, to jest ktoś!

Ale Pisz to był maestro. On, Maciej Żurawski i Tomasz Frankowski to chyba trzej najlepsi zawodnicy ekstraklasy, jacy za moich czasów w lidze występowali w lidze. Pewnie zależnie od sympatii każdy ułoży sobie ich w innej kolejności, ale gracja, zmysł, inteligencja i charyzma Pisza były niebywałe.

No i te rzuty wolne. Na stadionie ŁKS-u rzucili w niego racą. Piłka była jakoś blisko linii autowej. Pisz odrzucił racę w trybuny (!), a potem strzelił z 30 metrów w samo okienko.

– Mama mnie uczyła, że jak ktoś coś zgubi, to się to oddaje – powiedział dziennikarzom, gdy go pytano, dlaczego rzucił racą w kibiców.

Największa niespodzianka: Ruch Radzionków w pierwszym meczu po awansie do ekstraklasy pokonujący mistrza kraju, Widzew Łódź 5:0. A w Widzewie Łapiński, Siadaczka, Michalski, Gęsior, Szarpak, Wichniarek… No i cała ta ekipa dostała baty od Mariana Janoszki i Józefa Żymańczyka.

Teraz mogę coś popierniczyć, bo jadę z pamięci, ale zdaje się, że kariera Żymańczyka była jakaś całkowicie nietypowa. W najlepszym wieku dla piłkarza wyjechał do Kanady pracować fizycznie, jak wrócił do grał w futsal i to chyba z powodzeniem. W „Przeglądzie Sportowym” był człowiek od grafik/łamania gazety, Piotruś Przychodzeń, który też w ten futsal grał i chyba obaj byli nawet na mistrzostwach świata w Hongkongu. Aż tu nagle Żymańczyk grubo po trzydziestce zadebiutował w ekstraklasie i w pierwszym meczu strzelił gola Widzewowi.

Najgorsza frekwencja: pamiętam mecz z ostatniej kolejki sezonu 1995/96. Na Legię przyjechał Lech Poznań w mocnym składzie (Kryger, Wojtala, Majewski, Reiss, Piskuła, Trzeciak, Dembiński) i dostał 5:1, trzy gole strzelił Jerzy Podbrożny, który w ten sposób żegnał się z Warszawą (w zasadzie większość legionistów się żegnała). Na trybunach tylko 3000 osób, chyba był jakiś protest z powodu cen biletów i kojarzę, że jak wchodziłem na stadion to jacyś ludzie mieli o to pretensje. Śpiewano: „Droższe bilety, my chcemy droższe bilety”.

W każdym razie kibice Lecha w czasie meczu zaśpiewali: „Co was tak mało, hej kurwy co was tak mało”?

I wtedy riposta tych trzech tysięcy osób: „Ilu was było, na Siarce ilu was było”. I po chwili: – Sto pięćdziesiąt! Sto pięćdziesiąt!

Bo to takie czasy były. Kilka tygodni wcześniej na mecz Lech – Siarka faktycznie przyszło 150 osób. Pewnie też istniały jakieś pozasportowe powody.

Największa sportowa różnica między ligą 20 lat temu i dzisiaj: Być może to idealizowanie przeszłości, nie przeczę. Ale do rzeczy – o ile dzisiaj tempo jest większe, taktyka na wyższym poziomie, to jednak kiedyś było bardzo wielu piłkarzy, którzy po prostu potrafili przylutować z dystansu. Zazwyczaj byli niscy i grali na środku pomocy.

Wiadomo – Leszek Pisz, Adam Kucz, Adam Zejer, Andrij Michalczuk, Ryszard Wieczorek, Paweł Miąszkiewicz, Krzysztof Bukalski, Sławomir Wojciechowski, Ryszard Czerwiec, Radosław Kałużny. I tak dalej. Całkiem spora grupa zawodników, którzy jeśli mieli piłkę na 25 metrze, to istniała spora szansa, że trafią w bramkę, a nawet szansa, że trafią do bramki. I to naprawdę była reguła. Wchodziły do ligi GKS Bełchatów oraz Raków Częstochowa i człowiek się zastanawiał: kto tam u nich ładuje z dystansu? Mijało kilka kolejek i było wiadomo: Jacek Berensztajn (Bełchatów) oraz Jan Spychalski (Raków).

Największa niesportowa różnica między ligą 20 lat temu i dzisiaj: Bezpieczeństwo. Kiedyś lano się non-stop, każdy z każdym, jak nie było kibiców gości – to z policją, a jak nie było policji, to rwano krzesełka. Na stacjach benzynowych urządzano tzw. „promocje”, na dworcach kolejowych łapanki. Z sektora gości na Widzewie obserwowało się głównie latające kamienie zamiast meczu (cud, że tam nikt nie zginął), w Poznaniu atak mógł przyjść drogą lądową bądź powietrzną, z każdej strony, także z boiska, na Legii notorycznie toczono bitwy na płycie boiska, bo same trybuny były trochę do tego niewygodne. W 1995 po finale Pucharu Polski policja pałowała wszystkie osoby w szalikach w promieniu kilku kilometrów, dzięki czemu w szkole mogłem pochwalić się fantastycznym, fioletowym siniakiem na pół nogi. Oczywiście rzucano czym popadnie w autobusy (moja siostra niegdyś tak niefortunnie siedziała oknie, że cała zbita szyba poleciała na nią), kradziono szalik, zatrzymywano samochody na trasach dojazdowych. Generalnie – koszmar.

Pamiętam mecz Polonia – Legia na Konwiktorskiej, gdy podpalono budynki gospodarcze. To oczywiście było niebezpiecznie, ale nie aż tak bardzo jak interwencja policji. Ta postanowiła „sprasować” kibiców z obu stron i po prostu krok po kroku ściskała ludzi na jak najmniejszej powierzchni. W efekcie po jakimś czasie prawie nie dało się oddychać, o poruszeniu ręką nie wspominając.

Przyśpiewka, która zapadła w pamięć: „Stalówce Mielec wsadzimy w dupę widelec”, „W Łodzi jest draka, Citko pierdoli Szarpaka”, „Przyjechali, nie wyjadą!”.

Piłkarze, którzy kojarzą mi się z konkretnymi drużynami: Wybieram tylko po dwóch dla każdego klubu, który przez ostatnie 23 lata grał w ekstraklasie.

Ruch Chorzów – Mariusz Śrutwa, Krzysztof Bizacki.
Widzew Łódź – Ryszard Czerwiec, Tomasz Łapiński.
Polonia Warszawa – Igor Gołaszewski, Arkadiusz Kaliszan.
Warta Poznań – Piotr Prabucki, Czesław Jakołcewicz.
Lech Poznań – Piotr Reiss, Jacek Dembiński.
Petrochemia Płock – Rafał Siadaczka, Dariusz Romuzga.
Stal Stalowa Wola – Mieczysław Ożóg, Jaromir Wieprzęć.
Pogoń Szczecin – Robert Dymkowski, Olgierd Moskalewicz.
Wisła Kraków – Maciej Żurawski, Tomasz Frankowski.
GKS Katowice – Krzysztof Maciejewski, Janusz Jojko.
Zagłębie Lubin – Zbigniew Czajkowski, Andrzej Szczypkowski.
Stomil Olsztyn – Paweł Holc, Sylwester Czereszewski.
Hutnik Kraków – Krzysztof Bukalski, Waldemar Adamczyk.
Górnik Zabrze – Marek Szemoński, Mieczysław Agafon.
GKS Bełchatów – Jacek Berensztajn, Radosław Matusiak.
ŁKS Łódź – Tomasz Wieszczycki, Grzegorz Krysiak.
Stal Mielec – Bogusław Cygan, Janusz Kaczówka.
Olimpia Poznań – Grzegorz Mielcarski, Mirosław Szymkowiak.
Raków Częstochowa – Jan Spychalski, Jacek Magiera.
Śląsk Wrocław – Sebastian Mila, Piotr Celeban.
Lechia/Olimpia Gdańsk – Emmanuel Tetteh, Tomasz Unton.
Siarka Tarnobrzeg – Cezary Kucharski, Mariusz Kukiełka.
Sokół Tychy – Bohdan Prusek, Jerzy Dudek.
Amica Wronki – Paweł Kryszałowicz, Tomasz Dawidowski.
Odra Wodzisław – Piotr Rocki, Ryszard Wieczorek.
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Dariusz Pietrasiak, Rafał Lasocki.
Groclin Grodzisk Wielkopolski – Andrzej Niedzielan, Grzegorz Rasiak.
Ruch Radzionków – Józef Żymańczyk, Marian Janoszka.
RKS Radomsko – Igor Sypniewski, Adam Matysek.
Szczakowianka Jaworzno – Dariusz Kozubek, Marek Kubisz.
Świt Nowy Dwór Mazowiecki – Sergiusz Wiechowski, Łukasz Mierzejewski.
Cracovia – Piotr Giza, Marcin Cabaj.
Arka Gdynia – Krzysztof Sobieraj, Bartosz Ława.
Korona Kielce – Grzegorz Piechna, Paweł Golański.
Legia Warszawa – Jacek Zieliński, Leszek Pisz.
Górnik Łęczna – Paweł Bugała, Sławomir Nazaruk.
Polonia Bytom – Jacek Trzeciak, Grzegorz Podstawek.
Jagiellonia Białystok – Tomasz Frankowski, Rafał Grzyb.
Lechia Gdańsk – Paweł Buzała, Sebastian Mila.
Bruk-Bet Nieciecza – Artem Putiwcew, Bartłomiej Babiarz.
Piast Gliwice – Radosław Murawski, Jakub Szmatuła.
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Damian Chmiel, Robert Demjan.
Zawisza Bydgoszcz – Jakub Wójcicki, Kamil Drygas.

Najbardziej irytujący sędzia: Było ich wielu, większości z czasem skrócono nazwiska, co oznacza, że być może wcale nie byli tacy słabi, tylko po prostu ich cel różnił się od celu kibiców. Z tych wszystkich patafianów, którzy oszukiwali przez lata, najbardziej jednak utkwił mi w pamięci Krzysztof Słupik, który ani nie potrafił sędziować (nawet jeśli drukował, to też nie potrafił), ani nawet nie potrafi biegać (pieprzona czapla), a i z oczu mu źle patrzyło, i – za przeproszeniem – z mordy. Absolutny wzór arbitra, którego nie da się lubić.

Najbardziej charakterystyczny trener: lata wcześniejsze to Franciszek Smuda, który zjawił się znikąd i tak śmiesznie wciągał ślinę podczas udzielania wywiadów (potem się tego oduczył). Pamiętam wywiad chyba ze stadionu w Mielcu, gdzie ktoś mu z trybun dogadywał, a „Franz” nagle przerwał rozmowę, odwrócił się i krzyknął coś w stylu: „Ty tu chamie możesz truskawki sadzić!”. Może ktoś znajdzie to na Youtube?

Później fantastyczny popis dali Bogusław Baniak i Albin Mikulski, gdy do kamery krzyczeli: „To jest, kurwa, polska liga!” i jeden przez drugiego się bardziej popisywali. Może ktoś znajdzie to na Youtube?

A ostatnie lata to już dominacja Michała Probierza, o którym można wszystko powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest nijaki.

Największy przekręt: mecz GKS Katowice – Górnik Zabrze w 1994. Wprawdzie to tuż przed moją pierwszą wizytą na stadionie, ale sporo się o tym mówiło w kolejnych miesiącach. Przypomnijmy – Górnik wygrywał na stadionie „Gieksy” 1:0 w 72 minucie. Wtedy zgasło bądź zostało zgaszone oświetlenie. PZPN nakazał… powtórzyć mecz od początku (!) i zakończył się on wynikiem 1:1. Mówiono, że światło kazał zgasić Marian Dziurowicz.

Nieistotne zdarzenie, które pamiętam po latach: Maciej Szczęsny uderzający z główki kibica Stali Stalowa Wola. Sędzia doliczający osiem minut w meczu Polonia Warszawa – Wisła Kraków. Piotr Rocki i jego cieszynka: zawodnik idący na czele niby orkiestry dętej.

Moja jedenastka 23 lat: Szczęsny – Łapiński, Zieliński, Kiełbowicz – Radović, Pisz, Gęsior, Czerwiec, Kosowski – Żurawski, Frankowski. Nie przywiązujcie się do niej, bo specjalnie bazowałem na pierwszych skojarzeniach. Gdybym zastanawiał się dłużej, pewnie stworzyłbym jeszcze 10-20 różnych wersji i wciąż nie byłbym pewny, pod którą mogę z czystym sumieniem się podpisać.

KRZYSZTOF STANOWSKI

KOMENTARZE (146)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

jeremy

chyba w Astrze Krotoszyn :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

N.

82 czy 83, więc jak zaczął kojarzyć piłkarzy, to Okoński był już z poprzedniej generacji…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

DerbyMakinka

chyba raczej: ” Przyjechali, nie wyjadą stąd ! „

Tulismanore
FC Albatros

Chyba nie.. Jak to w ogole krzyczec?

Krzyczalo sie: Przy-je chali! – Nie-wy-jadą!!

DerbyMakinka

to chyba u ciebie tak krzyczeli:-)

Tulismanore
FC Albatros

No chyba nie tylko u mnie baranie skoro Stanowski wymienia ja jako jedna z trzech najbardziej zapamietanych przez 23 lata ogladania ekstraklasy. Bezmozgu.

DerbyMakinka

faktycznie Stanowski to Bog i jego słowo jest swiete bo był na każdym meczu w Polsce. walnij się w ten pusty łeb kretynie!!

sztrasburger

Gimnazja zlikwidowane a pozuom 13 latkow ciagle niezmienny. Jak mozna tyle kwasu wypluc za slowa przyspiewki sprzed 20 lat? Naprawde w zyciu nic w was nie budzi wiekszych emocji niz to jakimi dokladnie slowami obrzucalo gowem w latach 90?

Tulismanore
FC Albatros

Jaki ty jestes tepy, ja pierdole. Przeciez to co ktos zapamietal i napisal to nie jest opinia ze trzeba sie z nia zgadzac lub nie, co? Przeciez on napisal to ze mu sie kojazy po 23 latach i napisal ta przyspiewke. Ja potwierdzam ze tak sie spiewalo.

A ty mi pierdolisz ze tylko u mnie. Skoro to nie ja pierwszy napisalem tylko Stanowski to chyba nie kurwa tylko u mnie co? I skoro przyspiewek jest tysiace a on wybral 3 i w tym jest ta akurat to chyba swiadczy o tym ze raczej byla popularna co?

Kurwa, skad takie bezmozgie pajace sie biora… Szok…

cis

Bylem na meczu Lech-Siarka. Pamietam, bo kolega z klatki obok Tomek Bekas strzelił bramkę. A 90minut podaje frekwencję na poziomie 100 osób. http://www.90minut.pl/mecz.php?id_mecz=70376

sandman

Dzięki za ten felieton. I we mnie się wspomnienia odezwały. Pierwsze mecze z połowy lat 90′, wtedy jeszcze Górnik Konin, pierwsze awanse do drugiej klasy rozgrywkowej, później Aluminium Konin, niezły skład, skandaliczny finał PP. Jest sentyment.

N.

5:3 z Amicą Wronki w plecy. Pamiętam, po drodze Amica wyeliminowała Legię 3:0, ale w PS czy Naszej Legii pisali o drukarni we Wronkach…Mecz nie był nigdzie transmitowany, finał już tak, gdzie przekręty były tak bezczelne, jak mocne kopyto miał Siadaczka.

vincent van cock

Chyba najbardziej bezczelny i ewidentny wałek ,cała Polska widziała ale pzpn tym razem nie

DerbyMakinka

największy przekręt to „niedziela cudów” – może ktoś znajdzie na YouTube:-) ??

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

N.

Ten sam Lech śpiewający do Legii „co was tak mało!” chwilę wcześniej zostawił na Ł3 wszystkie swoje flagi. Jedna jeszcze wisi w garażu u koleżki…Piękne lata 90-te, co mecz to coś się działo.

DerbyMakinka

łeee tam lepsza była koronacja Lecha w 2004 po zdobyciu PP
i płaczliwy głos Hadaja „spokojnie to tylko sport” do wkurwionych kibicow cwelki na trybunach:-)

Tomasz14

Legia-Górnik 93/94 pamiętam byłem. Sędzia Redziński Sławomir nie bał się słusznie wyrzucić Mielcarskiego z boiska. A po meczu feta. Piękne czasy.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Na szczęście, w 1995 naszemu przyszłemu Naczelnikowi na Weszło Jacek Dembiński złamał serce i rozbeczał na 0:1.
Niby dawno, a wciąż raduje… 😉
PS i jak tak wracamy, to jak przypominał Paweł, w 1992 Legia poprzez SPISEK braci Piszów nie spadła dzięki korumpcji z ekstraklasy…
Szkoda, że wtedy była taka tolerancja dla Legii, jak… do dzis!

baran

Też pamiętam. Na początku meczu Mielcarski wchodzi sankami w Wedzynskiego. Juz wtedy czerwona się nalezala. Kawał chama. Dlatego bawia mnie teraz komentarze eksperta szanujacego zdrowie zawodników.

gryf01

Atmosferę popsuła trochę wiadomość po meczu, że był to ostatni mecz tego świetnego arbitra.

baran

Sarkazm jest zbędny. … Mielcarski powinien już w pierwszych minutach meczu wylecieć z boiska moim zdaniem. Tak jak wszedł dwoma wyprostowanymi nogami od tyłu w achillesy Wędzyńskiego, to ja bym nie wstał. I powtórzę – kawał boiskowego bandyty. Bez względu czy to był ostatni mecz sędziego…. Ale pewnie lepiej sobie wytłumaczyć, że to wyłącznie sędzia zawinił.

strus

Ten mecz z Górnikiem to chyba dla każdego kibica Legii najważniejsze spotkanie ligowe ostatnich 25 lat. To mistrzostwo miało wtedy niesamowicie słodki smak. Czasy były siermiężne ale już nigdy nic takiego się nie przeżyje. A najlepszy piłkarz to oczywiście Leszek Pisz!

fronda

Tak ten mecz to dla kibicow legii najważniejsze spotkanie.Chodzi ten wydrukowany prze Redzińskiego ,który wyrzucił trzech piłkarzy Górnika remis?To faktycznie patafiany macie co wspominać.
Probierz to zwykły burak i zarozumialec.Taki klon Leńczyka.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

strus

No przynajmniej wiadomo, że dla Lecha najważniejsze wydarzenie to mistrzostwo 1993. A co do meczu z Górnikiem to sędzia wyrzucił tylko trzech. Nie wiem jakim cudem taki Mielcarski wytrwał do końca. Wcześniej w pucharze polski załatwił Mandziejewiczowi operacje.

fronda

I tym meczem zakończył drukarz karierę.Ma się czym Stano fascynować.Pierwszy mecz i od razu druk.

DerbyMakinka

my już dawno o tym mistrzostwie zapomnieliśmy
za to wy w 2004 i 2007 skamleliście do PZPN składając pisma żeby wam ten tytuł „zwrócili” :-)

N.

W zasadzie to Lech, jak spadkobierca Amiki Wronki powinien zwrócić PP Aluminium Konin . Drukarnia straszna w finale…

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Legia też powinna zwrócić te lania i masakracje w LM Trencinowi…

fronda

To kiedy Legia zawiesiła działalność?w 38?a później jako kto wznowiła?

N.

Sekcja piłkarska Legii -owszem, rozwiązała się w 1938 r, potem w 1945 r znów się zawiązała. Czy Legia przestała istnieć? Nie. Legia to klub wielosekcyjny.Czego o Amice powiedzieć nie można.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

DerbyMakinka

aha czyli twoim zdaniem po niedzieli cudow PZPN powinien przyznać tytuł Legii i sprawę zostawić tak jak jest i udawac ze nic się nie stało??
to byłby dopiero szczyt hipokryzji.
poza tym ciekawe gdyby na 3 miejscu w tabeli w tamtym sezonie był inny zespół zamiast Lecha, też byscie tak darli mordę ze wam się wielka krzywda stała. nie sadze.
wiec to hipokryzja do kwadratu:-)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

DerbyMakinka

już wiem o co ci biega kolego !
kupiliście mecz, a kupiony tytuł wam odebrali !
faktycznie skoro coś kupiliście powinniscie to dostać !!
jaki niedobry ten PZPN !!
normalnie okradli was w biały dzień !!
biedną Ległe okradli z kupionego tytułu:-):-):-)

jaki chichot historii: okradli złodzieja:-)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

DerbyMakinka

tu masz historię prawdziwego złodziejstwa,

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

N.

Nie Mandziejewiczowi, tylko Ratajczykowi nogę złamał. Jest ten mecz gdzieś na YT, w skrócie polowanie na nogi. Ładnie brzmią opowieści o kupionym sędzi, póki nie obejrzy się tego meczu raz jeszcze. Dziś gdzieś w 30 min byłby mecz już zakończony.

strus

W pucharze to akurat Mandziejowi. Rataj też był kontuzjowany ale na mecz ligowy wrócił. Mandzia już nie. Kosili wtedy (w pucharze) równo z trawą bo nie mieli już szans na awans (w W-wie przegrali 5:2), a zaraz czekał decydujący mecz o tytuł. Później były opowieści o moralnym mistrzostwie. To jakby Legia wycięła pół Realu Madryt i później opowiadała, że sędzia załatwił im wygraną.

N.

Mandziejewicza to przypadkiem Janas nie odstawił za granie w siatkówkę w polu karnym? Mi się zawsze wydawało, że Szemoński złamał nogę Ratajczykowi. Ale może mylę sezony, a na 90-min tego nie sprawdzę.

jeremy

dodać też należy, że w trakcie sezonu złapali jednego Ukraińca (Zub?) z Legii na dopingu. Ale zamiast walkoweru była kara indywidualna, bo w regulaminie stało, że żeby był walkower to muszą być „zawodnicy” na koksie a nie zawodnik :)

DerbyMakinka

nie do końca tak było.
wysłali potem 2 probke do Moskwy, w końcu Legia to filia CSKA i w tej probce oczywiście juz nic nie znaleziono:-)
wtedy był walkower i na chwile mistrzem był ŁKS.

strus

No właśnie nie każdy pamięta, że wcale nie chodziło wtedy o ostatnią kolejkę. Przynajmniej nie na początku. Gra szła o to czy można Legię ukarać za to, że jeden zawodnik był na dopingu. Dopiero kiedy okazało się, że w myśl przepisów nie można stosować odpowiedzialności zbiorowej, poczęły rozbrzmiewać głosy oburzenia na wyniki słynne „cała Polska to widziała”.

DerbyMakinka

kurwa !! jak dla ciebie te mecze nie były ustawione, to jesteś kompletnym debilem!!
nawet UEFA was wypierdoliła wtedy z Pucharow !

strus

Czytając natomiast twoich wypowiedzi, głowa sama uchyla się przed tak wybitnym umysłem. To nie jest kwestia co ja uważam czy ktokolwiek inny. Chodzi o dowody. A tych pomimo upływu lat jakoś niet.

DerbyMakinka

podważasz decyzje UEFA z tamtych lat?
jakos oni nie mieli wątpliwości tylko ty cos stale blubrasz o dowodach:-)

strus

No UEFA faktycznie powołała specjalną komisję i przeprowadziła śledztwo. PZPN przedstawił im, że mecze były ustawione i tamci już nie wnikali.

vincent van cock

ale ,która czerwona kartka była niesłuszna w/g ciebie ? Remis dawał mistrzostwo , a bramka Szemonskiego nieprawidłowa (piłka wyszła wcześniej na aut)

vincent van cock

Która czerwona kartka była niesłuszna? A o bramce Szemonskiego pamiętasz ,że nieprawidłowa bo piłka za linie wyszła?

lostintrain

Pierwszy mecz Ekstraklasy obejrzany w TV Ostatnie spotkanie sezonu 1993/94, Legia Warszawa – Górnik Zabrze

Pierwszy mecz na trybunach Legia – Polonia 0:3 i Mistrzostwo Polski dla Polonii

Najgorszy mecz: Legia Wisła 2001 1:2 od podpalonej sektorówki Wisły zajęła się część Żylety

Najlepszy mecz: Legia Lech 2:0 2003 rok Do Warszawy przyjechał dawno nei widziany Lech, zwycięstwo L i Piękna dwustronna kartoniada,.

Najbardziej nielubiany piłkarz: Citko

Najbardziej lubiany piłkarz: Wojciech Kowalczyk

Moja jedenastka 17 lat: Boruc-Zieliński-Łapiński-Choto-Sokołowski I- Vukovic- Radovic-Kosowski-Ljuboja-Frankowski-Olisadebe

Największy przekręt: 8 minut

matg87

Poważnie, Śląsk to Sebastian Mila i Piotrek Celeban? Celika rozumiem, ale Sebek? A Darek Sztylka? No dobra każdy ma swoją 11stkę 😛

Tulismanore
FC Albatros

Zdjęcie profilowe matg87 Przeciez on nie podal jedensatki tylko skojarzenie czyli mowisz Slask i co ci pierwsze przychodzi na mysl. Ja przez lata mam skojarzenia z roznymi klubami i jak patrze wyniki na livescore np Hapoel Ber Sheewa – to widze Citke, Fc Sion -Grosicki, Stomil – Chanko,
NEC Nijemingen Niedzielan, Herta wichniarek, Rovaniemi – Ambrozej itd. Widocznie na haslo Slask Stano widzi MIle. Na skojarzenia nie poradzisz.

vincent van cock

całkiem zapomnialem o tej przyspiewce o Citce i Szarpaku , dzięki ,też wolę te zabawne jak z widelcem , niezle też było ” nawet Pan Zdzisław pierdoli Odrę Wodzisław ” i riposta „Pani Zdzisława pierdoli Legię Warszawa ” , trochę wulgarniejsze ale za to bardziej absurdalne czy po prostu debilniejsze : „boli mnie cewa na widok kurwy Widzewa”

matg87

.

klub90pl

„Orlen złodzieje, przez was benzyna drożeje!”

matg87

„wasze matki golą klatki” lub „wasi starzy to Tatarzy”

WhiteStarPower

Wasze matki przetrwalo prawie do wspolczesnosci :) ale mi sie kojarzy ze Slaskimi ekipami glownie.

Ze starych i bezsensownych ale smiesznych „Jebać słonie i Polonie!”

Tulismanore
FC Albatros

Zaglebie – golebie – sosnowieckie psy!

Innowierca
RKS Radomsko

Pamiętne przyśpiewki z niższych lig:
-Odra Opole, ja Odrę w dupę pierdolę
-Ceramika, kurwa dzika!

gnom

Ja z dziecięcych lat pamiętam:
Pogoń śledzie – syfem jedzie!
Nie podam dłoni, tej k… radomskiej Broni!

vincent van cock

z Pogonią w 92/93 to był mój pierwszy mecz , co chwila było o śledziach , dlatego zawsze mi ta zgoda później …. średnio pasowała

kopinavave

Dziś tez bywają ” a my Lecha kurwe Kolejorza wsadzimy do morza niech ta kurwa topi się ”

Czy też :”nasza Legia najlepiej rucha Rucha „

klub90pl

Truskawki Smudy pamiętam i mam jeszcze obrazek w głowie, jak kibice Stali Mielec rzucali kulkami śnieżnymi w stronę Smudy. Może to był ten sam wywiad?

Szkoda że dzisiaj kibice zbyt mocna spinają poślady w trakcie meczu, zamiast co jakiś czas zarzucić „sympatycznego suchego karola” w stronę przeciwnika

Pamiętam jeszcze jakiś materiał podekscytowanego redaktora Zydorowicza chybaw Sportowej Niedzieli o piłkarzu Guillermo Coppola (sprawdziłem w necie jego nazwisko;)), który przyjechał z Argentyny kopać w GKS Katowice

p.s. cieszynki Odry Wodzisław 😀

PanAnatol

To był ten wywiad gdzie rzucali śniegiem w Smudę ale idę o zakład, że krzyczał o malinach a nie o truskawkach

klub90pl

tam ogólnie była jakaś pyskówka z kibicami

wojsal

Te truskawki to chyba maliny były.

Slyboots

Oczywiście, że maliny. Zachowało się na youtube, od 2:40:

kerim27

Fajny tekst dzięki Stano!

jeremy

przecież pierwsze skojarzenie z Petrochemią, Orlenem czy Wisłą (czyli z Płockiem) Irek Jeleń!!

N.

Sobczak, Oraz puszczony mecz z Widzewem w PP , chyba 97 czy 98 rok 2:3 dla Widzewa i koniec zgody Widzewa z Petrochemią. Zresztą dla mnie Nafciarze to tylko Petrochemia. Żadne Orleny, Perto czy cokolwiek innego.

romulus

Najważniejsze mecze w Łodzi to zawsze były derby. Nawet na Legie nikt się tak nie spinal jak właśnie na derby.
A mój pierwszy w życiu mecz to o ironio mecz na Al. Unii Widzewa z Juventusem z Bonkiem już w składzie. Przed meczem dostałem jako jeden z niewielu autograf od Dino Zoffa pod hotelem Centrum. Pan Boniek olał wszystkich cienkim sikiem.

strus

Najlepszy mecz: Legia – Wisła 4:1 (2003)
Najbardziej dramatyczny: Legia – Górnik 1:1 (1994)
Najgorszy mecz: Legia – Widzew 2:3 (wiadomo kiedy)
Najlepszy piłkarz – Leszek Pisz
Największy przekręt – Mistrzostwo Lecha 1993.

DerbyMakinka

N.

Dziwnym trafem nie wspominasz meczu Lech -Legia 3-0, który dał utrzymanie Lechowi, a za chwilę Murawski meldował się w Warszawie. Legia jadąca na ten mecz pociągiem znała już wyniki przed meczem, potem kilku piłkarzy (akurat najmniej winnych wyłapało w Warszawie bęcki po tym).

DerbyMakinka

http://www.90minut.pl/liga/0/liga549.html
tu masz tabele z tamtego sezonu i przestan w koncu się ośmieszać pisaniem tych kompletnych bzdur z dupy wzietych !
Lech ograł Ległe 3:0 i jak wynika z tabeli pozbawił jej udziału w Pucharach stad pewnie to wkurwienie waszych kibicow
A ta wygrana nie zapewniła nam rzekomego utrzymania w lidze bo zrobilismy to wcześniej co tez wynika z tabeli na koniec sezonu.
Poza tym teza ze Legła podkłada się Lechowi bo ten potrzebuje utrzymania jest najwieksza bzdura jaka kiedykolwiek czytałem durny pretorianinie:-)

N.

Zdjęcie profilowe DerbyMakinka – nigdzie nie napisałem prawdy – spójrz na układ tabeli bez dwóch ostatnich kolejek oraz to kto ile punktów zdobył, al. kto ich nie zdobył. Wygrana Lecha 3:0 , przy jednoczesnej porażce Petry dała jej spadek. Gdyby nie dziwna wygrana Lecha z Legią, to Lech wobec mizernej postawy Petry zająłby miejsce za Pogonią Szczecin w tabeli. Przed wyjazdem do Poznania znany był układ – puszczony mecz za transfer Murawskiego. Nim zarzucisz wymyślanie historii z dupy, sam przeanalizuj , co wrzucasz.

DerbyMakinka

dla Ciebe jak Legła dostaje wysoko w czapke mecz jest sprzedany
jak wygrywa wysoko to w pełni zasłużenie
jesteś hipokryta i tyle
poza tym odpowiem tak jak wy w sprawie „niedzieli cudow”
masz dowody? nie? to spier………aj :-)

N.

Jedyne dowody, które można pokazać, to likwidacją Kolojorza, sprowadzenie w jego miejsce Amiki i jej przefarbowanie na Kolojorza. Pasi?

DerbyMakinka

nudzisz…. (ziew)

Wacław Grzdyl

Pamiętam tytuł w gazecie Tempo po tej słynnej niedzieli cudów,
„Cała Polska się śmieje, Legia mistrzem piłkarskiego pokera”
Zapamiętałem bo czcionka w tym tytule była taka nietypowa. pierwszy wyraz „Cała” przypominał mi wyraz „Coca” w logo Coca coli a, że czytać już umiałem to zapamiętałem ten tytuł do dziś :)
Notabene krakowskie Tempo było duzo lepsze od Przegladu Sportowego

gryf01

Haha! To był mój pierwszy mecz w życiu też! Też z ojcem, który jest kibicem Górnika! Pamiętam, że Górnik dostał wtedy kilka czerwonych kartek i ojciec narzekał, że sędzia poprostu nie dał im wygrać choć byli lepsi. Trochę mi wtedy zmącił moją radość z mistrza…
Ach, stare czasy. Prawie o tym zapomniałem. Dzięki!

FC Bazuka Bolencin

97/98 – Wisła która wskoczyła na pudło po serii wiosennych zwycięstw po przyjściu Tele-Foniki
99/00 – Kontuzja Molka w Zabrzu (na C+ podczas transmisji słychać było tylko trzask nogi), Bako pakujący się z pięściami w głowę napastnika Pogoni (Bugaja?), Przekręt na Konwiktorskiej i gol Kiełbowicza dla Polonii w 90+8
00/01 – Świetny mecz rozpędzonej Wisły z Legią (3-3) w Krakowie, Pogoń Bekdasa której nie udało się zdobyć mistrza
01/02 – Podział na dwie grupy, wcześnie skończony sezon (4-5 maja) przez mundial w Korei/Japonii
02/03 – Gość na Szczakowiance spadający z ogrodzenia podczas meczu z Wisłą w 1.kolejce (przeżył ale przyjechała karetka), Gieksa i Odra W. robiące wyniki ponad stan
03/03 – Przekręty w Łęcznej i Nowym Dworze które usilnie po roku chciały się utrzymać w e-klasie

podgor5

Pierwszy mecz Legia-Ruch Ch. W 99r 3-1 i dwa gole „chorzowskiego judasza” Śrutwy.
Pierwszy tytuł po meczu Legia-Odra (nawet pan Zdzisław pierdoli Odrę Wodzisław :) i piwo królewskie które sie lało strumieniami od sponsora bezpośrednio na płycie boiska. Skrupulatnie wycinania trawa z boiska, która jeszcze pare ładnych miesięcy podlewałem i rosła, ale niestety mama nie wiedziała ze to święta relikwia i ja po prostu wyrzuciła.
Ze śmiesznych rzeczy to pamietam ( rok 2002-03) powrót z Łazienkowskiej autobusem 185 w stronę Bielan. Gdzieś na wysokości starówki zza krzaków wybiegają chamy z Polonii z kijami i robią zamieszanie. Drzwi sie zamykają i jeden z nich nie zdążył wysiąść tylko jechał jeszcze jeden przystanek, myślałem sobie oho to teraz bedzie miał ciepło. Problem w tym ze jechała autobusem sama młodzież i osoby starsze a typ był raczej gatunek łysego karka. No i tak jedzie jedzie i zagadał do obecnych „jaki wynik?” 😀

Janusz Wójcik
Reprezentacja Polski U-23 na IO 1992 w Barcelonie

Pierwszy mecz na trybunach: Nie pamiętam dokładnej daty, ale to był 92. rok. Mecz ze Stalą Mielec. To wtedy pierwszy i ostatni raz sędzia odesłał mnie na trybuny.

Najgorszy mecz: Ostatnia kolejka sezonu 03/04. Świt Nowy Dwór Mazowiecki-Górnik Polkowice. Sytuacja w tabeli: Polkowice 12. na miejscu barażowym. Świt 13, z punktem straty do Polkowic. I 0-0. Trzeba było, kurwa, zadzwonić…

Najlepszy mecz: Sezon 92/93, prowadzona przeze mnie Legia miażdży na wyjeździe Wisłę 6-0, zapewniając sobie tytuł mistrzowski. Ależ mieliśmy wtedy formę!

Najbardziej nielubiany piłkarz: Każdy z obecnego pokolenia. Żelusie-pizdusie.

Najbardziej lubiany piłkarz: Legenda, którą stworzyłem. Jednoosobowa armia, mogąca przenosić góry. Wojciech Kowalczyk.

Największa niespodzianka: Że w ostatniej kolejce 93. roku ŁKS miał równie dobrą formę, co my.

Najgorsza frekwencja: Nie było takiej. Mówię szczerze- nie było. Kiedy myśmy z Legią jeździli po Polsce, to mówię wam, misie kolorowe: to były święta w danych miejscowościach! Przecież w takich Pniewach, jak przyjechaliśmy na Sokół, to tam dwa dni festynu zorganizowali. Nawet na Świcie, za sprawą mojej osoby, ta frekwencja źle nie wyglądała.

Największa sportowa różnica między ligą 20 lat temu i dzisiaj: Różnica klasy tamtych trenerów z obecnym pokoleniem. I ta klasa spadła niczym majtki cioci Joli na wycieczce w delegacji.

Największa niesportowa różnica między ligą 20 lat temu i dzisiaj: Stadiony. Myśmy grali na takich ruderach, że to się nadawało tylko, żeby zburzyć i zaorać. Może dlatego Franiu Smuda, co w Reichu zapierdalał w tynkach, tak dobrze się czuł na takich ruderach. Jak go spotykałem na meczach, to powtarzał „Janusz, tu jest dla mnie masę robota!”…

Przyśpiewka, która zapadła w pamięć: „PZPN, PZPN…”

Piłkarze, którzy kojarzą mi się z konkretnymi drużynami: Legia- Kowal i Leszek Pisz. Po co wymieniać więcej?

Najbardziej irytujący sędzia: Nieprzekupiony.

Najbardziej charakterystyczny trener: Ja.

Największy przekręt: Zabranie Legii Warszawa tytułu Mistrza Polski A.D. 1993

Nieistotne zdarzenie, które pamiętam po latach: Jak Czykier i Ratajczyk dali sobie na treningu po razie.

Moja jedenastka 23 lat: Robakiewicz-Ratajczyk-Zieliński-Kruszankin-Jóźwiak-Czykier-Pisz-Grzesiak-Michalski-Kowal-Śliwowski

afropl

Krzysztofie jakoś 2-3 lata temu w rozmowie w komentarzach wspomniałeś że planujesz wywiad z Leszkiem Piszem. Nic z tego nie wyszlo… Dla mnie jest Piszczu jest bohaterem lat 90-tych, kimś takim jak dla Japończyków jest Miura. Gość na bank ma coś ciekawego do powiedzenia. Namów go na jakieś wspomnienia, obszerny wywiad. Fajnie byłby cofnąć się do tych 90tych gdzie przy każdym wolnym dla Legii słychać było okrzyki, Leszek Pisz! Leszek Pisz.

Mariusz Szewczyk

Czasami Pisz się wypowiada, ale chyba niezbyt często udziela wywiadów. Skromny i sympatyczny człowiek, a piłkarz geniusz.

N.

Nie znam Leszka, ale ktoś ze znajomych ma z nim jakiś tam kontakt. Ponoć pracuje sobie spokojnie na Podkarpaciu – generalnie bardzo szczęśliwy człowiek.

afropl

Piszczu to był gość, który miał jedną „wadę” urodził się w państwie postkomunistycznym i nie znał włoskiego, niemieckiego, angielskiego. W krajach „medialnych” piłkarsko byłby uznawany za jednego z naj w swoich czasach.

Mariusz Szewczyk

Uwielbiałem Leszka Pisza. Dla mnie to był jeden z najlepszych polskich środkowych pomocników. Geniusz. Gdyby grał przykładowo w takiej Anglii, to by mu pomniki stawiali. Nasi selekcjonerzy nie potrafili wykorzystać ogromnego potencjału dla reprezentacji. Rozpaczałem, jak odchodził do Grecji i ciągle miałem nadzieję, że wróci do Legii. Ten skład z czasów LM, to była potęga. Pamiętam, jak płakałem po 1-2 z Widzewem. Wszyscy wspominają te słynne 2-3, a ja nie mogę do tej pory przeboleć tego wcześniejszego meczu. Każdy zawodnik, to była indywidualność, wspaniała ekipa.

Voitcus

To prawda. To 1:2 to był ten skład z Ligi Mistrzów. Zresztą moim zdaniem dostali zasłużenie, było wszystko mocno napompowane, aroganckie wypowiedzi w mediach, pogarda itp. Później Romanowski sprzedał wszystkich, a z pierwszego składu zostali chyba tylko Kucharski i Czereszewski. W następnym sezonie grali 12 zawodnikami, więcej nie było, chyba nawet z juniorów nie mieli. Cudem w ogóle ten mecz z Widzewem decydował o mistrzostwie, bo z takim składem, z jakim zaczynali sezon, tak naprawdę powinni walczyć o utrzymanie. Dlatego to 2:3 bardzo boli, bo wtedy naprawdę mieli wolę walki i dużo skromności.

Janusz Wójcik
Reprezentacja Polski U-23 na IO 1992 w Barcelonie

Pierwszy mecz na trybunach: Nie pamiętam dokładnej daty, ale to był 92. rok. Mecz ze Stalą Mielec. To wtedy pierwszy i ostatni raz sędzia odesłał mnie na trybuny.

Najgorszy mecz: Ostatnia kolejka sezonu 03/04. Świt Nowy Dwór Mazowiecki-Górnik Polkowice. Sytuacja w tabeli: Polkowice 12. na miejscu barażowym. Świt 13, z punktem straty do Polkowic. I 0-0. Trzeba było, kurwa, zadzwonić…

Najlepszy mecz: Sezon 92/93, prowadzona przeze mnie Legia miażdży na wyjeździe Wisłę 6-0, zapewniając sobie tytuł mistrzowski. Ależ mieliśmy wtedy formę!

Najbardziej nielubiany piłkarz: Każdy z obecnego pokolenia. Żelusie-pizdusie.

Najbardziej lubiany piłkarz: Legenda, którą stworzyłem. Jednoosobowa armia, mogąca przenosić góry. Wojciech Kowalczyk.

Największa niespodzianka: Że w ostatniej kolejce 93. roku ŁKS miał równie dobrą formę, co my.

Najgorsza frekwencja: Nie było takiej. Mówię szczerze- nie było. Kiedy myśmy z Legią jeździli po Polsce, to mówię wam, misie kolorowe: to były święta w danych miejscowościach! Przecież w takich Pniewach, jak przyjechaliśmy na Sokół, to tam dwa dni festynu zorganizowali. Nawet na Świcie, za sprawą mojej osoby, ta frekwencja źle nie wyglądała.

Największa sportowa różnica między ligą 20 lat temu i dzisiaj: Różnica klasy tamtych trenerów z obecnym pokoleniem. I ta klasa spadła niczym majtki cioci Joli na wycieczce w delegacji.

Największa niesportowa różnica między ligą 20 lat temu i dzisiaj: Stadiony. Myśmy grali na takich ruderach, że to się nadawało tylko, żeby zburzyć i zaorać. Może dlatego Franiu Smuda, co w Reichu zapierdalał w tynkach, tak dobrze się czuł na takich ruderach. Jak go spotykałem na meczach, to powtarzał „Janusz, tu jest dla mnie masę robota!”…

Przyśpiewka, która zapadła w pamięć: „PZPN, PZPN…”

Piłkarze, którzy kojarzą mi się z konkretnymi drużynami: Legia- Kowal i Leszek Pisz. Po co wymieniać więcej?

Najbardziej irytujący sędzia: Nieprzekupiony.

Najbardziej charakterystyczny trener: Ja.

Największy przekręt: Zabranie Legii Warszawa tytułu Mistrza Polski A.D. 1993

Nieistotne zdarzenie, które pamiętam po latach: Jak Czykier i Ratajczyk dali sobie na treningu po razie.

Moja jedenastka: Robakiewicz-Ratajczyk-Zieliński-Kruszankin-Jóźwiak-Czykier-Pisz-Grzesiak-Michalski-Kowal-Śliwowski

bastion79
KS Milan

Pierwszy mecz Legia-Valencja 1:1 (Karwan). Krzysztofie, od małego na Legii a teraz ta Barcelona… Tfu, wstyd.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Kolejny weszlakowski dygnitarz podsumowujący, na wszelki wypadek, swoje życie? 😉

Dariusz Szpakowski

twoje niedoczekanie , jesteś dnem

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Konkretnie to o co chodzi?

Damian

Dobry był sezon 2002/2003 gdzie chyba 75% spotkań było ustawionych i tyle samo procent zawodników miało ufarbowane łby na blond.

Woodstock

Dla mnie początki ekstraklasy to sezon 96/97, czyli przede wszytkim Widzem w CHL. Takiego Leszka Pisza to owszem kojarzę, ale na żywo nigdy nie widziałem. Dla mnie istotni piłkarze, którzy w pamięć mi zapadli to na pierwszym miejscu Widzewiacy: Łapińki, Citko, Czerwiec, Dembiński, Majak i Siadaczka. Mieli wtedy bardzo mocną pakę. Było też kilku Legionistów, których fajnie było oglądać zwłaszcza Czereszewski i Bartek Karwan, z tym ostatnim kiedyś udało mi się nawet zrobić zdjęcie jak przyjechał do Gliwic, ale było to już gdy grał dla Arki jakieś 6 czy 7 lat temu, świetny i bardzo sympatyczny piłkarz. Jako urodzony Gliwiczanin na pierwsze mecz Piasta chodziłem, gdy jeszcze grał on w niższych klasach rozgrywkowych. Szczególnie w pamięć mi zapadło jak w meczu z Polonią na boisko wszedł Marek Citko i jak go kibice w niewybredny sposób obrażali, a kilka lat wcześniej mieli go za bożyszcze. Żal mi było chłopa.

Vinnie
Pogoń Szczecin

Jeśli chodzi o okrzyki z trybun to ja z lat dziewięćdziesiątych najbardziej zapamiętałem „Więcej żelu, Mięciel cwelu”.

vincent van cock

częściej było „Manuela za Mięciela”

Vinnie
Pogoń Szczecin

Ale to czasy po pierwszym Big Brotherze, wcześniej żel wiódł prym.

keptna

fajny tekst

Krzysiek111
Legia Warszawa

Jak dla mnie to (od mecz Legia-Pogoń 5:0 95/96)

Szamotulski/Szczęsny/Mucha/Boruc/A.Woźniak
Ratajczyk/Kiełbowicz/Edson/Siadaczka/A.Jędrzejczyk
Zieliński/Choto/Żewłakow/Jóźwiak/Marcelo
Łapiński/Quatarra/Hajto/Piszczek/Pazdan
Głowacki/Baszczynski/Kłos/Wasilewski/Arboleda
Kosowski/Mila/Krzynówek/Smolarek/S.Wojciechowski
Pisz/Czereszewski/Odjidja/Wieszczycki/Szymkowiak
Michalski/Kaluzny/Surma/M.Lewandowski/D.Gęsior
Radovic/Uche/Błaszczykowski/Grosicki/Roger
Koniarek/Podbrozny/Nikolic/Lewandowski/Trzeciak
Frankowski/Zurawski/R.Kosecki/Olisadebe/Brożek

szemrany
Legia

To Barcelona grała w Ekstraklasie?

wally

Dwaj najlepsi piłkarze w jednym klubie w ciągu ostatnich 20 lat moim zdaniem to: Frankowski i Żurawski. Co to była za para…

Peter Lisek

Trio z Kosowskim :)

Adaś Miauczyński
Lech Poznań

W ekstraklasie na pewno jeszcze grały Sokół Pniewy i Zagłębie Sosnowiec o których Stano w swoich skojarzeniach nie wspomniałeś.

Wacław Grzdyl

Zenon Burzawa, i dwóch pierwszych Murzynów z Zimbabwe w lidze Norman Mapeza i Phiri czy jakoś tak

fasola75

Franz Smuda umiejętnie się uchylając przed lecącymi w jego kierunku śnieżkami,miał krzyknąć-Gdyby nie ja,tobyś tu chamie maliny sadził!

adrian92

Ja swojego pierwszego meczu na żywo nawet nie pamiętam, strasznie mały byłem- to był rok 1997 lub 98 i do tego nawet nie (L) tylko GKP Targówek-ktośtam. Ogólnie to miałem bardzo fajnie mieszkając na Kołowej vis-a-vis klubu. Wystarczyło wejść wyżej (ja akurat mieszkałem na parterze) i oglądać mecz bez biletu 😉 A najgorszy mecz to już niestety Legia i to pierwszy mój na Ł3… A konkretnie blamaż 0:1 z Odrą z sezonu 2009/10. A przed spotkaniem byłem pewien że Odra zostanie pchnięta 3 sztychami i szybciutko wróci z podkulonym ogonem do autokaru. Tymczasem strzelili szybko gola i zaczęła się murarka- a Legia była wtedy w takiej formie że nie dała rady tego sforsować… Pamiętam że to był jakiś pkt zwrotny i Legia która była przez spory okres czasu liczyła się w walce o mistrza obok Lecha i Wisły zaczęła grać ch..jowo… Mecz może mało istotny, ot kolejna ligowa rąbanka, ale do dziś jakoś go tak pamiętam, chyba właśnie przez to że przestałem się wtedy łudzić że da się wyprzedzić Lecha i Wisłę. Jaka była wtedy atmosfera, jak wyglądała drużyna pod kątem sportowym… Jakby mi ktoś w 2010 roku powiedział, że Legia będzie już za chwilę miała o wiele większy potencjał sportowy i finansowy niż wspomniane kluby z Poznania i Krakowa to bym go odesłał do Tworek albo Drewnicy… Porównując to do obecnych czasów- na szczęście tamten koszmar się skończył :) No a najlepszy mecz? Chyba jednak ten z Pogonią z zeszłego roku, bo to jednak był obowiązek wygrać na 100 lat :) Choć moim zdaniem najfajniejsza oprawa mistrzowska to ta z 2013 roku, no i klasyczna, jakby wyciągnięta z jakiegoś filmu, deklasacja dotychczasowego mistrza 😉 Choć ta kolejna oprawa mistrzowska 2014 też ładna :)

adrian92

A jeszcze powiem o tych różnicach wzgl. lat kiedy zacząłem oglądać naszą „rodzimą Bundesligę” (czyli pocz. XXI w.). Wielu ludzi mówi że wtedy zawodnicy byli lepsi technicznie- a moim zdaniem to chyba kwestia upływu czasu i tendecji do idealizowania tego co kiedyś. Poza tym wtedy piłkarze mieli znacznie więcej czasu i miejsca na boisku niż obecnie- teraz nie daje im się po prostu możliwości poczarowania piłką. Najlepszy technik w Legii? Nie wiem czy Edson czy Radovic (z tych lat które już dobrze pamiętam). Moim zdaniem najlepszy gol Rado dla Legii to ten kiedy przyjął piłkę tuż przy bramce- 99% E-klapy waliło by na pałę i trafiało w obrońcę lub bramkarza- on poczekał i z chłodną głową zmieścił piłkę między nimi. Maestria. Jakoś nie mogę znaleźć filmiku, ale PanZdichuPL zrobił kiedyś tribute dla Rado i tam ten gol jest :)

adrian92

Chodzi o tego gola od 2:06

SezonowyWeszlak

Witam,
Ja mam pytanie z innej beczki. Czy ktoś pamięta polecane książki przez ŚP Pawła Zarzecznego ? Jeśli tak to prosiłbym o pomoc. Ja pamiętam, że to były książki Hłaski czy Piaseckiego : Zapiski oficera armii czerwonej. Dzięki z góry za pomoc
Pozdrawiam

Wacław Grzdyl

Krzychu Stanowski w tym wieku jest, że powinien pamiętać dużo więcej

Przechwytywanie2.JPG
robert1975

najlepsz przyspiewka arka gdynia kurwa swinia

Górne_3%

Miło spędzone 5 minut, dzięki!

#TeamZarzeczny

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Wacław Grzdyl

Wisła to Kulawik i Pater

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Arturro31

Z tym Smudą, to było tak: w czasie udzielania wywiadu pomeczowego, ktoś z trybun przylutował mu kulą śnieżną w porażająco idiotyczną czapkę. Franz się wściekł i krzyknął: „Ty chamie! Maliny idź sadzić!: 😉 Pamiętam to do dzisiaj, bo po raz pierwszy wtedy ujrzałem i usłyszałem tego oryginała…

kacper1899

Na tym samym meczu debiutowałem na stadionie. Taki byłem pochłonięty atmosferą meczu, że całe spodnie zasikane z wrażenia;)

Tom Asz

Przyśpiewka – „dzisiaj sobota, po meczu będzie robota”, Nie ma lepszego od ROBA DYMKOWSKIEGO.
Delikatnie mówiąc najwieksze nadużycie mecz Pogoni z GKS Katowice w 93 albo 94 roku 1-1. Sędziował Listkieiwcz. Na trybunach Dziurowicz. Pogoń wygrywa 1-0. I wtedy 90 minuta, 91 minuta, 92 minuta, 93 minuta, 94 minuta, 95 minuta, 96 minuta, 97 minuta- karny dla GKS i 1-1. Radość, ale mecz zakończył sie chyba po 100 minutach. Ot nasza liga. Był eszcze przekręt jak Legia miała spaść, a lige powiększono o dwa zespoły.
Pierwszy mecz w E-klapie. Pogoń Ruch sezon 92/93. Po powrocie Szczecinian do ligi. Po 45 minutach 0-3. Bramke na pewno strzelił Bizacki. W bramce Pogoni Wojtkowski (kto to taki). Po pierwszej połowie zmiana na Majdana i debiut. Jedna z piękniejszych bramek widzianych na żywo. Zbigniew Mandziejewicz. Pogoń Śląsk. Wolej z półobrotu i okno.

Dr Alban
It's my life!

Myślę że zdarzenie na które długo zapamiętałem to byłoby to jak sędzia zakończył mecz w 80 minucie xD

PawelTm

Apropo przyśpiewek skierowanych w konkretnych piłkarzy to szkoda że nie pamiętasz z Widzewa .. – Leszek Pisz chuja liż!!!

Verpakovskis

jedno dla mnie jest pewne w tej jedenastce: atak Żurawski Frankowski. nie bylo lepszych napastnikow albo inaczej, lepszego duetu napastnikow.

v. Lynden

Do rankingu najbardziej wulgarnych przyśpiewek kibicowskich należy zaliczyć tę kibiców Korony Kielce, zaadresowaną do Radomiaka Radom:

„Stanęła koza koło trzepaka, wypięła dupę na Radomiaka,
Radomiak myślał, że to jest gęba i szukał w dupie złotego zęba”.

PRT

Widzę, że głównie wspominasz swoje początki z ligą. Ja podobnie, wszędzie krzyże celtyckie, zadymy, w tym zabicie kibica w walce ulicznej przy okazji meczu Śląsk-Arka. Chociaż to już później trochę. Ze śmiesznych rzeczy, to Mięciel był opatrywany przy linii bocznej, cisza, a jakiś kibic krzyknął: Mięciel, Ty pedale! Wszyscy w śmiech, w tym napastnik, który jeszcze pokazał ręką, że sobie może pogadać. Ze skandowania w czasie trochę późniejszym, to pamiętam jeszcze tekst do Majdana: Doda, Doda, robi loda. I: Kalu Uche konia tłucze.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY