Image and video hosting by TinyPic
„Twój ojciec myje słonie, a twoja matka to dziwka”. Co gryzie Emmanuela Adebayora
Anglia

„Twój ojciec myje słonie, a twoja matka to dziwka”. Co gryzie Emmanuela Adebayora

Najlepszy sposób na okazanie miłości rodzinie? Obsypywanie jej pieniędzmi, gdy tylko zagra na emocjach i postanowi wyłudzić kilka(dziesiąt/set) kolejnych tysięcy funtów. Najlepszy sposób na podziękowanie byłemu klubowi za spędzony w nim czas? Wbicie mu gola w pierwszym spotkaniu po zmianie barw i przebiegnięcie całego boiska, byle tylko celebrować swoją niepohamowaną radość przed kibicami poprzedniego pracodawcy. Najlepsze ćwiczenie na siłowni? Podnoszenie na zmiany kawy i muffinki w kierunku ust. Najlepsza wymówka, by nie podpisać kontraktu? Znak od Boga, a raczej jego brak.

Dokładnie takie decyzje przez całe swoje dotychczasowe życie uważał za najlepsze Emmanuel Adebayor. Dokładnie takie wybory doprowadziły go do miejsca, w którym zarabiał 225 tysięcy funtów tygodniowo. Dokładnie taki styl bycia doprowadził go do stanu, w którym – jak sam później wyznał – próbował popełnić samobójstwo.

***

– Wiele razy myślałem o tym, by się poddać. Spytajcie mojej siostry Yabo, jak wiele razy dzwoniłem do niej mówiąc, że jestem gotów się zabić.

***

Ta sama siostra, której niejednokrotnie wyznawał, że stoi na krawędzi głębokiej przepaści, miała zresztą być jedną z osób, która Adebayora nad nią zaprowadziła.

„Kilka lat temu kupiłem za 1,2 miliona dolarów dom w East Lagon w Ghanie. Uznałem to za normalne, że pozwalam w nim zamieszkać mojej starszej siostrze Yabo. Pozwoliłem tam też zatrzymać się mojemu przyrodniemu bratu Danielowi. Kilka miesięcy później pojechałem tam podczas urlopu. Parking był pełen samochodów. Moja siostra postanowiła go wynajmować bez mojej wiedzy. Wyrzuciła też z domu Daniela. Kiedy zadzwoniłem spytać jej, o co chodzi, wyzywała mnie przez telefon przez dobre pół godziny (…). Ta sama siostra mówi, że jestem niewdzięczny. Spytajcie jej, jakim samochodem dziś jeździ” – wyznał w szczerym wpisie na Facebooku.

Nie była jedyną, która do granic możliwości wykorzystywała naiwność piłkarza, który z każdym rokiem piął się coraz wyżej na drabince najlepiej zarabiających graczy najpierw we Francji, później w Premier League.

Był też brat Rotimi:

„Kiedy byłem w Monaco, uznałem, że fajnie byłoby mieć w rodzinie więcej piłkarzy. Zadbałem o to, by mój brat Rotimi dostał się do piłkarskiej akademii we Francji. W ciągu kilku miesięcy spośród 27 zawodników, 21 okradł z telefonów.”

Brat Kola:

„Kiedy nasz brat Peter zmarł, wysłałem Koli sporą sumę pieniędzy, by mógł polecieć do domu na jego pogrzeb. Nie pojawił się, w dodatku później zaczął rozpowiadać, że jestem odpowiedzialny za śmierć Petera.”

Który zresztą pewnego razu wpadł w odwiedziny do Emmanuela ze wspomnianym Peterem, kończąc wizytę z nożem przy gardle Adebayora:

„Kiedy wróciłem po treningu do domu, rozmawialiśmy o tym, że chcą zacząć sprzedawać samochody. Oczywiście potrzebowali sporo pieniędzy (…). Innego dnia przyszedł do mnie mój kolega Padjoe, któremu dałem 500 euro. Mój brat Kola zauważył to i był wściekły. Chciał zrozumieć, czemu od razu daję pieniądze koledze, a jemu nie. Miałem powód – nie miałem tak wielkich pieniędzy, jakich Kola potrzebował, w domu. Pokłóciliśmy się.

Kolejnego dnia po treningu uciąłem sobie drzemkę. Obudziłem się z nożem przyłożonym do gardła. Moi obaj bracia stali nade mną krzycząc i wściekając się, że marnuję ich czas. Peter szalał, a Kola go w tym wspierał. Zapytałem ich: „Czy to jedyny sposób, by to rozwiązać? Jeśli tak, zabijcie mnie i weźcie pieniądze.”. Dopiero wtedy odłożyli nóż.”

i

Jak wyznał Adebayor, oparcia nie znajdował nawet w swojej matce, która za każdym razem brała stronę jego rodzeństwa. Tego samego, które za każdym razem, gdy tylko mogło, doiło kasę z nieprzyzwoicie bogatego brata. Tak jak jeszcze w 2008 roku pragnął, by wraz z nim odebrała nagrodę dla najlepszego piłkarza Afryki, tak siedem lat później zarzucał swojej rodzicielce, że rzuciła na niego urok i ma destrukcyjny wpływ na jego karierę.

Karierę, którą – trzeba przyznać – Adebayor i bez czarów potrafił sobie niebywale skomplikować.

***

Zrzut ekranu 2017-04-01 o 23.46.55
Na przykład – odmawiając transferu do prowadzonej przez Tima Sherwooda Aston Villi twierdząc, że nie dostał znaku od Boga, że to dobra decyzja.

***

Aston Villa to był już ten moment tułaczki Adebayora po Anglii, gdy czuło się, jak wielki zanotował zjazd. Ale przecież i wcześniej, gdy cały czas znajdowały się kluby zdolne płacić mu jeden z najwyższych kontraktów w Anglii, uwielbiał mącić sobie w życiorysie.

Jak choćby wtedy, gdy wdał się podczas derbów z Tottenhamem w przepychankę z kolegą z drużyny, Nicklasem Bendtnerem, który ze sprzeczki wyszedł z rozciętym czołem. Powodem, jak później mówił, był pokazany mu przez Duńczyka środkowy palec, ale wszystko zaczęło się tak naprawdę przez… buty Bendtnera.

– W Arsenalu była zasada, że nikt nie może wchodzić do szatni w trampkach ani kapciach. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego Nicklas mimo to robił tak codziennie. Od tego się zaczęło, nie mogłem zaakceptować jego braku szacunku. Arsene Wenger zaatakował mnie. „Dlaczego ja? Przecież Nicklas powinien robić to, co robią William Gallas, Cesc Fabregas czy Robin van Persie!”.

Później mówił, że to był początek wypychania go z Arsenalu. Że fani odwrócili się od niego, a Arsene Wenger w końcu zasugerował, że powinien sobie poszukać nowego pracodawcy. A on wcale nie szedł do przejętego przez szejków City dla pieniędzy, tylko z braku zrozumienia i troski. Czy tak było naprawdę? Na pewno Togijczyk mocno w to wierzył, bo szybko przeszedł do ofensywy względem Kanonierów.

– Fani City to prawdziwi fani. Nie to, co ci z Arsenalu. Arsenal ma masę kibiców z USA, z Jamajki. Dziś kibicują Arsenalowi, jutro Liverpoolowi, pojutrze Manchesterowi United. Jeśli wygwizdujesz swojego zawodnika tydzień w tydzień, nie możesz się nazywać kibicem swojego klubu.

Niezależnie od tego, czy zemsta na The Gunners miała poważne, czy może urojone w głowie napastnika motywy, była spektakularna.

Pierwszy mecz przeciwko byłemu klubowi, gol i bieg przez całą długość boiska, byle tylko radość manifestować przed kibicami gości. Trudno się dziwić, że w jego kierunku poleciały kanapki, napoje, a nawet krzesełka.

Zanim stał się obiektem nienawiści fanów Arsenalu, nienawiści podsyconej jeszcze późniejszym wypożyczeniem i transferem definitywnym do Tottenhamu, nie raz i nie dwa atakowali go werbalnie właśnie fani Spurs. To właśnie ich autorstwa jest przyśpiewka, którą intonowano przy każdej możliwej okazji, gdy tylko kibice Tottenhamu mieli styczność z Togijczykiem.

***

Adebayor!
Adebayor!
Your dad washes elephants,
Your mother’s a whore!

***

Z całej tej historii wyłania się jednak obraz Adebayora-ofiary, a jak to w życiu, medale mają dwie strony. I w jego przypadku również jest ta druga.

Fakt, kibice atakowali go bardzo często – jak nie swoi, to ci z wrogich obozów. I tak, to bardzo możliwe, że na Togijczyku żerowała jego rodzina, bowiem w Afryce członek rodziny, któremu uda się wyrwać do „lepszego świata” bywa później wykorzystywany do cna, a często wręcz niszczony. I akurat Adebayor nie jest w tym przypadku odosobniony (zainteresowanych tematem odsyłam TUTAJ). Ale niewątpliwie i on sam przyczynił się do tego, że nigdy nie było mu dane w pełni wykorzystać drzemiącego w nim potencjału. Że piekielnie utalentowany snajper mimo wbicia ponad setki goli na angielskich boiskach, nigdy nie zawitał do absolutnej czołówki zawodników na swojej pozycji. Bo gdy wszystko układało się dobrze, nie potrafił dokręcić sobie śruby.

***

– Występowałem z nim w jednej drużynie tylko przez sześć miesięcy, ale i tak jest pewna historia, którą wam o nim opowiem. Grałem wtedy dla Fulham, a on dla Spurs. Atakowaliśmy, kiedy kryłem Adebayora. Nagle powiedział do mnie „Ahhh, jaki jestem głodny”. Odpowiedziałem: „Co?!”. A on na to: „Nie mogę się doczekać, aż ten mecz się skończy, taki jestem głodny. Hangeland, znasz jakieś dobre knajpy w Londynie?”. Później, gdy spotkaliśmy się w Palace, zrozumiałem skąd to się wzięło. Podczas treningów na siłowni, on tylko siedział z kawą w jednej i muffinką w drugiej dłoni. Płaciły mu wtedy trzy kluby – Manchester City, Tottenham i Crystal Palace, a on siedział na siłowni i pił kawę. Miał talent, ale był potwornie leniwy.
Brede Hangeland, klubowy kolega Adebayora w Crystal Palace

***

Był też niesamowicie próżny. Pewnego razu, gdy grał w Tottenhamie, Sebastien Bassong przypomniał mu, że gdy zostaje wybrany najgorszym piłkarzem tygodnia, musi oddać 50 funtów na określony cel charytatywny. Adebayor zawsze o tym zapominał, a gdy Kameruńczyk zaatakował go mówiąc:

– Zarabiasz 200 tysięcy funtów tygodniowo, dlaczego nigdy nie oddajesz tych 50 funtów?

Napastnik uniósł się i odburknął tylko:

– Nie obrażaj mnie. Zarabiam 225 tysięcy.

emmanuel-Adebayor-car2

W relacjach Adebayora, w których opisywał swoje problemy rodzinne, co jakiś czas można było też trafić na zdanie brzmiące mniej więcej: „zapytajcie jego/jej, ile pieniędzy wtedy jemu/jej dałem”. Dowodzące, jak wysoko w jego hierarchii wartości stały pieniądze, których przecież od pewnego momentu ani przez krótką chwilę mu nie brakowało. W końcu gdyby zajrzeć w jego historię przelewów przychodzących, pojawią się w niej tacy nadawcy, jak „Arsenal FC”, „Manchester City FC”, „Tottenham Hotspur” czy nawet „Real Madryt”.

Pieniądze, które – można to powiedzieć z pełnym przekonaniem – sprawiły, że w życiu Adebayora spieprzyło się chyba wszystko, co tylko mogło, a czego nie można naprawić żadną sumą. Stosunki z rodziną. Wielki, a nigdy nie ujawniony w dłuższym oknie czasowym talent, pogrzebany częściowo pod gruzami relacji z matką, siostrami i braćmi. Talent, który obecnie mogą podziwiać kibice w Turcji – i to bynajmniej nie na stadionie jednej z największych potęg futbolu znad Bosforu, a w ekipie İstanbul Başakşehir.

On sam jest natomiast żywym dowodem na to, że chwytliwe zdanie: pieniądze szczęścia nie dają, ale zawsze przyjemniej płacze się w Ferrari (czy – jak w jego przypadku – w Rolls Roysie wartym 360 kawałków w brytyjskiej walucie), wcale nie musi mieć tak wiele wspólnego z prawdą, jak się wszystkim wydaje.

SZYMON PODSTUFKA

KOMENTARZE (17)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Sebastian Ro(L)ewski
kup pan cegłę

Cieszynka pierwsza klasa.

fronda

Dobre.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Czeski_Amator_Fioletowej_Ambrozji
Odra Opole, LFC

jakby to powiedzial moj kolega J.B ”lepiej ruchac niz byc ruchanym”

Matacochceta

I takie właśnie teksty chciałbym tu czytać codziennie.Dobra robota!

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

No i mamy najlepszy dowód, jak rodziny typu Adebajorów ubogacają Europę kulturowo, cywilizacyjnie…

Amber Mozart

Co innego tacy goście jak ten https://www.youtube.com/watch?v=q5sWpubn8Gk

Piotrus Pan

Jakoś nie jestem zdziwiony kto jest autorem tego bardzo dobrego tekstu :)

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Założę się, że gdyby Redakcja chciała, to z łatwością odnalazłaby w Warszawie pracownika Z.O.O., co jest kibicem Legii i… myje słonie,
zaś jego żona, jest… czołową polityczką…. .nowoczesnej.
Myśle, że chętnie byśmy taką osobę i jej wzruszającą historię poznali

BeastMode

Nietrudno zostać rasistą po przeczytaniu tego tekstu.

wij

Typowy bambus. Oni mają inne poczucie humoru

Klamer

Przyjemnie się czytało, tak trzymać :>

Anonim1212

Fajnie się czytało. Pozdrawiam :)

pep

Bardzo fajny tekst. I do tego, co niestety nie jest codziennością na Weszło, nie zauważyłem literówek ani błędów! Super!

FC Bazuka Bolencin

I właśnie dlatego choćby w którymś Afrykańskim kraju pojawiło się całe stado mega uzdolnionych piłkarzy to mistrza świata ten kontynent nie zdobędzie.
Nie żebym był rasistą ale w zdecydowanej większości przypadków warunki fizyczne czarnoskórych są odwrotnie proporcjonalne do oleju w głowie. Ale w sumie coś za coś.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY