Ramirez. Nowe porządki. Jaka jest Wisła po hiszpańskim liftingu?
Weszło

Ramirez. Nowe porządki. Jaka jest Wisła po hiszpańskim liftingu?

Zmiana trenera na kompletnego anonima z Hiszpanii. Zagadkowe transfery. Wymiana dużej części kadry i stworzenie w szatni prawdziwej wieży Babel. Gdyby ktoś po zakończeniu przerwy zimowej powiedział, że Wisła wygra 4 z 6 meczów po tak znaczącym trzęsieniu ziemi, byłby z pewnością uznany za niepoprawnego optymistę. Tymczasem fakty są takie, że gdyby dziś dzielić punkty, Biała Gwiazda zajmowałaby swoje szóste miejsce ze stratą zaledwie pięciu „oczek” do podium. Jaka zmiana dokonała się więc od momentu, gdy szkoleniowcem został Kiko i czy Wisła pod jego wodzą zdążyła już sobie wypracować unikalną tożsamość?

Najważniejszą zmianą względem Wisły z jesieni – jakkolwiek banalnie to zabrzmi – jest to, że Biała Gwiazda… po prostu wygrywa. – Nawet mecze, które tak jak ten z Wisłą Płock w pewnym momencie mocno się nie układają, jest w stanie obrócić na swoją korzyść. Tego wcześniej brakowało. Jak już przegrywała, ciężko jej było się podnieść z kolan. A teraz zawsze gra do końca – komentuje ekspert NC+, były wiślak Kamil Kosowski.

Oczywiście to aspekt zdecydowanie najistotniejszy, ale i nie jedyna zmiana, jaką w Wiśle na swoją modłę wprowadził Kiko Ramirez. Wskazówką odnośnie tego, jaką Wisłę Hiszpan chciałby oglądać w kolejnych spotkaniach, mógł był choćby fragment rozmowy na naszych łamach, w którym charakteryzuje jeden ze swoich zimowych nabytków, Pola Lloncha. – Pol odzwierciedla moją filozofię. Pracowaliśmy razem w Segunda B, w L’Hospitalet. Lubię piłkarzy, którzy w meczach potrafią grać tak jak na treningach. Zawsze na pełnej intensywności, nigdy nie daje za wygraną. Podobają mi się tacy gracze.

Tej intensywności szczególnie brakowało Wiśle we wcześniejszej części sezonu zaraz po zmianie stron. Teraz potrzebuje mniej czasu, by dobrze wejść w drugą połowę, wcześniej wychodziła z tunelu jak na ścięcie. Pierwszy kwadrans drugiej części meczu był czasem, gdy rywale mogli sobie bezkarnie pohasać po połowie Wisły. W tym okresie meczu Biała Gwiazda strzeliła bowiem tylko jedną bramkę, tracąc aż sześć (bilans -5). Po przyjściu Ramireza bilans między 46 a 60 minutą to +1 (1 gol strzelony, 0 straconych).

Intensywność, o której wspominał Ramirez, przejawia się również w ostrej grze, często na granicy faulu. Co za tym idzie – mecze jego zespołu są jednymi z najbardziej obfitujących w przewinienia w lidze. Przez sędziów spotkań zespołu z Reymonta odgwizdanych zostało ich już w tym roku 236 – 110 dla rywali, 126 dla Wisły – a więc średnio o ponad 12 więcej niż jesienią. Zmieniły się jednak proporcje, bo dziś to wiślacy są faulowani częściej.

Poprawę widać też w innym aspekcie. Dziś Wisła wygląda znacznie lepiej, gdy trzeba bronić przy rzucie wolnym czy rożnym.

Jesienią: 13 goli straconych ze stałych fragmentów gry (raz na 138 minut)
Wiosną: 2 gole stracone (raz na 270 minut)

Z drugiej strony stałe fragmenty to również aspekt, za który można Kiko wrzucić kamyczek do ogródka. Bo o ile jego zespół widocznie lepiej broni, o tyle atakuje nadal bardzo słabo. Jesienią mniej bramek strzelonych po zagraniach ze stojącej piłki miała tylko Lechia (7 przy 8 Wisły), wiosną cały czas czekamy na gola Białej Gwiazdy zdobytego w ten właśnie sposób. Bo bramek Małeckiego z Koroną i Jagiellonią, strzelonych już po wybiciu piłki poza obręb pola karnego po stałych fragmentach czy dobitki własnego karnego Brożka nie liczymy.

Mimo że stałe fragmenty to nadal nie jest tajna broń, którą znajdziemy na honorowym miejscu zbrojowni przy Reymonta, „nowa Wisła” ma inne sposoby na strzelanie bramek. Tych zdobyła już 10, tracąc z kolei zaledwie 6, co jest poprawą zarówno w ataku (średnio 1,67 gola na mecz wiosną vs. 1,5 jesienią), jak i w obronie (1 gol stracony na mecz wiosną vs. aż 1,75 jesienią), a to, co może imponować, to łatwość, z jaką pomocnicy Wisły są w stanie kierować przecinające szyki obronne zagrania do wybiegającego 1 na 1 z bramkarzem zawodnika. Że potrafi to Małecki, Mączyński czy Boguski – to wiedzieliśmy bardzo dobrze. Ale że zabójcze zagrania zaprezentują wiosną już rozgrywający rundę życia Petar Brlek (2 gole, 1 asysta, 1 kluczowe podanie w 5 meczach) czy coraz częściej próbujący nie tylko wykańczać, ale też kreować Paweł Brożek? To spore zaskoczenie.

wisła

Inną bolączkę Wisły akcentuje z kolei Kosowski: – Jak dla mnie jedynym problemem jest w tym momencie to, że Wisłę od wielu lat ciągną cały czas ci sami piłkarze. Może teraz mamy Petara Brleka, który dołączył do grona czterech-pięciu wiodących zawodników, grających przy Reymonta od lat. Moim zdaniem cały czas brakuje mocniejszych jakościowo piłkarzy, którzy zdjęliby część tej odpowiedzialności. Nowi są uzupełnieniami, ale nie piłkarzami przerastającymi wiślaków. Mamy Pola Lloncha, ale nie wydaje mi się, żeby był dużo lepszy od Alana Urygi, reprezentanta naszej młodzieżówki. Videmont to też niezłe uzupełnienie, ale nie jest lepszym piłkarzem od Patryka Małeckiego. Ale realia finansowe w Wiśle są dziś takie, a nie inne, więc trzeba powiedzieć, że przy ograniczonych możliwościach, i tak jest dobrze.

I faktycznie – Kosowski ma rację, jeśli chodzi o wiodące postaci, bo poza wspomnianym Brlekiem cały czas nie widać na horyzoncie nikogo, kto mógłby nieco odciążyć Boguskiego, Małeckiego czy Brożka. Wiosną każdy z nich miał jak zwykle spory procentowy udział w dorobku bramkowym Wisły:

– Małecki uczestniczył w 30% akcji bramkowych (2 gole, 1 KP)
– Boguski w 20% (1 gol, 1 asysta)
– Brożek w 40% (2 gole, 1 asysta, 1 KP)

Trzeba jednak przyznać, że przy Ramirezie błyszczą nie tylko ci trzej. Tak naprawdę całkiem spora grupa piłkarzy weszła wiosną na wyższy poziom. Maciej Sadlok grał na tyle dobrze, że doczekał się powołania do reprezentacji na mecz z Czarnogórą. Tomasz Cywka został przez Ramireza wskrzeszony i wynaleziony na pozycji nowoczesnego prawego obrońcy. Łukasz Załuska złapał pewność, której wcześniej zdecydowanie mu brakowało. Ba, według naszych ocen nie ma w Wiśle regularnie grającego u Ramireza zawodnika, który za jesień miałby wyższą średnią niż za wiosnę:

Łukasz Załuska 4,73 -> 5,83 (+1,10)
Maciej Sadlok 4,78 -> 5,50 (+0,72)
Arkadiusz Głowacki 5,08 -> 5,67 (+0,59)
Petar Brlek 4,33 -> 4,80 (+0,47)
Krzysztof Mączyński 4,65 -> 5,00 (+0,35)
Rafał Boguski 4,65 -> 4,83 (+0,18)
Patryk Małecki 5,26 -> 5,60 (+0,34)
Tomasz Cywka 4,60 -> 5,33 (+0,73)
Paweł Brożek 4,38 -> 4,80 (+0,42)
Zdenek Ondrasek 4,83 -> 5,50 (+0,67)
Mateusz Zachara 4,15 -> 4,25 (+0,10)

Doszło do tego, że Wisła właściwie nie odczuła odejścia Denisa Popovicia, dotąd zawodnika z największą liczbą podań nie tylko w ekipie Białej Gwiazdy, ale i w całej ekstraklasie. Że zamiast płakać po Richardzie Guzmicsu i Bobanie Joviciu, udało się poskładać defensywę pozwalającą rywalom na znacznie mniej niż dotąd, a przede wszystkim – dopuszczającą do straty znacznie mniejszej liczby goli niż dotychczas. Że zamiast pałętać się w dole tabeli pomiędzy zespołami, które w większości nie mogą się pochwalić choćby w małym procencie osiągnięciami, jakie pamięta z nie tak dawnych lat większość kibiców Wisły, wreszcie rozpycha się łokciami w górnej połówce tabeli. Gdzie już tylko jeden punkt straty do Zagłębia dzieli Białą Gwiazdę od znalezienia się jedynie za plecami czwórki, która już jakiś czas temu na dobre oderwała się od reszty peletonu.

Czy wobec tego można już teraz mówić o stworzeniu nowego, „ramirezowego” stylu Wisły? – Jeszcze tego nie widzę. Dla mnie jedyną drużyną w Polsce, o której można mówić, że ma swój określony styl jest Lech Poznań. Który jutro gra zresztą na Wiśle, więc będziemy mieli świetną okazję zweryfikować, czy powinniśmy nadal mówić o stylu Bjelicy, pod którego adres można kierować póki co same superlatywy, czy może czas zacząć faktycznie rozmawiać o stylu Ramireza.

SP

KOMENTARZE (35)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Tomasz Szczygieł
Wisła Kraków & FC Barcelona

„Mamy Pola Lloncha, ale nie wydaje mi się, żeby był dużo lepszy od Alana Urygi,”

Większej głupoty w dniu dzisiejszym już nie przeczytam.

AnonimowyReptilianin

Dokładnie tutaj Kamil się totalnie zbłaźnił. Uryga jest powolny,mało zwrotny i techniki ma tyle co parówki z lidla. Llonch był zagadką a okazuje się że biega przez 90min i odbiera co raz więcej piłek.

ulame21

„biega przez 90 minut” -> no no to niezły zawodnik, cud że Atletico czy Real po niego się nie zgłosili. Kamil niestety ma racje, Llonch niczym się nie wyróżnia, odbiorów nie ma więcej od Alana a zdarzają mu się głupie straty, taki nijaki zawodnik. Osobiście jako kibic Wisły liczę na to że po odejściu Urygi w czerwcu kogoś sprowadzimy sensownego na defensywną pomoc a Llonch wtedy stanie się zajebistym zmiennikiem. Videmont dupy tez nie urywa.

Tomasz Szczygieł
Wisła Kraków & FC Barcelona

Radzę uważniej oglądać mecze. Tylko tyle, nic więcej.

Janusz Kibol

ulame21 Nie ważne czy Llonch jest zajebisty. On nie jest Urygą i to już wystarczy żeby był od niego lepszy. Llonch biega a Uryga ma biegunkę, taka różnica… A jak akurat nie ma pełno w gaciach i stara się grać na pewniaka to jeszcze gorzej, bo wtedy zazwyczaj kończy się nonszalanckim podaniem do przeciwnika, chamskim faulem w niebezpiecznej strefie itd. Nie wiem, może z Alana będą jeszcze ludzie? To wciąż stosunkowo młody piłkarz. Jednak do tej pory jego największym sukcesem było to, jak niczego spektakularnie nie spierdolił w meczu.

Co do Lloncha, można szydzić z tego że biega i nic poza tym. Ale moim zdaniem nie ma się z czego śmiać. Wystarczy podczas oglądania meczu skupić się przez chwilę nie na tym gdzie jest akurat piłka, lecz na tym konkretnym zawodniku i sposobie jego poruszania się. Hiszpan ma bardzo dobry nawyk, że nie stoi i nie przygląda się jak cipa, tylko zawsze zapierdala do odbudowania ustawienia. Nie zastanawia się pół godziny, tylko włazi w luki na pełnej kurwie. Chłopak często nie dotknie nawet piłki ale przeciwnik już ma problem, bo się robi gęsto i jest mniej opcji do zagrania, nie ma kilometra wolnej murawy przed sobą. Niby normalna rzecz dla defensywnego pomocnika. Nic wielkiego. Jednak jak popatrzymy na takiego Urygę, to on takiego nawyku nie ma. Raz pobiegnie, raz będzie się gapił jak cipa.

Antonio S

Uryga na ławce to duże wzmocnienie Wisły, ale groźba, że wejdzie do gry nadal istnieje. Nie mam nic do niego, ale ma za duże braki jak na poziom eklasy.

Ja, Felek

Kosowski przegiął pałkę z Urygą. Czyżby był takim znawcą? …lol…
Uryga jedynie na obronie może się sprawdzić, bo pomocnikiem był słabym.
A Videmont nie musi zastępować Małeckiego, ale przede wszystkim Boguskiego.

Rozmowy Mandrysza

>Wisła Kraków
> Wieża Babel
>Lech, Legia, Lechia
>Nie wieża babel
>logika weszło

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Wróżka Weszława

W tekście niby nie ma, tylko ostatnio weszło ma manię wpisywania do każdego artykułu o Wiśle że jest wieżą Babel, a o innych milczy. Przypadek?

zdyrman

Trener Lech po polsku juz szprechuje wiec pewnie i reszta musi sie uczyc

Kamil Grocholski

miło się czyta, dzięki! zgadzacie się co do tego ze tylko lech ma określony styl? Za Michniewicza Bruk bet tez mial, defensywny, ale skuteczny, Jagiellonia moim zdaniem też gra okreslona pilke

losterloc

Nie zgadzam się z tym, że Wisła to wieża Babel. Jeśli tak, to cała Ekstraklasa to wieża Babel. Akurat liczba obcokrajowców w kadrze jest mniej więcej w średniej polskich ligowych zespołów (przynajmniej przed przybyciem Kolumbijczyków). Za Guzmicsa przyszedł Gonzalez, za Popovica Llonch. Zamiast Jovica do kadry dołączył Polak (Bartkowski), ale Mójtę zastąpił obcokrajowiec (Spicic).

Dopiero zawodnicy, którzy poszerzyli kadrę, czyli Stilic, Videmont (któryś z nich przyszedł za Drzazgę) i Kolumbijczycy zwiększają liczbę obcokrajowców w stosunku do poprzedniej rundy.

A poza tym ciekawy artykuł. Mówiąc językiem Kazka Węgrzyna, fajnie, naprawdę fajnie, się wgłębić w statystyki, o których się wcześniej nie wiedziało. No i ładna grafika.

Kikkhull

Tych z Weszlo nie zrozumiesz. Muszą się do czegoś przypierdolić i tyle. A to że Wisła wygrywa to po prostu więcej szczęścia, sedziowie nie mylą się na ich niekorzyść albo wchodzi taka bramka jak z Koroną czy ostatnio Stilicowi.

Janusz Kibol

Co ty pierdolisz? Wisła, w której podstawowym składzie występuje 8 Polaków i 3 obcokrajowców to istna wieża Babel! A Jagiellonia, która na mecz w Krakowie wychodzi z 8 obcokrajowcami w składzie i 3 Polakami, to oaza polskości! Tak mówi w mediach Polski Guardiola. Korona jeszcze lepsza, bo na Wisłę wystawiła 9 obcokrajowców, wyrównując rekord Termaliki z tego sezonu. Nieciecza taka mała wieś a w chuj zagranicznych turystów tam jest…

Janusz Kibol

Taaa… Fajnego wzięliście eksperta do analizy… Kosowski mimo, że był piłkarzem Wisły, to zawsze ma największy ból dupy w swoich opiniach o tym klubie. Nie wiem? Może jakąś kasę mu wiszą? Albo chce uchodzić za obiektywnego i przesadza w drugą stronę, nadgorliwie krytykując swój dawny klub?

Mniejsza z tym. Z Kosy analityk jak z koziej dupy trąba, skoro twierdzi że Llonch nie jest lepszy od Urygi. Nie zapominajmy też, że Pan Kamil był jedną z osób która najostrzej wypowiadała się o zatrudnieniu Ramireza. Prognozował, że Sobolewski bardzo szybko znów wróci na ławkę, bo Hiszpan zostanie po kilku meczach wypierdolony. Ale jak na razie się na to nie zanosi. A ekspertowi ciężko się przyznać do błędu. Jedyne co mu pozostaje, to szukać czegoś jeszcze do czego można się przypieprzyć, pomimo niezłych wyników.

I tak oto do rangi wielkiego problemu urasta fakt, że Wisłę ciągnie stara gwardia… Nosz kurwa, od tego ta gwardia przecież jest! Co to za różnica czy grę robią piłkarze będący w klubie od lat czy nowi? Liczy się wynik. Niepokojące może być tylko to, że Brożek, Głowacki i Boguski z racji wieku długo już nie pociągną. Jednak to nie są ludzie nie do zastąpienia. Zamiast Brożka często występował Zachara i Ondrasek. Paweł nie jest tak skuteczny jak w poprzednich sezonach. Boguski jest za to bardzo skuteczny ale zawsze zmieniany, bo oddycha rękawami. Głowacki wciąż ogarnia obronę jak profesor, choć to już nie ten sam zawodnik co jeszcze parę lat temu. Najwięcej z nich wszystkich dale Wiśle Małecki. A on akurat stary nie jest i ma jeszcze sporo czasu przed sobą. Na zastępstwo dla Bogusia szykowany jest Ever Valencia. To może być duże wzmocnienie. Głowackiego w środku obrony może zastąpić Sadlok. Jest też Arsenić od czerwca. No i Uryga jeżeli zechcą z nim przedłużyć umowę. Skoro Kosa się o nim pozytywnie wypowiada to musi być dobry grajek :-) Podsumowując, ja nie widzę jakiegoś wielkiego problemu w tej starej gwardii. Ktoś wymyślił ten slogan w kontekście negatywnym a reszta dziennikarzy i ekspertów powtarza jak papugi, bez zastanowienia się. Wisła pozyskała ostatnio wielu sponsorów i odzyskała stabilność finansową. Stać ich na zakupy w granicach rozsądku, Dyrektor sportowy Junco wydaje się być ogarnięty i skuteczny. Koniec kariery najstarszych zawodników, nie oznacza dla Białej Gwiazdy końca świata.

W oparach absurdu

Ewentualną krytykę Kosowskiego odbieram akurat jak krytykę Legii na Weszło – jako rzeczywistą troskę. Inna sprawa, że Kosowski, jak wspomniałeś, analitykiem jest miernym i błądzi w swoich teoriach jak – bez obrazy, po prostu uwielbiam to porównanie – ślepy ch*j w kosmosie, penetrujący w nieskończonych kierunkach.

Pan Wiesio
(L)egia

‚Pan Kamil był jedną z osób która najostrzej wypowiadała się o zatrudnieniu Ramireza. Prognozował, że Sobolewski bardzo szybko znów wróci na ławkę, bo Hiszpan zostanie po kilku meczach wypierdolony’ naprawdę pięknie ujęte, kwintesencja :)

KrolikKR

Szkoda ze sie farszafka zainteresowala Wisłą lepiej byc w cieniu tego „spojrzenia” , proponuje dla redaktorów tego szacownego portalu legii by pisac o jajoglowym i kim tam chcecie co ma kibeL na cycku….

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

maticz911

Nareszcie ktoś na weszło napisał o Wiśle rzetelny artykuł. Zgadzam się w 100%, że Wisły nie ma co chwalić na wyrost bo wielkiego stylu nie widać, natomiast jako kibica cieszy mnie, że w końcu wygrywają mecze, których w poprzednich sezonach wygrywać nie potrafili. Dla mnie Brlek to zawodnik który odejdzie z Wisły za grubą kasę, bo widać, że potrafi zagrać coś ekstra. Llonch to mega zaskoczenie, oby utrzymał formę do końca sezonu, jedynie ten Gonzalez mocno rozczarowuje.

antek1021

Podwaliny pod organizację gry obronnej położył w końcówce rundy jesiennej Sobolewski, który zapewne także teraz brał udział w tworzeniu systemu gry obronnej. Co do Brleka, można stwierdzić, że gra rundę życia, ponieważ jest to jego pierwsza namiastka dobrej gry w Wiśle. Z takim potencjałem powinien w przyszłości stanowić o sile Białej Gwiazdy.

Antonio S

Llonch niewiele lepszy od Urygi? Gość wykonuje masę czarnej roboty w środku pola. Do tego nie można odmówić mu wybiegania i determinacji. Alan natomiast to taki klocek na boisku, ani szybkości, ani techniki, biegać za dużo nigdy nie biegał. Do tego nie potrafi podać do przodu.

Wieża Babel? Podobnie jak wielu innych polskich klubach. Tutaj Wisła niezbyt odbiega od klubów takich jak Lechia, Lech, Legia, Jaga czy Nieciecza. Stilic mówi po Polsku, Ondrasek pewnie też się dogaduje, Brlek powinien już sporo ogarniać. Hiszpanie i Kolumbijczycy mogą mieć trudniej.

Zimowe transfery należy ocenić na mały (jak na razie) plus. Llonch wprowadził się całkiem nieźle. Gonzalez gra podobnie jak Guzmics: ogólnie nieźle, ale w każdym meczu coś odwali. Stilic wraca po kilku miesiącach bez gry, potrzebuje czasu. Trudno ocenić Bartkowskiego bo jeszcze nie grał. Spicic to gość na ławkę, przy zdrowym Sadloku pewnie nawet nie zadebiutuje i w czerwcu wróci do domu. Ciekawe co pokażą Valencia i Echevarria. Najsłabiej na razie wygląda Videmont, ale należy dać mu czas (podobnie jak innym nowym Wislakom).

Wydaje się, że Kiko na razie nauczył Wiślaków walki do końca meczu. Widać też, że wytworzył chemię między nim, a piłkarzami. Stylu można będzie oczekiwać gdy wszyscy się ze sobą podocierają. Obcokrajowcom (piłkarzom i trenerowi) trzeba dać czas żeby ogarneli się w nowym kraju i kulturze, a także nowej, specyficznej lidze.

gk

Autorze, z całym szacunkiem, ale ocenianie jesieni Wisły jako całości to fuszerka straszna 😉

Jesień za rządów(a raczej ich braku) Meresinskiego: stosunek 1-0-7 (bramki 7-19, na mecz wychodzi 0,9 – 2,4).

Jesień po przejęciu przez TS: 6-4-2 (23-16, na mecz 1,9 – 1,3).

BTW. od momentu oddania Wisły przez Meresia, do dnia dzisiejszego średnia Wisły na mecz to 1,89pkt.

CIEKAWOSTKA: na którym miejscu TEORETYCZNIE byłaby Wisła, gdyby za Meresia punktowała na tym samym poziomie?

Pan Wiesio
(L)egia

No na którym? na którym?

Bartek Baran
Wisła Kraków

1) Dwa pierwsze mecze sezonu były jeszcze przed Meresińskim, tak samo jak 2 ostatnie porażki z passy 7 porażek z rzędu. Pod Meresińskim w lidze jest to zatem: 0-0-4 (3:8) plus zwycięstwo w PP w Sosnowcu. 2) Odpowiadam na ciekawostkę: zapewne na piątym, bo licząc tę średnią miałaby 7-8 punktów więcej. A i mogłoby potem nie być tej mobilizacji jednak po passie 7 wpier*oli.

gk

Bartek Baran – zgoda, 2 pierwsze mecze trzeba odliczyć, ale 2 ostatnie bym zostawił, bo początkowo o przejęciu przez TS pisano jako o przejściu „z deszczu pod rynnę”, prawie nikt nie wierzył w stabilizację. Wtedy średnia spada do 1,85, czyli 48,1 pkt i drugie miejsce w tabeli.

Oczywiście to gdybanie i tak naprawdę nie wiadomo co by było w rzeczywistości, np. gdyby nie Mereś, to Guzmics i Mąka na 100% odeszliby już w lecie.

Ogólnie nie chodzi mi o to, żeby pokazać że Wisła to oh ah, prawie mistrz.

Chodzi o to że gonienie czołówki przez Wisłę to nie nowość którą zawdzięczamy Kiko, tylko trend trwający jakoś od 4 miesięcy gry(18 kolejek), ale co tam, dziennikarz zajmujący się Ekstraklasą może tego nie zauważyć 😉 😉 :)

gk

BTW. Autor mógłby okazać serce Kosowskiemu i nie umieszczać fragmentu porównującego Urygę do Lloncha bo to już są jaja 😀

Jebson

Skończcie już pierdolić o tej wieży Babel we Wiśle. Wiele drużyn w ekstraklasie ma większą, ale wyście się przyczepili upierdliwie do Wisły jak pijany gnojek do wychodzących z supermarketu o 2 złote.

Bartek Baran
Wisła Kraków

Potwierdzam. Junco i Feio mówią po polsku, tak samo Stilić. Zakładam, że Ondrasek i Brlek też się dogadują, jako że pochodzą z państw słowiańskich. Na wieży Babel są zatem: Ramirez, Gonzalez i Llonch z Hiszpanii (patrz: Junco i Feio) oraz Videmont. Są jeszcze 2 Kolumbijczycy, ale to na razie niewiadoma większa niż dyspozycja dnia Boguskiego (nigdy nie wiadomo jak akurat tego dnia zagra).

Pan Wiesio
(L)egia

Artykuł świetny! Tak dalej! Tylko nie piszcie więcej: ‚wiodące postaci’… proszę.
Pozdrawiam.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

I zamiast Wieża Babel można pisać Ziggurat Etemenanki! ;-]

Pan Wiesio
(L)egia

Chodziło mi o poprawną polszczyznę. No ale…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

FC Bazuka Bolencin

Ja już z dwa sezony temu mówiłem że Uryga jest daremny. Polska liga niestety produkuje tego typu piłkarzy i jeszcze uważa ich za klasowych. Bramkarze robiący raz na 3 kolejki jakieś spektakularne babole, obrońcy nie potrafiący wygrywać główek, pomocnicy którym się nie chce zapierdalać 90 minut, skrzydłowi nie notujący prawie wcale asyst, wreszcie napastnicy nie strzelający bramek.
Potem się dziwią wszyscy, tak jak pan Kosowski, że przychodzą ludzie z regionalnych lig innych lepszych piłkarsko krajów i są kilka razy lepsi od naszych rodzimych graczy, ciągniętych nierzadko za uszy przez takich znawców z nc+.

Co do tematu Wisły to zaznaczam że warto śledzić losy młodego Valencii. Może z niego kawał zawodnika być, ma olbrzymi potencjał.
Dzisiejszy mecz z Lechem będzie dobrym sprawdzianem na ile stać obecną Wisłę.
W Krakowie ostatnio „p(a)sy szczekają (chociaż ostatnio to nawet nie, bo mają sami niezły bigos w tabeli) a karawana jedzie dalej”.

wpDiscuz