Advertisement

Image and video hosting by TinyPic
Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ
Blogi i felietony

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Pięć dni to sporo. Wydawało mi się, że nie będzie większego problemu, by w środę otworzyć laptopa i napisać coś o niemocy Holendrów oraz wpływie na tę niemoc coraz bardziej międzynarodowych szkółek piłkarskich w Amsterdamie, Rotterdamie czy Eindhoven. Ale nie, jednak nie. Choć widziałem Pawła może z pięć razy w życiu, choć pewnie nawet nie wiedział, że dwa dni po jego felietonie idzie na stronę moja nieporadna próba zmierzenia się z tym formatem – piąty dzień nie potrafię się pogodzić z tym co się stało.

Uznałem, że zamieszczenie tutaj czegokolwiek, co nie jest hołdem dla jednego z moich największych mistrzów będzie idiotyzmem. Dlatego też wklejam, co skreśliłem w niedzielę, dzień po tym, jak Paweł Zarzeczny zszedł do szatni. W sobotę pożegnałem go tekstem prosto z serca, rozpoczętym hasłem, które będzie mi towarzyszyć ilekroć wspomnę Pawła – „zawsze był najlepszy”. Potem były wielokrotnie lepsze, osobiste wspomnienia jego wychowanków i przyjaciół. I choć z nich wszystkich ja mam najmniejsze prawo, by w ogóle się o Zarzecznym wypowiadać – też chcę się z wami podzielić moimi doświadczeniami z jego twórczością.

***

Gdy tylko Krzysiek powiedział mi przez telefon o tym, co się stało, od razu pomyślałem: zawsze był najlepszy. To tragicznie egoistyczne i jest mi wstyd przed samym sobą, ale kolejną myślą było: wreszcie inni docenią tak, jak my go docenialiśmy. Mateusz Święcicki, kilku stałych czytelników, Marcin Borzęcki, ja. Wielbiciele, miłośnicy, by nie powiedzieć wręcz: wyznawcy.

Miałem o tyle łatwiej, że moje kontakty z Pawłem nie były obarczone tym całym ciężarem anegdot i kłótni, które ma 3/4 środowiska dziennikarskiego. Ich wspomnienia dotyczą głównie osobistych relacji z wesołym, bezczelnym i cholernie błyskotliwym człowiekiem, z którym tysiąc razy pili, tysiąc razy się kłócili i tysiąc razy serdecznie śmiali. Nie widziałem się z Pawłem na grillu w Nowym Mieście Lubawskim, nie byliśmy razem w Białymstoku na poszukiwaniach żubrów, nie poszliśmy nigdy na żaden mecz. Nigdy nie pokreślił mi żadnego mojego tekstu, nie wymieniliśmy ani jednego maila, nie rozmawialiśmy w programie. Nie. Ja Pawła znam przede wszystkim z tekstów, gdy wraz z innymi czytelnikami wołałem w poniedziałek rano: „gdzie jest świniak!?”. Po czym szukałem w całym felietonie tego jednego zdania, które mógł sformułować tylko ktoś z taką wiedzą, taką historią, taką zdolnością kojarzenia faktów i ujmowania w sześciu słowach sześciu tysięcy godzin przemyśleń.

I znajdowałem. Prawie zawsze, nawet gdy mu się nie chciało i musieliśmy poprawiać dziesiątki literówek w niedbale skleconym na kolanie tekście.

Pierwszy raz rozmawialiśmy przez telefon. To była rozmowa do czasopisma „To my kibice”. Zapytałem chyba o zamykanie stadionów, po pięciu minutach monologu doszliśmy wspólnie do wniosku, ze Kosowo jest serbskie, a cała wojna na Bałkanach to przede wszystkim starcie agencji marketingowych sprzedających ten tragiczny konflikt i cierpienie tysięcy niewinnych ofiar na zewnątrz. Powiedziałem coś w stylu: „ale wróćmy do tematu”, na co on zripostował od razu: „musisz kontrolować rozmówcę”.

Ta, jakby ktokolwiek w Polsce to potrafił.

Gdy poznaliśmy się już na żywo, w knajpie, od razu zaczął gawędę. Mniej więcej po kwadransie doszedł do występu Zbigniewa Bońka na śniegu w finale Superpucharu Europy, gdy sprytnie założył dłuższe kołki, dzięki którym dominował na murawie. Uśpił moją i Pawła Muzyki czujność i wypalił: a kiedy to było, co? Młodzi? Nie wiecie, wy nic nie wiecie… – załamał ręce wyraźnie rozczarowany, nigdy się nie dowiem, czy bardziej na pokaz, czy jednak jak najbardziej szczerze.

Odpowiedzieliśmy czerwonymi policzkami i zawstydzonym spojrzeniem. Wiedzą zresztą i za 70 lat żaden z nas nie dojdzie do poziomu Zarzecznego, choćbyśmy tak jak on w trudnym dzieciństwie zakopali się w książkach na długie tygodnie.

Ale wracając do tematu – siebie jest mi kontrolować łatwiej – znałem go z jego dzieł, nie ze wspólnych melanży. I dlatego właśnie uważam, że zawsze był najlepszy.

Już kilka lat temu na Twitterze napisałem, że mając swoje „jak co środę” obok poniedziałkowego Zarzecznego czuję się jak w finale Ligi Mistrzów. Prawdopodobnie nigdy nie osiągnę więcej, niż ten obrazek z wewnętrznej rozpiski.

Zdjęcie użytkownika Jakub Olkiewicz.

Nazwisko obok nazwiska. Jutro poniedziałek. Nie będzie felietonu dnia. Jeszcze nie wiem, jak sobie z tym wszyscy poradzimy.

***

Paweł nie przestanie figlować jeszcze długo. Na razie numer wywinął mnie. Pewnie pierwszy i ostatni raz w życiu wydrę się, ile sił w płucach śpiewając razem z innymi „Sen o Warszawie”. Resztę szczegółów dotyczących pogrzebu podał Krzysiek, jeśli jakimś cudem ominęliście: tutaj.

Do zobaczenia w piątek.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

27 komentarzy do "Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ"

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Konrad1948

Kuba, wybierasz się w barwach ?

Jakub Olkiewicz

Jeszcze nie zdecydowałem, ale podobno Paweł nie przepadał za ŁKS-em. :)

Konrad1948

Kurcze, myślałem, że oprócz mnie ktoś będzie w innych niż (L). Tyle, że ja z byłej zgody, to może miał choć trochę sentymentu :-) No i ja już parę razy „Sen…” śpiewałem :-)

thementalist

Była zgoda to jest między kibolami, ja tam wierzę, że braci się nie traci. Myślę, że jeśli w piątek pojawią się osoby w „konkurencyjnych” szalikach to z szacunku do Pawła wszystko odbędzie się w zgodzie i wzajemnym szacunku.

v. Lynden

Widzisz, trzeba było kibicować Widzewowi, a PZ byłby bardziej życzliwy :)

Tak czy inaczej – morda nie szklanka, ŁKS Limanka.

PhoenixLk

sądzę, że będzie jak na Pielgrzymce Kibiców lub na Marszu Niepodległości…

Lepiej przyjść w barwach swojego klubu, niż w barwach klubów z Katalonii, Madrytu czy Monachium…

Poza tym…

„Mam, tak samo jak ty,
miasto moje, a w nim
najpiękniejszy mój świat,
najpiękniejsze dni,
zostawiłem tam kolorowe sny.”

Każdy ma swoje miejsce na świecie, swoje miasto, które dla Jego mieszkańca jest tym najpiękniejszym…

A że śpiewamy tą pieśń przed każdym meczem? Najpierw była piosenka Niemena, dopiero potem ją przyjęliśmy…

PawelGRZ

Panie Jakubie a czy nie bardziej pasującym do Pawła określeniem niż zejście do szatni nie byłoby coś w stylu zmiany redakcji z ziemskiej na niebiańską

brodson3

Mam podobnie, znałem Pawła z internetu. Widziałem na żywo tylko raz podczas finału pucharu polski w zeszłym roku. OMS i „jak co poniedziałek” zawsze obowiązkowo. Ogromna szkoda.

Bul Głowy

Zygac mi się chce jak widzę te wszystkie komentarze dzienikarzy na Twitterze
Człowiek dwa dni po śmierci stał się inspirację dla dzienikarzy sportowo pudelkowych
Kur…..
Krzysiu Stanowski ma żal do czytelników hejterow
Tylko mam bardzo duże przekonie ze hejterami byliście wy dzienikarze tzw przyjaciele od potrzeb
W piątek jak będziecie szli w pierwszym rzędzie spróbujcie się chociaż raz uderzyć sie pierś

Ps Geniusz

Bul Głowy

Głównie miałem na myśli twitta od Pana Bońka
Pracy to nikt mu nie dał
Oprócz weszlo
Wypowiedź Krzysia Stanowskiego spotkania z nim tylko przez przypadek
Dlatego mam wrażenie że tzw hejterami mogli również być dzienikarZe którzy chcieli się na nim odegrać

mistico

zdrówka, piątka!

spirit83

hejter napisze – piąty dzień grzejecie temat Pawła dla clicków, choć on już dawno zimny, jak jego ulubiona Warka.

ja napiszę, że człowieka poznajesz po tym, jak kończy… Rudzki, Stanowski, chłopaki z Orange – każdy coś osiągnął – nie dzięki Zarzecznemu, ale dzięki temu, że ich zainspirował kopniakami w tyłek, albo uwagami… i tu już właściwie można przestać pisać, bo hejter znowu napiszę, że świniak pijakiem był i basta, a ja napiszę – że czasem warto spotkać odpowiednią osobę w swoim życiu… i dla wielu PZ był najodpowiedniejszy, więc te ochy i achy z ich strony są zupełnie na miejscu.

swoją drogą – jego życie to gotowy scenariusz na książkę/film, barwa i niejednoznaczna postać, takie są najlepsze :)

JanekMartinez

Dzięki za teks Kuba:-) mam prośbę :wydrzyj się proszę jeszcze mocniej jak będziesz śpiewał” sen o Warszawie”.za mnie też, ja nie mogę być z Wami i Pawłem w piątek…
Z góry dzięki.
I oczywiście teraz lecą mi łzy.juz chyba dwudziesty raz.pozdro

rickblaine81

Kolejny bardzo dobry tekst. Szkoda,że o Waszym koledze, a naszym autorze którego się czytało,oglądało… Pisałem to już do Pana Krzysztofa (w mocnych słowach),a dziś do Pana-róbcie dalej swoją robotę,piszcie o meczach,wynikach,ale przede wszystkim o ludziach. Powodzenia.

Majico81

Zawsze miło się czyta to, co piszesz.

aviaswidniczanka

Widzisz Kuba ja Pawła w życiu na oczy nie widziałem na żywo ale od soboty jest mi porostu źle! Brakuje mi OMS choć oglądałem średnio raz w tygodniu i ta świadomość że już nie będzie przyprawia mnie o takie nostalgiczne uczucie. Dzięki za ten wpis. Pozdrawiam!

kreha_pl

Czy jest dostepny jakiś zbiór felietonów nie tylko tych z weszło?

Bul Głowy
kreha_pl

Dzięki wielkie jelo jeszcze ma ktoś dostęp piszczie

Bul Głowy

Ja zaczynam oglądać jeszcze bul głowy na you tube naprawdę warto lub wywiad z chuliganem

kreha_pl

Jest jeszcze program „nie poważnie ” z tvp info

RobertBorowski

Jak widzę tę koszulkę to zaraz mam uprzedzenie, ale przyznam – Olkiewicz, naprawdę ładnie napisałeś tekst. I czuć szczerość.

JanekMartinez

A ja jak widzę koszulkę to na wstępie jest wielki ➕ b

Ludwik_Dlugi

Krótkie pożegnanie, ale chyba tyle wystarczy, skoro osobiście się nie znaliście. O Pawle Zarzecznym tyle już napisano, że chyba nic nowego nie da się powiedzieć. Po prostu był osobowością.
Do zobaczenia w piątek

RobGrand

Proponuje by na weszlo nigdy juz nie bylo felietonow „jak co poniedzialek”.

kreha_pl

Ciekawy pomysł ja bym podawał zuplenie inna rzecz. Natomiast pon wolny od felietonow

dario armando

Dawno ,dawno temu Paweł Zarzeczny był świetny ,ale dla mnie nigdy nie był najlepszy – to miano miał u mnie Janusz Atlas ,a przynajmniej Roman Hurkowski był na podobnym poziomie .Na tomiast tu na Weszło ,to Stanowski ,Ćwiąkała i przede wszystkim Milewski dużo lepsze na mnie wrażenie robili swą twórczością.Był niewątpliwie bardzo inteligentny ,ale olewał swoją pracę,więc Cześć Jego pamięci ,ale gloryfikowanie sporo przesadzone.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY