Image and video hosting by TinyPic
Polacy najechali Ołomuniec. Pili, bawili się, a przede wszystkim – grali w pokera. I to jak!
Inne sporty

Polacy najechali Ołomuniec. Pili, bawili się, a przede wszystkim – grali w pokera. I to jak!

Wyobrażacie sobie międzynarodowe, zagraniczne zawody, w których bierze udział ponad 600 osób z Polski? Od razu podpowiadamy: w takich na przykład igrzyskach w Rio de Janeiro biało-czerwona ekipa liczyła oryginalnie 238 osób, a potem nawet mniej, kiedy do domu zostali wykopani złapani na koksie bracia Zielińscy. Tymczasem w turnieju głównym festiwalu Poker Fever w czeskim Ołomuńcu zagrało ponad SZEŚCIUSET biało-czerwonych pokerzystów. To kolejny dowód na to, jakim fenomenem jest poker, zwłaszcza w naszym wydaniu.

Żeby była pełna jasność: w pokera w Polsce praktycznie nie da się grać. Gra online jest nielegalna, w nowej ustawie, która ma wejść od kwietnia, są zapisy między innymi o blokowaniu stron operatorów. Gra na żywo niby jest, ale ograniczona do kasyn, a co gorsza – obłożona 25-procentowym podatkiem od wygranych, który w zasadzie uniemożliwia organizację jakichkolwiek poważnych turniejów. W Czechach, jak w prawie całej Unii Europejskiej, podatek płaci organizator turnieju od swoich zysków, a nie gracz od ewentualnej wygranej. Właśnie dlatego przez ostatni tydzień w oddalonym o 100 kilometrów od południowej granicy Ołomuńcu mówiło się głównie po polsku.

Autobusy jakieś popodstawiali?

Patrzyłem na tłumy Polaków na festiwalu Poker Fever w Ołomuńcu i byłem w szoku. Marcin Jabłoński, który przez lata organizował festiwale pokerowe z ramienia jednego z operatorów online, a teraz zadebiutował własnym cyklem, także nie mógł się nadziwić.

– Frekwencja przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Zawsze stawiam sobie ambitne cele i wszyscy wiedzieli, że liczę na tysiąc graczy w turnieju głównym. Udało się przekroczyć tysiąc trzysta osób w Main Evencie i ponad 4 tysiące we wszystkich turniejach. Aż mi ciężko powiedzieć jak bardzo jestem dumny i szczęśliwy – opowiada.

Marcin Jabłoński, twórca Poker Fever

Zastanawiacie się pewnie, zadając sobie to samo pytanie, co dyrektor więzienia w „Kilerze”: „jak to było zorganizowane, autobusy jakiś popodstawiali, czy co?!”. Cóż, nie autobusy, ale setki samochodów. Z Warszawy, Trójmiasta, Wrocławia, Krakowa, Białegostoku i dziesiątek innych miejscowości. I wszyscy przyjechali, by zmierzyć się w turnieju pokerowym. No dobra, w kilku, najbardziej wytrwali może nawet w kilkunastu. Ale głównym celem był Main Event Poker Fever. Ostatecznie zanotowano 1,301 wejść do turnieju, co jest wynikiem fenomenalnym, tym bardziej, że była to przecież pierwsza edycja tej imprezy. I choć można było spotkać graczy z różnych krajów, to około połowę stanowili Polacy. Wśród nich prawdziwe gwiazdy światowego pokera, z Dominikiem Pańką na czele.

Określenie „frekwencja zaskoczyła organizatorów” nie oddaje tego, co działo się w Ołomuńcu. Polaków przyjechało tak wielu, że dosłownie brakowało miejsca do gry. Organizatorzy w ostatniej chwili musieli ściągać dodatkowych krupierów z zaprzyjaźnionych kasyn, a w najbardziej tłocznym z dni startowych turnieju głównego rozgrywka toczyła się nawet w namiocie, który początkowo miał służyć jako miejsce do wypicia piwa i zjedzenia czegoś z grilla!

Państwo traci grube miliony

Festiwale pokerowe odbywają się na całym świecie. Przez ostatnie lata szczególną popularność w Europie zyskał European Poker Tour, niedawno zastąpiony przez dwa nowe cykle: PokerStars Festival i PokerStars Championship. W USA tłumy graczy przyciągają World Poker Tour i oczywiście World Series of Poker, którego kulminacją jest Main Event, uznawany za mistrzostwa świata. Sęk w tym, że to turnieje dla najlepszych z najlepszych, dla absolutnie topowych pokerzystów, którzy mogą sobie pozwolić na opłacenie wpisowego rzędu 10 tysięcy dolarów.

Poker Fever to festiwal z zupełnie innej bajki. Tu wpisowe do głównego turnieju też szło w tysiące, ale koron: dokładnie 4,800 koron, czyli mniej więcej 800 złotych. Mało? Zależy, jak na to patrzeć. Wpisowe to nie wszystko. Trzeba policzyć jeszcze przejazd, hotel, jedzenie, rozrywki, turnieje boczne. Minimalny budżet na tego typu wyjazd to 5-10 tysięcy złotych. Inaczej mówiąc: grube kilkaset osób z Polski wyjechało za granicę, każdy z 2-3 średnimi krajowymi w kieszeni (niektórzy znacznie więcej), żeby przez tydzień pograć w pokera. To tylko pokazuje, jak duża jest skala zjawiska i jak duże pieniądze traci budżet polskiego państwa przez fatalne regulacje.

x sala

Policzmy na szybko, mocno zaokrąglając: 650 graczy z Polski, każdy jedzie na tydzień, płaci średnio za hotel po sto złotych za noc (a raczej – za dzień, bo w nocy się gra, a w dzień odsypia). To już pół miliona złotych. Na jedzenie wyda dziennie po pięć dych, na alkohol co najmniej drugie tyle (w tym przypadku w zasadzie „sky is the limit”). Razem już co najmniej bańka, zarobiona przez czeskie hotele i restauracje. Poza tym: inne atrakcje, kluby nocne, taksówki. 10 procent wpisowego to opłata turniejowa dla kasyna. Każdy z tych 650 graczy zagra w kilku turniejach, w sumie niech średnia suma wpisowych wyniesie 12,000 koron, czyli koło dwóch tysięcy złotych. To oznacza zysk kasyna za samych Polaków w wysokości 130 tysięcy złotych. Po turniejach ci sami gracze siadają do gier cashowych.

Szybkie wyjaśnienie różnicy: w turnieju płacisz wpisowe, kasyno pobiera 10 procent, dostajesz żetony (bez wartości pieniężnej) i grasz, aż je przegrasz (koniec turnieju), albo dojdziesz do miejsc płatnych (około 10% najlepszych) i pomnożysz wpisowe od półtora raza za najniżej płatne miejsce do 200 czy 300 razy za zwycięstwo. W grze cash kupujesz żetony i grasz: każdy żeton ma konkretną wartość. W każdej chwili możesz wyjąć gotówkę i dokupić więcej żetonów, albo zabrać co swoje i iść do domu. Od każdej puli kasyno pobiera 5% prowizji. I tu mnożenie jest jeszcze ciekawsze, choć nieco trudne do wykonania. Jasne, nie wszyscy polscy gracze siadali do cashówek, ale z drugiej strony – niektórzy grali po wiele godzin każdego dnia. I tak, jak w Main Evencie gra toczyła się o milion koron dla zwycięzcy, śmiało można powiedzieć, że co najmniej tyle wyniosła wygenerowana przez Polaków prowizja kasyna z gier cash. Od niej oczywiście zostanie zapłacony podatek, więc czeski budżet też skorzysta.

Słowem: w ciągu tygodnia festiwalu gracze świetnie się bawili, zarobiło kasyno, zarobił fiskus, knajpy, kluby, taksówkarze, nikomu krzywda się nie stała. Bo współczesny poker to gra, bazująca na umiejętnościach, wielu gra w nią zawodowo, wielu po prostu dobrze się bawi. Typki jak z „Wielkiego Szu”, czyli różnego rodzaju oszuści i drobne cwaniaczki oczywiście się zdarzają, ale są raczej rzadkością – jak boiskowi bandyci w piłce nożnej, czy koksiarze w tenisie.

Nie chcę tu idealizować, bo w pokerowym środowisku, jak w każdym innym trafiają się różni ludzie. W Ołomuńcu jeden z graczy, będąc zdecydowanie pod wpływem, zaczepiał krupierki. Inny, także absolutnie nietrzeźwy, tak długo awanturował się, że nie zapłaci 10 koron (1,60 zł) za keczup, aż została wezwana ochrona. Generalnie, wielu piło za dużo, niektórzy stosowali mocniejsze specyfiki. Oczywiście były grane nocne kluby, salony masażu i inne tego typu rozrywki, ale zdaje się, że tak samo za granicą bawią się bankierzy, aktorzy, muzycy, o politykach nawet nie wspominając.

W każdym razie polski fiskus na pokerzystach nie zarabia ani grosza, w nowej ustawie, wbrew założeniom polityków, zarobi mniej więcej tyle samo. Jedyna nadzieja, że pokerzystom uda się wymodlić lepszą ustawę, choć niestety na to się raczej nie zanosi…

x s

Pokerowy dream team

Fenomen polskiego pokera to nie tylko duża frekwencja na stosunkowo tanim festiwalu niedaleko od granicy. Nasi pokerzyści osiągają fantastyczne wyniki w turniejach online, choć oficjalnie – aby grać muszą przebywać za granicą. Jest bardzo wielu zawodowców, czyli takich graczy, którzy utrzymują się tylko z gry online. Mogliby płacić podatki, gdyby państwo pozwoliło im legalnie grać. A byłoby z czego bulić, bo zdarzały się nawet jednorazowe turniejowe wygrane polskich graczy w wysokości miliona dolarów.

To, co wyróżnia polskich pokerzystów, to bardzo profesjonalne podejście. Taki na przykład Kajetan Masiewicz, znany w internecie jako CuAt69UsdSng, razem z kilkoma kolegami z najwyższych stawek, założył Smart Spin, team specjalizujący się w specyficznym rodzaju turniejów w internecie. Od razu ustalmy: team w rodzaju Bayernu, czy Realu, zrzeszający kilkuset najlepszych i najbardziej obiecujących graczy.

Masiewicz i spółka zapewniają pieniądze na grę i co znacznie ważniejsze – gigantyczną dawkę wiedzy, regularne szkolenia i analizy. Sprawdza się to znakomicie, co widać nie tylko w internecie, ale także między innymi w Ołomuńcu. Gracze Smart Spin zameldowali się na Poker Fever niejako w celach marketingowych, promując nowy projekt – Smart Backing, team dla graczy cash oraz dużych turniejów. Przy okazji Masiewicz i Michał Wojtkowiak (obaj na zdjęciu poniżej, Wojtkowiak w koszuli), jego podopieczny ze Smart Spin, zameldowali się na stole finałowym, zajmując ostatecznie trzecie i drugie miejsce i zgarniając odpowiednio 471 i 692 tysiące koron, czyli około 80 i 115 tysięcy złotych. Turniej wygrał czeski pokerzysta Jakub Oliva.

x spiny

Oko w oko z zawodowcem

A sam festiwal? Reklamował się sloganem „nights of poker, nights of fun” i trzeba przyznać, że hasło było wyjątkowo trafione. Ponad dwadzieścia turniejów, w różne odmiany pokera, z bardzo różnorodnym wpisowym (od 80 do 2,500 złotych). Była epicka impreza dla pokerzystów, była okazja do spotkania innych pasjonatów tej gry. Profesjonalne zdjęcia uczestnikom robił Tomas Stacha, czeski fotograf, pracujący na największych turniejach. Były piękne hostessy oraz transmisja ze stołu finałowego. Dla amatorów i graczy rekreacyjnych cały festiwal był też wyjątkową szansą na stanięcie twarzą w twarz z gwiazdami pokera, które z reguły grają w turniejach o co najmniej 10 razy większym wpisowym. Ja na przykład miałem okazję grać przy jednym stole w Main Evencie z Masiewiczem.

Opisywałem w reportażu „Byłem krupierem pokerowych kozaków”, jak rozdawałem karty grupie czołowych polskich pokerzystów w prywatnej cashówce na wysokich stawkach. Tu usiadłem z jednym z najlepszych graczy na świecie do prawdziwej gry. Jasne, dla mnie 800 złotych wpisowego to już konkretna stawka, dla niego to kwota na waciki. I nie ma dla mnie żadnego znaczenia fakt, że ja odpadłem na setnym miejscu (na 1,301 graczy, więc i tak nieźle), a on był trzeci. Dla mnie liczy się coś innego. Trochę jak z Michałem Pazdanem, który pilnował Cristiano Ronaldo w ćwierćfinale EURO. Oczywiście, obrońca Legii ma pełną świadomość, że gwiazdor Realu jest lepszym piłkarzem od niego i raczej nie spodziewa się transferu do Barcelony. Ale jest też słusznie dumny, że we Francji ani jemu, ani Mario Goetze nie pozwolił ani pograć, ani strzelić gola. Ja z Masiewiczem grałem przez kilka godzin, zmierzyliśmy się w kilku sporych rozdaniach pod koniec pierwszego dnia turnieju. Nie pozwoliłem sobie odebrać ani jednego żetonu.

JAN CIOSEK

Fot. Tomas Stacha/Poker Fever

KOMENTARZE (7)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Habanero
Las Palmas

czy częstowano fioletową ambrozją

łysy grubas

Nie dopisaliście ile procent od wygranych pobrała Ołomuńska szajka z pewnym sympatycznym wąsaczem na czele,bo źe choć szamotaniny nie było na tych zawodach to nikt w to nie uwierzy.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Akurat byłam zeszłego lata w miescie Stana L…. i podziwiałam, jakie piekne, ZEGAROWE podwojne starowke one mialy, i mi bylo wstyd, ze nasza Warszawia sie nie umywala, z ktorej bezposrednio przybylam.
Na szczeście, *Lewus* zaskoczyl goscinnoscią… tak ze nawet Wiednia i Wenecji nie zauwazylam..

FabrykaZakoli

dupa bolała?

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Nie wiem… Stasiek aż tak WYLEWNY nie jest 😉

Hala Madryt
Reprezentacja Królestwa Hiszpanii

Stasiek może nie, lecz chodzą słuchy że Karzeł Jerzy uwielbia krępować przypadkowo napotkane dziewoje paskiem klinowym od skody 130l, po czym brutalnie wbija w ich anus butlelkę pełną najdelikatniejszej fioletowej ambrozji…
W każdym razie, dobrze że jesteś cała i zdrowa :)

FabrykaZakoli

w providencie były to owocne dni

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

tennis-agnieszka-radwanska-australian-open_3406817
15 sierpnia, 21:54
Szamoobrona