Image and video hosting by TinyPic
Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
Blogi i felietony

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Pisałem kiedyś, że nie mogli nam się przydarzyć lepsi ambasadorzy futbolu niż Robert Lewandowski i Grzegorz Krychowiak. Obaj doskonale zdają sobie sprawę, że we współczesnej piłce trzeba dbać o najmniejszy szczegół. Porządny trening od dawna nie wystarczy. 

Muszę przypomnieć fragment (kto chce całość, do przeczytania TU):

„Słyszę, że ma powstać scentralizowany system szkolenia, że tu i tam powstają super akademie. Świetnie, ale one nie zmienią mentalności młodych. Taki zawsze znajdzie furtkę, by zrobić coś przeciwko, wymknie się, nabroi, bo przecież i tak idzie świetnie więc o co chodzi. Ale jak zapatrzą się w Lewego i Krychę – a to jest nieuchronne – to sami zgłoszą się w kolejce do dietetyka, sami zapiszą się na dodatkowe treningi. Siłą i zakazami w akademii nie zdziałasz tak naprawdę wiele, ale takie przykłady przejmują wyobraźnię. Mogą wygrać tę najważniejszą batalię: o umysł młodego człowieka.

Nie mogliśmy, po prostu nie mogliśmy trafić lepiej niż z Lewym. Gdyby naszą wizytówką był ktoś wybitny, ale szalony, taki powiedzmy Mutu, perspektywy byłyby zupełnie inne. A tak każdy mały chłopak goniący za piłką wie, że najlepszy z nas jest też wzorem profesjonalisty nawet w porównaniu do gwiazd z Niemiec czy Hiszpanii.  A jakby tego było mało tę postawę wspiera Krychowiak, drugi perfekcjonista – dublet, dwa konie pociągowe, które nie tylko mogą wygrać nam ważny mecz i przekonać na zachodzie, że warto stawiać na Polaków, ale mogą wyraźnie przyczynić się do zmiany mentalności całego pokolenia.”

To ważniejsze i większe niż jakikolwiek boiskowy wynik.

Gruntowna zmiana mentalności polskich piłkarzy dzieje się na naszych oczach. Współczesna szatnia nie ma nic wspólnego z tą sprzed lat. Umocnił mnie w tym przekonaniu wywiad z Patrykiem Lipskim. Rozmawiamy tutaj o jednostce, więc być może Patryk po prostu tak dobrze został wychowany i nie trzeba dorabiać wielkiej ideologii. Ale kiedyś prawdopodobnie nie miałby szans taki pozostać. Szatnia miała moc ściągania na złą drogę. Jak dzisiaj zareagowali koledzy na to, że Patryk jest abstynentem? Najpierw, owszem, uważali, że się na nich trochę wypina. Ale potem zaczęli szanować to podejście i jeszcze umacniać kumpla w postanowieniu. Drugi biegun w porównaniu do osławionego „nie pijesz, to kapujesz”, czy wszystkich wypowiedzi sprzed lat, kiedy to jeśli nie piłeś, lądowałeś poza grupą.

Jest też taki fragment wywiadu, gdy Patryk mówi, że w Ruchu praktycznie wszyscy młodzi zostają po treningu. Bywa, że Fornalik musi ich z boiska wyganiać! Równie znamienne. Świadomość piłkarzy naprawdę się zmienia. Oni wiedzą przed jaką szansą stoją, wiedzą, że talent to nie wszystko, że trzeba pracować na treningu, ale też poza nim. Z tej mąki może być chleb.

Może ci z pokolenia Patryka, który kiedyś będą chcieli napisać biografię, nie wypuszczą na rynek krwistego, pełnego anegdot tomu. Przeczytałem ostatnio książkę Grzegorza Króla i zrobiłem to za jednym posiedzeniem, nie mogłem się oderwać. Ale przecież nie trzeba urządzać rajdów po kasynach, a przed treningiem strzelać browara, żeby mieć coś ciekawego do powiedzenia. Lipski to udowadnia.

***

Dawid Kownacki skończył we wtorek dwadzieścia lat. Oczywiście – dopiero dwadzieścia. A przecież jeszcze grał z Arboledą w Lechu. A przecież nie ma wielu w drużynie Bjelicy, którzy mieliby dłuższy od Dawida staż w pierwszej drużynie. Pod tym względem Dawid to dwudziestoletni weteran.

Łatka „wonderkida” wielokrotnie mu szkodziła. Nie jest łatwo poradzić sobie z taką presją oczekiwań w takim wieku. Nie jest też łatwo będąc nastolatkiem poradzić sobie z dużą kasą. Nie powiem, żebym po lekturze wywiadu Tomka Ćwiąkały z Kownackim miał takie wrażenie, jak po tym z Lipskim. Jasne było, że Kownacki popełniał błędy, że nie dbał o siebie tak, jak mógł.

„Wpadłem w złe towarzystwo. Taki mam charakter, że za szybko ufam ludziom. Kiedy wszedłem do ligi, pojawiło się kilka osób, które koniecznie chciały być moimi dobrymi kolegami. Zaufałem im i wciągnęli mnie w pewne rzeczy, w które nie powinienem wchodzić. To oczywiście moja wina.”

Cieszy natomiast na pewno pewno, że dostrzega swoje błędy.

„Teraz zresztą szansę w pierwszym zespole dostał Kamil Jóźwiak. Mam nadzieję, że nie popełni takich błędów jak ja. Sam przeszedłem taką drogę i będę chciał mu pomóc.

I jaką dasz mu radę?

Żeby się nie podniecać po kilku niezłych zagraniach.”

Dwadzieścia lat, a sporo doświadczeń, zarówno boiskowych, jak i tych pozaboiskowych. Poważny kapitał, z którego Dawid może czerpać i – sądząc po formie – czerpie. Jeśli będzie to kontynuował, a również przestaną gnębić go kontuzje, ma wszystko, żeby zrobić wielką karierę. Wyśmiewana łatka „wonderkida” wciąż obowiązuje.

***

W zasadzie bardzo się cieszę, że Radović zaprezentował tak efektowne padolino. Nie cierpię symulantów jak morowej zarazy, ale gdyby Rado nie pokazał jej światu, nigdy nie powstałaby ta oscarowa produkcja.

Montaż 10/10, a jeszcze ta puenta z „Pomidora”. Dzieło kompletne.

Zupełnie serio natomiast, jestem absolutnie za znacznie poważniejszym karaniem symulantów. To banalne do zrobienia – zacne grono ogląda mecz z odtworzenia, wyłapuje oszustów, a potem wlepia stosowny mandat. Za najbardziej niedorzeczne symulki karałbym nawet wykluczeniem z następnego meczu. Może wtedy jeden z drugim poszedłby po rozum do głowy.

Tak jak nie przemawia do mnie argumentacja, że błędy arbitra są częścią futbolu, tak nigdy nie zgodzę się na to, że symulki są jego częścią. Może młodsze roczniki już nie wiedzą, że w piłkę da się grać bez nich. Ja jeszcze pamiętam i wiem, że to choroba, na którą cierpi piłka nożna. Na pewno nie śmiertelna, ale uroku nie dodaje.

***

Arsene Wenger mówi, żeby zobaczyć z kim Arsenal odpadał w Lidze Mistrzów. Trzy razy Barca, trzy razy Bayern, raz Milan, raz Monaco. Wpadki więc  maksymalnie dwie, sześć razy wpadał na ścianę.

Problem polega na tym, że to Arsenal powinien być taką ścianą dla rywali. Ma wszelkie papiery na to, by być superpotęgą, a nie podchodzić do Barcelony czy Bayernu w roli petenta.

„The Invicibles” Kanonierów to sezon 03/04. Drużyna genialna, której bał się cały świat. Barcelona w tym samym sezonie w pewnym momencie spadła na piętnaste miejsce La Liga, była trzy punkty przed strefą spadkową, zgłosiła się do Intertoto. Bayern w 03/04 walkę o tytuł przegrał z Werderem, w DFB Pokal odpadł w ćwierćfinale z Alemanią Aachen. W Lidze Mistrzów męczył się w grupie z Lyonem, Celtikiem i Anderlechtem, strzelając raptem sześć goli, wyrywając dziewięć oczek, awansując z drugiego miejsca. Potem odprawił go Real. Przechodził kryzys tożsamości – nie można było polegać już tak bardzo na zawodnikach wielkiej drużyny przełomu wieków, a szukanie następców nie szło wzorowo.

A dziś Arsene tłumaczy, że Barca i Bayern to za wysokie progi i te mecze Kanonierzy musieli przegrać.

Nie, nie musieli, jeśli spojrzy się szerzej, niż tylko na boisko.

***

Na koniec fragment „z pudła”, czyli z bieżących piłkarskich lektur – tym razem wspomniany „Przegrany” G.Króla. Niektórzy czytali pewnie już na Twitterze, ale też nie każdy ma Twittera.

„20 minuta – Jarek Stróżyński łapie kontuzję. Normalną rzeczą jest, że w takim momencie drugi bramkarz w przyspieszonym tempie zaczyna się grzać. Tymczasem co robi Czesiu? Obraca się do kolegów z ławki i ogłasza z paniką wypisaną na twarzy:

– Panowie, kurwa, co ja mam zrobić? Lać mi się chce.

No i co dalej robi Czesiu? Klęka i przez nogawkę zaczyna sikać. Ułatwiała to konstrukcja ławki, która na Vicente Calderon była nieco wkopana w ziemię. Gdy oglądaliśmy mecz na wideo, tarzaliśmy się ze śmiechu, bo komentator tak opisał całą tę sytuację: „O, Czesław Michniewicz na państwa ekranach! To jest dla niego wielka szansa, wielki mecz! Teraz się modli”.

Leszek Milewski

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (26)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Od symulki jeszcze nikt nie szedł do szpitala i wynik raczej sie nie zmienial, natomiast od niekarania brutalnosci, braku ewidentnych karnych w imię „pieknej idei męskiej gry” – coraz częsciej, więc karalabym sędziów znacznie surowiej.
Właściwie to juz dawno nie byłoby Musiala i paru innych… Paszli razem z waszymi guru z C+.
Symulantom zaś, życze szybkiego powrotu do zdrowia 😉
Wasza robota jest pożyteczna, bo pokazujecie absurd kierunku w którym zmierza piłkarskie rugby!

dario armando

Janko cała prawda ,jeśli tolerujemy rzeżnię na boisku ,to symulka jest niewinną psotą albo nawet wyrównaniem rachunków z patologią zżerającą futbol.Brawo

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dario armando

Świadoma przesada mająca podkreślić mój stosunek do wyrażnie zbyt dużej tolerancji naszych arbitrów w stosunku do liczby przewinień wynikających z twardej gry.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Tu nie tylko chodzi o jakieś szczególnie drastyczne faule. PRZECIWNIE!
Dobry technik, zwł. pomocnik, napastnik w czasie meczu jest faulowany niemal przy każdym kontakcie z przeciwnikiem, najbliższą częścią ciała, czym popadnie i w zasadzie, nie ma prawa mu się nic udać, ale czasem jednak tak….
(i wtedy czar *meczu walki* pryska)
No i mamy perełkę jak bramka Jewticza, ktorej przecież mogło nie być (jak wielu pieknych bramek Rado), bo ktoś mógł (i powinien – dodałby Wegrzyn) go lekko szturchnąć (bez złych intencji oczywiście), lekko nadepnąć, czy przestawić bokiem nogi kolano, stopę.
„Nie nie nie… nic nie było…. to przecież nie może boleć, co widzę z kabiny na górze 😉 ” itp…. zamyka dyskusję Grześ Mielcarski.
Taki piłkarski ORWELL – to wszystko! Nie dziwota i słusznie, że napastnicy wchodzą w ten matrix ze swojego punktu widzenia. A głupie pady po prostu trzeba OBSMIAĆ, i tyle!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Słyszałam, słyszałam…
Podobno połamał rywalom sporo nosów, pare nóg i ktoś po jego wejściu musiał zakończyć karierę.
Nauczył się czuć ich bul… stąd, z 30-50 metrów, jak widzi kopnięcie w kostkę, achillesa, potrafi bezbłędnie WCZUĆ sie w to poprzez telepatie i telekinezę.
Anyway, kraj w którym standardy fairplay oceniaja takie osoby jak on i Kaziu W, i to w poczuciu misji musi być chory.

zdyrman

Wiemy wszak to on kidys przeszedl sie po plecach…..Wegrzyna! Kiedys w jakims wywiadzie tlumaczyl sie, ze bylo mniej kamer wiec ok

DivyathFyr
Iskra Samoklęski Duże

albo po 5 kolejkach mielibysmy znow arbitrow tymczasowych z Japonii

gryf01

Jak można karać arbitrów za to, że dali się oszukać?
To tak jakbyś zamiast przestępcy karał policjanta za to, że w jego rejonie ktoś popełnił przestępstwo.

jakibic

Co za porównanie. Czy policjant był przy popełnieniu przestępstwa ? Nie. A sędzia był.

Jacek Czarnocki

Europejski świat piłki postrzega Krychowiaka jako synonim porażki a Wy robicie z Niego ambasadora polskiej piłki? Chłop zaliczył mocny upadek i podejrzewam, że nie wróci już na poziom z Sevilli.

Znaffca

Czesiowi koledzy nie pomogli?
A temu pomogli

Albo mógł jak Lehmann bez krępacji

Z przewrotki w sam winkiel
Lechia Gdansk

Co sie dzieje z Leszkiem Milewskim?
Felietony powtarzane w calosci albo fragmentami!!!
Przecież ten o dobrej zmianie pokoleniowej juz byl jakis czas temu….
Wcześniej cały felieton jeszcze raz o milosci do ekstraklasy i rozkladania jej na drobne detale.

pszy

Co do mentalności jest to klucz do rozwoju polskiej piłki. Pomysl z karaniem symulantów – świetny tylko czy zrobi się o tym głośniej?;/

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Ooo, tego to możesz być pewny…
Eksperci i tzw.komentatorzy C+ dostaną orgazmu na samą myśl, że będą stale o tym gaworzyć w czasie meczu, przy każdym faulu…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

DivyathFyr
Iskra Samoklęski Duże

ja bym to widzial tak>
1sza symulka udowodniona na podstawie video – zoltko
2ga symulka w jednym z 3 kolejnych meczow – drugie zoltko i kara na jeden mecz
w najgorszym przypadku ksiezniczki kladlyby sie od powiewu na trawce co 3 mecze, dobry poczatek

10symulek w jednym meczu – kampania na youtube, czerwo z pauza na jeden mecz, szydera

tylko i wylacznie z powodu symulek i placzu nie uwazam Krystynki za czolowego pilkarza, dla mnie to jest dyskwalifikacja

m_ds

Ja może z innej beczki:

U was ksiązka Króla po 33 zł, w Auchan w Wawie w niektórych sklepach już po 28 zł, do czego dążę. Okładka miękka, treść nadrukowana na papierze toaletowym, mniejsza. Zgadzam się z Panem – to się czyta – tak jak się czyta Kowalczyka, Mase o Kulisach…. , Polskie Morderczynie Bondy, Szamotulskiego, itp…tylko jaka jest w tym treść? Jaki ma być czytelnik po ukończeniu takiej lektury? Ubogacony? No nie, bo to generalnie science-fiction łączone z prozą menela. Uświadomiony? Czym, tym, że w latach 90-tych piłkarze byli debilami?

Ja chciałbym się dowiedzieć, jaki płynie przekaz z książek typu: Przegrany, Spalony, Zasypany, Obsrany itp. Bo racjonalnie myślący człowiek wie, że takie lektury można przeczytać dla zabicia czasu np. w pociągu, z racji tego, że lata ’90 dawno minęły i wynaturzenia jakiegoś zjeba już na nikim nie robią wrażenia. Czasy się zmieniły i tego typu pozycje to czysty skok na kasę dla ludzi, którzy roztrwaniali kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Nie wiem, co gorsze – kupić ich ksiązkę=dać im zarobić czy współczuć im.

gryf01

Wbrew temu co twierdzą Boniek i Stanowski, większości piłkarzom, nawet tym najlepszym, głowa służy tylko do odbijania piłki. Po latach spędzonych na kopaniu jelita, przychodzi emerytura w wieku czterdziestu lat i coś trzeba robić. Więc piszą książki i dalej dostarczają rozrywki masom. Nie widzę w tym nic złego.
Oglądam futbol mimo, że wiem, że to zupełnie bezsensowna forma rozrywki. Sprawia mi to przyjemność, nawet jeśli muszę zapłacić za bilet więcej niż 30zł. Podobnie fajnie się czyta wspomnienia kowala, mimo, że czasami aż ciarki przechodzą po plecach jak ten facet zmarnował swoją szansę. Nie szukam w tym jednak głębszego dna lub sensu. Poprostu bezmyślna rozrywka – czasem mi tego trzeba :)

gryf01

Co do symulacji i karania – też uważam, że powinny być kary za symulacje przyznawane po fakcie. Tak jak za każde inne oszustwo. Strzelisz bramkę ręką i się nie przyznasz a sędzia nie zauważy? Kara. Uderzysz kogoś łokciem w twarz za plecami sędziego? Kara. Ugryziesz kogoś i sędzia nie zauważy? Kara. Ukradniesz 1000zł? Kara. W normalnym sporcie tak jest. Jak ciężarowca złapią na dopingu, czy przed zawodami czy po – jest ukarany. Celowo złamał przepisy żeby wygrać – to oszustwo.
Istnieje zasada, że liczy się tylko to co zadecyduje sędzia w danym momencie. Zgoda, wyniku meczu nie można weryfikować. Ale karę dla zawodnika? Jak najbardziej. W tej chwili oszukasz sędziego to wygrasz. Mecze zamieniają się w zawody kto jest lepszym oszustem. A przecież nie chodzi tylko o rozrywkę – chodzi o wielkie pieniądze. Oszustwa można i trzeba ukrócić. Może i są częścią futbolu ale nie powinny być.

Grzesiek_K

Kolejny felieton z lokowaniem produktu.

Mariusz Szewczyk

Oj ten Czesiu, tu siknie, tam zadzwoni, he, he, he.

KatarzynaProstata

„Arsene Wenger mówi, żeby zobaczyć z kim Arsenal odpadał w Lidze Mistrzów. Trzy razy Barca, trzy razy Bayern, raz Milan, raz Monaco. Wpadki więc maksymalnie dwie, sześć razy wpadał na ścianę.”
Liczę i liczę i za nic mi nie wychodzi. Dwie wpadki… z kim Panie Leszku? Z Monaco… rozumiem, ale reszta? Bo chyba nie pisze Pan o Milanie?

FC Bazuka Bolencin

Mnie się wydaje że pan Leszek po prostu niektórymi tekstami czwartkowymi na przestrzeni ostatnich miesięcy postawił sobie tak wysoko poprzeczkę, że teraz jeżeli powstanie tekst normalny (nie za dobry, nie za zły) to jest odbierany jako przeciętny.
Tłumaczenia Wengera są na wyrost. Arsenal obecnie ma po prostu słabych piłkarzy. Abstrahując już że w rewanżu przekręcił ich miernota z gwizdkiem to te wyniki z Bayernem były i tak OBECNYM OBRAZEM POZIOMU Kanonierów z których z każdym sezonem coraz bardziej zostaje tylko nazwa, bo poziom leci systematycznie w dół.
Książki Króla czytać nie zamierzam. Pewnie jest w niej sporo śmiesznych historyjek, ale ciągle mam przed oczami że pisał historię tego skorumpowanego pseudo klubiku z podpoznańskich lasów, który swoją potęgę budował na krzywdzie innych. Takich sprzedawczyków nie było i nie będzie chyba już w historii naszej piłki.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY