Szamoobrona
Urbanowicz – cichy rekin, który wygrywa miliony
Inne sporty

Urbanowicz – cichy rekin, który wygrywa miliony

Dobra, wiemy, że to tani chwyt, ale zaczniemy od liczb. A konkretnie, jednej, z sześcioma zerami: 5,000,000. Tyle właśnie przekroczył w wygranych turniejowych na żywo. Nasz człowiek wśród najlepszych pokerzystów świata, cichy rekin – Dima Urbanowicz. Aha, te pięć baniek to oczywiście w dolarach…

W świecie pokera spotkacie różne typy zawodników. Są starzy mistrzowie, którzy w turniejach na żywo walczą od lat i zjedli na nich zęby. Są amatorzy, gracze rekreacyjni, którzy utrzymują się z czegoś zupełnie innego, a w pokera się po prostu bawią. Są też pokerzyści internetowi. Oni wprawdzie grają dopiero od kilku, w porywach kilkunastu lat, ale za to z ogromną intensywnością, nierzadko po kilkanaście godzin dziennie, równocześnie nawet na dwudziestu stołach. To sprawia, że już dawno rozegrali wielokrotnie więcej rozdań niż dżentelmeni z pierwszej kategorii i w zupełnie inny sposób myślą o pokerze. Są też cudowne dzieci, bardzo młodzi zawodnicy, którzy dopiero zaczynają poważną grę, a już zdążyli odnieść wielkie sukcesy (na przykład Sebastian Malec, polski mistrz Main Eventu EPT Barcelona). Jest jeszcze osobna kategoria: Dima Urbanowicz. Absolutny fenomen, geniusz, bardzo młody, a już niezwykle dojrzały. No i nie oszukujmy się – niewiarygodnie skuteczny. Dzieciak z innej planety, miłośnik szalonych imprez, dobrej zabawy i kompletnie zwariowanych zakładów o grubą kasę.

13-letni zawodowiec

Dima Urbanowicz urodził się w Grodnie na Białorusi. To miasto przez setki lat było polskie i do dziś co czwarty jego mieszkaniec jest naszym rodakiem. Dima chodził do polskiej szkoły i kiedy tylko skończył liceum, spakował manatki i przyjechał do Łodzi studiować informatykę. Po pierwszym roku przeniósł się do Warszawy, zresztą nauka już wtedy nieszczególnie go interesowała. Był jednym z tych dzieciaków, którzy w komputerze zarobili wielkie pieniądze. On jednak nie na tworzeniu aplikacji czy serwisów społecznościowych, a na grze w pokera.

Aby odnieść jednorazowy sukces w pokerze, powiedzmy wygrać turniej, potrzeba szczęścia i umiejętności. Jest wiele przypadków wskazujących na to, że czasem wystarczy głównie to pierwsze, zdarzają się przecież kompletni amatorzy, wygrywający duże turnieje i setki tysięcy dolarów. Aby jednak odnosić sukcesy długofalowo, potrzeba już tylko umiejętności. Oczywiście, odrobina szczęścia jeszcze nikomu nie zaszkodziła, w końcu poker to gra umiejętności z elementem losowym. Ale w dłuższej próbie absolutnie decydujące są umiejętności. Dlatego właśnie zawodowi gracze poświęcają setki godzin na naukę, trening, analizę rozdań. To tak samo naturalny element przygotowania do gry w pokera, jak trening dla piłkarza czy boksera: bez tego się nie da mówić o poważnym podejściu do zawodu.

Dima Urbanowicz większość tej pracy wykonał… jako dziecko! Z pokerem po raz pierwszy zetknął się jako 6-latek, kiedy zafascynowała go relacja telewizyjna z jednego z dużych turniejów. Siedem lat później, jako 13-letni dzieciak, wziął się za grę na poważnie. Tak, wiemy, jak to brzmi, ale dokładnie tak było. Kiedy jego koledzy uganiali się po boisku za piłką, on spędzał długie godziny przy komputerze. Oglądał filmy szkoleniowe, czytał artykuły, uczył się różnych strategii. Poświęcał na to całe dnie, mocno zaniedbując szkołę. Cały czas poświęcał albo na grę, albo na naukę.

Oczywiście, nie mógł jeszcze legalnie zajmować się pokerem. Zakładał więc fikcyjne konta i grał, grał, grał…

Pieniądze to tylko cyfry na ekranie

Zaczynając od turniejów darmowych, albo na bardzo niskich stawkach, powolutku wspinał się coraz wyżej. Niektórzy świetni gracze online opowiadają, że nigdy nie przegrali wszystkiego, co mieli na koncie pokerowym. Jeszcze inni, z promocyjnych 50$, które dostali za darmo na start, zrobili setki tysięcy. Nie Dima. On przegrał raz, drugi, trzeci, dziesiąty. Ale potem zaczął wygrywać. Do pieniędzy zawsze podchodził z dystansem, pewnie dlatego, że w domu dobrze się powodziło. Pisząc „z dystansem” mamy na przykład na myśli sytuację, w której 16-latek na koncie miał 40 tysięcy dolarów, a potem zostały mu tylko 2 tysiące. – Gdybym miał te pieniądze na stole i musiał je komuś oddać, to by na pewno bolało. Ale dla mnie to były tylko cyfry na ekranie, więc jakoś szczególnie tego nie odczułem – opowiadał w wywiadzie dla PokerNews. Dodajmy: jednym z nielicznych, bo delikatnie mówiąc rozmawianie z mediami nie jest jego hobby.

IMG_0714

W efekcie, kiedy w dniu 18. urodzin Dima Urbanowicz zakładał swoje pierwsze legalne konto pokerowe, a niedługo później jechał na premierowy turniej na żywo, był już doświadczonym graczem. To zadziałało niewiarygodnie na jego korzyść. Wyobraźcie sobie to: regularni uczestnicy dużych festiwali pokerowych widzą dzieciaka, który ewidentnie jest tam pierwszy raz. Trochę nie wie, gdzie ma iść, widać, że jest niepewny, nieco zagubiony. „Wspaniale, łatwe pieniądze” – tak pewnie pomyślało wielu z nich. Zanim zdążyli pomyśleć coś jeszcze, Dima zaczął ich lać. Online zresztą też narzucił niesamowite tempo, bardzo szybko zdobywając mistrzowskie tytuły w największych festiwalach World Championship of Online Poker (WCOOP) i Spring Championship of Online Poker (SCOOP) i wygrywając kilkaset tysięcy dolarów.

Pięć goli w dziewięć minut

Ale wyniki online bledną przy tym, co Urbanowicz wyczynia na żywo, choć nie da się zaprzeczyć, że obie te kariery się łączą. Pieniądze potrzebne na grę live wygrał przecież w internecie. Najgrubszych turniejów by jednak nie było, gdyby nie Piotr Franczak, biznesmen i pokerzysta-amator, twórca Silent Sharks Team Pro, do którego należy także Dima. To on namówił Urbanowicza na grę w turnieju High Roller na EPT Malta dwa lata temu. Trochę to zajęło, bo wpisowe wynosiło aż 25,000 euro. Franczak wyłożył jednak większość tej kwoty, zapewniając sobie procent z ewentualnej wygranej. Świetna inwestycja, bo „polski pokerowy fenomen”, jak określił go PokerNews, największy pokerowy portal świata, wygrał ten turniej, zgarniając 572 tysiące euro! To zwycięstwo dało Urbanowiczowi taki zastrzyk pewności siebie, że na Malcie był nie do zatrzymania. W czasie jednego festiwalu (69 turniejów, ponad tysiąc najlepszych graczy świata) zaliczył sześć stołów finałowych i cztery wygrane turnieje! Taka seria to coś absolutnie niewiarygodnego, nie dokonał tego nikt przed nim, ani nikt po nim. Można to bez żadnej przesady porównać do pięciu bramek Lewandowskiego w dziewięć minut. Oba te wydarzenia na logikę po prostu nie miały prawa się zdarzyć.

I tak, jak „Lewy” nie przestał strzelać goli, tak Dima ani myślał kończyć z wygrywaniem wielkich pieniędzy. Z Malty poleciał do Monte Carlo, na EPT Grand Final, najbardziej wypasiony festiwal w Europie, z najwyższymi wpisowymi i najbardziej spektakularna otoczką. Tam, znów za namową i ze wsparciem finansowym Franczaka, zagrał w turnieju Super High Roller. Wpisowe? Bagatela, 100 tysięcy euro! 58 największych kozaków w świecie pokera, grających najgrubszy turniej w Europie. A pośród nich 20-letni dzieciak, być może za młody, żeby wystąpić w World Series of Poker w Las Vegas (w USA trzeba mieć ukończone 21 lat, by wejść do kasyna), ale wystarczająco doświadczony, by grać o gigantyczne stawki i wygrywać pieniądze widoczne na zdjęciu poniżej.

sharki kasa

3,5 miliona euro w ciągu roku

To, co cechuje Urbanowicza, to umiejętność wyłączenia myślenia o pieniądzach. To niezwykle ważne, niezbędne do podejmowania optymalnych decyzji w kluczowej fazie turnieju. Wyobraź sobie: grasz turniej za 100 złotych, świetnie ci idzie, w grze zostało już tylko pięć osób, masz już zapewnioną wypłatę. Jeśli odpadniesz piąty, dostaniesz 900 złotych, ale jeśli wyczekasz jeszcze jednego rywala – już 1,600. Trzecie miejsce to 2,800, a drugie 4,200. Nagle z zabawy robią się poważne pieniądze. Rzecz w tym, że nie można pozwolić, by to wpływało na sposób podejmowania decyzji. Trzeba oczywiście pamiętać o pieniądzach, ale najważniejsza myśl musi brzmieć: w każdym rozdaniu podjąć maksymalnie profitową decyzję, a nie: zarobić 700 złotych więcej. To wcale nie jest łatwe i wielu graczom sprawia duże problemy. A teraz przenieśmy to na finał Super High Rollera. Piąte miejsce to 550 tysięcy euro, czwarte – 709, trzecie – 940, drugie – 1,4 miliona, a pierwsze – 2 miliony. Wierzcie, lub nie, ale Urbanowicz grał Monte Carlo tak, jakby różnice w wypłatach za poszczególne miejsca wynosiły po kilkaset złotych, czyli zupełnie nie zwracając na nie uwagi. Skończyło się na drugim miejscu i wypłacie 1,446,600 €, zdecydowanie najwyższej w historii polskiego pokera.

W tym samym roku dołożył jeszcze 841 tysięcy euro za drugie miejsce w Super High Rollerze EPT Barcelona i nieco ponad ćwierć miliona euro za czwarte miejsce w Super High Rollerze EPT Praga. W sumie – ponad 3,5 miliona euro w ciągu jednego roku! A to przecież nie koniec. Rok temu odniósł zwycięstwo, które przyniosło mu może trochę mniej pieniędzy (561 tysięcy euro), ale za to mnóstwo prestiżu: w Main Evencie EPT Dublin.

 

Zakład o dwie bańki

Porównanie do Lewandowskiego ma jeszcze jeden aspekt. Owszem, potrafił wpakować pięć goli Wolfsburgowi czy cztery Realowi Mardyt, ale miał też na przykład serię meczów bez gola dla reprezentacji. Dla Urbanowicza taką słabą serią był pierwszy w życiu festiwal World Series of Poker. Poprzednie lato w Las Vegas miało być jego, wszyscy mieli w pamięci to, co wyprawiał na Malcie i potem w Super High Rollerach. Jakby tego było mało, gwiazdor Silent Sharks Team Pro postanowił podgrzać atmosferę. Z Vanessą Selbst, jedną z najbardziej znanych pokerzystek świata, zawarł szalony zakład. Dima zapowiedział, że wygra co najmniej 3 z 69 turniejów na World Series of Poker. Stawka wynosiła 10,000 dolarów, a kurs – 200:1. Inaczej mówiąc, Urbanowicz grał o 2 miliony, ryzykując 10 tysięcy. Niewiele, biorąc pod uwagę jak drogie turnieje zdarzało mu się grać.

Tu chodzi tylko o motywację, a dwa miliony dolarów to dla mnie wystarczająca motywacja – tłumaczył.

Motywacja była dobra, ale nic nie dała. Urbanowicz robił, co mógł, ale nie tylko nie wygrał żadnego turnieju, ale nawet nie osiągnął żadnego stołu finałowego. Przypomnijmy jednak, że zadanie było ekstremalnie trudne. Nie mówimy o napastniku, który nie trafił do pustej bramki, tylko takim, który nie strzelił hat-tricka w El Clasico, choć wielu myślało, że będzie w stanie. Ale co ważne: ten napastnik na pewno nie zapomniał, jak się zdobywa bramki.

Urbanowicz ten rok zaczął od 3. miejsca w turnieju w Aussie Millions w Melbourne (42 tys. dolarów australijskich), a teraz dołożył 11. miejsce LA Poker Classic w Los Angeles (80 tys. dolarów). Dzięki tym dwóm wypłatom przekroczył magiczną granicę pięciu milionów dolarów wygranych w karierze. A przecież ten dzieciak ma dopiero 21 lat i tak naprawdę cała kariera dopiero przed nim.

W tych rzadkich chwilach, kiedy nie zajmuje się pokerem, uwielbia imprezować. To słowiańska dusza, w dodatku ze Wschodu, więc nikogo pewnie nie zdziwi fakt, że Dima ma mocną głowę i potrafi wypić naprawdę dużo. Nawiasem mówiąc, słynny zakład z Vanessą Selbst zawierany był właśnie po pijaku!

JAN CIOSEK

KOMENTARZE (1)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
ronnie3000

Szkoda że to nie wywiad, gościu jest niesamowity. Poraża spokojem i pewnością siebie. Życzę dalszych sukcesów i pewnej bransolety;)

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona