post Avatar

Opublikowane 07.03.2017 10:05 przez

redakcja

Rafa Benitez powiedział o nim, że posiada więcej boiskowej inteligencji niż Steven Gerrard. Prezydent Napoli stwierdził kilka lat temu, gdy Marek Hamsik wciąż budował swoją pozycję w światowym futbolu, że byłby w stanie go sprzedać tylko, gdyby na stole pojawiła się absolutnie niemoralna propozycja. Jego przydomek „Marekiaro”, oznaczający potęgę i witalność wód Zatoki Neapolitańskiej wskazuje na to, jak mocno wrósł w krajobraz Neapolu, stając się niemal tak nieodłącznym jego punktem, jak Wezuwiusz czy Camorra. Z którą zresztą, jako jeden z niewielu, potrafił swego czasu skutecznie negocjować. Kiedyś mówiło się, że gdyby Neapol był piłkarzem, byłby Diego Maradoną, dziś równie dobrze można powiedzieć, że byłby Markiem Hamsikiem. Niedoceniany, lecz dumny. Ponad wszystko stawiający lojalność. Wartość, która tutaj jest potężniejsza od pieniądza.

***

– Neapol jest częścią mnie. To moja rodzina.

***

A mogło być tak…

Rok 2011. Silvio Berlusconi robi wszystko, by jego Milan znów był wielki i na europejskiej scenie znaczył tyle, co na początku obecnego stulecia. Zlatan Ibrahimović, Stephan El Shaarawy, Kevin Prince-Boateng, Philippe Mexes, a na dokładkę – wyrwana z Neapolu perełka. Jego kreatywne serce. Marek Hamsik.

Za transfer gwiazdy Napoli, jednego z niezapomnianego il trio delle meraviglie – Hamsik-Lavezzi-Cavani – Berlusconi płaci jednak nie tylko – jak w przypadku pozostałych wzmocnień – milionami euro. Ceną są też bowiem przegrane przez jego partię wybory samorządowe w Neapolu, gdzie zafiksowani na punkcie futbolu kibice nie mogą wybaczyć Silvio wyciągnięcia łap po Hamsika.

Słowak szybko zdobywa sobie jednak uznanie kibiców na San Siro, którzy wreszcie mogą ukoić ból po odejściu Kaki do Realu Madryt. Nareszcie mają kogoś, kto nie jak Ronaldinho przychodzi błysnąć raz na jakiś czas, ale mecz po meczu zapewnia określony, bardzo wysoki poziom piłkarski. Duet Zlatan-Hamsik prowadzi klub z Mediolanu do mistrzostwa Włoch, w Lidze Mistrzów wykłada się dopiero po dramatycznym półfinale. Milan znów staje się magnesem dla wielkich nazwisk i godnym graczem na europejskiej arenie. Będącym w stanie sprawdzić każdego innego zawodnika przy stole, zmuszającym innych do wejścia all-in lub zrzucania kart z ręki.

Mogło, gdyby Silvio Berlusconi tamtego lata postawił ambicje sportowe ponad politycznymi.

HAMSIK

Zdecydował inaczej i skończył jako podwójnie przegrany. Gianni Lettieri, kandydat Ludu Wolności Berlusconiego koncertowo przerżnął drugą turę wyborów z Luigim de Magistrisem, kandydatem Włochów Wartości i Federacji Lewicy. Milan zaś zaczął staczać się w przeciętność. Obniżać swoje standardy, z kupca przebierającego w najbardziej luksusowych towarach stając się zwyczajnym zbieraczem złomu.

Co jeszcze bardziej bolesne, jednymi z tych, którzy mieli ogromny udział w spychaniu Milanu z piedestału, byli właśnie piłkarze Napoli dowodzeni przez Marka Hamsika. Słowackiego generała środka pola, który po romansie z Rossoneri („Chcę zmienić barwy. Przejście do Milanu byłoby w mojej karierze punktem zwrotnym, bowiem jeszcze niczego nie osiągnąłem, a czuję, że czas to zmienić.”), postanowił więcej nie wystawiać miłości Neapolu na próbę. Pozostawał oziębły mimo zalotów ze strony Bayernu czy PSG, od tamtej pory deklarując najwyższe przywiązanie do barw klubowych.

***

– Chcę być dla Napoli kimś takim, kim dla Romy jest Francesco Totti.

Zrzut ekranu 2017-03-06 o 13.39.28

***

To uczucie było niejednokrotnie wystawiane na próbę. Bo Neapol to miasto inne niż wszystkie. Mające swój klimat, swoją unikalną charakterystykę.

Miasto Camorry.

Trudno sobie wyobrazić, by gdziekolwiek indziej do największej gwiazdy klubu będącego dumą regionu, oczka w głowie neapolitańskiej mafii, mierzono z pistoletu, zmuszając do oddania wszelkich posiadanych przy sobie kosztowności. By jego ciężarnej żonie skradziono w podobnych okolicznościach samochód.

Kto wie, czy jeszcze większą próbą nie są jednak kolejne lata, gdy Hamsik nie może dopisać sobie żadnego wielkiego triumfu. Serie A wydaje się być zawłaszczona przez Juventus, z kolei w Lidze Mistrzów przez dziewięć sezonów w Neapolu Słowak grał tylko trzy razy, obecnie dopiero po raz drugi przekraczając próg fazy pucharowej.

***

– Nie mogę sobie wyobrazić, co działoby się w Neapolu, gdyby Napoli zostało mistrzem Włoch. Możliwe, że Wezuwiusz wybuchłby raz jeszcze. 

***

– Kiedy odnoszę jakiś wielki sukces, uwieczniam go tatuażem. Kiedy wygraliśmy Puchar Włoch, wytatuowałem sobie trofeum. Mam też na ciele datę, kiedy z reprezentacją Słowacji wywalczyliśmy kwalifikację na mundial w Afryce.

***

Niewątpliwie gdyby Hamsik w którymś momencie swojej kariery zdecydował się zmienić barwy klubowe, jego wizyty u tatuażystów stałyby się znacznie bardziej regularne, a jemu mogłoby zacząć brakować miejsca na ciele, gdzie mógłby upychać kolejne symbole swoich wielkich triumfów. To też łączy go z Diego Maradoną, do którego strzeleckiego rekordu zdążył się już zbliżyć na ledwie kilka kroków. Nie ma bowiem klubu w Europie, który nie chciałby Słowaka u siebie, tak jak kiedyś nikt nie odmówiłby Maradonie, gdyby tylko ten stwierdził, że szczęścia poszuka gdzieś poza Neapolem.

Tych dwóch łączy też boski status, jakim cieszą się w mieście wzgardzonym przez bogatą północ.

***

– Marek powiedział mi, że jest w Neapolu szczęśliwy, bo ludzie traktują go tu na równi z Bogiem.
Peter Hammer, agent Hamsika

***

Bo wartość sportowa to jedno – Aurelio de Laurentiis „okleił” swego czasu Hamsika metką z ceną stu milionów euro, z kolei Rafa Benitez stwierdził, że jeżeli za Garetha Bale’a płaci się sto melonów, to Hamsik jest piłkarzem bezcennym. Prawdziwą wartością, szczególnie w mieście, w którym macki mafii sięgają każdej dziedziny życia, jest lojalność.

Najlepszym dowodem na to, jak nawet w tych najbardziej radykalnych środowiskach docenia się tę ze strony Słowaka, był finał Coppa Italia w maju 2014 roku.

Na boisku – Fiorentina i Napoli. Na trybunach – temperatura niewiele niższa niż przy największych w dziejach wybuchach Wezuwiusza, u którego stóp położony jest Neapol. Wszystko ze względu na wydarzenia sprzed meczu, gdy Danielle De Santis, wysoko postawiony kibic Romy, zamordował fana Napoli Ciro Esposito. „Mastiffs”, najbardziej radykalna grupa kibiców Napoli, winą obarczyła kibiców Fiorentiny. Była gotowa do ataku i rozpętania piekła na rzymskim Stadio Olimpico, na oczach premiera Matteo Renziego, lidera senatu Pietro Grasso, szefa antymafijnej komisji Rosy Bindiego i garści najważniejszych osobistości calcio.

A wśród nich – Gennaro De Tommaso, o którym Kuba Machowina na naszych łamach swego czasu pisał:

„Gennaro De Tommaso znany jest we Włoszech jako „Genny a Carogna”, co można przetłumaczyć jako „padlina”, „ścierwo” lub „tusza świni”. To syn znanego we Włoszech mafioso, domniemanego szefa Camorry, Ciro De Tommaso. Gennaro w środowisku kibiców Napoli to jedna z głównych postaci.”

„Genny” siedząc na płocie podburzał swoich pobratymców, żądając wendetty za to, co kilka godzin wcześniej stało się jego „bratu” Ciro. Jak łatwo się domyślić, próśb i gróźb policji i służb porządkowych De Tommaso nieszczególnie miał zamiar słuchać, organizatorzy wpadli więc na pomysł, by mediatorem został… Hamsik.

Zrzut ekranu 2017-03-07 o 07.48.41

I choć trudno w to uwierzyć, bo przecież doświadczeń w pracy policyjnego negocjatora Hamsik nie miał żadnych, to właśnie Słowak uspokoił „Genny’ego” i sprawił, że mecz, z 45-minutowym opóźnieniem, doszedł ostatecznie do skutku. Dopiero Hamsikowi De Tommaso dał się przekonać do skupienia na dopingu, a zaprzestania podkręcania i tak już do granic napiętej atmosfery na trybunach.

Półboski status Hamsika postanowił także w swoich celach wykorzystać swego czasu prezes De Laurentiis. Jak wiadomo szef Napoli swojej fortuny dorobił się między innymi jako producent filmowy, uznał więc, że warto ze Słowaka zrobić bohatera jednego z epizodów swojego serialu „Colpi di Fortuna”. Piłkarz zagrał w nim – a jakżeby inaczej – gwiazdę futbolu, z którą spotkanie wygrywa na loterii dwójka przyjaciół. Nie brzmi to może jak kino najwyższych lotów, ale debiut na szklanym ekranie Słowak ma już w każdym razie odhaczony.

Zrzut ekranu 2017-03-07 o 05.20.09

***

Znakomity w klubie, przeciętny w kadrze. Nie, nie kończymy wątku Marka Hamsika, wjeżdżając – nie wiadomo z jakiej paki – z Robertem Lewandowskim. Słowak bowiem bardzo długo cierpiał na tę samą przypadłość, która toczyła naszego najlepszego snajpera. Nieustannie zarzucano mu, że gdy tylko zrzuca błękitną koszulkę Napoli i zakłada tę w ciemniejszym odcieniu niebieskiego, należącą do słowackiej drużyny narodowej, zmienia się nie do poznania. Mimo że zgarniał niemal rok po roku nagrodę dla najlepszego piłkarza w swoim kraju, 90 procent zasług, za jakie mu ją przyznawano, to rozsławianie słowackiej piłki nożnej na włoskich boiskach.

Ta optyka zmieniła się na dobre całkiem niedawno, bo właściwie dopiero na Euro 2016 Hamsik mógł się cieszyć uznaniem, na jakie pracuje sumiennie przez całą swoją karierę. Jeszcze przed turniejem poprowadził swoich kolegów do towarzyskiej wygranej z Niemcami, ale dopiero wygrane spotkanie z Rosją, które w końcowym rozrachunku miało zadecydować o wyjściu z grupy było tym, w którym międzynarodowej publiczności zaprezentował swoje wszystkie walory.

We wszelkich zestawieniach statystycznych tamten mecz Hamsika był jednym z trzech najlepszych występów całej fazy grupowej, tuż obok popisu Andresa Iniesty w meczu z Turcją i Dimitriego Payeta przeciwko Rumunii. Wreszcie dorósł w kadrze do roli prawdziwego, niekwestionowanego lidera, którym był na każdym kolejnym etapie swojej klubowej kariery.

– Grał celująco w każdej kolejnej kategorii wiekowej w Juple Podlavice, jego pierwszym klubie. Zaczynał jako pięciolatek, a już jako czternastolatek trafił do Slovana Bratysława. Tam trenował go Igor Bobik, który nie bez powodu dał mu przydomek „Żaba”. Miał długie nogi i był wszędzie na boisku – wspominał w wywiadzie dla slovanpositive.com, strony kibiców Slovana Bratysława, Richard Hamsik, ojciec Marka. – Podczas gdy mieliśmy z żoną wątpliwości, czy przeprowadzka do Bratysławy w wieku 14 lat wyjdzie mu na dobre, czy sobie poradzi, Marek powiedział nam, że nie ma żadnego problemu z przeprowadzką, byle tylko iść do przodu. 

 

Radził sobie zresztą doskonale również później, gdy trafił do Włoch. Nie znając języka, w pół roku opanował go na tyle, by dogadywać się bez większego problemu. Co, patrząc na kariery niektórych naszych stranierich, wcale nie wydaje się taką oczywistością. Szczególnie dla siedemnastolatka, któremu może zaszumieć w głowie, gdy za pół miliona euro ściąga do siebie drużyna z Serie A i który debiutuje w jednej z najlepszych lig świata jeszcze przed osiemnastką.

Słowaka jednak trudno oskarżać o noszenie głowy w chmurach. Tak naprawdę trudno odkopać jakieś jego kontrowersyjne wypowiedzi czy buńczuczne przechwałki, nie wspominając o pozaboiskowych wybrykach. Po poklask przestaje rozpychać się łokciami, gdy tylko znika w tunelu prowadzącym do szatni po kolejnych 90 minutach ciężkiej orki. Może również dlatego wciąż nie doczekał się w świecie należnego uznania, które wyrażane dotąd było tylko w pomniejszych rankingach. Jak choćby ten Bloomberga, według którego w 2013 roku w Europie było tylko siedmiu lepszych zawodników od „Żaby” z Bańskiej Bystrzycy, czy – jak mówią o nim kibice Napoli – „Marekiaro”, od słów „mare chiaro” oznaczających „czyste morze”.

***

– Jego legendarne rajdy z piłką przypominają tryskające życiem, potężne wody Zatoki Neapolitańskiej.
Enrico Varriale, pisarz z Neapolu

***

Trudno oprzeć się wrażeniu, że ścieżka, jaką wybrał Hamsik nie jest tą, która miała go poprowadzić do seryjnie zdobywanych tytułów. Która pozwoliłaby mu na stałe zagościć wśród czołówki kolegów po fachu nominowanych do Złotej Piłki. I pewnie patrząc na liczbę posiadanych medali, będą tacy, którzy za parę lat powiedzą z pełnym przekonaniem, że Marek Hamsik był piłkarzem niespełnionym.

Tylko że puchary może co roku wygrywać wielu. Bogami w mieście mafii zostają zaś tylko wybrańcy.

SZYMON PODSTUFKA

Opublikowane 07.03.2017 10:05 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 9
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

mimi
mimi

Jak już się wymądrzasz, to chociaż nazwę bez błędu mógłbyś napisać. Marechiaro va scritto con una „C” sola.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

juvefan
juvefan

Nie znam włoskiego, ale 15 sekund na google translate doprowadziło mnie do spostrzeżenia, że marecchiaro to jednak jest clear sea.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

mimi
mimi

„b. Dell’acqua, di un liquido, di una fonte e in genere di cose trasparenti, terso, limpido, puro (contr. di torbido, opaco): Chiare fresche e dolci acque (Petrarca); E chiaro nella valle il fiume appare (Leopardi); prov., chi vuol dell’acqua ch. vada alla fonte, chi vuol notizie sicure vada all’origine; vino, olio ch.; ch. come il cristallo, ch. come l’ambra.” http://www.treccani.it/vocabolario/chiaro/

VileKiss
VileKiss

Takich co wygrywali LM czy mistrzostwo Włoch jest masa. I o ogromnej części nikt jakoś specjalnie nie pamięta.
A koszulki z nazwiskiem Hamsika kibice będą nosić jeszcze naście, a może i dziesiąt lat po zakończeniu przez niego kariery. Mimo, że na San Siro nie trafił, wielki respekt. Świetny piłkarz i chyba spokojnie można już mówić o nim jako legendzie.

milosh
milosh

dobre, zresztą im więcej o Serie A, tym lepiej.

Weszło
18.09.2020

Hejt Park w Dobrym Składzie z ekipą #BoMiSięChce!

#BoMiSięChce to projekt łączący pełnosprawnych sportowców i tych z niepełnosprawnościami oraz inne osoby aktywne sportowo. Pomysłodawcą akcji jest niewidomy pływak i raper – Wojtek Makowski. Celem działań jest przeciwstawienie się postawie typu „nie chce mi się” oraz przypomnienie, że pomimo fizycznych różnic wszyscy ludzie są tacy sami i każdy może zmotywować się do aktywnego działania. […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

FCSB pierwszym klubem, który pokonał koronawirusa

O rany, co za wieczór w eliminacjach Ligi Europy. Gra Tottenham, gra Milan, polski klub przechodzi dalej, a mimo to wszystko usuwa w cień jedna niepozorna drużyna z Rumunii. No dobra, niepozorna to akurat złe słowo, akurat jeśli spodziewać się po kimkolwiek szaleństwa na miarę filmów Wesa Andersona, to właśnie po FCSB, klubie, który stracił […]
18.09.2020
Weszło
17.09.2020

Milan wygrywa, Mou blisko blamażu, OFI okradzione. Co słychać w Lidze Europy?

W Europie nie ma już słabych drużyn – to zdanie padnie dziś w wielu krajach, bo za nami kolejna seria eliminacyjnych meczów. Walka o Ligę Europy robi się coraz ciekawsza. Dziś niewiele brakowało, żeby Tottenham upadł i sobie głupi ryj rozwalił odpadł w Bułgarii. Milan także nie miał luzu w Irlandii, a z pucharami pożegnali […]
17.09.2020
Weszło
17.09.2020

Mecz życia Martina Konczkowskiego

Możesz przez całą karierę kopać piłkę na przyzwoitym poziomie, ale jeżeli nie wyróżnisz się w którymś z kluczowych momentów, to nie zostaniesz mocniej zapamiętany. Bez względu na dalsze losy Martina Konczkowskiego w Piaście Gliwice, kibice klubu z Okrzei już zawsze będą mogli mu pamiętać mecz z TSV Hartberg. Konczkowski to definicja „fajnego chłopaka” wśród naszych […]
17.09.2020
Weszło
17.09.2020

Wczoraj Szwedzi, dziś Austriacy. Jak miło pisać, że to my ogrywamy ich, a nie oni nas!

Wczoraj wyrzuciliśmy z pucharów Szwedów, a dzisiaj Austriaków. Tak, to zdanie jest prawdziwe i rany, jak ono brzmi! Przecież od dłuższego czasu przyzwyczajaliśmy się, że to nas regularnie wypraszano z Europy za sprawą Kazachów, Luksemburczyków, Słowaków, Ochotniczej Straży Pożarnej i Lata Muminków. Kto miał ochotę, ten lał. Teraz w końcu przeżywamy coś przyjemniejszego. I co […]
17.09.2020
Weszło FM
17.09.2020

Maciej Skorża w poranku Weszło FM!

Piątek na antenie Weszło FM zapowiada się niezwykle interesująco. W poranku odwiedzi nas jeden z najlepszych polskich trenerów w XXI wieku, później porozmawiamy o zwycięstwie Piasta nad Hartbergiem w eliminacjach Ligi Europy, a na koniec nie zapomnimy o pierwszych meczach 4. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy! Wszystko zacznie się jak zawsze o godzinie 7:00. W […]
17.09.2020
Weszło
17.09.2020

#AleNumer – konkurs z nagrodami – ile goli padnie w 4. kolejce?

Uwaga, Weszło razem z Totalizatorem Sportowym rozdaje piłki Ekstraklasy, koszulki klubów, iPhone’a 12, smart watcha od Apple! Rozpoczynamy kolejny sezon z konkursem #AleNumer. Tym razem pytamy o to, ile bramek w 4. kolejce Ekstraklasy strzelą gospodarze. Jak grać? Rywalizujemy na naszych social mediach. Pod naszymi wpisami na Twitterze lub Facebooku odpowiadacie na nasze pytanie, podrzucacie […]
17.09.2020
Weszło
17.09.2020

Liverpool bierze Thiago i trafia w dziesiątkę?

Liverpool w ostatnim czasie odzwyczaił nas od hitów transferowych. Po zwycięstwie w Lidze Mistrzów klub nie rzucił się na nowych piłkarzy jak szczerbaty na suchary, raczej uzupełniał skład takimi piłkarzami jak Minamino czy Adrian, co zresztą w drugim przypadku skończyło się katastrofą w meczu z Atletico. Natomiast teraz Liverpool wraca do gry, będzie chciał znów […]
17.09.2020
Weszło
17.09.2020

Zarżnięte derby Łodzi

Już ponad 10 lat minęło od ostatniego meczu derbowego w Łodzi, w którym udział mogli wziąć kibice obu drużyn. Wczoraj, tak jak na każdym innym derbowym meczu w ostatniej dekadzie, kibiców gospodarzy od kibiców gości oddzielał taki sam dystans, jak stadion Widzewa od stadionu ŁKS-u. Mecz dwóch największych drużyn z tego zasłużonego dla polskiego futbolu […]
17.09.2020
Weszło
17.09.2020

Powstrzymywał Messiego, wyrzucił Sevillę z LE. Frydrych ze Slavii nowym stoperem Wisły

Pamiętacie mecz Barcelony ze Slavią na Camp Nou, który zakończył się bezbramkowym remisem? Na pewno pamiętacie – po internecie krążyły filmiki z akcjami, które na stadionie giganta kreował klub z Pragi. Momentami ciężko było zgadnąć, kto w tym starciu jest Barceloną. W tym meczu 90 minut zagrał Michal Frydrych. Czyli nowy stoper Wisły Kraków. Dlaczego […]
17.09.2020
Weszło
17.09.2020

ŁKS znów stabilny w tyłach, Widzew jeszcze się odkuje. Pięć wniosków po derbach Łodzi

Derby, derby i po derbach. Kibice w Łodzi obudzili się dziś z kacem. Jedni z namacalnym z powodu świętowania, inni z moralnym, po porażce z odwiecznym rywalem. Dla Widzewa i ŁKS-u bezpośrednie spotkania to moment wyjątkowy. Można nie tylko udowodnić wyższość i „zdobyć” miasto do czasu kolejnej konfrontacji, ale też porównać się z rywalem zza […]
17.09.2020
Weszło
17.09.2020

Pozytywny quiz. Kogo wyrzuciliśmy z pucharów?

Po wczorajszej wygranej Lecha w Szwecji mamy tak dobry humor, że postanowiliśmy odświeżyć kilka pozytywnych wspomnień. Mianowicie cofnęliśmy się do czasów, w którym wyeliminowanie bardziej lub mniej przyzwoitej drużyny z pucharów nie było dla nas świętem. Trochę czasu minęło, dlatego sprawdzamy waszą pamięć w ramach quizu. My podajemy nazwę wyrzuconej za burtę drużyny i sezon, […]
17.09.2020
Weszło
17.09.2020

TSV Hartberg – debiutant, którego nawet Piast przewyższa doświadczeniem i budżetem

Piast Gliwice nie ma jeszcze wielkich tradycji, a na międzynarodowej arenie nadal niczego znaczącego nie zwojował, ale swojego czwartkowego rywala i tak w tym aspekcie przerasta. Klub z Okrzei w trwającej dekadzie już cztery razy startował w pucharowych eliminacjach, w tym sezonie wreszcie wywalczył pierwszy skalp po ograniu Dynama Mińsk i powoli ugruntowuje swoją pozycję […]
17.09.2020
Blogi i felietony
17.09.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Ekstraklasa zarazem ma klasę średnią i jej nie ma. Ma, bo ona istnieje. I nie ma jej, bo nikt do tej klasy średniej nie chce należeć. W bieżącym sezonie ESA każdy, poza beniaminkami, i może Wisłą Płock, chciałby zagrać o coś więcej. W dwunastu na szesnaście obozów oczekuje się miejsca w mniej lub bardziej ścisłej […]
17.09.2020
Weszło
17.09.2020

PRASA. Kulig: Ułożyłem sobie życie. Byli tacy, co zarabiali 20 razy więcej, a dziś nie mają nic

Co dziś słychać w prasie? Jest sporo o europejskich pucharach, tak w kontekście wygranej Lecha Poznań, jak i Piasta Gliwice. Mamy także ciekawy wywiad z Przemysławem Kuligiem, który po karierze został biznesmenem. – Byli piłkarze, którzy zarabiali dziesięć, dwadzieścia razy więcej ode mnie, a dziś nie mają nic. Ułożyłem sobie życie. Z żoną prowadzimy biznes, jesteśmy […]
17.09.2020
Weszło
16.09.2020

Jak nie grać w piłkę – przedstawia Bartłomiej Poczobut

Twój zespół gra derby, całkiem ważny mecz. Jesteś środkowym pomocnikiem, całkiem ważną postacią w zespole. Nie mija pół godziny, a już masz żółtą kartkę na koncie. Co robisz?  uważasz na to, co robisz i mówisz, żeby nie osłabić drużyny od razu po kartce rzucasz się do sędziego z pretensjami przez całe spotkanie faulujesz rywali, licząc, […]
16.09.2020
Weszło
16.09.2020

Filip Bednarek po raz pierwszy na duży plus w Lechu

Nie ma co ukrywać: Filip Bednarek nie zaczął dobrze swojego pobytu w Lechu Poznań i szybko znalazł się na cenzurowanym. Dziś wykonał pierwszy duży krok w kierunku tego, by kibice „Kolejorza” (i nie tylko oni) zmienili zdanie na jego temat. Pozyskanie 27-letniego bramkarza od początku budziło pewne wątpliwości. Mowa przecież o gościu, który spędził w […]
16.09.2020
Weszło
16.09.2020

ŁKS rządzi w Łodzi

Solidny, NRD-owski futbol plus zrywy Fundambu – ta porażająca mieszanka nie wystarczyła Widzewowi na wyrachowany ŁKS. W Łodzi nie było sensacji – klub, który zajmuje ostatnie miejsce, przegrał z liderem tabeli. Widzew na pewno dał dzisiaj z tej osławionej wątroby, jeździł też na dupie, ale tylko udowodnił, że finalnie w piłce nożnej chodzi o grę […]
16.09.2020