Image and video hosting by TinyPic
Bezczelny, arogancki i zabójczo szybki: Max Verstappen, przyszły mistrz F1
Inne sporty

Bezczelny, arogancki i zabójczo szybki: Max Verstappen, przyszły mistrz F1

Max Verstappen ma doskonale dobrane imię. Oczywiście, mógłby nazywać się Stan, Robin czy Denis, jak setki młodych mężczyzn w Holandii. Ale to właśnie „Max” najlepiej oddaje jego charakter. Ten chłopak jeśli coś robi, to zawsze angażuje się na maksa: walczy na całego, ściga się do upadłego, zazwyczaj na granicy ryzyka, a nierzadko znacznie poza nią. Nie odpuszcza nawet w paddocku czy na konferencji prasowej. Jeśli znów kiedyś zobaczysz, jak kogoś wyprzedza w sytuacji, kiedy jest to praktycznie niemożliwe, albo walczy bok w bok z innym kierowcą przy prędkości 300 kilometrów na godzinę, nie dziw się. Ten typ tak ma: na maksa. Jak w filmie: „ty się nazywasz Kiler, masz ksywę Kiler i jesteś kiler”. On się nazywa Max i ściga się na maksa. Można go kochać, albo nienawidzić. Albo się go bać.

W zasadzie nie miał wielkiego wyjścia. Urodził się w rodzinie, w której tradycje wyścigowe były bardzo silne. Chłopak wszędzie dookoła widział wzory do naśladowania za kierownicą. Mama, Belgijka Sophie Kumpen, z sukcesami ścigała się na gokartach, wujek Anthony Kumpen to zawodowy kierowca wyścigowy, aktualnie jeździ w serii Nascar Whelen Euro. No i jest jeszcze oczywiście Jos Verstappen, ojciec Maxa, były kierowca Formuły 1. 106 startów i dwa miejsca na podium stawiały go na pierwszym miejscu wśród najlepszych holenderskich kierowców wyścigowych w historii. Dopóki nie pojawił się Max.

Pocieszeniem dla Josa Verstappena może być jednak nie tylko fakt, że pobił go własny syn, więc wszystko zostaje w rodzinie. Max bije rekord za rekordem, także te ustanowione przez dużo bardziej znanych i utytułowanych kierowców.

Najpierw Formuła 1, potem prawo jazdy

Trzy dni po ukończeniu 17 lat pojechał w jednej sesji treningowej przed wyścigiem o GP Japonii, stając się najmłodszym w historii uczestnikiem weekendu Formuły 1. Pół roku później Verstappen ustanowił kolejny rekord: w wieku 17 lat i 166 dni wystartował w wyścigu o GP Australii. W tak młodym wieku nie dokonał tego nikt wcześniej i prawdopodobnie nie dokona nikt później. Od 2016 roku obowiązują nowe przepisy Światowej Federacji Samochodowej (FIA), według których minimalny wiek wymagany do uzyskania Super Licencji, niezbędnej do jazdy w Formule 1, to 18 lat. Max mógł wystartować, bo był kierowcą Toro Rosso jeszcze przed wprowadzeniem nowych zapisów.

Ustanowienie pozostałych rekordów wymagało od Verstappena jednak znacznie więcej niż tylko daty urodzenia we wrześniu 1997 roku. W GP Malezji, dwa tygodnie po debiucie w F1, zajął 7. miejsce, zostając oczywiście najmłodszym kierowcą, który kiedykolwiek zdobył punkty w królewskiej serii wyścigowej. Poprzedniego rekordzistę pobił o ponad dwa lata. Co ciekawe, wspomniane trzy rekordy pobił nie posiadając… prawa jazdy, które w Holandii można zrobić dopiero po ukończeniu 18 roku życia!

Pozostałe rekordy bił już jako pełnoletni: najmłodszy zdobywca miejsca na podium, najmłodszy zwycięzca i najmłodszy kierowca z najszybszym okrążeniem w wyścigu.

verstappen2

Najmłodszy zwycięzca w historii

Po debiutanckim sezonie na dorocznej gali FIA Max Verstappen zgarnął nie tylko nagrodę dla najlepszego debiutanta roku, ale również Osobowość Roku oraz Manewr Roku (wyprzedzenie Nasra podczas GP Belgii).

Manewr roku wykonali także szefowie Red Bulla, który w Formule 1 ma dwa zespoły: mocniejszy Red Bull i słabszy Toro Rosso. Po czterech pierwszych wyścigach sezonu 2016 ogłoszono, że spisujący się poniżej oczekiwań Daniił Kwiat zostanie cofnięty do Toro Rosso, zaś w przeciwną stronę powędruje Max Verstappen.

Max nam udowodnił, że jest niesamowicie utalentowanym młodym kierowcą. Jego występy w Toro Rosso były imponujące i cieszę się, że mogę dać mu szansę jazdy w Red Bull Racing – ogłosił szef zespołu Christian Horner przed wyścigiem o Grand Prix Hiszpanii.

Co zrobił 18-latek, któremu dano do dyspozycji lepszy bolid i duży kredyt zaufania? W kwalifikacjach wykręcił czwarty czas, a w wyścigu wykorzystał kolizję Hamiltona z Rosbergiem i odniósł sensacyjne zwycięstwo, zostając naturalnie najmłodszym triumfatorem w historii F1 (18 lat i 228 dni).

To niesamowite uczucie, wspaniale było usłyszeć po raz pierwszy w historii holenderski hymn w Formule 1. Słyszałem, że mój tata płakał. Zapamiętam ten moment na całe życie – mówił na gorąco Verstappen, który do samego końca w niezwykle dojrzały sposób odpierał ataki Kimiego Raikkonena, prawie dwa razy starszego od siebie. – To w sumie zabawne, bo przecież Kimi ścigał się z moim tatą!

Max potrzebuje pomocy psychiatry

To była jego chwila triumfu. Ale nie zawsze było tak kolorowo. Max Verstappen słynie z piekielnie ostrej, agresywnej jazdy. Można się było spodziewać, że taki styl spodoba się kibicom, ale niekoniecznie rywalom młodego Holendra.

W czasie wyścigu o GP Belgii Verstappen doprowadził do kolizji, wypychając Vettela, Pereza i Raikkonena z toru. Potem wrócił do jazdy i z tym ostatnim toczył bardzo ciekawe pojedynki. Problem w tym, że robił to, zdecydowanie przekraczając przepisy i zasady bezpiecznej jazdy. W pewnej chwili bardzo agresywnie zablokował fińskiego kierowcę. Gdyby nie jego refleks i doświadczenie, doszłoby do zderzenia. „Jego jedyny cel to wypchnąć mnie z toru” – meldował Raikkonen przez radio.

Zajechał mi drogę, kiedy go wyprzedzałem. Jechałem z maksymalną prędkością i musiałem gwałtownie hamować, inaczej doszłoby do poważnego wypadku – komentował już na spokojnie Fin, który w Formule 1 przejechał ponad 250 wyścigów. – Nigdy nie miałem takiej sytuacji z żadnym innym kierowcą. Ten chłopak wcześniej czy później doprowadzi do potężnego wypadku.

Chłopak przeprosił, że poniosły go emocje i obiecał poprawę? Nic tych rzeczy! – Vettel i Raikkonen zrujnowali mi wyścig na pierwszym zakręcie. Nie zamierzałem im odpuścić, raczej wolałbym ich wypchnąć z toru. Musiałem bronić pozycji. Jeśli komuś się to nie podoba, to jego problem – wypalił Max. Legendarny mistrz świata Niki Lauda skomentował to krótko: „jeśli Max mówi, że to była wina Kimiego, to potrzebuje pomocy psychiatry”.

Vettel: Ale z niego ch…!

Christian Horner bronił swojego kierowcy, stwierdził, że „Max jechał na granicy i na pewno wyciągnie wnioski z wyścigu w Belgii”. Przyszłość pokazała jednak, że chyba nie do końca. W czasie Grand Prix Meksyku wszystkie oczy znów były zwrócone na Holendra.

Najpierw na samym początku wypchnął z toru walczącego o tytuł Nico Rosberga. Później, w końcówce, bardzo ostro blokował próbującego go wyprzedzić Sebastiana Vettela. W pewnym momencie ściął zakręt, pojechał po trawie, ale wbrew przepisom nie zamierzał oddać pozycji. 4-krotnego mistrza świata młokos doprowadził do furii. – Rusz się, rusz się do kur.. nędzy! Ale z niego ch…! Serio, jestem jedyny, nie widzicie tego, co ja?! – wrzeszczał przez radio. – Przecież on spycha mnie na Ricciardo. Co za ch..!

Kiedy Riccardo Adami, inżynier wyścigowy Vettela, próbował mu powiedzieć, że dyrektor wyścigu Charlie Whiting przygląda się sprawie, Niemiec wypalił. – Wiesz co, oto mój komunikat do Charliego: pierd… się! Szczerze, pierd… się!

Takie słowa w ustach czterokrotnego mistrza świata, który zresztą sam słynie z ostrej jazdy? Grubo.

verstappen3

Zbyt agresywny, bezczelny i arogancki

Verstappen nie odpuścił, utrzymał trzecie miejsce, a po przekroczeniu linii mety pokazywał w kierunku Vettela obraźliwe gesty. Z pokoju, w którym zwycięzcy szykują się do ceremonii na podium, został jednak wyproszony przez szefa F1 Berniego Ecclestone’a. Po nałożeniu 5-sekundowej kary na Maksa, na podium wskoczył Daniel Ricciardo.

Jego zachowanie było śmieszne. Cóż, to po prostu bardzo sfrustrowany gość, który krzyczy przez radio jak dzieciak. A jego zachowanie po wyścigu było jeszcze bardziej dziecinne. Myślę, że Sebastian powinien chyba wrócić do szkoły – stwierdził Verstappen. Przypomnijmy: mówi 19-latek po 38. wyścigu F1 w karierze o gościu, który przez 4 lata z rzędu był mistrzem świata. Trzeba mieć tupet!

Verstappenowi po wyścigu w Meksyku dostało się jednak nie tylko od „sfrustrowanego” Vettela.

Ten chłopak może sam zniszczyć swoją karierę, jeśli dalej będzie zbyt agresywny, bezczelny i arogancki – ostrzegał Niki Lauda. – Jego talent jest niesamowity, ale wszystko psuje swoimi głupimi zachowaniami. On nie zdaje sobie z tego sprawy, myśli, że wszystko robi dobrze. Ale musi się uspokoić. Te gesty po finiszu to kolejna bezczelność. Nie wiem, skąd bierze się jego arogancja i nie rozumiem tego. Inni kierowcy są na niego coraz bardziej wściekli.

Czy Verstappen przejął się krytyką po GP Meksyku? Cóż, jeśli tak, to na swój sposób. – On ma to gdzieś, nie przeszkadzają mu takie głosy. Kiedy go o to spytałem, powiedział: zamknij się, jest w porządku. Po prostu się tym nie przejmuje – zdradził Jos Verstappen.

Jak Senna i Schumacher

Najwyraźniej jednak pojęcia „zbyt agresywna jazda” nie ma w słowniku Verstappena, co pokazał w Brazylii. Wyścig rozgrywany był w fatalnych warunkach, lało jak z cebra i raz po raz dochodziło do kolizji. Pod koniec, po kolejnym zjeździe do alei serwisowej, Holender spadł na 16. pozycję. I wtedy rozpoczęła się niewiarygodna pogoń, śmiało można powiedzieć, że jedna z najbardziej spektakularnych w historii Formuły 1. Max mijał rywali jak tyczki na placu manewrowym, ostatecznie ukończył wyścig na trzecim miejscu.

 

Christian Horner, szef Red Bulla, stawia popis Verstappena na równi z legendarnymi deszczowymi występami Ayrtona Senny w Monako w 1984 i Michaela Schumachera w Barcelonie w 1996 roku.

Trzeba porównywać te wielkie momenty. Bardzo rzadko jesteśmy świadkami takich wyścigów. Dziś widzieliśmy coś bardzo, bardzo wyjątkowego – ocenił.

Pochwały od szefa to jedno, ale Verstappen zachwycił także innych. – Verstappen show! To była niewiarygodna jazda i coś fantastycznego do oglądania. Zdefiniował na nowo prawa fizyki – to z kolei opinia Toto Wolffa, szefa Mercedesa.

Oczywiście, nowe opony bardzo pomogły Holendrowi. Pomógł także wielki talent i umiejętność błyskawicznej analizy i wyszukiwania odpowiedniej linii jazdy na mokrym torze. Ale jak taki dzieciak potrafił sobie poradzić z aquaplaningiem, jednym z największych wrogów kierowców wyścigowych?!

Aquaplaning to zjawisko występujące w czasie dużych opadów, kiedy wody na powierzchni jest tak dużo, że rowki w bieżniku nie są w stanie odprowadzić jej na zewnątrz. W takiej sytuacji samochód traci kontakt z nawierzchnią toru i zaczyna sunąć po wodzie. Stąd już tylko krok do wpakowania się w bariery ochronne albo w inny samochód. Martin Brundle, kiedyś kierowca F1, a dziś komentator Sky Sports opisuje to w bardzo obrazowy sposób: „unosisz się jak wioślarz na wodzie i nie ma już znaczenia jak dobry masz samochód i jak dużym talentem dysponujesz – jesteś pasażerem”. A jednak, choć w Brazylii większość kierowców była pasażerami, Verstappen był kierowcą pełną gębą.

Trudno się dziwić, że zachwyty płynęły zewsząd. Tak surowy ledwie dwa tygodnie wcześniej Lauda tym razem nie mógł się nachwalić Holendra. – Oczywiście, skorzystał na nowym komplecie opon, ale wykonał niewiarygodną pracę. Sposób, w jaki wyprzedzał rywali był niesamowity. Wiedziałem, że ten gość jest dobry, ale teraz pokazał wszystkim, jakie ma możliwości.

Na co stać Verstappena?

Właśnie, na co? Na pewno na szalone manewry, tak ryzykowne, że nikt inny nie odważyłby się nawet ich spróbować. Na pewno na niewiarygodną jazdę, którą eksperci będą porównywać do Schumachera, Senny i innych największych gwiazd tego sportu. Na pewno także na bezczelne teksty, gesty i zachowania w stosunku do rywali; już je zaprezentował wiele razy, można śmiało zakładać, że będzie ich tym więcej, im więcej doświadczenia i pewności siebie będzie miał Verstappen.

Czy stać go także na mistrzostwo świata? Bez wątpienia, wystarczy mu odrobinę lepszy samochód niż w poprzednim sezonie. Większość rekordów już pobił; do zgarnięcia zostały w zasadzie dwa: najmłodszy w historii kierowca z Pole Position i najmłodszy w historii mistrz świata. Na pobicie pierwszego ma jeszcze dwa lata, a drugiego aż cztery. Na miejscu Vettela już byśmy się żegnali z rekordami…

JAN CIOSEK

KOMENTARZE (2)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Blizbor

F1 jest tak ekscytująca jak zawody zabawkowych helikopterów. Kiedyś to był sport, wielkie osobowości, umiejętności kierowców liczyły się dużo bardziej od nowinek technicznych i był fantastyczny ryk silników. Dzisiaj to nie ma duszy. A moja karta graficzna lepiej brzmi na pełnych obrotach niż dzisiejsze silniki.

m1025

I tak w tym sporcie 70 % to samochód , wieć nie ma co sie srać jakimś zmanierowanym gówniarzem

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY