Image and video hosting by TinyPic
Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
Blogi i felietony

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Football Manager uchodzi za grę, której pierwszym, szóstym i dziesiątym przykazaniem jest ultrarealizm. Programisto, researcherze – czasy Maxima Tsigalko i To Madeiry się skończyły, zrób co tylko możesz, by stworzyć graczowi jak najwierniejszą symulację. Sam swego czasu rozmawiałem z Mateuszem Gietzem, który odpowiada za tworzenie polskiej bazy FM-a i byłem pod wrażeniem tego, z jaką pieczołowitością powstaje wirtualny świat futbolu. Niemniej wiecie co by musiało wprowadzić Sports Interactive, jeśli będzie chciało dalej zbliżać się do rzeczywistości?

Statystyki żony piłkarza. Czy jest normalna. Czy jest weganką, wegetarianką, czy też namówi twoją wyszukaną w Wenezueli perełkę na fast food. Czy jest zakupoholiczką, erotomanką, czy doprowadzi go na skraj załamania nerwowego. A może wpędzi w długi?

Statystyki dzieciaków piłkarza. Z jaką częstotliwością – mówimy o maluchach – płaczą po nocach. Czy – jeśli mówimy o nieco starszych – są powodem do dumy, czy też latają po osiedlu z nożem w jednej ręce, a torebką koksu w drugiej.

Istotne będą pozaboiskowe zainteresowania zawodnika. Lubi telewizję? Szydełkowanie? Skoki narciarskie? A może jednak zamiast oklaskiwania Stocha i wizyty u teściowej woli ruletkę, bar ze striptizem i rajdy motocrossowe?

Ile kasyn znajduje się w twoim mieście? Czy jest gdzie tu się zabawić, zresetować, czy też są tylko stadion, motel i stacja benzynowa? A właśnie, gdzie zakwaterowałeś zawodnika? Co je? Co pije? Jaki jest jego menadżer? A wreszcie: czy ma kotka, czy raczej pieska?

Nie mówiąc już o złożonym mikrozarządzaniu grupą, gdzie przy trzydziestu chłopa będzie czterdzieści konfliktów, czterdzieści przelotnych przyjaźni, czterdzieści sojuszy, czterdzieści bezwzględnych rywalizacji. W szatni, gdzie każdy niesie za sobą bagaż lepszych i gorszych doświadczeń, lepszych i gorszych przyzwyczajeń, lepszych i gorszych celów, obaw, marzeń.

A zdarzenia losowe? Co, gdy twój dopicowany na pucharowy mecz plan rozsypie się, bo playmaker, prawdziwy trequartista, dostał sraczki? Albo gdy twój ciamajdowaty gwiazdor wyrżnie się na mydle? Śmieszne, nierealne? Zapytajcie Santiago Canizaresa, który nie pojechał w 2002 na azjatycki mundial, bo w łazience stłukł butelkę z wodą po goleniu, a potem rozciął sobie o nią ścięgno. Czy to się komuś podoba czy nie, życiem lubi czasem porządzić przypadek i bywa po prostu dziwnie. Paulo Diogo po strzeleniu bramki dla Servette Genewa wskoczył z radości na płot odgradzający boisko od trybun, tam zahaczył o niego obrączką ślubną, w konsekwencji wyrwał sobie palec.

Jakby tego było mało, dostał za wszystko żółtą kartkę.

Poziom złożoności problemu, jakim jest stworzenie dobrej drużyny piłkarskiej, to naprawdę nieco więcej niż realia Championship Managera 01/02. A przecież nie doszliśmy jeszcze do realistycznego potraktowania kwestii czysto piłkarskich. Jak wielkie znaczenie ma zgranie? Co jeśli dany gracz jest przyzwyczajony do stylu gry drużyny, w której grał ostatnie trzy lata, a nowej dopiero się uczy? Czy jest o czym rozmawiać, póki się jeszcze nie nauczył? Czy może się zdarzyć, że ktoś wyglądał w określonej taktyce dramatycznie, a w innej fantastycznie?

To wszystko elementarz. Elementarz, o którym notorycznie się zapomina, bo przecież „Jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz!”. Stare, sprane do szwów hasło, które ma swoje walory motywacyjne. Ale w sensie ścisłym, gdy potraktować je poważnie, jest to gówno prawda. Bowiem nie, wcale nie jest rozsądne kamienować rutyniarza, który spieprzył dwa ostatnie mecze. I nie, wcale nie jest rozsądne wynosić na piedestał juniora, który odstawił w ostatnich meczach Dawida Jarkę.

To wszystko życie, proza, rutyna, która towarzyszy tak nam, jak im, piłkarzom. Tylko łatwo zapominamy, że dla piłkarza futbol to mimo wszystko tylko jakieś pięćdziesiąt procent życia, że po robocie ma rodzinę, dzieciaki, kochanki, jednorękiego bandytę na stacji paliw, a wszystkie wzloty i upadki poza piłką mają na boisko wpływ. Łatwo zapomnieć, bo do tej części ich świata dostępu nie mamy. Widzimy, że gościu gra, że trenuje, że krzywo podał, że źle strzelił. Czytamy w wywiadzie, że chciałby podawać prosto, a strzelać dobrze. Nie czytamy, że ostatnio najbardziej zajmuje jego myśli kupno działki pod Zgierzem, a wczoraj przy budowie karmnika dla ptaków uderzył w się w łokieć młotkiem.

Wczoraj oglądałem „W kadrze” Tomka Smokowskiego. To dokument o reprezentacji Polski na MŚ w Korei i Japonii. Takie materiały mówią o drużynie więcej, niż tysiąc meczów. Jest taka scena, gdy chłopiec, który wygrał konkurs, zostaje zaproszony na obiad z kadrowiczami. Tomek Hajto zaprasza chłopca obok siebie, otacza opieką, by młody czuł się swobodnie. Ale w pewnym momencie pyta: kto jest twoim ulubionym reprezentantem? Olisadebe? Olisadebe? Olisadebe? A może Jurek Dudek? Może przesadzam, popełniam grzech nadinterpretacji, ale jakbym miał szukać tu treści między wierszami, to widziałbym zadrę w polskich kadrowiczach: awansowaliśmy po szesnastu latach, jesteśmy tutaj, a idolem tłumów i tak jest Nigeryjczyk.”W kadrze” pokazuje, jak autentycznie chłopaki męczą się w tamtejszych klimacie. Widać, jak Engel szuka sposobów na tak często ignorowaną przez kibiców kwestię, jak morale. Piłkarze mają sesję z Krzysztofem Materną, który czyta różne kuriozalne ogłoszenia z polskiej prasy. Wygląda to niedorzecznie na pierwszy rzut oka, ale na drugi – zmasakrowanej mentalnie po Korei reprezentacji trzeba było przynajmniej spróbować tak pomóc.

Mówię o tym wszystkim, bo z wielkim zaciekawieniem obserwowałem chłostę, jakiej został poddany Jacek Magiera po meczu z Termaliką. Legijne portale oraz Twitter są dobrym miejscem by zbadać nastroje i jak się człowiek dobrze przyjrzał, to generalnie dla wielu Magiera był już do zwolnienia. Nie twierdzę, że dla większości, ale takie mocne trzydzieści procent ma poważne zastrzeżenia i wątpliwości: „Czar Magika chyba już mija”. „Prijović powinien być zatrzymany do lata, laik Magiera myślał, że go zastąpi Szymańskim”. „Magiera dopiero czyta książkę o taktyce magistra Talagi”. „Magiera jest babą, nie trenerem”, „Amator i lizus Leśnego, który nie panuje nad sytuacją”. Jest tego wiele, bardzo wiele, sami możecie znaleźć.

Może jakiś dziwny jestem, ale mnie zastanawia, że nagle kibice zaczynają odczuwać nostalgię za latami dziewięćdziesiątymi, a wadą trenera jest to, że nie umie rzucić krzesłem w drzwi a’la Boguś Baniak. Może za słabo szło mi na logice, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że ten sam człowiek, który parę miesięcy temu potrafił wyrwać kapitalne wyniki drużynom europejskiej rangi, dzisiaj jest taktycznie bezbronny jak pastuch wyganiający kozy na pole. Może nie jestem przekonany, że Jacek Magiera ma w klubie władzę w stylu Fergusona i – do wyboru – spakował Prijovicia, względnie nie dość wiele nocy spędził na wycieraczce Prijo, by go w Warszawie zatrzymać.

A nawet nie zaczynajmy o pracy zimą. Mityczny, powracający w Polsce i tylko w Polsce temat rzeka przygotowań do rundy. Które, w razie czego, są dyżurnym wytłumaczeniem wszystkiego. To duże odkrycie ostatnich dni: okazuje się, że czterdzieści milionów Polaków zna się nie tylko na polityce i futbolu, ale także na przygotowaniu piłkarzy do rundy wiosennej. Dla każdego jest absolutnie oczywiste i gołym okiem widoczne, że ten i ów rusza się ociężale, że brak płynności wynika ze zbyt wielu ćwiczeń z piłką lekarską, tamten się przetrenował, a ten nie został dociążony. To naprawdę godna zazdrości fachowość, jestem chyba jedynym, który nie potrafi przeprowadzić badań zmęczeniowych w oparciu o wynik z telegazety.

Oczywiście, że trener Magiera mógł zawalić przygotowania. Oczywiście, że może się z czasem okazać, że nie jest optymalnym wyborem na to stanowisko. Ale czy tylko dla mnie już teraz wirtualne zwalnianie go to przykład totalnej amnezji? Naprawdę wszyscy zapomnieli, że raptem kilka miesięcy Magiera wszedł do rozpieprzonej drużyny, która – według słów Hasiego! – miała w Champions League przegrywać wszystko w stylu 0:6 z Borussią? A potem tę stajnię Augiasza uporządkował, doprowadził do 3:3 z Realem, 1:0 ze Sportingiem Lizbona, trzeciego miejsca w fazie grupowej Ligi Mistrzów? Wyników w żadnej mierze nieprzypadkowych, co potwierdzi każdy, kto te mecze widział? W Polsce popartych opędzlowaniem Jagi 4:1 na wyjeździe, Lechii 3:0?

Przepraszam, co musi zrobić w Legii trener, by zasłużyć na chociaż krztynę zaufania i trochę spokoju w trudniejszej chwili? Kosztować dwa miliony, a w CV móc się pochwalić pucharem i superpucharem zdobytym z Feyenoordem Rotterdam?

Czy naprawdę Magiera w zgodnej opinii już zapomniał jak się trenuje, jak się ustawia, jak się zarządza szatnią, generalnie jego warsztat w kilkanaście tygodni zdziadział do rangi B-klasy?

A może życie nie jest czarno-białe, a przyczyn przeciętnej Legii wiosny 2017 jest więcej, tylko z trenera łatwo zrobić kozła ofiarnego?

Bardzo byłem ciekaw jaka po fali jesiennych zachwytów będzie reakcja na pierwszy kryzys Legii autorstwa Magiery. I zaistniała sytuacja mnie żenuje. Kibice uwielbiają wymagać. Od prezesów, by dobrze zarządzali kontem w banku, a zarazem by cały czas wzmacniali skład multimedalistami mistrzostw świata. Od piłkarzy, by cały czas byli w formie, a poza grą w piłkę nawet nie spojrzeli na pizzę z pepperoni, nie mówiąc o piwie. Od sędziów, by nie popełniali najmniejszych błędów. Czytają o długofalowych planach pięknie prowadzonych klubów, chcą tego samego, a potem po kilku słabszych meczach zwalniają trenera, który parę miesięcy temu dał wszelkie dowody swojej jakości, który za klub dałby się pokroić. Podejście żywcem ze starego CM-a, bo przecież jeden gra, jeden za wszystko odpowiada. Od życia jednak oddalone o tysiąc kilometrów.

Powiedziałbym, że moim zdaniem istnieje ogromna liczba składowych dobrego zespołu, a trener nie jest alfą i omegą. Powiedziałbym, że jeśli spojrzysz przez pryzmat dziewięćdziesięciu minut, to ryzykujesz wypieprzenie dobrego fachowca za coś, na co zwyczajnie, ordynarnie nie miał wpływu. Powiedziałbym, że w futbolu nie da się dokręcić wszystkich śrubek, można tylko patrzeć, czy ktoś ma fach w rękach, a jego filozofia skręcania rokuje.

Powiedziałbym, ale powiem prościej: A niech sobie wyleci ten Magiera, ale niech chociaż dostanie uczciwą szansę. Uczciwą według standardów dzisiejszych, nie wiosny 1994 w Pniewach.

Zastanawia mnie skąd irracjonalna wiara, że nowy, który wejdzie do szatni nie znając zawodników, ich problemów, mentalności, możliwości, odczaruje zespół? Przecież to znowu wiara w cuda wianki rodem z lat dziewięćdziesiątych. Efekt nowej miotły, strażaka zatrudnianego na ostatnią chwilę.

A wszystko w czasach ligi, która obrosła autorskimi trenerskimi projektami. Drużyny w czubie nie są grupami piłkarzyków, których jesienią prowadził Janusz, zimą wygonił w góry Zbigniew, a jutro pośle w bój Marian. Gdy Lechia gra z Jagiellonią, to nie mamy do czynienia z sumą umiejętności graczy mnożoną przez szczęście, tylko z pomysłem Piotra Nowaka na pomysł Michała Probierza. W Lechu widać gołym okiem, jak bardzo Kolejorz stał się drużyną grającą pod dyktando Bjelicy. To jest przyszłość Ekstraklasy. Zespoły, które mają wyrazisty charakter przez silną pozycję szkoleniowca, który dostał czas, by wprowadzić swoje idee w życie. Legia chce pominąć ten element, uważając, że przecież skoro są pieniądze, to liga powinna wygrać się sama.

Otóż kasa nie wystarczy, bo na tym poziomie finansowym, na którym znajdują się obecnie polskie kluby, przepaść nie powstanie. Legia będzie miała dostęp do piłkarzy o klasę lepszych niż Lechia i Lech? Tak. Ale to i tak za mała różnica w jakości, by niwelowała wszystkie inne czynniki wpływające na sukces. Tu przewaga w czystych umiejętnościach piłkarzy dzięki pieniądzom, ale tam nadrobiona zgraniem, taktyką, atmosferą, walecznością, determinacją. To nie sci-fi, tylko scenariusz, który właśnie oglądamy. A przecież poza meczami z Legią, taka Lechia i Lech będzie pozostałe mecze rozgrywać już ze słabszymi od siebie. A przecież mistrzostwo wygrywa się regularnością, nie jednym 3:0 czy 4:1 w bezpośrednim starciu.

Liga bardzo się wyrównała. Nawet zespoły z dołu tabeli potrafią grać, szczególnie jak zaskoczą podczas meczu. W czołówce pierwszy raz od lat jestem przekonany, że aby zdobyć mistrzostwo, trzeba być najlepszym, a nie – jak to bywało ostatnio – najmniej słabym. Przewaga finansowa zwyczajnie nie wystarczy, nie wyjdzie na boisko i nie strzeli bramek. Została wypracowana i szacunek, a teraz niech ktoś ma szansę spokojnie popracować nad całą resztą.

Leszek Milewski

Masz inne zdanie? Podyskutuj z autorem

KOMENTARZE (84)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
KrPK

Jak ktoś chce powspominać CM 01/02 to proszę http://championshipmanager0102.pl/

Adam78

Ach ta Legia, miała przecież być dominacja jak Celticu w Szkocji, dwa składy jeden na mistrza, drugi na wicemistrza. Jestem ciekawy co to będzie jak Legia nie zdobędzie mistrza. Przy obecnych kontraktach zawodników bez ponownego awansu do LM może być gorąco.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Chyba, klimat sie zmienia… 😉

Aerth

To jest przeurocze: jak Weszło chlapnie coś głupiego o Legii, to szydzi się z tego przez kilka miesięcy. Ale jak coś chlapną o reprezentacji (przypomnę, ze według Weszło to właśnie repra miała być najwiekszym wygranym letniego okienka, a jak na razie Krychowiak przepadł, a i Rybus nie ma lekko) to cisza.

Adam78

może dlatego, że reprezentacja to wspólne dobro :)

Aerth

I to sprawia, że ma immunitet na szyderę? No patrz, jakoś za Fornalika i Smudy nie miała.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

bastion79
KS Milan

Nie planowali sprzedaży dwóch napastników tylko jednego. Drugi – Prijović – odszedł nadprogramowo. Trudno też winić zarząd, że go nie zatrzymali bo… poprostu nie mogli. Tak to działa na całym świecie. Jest kilka klubów które nie muszą sprzedać, stać ich zatrzymać zawodnika. Co Legia może zrobić jak takie Atletico Madryt musi sprzedawać? Niestety tak wygląda rzeczywistość.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

bastion79
KS Milan

Z mocy prawa mogli, to oczywiste, ale dycydując się na taki ruch jaka jest gwarancja, że będzie w 100% zaangażowany, nie będzie robił fochów czy podburzał drużyny, psuł wizerunek Legii (zarządu) w mediach? Trzeba było sprzedać – nie ma argumentów żeby gościa trzymać. Za karę do rezerw – też można- tylko to nic nie daję pierwszej drużynie a kontrakt trzeba płacić. Nawet na proces można się narazić. Więc po co, jaki sens?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

bastion79
KS Milan

W erze Czerczesowa Prijović chciał grać dla Legii, zależało mu. Teraz było inaczej, wprost mówił, że nie zamierza zostać w Warszawie, koniec kropka. Jest różnica. Załóżmy jednak, że zostawili go na siłę i zesłali do rezerw, to przecież nawet na milimetr nie poprawia położenia Magiery. Tak czy siak nie ma go do dyspozycji więc po co?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

facemob

Budzyński jak nie rozumiesz realnego świata to pograj chociaż w Football Managera tam też się dowiesz co mogło być przyczyną, że Prijović odszedł.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

adrian92

Miał, tylko że co by było jakby w zaparte? Za Czerczesowa trafiła kosa na kamień, ale jego już w klubie nie ma/nie było w styczniu a Prijović to w końcu Serb, gorąca głowa, a ponadto on był specyficzny, zwłaszcza jeżeli chodzi o samoocenę.. Pewnie grałby w tych rezerwach pół roku, potem poszedł gdzieś, a w tym czasie trzeba byłoby mu płacić jak za 1 skład….

Mariusz Szewczyk

i to jest profesjonalizm władz klubu ? Tłumaczenie, że chcieli sprzedać jednego, a sprzedali dwóch, jest żenujące. Trzeba myśleć do przodu, a nie podpalać , jak się pojawi więcej niż jeden milion euro. Piłkarz chciał ? W wielu klubach piłkarze chcą odchodzić, podpisany kontrakt i można sobie chcieć.
Obrywa się Magierze, a wystarczy, że klub by zatrzymał Nikolica i już by było inne spojrzenie i gadanie.
Moim zdaniem wszystkiemu winny jest prezes. Zawsze będę przypominał, jak prostacko wypowiadał się o Niko, gdy ten odchodził. Cytat – takie bramki, jakie strzelał Nikolic, to mogą nasi bramkarze i juniorzy strzelać. No to teraz ma te bramki. Nawet, jak taki Niko chciał odchodzić, to można było dać podwyżkę i przekonać żeby został, nawet do końca sezonu.

bastion79
KS Milan

Takie są realia. Pojawia się klub z większym sianem i po zawodniku. Tak to funkcjonuje na całym świecie. Simeone montuje pake na final LM, wpadają zarobasy i pyk – nie ma Costy, Ado Turana, obrońcy, więc trener od nowa buduje jak ten Syzyf. Zrobił z Grizmana napadziora? Fajnie, zaraz będzie w United czy innym PSG. A Ty piszesz, że polskie kluby mogą zatrzymać zawodnika bo chcą… Przetrzyj oczy i nie myl managera wirtualnego z rzeczywistością.

Mariusz Szewczyk

Przecież Niko nie był tak rozchwytywany. Nawet w wywiadach wyczuwałem u niego żal, że jest mało doceniany i tak wŁaśnie było. Zaproponować większe pieniądze, wyjaśnić, że drużyna się na nim będzie opierała. Zrobić to profesjonalnie. A prezes wyskakuje z tekstem, że e tam, taki napastnik, to juniorzy takie gole mogą strzelać. Żenada.

bastion79
KS Milan

Tekst prezesa głupi i niepotrzebny – zgoda. Niko miał dżentelmenską umowę, że może odejść zimą i Leśny zachował się przyzwoicie dotrzymując słowa. Musiał też się tak zachować z powodu przyszłych transferów, bo dla każdego dobrego i ambitnego zawodnika, Legia jest tylko przystankiem. Nie będzie chciał ich sprzedawać, nie będą chcieli przychodzić. Proste. Prijovicia nie planowali sprzedawać i nie chcieli ale chłop jak dostał ofertę z Chin, to tak nóżkami zaczął przebierać, że trzymanie go nie miało najmiejszego sensu. Jak mawiał gen. Eisenhower: planowanie jest wszystkim a plany niczym.

Szczepek
Legia Warszawa

Czy ty potrafisz czytac ze zrozumieniem to co jest napisane w artykule i co inni przed toba? Co wg Ciebie mieli zrobic zeby zatrzymac Niko i Prijo? Zeslac do klubu kokosa zeby wogole z nich nie bylo pozytku i zeby na koniec komisja ligi rozwiazala im kontrakty i kazala calosc wyplacic? Czy moze dac wiecej kasy zeby zrobic komin placowy i innych zachecic zeby przyszli po podwyzke? Watpie zeby Legia byla w stanie zaplacic tyle im zaplacili, gdzie poszli. Gdyby tak sie stalo i nie awansowali w przyszlym roku do LM to byloby krucho z kasa. Wolalbys zeby Legia skonczyla za pare lat jak Ruch?

Miszcz Joda

Nikolic chciał odejść latem tylko wtedy pies z kulawą nogą go nie chciał. Ani Niko nie zarabia obecnie więcej niż Jędza ani MLS to taka super liga żeby go nie zatrzymać. Magiera chciał go przytemperować i sadzał na ławie w LM. To się Niko wkurwił i ponoć zagroził woltą. Dodatkowo kogoś musieli sprzedać żeby w kasie cokolwiek było.
Prijo miał Legię w dupie i oferty z 3 klubów. Co się dziwić on tak ma.

bastion79
KS Milan

MLS to nie taka super liga – w przeciwieństwie do Ekstraklasy która jest taka zajebista, że marzą wszyscy o grze nad Wisłą. Powiem szczerze, że gdybym był internacjonałem i kasa byłaby identyczna (w co wątpie, w USA większa) wlałbym grać w Los Angeles, NY i innych ciekawych miejscach. Pamiętaj, że polską alternatywą są Kielce, Łęczna, Lubin… No, spełnienie piłkarskich marzeń.

adrian92

Za to z Polski jest bliżej do Hiszpanii czy Włoch i to zarówno pod kątem sportowym jak i czysto geograficznym. Tak więc gdyby w Polsce płacili tyle co w MLS wielu piłkarzy wybrałoby nasz kraj. Ukraina to infrastrukturalny syf i kloaka Europy jakich mało, ale grającym w Szachtarze czy Dynamie stranieri to nie przeszkadzało (może teraz przez wojnę to się zmienia), co najwyżej powkurzają się, że zawieszenie w Lambo znowu do roboty 😉

gryf01

Nie zostało jeszcze ogłoszone ile zarobi Niko w USA. Wiadomo jednak, że:
– został zgłoszony jako „designated player” czyli jego pensja nie wlicza się w ogólny „sufit”.
– będzie najlepiej zarabiającym piłkarzem w drużynie
– całość trzyletniego kontraktu, włącznie z kosztami transferu, ma kosztować klub ponad 16.5 milionów dolarów.

Naprawdę myślicie, że Jędza dostaje więcej?

adrian92

Ja pisałem „GDYBY w Polsce płacili tyle co w MLS”. A to że Nikolić zarobi tam więcej niż u nas nie jest żadną tajemnicą. GDYBY jednak było inaczej i Ekstraklasa pływałaby w forsie to polskie kluby i liga byłyby pewnie sporo mocniejsze, a co za tym idzie perspektywa regularnej gry w LM wygrywałaby z willą w Hollywood nawet kosztem mieszkania w Łęcznej. Wille w LA albo nawet 6 w różnych częściach USA, a co tam, to mógłby sobie wtedy kupić po zakończeniu kariery..

Mariusz Szewczyk

Niby Kielce czy Lubin. Jednak pozostając w Legii można grać w LM. Pewno by pomógł klubowi w walce o mistrzostwo. Wtedy jednak perspektywa gry np. z Realem czy innym topowym klubem. Natomiast w USA, to jednak nie jest to.

Szczepek
Legia Warszawa

Zdjęcie profilowe bastion79: Do tego dochodzi jeszcze kwestia życia jak kariera się skończy. Jeśli mieszkasz parę lat za granicą jesteś w stanie nauczyć się języka i złapać jakieś znajomości, żeby potem (jak kariera się skończy) spaść na cztery łapy i nie zostać żulem. Może alkoholizm Niko by nie groził ale na pewno lepiej będzie mu się żyło jako np trener napastników/młodzieży czy jakiś skaut w USA niż PLN :)

Szczepek
Legia Warszawa

Zdjęcie profilowe miszcz Joda- Prijo do ogólnie chyba taki typ, że lubi często zmieniać otoczenie, więc wcześniej czy później i tak by uciekł. Szkoda tylko, że nie chciał pograć jeszcze pół roku ale z drugiej strony on grał dobrze w LM a w lidze już tak średnio, więc raczej za dużo by z niego pożytku nie było na wiosnę bo nawet gdyby udało się wyeliminować Ajax to potem raczej już nie ten poziom. Niko też raczej z tymi lepszymi słabiej grał, więc nie wiem czy za karę siedział jak graliśmy w pucharach czy po prostu przegrywał rywalizację z Prijo. Szkoda, jednak odszedł bo teraz na ligę by się przydał, ale jak wcześniej pisałem: „Z niewolnika nie ma pracownika”

Mariusz Szewczyk

Niby ciągle słucham o gigantycznym budżecie, a okazuje się, że wystarczy iż wydali troszkę w poprzedniej przerwie zimowej i teraz niby przy braku awansu do LM nastąpi krach finansowy. Od dawien dawna mówiłem, że te wielkie pieniądze w Legii, to pijarowski wymysł w mediach. Dopiero teraz wychodzi wszystko i już sami właściciele o tym jawnie mówią. Więc podwyżka dla najlepszego strzelca, to może być problem finansowy dla klubu ? Więc o czym to świadczy ?

Giovanni

No jak na Pana, panie Leszku to dzisiaj tak średnio bym powiedział…

fioot

ostatnio, z racji rosnacych wymagan w pilce, mamy coraz wiecej przykladow na to, kto jest prawdziwym trenerem, a kto jest tylko figurantem od ‚robienia szatni’. z jednej strony ludzie jak favre, jak bjelica(oby), czy setien, ludzie, ktorzy maja pomysl na druzyne i wyciagaja z kazdego zawodnika jego najlepsze cechy. z drugiej – ludzie jak ancelotti, jak zidane, jak guardiola – byli pilkarze, ludzie, ktorzy z miejsca dostaja miejsce w topowych klubach za swoje zaslugi, ludzie, ktorzy pomyslu na druzyne nie maja zadnego. jedyne co maja to posluch zawodnikow, bo przeciez w wiekszosci to prosci ludzie, dla ktorych taki zidane jest autorytetem wiekszym niz ktokolwiek inny. moze magiera nie do konca sie w ten trend wpasowuje, bo jakims wirtuozem to on nie byl, ale generalnie, w obu grupach jest podobnie – dopoki jest dobrze, to jest dobrze. dopoki wygrywamy, dopoki atmosfera jest w porzadku, to wszyscy pieja z zachwytu. a potem przychodzi dolek, okazuje sie, ze w szatni wcale nie jest tak kolorowo i czasem nawet pilkarze zaczynaja jawnie grac przeciwko trenerowi, jak u skorzy, czy, najlepszy przyklad, u ranieriego. cierpia na tym ci prawdziwi trenerzy, bo oni czesto sa trudnymi ludzmi i wlasnie wtedy, kiedy druzyna wpada w ten dolek to oni wylatuja. a jesli zarzad jest cierpliwy, to mamy wlasnie takie las palmas. druzyna zbudowana z niczego, a graja PRZEPIEKNIE.

jak dla mnie jedyny wniosek jest taki, ze najwazniejsze w pilce jest dopasowanie charakterologiczne druzyny. wszystko inne to kompletna losowosc. aha, no i alex ferguson to naprawde byl geniusz. wenger tez, nawet mimo braku trofeow. dobrym przykladem jest villarreal, ostatnio byl tu zreszta o nich artykul. byli w czubie, nagle z dupy spadli. wrocili od razu. grali dobrze, wyrzucili trenera. wzieli nowego? dalej graja dobrze. no i polska liga w sumie tez – robimy wszystko na pale? wyniki w kazdej kolejce moznaby losowac i na jedno by wyszlo. kto ma troche wiecej pieniedzy albo pan jezus zalosuje dobry sezon – bedzie w czubie jak piast i legia, czy teraz lechia i jagiellonia. przyszedl dobry trener do lecha? wyglada na to, ze zrobi mistrza ze skladu, ktory pol roku wczesniej byl niby do wymiany. no, chyba, ze panom pilkarzom nagle cos odpierdoli i przestana sobie grac, jak za skorzy.

a co do menadzera, nie wiem czemu nikt o tym nie wspomina, ale dla mnie najwiekszym problemem sa autogeny. kiedys lubilem dlugie kariery, ale to tak naprawde nie ma sensu. 3-4 sezony i gra jest do smieci, bo ilosc zawodnikow z niedorzezcnymi statystykami z brazylii czy argentyny, ktorych mozna wziac za czapke gruszek i w wieku 17 lat graja jak cristiano ronaldo sprawia, ze caly realizm znika.

FC Bazuka Bolencin

Trafione w punkt z tymi trenerami. Relatywnie mało który kopacz nadaje się potem na dobrego trenera a sporo z nich dostaje pracę za zasługi „bo kiedyś u nas kopał i tyle bramek strzelał i puchary zdobywał”. Zresztą rodzimy przykład – Zibi Boniek jako piłkarz i Zibi jako trener. Niebo i piekło. Albo Urban i Bjelica – Ci sami zawodnicy a gry i wyników to nawet nie ma co porównywać.

fioot

bylemu, wielkiemu pilkarzowi potrzebna jest inteligencja, charyzma i pomysl. taki trener to moglby byc trener kompletny. a jakos takiego nie widac. jak dla mnie to po pierwsze: wsrod tych najwiekszych, w mysl mojej zasady, 90% to debile, bo tak jest wszedzie. moze nawet wiecej, bo pilkarz to nie jest zawod przyciagajacy intelektualistow. ale nawet jesli taki inteligentny facet, ktory zarobil kilkanascie/dziesiat milionow w trakcie kariery chcialby dalej sie w to bawic juz jako trener, co juz samo w sobie jest raczej bez sensu, to musi miec jeszcze charyzme. musi byc latwy w obyciu, musi dac sie lubic pilkarzom, czyli ludziom znacznie po prostu glupszym, co tez nie jest wcale latwe. no i musi jeszcze potrafic przekazac tej bandzie nierozgarnietych swoj pomysl. rowniez trudne. generalnie takie polaczenie jest praktycznie niemozliwe.

zreszta wyzej dosyc wyczerpujaco to opisalem, dla kazdego w miare ogarnietego czlowieka takie wnioski powinny byc oczywiste. zreszta wiele pewnikow tam nie ma – najwiekszym pewnikiem jest to, ze nic nie jest pewne. grupa 30 czy 50 ludzi, ktorzy sa wazni w druzynie pilkarskiej, ma sama w sobie za duzo zmiennych, zeby mozna bylo zrobic chociazby ten slynny moneyball, a co dopiero mowic o jednym trenerze, ktory, nawet najlepszy, mialby byc sam przeciwko wszystkim pilkarzom. wiele rzeczy musi zatrybic, zeby powstala dobra druzyna. tak oczywiste, a wyglada na to, ze nikt tego nie rozumie.

Mariusz Szewczyk

Z tym Bjelicą, to ostrożnie. Urban, jak zastąpił Skorżę, to też grali jak z nut. Jaracie się Bjelicą, a za chwilę się skończy super granie. Jasiu to fajny trener, a mega piłkarz był.

sailor
Lech Poznań

Grali jak z nut? Ty chyba tych meczów nie oglądałeś. Ta zwycięska seria Urbana po przyjściu to Lecha to było murowanie bramki i fartowne zwycięstwa po 1:0 dzięki świetnej formie Buricia w bramce i skuteczności Hamalainena z przodu. Kiedy Urban przestał jechać na przygotowaniu Skorży i sam przygotował zespół zimą to wyszły wszystkie jego trenerskie słabości. Różnica jakościowa między Lechem Bjelicy a Lechem Urbana jest gigantyczna.

Urban to przeciętny trener, któremu nieźle szło tylko w Legii i na tym cały czas jedzie. W innych klubach zawsze klapa.

adrian92

Zdjęcie profilowe sailor
Mariuszowi Szewczykowi chodziło chyba stricte o wyniki, styl po takim czasie jest nieważny. Natomiast fakt, że obecnie Lech Bjelicy wygląda naprawdę ładnie, o niebo lepiej od tego Urbana. Tylko wystarczy, że latem przy dobrym wyniku kilku zawodników odejdzie na Zachód , ich następcy nie daj Boże nie spełnią oczekiwań, wyniki i styl pójdą się je….ć i w Poznaniu zacznie się ten sam hejt na trenera co obecnie u nas w Warszawie, jakby Bjelica czy Magiera mieli w polskich klubach tyle do powiedzenia co manager w klubie BPL….

Mariusz Szewczyk

Właśnie. Za momencik ucieknie Kownacki i każdy wyróżniający się zawodnik, jak z każdego polskiego klubu. Momentalnie skończą się wyniki. Niestety w naszych klubach, jak się wybiera następców, to muszą tańsi niż ten co odszedł, a więc zdecydowanie można trafić na gorszych. Wtedy będą gorsze wyniki i zacznie się jazda na Bjelicę.
Z tego co pamiętam, to Urbanowi chyba kogoś sprzedali.
Jak teraz sprzedali Magierze Niko, Prijovica, Bereszyńskiego i zdziwienie, że coś nie tak jest. Wcześniej Hasiemu rozsprzedali całą obronę i zszokowani, że 0-6 od BVB, jak defensywa pierwszy raz ze sobą grała.

facemob

To zależy kto hejtuje. Janusz czy ktoś kto interesuje się piłką. Jak Skorża przyszedł do Lecha to od razu było widać zmianę bo pozorancie Rumaku. Nie mówię, że grali jak z nut, ale chciało im się. Fakt, że tylko na 20 minut bo mieli serie 10 meczy w których w każdym z nich zdobywali gola w pierwszych 10 minutach!! No i zdobyli majstra, skład się nie zmienił i nagle dno. Fakt sporo kontuzji, ale dno zostało. Grali przeciw trenerowi. Dlaczego? Cholera wie. Może po zdobyciu mistrza zrobiły się z nich primadonny. Przyszedł wesoły Jaś, nie poprawił nic, tylko piłkarzom poprawiły się morale bo przestali grać przeciw trenerowi. ALe to nie wystarczyło bo jednak trener musi coś im przekazać. A Jasiu jest dupą wołową. I nie przekazał. Przyszedł Bjelica i od pierwszego meczu widać zmianę, która stopniowo zaczęła się przekładać na wyniki. Olaboga!! Nawet Kownacki zaczął trafiać do bramki., Ale wszyscy wiemy jak to jest w Polsce. Pewnego dnia popierdoli się znowu w głowach tych pajaców zwanych piłkarzami i nastąpi zmiana trenera… i to takie zamknięte koło.

skttr

To żeś popłynął. Lech Urbana kaleczył oczy, ale wiara była jakoś tam zadowolona, bo jakoś na fuksie dało się uciec z grupy spadkowej i doczołgać do górnej ósemki. Ale kiedy dostawali bramę, to przegrywali mecz. Lech Urbana był jeszcze gorszy od Lecha Rumaka i Bakero, a tamte drużyny grały fatalną dla oka piłkę.
Lech Bjelicy ma TYCH SAMYCH zawodników co Lech Urbana, ale wreszcie miał ich kto przygotować taktycznie do grania, a okazuje się, że fizycznie też ich ogarnięto. Bjelica wykumał raz dwa, że Lech ma takie możliwości w ataku, że przy odbudowaniu kilku graczy plus po ogarnięciu schematów rozegrania w ataku i ogarnięciu ich fizycznie tak, by byli w stanie prowadzić pressing, nie będzie musiał mieć aż takiej perfekcyjnej obrony, by nie tracić bramek. Lech narzuca teraz często swoim wybieganiem swoją grę, przez co z automatu przeciwnicy ledwo wychodzą za połowę, a już mają myśli o kontrze i ostrożności. Lech gra teraz fajną, intensywną piłkę, coś jak (zachowując wszelkie proporcje oczywiście) Athletico, BVB, czy Liverpool. Piłkę opartą o ofensywę, mobilność i szybkość. Zresztą widać w jakim kierunku celuje Bjelica patrząc na zakupy – Kostewycz jest bardzo szybki, nie zatrzymuje się niemal w ruchu, podobnie szybki jest Radut. Obu piłka nie przeszkadza. Dlatego też na ławie siedzi Robak, bo do takiego grania się nie nadaje, jest zbyt drewniany.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

sailor
Lech Poznań

W Austrii Wiedeń zmieniają trenerów z częstotliwością Wojciechowskiego, więc to na pewno nie sprzyja komfortowi pracy trenera. Bjelica w Poznaniu ma czas na spokojną budowę zespołu, a do Austrii przyszedł w przerwie letniej prosto z Wolfsbergera i z marszu musiał walczyć o LM i godzić to z ligą, a w międzyczasie dopiero tak naprawdę poznawał zespół. Trudne wyzwanie dla młodego trenera.
Co ciekawe Joachim Loew też kiedyś w Austrii nie dał rady.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

sailor
Lech Poznań

Jednak tylko Lech i Austria z tej listy to drużyny czołowe w swoich krajach o solidnych budżetach, więc łatwiej jest w takich uzyskać wysoką średnią punktową niż w takim WAC czy Spezii. W Austrii mu nie wyszło (choć przynajmniej w LM pograli nieźle, punkta brakło do wyjścia z grupy). Zobaczymy jak będzie w Lechu. Decydująca dla oceny trenera będzie jesień, bo na niej wykładali się Zieliński i Skorża mimo teoretycznie bardzo mocnej pozycji w klubie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Mariusz Szewczyk

Poczekaj, ucieknie Kownacki i każdy wyróżniający się grajek, to się wyniki Bjelicy skończą, bo następcy kupieni raczej lepsi nie będą, tańsi na 100%.

sailor
Lech Poznań

A dlaczego mieliby nie być? Kostewycz wygląda na lepszego od Kadara, Putnocky jest lepszy od Gostomskiego, Makuszewski lepszy od Gergo, Majewski załatał dziurę po Linettym, Nielsen nieźle zastępuje Arajuurego (a zobaczymy jeszcze co pokaże Kokalović). Do składu pukają też wychowankowie. Wpadki transferowe też się zdarzały i będą zdarzać, ale większość transferów raczej podnosi lub przynajmniej nie zaniża wartości drużyny.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Sailor ma rację – nie oglądałeś meczów. Lech grał słabo i wygrywał na sporym farcie 1:0 po bramce Hämäläinena.
Mnie interesuje co innego: jak zachowa się Lech, gdy będzie w trakcie meczu przegrywał.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

fioot

a co ty, kretynie, myslisz, ze tylko w polsce wszystko idzie po znajomosci? polska to akurat mocno jaskrawy przyklad, bo tutaj zeby w ogole zrobic licencje trenerska bedac w pilce nikim trzeba stanac na glowie, a i tak nie bedzie to mozliwe. na zachodzie moze i mozna, ale myslisz, ze ktos wezmie do pierwszo czy nawet drugoligowego klubu jakiegos losowego typiarza? zwlaszcza, jak bedzie mial do wyboru hiszpanskiego janusza wojcika, albo swojego kolege z boiska? na szczescie teraz trend sie odwraca – najlepszym przykladem nagelsmann. koles znikad, mlodszy od polowy swoich pilkarzy – ktos dal mu szanse i zobacz jakie sa efekty. tak mogloby byc w kazdym klubie, gdyby zawod trenera byl bardziej dostepny.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

fioot

podsumowujac: potwierdziles moja teorie i przyjebales sie do przykladu nagelsmana. faktycznie, rzut oka na wikipedie: wielki pilkarz z niego byl. cale 0 wystepow w seniorskiej pilce. czyli koles z nikad, ktoremu ktos dal szanse rozwijania sie w trenerce od najmlodszych lat. cala masa takich ludzi w pilce, nie? no wlasnie, nie.

YanuszYoyko
Drużyna-A

Komentarze o zwolnieniu trenera Magiery pewnie piszą z fejkowych kont zakompleksieni kibice innych drużyn z Krakowa lub wronek

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Nie kibice, a… ludzie listy pisza.

sailor
Lech Poznań

Udowodnij.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Choć nie jestem z Wronek ani z Krakowa, to liczę, że Magiery nie zwolnią, bo uważam, że Legia to dla niego jeszcze za wcześnie i taki trener w Legii jak najbardziej mi pasuje.

WieslawYeahbuny

Czar Magiery to nigdy nie nastał. Balonik napompowało Weszło, Stanowski na Twitterze. A że było to na zamówienie od BL w celu przykrycia wtopy finansowej z Hasim (1,5mln euro odprawy) to każdy wie :)

Przybywam z Frolixa 8
Gateshead

Myślałem, że będzie więcej o FM-ie.
A tak to kolejny art mający uspokoić rozwrzeszczaną gawiedź aktualną formą najlepszej drużyny w kraju. I jej doskonałą polityką transferową.
Wszyscy widzą, że czas Magica się skończył. Tu potrzeba kogoś z zagranicy, z sukcesami i jajami. Kogoś kto się w tańcu z gwiazdkami nie opier…nicza. Nie zaszkodzi jak sam miałby przeszłość piłkarską, bo wie o co chodzi w szatni. Byłoby super jakby to był ktoś z belgijskiej ligi, bo w tamtym kierunku nasz najlepszy piłkarski klub spogląda wzorując się chociażby na Anderlechcie. Dyrektor sportowy zna języki, ma tam świetne kontakty. Nawet gdyby trzeba było wybulić trochę grosza ponad stan myślę, że byłby warto.

Jacek Deląg
Pogoń Cieszków

Już jeden gościu z Anderlechtu był. Besnik Hasi się nazywał…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

adrian92

Nie żartuj z tym porównaniem. Petrescu zjada Hasiego na śniadanie. Wystarczyło posłuchać Albańczyka i zobaczyć grę jego Legii czy Anderlechtu i zestawić sobie z jakością jaką pomógł osiągnąć Wiśle Petrescu.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

psk1982

Trochę z tym zwalnianiem Magiery autor przesadził. Nikt nie oczekuje głowy trenera. Natomiast niepokojący jest brak diagnozy. Byłoby lepiej / łatwiej, gdyby trener powiedział: „wszystko jest pod kontrolą, tak ułożyliśmy przygotowania do sezonu, że na początku zespół może być trochę pod formą”. Jakoś łatwiej bym wtedy znosił sytuacją, w której Vadis (bez piłki) nie nadąża za piłkarzem Ruchu (z piłką). Każdy kluczowy zawodnik Legii reprezentuje jakieś 50% formy z jesieni. W grze tej drużyny powinna wrócić „normalność”. Jeżeli zawodnik jest wart 2 mln Euro to musi pokazywać swoją wyższość nad zawodnikiem wartym 200 tys euro. Jesienią to było widać.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

A tak konkretnie, to o co Panu chodzi?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Dużo tam racji, ale np. z tym „wychowaniem” to jednak cos nie Hellou… (bo albo „pozytywistycznie” {zgoda!} albo .nowoczersko {wyp*****ć}…

Przemysław Kow.

I znowu Legia.
Od kilku czwartków pan Leszek niczym Real Madryt niby strzela dobrze, ale nie jest to optymalna forma.

blazej przybylowicz

„To naprawdę godna zazdrości fachowość, jestem chyba jedynym, który nie potrafi przeprowadzić badań zmęczeniowych w oparciu o wynik z telegazety.”

dobre.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Średnie – wszyscy (mam nadzieję) sądzimy po meczach. Na oko widać, że taki Majewski czasu Urbana był o wiele mniej dynamiczny od obecnego. A ta „telegazeta”, to tylko niezbyt wyszukana (też oczywiście stosuję hiperbolę) erystyka.

adrian92

Ale też jest pytanie od czego taka a nie inna dynamika Majewskiego z Lecha Urbana zależała? Złe przygotowanie fizyczne przez klub (to raczej wina aystentów)? Inna pozycja i rola na boisku (wyznaczone przez trenera) a co za tym idzie inny sposób poruszania się na boisku? Czy może klasyczne (nie tylko polskie) olewactwo typu „nie chce mi się” „nie lubię tego trenera’ itd. czyli niewykorzystanie własnego potencjału? Sytuacja w każdym klubie jest złożona, tym bardziej że mamy do czynienia z mnóstwem ludzi o cechach indywidualnych, którzy tworzą też pewne specyficzne środowisko… Generalnie ciężko jest ocenić realne przyczyny słabej gry zawodnika/drużyny , zwłaszcza że w razie niepowodzenia wszyscy w klubie mają do siebie pretensje, zaczyna się szukanie przyczyn porażki, błędów w szkoleniu, taktyce, przygotowaniu motorycznym. Jakby czasami nie przyjmowano najprostszych wyjaśnień, że przeciwnik był po prostu lepszy, albo miał zwyczajnie.. farta. To też jest czynnik który może przesądzić o zwycięstwie… Tak więc ciężko jest oceniać realne przyczyny słabej motoryki czy złej gry Legii czy kiedyś Lecha nawet będąc wewnątrz klubu , a co dopiero tu na forum…

kyrre_sk

Ciekawe, jakie statystyki w FM miałby Hamalainen, gdyby algorytm zakładał, że decyzje podejmuje za niego żona 😉
A na poważnie, to Milewski dzisiaj pisze o tym samym co wczoraj Olkiewicz: w internecie można wszystko powiedzieć. Im głośniej i głupiej, tym się lepiej sprzedaje. Vide komentarze po meczu Legii z Ruchem; o słabym trenerze wyciągniętym z pierwszej ligi czy złych przygotowaniach do rundy wiosennej.
To, co kiedyś każdy Janusz wygadywał na swojej kanapie przed tv, teraz może sobie zatweetować i już z miejsca staje się ekspertem.

bastion79
KS Milan

Wiele osób przecenia funkcje trenera oczekując od niego cudów i fajerwerków. Niepotrzebnie, bo wystarcza „normalność” Dać czas, zaufanie, pozwolić konsekwentnie budować drużynę. Tylko tyle i aż tyle.

FC Bazuka Bolencin

Do Jacka Magiery nic nie mam ale od początku miałem wrażenie że wydarzył się dla niego splot szczęśliwych okoliczności na czele z tym że ten wyśmiewany Hasi dobrze przygotował drużynę motorycznie tylko forma przyszła za późno i zapłacił za to posadą a Magiera jechał na tym całą jesień ale na wiosnę już się swoją inwencją w żaden sposób nie wykazał. Do tego doszły fatalne ruchy transferowe klubu i nieszczęścia gotowe. Z Ajaksem oglądaliśmy zespół bez walki i jakiegoś szerszego pomyślunku.
Najbardziej mnie bawi wyśmiewanie przez kibiców Magiery, którego jeszcze w październiku tak chwalili wyśmiewając się z Hasiego który wcale taki zły nie był jak czas pokazał.
A w managera się grywało i w tym urok (zwłaszcza tych starych CM-ów) że gra odbiegała nieco od realiów – na przykład Radek Kałużny w edycji chyba 2001/02 o umiejętnościach pokroju Makelele.

Marek Madej

To wy zrobiliscie z Magiery trenera na lata kreowaliscie go na nastepnego Fergussona mino ze wczesniej jeden namaszczony prze sir Alexa juz w Legii byl i wylecial z hukiem Jacek Magiera trener z niklym doswiadczeniem mial byc zbawca Legii? Katastrofalny Idiotyzm Chwalcie pana dalej kretyni

adrian92

Biorąc pod uwagę obecne wyniki Legii to Magiera zaczyna znacznie LEPIEJ niż Ferguson w United. Oceniać takie rzeczy po takim czasie (zarówno jak i namaszczanie kogoś na wejście w buty wielkiego trenera) to głupota.

Grzegorz Brzeczyszczykiewicz

Legia zatrudniła trenera bez większego doświadczenia i to musiało się tak skończyć. Magiera nie ma jeszcze wyrobionej marki fachowca, więc łatwo można na niego zrzucić niepowodzenia.

Marcin Bauman

Pozwolę sobie na bardziej ogólną dygresję dotyczącą realizmu FM-a.

Twórcy gry świadomie zaniedbują pewne obszary AI, żeby przeciętny gracz miał więcej radochy i nie rzucał jej w kąt przy licznych niepowodzeniach. Sam silnik meczowy jest najmniejszym problemem. Największy jest ze zbytnią łatwością w działaniu na rynku transferowym. Ma się czasem wrażenie, że gracz organiczny ma wręcz pierwszeństwo w pozyskiwaniu tego, kogo chce. Nie wiem też, czy sam system arbitralnych atrybutów oddaje najlepiej realizm. Gracz powinien być bardziej zdany na łaskę scoutów i statystyk w tej kwestie, a nie mieć wszystko podane na tacy, nawet atrybuty mentalne w twardych liczbach. To powinno być najwyżej w przybliżeniu. To co wiemy o piłkarzach w irl, to jak się prezentują na boisku, czyli statystyki jego występów. W FM-ie nie zdarzają się takie sytuacje, że piłkarz występuje w silnej lidze i sezon później jest zawodnikiem klasy światowej (Kante) kupowanym na grosze nie będąc niepokojonym przez bogatszych. Wszystko dlatego właśnie, że to jest podane na tacy.

fioot

nie wiem o co chodzi z ostatnim zdaniem, ale takie sytuacje sie nie zdarzaja, bo przeciez kazdy pilkarz ma zaprogramowany ten swoj ukryty potencjal, ktory kazdy moze zobaczyc w edytorze. to kompletnie nie ma sensu.

ale generalnie gracze raczej dziela sie na dwie grupy: rekreacyjni, wejda, zagraja pare sezonow realem z losowa taktyka, pokupuja sobie wszystkie gwiazdy, wygraja wszystko i beda mieli z tego radoche. w tym wypadku twoja teoria o transferach nie ma zadnego znaczenia. drugi typ to ci, ktorzy graja slabszymi klubami, czy, jak ci wieksi pasjonaci, jakimis kompletnymi ogorkami i tu tez, jesli robia transfery, to tylko darmowe. swoje zdanie napisalem juz wyzej, ale przekleje nizej jeszcze raz, bo wiadomo, ze silnik meczowy i tym podobne rzeczy potrzebuja jeszcze z 10 lat pracy, a i tak nie bedzie w tym pelnego realizmu. ale wydaje mi sie, ze tworcy beda coraz bardziej szli w realizm, bo juz niedlugo ci wszyscy, ktorzy zaczynali od fma 2005 czy wczesniej beda mogli sobie pozwolic na zakup gry, a mlodszych graczy, ktorych satysfakcjonuje granie barcelona przybywac raczej nie bedzie.

a co do menadzera, nie wiem czemu nikt o tym nie wspomina, ale dla mnie najwiekszym problemem sa autogeny. kiedys lubilem dlugie kariery, ale to tak naprawde nie ma sensu. 3-4 sezony i gra jest do smieci, bo ilosc zawodnikow z niedorzezcnymi statystykami z brazylii czy argentyny, ktorych mozna wziac za czapke gruszek i w wieku 17 lat graja jak cristiano ronaldo sprawia, ze caly realizm znika

Wróżka Weszława

Pff… najpierw miałem współczuć drzewu z czeskiego lasu a teraz treneiro bez wyników… Weszło ze wszystkich szydzi ale biedni legioniści muszą mieć nad sobą bańkę ochronną. Co to małe dzieci?
Magiera ma chujowe wyniki po przerwie i takie są fakty, nie ma o czym tutaj dyskutować.

skttr

Hm, a to nie jest też tak Leszku, że trudno przypisywać Magierze wyniki w LM i lidze, bo przygotował Legię do rundy Hasi, na którego piłkarze się obrazili i nagle z dnia na dzień po jego zwolnieniu zaczęli grać?
Magiera na razie NIC nie osiągnął, przypomina mi bardzo Rumaka, kreuje się go na myśliciela i zbawcę, ale póki co wiadomo o nim tylko tyle, że jest sobie tym trenerem Legii.

Gato Amarillo

Ja historii z piwem, pizzą, karmnikami, kochankami itp nie kupuję. Biorą za swoją pracę poważne pieniądze to niech traktują ją poważnie. Czy gwiazdy światowego formatu, takie jak Ronaldo, Ibra czy Adaś Frączczak obżerają się przed meczem pizzą? No chyba nie. Rozumiem prawdziwe tragedie jak rozwód, śmierć w rodzinie ale takie bzdety? Jakbym kierownikowi w pracy powiedział, że dzisiaj robota mi się nie klei bo wczoraj obracałem kochankę i się uderzyłem w łokieć, to wypierdolił by mnie na księżyc. Nie ma co się z nimi cackać, piłkarzem ma być na 70-80% a nie jakieś 50% czy tego chce czy nie. Krzywo kopie piłkę? To niech wykona 5 000 wrzutek. Choćby na działce pod Zgierzem.

gryf01

Panie Leszku, jak zwykle świetny artykuł i w punkt, choć może trochę przedwczesny. Nie ma co odpowiadać na komentarze kibiców, którzy po dwóch zwycięstwach widzą swój zespół w Lidze Mistrzów, a po dwóch porażkach domagają się zwolnienia trenera, prezesa, dyrektora od transferów i wogóle budowy klubu od podstaw. Legia to przyzwoicie funkcjonujący klub i napewno nikt tam nawet nie rozważa żadnych drastycznych zmian po dwóch, trzech czy nawet dziesięciu meczach. Nawet jeśli Legia nie zdobędzie mistrzostwa Polski w tym roku, to i tak nie zboczy z drogi którą sobie wyznaczyła kilka lat temu. Przecież na Ligę Mistrzów w tym roku nie liczyli nawet najodważniejsi kibice, na wyprzedzenie Sportingu w grupie też nie. Patrząc w skali kilku lat, Legia osiąga lepsze rezultaty niż ktokolwiek by się spodziewał, zdecydowanie powyżej własnego potencjału.
Po sezonie napewno nastąpi moment, w którym trzeba będzie podsumować sezon, co się udało a co nie, gdzie potrzeba wzmocnień a gdzie trzeba kogoś sprzedać.
A huśtawka emocji od popadania w skrajny zachwyt i niczym nie uzasadniony optymizm do totalnej krytyki to prawo kibiców.

wij

Po co piszesz felieton pod tezę? jak Cię lubię, to dzisiaj to było tanie i oby nie pod autocenzurą

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY