Koniec cyklu. Luis Enrique mówi: „dość”
Hiszpania

Koniec cyklu. Luis Enrique mówi: „dość”

Doprowadził Barcelonę do wygranej w Lidze Mistrzów, zdobył z nią dwa kolejne mistrzostwa, dwa kolejne krajowe puchary, posadził ją na tronie dla najlepszej klubowej drużyny świata. Dziś, w przededniu kluczowych dla Barcelony spotkań mówi: „Potrzebuję odpoczynku. Po sezonie nie będę już szkoleniowcem FC Barcelona.”

Mecz ze Sportingiem Gijon większych emocji nie dostarczył, bo i dostarczyć ich nie miał. Dał jednak Luisowi Enrique szansę, by swoją decyzję ogłosić jako bezapelacyjny zwycięzca. Po 6:1, gdy kibice raz za razem odwijali jeszcze w myślach piękne trafienia Neymara, Messiego czy Suareza, gdy przecierali jeszcze oczy po bramce Alcacera, on odpalił prawdziwą bombę. Na którą od jakiegoś czasu się zanosiło, to prawda, ale jednak nikt nie spodziewał się, że wybuchnie już dziś.

– Wykorzystam konferencję prasową, by zasygnalizować, że po tym sezonie nie pozostanę szkoleniowcem FC Barcelona. To była trudna decyzja, ale i przemyślana. Nie zmienię jej. Potrzebuję odpoczynku.

Enrique nie przedłuży więc wygasającego z końcem sezonu kontraktu, co do czego nie było zresztą stuprocentowego przekonania również od strony klubu. Tak jak jego „Blaugrana” w premierowym sezonie hiszpańskiego szkoleniowca zachwycała i pędziła po trofea jak TGV na linii Paryż-Lyon, tak obecnie coraz częściej – mówiąc kolokwialnie – męczyła bułę. O oczach kibiców nie wspominając.

W Barcelonie idzie więc nowe. Kończy się pewien cykl, można wręcz powiedzieć, że epoka, bo w ekipie z Katalonii zmiany – nie tylko na stanowisku trenera – są i nieodzowne, i coraz głośniej zapowiadane. Pytanie brzmi jedynie, czy kolejny po Enrique budowniczy przejmie drużynę, która jednak coś wygrała (La Liga, bo że Champions League nie jest jeszcze stracona wierzą chyba tylko najbardziej szaleni optymiści), czy tę, kompletnie przegraną, której jedyną zdobyczą w tym sezonie będzie ewentualnie Copa del Rey. Trofeum, które wygląda ładnie jako ukoronowanie dubletu czy trypletu, ale sam w sobie – tym bardziej po finale, któremu rangi za nic nie dodaje rywal, Deportivo Alaves – jawi się jako niewiele bardziej znaczące niż Puchar Weszło.

KOMENTARZE (33)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Termalica Hooligans

Co się u łysolka dzisiaj będzie działo jaki się utrzyma wynik realu XD flaga znowu załopocze na balkonie tym razem nawet kij od szczoty nie bedzie potrzebny XD

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Termalica Hooligans

Za zakola i uszy usuwaja XD

WieslawYeahbuny

Nowym trenerem ma zostać mający polskie korzenie – rodowity kutalończyk Krzysztof Stanouski !

WieslawYeahbuny

Poza tym dzisiaj Krzysio nie pije bo mama do barcelony przyleciała i by krzyczała jakby przeszarżował z winem tesco value. Na szczęście potężny zapas pierogów, bigosu i smalcu dotarł bez przeszkód !

milosh

absolutnie najgorszy trolling.

WieslawYeahbuny

Twój, racja. Pizdziaweczko

Mroczny Mariusz

Zostaw, nie umiesz.

WieslawYeahbuny

Liż mi arszlocha

Mroczny Mariusz

twoja matka ci codziennie liże, jeszcze ci mało rumunie?

Kikkhull

Boże sami gimby

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Phelek

Czekam na artykuł pt. „Jak zabić komentarze”. Duma cię Stano musi rozpierać, co?

Al Koholik

Dobrze wie, ze szukaja nowego trenera, to sam „rezygnuje”…. oby tylko dotrwal do konca sezonu…

ughx

odpalili go , co bylo oczywiste … a , ze zdobyl troche zelastwa do gablotek , pozwolili mu na ” odejscie ” wg jego zasad

Joy Division

Byle nie Wenger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Janusz Wójcik
Reprezentacja Polski U-23 na IO 1992 w Barcelonie

Coś wam się literówka wkradła w tytuł. Bo widzicie, to nie jest koniec cyklu, tylko koniec cyrku! Ten Enrique to była i jest pipa grochowa. Pamiętam go jeszcze z Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku. Stała taka miernota, to powiedziałem Łapińskiemu „Łapa! To jest ich najsłabsze ogniwo! Dawaj na niego!”. Tomek do niego podszedł, powiedział że po meczu pod prysznicem zrobi mu dziecko i było po chłopaku, frajerzyna na pięć minut przed meczem błagał tego swojego trenera żeby go nie wystawiał. A w meczu grał to, co zwykle gra mały Jasio na szkolnych przedstawieniach- krzaka. Chociaż tamten srebrny medal już od 25 lat jest największym sukcesem polskiej piłki, sami Hiszpanie mówią, że gdyby nie fartowna bramka w 90 minucie, to by w dogrywce spuchli, i wtedy pojechalibyśmy ich piątką.
Co się tyczy samego wakatu na ławce trenerskiej Barcelony- gdyby nie to że jestem już po słowie ze znacznie poważniejszym klubem, którego nazwy nie mogę podać, to bym się zastanowił.

adrian92

W razie gdyby tamto nie wypaliło i zdecydowałby się Pan na FCB, podpowiadam:
óssos colorits,
Senyors, salsitxes amunt! Afaitar plançons!
President, Aquí no hi ha necessitat d’entrenar. Aquí cal trucar!
Pozdrawiam :)

Janusz Wójcik
Reprezentacja Polski U-23 na IO 1992 w Barcelonie

Moltes gràcies. Conec tots els idiomes en el món.

YanuszYoyko
Drużyna-A

W tej barcelonie to sami zmęczeni, żądni odpoczynku trenerzy. Chyba w żadnej innej drużynie w europie nie zdarza się tak często tak zwany syndrom wypalenia. Wszyscy (Martino, Guardiola Enrique) odchodzili sami z tej drużyny, tłumacząc się że „muszą odpocząć”. Jakby mieli po 60 lat to rozumiem, ale Pep, Luis, przecież to młode chłopaki jeszcze. Nie liczę tu Tito bo to niestety osobny i smutny przypadek.

Michal Sz

Widocznie ciśnienie jest tam tak duże, że ciężko te kilka lat wytrzymać. Cały czas trzeba dumać nad taktyką, oglądać przeciwników, pilnować by zawodnicy mieli formę, żeby nie strzelali fochów i jeszcze sto tysięcy innych rzeczy, a porażek nikt nie toleruje. Trudna robota, choć wielu ludziom się wydaje, że prowadzenie takich wielkich klubów i wygrywanie z nimi trofeów to pryszcz.

YanuszYoyko
Drużyna-A

Ok rozumiem, ale tylko w Barcelonie trenerzy nie są zwalniani przez zarząd tylko sami odchodzą jak tylko zacznie im trochę gorzej iść, tłumacząc że są zmęczeni. Ten właśnie fakt zastanawia, i nieco irytuje ( trąci jakimś egoizmem trenerów). Jakoś w lidze angielskiej, włoskiej, niemieckiej nie słychać by trener zostawiał drużynę bo jest zmęczony, a presja i intensywność przynajmniej w lidze angielskiej na pewno dużo większa niż la liga.

Michal Sz

Presja dużo większa niż w La Liga? Nie powiedziałbym. Taka Barcelona zawsze musi być wyżej nad Realem, jak jest niżej to już klęska. Do tego dochodzą też inne rozgrywki, choćby Liga Mistrzów, w których każde inne rozstrzygnięcie niż ich wygrana także będzie porażką. Podobna presja jak tam może być chyba tylko w Realu i Bayernie, nigdzie indziej. Zobacz ile pracują trenerzy w takich klubach, nikt tam nie wytrzymuje 10 lat, co najwyżej kilka sezonów. Guardiola z Bayernu też przecież odszedł, bo chciał, nie zwolnili go stamtąd.

Najczęściej trenerzy są oczywiście zwalniani, ale jeśli tak się nie dzieje i odniosą sukces, to potem już czują, jak trudno go powtórzyć, że jest o to coraz ciężej i pora szukać czegoś nowego. Myślę, że to stąd bierze się to wypalenie i konieczność odpoczynku. Tak samo jest z zawodnikami – duża część z nich po wygraniu ważnego trofeum też traci motywację i mało komu udaje się grać na takim samym poziomie dalej.

FC Bazuka Bolencin

To jest bardziej kwestia wzajemnej gonitwy dwóch klubików. Zmiany trenerskie są więc nieodzowne a niezdobycie któregoś trofeum jest idealnym pretekstem. To już nie jest piłka tylko cyrk. Ludzie potem jarają się już takimi rzeczami jak to ile czasu Pique goli klatę a ile Krisztianu nakłada żel na włosy, to jest chore. La Liga to jest tak – „dwie jedynie słuszne frakcje” + ambitni z umiejętnościami ale którzy krzywdę wspomnianym „frakcjom” zrobią jedynie w pojedynczych meczach (Atletico, Sevilla, Villarreal, Sociedad, Celta) + pionki służące najczęściej za mięso armatnie. Przy czym mecze ambitni vs. ktoś z pionków są zazwyczaj dużo ciekawsze niż „frakcje” vs pionki.. Nie mówię że nie lubię La Ligi, poziom jest wysoki, piłkarze dobrze wyszkoleni, ale jarać się w obecnych czasach Realem albo Barceloną to mogą chyba tylko gimbusy nie znające realiów.

Michal Sz

Bez sensu takie gadanie – Sevillą, Celtą czy Villarreal jarają się tylko intelektualiści z kilkoma fakultetami? Normalni ludzie lubiący piłkę chcą ją oglądać na najwyższym poziomie, a Barcelona czy Real im to dostarczają., Tyle, nie trzeba tu dorabiać jakiś teorii o „gimbusach” czy czymś tam innym.

YanuszYoyko
Drużyna-A

Guardiola z Bayernu odszedł bo już miał klepniętą umowy z City. Chodziło mi o ten mityczny odpoczynek, jak powód odejścia. Od piłkarzy oczekujemy szczerości w wypowiedziach, typu „zagrałem totalny piach, nie umiem przyjąć piłki by mi nie odskoczyła od piszczela na 5 metrów, stąd moja frustracja i wjechanie sankami w tego gościa”. Trenerzy też powinni mieć jaja i powiedzieć „sorry nie mam pomysłu na poprawę naszej gry, nie umiem dotrzeć do zawodników i ich odpowiednio zmotywować, itp” anie się odpoczynkiem tłumaczyć. To tak drażni.
Natomiast z LaLiga to niestety już problem jaki zauważa się w wielu ligach, czyli powstanie jednego może dwóch hegemonów, wyrastających ponad resztę stawki i od 10 lat bijących się albo o jak najwyższą przewagę w lidze i święty spokój, albo biją się miedzy sobą. Wygranie ligi jest obsesją, bo są do tego przyzwyczajeni od lat.

FC Bazuka Bolencin

Tylko że te obecne kluby z tymi co grali Kluivert, Rivaldo, Zidane, Morientes czy Redondo nie mają nic wspólnego. To cyrk który ma się SPRZEDAĆ, dlatego są wyjazdy do skośnych na tournee i sprzedawanie się za kasę (np usunięcie krzyża z herbu Realu). Nie mówię że Bayerny, Chelsea, Juventus na tournee nie jeżdżą ale dla mnie Real i Barcelona są synonimem odarcia futbolu i sportu z tego co jest jego istotą. Bo choć piłkarzy mają może i obecnie lepszych niż kiedyś i grają na najwyższym poziomie to nie jest to już sport tylko cyrk. Ludzie którzy pamiętają Real czy Barcę sprzed 20 lat to doskonale wiedzą co mam na myśli.

Michal Sz

Takie mamy czasy, że aby rywalizować na najwyższym poziomie trzeba zdobywać coraz większe pieniądze. Kiedyś kasa do tego potrzebna była mniejsza, bo też i np. w piłkę nie inwestowali szejkowie czy bogaci Rosjanie. Nie było też internetu, więc kluby docierały do mniejszej liczby ludzi. Ot globalizacja, co poradzić.

Ja pamiętam co było 20 lat temu, więc widzę tę różnicę o której mówisz. Ale mi już to wisi, piłkę oglądam dla przyjemności od czasu do czasu, a otoczka ma dla mnie coraz mniejsze znaczenie. Niech sobie te kluby zarabiają, zmieniają herby – co mi do tego, przecież nie mam na to wpływu ani żadnych z tego materialnych korzyści. Przyjemność sprawia mi teraz oglądanie Messiego, Ronaldo czy innych graczy, którzy coś faktycznie potrafią, a nie gości kopiących się po czole. Z takich mogę się co najwyżej pośmiać, jak sobie włączę 8 Ligę Mistrzów, tyle mi wystarczy.

FC Bazuka Bolencin

No właśnie, niestety w złą stronę to wszystko zmierza.
Gdy w czymś jest przesyt, gdy czego jest za dużo to traci to swoją magię, powszednieje. Mi chyba Real i Barca spowszedniały co nie znaczy jednak że nie uważam takiego Messi’ego za piłkarskiego fenomena naszych czasów.

Michal Sz

W złą jak złą, różnie na to można patrzeć. Kluby mają dzisiaj większe możliwości zarabiania pieniędzy niż kiedyś, dziwne by było gdyby z tego nie korzystały, w końcu to przedsiębiorstwa, jak by na to nie spojrzeć. Mimo wszystko nie można jednak mówić, że sport nie ma tu znaczenia, bez niego przecież cała ta otoczka marketingowa sama w sobie by nie istniała, to do niego jest dorobiona.

Termalica Hooligans

stara mądrość mówi, że dużo ciężej utrzymać się na szczycie niż na niego wejść, a w takim klubie każde drugie miejsce to porażka, kwestia presji otoczenia, taki dziadek Wenger pewnie bezczelnie przedłuży kontrakt, no ale w sumie trudno się dziwić jak klub ma w pompie osiągnięcia i kibiców

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz