Młode wilki lecą po worek medali
Inne sporty

Młode wilki lecą po worek medali

Pamiętacie „Kilerów Dwóch” i scenę, w której Jurek słyszy: „Chłopaki to są w agencjach towarzyskich, a my jesteśmy młode wilki”. Takim samym tekstem przed mistrzostwami świata poczęstował Maciej Kot samego Adama Małysza. No więc, posłuchajcie młode wilki: weźcie przywieźcie parę medali z Lahti. Tym bardziej, że przecież w kadrze jest znacznie więcej niż dwóch killerów!

Kot do Małysza rzucił tekst o chłopakach po warszawskiej konferencji prasowej przed wylotem na mistrzostwa świata do Finlandii. Wcześniej „Orzeł z Wisły” mówił, że „chłopaki powalczą”. Zresztą, ciężko by było powiedzieć cokolwiek innego w sytuacji, w której mamy najmocniejszą kadrę w historii polskich skoków narciarskich. Do mistrza olimpijskiego Kamila Stocha (lider Pucharu Świata) formą równa Maciej Kot, który kiedy już wygrał pierwsze zawody w Sapporo, to tak mu się spodobało, że zaraz dołożył kolejne zwycięstwo w PjongCzangu. Zajmuje mocne piąte miejsce w klasyfikacji generalnej i jest poważnym kandydatem do medalu w Lahti. A przecież, jak pisaliśmy, ta kadra to znacznie więcej niż dwóch skoczków ze światowej czołówki, którzy w tym sezonie wygrywali. Piotr Żyła to już nie tylko teksty, że córka zeżarła kostkę z kibla i inne heheszki.

W tym sezonie Żyła to bardzo mocny zawodnik (dziś w kwalifikacjach był drugi, za… Dawidem Kubackim), obecnie 11. w klasyfikacji Pucharu Świata, mający na koncie zdobytych ponad 500 punktów i oczywiście drugie miejsce w Turnieju Czterech Skoczni. A przy tym – dobry duch tej kadry, zdejmujący z kolegów presję i dbający o dobrą atmosferę. W Lahti zapewnia także rozrywkę, organizując między innymi pokerka przy kominku. Stawek niestety nie znamy, wiemy za to, o co gra będzie szła na skoczni. Medale indywidualne są jak najbardziej w zasięgu, Stoch jest faworytem bukmacherów w sobotnim konkursie (4:1, za Kota płacą 6:1, za Krafta 4,5:1, a za Wellingera 5:1). Medal w drużynie to w zasadzie obowiązek tej ekipy. Prawda jest taka, że brak mistrzostwa świata przez większość kibiców zostanie uznany za rozczarowanie.

Chciałbym wszystkich przestrzec, żeby za bardzo nie wywierali presji na chłopaków. Oni znają swoją wartość i zrobią wszystko, by odnieść sukces – mówił jednak Adam Małysz, dziś dyrektor-koordynator w Polskim Związku Narciarskim podczas konferencji przez wylotem do Finlandii. Z drugiej strony: co miał powiedzieć? Pamiętajcie, że to gość, który wygrywał pięć konkursów z rzędu i przeskakiwał skocznie, a w wywiadach powtarzał do znudzenia, że chce tylko oddać dwa równe skoki…

***

Betsson przygotował dla nowych klientów promocję, w której z chęcią zapłaci po 100 złotych za każdego Polaka na podium. Co musisz zrobić? Oczywiście oprócz założenia konta u bukmachera – postawić co najmniej 15 złotych na zakład po kursie 1.5 i… trzymać kciuki za rozpędzonych Polaków. Niech lecą jak najdalej! Całe polskie podium to 300 złotych więcej na twoim koncie!

***

Drużyna WOW!

Lahti to piekielnie ważne miejsce dla polskich skoków narciarskich. Można śmiało powiedzieć, że to tam na dobre rozpętała się Małyszomania. „Orzeł z Wisły” miał na koncie trzy zwycięstwa w Pucharze Świata w 1996 i 1997, zanim jego talent eksplodował w 2001 roku. Przed lutowymi mistrzostwami świata wygrał 8 z 11 konkursów Pucharu Świata i do Lahti leciał jak po swoje. Nie zawiódł. Wprawdzie na dużej skoczni minimalnie przegrał złoto z Martinem Schmittem (2,8 pkt straty), to na normalnej odrobił wszystko z nawiązką. Drugiemu Schmittowi dołożył 13 punktów, a trzeciemu Hoellwarthowi aż 23!

Adam_Małysz,_Kamil_Stoch_Oslo_2011_medal_ceremony_(men_individual,_normal_hill)

Tak, jak 16 lat temu Adam Małysz przyleciał do Lahti jako faworyt, tak i teraz rywale oglądają się na Polaków. Z tą przyjemną różnicą, że teraz mocnych kandydatów do medali mamy kilku. Nie tylko Stoch i Kot będą walczyć. Na podium stać także Żyłę i Kubackiego – przekonuje Sebastian Szczęsny z TVP w rozmowie z Weszło. – A drużyna? WOW! Wydajemy się być poza zasięgiem rywali!

Właśnie, drużyna. 16 lat temu do pełni szczęścia zabrakło wyników w konkursach drużynowych. Małysz robił, co mógł, skakał bardzo daleko, ale o jego partnerach z reprezentacji nie można było powiedzieć tego samego. Skończyło się na 8. miejscu na dużym obiekcie i 5. na normalnym. Z dzisiejszej perspektywy brzmi to jak kiepski żart, ale to 5. miejsce sprzed 16 lat było wyrównaniem najlepszego wyniku w historii! Mistrzostwa świata w 2009 i 2011 przyniosły Polsce czwarte miejsca, a 2013 i 2015 – trzecie; progres widoczny gołym okiem. Tym razem, zdaniem kibiców, ekspertów, trenerów i bukmacherów nic gorszego od podium w zasadzie nie wchodzi w grę. Jedyny pech Polaków polega na tym, że od 2013 roku na mistrzostwach świata rozgrywa się tylko jeden konkurs drużynowy, zamiast dwóch…
Czy brak złota będzie rozczarowaniem? No bez przesady. Brak medalu by był, ale to w zasadzie jest niemożliwe – ocenia Szczęsny.

Kowalczyk powalczy?

Lahti to nieduże miasto, około 100 tysięcy mieszkańców. Dzieje się tam niewiele, można zwiedzić podobno najlepsze w Skandynawii muzeum motocykli oraz urokliwą zatokę z portem, od której nazwę wzięło miasto (lahti to po fińsku właśnie zatoka). Ale nie oszukujmy się: lecieć do Lahti, by zwiedzać zatokę i oglądać motocykle ma mniej więcej taki sam sens, jak wybrać się do Radomia specjalnie po to, by zobaczyć pomnik Jana Kochanowskiego. No dobra, zasadniczo nie wiemy po co w ogóle jechać do Radomia, chodzi nam tylko o to, że jeśli ktoś podróżuje się do Lahti, to prawie na pewno wyłącznie w celach związanych ze sportami zimowymi.

Taką podróż odbyli właśnie reprezentanci Polski. Nie tylko skoczkowie, choć w zasadzie jeśli chodzi o medalowe szanse, to w zasadzie o pozostałych można powiedzieć, tyle, że najważniejszy jest sam start. Nawet Justyna Kowalczyk, jakby nie było dwukrotna mistrzyni i ośmiokrotna medalistka mistrzostw świata, raczej w Lahti nie nawiąże do największych sukcesów (41:1 za zwycięstwo w pierwszym starcie chyba mówi samo za siebie).

kowalczyk

Justyna została w zawodowym sporcie z dwóch powodów. Jeden to bieg na 10 kilometrów stylem klasycznym w Lahti , drugi to 30 kilometrów na igrzyskach w PjongCzangu. Skoro to są jej motywacje, to wiadomo, że będzie walczyła do upadłego – podkreśla Sebastian Szczęsny. – Myślę, że przy dużym szczęściu i zbiegu okoliczności może powalczyć o medal na tych mistrzostwach. Będzie jednak o to bardzo ciężko i jeśli się uda, trzeba będzie uznać to za niespodziankę. Ale te się zdarzają, weźmy choćby porażkę broniącą tytułu Marit Bjoergen w sprincie.

Skakanie się zmieniło

Co może pójść nie po myśli biało-czerwonych? Cóż, w Lathi najważniejsze zawsze są warunki atmosferyczne. Bez żadnej przesady można napisać, że zdarzają się tam konkursy, w których walka toczy się w zasadzie tylko o drugie miejsce, bo wiadomo, że pierwsze jest zarezerwowane dla pogody.

Skocznia w Lahti ma to do siebie, że bywają na niej bardzo zmienne warunki. Mniejsza skocznia dała mi się poznać z niebyt przyjaznej strony. Rok temu na niej skakałem i nie osiągnąłem jakiś spektakularnych wyników – przypomina Kamil Stoch i trzeba przyznać, że używa delikatnych słów. Po skoku na 82,5 metra nie zdołał się nawet zakwalifikować do zawodów! – Powrót do hotelu tak wcześnie to nie jest szczyt moich marzeń. Ale ten sezon jest zupełnie inny pod praktycznie każdym względem. Jestem pozytywnie nastawiony, będę robił to, co do mnie należy.
Na pierwszych treningach w Lahti Kamil skakał znakomicie. Kiedy dziennikarze pytali go o to, czy skocznia się zmieniła od ubiegłego roku, wypalił z rozbrajającą szczerością: „Nie, ale moje skakanie się zmieniło”.

kamil-stoch-104-_v-gseapremiumxl

Rzeczywiście, pogoda jest kluczowa w Lahti. Tu potrafi mocno kręcić i zdarzają się wietrzne loterie. Ale tym razem prognozy na sobotni konkurs są optymistycznie, a organizatorzy mówili mi, że później ma być tylko lepiej – zapewnia Sebastian Szczęsny.
To kluczowa wiadomość, bo w losowych warunkach każdy ma swoje szanse. My wolelibyśmy, żeby o medalach mistrzostw świata decydowały jednak umiejętności i forma. Można powiedzieć, że to coś nowego, bo co igrzyska olimpijskie czy inne duże zawody, media skupiają się na szukaniu okazji Polaków: ta ma szansę, bo rywalka złamała wiosło, tamtemu może się udać, bo przeciwnik skręcił kostkę, ktoś dostanie medal, bo sześciu rywali wpadło na koksie, a jeszcze inny szansy będzie szukał w repasażach. W Lahti to rywale muszą liczyć na to, że Stocha wybije z równowagi nagły podmuch wiatru, Kot źle zapnie narty, a Żyła zacznie się śmiać w locie.
Daremne nadzieje. Młode wilki, idziecie po to!

JAN CIOSEK

***

Najważniejsze daty mistrzostw świata w Lahti:

Skoki

25 lutego, 16:30 – konkurs indywidualny na normalnej skoczni

1 marca, 17:00 – kwalifikacje na dużej skoczni

2 marca, 17:30 – konkurs indywidualny na dużej skoczni

4 marca, 16:15 – konkurs drużynowy na dużej skoczni

Biegi

25 lutego, 11:00 – bieg łączony kobiet 7,5 km + 7,5 km

28 lutego, 12:54 – bieg kobiet na 10 km stylem klasycznym

4 marca, 13:30 – bieg masowy kobiet na 30 km stylem dowolnym

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kloaczny Zart
Kloaczny Zart

Nie podszywajcie się pod młodych wilków. I skończcie promować tego ćwierćinteligenta żyłę i jego żenujące heheszki – pizdeczka na strzała, kiedyś mu to zrobię.

Stara zarzecznego

Wystawisz mu pizdeczkę żeby strzelał ???.. myślę, że woli twoją mamę.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Boże ten żyła to jest debil jednak. I jego słabej klasy „żarciki” – w sam raz dla słoika

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz