Porażka z Ruchem źle wróży Legii, czy może wręcz przeciwnie?
Weszło

Porażka z Ruchem źle wróży Legii, czy może wręcz przeciwnie?

Legia w fatalnym stylu przegrała w lidze z Ruchem, przez co – delikatnie rzecz ujmując – nastroje przed rewanżem z Ajaksem nie są zbyt optymistyczne. Skoro jedna z najsłabszych drużyn ligi potrafiła zneutralizować wszystkie atuty warszawian, to tym bardziej będą mogli to zrobić rozpędzeni Holendrzy. Co więcej, strzelec jedynego gola w niedzielnym meczu, Miroslav Radović nie zagra z powodu kartek, przez co sytuacja podopiecznych Jacka Magiery jest naprawdę daleka od ideału.

To jednak finalnie może okazać się atutem Legii – że raczej nikt na nią nie stawia, a już na pewno nie narzuca jakiejś niewyobrażalnej presji. W takich okolicznościach naprawdę można wszystkich zaskoczyć, o ile oczywiście pójdzie za tym zwyżka formy. Po meczu z Ruchem można powątpiewać w nagłą metamorfozę drużyny, ale też nikt nie powinien warszawian skreślać. W ostatnich latach „Wojskowi” udowodnili bowiem, że słaby mecz w lidze, który poprzedza pucharowe starcie, to wcale nie musi być taki zły omen. Przeciwnie, przed wieloma pamiętnymi zwycięstwami w Europie dyspozycja ligowa legionistów pozostawiała wiele do życzenia. Przypomnijmy kilka takich spotkań:

Spartak-Legia 2:3

Na początku sezonu 2011/12 sytuacja w ogóle była bliźniacza. Raz – pierwszy mecz w Warszawie zakończył się remisem (ale sporo słabszym, 2:2), dwa – z rewanżu wykartkował się Radović i trzy – na kilka dni przed meczem, w niedzielne popołudnie Legia zebrała ligowy oklep u siebie. Wtedy do Warszawy zawitał Śląsk Wrocław i już po pierwszej połowie, po trafieniach Madeja i Voskampa, prowadził 2:0. W drugiej części gry warszawianom udało się odpowiedzieć golem Ljuboji, ale na więcej nie było ich wtedy stać. A przecież – podobnie jak Jacek Magiera na mecz z Ruchem – Maciej Skorża wystawił wtedy bardzo mocny skład, zbliżony do tego, który wybiegł w Moskwie. I, jak wszyscy dobrze pamiętamy, dołek formy w lidze w żaden sposób nie przeszkodził warszawianom w rozegraniu najlepszego spotkania od wielu, wielu lat.

Celtic-Legia 0:2 (zweryfikowany 3:0)

Rewanżowe starcie z Celtikiem z sezonu 2014/15 było jednym z najlepszych meczów w wykonaniu Legii w najnowszej historii klubu, ale – co zrozumiałe – niewielu dziś o tym pamięta. Przede wszystkim spotkanie nie było transmitowane w Polsce, a późniejsze zamieszanie z Bartoszem Bereszyńskim skutecznie przykryło wszystko. A to właśnie w Glasgow drużyna Henninga Berga wykazała się nie lada dojrzałością, całkowicie zniwelowała atuty rywala i po profesorsku go wypunktowała. Inna sprawa, że tak dobry występ nie był zupełnie oczywisty, bo kilka dni przed meczem warszawianie zaliczyli w lidze rozczarowujący remis na własnym stadionie z Górnikiem Zabrze. Rzecz jasna był to okres szalonych rotacji, z których słynął norweski szkoleniowiec, ale kilku piłkarzy będących blisko pierwszego składu jednak wystąpiło. W meczach z Górnikiem i Celtikiem w mniejszym lub większym wymiarze zagrali Kuciak, Brzyski, Jodłowiec, Vrdoljak, Kosecki, Pinto i – niestety – Bereszyński. I, jakkolwiek spojrzeć, słaba postawa w lidze nie przełożyła się wtedy na dyspozycję drużyny w Glasgow.

Trabzonspor-Legia 0:1

Kilka tygodni po Celtiku Legii przyszło zagrać kluczowy mecz w fazie grupowej Ligi Europy. Dla podopiecznych Henninga Berga był to pierwszy wyjazd, w dodatku na mecz z drużyną, która w poprzednich rozgrywkach dwukrotnie warszawian obiła. Próbą generalną przed starciem w Turcji był ligowy mecz na szczycie, czyli Legia-Lech, rozegrany przy Łazienkowskiej 3. Tym razem norweski szkoleniowiec nie robił żadnych rotacji i wystawił na „Kolejorza” dokładnie taki sam skład, jaki później wyszedł na Trabzonspor. I co? Do przerwy było 0:2, ale tak naprawdę w Warszawie nikt nie mógłby mieć pretensji, gdyby na tablicy widniało 0:4. W drugiej połowie legionistom udało się uratować honor, przy wielkim udziale szczęścia. Najpierw Tomaszowi Brzyskiemu wszedł centrostrzał życia, później – już w doliczonym czasie gry – gola po rzucie rożnym wcisnął Dossa. Legii fartownie udało się zremisować, ale zdecydowanie lepsze wrażenie pozostawili po sobie rywale. A mimo to już kilka dni później udało się rozegrać mądre i zwycięskie zawody w Turcji, dzięki którym warszawianie obrali kierunek na zwycięstwo w swojej grupie LE.

Zorya-Legia 0:1

Sezon 2015/16 przyniósł cholernie nieprzyjemnego rywala w ostatniej rundzie kwalifikacji do Ligi Europy. Tuż po losowaniu par eliminacyjnych w polskich mediach najczęściej przewijała się opinia, że Legia trafiła najgorzej, jak mogła. Czwarty zespół ligi ukraińskiej, który w poprzedniej rundzie rozszarpał silne Charleroi, w dwumeczu wygrywając aż 5:0 – z pewnością nie zapowiadało się na spacerek. A tym bardziej, że kilka dni wcześniej w składzie zbliżonym do optymalnego Legia przegrała z Piastem w Gliwicach. Owszem, drużyna Radoslava Latala była wtedy mocno rozpędzona, ale wynik 1:2 musiał być odebrany w Warszawie jako ogromne rozczarowanie. Przede wszystkim gra nie wyglądała zbyt ciekawie, co w kontekście nadchodzącego starcia z Zoryą przyprawiało kibiców o spory ból głowy. Jak się później okazało, niesłusznie, bo na Ukrainie obejrzeliśmy drużynę odmienioną, która potrafiła odeprzeć wściekłe ataki przeciwnika i wrócić do kraju ze zwycięstwem.

Legia-Sporting 1:0

Stawką tego meczu były ogromne pieniądze (Legia skasowała ponad 2 miliony euro), awans do Ligi Europy oraz – co nie mniej ważne – honor. Bo przecież po 20 latach posuchy polski klub znowu trafił do elity, a w niej wypadałoby jakiś mecz wygrać. Dla podopiecznych Jacka Magiery złym znakiem był jednak poprzedzający to starcie mecz ligowy, u siebie z Wisłą Płock. Warszawianie zdecydowali się tylko na kilka roszad w składzie, przez co przyjezdni przez wielu byli skazywani na pożarcie. I długo zapowiadało się, że trzy punkty zostaną w stolicy, bo Legia prowadziła już nawet 2:0. Wtedy jednak do głosu doszli płocczanie, którzy ukłuli dwukrotnie – za sprawą Furmana i Sylwestrzaka. I tak naprawdę powinni ten mecz wygrać, bo w samej końcówce stworzyli sobie kapitalną sytuację, ale Kante się zagrzał i nie dostrzegł świetnie nabiegającego Furmana. Legia natomiast mocno rozczarowała i przed arcytrudnym starciem ze Sportingiem narobiła sobie dodatkowych problemów w lidze. A kilka dni później udało jej się rozegrać niemal perfekcyjne – jak na swoje możliwości –  zawody.

***

Niektórzy trenerzy lubią powtarzać zawodnikom, że ciężko jest zanotować dwa słabe mecze z rzędu. Jeżeli już zaliczyło się fatalny występ, to kolejny powinien być lepszy. I trzeba przyznać, że najważniejsze wygrane batalie Legii w Europie z ostatnich lat zdają się potwierdzać tę teorię. Skoro po słabych meczach w lidze udało się ograć Spartak, Celtic, Trabzonspor, Zoryę i Sporting, to być może uda się powalczyć także z Ajaksem. Jak pokazuje najnowsza historia warszawskiego klubu, wpadka z Ruchem wcale nie musi o czymkolwiek świadczyć.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (36)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

Jutro srogi wpierdol. Nie czuję inaczej, niestety.

PS. Wiadomo, Legia teraz ma pewnie silniejszą drużynę niż wtedy, ale przed Spartakiem mając takiego Ljuboję można było na coś z przodu liczyć, a tu trzeba jutro strzelić przynajmniej gola, ale kurwa czym? Niecikiem, który wcale dla mnie nie odróżnia się od tych wszystkich kasztanów z Ekstraklasy?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

Brak mistrzostwa może być większą katastrofą. Nie wyobrażam sobie jakoś awansu do LM innej drużyny niż Legia. Może to bycie chujem, przyznaję, ale chciałbym tak z 3 pod rząd awanse Legii zobaczyć żeby rosła w siłę i co z tego może być. Później zmiana przepisów to utrudni i raczej awanse pyrom czy pomorzanom nie będą groziły. Teraz jest jeszcze ryzyko. Nie wyobrażam sobie tych peanów na cześć powyższych po awansie. Ale zawistny skurwiel ze mnie 😀

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

pszy

Porażka z ruchem to po prostu porażka i tyle…

gryf01

Nie, no chyba nawet w najgorszym przypadku do pucharów Legia się załapie. Nie ma co popadać a skrajny pesymizm po jednym meczu.
Pomijając sprawę współczynników uefa, o przyszłoroczny awans do ligi mistrzów trzeba będzie walczyć z zespołami tej klasy co Ajax. Jest okazja dzisiaj, żeby zobaczyć gdzie jest Legia – czy jest szansa żeby wogóle powalczyć o LM z tym składem czy też nie.
Lech i Lechia są w o tyle gorszej sytuacji, że własną siłę mogą sprawdzić tylko na tle Termaliki albo Piasta Gliwice. Jedynym silnym zespołem z jakim przyjdzie im się zmierzyć jest Legia. Tylko, że budżet Ajaxu jest jeszcze dziesięciokrotnie większy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Detektor
Legia

Wzzyscy sie tego Ajaxu boją, a jutro po dwóch golach Necida wygramy 2-1 (1-1).

Malpka Kapucynka
Malpka Kapucynka

Chyba w fife u grubasa bogusława w gabinecie

pszy

Nawet w fifie tym Necidem nic nie idzie ! Ale w wynik wierze

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Malpka Kapucynka
Malpka Kapucynka

„awans do LE” – HAHAHAHAHAHAHAH
Nie AWANS, tylko NIE WYSZLI Z GRUPY i SPADLI do LE. LM jest WYŻEJ od LE.
Ale wy sobie ujebaliście jakąś chorą wizję awansu :D:D:D ale z was kompleksiarze hahaha masakra

Sportowa Warszawa

Ty to masz kompleksy cieciu,tu jak i pod tym artykułem o tej kobiecie od ligi rosyjskiej. Wyjdz do ludzi,idz na trening,znajdz dziewczyne i: raz, ze poprawi się twoje zdrowie psychiczne,niewiele ale jednak,dwa nie bedziesz wylewał tyle żółci,trzy znikną ci krosty z japy a cztery przestaniesz tak sciskać tego pytonga z podniety jakim geniuszem jestes. Bez odbioru.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Stanislaw Staszewski

Jak to z niczego nie spadli? Spadli z Ligi Mistrzów do Ligi Europy. Te drugie rozgrywki plasują się półkę niżej, więc formalnie jak najbardziej można mówić o spadku. Podobnie z używaniem słowa „AWANS” – oznacza ono, jak potwierdza nawet wikipedia „przejście drużyny do rozgrywek wyższego szczebla”. A że Legia nie weszła do rozgrywek wyższego szczebla (wręcz przeciwnie) to mówienie o awansie jest po prostu błędne.

Oczywiście inną kwestią jest to, że nie ma sensu czepiać się kogoś za używanie (nawet błędnie) słowa „awans” bo to zwyczajna nadgorliwość językowa. Wszyscy wiemy że dla polskiego klubu zajęcie trzeciego miejsca w grupie to bardzo duży sukces, mimo że formalinie oznaczało to spadek do Ligi Europy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Stanislaw Staszewski

Grają dalej ale o półkę niżej. Jeżeli szef cię zdegraduje, ale mimo tego pracujesz dalej to nie oznacza że awansowałeś, prawda?

Jednak jak już pisałem powyżej rozumiem Twój punkt widzenia. Choć nie do końca się zgadzam się z twierdzeniem że używanie słowa awans w tym kontekście ma sens, to kompletnie mi to nie przeszkadza.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

kreha_pl

Porazka z Ruchem to tylko zasłona, prawdziwa Legia jutro pokaże

Janusz Rychter

Trzeba pamiętać o tym ze na legie wszystkie kluby z ekstraklasy wychodzą podwójnie zmotywowane a legionistom czasem tej motywacji brakuje.
Ale myśle też że jak Legia nie przejdzie tak słabego Ajaxu to nie wskoczy na wyższy poziom
Gdyby piłkarze legii wyszli na ten mecz z takim luzem jak na przykład na mecz z piastem w tamtym sezonie to ajax jest do ogrania nawet kilkoma bramkami Przecież wiadomo że nikt z ajaxu nie ma podjazdu do odzidzy
Magiera powinien wypierdolić necida albo dać na skrzydła szybkich gilerme i kuchego zeby wrzucali mu piłki. Chociaż na miejscu magiery postawił bym na tego upośledzonego murzyna bo on może dać element nieszablonowości jak prijowić a dodatkowo na pewno jest szybszy od necida

pszy

Z tym Necidem to jak w 10… On w ogóle nie robi ruchu do piłki, mówi sie o rozwoju a od 6lat ta 1/16 le to granica nie do przejścia

Nie poddawaj sie szmato warszawska
Nie poddawaj sie szmato warszawska

Wytłumacz mi proszę, niby dlaczego kluby ekstraklasy mają się wyjątkowo spinać na 3. druzyne ligi? Obecnie Lechia i Jagiellonia są wyżej w tabeli, a więc są lepszymi drużynami.

Surówa
Legia

Kto jest lepszy zobaczymy na koniec sezonu jak mozna oceniac kto jest lepszy/gorszy po 22 kolejkach gdzie…

Wodzu_L

skoro trzeba Ci tłumaczyć takie rzeczy to może przenieś się na pudelka:)

Janusz Rychter

A czemu na barce i psg sie spinaja bardziej hmmm tez są przeciez na trzecim miejscu w swojej lidze

pszy

Fajnie ze o tym piszecie, juz w sobotę mówiłem ze albo wygramy z ruchem i oklep z Ajaxem albo odwrotnie i wierze ze tak sie stanie

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

michalszostak
Premier League

Fajnie by było, jakby przeszli ten Ajax, by potem trafić na United. To byłby w sumie spełniony sezon w Europie dla Legii. Wynik rzecz jasna już wtedy nie byłby ważny.

kirol
kirol

http://luckybetsport.blogspot.com Wczorajszy kupon z kursem 90 trafiony i skan dali juz na blogu ! codziennie trafiaja polecam ich sam gram od kilku dni z nimi , najlepsze zrodlo jakie mialem

Hefajstos

Co prawda porażka przed Ajaksem nie jest dobrym znakiem ale sam Magiera mówił, że czas działa na ich korzyść, bo forma będzie rosnąć, najważniejszy jest rytm meczowy. Najważniejsza jest koncentracja i szybkość, dzięki temu mogą wygrać ten mecz!

wpDiscuz