Advertisement

Image and video hosting by TinyPic
Rozstrojeni Hiszpanie, Pogbów dwóch, Acheampong w roli Teo – Czwartek z LE
Weszło

Rozstrojeni Hiszpanie, Pogbów dwóch, Acheampong w roli Teo – Czwartek z LE

Żądza rewanżu za dwumecz sprzed dwóch lat, chęć przełamania klątwy wiosennych niepowodzeń polskich drużyn w europejskich pucharach, nadzieja na podtrzymanie dobrej formy z ostatnich spotkań fazy grupowej Champions League. Nie dokonamy wiekopomnego odkrycia, pisząc, że w czwartkowy wieczór oczy zdecydowanej większości kibiców wypatrywały tego, co wydarzy się przy Łazienkowskiej. Tak czy inaczej, wbrew pozorom w Lidze Europy grano dziś nie tylko w Warszawie. Zerknijmy zatem, co ciekawego działo się w pozostałych meczach 1/16 finału.

Obiektywnie patrząc, za niekwestionowany hit na tym etapie rozgrywek z całą pewnością uchodziło starcie Villarrealu z Romą, czyli największych pechowców losowania czwartej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Obie drużyny odpadły na ostatniej prostej odpowiednio z Monaco i FC Porto, które następnie awansowały przecież do fazy pucharowej najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywek.

Jeśli jednak ktoś w czwartkowy wieczór starał się udowodnić, że należne mu miejsce znajduje się półkę wyżej, w Champions League, to tylko goście. Roma zatopiła Żółtą Łódź Podwodną (zawsze chcieliśmy to napisać) i już w pierwszym meczu rozstrzygnęła kwestię awansu do 1/8 finału. Nie wiemy bowiem, jaki niewynaleziony dotąd kataklizm mógłby wywalić rzymian za burtę. Trzeba jednak przyznać, że przez długi czas nie zanosiło się na aż taki pogrom. Nawet po przepięknym golu Emersona (koniecznie odpalcie!) wyrównanie wciąż trudno było uważać za jakiś wybitnie abstrakcyjny scenariusz. Jasne, Roma miała przewagę, jednak tuż po przerwie gospodarze stworzyli sobie kilka naprawdę dobrych okazji. Aż nagle w pewnym momencie niczym filip z konopi wyskoczył on. I pozamiatał. On, czyli Edin Dżeko. Pach, pach, pach. Klasyczny hattrick w ciągu 21 minut, do Rzymu zapraszamy już tylko na wycieczkę. 0:4, nokaut.

Wojciech Szczęsny, jak to w Lidze Europy, całe spotkanie przesiedział na ławce.

* * *

Pomijając już nawet lanie sprawione Villarrealowi, ogólnie odnosimy wrażenie, że hiszpańskie zespoły do wiosny w europejskich pucharach podchodzą dziwnie rozstrojone. Z pięciu drużyn, które w ciągu minionych trzech dni grały w Lidze Mistrzów i Lidze Europy, aż trzy poniosły porażki. Barcelona i Villarreal zostały zmiażdżone różnicą czterech bramek, a u siebie 0:1 z Szachtarem przegrała również Celta Vigo. Zwyciężył zdołały jedynie ekipy Realu Madryt (3:1 z Napoli) i Athleticu Bilbao, który ograł 3:2 APOEL Nikozja. Podobnie jak Królewscy Baskowie też jednak jako pierwsi stracili u siebie bramkę. I to, powiedzmy sobie szczerze, całkiem przedniej urody:


Coś nam jednak podpowiada, że na Cyprze ekipa z Bilbao będzie musiała jeszcze swoje wycierpieć. Parafrazując klasyka – 3:2 wygląda na wyjątkowo niebezpieczny wynik.

* * *

„Pogba kontra Pogba”, zapowiadano niemalże wszędzie potyczkę Manchesteru United z Saint-Etienne. Najdroższy piłkarz świata miał dziś bowiem okazję zmierzyć się w bezpośrednim pojedynku ze swoim tańszym trzy lata starszym bratem, Florentinem.

Zapowiedzi zapowiedziami, jednak już na boisku kluczową rolę odegrał nie żaden z braci, a – jakżeby inaczej – Zlatan Ibrahimović. Szwed strzelił wszystkie trzy bramki w meczu i pozbawił resztek nadziei przed rewanżem u siebie, bądź co bądź, dzielnych Francuzów. Na szczególną uwagę zasługuje pierwsze z trafień. Nie, tym razem nie chodzi jednak o żadnego gola z innej planety zdobytego z cudacznej pozycji czy bombie z daleka. Dawno nie widzieliśmy bowiem, by tak źle wykonany rzut wolny ostatecznie wylądował w siatce. Celebracja Zlatana w stylu Cantony mówi jednak wszystko – on tak chciał. Cóż, wypada wierzyć.

 

* * *

Do niespodzianki nie doszło na Old Trafford, więc o zachowanie równowagi odpowiednio postarał się Tottenham, który przegrał na wyjeździe z Gent 0:1.

Koguty zagrały zaskakująco niemrawo, bardzo chętnie oddawały inicjatywę, jakby zapomniały, że w żółtych (?) koszulkach biega nie Liverpool tylko – no właśnie – Gent. Można się było spodziewać, że wystawiając najmocniejszy skład, Mauricio Pochettino chce dać szansę rehabilitacji swoim zawodnikom, którzy jednak tym meczem mogli zakopać się w smutku jeszcze bardziej. To Gent miał lepszą okazję na 2:0 (słupek) niż Tottenham na wyrównanie, to sporo mówi o tym, jak dla Kogutom potoczył się ten mecz. Gdyby ktoś szukał potwierdzenia tezy, że Anglicy wykładają lachę na puchary, to tak, powinien odpalić ten mecz. No chyba, że w najbliższych dniach okaże się, że Tottenham wpadł w tak głęboki dołek, że dzisiejszy występ na tle Gentu jest maksem, na jaki ich w takiej dyspozycji stać.

 

* * *

Zobaczyć w akcji mogliśmy też Łukasza Teodorczyka. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że napastnik Anderlechtu raczej się zbytnio nie nagrał – na boisku zameldował się dopiero w 80. minucie, a jego wejście nie wypłynęło już w żaden sposób na zmianę wyniku. Belgowie zwyciężyli u siebie 2:0 z Zenitem, sprawiając tym samym może nie sensację, ale na pewno solidną niespodziankę. Rosjan załatwił Frank Acheampong, autor obu bramek. I to wcale nie byle jakich. Zarówno podanie z głębi pola przy pierwszym z trafień, jak i rajd oraz wykończenie przy drugim można odtwarzać do znudzenia.


Anderlecht 2-0 Zenit Petersburg – Highlights… przez Video-Sports

* * *

Kto poza Romą i United w rewanżu może myśleć już tylko o tym, by spokojnie dograć brakujące 90 minut i zastanawiać się nad tym, z kim przyjdzie mierzyć się dalej? Murowanych kandydatów do awansu poza wymienioną dwójką mamy jeszcze trzech. Pierwszy – Olympique Lyon, który pokonał na wyjeździe AZ Alkmaar 1:4 (kolejne dwa gole niesamowitego Lacazette’a i cały mecz Macieja Rybusa na lewej obronie). Drugim jest FK Rostów – Rosjanie od 32. minuty grający w przewadze jednego zawodnika roznieśli 4:0 Spartę Praga. Drzwi do 1/8 wyważyło też Schalke, wygrywając 3:0 z PAOKiem Saloniki.

 * * *

Na koniec jeszcze komplet wyników:

FC Krasnodar – Fenerbahce 1:0
AZ Alkmaar – Lyon 1:4
Astra Giurgiu – Genk 2:2
Borussia Moenchengladbach – Fiorentina 0:1
Celta Vigo – Szachtar 0:1
FK Rostów – Sparta 4:0
Gent – Tottenham 1:0
Łudogorec – FC Kopenhaga 1:2
Olympiacos – Osmanlispor FK 0:0
Anderlecht – Zenit 2:0
Athletic Bilbao – APOEL Nikozja 3:2
Hapoel Beer Sheva – Besiktas 1:3
Legia – Ajax 0:0
Manchester United – Saint-Etienne 3:0
PAOK Saloniki – Schalke 0:3
Villarreal – Roma 0:4

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Rozstrojeni Hiszpanie, Pogbów dwóch, Acheampong w roli Teo – Czwartek z LE"

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Wasyl

„Nie licząc zawodników Legii, jedynym Polakiem, który wybiegł dziś na murawę był Łukasz Teodorczyk.”

Jeszcze Rybus, który wystąpił w podstawowym składzie Olympique Lyon.

fl0dA

Bramka Fiorentiny z wczoraj też cudowna. W letnim mercato będą się o Bernadeschiego zabijać.

Rogal

Zenitu to najbogatszy rosyjski klub nie wiem jak to wygląda w kwestii kurka ale to ze po skrzydle biega zhirkov i Robert mak a na SO jest np dp garcia To rzeź nie wiem kto to zbudował na skrzydle powinien latać cheryszow i ben afra ,

wpDiscuz