Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI
Blogi i felietony

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Hiszpańska gazeta „Marca” przedstawiła listę klubów, które mogłyby należeć do Superligi. Jak to w przypadku dziennikarzy z tego kraju, musiało wyjść trochę kretyńsko, więc jest Bayer Leverkusen, a nie ma Benfiki Lizbona. Uznajmy to jednak za szczegóły – nie o listę klubów przecież chodzi, tę można dowolnie modyfikować, ale o samą ideę.

Ludzie są za – nie u nas oczywiście tylko tam, w Hiszpanii. Niewykluczone, że w Anglii również, tylko ostatnio nikt nie zapytał. Kluby Premier League co jakiś czas spotykają się w celu przedyskutowania projektu, a Arsene Wenger już w 2009 zapowiadał powstanie elitarnych rozgrywek w ciągu dziesięciu lat – co oznacza, że przestrzelił, bo jeśli to się wydarzy, to na pewno nie tak szybko. Zresztą pomysł nie jest nowy, wymyślił go Silvio Berlusconi jeszcze pod koniec XX wieku, czyli w czasach gdy AC Milan nie był ogrywany przez dwóch chłopaków z polskiej ligi. Kasa miała wisieć na drzewie, wystarczyłoby tylko pójść z wiadrem i zrywać jak czereśnie.

Picking From The Money Tree --- Image by © Images.com/Corbis

Ale nie, drodzy państwo, nie. Może powstać tysiąc artykułów, stu Wengerów może wywróżyć taką ligę, szesnaście razy kluby mogą spotkać się w Londynie czy Madrycie, a Florentino Perez dzień w dzień powtarzać może, że „najlepsi muszą grać z najlepszymi” – moim zdaniem Superliga nie powstanie. Będzie funkcjonować tak jak do tej pory – wirtualnie. Właśnie w ten sposób – jako liga wirtualna, inaczej mówiąc: potencjalna – idealnie spełnia swoje zadanie i żadnego kroku do przodu wykonać nie trzeba.

Czy Superliga miałaby sens? Oczywiście. Ba, byłaby strzałem w dziesiątkę. Kibice w Polsce są przeciwko, ponieważ – całkiem słusznie – uważają, że nasze drużyny zostałyby odcięte od możliwości gry z najpotężniejszymi klubami świata. Jak zawsze, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – dokładnie na tej samej zasadzie kibice z innych krajów uważają, że dzięki Superlidze nie będą musieli marnować czasu i pieniędzy na spotkania z Legią, Malmoe, BATE czy Liteksem. Regularne starcia pomiędzy Barceloną, Realem, Bayernem, Chelsea czy PSG, na zasadach ligowych, każdy z każdym, mecz i rewanż, byłyby dokładnie tym, o co w futbolu chodzi – rywalizacją na najwyższym możliwym poziomie. Jednocześnie w końcu udałoby się ustalić, która drużyna jest faktycznie najlepsza w Europie, bez tych wszystkich losowań, drabinek i innych bzdur, niepotrzebnych dyskusji. Najsprawiedliwszy znany nam system – klasyczna liga, z samymi hitami w każdej kolejce. No aż żal tego nie wdrożyć, prawda?

Organizacyjnie – pestka. W dzisiejszych czasach podróże nie są już żadną barierą, zwłaszcza że np. na najdalszy wyjazdowy mecz (Monachium) Real Madryt miałby tak samo daleko jak obecnie na spotkanie ligowe z Las Palmas. Pozyskanie sponsorów, nakręcenie marketingowej spirali, zbudowanie marki – to wszystko troszkę był trwało, ale efekt końcowy mógłby być znacznie lepszy niż w przypadku Ligi Mistrzów. Zwłaszcza w przeliczeniu zysków na jeden klub. Nie byłaby już potrzebna UEFA, by zbijać na klubowych rozgrywkach gigantyczne pieniądze. Co wygenerowałyby kluby, zostawałoby dla klubów. Wielcy staliby się jeszcze więksi.

I tu dochodzimy do sedna – właśnie dlatego Superliga realnie nie powstanie. Tak jak nie można było ot tak sprzedawać narkotyków na terytorium kartelu z Cali, tak nie można sprzedawać futbolu na terytorium UEFA. Nie ma takiej możliwości, by UEFA wypuściła ze swoich rąk kurę znoszącą złote jaja lub zezwoliła komukolwiek na przechwycenie sponsorów i ich budżetów. Przychody Ligi Mistrzów sięgają około miliarda euro rocznie, a więc istnieje jakiś miliard powodów, by torpedować klubową ideę. FIFA i UEFA, gdy idzie o interesy tych organizacji, potrafią być bezwzględne, więc można sobie wyobrazić cały arsenał środków – wykluczanie z wszelkich rozgrywek, zawieszanie federacji, wykluczenie reprezentacji z turniejów itd. Panowie z Nyonu byliby bezwzględni i zabójczo skuteczni. Nie posunęliby się przed niczym.

Ale Superliga istnieje – wirtualnie, ale jednak. Stanowi element nacisku. Czymże innym są niedawne zmiany wprowadzone w Lidze Mistrzów, jak nie ukłonem w stronę superklubów, próbą obłaskawienia ich, przekazania komunikatu: nie potrzebujecie tych rozgrywek, ponieważ wykonamy ukłon w waszym kierunku? Superliga jest więc straszakiem i aktualnie taki jest sens jej istnienia. Podział zysków z praw telewizyjnych, system kwalifikacji – to wszystko łatwiej ugrać, mając asa w rękawie.

UEFA lawiruje. Musi robić dobrze wielkim klubom, bo one przynoszą najwięcej pieniędzy. Ale musi też robić dobrze „mniej ważnym” krajom, bo na koniec to one wybierają prezydenta federacji. W obie strony sypią się więc gesty dobrej woli – przez jednych wymuszone właśnie groźbą rokoszu (Superliga), przez drugich groźbą wyborczą.

Wszyscy wszystkich trzymają w szachu.

* * *

Ruszyła kolejna edycja Ustaw Ligę. Wybrałem swoją jedenastkę, co było cholernie trudne, bo jakiś geniusz zła ustalał ceny. O ile w poprzednich edycjach dość łatwo było skomponować dream team, o tyle teraz – koszmar!

Zrzut ekranu 2017-02-06 o 15.54.39

Nie jest to ani jedenastka na całą rundę, ani wyłącznie na pierwszą kolejkę. Obronę mam głównie z Niecieczy i już przy niej kombinować nie będę. Owszem, Bruk-bet ma na początku paskudny terminarz (Lech, Lechia, Legia), ale trudno – jak nie zapunktują teraz, to zapunktują później. Przy czym pamiętam, że dokładnie na tych samych rywalach ten klub zdobył jesienią siedem punktów.

Rotować będę pomocą i atakiem. Chciałem Flavio Paixao – nie było mnie stać. Chciałem Radovicia – nie było mnie stać. No to wziąłem Szymańskiego za marną bańkę – trochę dlatego, że miło jest się pozytywnie zaskoczyć. Liczę na Drygasa, który ma smykałkę do strzelania goli i na Arka Woźniaka, bo generalnie w takich grach szukam napastników przesuwanych na inne pozycje. Kante to inwestycja pod pierwszą kolejkę – po prostu czekam aż inne drużyny odsłonią karty i zaprezentują swoje galowe jedenastki.

Każdy może założyć swoją drużynę w Ustaw Ligę TUTAJ.

KRZYSZTOF STANOWSKI

KOMENTARZE (109)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Trollosiewicz

O matko znowu o Legii… a nie, zaraz zaraz…

Profesor

Kulfon, kulfon co z ciebie wyrosnie. Gruszki na wierzbie czy sliwki na sosnie?

Michal Sz

Superliga powstanie i to szybciej niż się wydaje. Właściwie to tak na zdrowy rozum, po kiego wała największym klubom UEFA? Przecież to tylko pośrednik zgarniający kasę, bez którego spokojnie poradzą sobie sami. Bo co niby zrobi UEFA jak kluby się jednak skrzykną? Zawiesi federację? Klubom i tak będzie to zwisało, to nawet jeszcze lepiej dla nich. Prawda jest taka, że UEFA może im skoczyć. jeśli zabiorą się za to na poważnie. Kluby same sobie znajdą sponsorów i ogarną nowe rozgrywki, a reszta guzik je będzie obchodzić. Najdziwniejsze w sumie jest to, że lata mijają i ciągle nie pozbyły się pasożyta, bo korzyści są dla nich oczywiste.

Michal Sz

Nie da się edytować, ale tak można by jeszcze przy tym parafrazować słowa Stalina – UEFA? A ile ona ma dywizji? Kluby mogłyby takie pytanie zadać. UEFA to jest tak naprawdę organizacja bezzębna dla dużych klubów, surowo karze tylko mniejsze, bo te się nie postawią. Dała co prawda Barcelonie czy Realowi zakazy transferowe, ale nie są to dla nich jakieś wielkie dolegliwości i poradziły sobie z nimi.

Bielas
Legia Warszawa

Pytanie tylko czy wszystkie kluby tak naprawdę tego chcą. Ich markę i pozycję budują zdobywane trofea. Taka Barca może ich zdobyć 5-6 w jednym sezonie, a praktycznie nawet w słabym sezonie ma przynajmniej jedną nową statuetkę w gablocie (a to Puchar Króla, czy Superpuchar itp.) W momencie gdy drużyny miały możliwość gry tylko w superlidze byłoby tylko jedno trofeum rocznie do zdobycia. Wyobrażasz sobie, że taki Bayern, Real albo PSG przez kilka lat nie mogą wstawić kompletnie żadnej nowej figurki do klubowej gabloty? Chyba tylko Arsenal się tym nie martwi 😉

Michal Sz

Wyobrażam to sobie, bo poza trofeami są przede wszystkim pieniądze, a dopóki te będą się zgadzały jakoś ten brak trofeów kluby przeżyją. Przecież koniec końców i tak najbardziej obecnie liczy się mistrzostwo krajowe i Liga Mistrzów, a więc z tych 5-6 najważniejsze są 2. Superliga to projekt, który ma tak gigantyczny potencjał finansowy, jak i sportowy, że już samo wzięcie w niej udziału będzie prestiżowe i spychające na margines wszystkie obecne puchary.

Wacław Grzdyl

Jasne, niektórym się wydaje, że zyski można mnożyć w niskończoność. Liczba kibiców piłki nożnej, jest stała. W obecnej formule kluby mają zyski z lig krajowych i z ligi mistrzów. Po powstaniu superligi zyski z ligi krajowej i z ligi mistrzów odpadają. Skąd taka pewność, że wpływy z superligi przerosłyby sumę wpływów z ligi krajowej i ligi mistrzów? No i wpływy z biletów. Dziś kluby grają licząc ligę, puchar krajowy, puchar ligi, liga mistrzów tych meczów ponad 50. Przy Superlidze byłoby mniej

Michal Sz

Niekoniecznie musiałoby by tych meczów być mniej, zależy ile w tej superlidze grałoby drużyn.

Kluby mają przede wszystkim dzisiaj zyski z praw telewizyjnych – wystarczy wspomnieć o kosmicznym kontrakcie w Anglii, co roku wyższym. Pieniądze nawet za wygranie Ligi Mistrzów są dzisiaj dla nich śmieszne, bo to jest powiedzmy ze 40 mln euro, a każdy w Premier League dostaje za sezon ze 100 mln, z samym tylko praw telewizyjnych. Do tego dochodzą przecież inne umowy, np. sponsorskie. Skoro w Anglii są w stanie skołować taką kasę, to superliga, w której byliby sami giganci siłą rzeczy musiałaby przyciągnąć jeszcze większe pieniądze, Do tego nie trafiały by one do kasy UEFA, lecz tylko do klubów, więc zyski byłyby gigantyczne.

To się stanie, nie ma co się oszukiwać. Skoro byle laik zza komputera jest w stanie dostrzec w tym wielki potencjał, to przecież zdają sobie z tego sprawę także rządzący klubami. Kwestia tylko kiedy to nastąpi. Jak dotąd pewnie im się nie chciało, bo jest pewien ustalony porządek, a tak to jednak byłoby sporo zamieszania na początku, ale ja nie mam wątpliwości, że piłka w obecnym kształcie za niedługo się skończy.

Wacław Grzdyl

To nie jest tylko 40 milionów bo 40 milionów to są jedynie premie za wyniki (zwycięzca LM z tego tytułu zgarnia prawie 60 milionów), oprócz tego kluby z ligi mistrzów mają jeszcze zyski z praw telewizyjnych i marketingowych przy czym najlepsi oczywiście dostają z tego tytułu duzo więcej niż słabsi

Michal Sz

No ja mówiłem o premiach za wyniki, bo inne są niestałe i zależą od różnych czynników. Kontrakt telewizyjny dotyczący superligi byłby pewnie wyższy niż ten, który obecnie dotyczy Premier League, więc kluby z tego tylko tytułu co sezon dostawałyby ze 150 mln euro każdy, jeśli nie więcej. Plus kontrakty sponsorskie, wpływy z biletów (na każdym meczu byłby komplet) i inne mniejsze źródła dochodu. To byłaby finansowa żyła złota. A jeśli jeszcze przyłączyliby się do tego przedsięwzięcia Azjaci, to już w ogóle przyszłe zyski ciężko by ogarnąć. Żadne istniejące rozgrywki piłkarskie nie mogłyby się z tym równać.

werseo

Znowu Barcelona, dobrze, że nic o leosiu

Bartoni
Lechia Gdańsk

Jakby UEFA z FIFĄ zagroziły 4-5 państwom z pierwszej 10 rankingu UEFA wyrzucenie z federacji to czy nierealistycznym jest, że krajowe federacje stworzyłyby sobie nową ogólnoświatową i europejską konfederację? Wtedy wystarczyłoby, że udałoby się przekonać kilka średniaków (a nikt mi nie powie że nie wolałby PZPN-u w nowej federacji tworzonej przez Niemców, Włochów, Francuzów, Anglików itd. i brać udział w nowych mistrzostwach europy, świata i superlidze).
Prawda jest taka, że UEFA z FIFĄ nie mają dzisiaj zbyt wielu argumentów po swojej stronie i póki co wygrywają jedynie tym, że już istnieją i nikomu nie chce się tworzyć nowych struktur, co może się zmienić po jakiejś wielkiej aferze.

pizdzibuj

Szczególnie, że FIFA sama się zaczyna pogrążać, robiąc z mundialu, który miał być dla najsilniejszych reprezentacji jakiś turniej dla każdego. Przecież to sie mija z celem

Szczepek
Legia Warszawa

Niby tak ale jakoś nie przeszkadza im organizować co 4 lata turniejów gdzie gospodarz płaci za wszystko łącznie z łapówkami.

Gaweł Bezbeczny
Gaweł Bezbeczny

Moim zdaniem jednak prędzej czy później taka liga powstanie. Kluby muszą kalkulować co im się bardziej opłaca, a topowe zespoły obecnie mają taką wartość medialną, że nie potrzebują pośrednika w osobie UEFA do negocjacji z telewizją czy innymi mediami. Zresztą sam pomysł nie musi kolidować z Ligą Mistrzów. Dołączam zdjęcie Camp Nou żeby ilość informacji o Barcy nie spadała poniżej średniej.

Detektor
Legia

co to za łysa pała na zdjęciu? :)

werseo

Stifler

lech zdech
lech zdech

skad masz zdjecie stanowskiego z camp nou?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

walde18

i ja myślę podobnnie,mimo że jestem kibicem z tej”gorszej” części Europy jestem za powstaniem „Superligi”
Wtedy powstanie szansa na utworzenie wielu regionalnych rozgrywek(środkowoeuropejska,
kaukazka itp.) najlepiej na zasadach pucharu mistrzów krajowych czyli jeden kraj jeden uczestnik.Na koniec można zorganizować turniej zwycięzców.
A żeby był hit to musi być kilka,kilkanaście shitów. W piłce ważne są emocje,to łyżwiarstwo
figurowe ogląda się dla piękna

Anarion

Ty i inni starsi ludzie może i tak, ale jak się rozejrzysz to obecnie dużo łatwiej zobaczyć dzieciaka w koszulce Chelsea, Barcelony, czy Bayernu, niż jakiegokolwiek polskiego klubu. Także nie przeceniałbym tego zainteresowania polskimi rozgrywkami (nie mówię oczywiście o reprezentacji, bo to inna sprawa), tym bardziej kiedy od oglądania ich zwyczajnie bolą zęby.

FC Bazuka Bolencin

Może dlatego że w naszych realiach niektórych miast jakby mieli koszulkę jakiegoś polskiego klubu to jeszcze by po głowie dostali? Noszenie koszulki Messi 10 albo Lewandowski 9 jest mimo wszystko bezpieczniejsze dla dzieciaków.
Chociaż pamiętam anegdotę jak mi znajomy opowiadał jak w jednym z polskich miast na południu chciał go jakiś kark sklepać za czapeczkę Chicago Bulls i jeszcze pytał jaka to liga jest więc jak widać na głupotę w tym względzie nie ma lekarstwa.

Szczepek
Legia Warszawa

Z wiekiem to się zmienia jak przestają czytać bravo sport :)

FC Bazuka Bolencin

Doceniasz, doceniasz, na swój sposób doceniasz, Ty, ja i inni doceniają. Normalnemu człowiekowi zawsze jednak koszula będzie bliższa ciału i gdy po 2 miesiącach wraca przaśna ekstraklasa z drużynami pełnymi szrotu to i tak odpali się canal+ albo pójdzie na stadion. Taka specyfika futbolu i w tym jest jego piękno.
Jeśli damy całkowicie skomercjalizować piłkę (taka LM jest już w 90% „sprzedana”) to zostaniemy odarci z tego faktycznego piękna i istoty sportu. Zresztą dziwnym trafem często mecze zwłaszcza fazy pucharowej Ligi Europy są 10 razy ciekawsze niż 1/8 albo 1/4 LM gdzie grają zwykle jedne i te same zespoły i po paru sezonach nawet wyników nie pamiętamy bo co roku jedni i Ci sami na siebie trafiają.
Nie uważam też by w ligach europejskich np mecze Everton-Tottenham albo Celta-Barcelona były gorsze niż Barca-Real albo Arsenal-Man.Utd. Często te mecze są dużo ciekawsze a istotą sportu jest to że ten teoretycznie słabszy ogrywa silniejszego. W takiej LM taka możliwość jest ograniczona do zera praktycznie bo teoretycznie słabsi wybijają się nawzajem w eliminacjach lub w grupie. Niespodzianki są więc sprytnie ograniczone regulaminowo do minimum i potem są w 1/4 finału jedni i Ci sami i grają „do porzygu”. Najbogatsi mają już swoją Superligę – to liga mistrzów, więc nie muszą zakładać nowej.
Ja i tak jak będę miał do wyboru 4 w ciągu półrocza mecz PSG-Bayern a mecz powiedzmy Szachtar-Juventus to zdecydowanie obejrzę mecz nr 2.

Anarion

Ja mimo wszystko zakładam, że jeśli Superliga powstanie, to nawet tam będzie jakaś rotacja. Oczywiście takie kluby jak Man Utd czy Real itd. będą miały immunitet. Ale Bayer Leverkusen? Spodziewam się, że byłyby jakieś eliminacje.

Yanushev

Panie Krzysztofie – „nie posunęli by się przed niczym”? Złowieszczo brzmi, nawet się nie chcę domyślać o co chodzi…

Niedomagoj Umyslović
Wygrzmoceni przez Wszystkich

Za to w „kroku do przodu wykonać się nie trzeba” jakby wszystko jasne 😉

Profesor

Co dzien sie zastanawiam, jak mozna zarabiac w taki sposob. Napisac tekst w 10min i fajrant. Kazdy kumaty z szerokimi pogladami moglby ogarnac pana prace. Ba nawet pana pozycje na weszlo, a moze byli by lepsi. Mozliwe. Prawda?

Trollosiewicz

Nic prostszego, bierz się za taki biznes, łatwa kaska.

Profesor

Zanim zbudujesz strone, zdobedziesz kontakty wypromujesz ja, stracisz juz na to duzo hajsu. Dla kogoz z poza biznesu niemozliwe. Dodaj do tego blokade medialna. Takie weszlo spokojnie szepnie do ucha paru wplywowym ludziom, z tym serwisem nie rozmawiajcie

Trollosiewicz

Mhm, czyli jednak to nie takie proste jak pisałeś powyżej. Do tego dochodzi spisek grupy trzymającej piłkę.

werseo

Profesorek zaorany.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Szczepek
Legia Warszawa

Można dyskutować nad sensem tego co napisaleś ale już forma-mistrzostwo świata :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

bastion79
KS Milan

Bez uogólnień. Jestem kibicem piłki nożnej, zamieszkałym w Polsce i nie jestem przeciw. Mówiąc wprost koło chuja mi to lata. Ps Czy jako stały czytelnik waszego portalu powinienem być zaniepokojony zmieniającym się prawem dot. buków? Wiewiórki w parku mówiły, że niektóre firmy zwijają się z kraju nad Wisłą, a rząd od lipca ma strony www blokować.

serek
Zagłębie Lubin

będą blokować, spis już w necie wisi http://rejestrdomenzakazanych.pl/

Sraka

Ta strona została założona przez naziemnych bukmacherów, żeby odstraszyć ludzi grających u zagranicznych buków, nie ma związku z wprowadzaną ustawą oraz ze stroną rządzącą, jakby tak by było miała by końcówkę gov.pl

Detektor
Legia

Dzięki za info Srako, bo już się przeraziłem tym kretyńskim rejestrem.
.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Michal Sz

Oczywiście, że istnieje, wszystko się zgadza. Stano te swoje felietony już od jakiegoś czasu robi na odpierdol, bo przecież to inteligentny gość, a takie wnioski nie są jakieś trudne do odkrycia. Nie chciało mu się nieco dłużej nad tym zastanowić po prostu.

Detektor
Legia

Federację Niemczech, a nie Niemiec powiadasz?

wojsal
Arka Gdynia

Federacja w Niemczewie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Michal Sz

Chyba zawieszeni na drzewie, jak Louis de Funes. Co niby może FIFA czy UEFA zrobić koncernom, w jaki sposób miałaby zawiesić firmy, które dają jej kasę j ją utrzymują?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wokrzysiek

Lubię jeść słodycze, ale gdybym je jadł na śniadanie, obiad i kolację, to bym się porzygał. Superliga, gdzie co tydzień jest starcie na szczycie, byłaby nudna. Teraz trzeba czekać długo na mecz o konkretną stawkę, więc tym lepiej się go ogląda. El classico jest góra cztery razy w roku i jest ok. Mecze z ogórami też są potrzebne, a nuż widelec jakiś ogór urwie punkty Realowi. Poza tym myślę, że większe będzie zainteresowanie rozgrywkami w krajach z gównianymi drużynami, jeśli przynajmniej stworzy się złudzenie, że drużyna z takiego kraju ma teoretyczne szanse na awans do nich.

Trollosiewicz

No i racja, mnie już coraz mniej interesują mecze tych samych gigantów, łapię się na tym, że mam coraz większy przesyt.

Michal Sz

No patrz, we wszystkich ligach rok w rok gra większość tych samych drużyn, już dawno powinny się przejeść. A angielska to już w ogóle wychodzi, że jest nie do oglądania, bo tam mecze o konkretną stawkę są co kolejkę. Przejeść superliga ta mogłyby się co najwyżej komuś kto nie lubi piłki nożnej, bo jak ktoś lubi to częste mecze na najwyższym poziomie będą go cieszyć a nie nudzić.

dario armando

Może się przejeść- kilka lat temu 12-15 meczów w tygodniu obecnie z 7 -8 górna granica- kiedyś 4 mecze LM I LE przeważnie 1 ,kiedyś liga polska 5-6 meczów rocznie obecnie 2-3 przynajmniej na tydzień,kiedyś absolutnie każdy mecz Messiego oglądany obecnie na jego około 50-60 w sezonie ze 20-25 góra.Kilka lat temu zero hokeja na lodzie obecnie 12-15 tygodniowo – taki mam przesyt klubowym futbolem i słabą widowiskowością piłki ,a Mundiale ,Euro czy CA – od zawsze od deski do deski – bo na tym się wychowywałem jako kibic dawno ,dawno temu.

Michal Sz

Ale to masz przesyt ogólnie piłki, a nie tego, że gra ze sobą Real z Bayernem czy ktoś tam inny. To normalne z wiekiem, ja z 15 lat temu oglądałem wszystko co puszczali w tv, nawet i jakieś mecze u arabów. Teraz w zasadzie Liga Mistrzów mnie tylko jara i duże hity ligowe, plus mistrzostwa świata i Europy, choć też nie wszystkie mecze, bo do Rumunów z Albanią i tym podobnych szlagierów już mi się nie chciało siadać.

dario armando

Reprezentacyjną nie mam przesytu – Rumunia – Albania jest hierarchicznie znacznie ważniejszy od Barcelona- Villareal choć oczywiscie oba obejrzę ,ale już nawet Messi mnie nie zmusi do oglądania Barca- Las Palmas ,natomiastjesli tylko się da to obejrzę go z np .Katerem ,bo to kadra Argentyny ,jedna z dwu drużyn ,którym kibicuję dochodzi do tego jeszcze reprezentacja Polski.

Michal Sz

Hierarchicznie to może i jest ważniejszy, ale dla mnie dzisiaj to żadna przyjemność oglądać jakichś anonimów, którzy w większości na co dzień grają w trzeciorzędnych klubach, bo niestety i Rumunia straciła fajne pokolenie i teraz jest tam bryndza. Oglądanie Messiego czy innych magików nawet w starciach z Las Palmas ma większy sens, ale na mecze o letniej temperaturze szkoda mi już czasu. Dlatego też nie chce mi się oglądać spotkań Polski z San Marinami czy Gibraltarami, bo to i tak tylko kwestia tego ile bramek im się właduje, więc generalnie takie granie mija się z celem.

dario armando

Nie uściśliłem ,oczywiście Rumunia – ALBANIA w finałach Euro ,w eliminacjach w życiu bym nie obejrzał,po prostu turnieje reprezentacyjne to święto,a taki mecz klubowy moim zdaniem niekoniecznie powinien mieć miejsce ,chyba ,ze Las Palmas swoją grą zasłuży na bycie w 10 drużynowej hiszpańskiej lidze,bo tak pod względem sportowym maksymalnie powinny liczyć krajowe rozgrywki.

FC Bazuka Bolencin

Niestety to święto coraz częściej staje się koniecznością. Z 30-40 lat temu granie w narodowych barwach dla wielu graczy było dumą. Teraz jest często przykrym obowiązkiem w międzyczasie od ligowej młócki za którą zarabia się dużo większe pieniądze. Dla wielu graczy występ w kadrze w jakichś eliminacjach nie mówiąc już o meczach towarzyskich jest po prostu odrabianiem pańszczyzny. Ilu takich było co dobrowolnie rezygnowali z gry w kadrze w ostatniej dekadzie? Piłka w wydaniu narodowym, ubolewam nad tym, niestety coraz częściej będzie przegrywała z klubową bo tam jest kolosalnie większa kasa.
Do tego dochodzi jeszcze poziom rozgrywek mistrzowskich na różnych kontynentach. Według mnie drastycznie spadł w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Takich elektryzujących turniejów jak Euro2000 czy mundiale 2002 albo 2006 już nie będzie. Zawodnicy są wyeksploatowani do granic możliwości a tu jeszcze powiększają im rozgrywki (jak euro do 24 drużyn – co nie jest bez znaczenia dla poziomu sportowego). W efekcie na mistrzostwach często faworyci są zatyrani na starcie i nie ma to nic wspólnego ze sportem na najwyższym poziomie.
Najbogatsze kluby i uefa psują tą dyscyplinę w ten sposób ale niestety takie czasy że to nieuniknione. Niech się cieszą Ci co pamiętają turnieje i ich poziom sprzed 20 lat bo przynajmniej będą mieli co kiedyś powspominać wnukom, którzy będą się emocjonowali pewnie jakimiś mistrzostwami świata w e-sporcie.

dario armando

No akurat poziom na ostatnim mundialu i naszym Euro był bardzo zadowalający ,piłkarze widać ,ze grali bardzo zaangażowanie ,bo pieniądze są ważne ,ale prestiż i sławę to się zdobywa głównie w reprezentacji i ci najlepsi rozumieją ,ze postrzeganie po karierze zależne jest od tego ,a w klubach nikt im niczego nie odbierze ,nawet jeśli po takim turnieju ich forma w klubie będzie przez jakiś czas niezadowalająca ,bo wiadomo ,że decydująca jest forma na wiosnę,wtedy gdy się decydują losy lig krajowych i pucharów i to jest bardzo często widać u największych gwiazd.problemem jest zmęczenie i dla mnie patrząc ze sportowego punktu widzenia piłkarze w ligach powinni grać znacznie mniej meczów ,bo co najwyżej 10 drużyn prezentuje poziom ekstraklasowy i gwiazdy są niepotrzebnie męczone graniem przeciwko przysłowiowym ogórkom z dołu tabeli.

bartolomeo52

Na naszym Euro było faktycznie nieźle. Z sprawą świetnych Hiszpanów, Niemców oraz Włochów- których selekcjonerom właściwie zostało nie spieprzyć tego co zostało w trakcie sezonu wypracowane przede wszystkim przez Bayern, Barcelonę oraz Juventus plus dodać pojedyncze elementy od siebie. Co do mundialu nie zgodzę się- uważam, np. że zwycięscy Niemcy byli słabszą drużyną niż dwa lata wcześniej- często musieli uciekać się do balansowania na cienkiej linie- wszyscy oczywiście się zachwycali Neuerem ale te jego wymuszone parady i akcje za polem karnym wynikały z mocno takiej sobie gry obronnej. Mieli oczywiście bezsprzeczne atuty w pomocy i w ataku grającego niezłe zawody Klosego. Finał wygrali z przeciętną niby pełną wybitnych piłkarzy ale de facto ciągniętą za uszy cały turniej przez będącego może w 40% pełni formy Messiego Argentyną. W sumie oczywiście Niemcy zasługiwali na to, żeby nazwać ich klasową drużyną- z wadami, nieidealną jak wcześniej Hiszpanie na Euro 2012, ale klasową- natomiast o pozostałej trójce nie można już tego powiedzieć. Holandia- klasyczny one-man-team obudowany rzemieślnikami i nie grający niczego ciekawego, Brazylia- nieźle poukładana taktycznie ale nic poza tym, w ofensywie też oparta o talent wiadomego gracza o Argentynie już wcześniej napisałem.

Na EM 2016 było jeszcze gorzej, jeszcze słabsze Niemcy znowu w półfinale, spotykające się z sunącą wcześniej po czerwonym dywanie Francją, po drugiej stronie niby „wielka” niespodzianka Walia, którą porównać do Chorwacji 98′ to potwarz, w finale mecz może trochę minimalnie lepszych drużyn od naszej reprezentacji. Cieniutko.

dario armando