Jak co tydzień… beka z Krychowiaka. Tym razem strollował go IV-ligowiec
Francja

Jak co tydzień… beka z Krychowiaka. Tym razem strollował go IV-ligowiec

Pamiętacie A-klasowy zespół Suchary Suchy Las, który w zeszłym sezonie rzucił wyzwanie Lechowi Poznań? Kilkanaście miesięcy temu ówcześni mistrzowie Polski byli w potężnym kryzysie, co amatorska drużyna postanowiła sprytnie wykorzystać, proponując im rozegranie meczu towarzyskiego: – Będzie to dla was doskonała okazja, aby poprawić skuteczność strzelecką oraz grę z klepki gdyż mamy idealne do tego boisko – prowokacyjnie pisali na Facebook-u zawodnicy z Suchego Lasu, dzięki czemu trąbiły o nich media w całym kraju. Jakkolwiek spojrzeć, był to marketingowy majstersztyk.

Obecnie podobnego typu akcję obserwujemy we Francji, gdzie amatorski, IV-ligowy klub US Granville właśnie pięknie wypromował się kosztem… Grzegorza Krychowiaka. A to dlatego, że wracający do zdrowia Polak został wczoraj oddelegowany do drużyny rezerw PSG, by odzyskać rytm meczowy. Przedstawiciele małego klubu z Normandii, widząc Grześka w składzie rywali, natychmiast zareagowali na Twitterze: „PSG zapłaciło 30 milionów za Krychowiaka, by zagrał z nami. Nie wiedzieliśmy, że aż tak się nas boją!”

US Granville obserwuje na Twitterze niewiele ponad dwa tysiące osób, a liczba reakcji na ich wpis niedługo sięgnie dziesięciu tysięcy. O pięknym trollingu ze strony klubu z Normandii napisała większość francuskich mediów z L’Equipe na czele. Innymi słowy, Granville zyskało właśnie porównywalny rozgłos, jak przed rokiem, kiedy – dochodząc do ćwierćfinału Pucharu Francji – zaliczyło największy sukces w swojej niemal stuletniej historii. Co więcej, udało się to zrobić bez żadnego piłkarskiego błysku, bo na boisku rezerwy PSG gładko wygrały 3:0.

Cała sytuacja w pewien sposób ukazuje też sytuację Grzegorza Krychowiaka we Francji, o którym coraz rzadziej mówi się w kontekście spraw boiskowych, i wokół którego pojawia się coraz więcej szydery (pamiętacie bekę z jego marynarskiego płaszcza?). Tym jednak nasz defensywny pomocnik nie powinien się specjalnie przejmować, mając w pamięci chociażby początki Roberta Lewandowskiego w Bundeslidze. Swego czasu Niemcy także szydzili z naszego napastnika, między innymi przygotowując filmik, na którym ten nie jest w stanie trafić na kibel i w wiadomym celu siada na wannie. A dziś „Lewy” – już całkiem na poważnie – jest najlepiej zarabiającym piłkarzem Bundesligi.

I tego właśnie Krychowiakowi życzymy, by przed wszechobecną szyderą obronił się na boisku.