Dobre wieści: Arka już nie będzie „straszyć” Zjawińskim i Abbottem
Weszło

Dobre wieści: Arka już nie będzie „straszyć” Zjawińskim i Abbottem

Gdyby ktoś zliczył, ile razy narzekaliśmy na obsadę napastników w Arce Gdynia, pewnie mógłby zdiagnozować u nas chroniczne malkontenctwo. Narzekaliśmy rzecz jasna nie bez powodu – napastnicy ludzie grający na pozycji napastnika w drużynie Grzegorza Nicińskiego wyglądali jesienią bardziej jak grupa kabaretowa niż formacja odpowiadająca za zdobywanie bramek. Byli to:

a) Dariusz „dwie bramki na sezon” Zjawiński (średnia nota Weszło 3,71),
b) Paweł Abbott, który mimo fatalnej formy cieszył się zaufaniem trenera (3,50),
c) Rafał Siemaszko, który mimo niezłej formy nie cieszył się zaufaniem trenera (4,92).

Umówmy się, nie jest to mokry sen żadnego ekstraklasowego szkoleniowca. Abbott wyglądał jesienią mniej więcej tak, jakby za punkt honoru postawił sobie przekonanie nas, że „Turbokozak” wcale nie był najgorszym występem w jego karierze. Zjawiński nieprzydatny okazał się już w trzeciej kolejce (bo już wtedy miał na koncie dwie bramki) i w zasadzie można było wówczas zastosować metodę Lenczyka i do końca sezonu zesłać go do bazy (bo wiadomo było, że więcej już nie strzeli). Siemaszko? Niciński zaufał mu wystawiając go w pierwszym składzie tylko dwa razy w końcówce rundy – w obu tych meczach ten odpłacił się bramką. Jednak wiara w to, że to właśnie Siemaszko okaże się na dłuższą metę zbawcą gdyńskiego ataku byłaby – przyznacie – mocno naiwna.

Arka Gdynia musiała coś zrobić i zagrała grubo – napastników wzięła aż dwóch. Lada moment kontrakty z klubem mają podpisać Przemysław Trytko i Josip Barisić (są już dogadani, muszą przejść tylko testy medyczne, o ich pozyskaniu poinformowała już nawet oficjalna strona klubu). O obu możemy napisać w zasadzie to samo: prochu nie wymyślą, ale zapewnią solidny poziom.

deklaog-nawalki-reprezentacja-polski-bez-tajemnic

KUP KSIĄŻKĘ „DEKALOG NAWAŁKI” W SKLEPIE WESZŁO

Trytko przychodzi po kazachskich wojażach jako wolny zawodnik. Tamtejszej ligi może nie podbił (zdobył siedem bramek), ale wyrobił sobie markę na tyle, że już powoli szykował się do skorzystania z oferty jednego z czołowych kazachskich klubów, gdy w odpowiednim momencie do gry z konkretną ofertą włączyła się Arka, w której przecież już grał przed laty. Trytko kazachską przygodę może zaliczyć więc na plus – sportowo w porządku, ziemia spalona nie została, a do tego portfel przybrał nieco na grubości.

Inaczej sprawa wygląda z Barisiciem, który przychodzi do Gdyni po mizernej rundzie z zamiarem odbudowania formy. Nie jest tajemnicą, że Radoslav Latal poważał Chorwata tylko trochę bardziej niż ścierkę do podłogi – zmiana otoczenia może wpłynąć na piłkarza tylko oczyszczająco. Jesienią ukłuł tylko raz, do tego zaliczył dwie asysty i zakończył rundę z katastrofalną notą Weszło 3,0. Wyścigu o miejsce w składzie nie zaczyna więc z pole position, ale to piłkarz, którego z pewnością jeszcze nie warto spisywać na straty.

Czy którykolwiek z dżentelmenów zbawi Arkę – ciężko wyrokować. O minuty nie muszą się jednak martwić. Poprzeczka do gry w pierwszym składzie zawieszona jest mniej więcej na wysokości kostek.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (4)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
k_wiaderny

Na wysokości kostek? Kurcze, to może ja bym spróbował…

Dzien dobry bardzo

„Zjawiński nieprzydatny okazał się już w trzeciej kolejce ”

W której strzelił piękną bramkę na 1:0 z Ruchem po nawinięciu dwóch przeciwników i ładnym strzale z dystansu… Miał pecha, że musiał grać z tą miernotą Szwochem, który każdego uwsteczniał, a wyszedł mu w całym sezonie tylko mecz z Ruchem.

Kafar1000

Chyba ekipa Weszło się mocno pozmieniala skoro Trytko gwarantuje solidny poziom 😀 Zjawinski miał 2 gole w Arce po dwóch meczach a ile miał Trytko bramek w Koronie? oj chyba ktoś nie docenił potencjału tego transferu i zmarnował „newsa” 😀

Soyer
Wisła Kraków

Według mnie uparte stawianie na tych samych wacków z uznaną już w Ekstraklasie renomą wytrawnych kasztanów zakrawa na skandal. Jakim trzeba być kretynem żeby zatrudniać ludzi, którzy od lat nie sprawdzają się w naszej lidze? To jakie układy mają menagerowie w Polsce to naprawdę jeden wielki syf, który szkodzi naszej piłce nie gorzej niż korupcja. Problem dotyczy nie tylko zawodników sprowadzonych z zagranicy ale i naszych rodzimych piłkarzy, którzy choć poziomem nadają się na maksymalnie 3 poziom rozgrywkowy, regularnie zaliczają kolejne ekstraklasowe zespoły. Nie uda się w Śląsku? Idę do Korony. Nie uda się w Kielcach? No to jeb do Chorzowa. Tam też dupa? No to do beniaminka bo ogór przez tyle lat ośmieszania się na najwyższym poziomie rozgrywkowym dorabia się statusu doświadczonego i sprawdzonego w realiach ekstraklasowych batalii i za śmieszne pieniądze może dalej kaleczyć poziom najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Przecież to jest chore, niepojęte, kryminał. A jeszcze nie daj Boże kasztan ustrzeli w jednym sezonie z 6-7 bramek grając np ze 30 meczów w lidze to już z tej niebywałej skuteczności zapisze się w łbach ekstraklasowych dyrektorów sportowych na tyle, że dożyje tu spokojnej emerytury, ewentualnie skończy jako „gwiazda” I ligowych rozgrywek. Co do cholery zrobili w tej lidze Barisić i Trytko? Jeden i drugi gwarantują taką samą grę w ataku jak Abbot czy Zjawiński. Ta sama skuteczność, te same ogóry. Napastnik to gość, który jest w stanie zapewnić swoją postawą min. 10 bramek w sezonie, a jeśli nie bramki to chociaż asysty, efektowna gra napędzająca ofensywę drużyny. Jak się nie uda to wypad, chyba, że gość jest młody i drzemie w nim potencjał to można dać drugą szansę. Czy można o Trytce czy Barisiciu powiedzieć, że napędzają grę drużyny? Co najwyżej tej przeciwnej, z tym, że po drugiej stronie w ataku zwykle czekają napastnicy podobnej klasy i koło się zamyka. Czy osoby odpowiedzialne za transfery w drużynach z Ekstraklasy nie potrafią tego pojąć?

wpDiscuz