post Avatar

Opublikowane 22.01.2017 15:01 przez

Kamil Gapinski

Dobra. Do czegoś muszę się przyznać… Do dziś mam problemy z cofaniem. Jak trzeba jeździć do przodu, to naprawdę jestem szybki i dobry, ale jak do tyłu, zaczynają się schody. Jestem przekonany, że mistrzem Europy w cofaniu bym nie został – mówi w rozmowie z Weszło Kajetan Kajetanowicz, czyli nasz dwukrotny rajdowy mistrz Europy. Wiecznie uśmiechnięty 38-latek opowiada nam także o dzieciństwie, zarżniętych silnikach w maluchu i o tym, że największym obciachem dla kierowcy rajdowego jest stłuczka na mieście.

Polowanie na twój numer telefonu, żeby umówić się na wywiad, zajęło mi kilka dni. Łatwiej byłoby już chyba dotrzeć do Sebastiena Ogiera.

Naprawdę było aż tak ciężko? Chyba trochę ściemniasz, bo gdyby tylko się dało, moi ludzie umawialiby mi wywiad za wywiadem. A Ogiera pewnie łatwo było złapać. Podejrzewam, że ostatnio odbierał telefony z nadzieją, że może dzwoni do niego ktoś z innego zespołu niż Volkswagen, który jak wiadomo wycofał się z rajdów (Francuz ostatecznie zasilił zespół M-Sport – red.). Jak widzisz także mistrz świata może się znaleźć w trudnej sytuacji, bo nawet cztery tytuły najlepszego kierowcy rajdowego na Ziemi nie gwarantują roboty na kolejny rok. Taka już uroda tego sportu.

Volkswagen się zwinął, ty wręcz przeciwnie, obroniłeś tytuł mistrza Europy. Nie czujesz jednak, że zawisłeś nieco w próżni? Z jednej strony seryjnie wygrywałeś mistrzostwo Polski, masz dwa mistrzostwa Europy, ale do mistrzostw świata WRC wciąż lata świetlne.

Nasza przyszłość jest związana z dwoma aspektami: tym co chcielibyśmy robić i jakie mamy możliwości. Chcielibyśmy jeździć w tych mistrzostwach świata, ale nie wiem czy będziemy w stanie. Naprawdę. Mało tego, na chwilę obecną nie wiem, czy będziemy nawet w stanie jeździć w mistrzostwach Europy, bo do tego też potrzebujemy budżetu (rozmawialiśmy w grudniu – red.). Przyzwyczailiśmy się już, że takie decyzje nie zapadają szybko, wymagają dużego nakładu pracy z obu stron, nad czym teraz mocno skupia się cały zespół. Chcemy jednak się rozwijać, a takim rozwojem na pewno byłyby MŚ, nawet WRC 2. Albo też pozostanie w ME, gdzie mają pojawić się nowe rajdy, poza tym nikt w historii nie wygrał jeszcze mistrzostwa trzy razy z rzędu i to byłoby wyzwanie. Ten rok pokazał, że obrona tytułu wcale nie przychodzi łatwo. MŚ są jednak na pewno dużo droższe. Dużo zależy od tego jakim samochodem pojedziemy, jakie rajdy wybierzemy itd. A na niektóre imprezy trzeba przecież lecieć do Meksyku, Argentyny czy nawet Australii.

Mówi się, że rajdy to studnia bez dna.

Tak, są jak gąbka, ile byś nie miał, tyle wydasz. Sam znam ludzi, którzy zastawiali swoje domy, żeby jeździć w rajdach, wyobrażasz sobie? Znam ludzi, którzy poświęcili całe swoje życie osobiste i fortunę żeby jeździć i im się to do końca nie udało. Ja sam w pewnym momencie swojego życia postawiłem wszystko na jedną kartę, chyba też nie do końca mając świadomość, że mogę przegrać. Ale opłaciło się. Dlatego jak przypomnę sobie początki, to wszystko teraz naprawdę dobrze smakuje.

Wracając do Ogiera – pomijając samochód jakim jeździ – czujesz, że jest od ciebie lepszy o kilka klas?

Nawet gdyby wsiadł do mojego samochodu, na pewno byłby szybszy. Różnica polega głównie na doświadczeniu, a w rajdach prędkość nabywa się właśnie z doświadczeniem. A on swoje zdobywał w samochodzie jeszcze szybszym niż ten, którym ja się ścigam. W tej chwili nie miałbym się nawet co do niego porównywać.

Ale coś was jednak łączy.

O, co takiego?

Obaj wychowaliście się w znanych na całym świecie miejscach: on w regionie Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże, ty w wieżowców na Manhatanie.

Dobre (śmiech). Ale to prawda, urodziłem się w Ustroniu i przez wiele, wiele lat mieszkałem na osiedlu Manhatan. Faktycznie w wieżowcu, chociaż tamten akurat nie miał wiele wspólnego z wieżowcami w Nowym Jorku.

Byłeś osiedlowym łobuzem, czy świętoszkiem?

Raczej w stronę łobuziaka, ale miałem swoje granice. To moje łobuzowanie polegało raczej na leniuchowaniu, które ja osobiście nazywałem „spędzaniem czasu”, czyli marnotrawieniem go. A wtedy wiadomo: przychodziły do głowy chore pomysły, które próbowałem realizować wraz z kumplami. To było głupie, bo tamta droga prowadziła donikąd. Ale być może właśnie dlatego w porę się zorientowałem i robię dziś to, co robię na wysokim poziomie, więc bardzo doceniam to, gdzie jestem.

Twoje dzieciństwo od początku miało zapach benzyny?

Tata był mechanikiem, a mama księgową, dlatego korzeni rajdowych w rodzinie nie mieliśmy. Ale przez to, że tata miał warsztat, od początku pomagał mi przy pierwszym aucie, zresztą do dziś pomaga przy moich treningowych samochodach. Spędzałem dużo czasu w warsztacie taty, ale wyłącznie przy swoim samochodzie. Bez przesady, fiat 126p nie był zbyt skomplikowaną konstrukcją i na początku dużo jeszcze można było zrobić samemu. Pamiętam, że potrafiłem wtaszczyć mnóstwo elementów jego silnika aż na dziewiąte piętro bloku. Potem polerowałem to wszystko na rozwiniętym prześcieradle na łóżku.

Winda chociaż była?

Była, dzięki niej mogłem zwieźć do pokoju jeszcze więcej gratów.

To jak robi się z malucha rajdówkę?

Chociaż to maluch, wkładamy tam oczywiście odpowiednie siedzenia kubełkowe, pasy wielopunktowe i klatkę bezpieczeństwa. Jest ciasno, ale trzeba też jeździć w kasku. To pierwsza sprawa, czyli bezpieczeństwo. Druga to wzmocnienie układu hamulcowego i zawieszenia, bo będą oddziaływać na nie większe prędkości. Tego malucha, w zasadzie gotowego, kupiłem jednak od kolegi. Sam musiałem mu przede wszystkim zwiększyć moc. Było to o tyle trudne, że kupiłem go już trochę kulejącego, w zasadzie był już na wykończeniu. Ale z drugiej strony sam też nie byłem święty i zdążyłem wykończyć w nim kilka silników zanim się czegoś nauczyłem. To było frustrujące, dlatego w pewnym momencie oddałem go do fachowca. On w końcu złożył mi silnik, który był mocny i trwały, a przy okazji podszkolił mnie, jak należy go odpowiednio docierać.

Na YouTube można jeszcze znaleźć filmik, jak kręcisz tym maluchem na parkingu. Trochę chałupniczy sposób na trening.

Fajne czasy. Teraz mam większe możliwości, ale też wisi nade mną większa presja, ciśnienie, bo wiem, jak wielu ludzi pracuje na mój sukces. Owszem, to kierowca jest liderem, ale wszyscy jesteśmy od siebie uzależnieni, dlatego myślę o tych wszystkich ludziach, sponsorach, mediach, kibicach. A uwierz mi, trudno jest wszystkich zadowolić. Natomiast kiedy zaczynałem, moim jedynym problemem było znalezienie czterech stów na paliwo i wpisowe do niedzielnego KJS-u. Oczywiście upraszczam, bo wcześniej cały tydzień siedziało się w garażu i dłubało, ale skala problemów i trudności była zupełnie inna.

Twoim pierwszym pilotem, aż do 2007 r., była twoja dziewczyna. To chyba rzadki układ w branży? Poza tym faceci zwykle uciekają przed pantoflem, a ty jeszcze się pod niego podłożyłeś zabierając kobietę do auta.

Może oboje chcieliśmy mieć nad sobą kontrolę? Naprawdę mieliśmy niezłe flow, dobrą fazę na rajdy i robiliśmy to z pasją. Ale to chyba Ola bardziej dostosowała się do mnie, niż ja do niej, bo wiesz, to przecież kierowca jest liderem (śmiech). Przeżyliśmy fajne chwile, chociaż oczywiście były też i ciężkie, kiedy ostro się kłóciliśmy. I wcale nie chodziło o to, że któreś z nas nie wyłączyło żelazka w domu. Rajdy same w sobie budzą ogromne emocje, nawet jak jesteś kibicem i stoisz z boku. Ale siedząc w rajdówce, to już jest kulminacja tego wszystkiego.

Często jesteś pytany o swój pierwszy poważny rajd, czyli Rajd Cieszyńska Barbórka w 2000 r., który zakończyłeś spektakularnym dzwonem swojego malucha. Nigdy jednak nie mówiłeś, jak dokładnie do tego doszło. Opowiadaj.

Będę to pamiętał do końca życia, bardzo dokładnie kojarzę też tamto miejsce. Było to już na pierwszym odcinku specjalnym, więc sobie wyobraź, jaki miałem falstart! Do dziś śmieję się, że gdybym wtedy dojechał, na bank wygrałbym klasyfikację generalną. Co poszło nie tak? Miałem zupełnie nie te opony, które powinny być, z przodu miałem inne, z tyłu inne. Mało tego, te z tyłu były kompletnie łyse. Teraz brzmi to śmiesznie, ale ja wtedy, paradoksalnie, byłem święcie przekonany, że takie będą właśnie lepsze, bo wyglądały jak profesjonalne opony slick podpatrzone u starszych kierowców. Myślałem, że dadzą mi lepszą przyczepność… Szereg błędów, do tego zbyt duża prędkość. Do wypadku doszło w zasadzie na prostej drodze, było kilka nierówności i zaczęło podbijać nam auto. Tak nas „przestawiało”, aż wpadliśmy do rowu i zaczęliśmy dachować. Robiliśmy to kilkukrotnie. W końcu wylądowaliśmy na boku, trzeba było wychodzić przez otwór po przedniej szybie.

Jaka była reakcja rodziców na taki początek rajdowej kariery syna?

Tata nic nie mówił, bo już wcześniej zdążyłem mu rozbić samochód, dlatego był oswojony. Rodzice oczywiście martwili się o mnie, a nie o samochód i koszty. Chociaż nie mieliśmy pieniędzy na naprawę i musiałem później czekać rok na to, żeby wystartować w kolejnym rajdzie. Pamiętam, jak mama przez długi czas – kiedy jeździłem na rajdy najpierw maluchem, a później fiatem seicento – zawsze mi powtarzała: „Kajetan, tylko pamiętaj, jedź sobie pomalutku”. A ja mówiłem: „No mamo, nie da się…”.

Pilnujesz się, kiedy jedziesz z mamą?

Dawniej cały czas komentowała moją jazdę, ale dziś jest już spokojniejsza. Na drodze publicznej nie szukam adrenaliny, bo przejechałem dużo kilometrów na zamkniętych odcinkach, gdzie mogłem docisnąć, a nie myśleć, czy mi nic nie wyjedzie z naprzeciwka. Mama w końcu przestała komentować, chyba zrozumiała, że jestem całkiem dobrym kierowcą. Ale sam też oczywiście popełniam błędy. Nie mówię o mandatach czy zdjęciach z fotoradaru, bo tego już nie miałem wiele lat, ale zdarzają mi się wpadki. Staram się pilnować, ale nie tylko dlatego że jestem osobą publiczną. Widziałem już wiele, wiem do czego może doprowadzić taka jazda.

A co ciebie najbardziej wkurza w polskich kierowcach?

Pisanie SMS-ów, które podczas jazdy jest zabójcze.

I tobie się to oczywiście nie zdarza.

Też się czasami na tym łapię, ale staram się też myśleć o konsekwencjach i to sprawia, że jak mam już odpisać na SMS, to po prostu szukam miejsca, żeby się zatrzymać i dopiero wtedy odpisuje. Wiem, że mamy wiele pilnych spraw, ale bezpieczeństwo jest najważniejsze. Inni też powinni mieć tego świadomość, chociaż wiem, że to nie jest łatwe. Tym bardziej że są tacy, którzy więcej czasu spędzają w aucie niż w łóżku. Tacy szczególnie powinni się pilnować.

Znajomy policjant opowiadał mi kiedyś, jak razem z karetką pogotowia ustawili się przy ruchliwej drodze. Układ był taki, że kierowca zatrzymany za przekroczenie prędkości uniknie mandatu, jeśli poświęci kilka minut na krótki kurs pierwszej pomocy. Zatrzymali gościa, a ten wolał zapłacić mandat. Zamurowało ich.

Moim zdaniem on się nie przyznał do błędu i zrobił to demonstracyjnie: „Dobra, piszcie tam mandat, ja spadam”. Najwyraźniej zabrakło mu tego, czego mnie nauczyły rajdy, czyli pokory. A tu mamy przykład gościa, który jest totalnie niepokorny. Podejrzewam, że ruszył i dalej jechał z poczuciem, że może łamać przepisy.

A co jest większym obciachem dla kierowcy rajdowego: rozbicie nowej rajdówki czy stłuczka na parkingu?

No jasne, że stłuczka na parkingu!

Ale nie wierzę, że mechanicy nie mają do ciebie pretensji, kiedy skasujesz nowe auto warte – strzelam – kilkaset tysięcy złotych.

Oczywiście bardzo ich za to przepraszam, ale to jednak ja ponoszę koszty, nie oni. Tak więc boli to najbardziej mnie. Przede wszystkim cieszę się, kiedy wychodzimy z takiego wypadku cali, mniej ważny jest sprzęt. Poza tym mi naprawdę rzadko zdarza się rozwalić samochód na rajdach. Dlatego największym wstydem jest stłuczka samochodem cywilnym. Dobra. Do czegoś muszę się tobie przyznać…

Dawaj.

Do dziś mam problemy z cofaniem. Jak trzeba jeździć do przodu, to naprawdę jestem szybki i dobry, ale jak do tyłu, zaczynają się schody. Jestem przekonany, że mistrzem Europy w cofaniu bym nie został. Gdyby nie kamera cofania, byłoby ciężko. Kiedy wsiadam do samochodu, który nie ma takiej kamery, to jestem jak dziecko we mgle. Co zrobić…

ROZMAWIAŁ RAFAŁ BIEŃKOWSKI

Opublikowane 22.01.2017 15:01 przez

Kamil Gapinski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
28.05.2020

Coraz mniej jest typowych „dziesiątek”. Ta pozycja chyba wymiera

– Większość „dziesiątek” przenosi się do boku, przeważająca liczba zespołów gra z jednym defensywnym pomocnikiem i dwiema „ósemkami”. Wszystko idzie w tym kierunku, że w środku pola grają piłkarze box-to-box. Dużo biegający, podłączający się i z przodu, i z tyłu. A rozegranie przenosi się na boki – mówi w rozmowie z kwartetem „Kanału Sportowego”: Żewłakow, Smokowski, Borek, Stanowski […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Animucki: Teraz wszyscy jesteśmy zdrowi i chcemy, by tak pozostało też na koniec sezonu

Gościem dzisiejszego programu Ekstra Back na Kanale Sportowym był Marcin Animucki, prezes zarządu Ekstraklasy SA. Prowadzący program Mateusz Borek, Tomasz Smokowski, Michał Żewłakow oraz Krzysztof Stanowski przepytali prezesa pod kątem powrotu ligi – zwłaszcza wyników badań, które spływały jeszcze kilkadziesiąt minut temu oraz sprzedaży praw telewizyjnych do Portugalii czy Anglii.  Ostatnie godziny dość nerwowe, ostatnie […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Bartoszek: Ci, którzy odeszli z Korony, sami odłożyli rękawicę

Utrzymanie Korony Kielce? Cóż, widzieliśmy kilka łatwiejszych zadań do wykonania. Maciej Bartoszek zapewne też, a jednak jeszcze przed pandemią podjął się tej wyjątkowo trudnej misji. Po przymusowej przerwie w rozgrywkach wygląda ona na… jeszcze trudniejszą. Stan kadrowy Korony jest taki, że na stoperze testowany jest Michal Papadopoulos. Co słychać w Kielcach? Jaki jest plan na […]
28.05.2020
Inne sporty
28.05.2020

Ostatni trening za nami. Od jutra w ORLEN Stay&Play ruszają finały

Emocje rosły z każdym kolejnym treningiem. Drużyny analizowały grę potencjalnych rywali, próbując doszukać się słabości. W ruch poszły komputery, programy nagrywające i własne oczy. Jutro okaże się, kto najlepiej odrobił pracę domową – rozpocznie się faza grupowa turnieju ORLEN Stay&Play w Rocket League. Dziś jednak mieliśmy okazję obejrzeć jeszcze jeden, ostatni trening. Tym razem swoich […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Oficjalnie: Włosi też wracają do gry. Najpierw puchar, potem Serie A

Piękny to jest dzień dla kibiców futbolu, mimo że zbyt wielu hitów dzisiaj nie zobaczą. Piękny dlatego, że spływają do nas same dobre informacje. Najpierw oficjalne daty powrotu na boiska ustalili Anglicy. Teraz dokładamy do tego potwierdzenie od włoskiego rządu, który pozwolił na powrót Serie A, Serie B oraz Pucharu Włoch. Po dzisiejszej konferencji ministra […]
28.05.2020

Live od 21:00 – Ekstra Back – Borek, Stanowski, Smokowski, Żewłakow

Może uznacie nas za wariatów, dziwaków, popaprańców, ale my naprawdę czekaliśmy na powrót PKO Bank Polski Ekstraklasy. I nareszcie, w końcu, doczekaliśmy się – w piątek wraca polska liga. Dlatego też dzisiaj wieczorem czas na specjalny program na Kanale Sportowym w całości poświęcony Ekstraklasie – Ekstra Back. Nazwa mówi sama za siebie, nic dodawać nie […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Miasto kupuje akcje Ruchu. W czym rzecz?

„Niebiescy”, przez przedwczesne zakończenie sezonu, na stulecie klubu utknęli w III lidze. Dzisiaj przyszły dla Ruchu  ciut lepsze wiadomości, bowiem poprzez wykup akcji Urząd Miasta przekazał klubowi zauważalną kwotę. Na czym faktycznie polega ten manewr? Z jakimi wiąże się konsekwencjami? Wiadomo jak drzewiej bywało w Ruchu, ile było znaków zapytania wokół zarządzania finansami tego klubu. […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Miłość do Wisły Kraków mam w genach

Popołudnie przed meczem Wisły z Panathinaikosem. Węgrzcanka Węgrzce Wielkie. Mały podkrakowski klubik, w którym swoje pierwsze kroki stawiał Kazimierz Kmiecik. Artur Kawula, syn innej legendy Wisły, Władysława, zabiera na trening swoją córkę. Karolina staje między słupki, jej koledzy uderzają rzuty karne. Piłka trafia w rękę. Okropny ból. Dochodzi do złamania. Trzeba jechać do szpitala, ale… […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Wygląda, że to koniec czekania. Premier League ma wrócić 17 czerwca!

Powrót Bundesligi był dla wielu strasznie radosną informacją, powrót Ekstraklasy, to dla nas, nie ukrywajmy, dziwaków, kapitalna wiadomość, ale restart Premier League to już news globalny. Najbardziej popularna liga, z pewnością najbogatsza, czy najlepsza, kwestia sporna, na pewno w TOP2. Dlatego wiadomość, którą podało dzisiaj BBC, jest tak elektryzująca. Jej Wysokość ma wrócić do grania […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

1/4 pojemności stadionu obejrzy mecz na Węgrzech

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że w czasach koronawirusa sytuacje toczą się dynamicznie. Jeszcze chwilę temu pisaliśmy o tym, że Polska wpuszczając kibiców na stadiony może być pionierem, a tu cyk – trybuny powoli zaczynają zapełniać Czesi, głośno mówi się o tym w Szwajcarii (o komplecie), do tysiąca widzów wpuszczą w najbliższej kolejce Serbowie, inną […]
28.05.2020
Blogi i felietony
28.05.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Futbol. Co jest jego podstawą? Fundamentem? Zasadą, bez której piłka nożna nie byłaby już piłką nożną? Oczywiście liczba dostępnych zmian. Przejdziemy z trzech na pięć i pozamiatane. Można się przerzucić na krykiet. Wszyscy podskórnie czujemy, że pięć dostępnych zmian to większy gwałt na piłce nożnej niż jakby wprowadzić możliwość gry ręką na całym boisku. Gorzej […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Mundial 2022: Wielkie pieniądze i wielka polityka, czyli po co Katarowi te mistrzostwa?

Około 3 mln zagranicznych turystów odwiedziło Rosję podczas piłkarskich mistrzostw świata w 2018 roku. Gdyby podobnie liczna grupa zdecydowała się wykorzystać mundial w 2022 jako okazję do wizyty w Katarze, oznaczałoby to, że przyjezdnych byłoby tam więcej niż mieszkańców kraju. Robi się jeszcze ciekawiej, gdy wziąć pod uwagę, że wśród zamieszkujących Katar 2,7 mln osób, […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Mini-zgrupowania, masażyści i… piwo, czyli plan Chojniczanki na utrzymanie

Sześć punktów straty do bezpiecznego miejsca, siedem wyjazdowych meczów z rzędu. Tak, pozycja Chojniczanki przed restartem sezonu jest wyjątkowo trudna. Ale dla chojnickich fanów mamy też dobre informacje, które na antenie Weszło.FM przekazał wiceprezes Jarosław Klauzo. – Piwo po wygranym meczu? Nie rozmawialiśmy o tym, ale profesjonalizm to nie znaczy zamordyzm. Trener Smółka, trener przygotowania fizycznego […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Lech znów będzie miał problem z murawą. „Koronawirus zatrzymał budżety”

Jak bumerang wraca temat problemu murawy na stadionie Lecha Poznań. Architektura stadionu jest beznadziejna i właściwie niemożliwe jest na nim utrzymanie dobrej murawy bez doświetlania trawy lampami. A w obliczu kryzysu spowodowanego koronawirusem Kolejorz pieniędzy na takie zużycie prądu nie miał. Dlatego już dziś możemy się spodziewać, że boisko będzie w strzępach. – Przez te […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

W futsalu też zamieszanie: zmiana decyzji ws. awansów, środowisko podzielone

Nie udało się bez kontrowersji przedwcześnie zakończyć sezonu w niższych ligach. Nie udało się bez kontrowersji przedwcześnie zakończyć sezonu w lidze kobiet. Dlaczego więc futsal miałby być gorszy? Tu także powstało duże zamieszanie, konkretnie dotyczące awansów z I ligi do ekstraklasy. W centrum wszystkiego znajduje się prezes spółki zarządzającej najwyższym szczeblem, który jednocześnie jest trenerem […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Cracovia z Legią, Lech z Lechią. Znamy pary półfinałowe Totolotek Pucharu Polski

Cracovia zagra z Legią Warszawa przy Kałuży, Lech przy Bułgarskiej podejmie Lechię. Tak wyglądają półfinały Totolotek Pucharu Polski. Długo trwała faza ćwierćfinałowa, bo przedzielona koronawirusem, w trakcie którego rozważano, czy w ogóle ta edycja zostanie rozstrzygnięta – cieszymy się, że będzie, bo zapowiadają się znakomite mecze. Co tu kryć, przy takim zestawie półfinalistów, jak by […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Odmrażania futbolu ciąg dalszy. W sobotę rusza liga ukraińska

Kolejne rozgrywki oficjalnie wracają do gry. Jak poinformowała tamtejsza federacja, w sobotę – po raz pierwszy od połowy marca – na boiska wybiegną piłkarze ukraińskiej ekstraklasy. Jest już zgoda rządu, na którą niecierpliwie wyczekiwano. Trzeba swoją drogą przyznać, że Ukraińcy, podobnie zresztą jak my, ruszają z przytupem, ponieważ już w niedziele odbędzie się największy szlagier, […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Będą puchary – nie będzie cięcia. Przy Kałuży grają o pełne pensje

Wszyscy, poza Januszem Golem, zawodnicy Cracovii zgodzili się na 50-procentowe obniżki płac przy okazji koronawirusa. Ale, co zdradził wczoraj w „Kanale Sportowym” Michał Probierz, to nie oznacza, że połowa zapisanych w kontraktach pieniędzy przepadnie. Zarząd „Pasów” uzgodnił bowiem, że w razie awansu do pucharów, będą one wypłacone w formie premii. – Cały zarząd, włącznie z prezesem, […]
28.05.2020