Image and video hosting by TinyPic
Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ
Blogi i felietony

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Kiribati – Burkina Faso, Wenezuela – Tadżykistan, Arabia Saudyjska – Reprezentacja Artystów Polskich i naturalnie Wybrzeże Klatki Schodowej – Dzieci z Bullerbyn. Wczorajsza decyzja FIFA o poszerzeniu Mistrzostw Świata do 48 drużyn odpaliła lawinę memów, komentarzy, szyderstw i lamentu. Padły odważne deklaracje o bojkocie mistrzostw czy przerzuceniu się na hokej. Na pierwszy rzut oka to oczywiście skok na kasę. Otwarcie na nowe rynki (i nowe portfele kibiców) oraz nowe telewizje skłonne wyrzucić gruby hajs na prawa do transmitowania historycznych występów dzielnych Uzbeków. 

Na drugi rzut oka też.

Podobnie na trzeci, ósmy i piętnasty. Nie ma wątpliwości, że jedyną motywacją FIFA jest chęć dorzucenia w cały system kolejnych ciężarówek wypełnionych dolarami. Cel jest prosty: zarobić jeszcze więcej, do tego zaś potrzebni są nowi klienci, nowi sponsorzy, nowi płatnicy. Gdzie ich szukać, jeśli nie – chociażby – w dynamicznie rozwijających się państwach Azji? Matematyka nie kłamie – dojenie z 48 krów jednocześnie przynosi więcej mleka, niż dojenie z krów 32. I zasadniczo już nawet miałem się oburzyć, że zamach na świętość, robienie z balu wiejskiej potańcówki i w ogóle śmierć futbolu, ale… przypomniałem sobie Euro 2016 i – wspomnienie nieco świeższe – losowanie wiosennych par w 1/8 Ligi Mistrzów.

Jakie są najpoważniejsze zarzuty dotyczące nowoczesnego futbolu na najwyższym poziomie?

Powtarzalność. Nawet scenarzyści nieszczególnie ambitnego (choć kultowego) Kapitana Ozory skumali, że nie da się przez 5 sezonów grzać ludzi tym samym sporem Kodżiro i Tsubasy, że nie da się – choćby i dorzucając obu rywalom sympatycznych kolegów, pomocników i trenerów – budować na tym bajki przez dekadę. Musieli w pewnym momencie zjednoczyć siły głównych bohaterów, potem znów ich skłócić i tak dalej. Niestety, rzeczywistość nie dogania tutaj bajek i rywalizację Messiego z Ronaldo dostajemy po sześć razy na sezon. W efekcie mecz, na który czekało się tygodniami, dziś powszednieje, widać to nawet na krajowym podwórku, gdzie coraz częściej ciężko lechitom i legionistom wykrzesać z siebie siłę na kolejną mobilizację kibicowską na bezpośrednie starcie Poznania z Warszawą. Kiedyś po trzy oprawy po każdej ze stron, teraz puste miejsca w zazwyczaj dobrze nabitym sektorze gości.

Gdy podczas losowania wiosennych par Ligi Mistrzów Arsenal trafił na Bayern, część telewidzów z pewnością poczuła się jak po żartach na starcie „Familiady”. To samo, to samo, to samo. Zmieniają się tylko twarze (rzadziej) i wzory na koszulkach (częściej, bo przecież trzeba wyciągać od kibiców kasę za zakupy z nowej kolekcji). Naturalnie, koneser futbolu nigdy nie pogardzi meczem Messiego z Ronaldo, tak jak żaden logicznie myślący fan koszykówki nie chciał przeoczyć choćby jednego z setek meczów granych przez Michaela Jordana. Ale nie każdy kibic to przecież koneser. Szczególnie w świecie, gdzie coraz więcej zależy od narracji, nie od faktycznych wyczynów sportowych.

Poza powtarzalnością – przesadna elitarność. Oczywiście tutaj nic nie zmieniło się od dekad, wystarczy spojrzeć na listę zwycięzców Pucharu Europy i Ligi Mistrzów (dwóch triumfatorów spoza Europy Zachodniej przez ponad 60 lat). Ale obracanie się cały czas w tym samym kręgu kilku drużyn z Hiszpanii, dwóch z Niemiec, jednej z Włoch i niektórych gagatków z Anglii musi w końcu zmęczyć. Jeśli jest powiew świeżości – jak choćby szalone mecze Legii – to w fazie grupowej. Ćwierćfinały są od lat zamknięte dla przypadkowych przybyszów. A przez to – z każdym sezonem chyba nieco mniej ekscytujące. Możliwe, że to ja dziadzieję, ale… nie sądzę.

Powtarzalność, elitarność i wreszcie homogeniczność. Można oczywiście spierać się, że kolor końcówki szalika kibiców z północnego i wschodniego Londynu to już wystarczająca różnica, by nie można było mówić o jednolitości, ale moim zdaniem – niestety większość kibiców z Europy już niczym nas nigdy nie zaskoczy. Dlatego taką furorę zrobili Irlandczycy na Euro 2012, świętujący każdy dzień mistrzostw, jakby to miał być ich ostatni turniej, dlatego takim powiewem świeżości była Islandia we Francji, dlatego wreszcie jednym z „odkryć” francuskiego turnieju byli Węgrzy i ich pochody przez francuskie miasta. Znudzeni Francuzi, Holendrzy czy Włosi to inny, niższy poziom.

Co więc oznacza w praktyce rozszerzenie mundialu? Okej, poziom sportowy, szczególnie w pierwszych meczach, może się obniżyć. Już we Francji było widać, że najsłabsi będą chcieli ugrywać punkty grą defensywną, konsekwencją, mordowaniem meczów. Ale czy determinacja Albańczyków w starciu z Francuzami czy zaskakująco dobre wyniki naszych bratanków to rzeczy, bez których to Euro wyglądałoby lepiej?

Jedną decyzją FIFA eliminuje wszystkie trzy najpoważniejsze zarzuty. Powtarzalność – bo nagle możemy zobaczyć tych samych bohaterów w nieco innych konfiguracjach – choćby i był to popis Cristiano Ronaldo na tle zawodników z Wysp Zielonego Przylądka czy innego San Escobar. Elitarność – bo nagle na mistrzostwach mogą znaleźć się drużyny, które znamy tylko z szalonych wycieczek Radka z Kartoflisk czy kapitalnych tekstów Leszka o futbolu trzeciego świata. To może być okazja do narzekania na poziom sportowy, ale ile razy my, kibole, narzekaliśmy na „pieprzonych najemników”, którzy od zawsze grają tylko dla pieniędzy, bez grama prawdziwej pasji? No, to teraz dostaniemy kilka, może nawet kilkanaście drużyn złożonych z czystych pasjonatów, szajbusów, którzy zamiast drinków na swoich pięknych plażach wybrali ganianie za piłką. Wreszcie homogeniczność. O jamajskich bobsleistach zrobiono film, do legendy przeszedł angielski skoczek-nielot, Eddie Edwards. Przecież te wszystkie Kiribati i Uzbekistany mogą napisać najpiękniejsze historie mistrzostw, wyrywając punkt Argentyńczykom.

Najpiękniejsza w piłce jest moim zdaniem właśnie pasja. Coś, co wypycha nas w trzeszczące mrozy kopać się w czoła na orlikach, coś, co sprawia, że z braku laku obejrzymy nawet polską I ligę, jeśli akurat lepszego futbolu nie ma w telewizji. Coś, co pcha nas na wyjazdy przez pół Polski, by obejrzeć kilkadziesiąt – a czasem nawet tylko kilkanaście – minut ligowej rąbanki.

Pobudki FIFA są jasne – chodzi wyłącznie o pieniądze. Ale skorzystają na tym pasjonaci, tak jak na poszerzeniu Ligi Mistrzów skorzystali wariaci z Polski, Bułgarii czy Kazachstanu. Ja już nie mogę się doczekać tekstów Leszka o Kiribati, wyszukiwania ciekawostek dotyczących jamajskiego skrzydłowego, który ma swój coffee shop w Amsterdamie czy obserwowania rytuałów kibiców z Bahrajnu.

Jeśli już miałbym się czepiać – to reguł. Szesnaście grup po trzy drużyny brzmi jeszcze bardziej idiotycznie niż skomplikowane i bzdurne zasady awansu na Euro we Francji. Szczerze – przełknąłbym nawet 64 drużyny, byle zachować cztery zespoły w grupie. Przecież solą mistrzostw są te maratony meczowe w pierwszych tygodniach, gdy od rana do nocy przykuwamy się do odbiorników i słynna trzecia kolejka, w której zapadają ostateczne rozstrzygnięcia. Zamiast tego dostaniemy jakieś dziwaczne trójmecze, jeśli w dodatku będą to starcia egzotyków z mocarzami – wszystko może być jasne już po kilkunastu minutach drugiego grupowego meczu. Do tego liczba zespołów z takim samym dorobkiem punktowym, jakieś porównywania liczby straconych goli – to wszystko będzie nas niebezpiecznie zbliżać do świata siatkówki, w której lucky loser otrzymuje szansę awansu po wykonaniu potrójnego salta i ograniu oldbojów Harlem Globetrotters w tzw. repasażu.

Futbol jest silny swoją prostotą, która sprawia, że i w Kiribati, i w La Liga gra się właściwie tak samo. Jeśli zaczniemy go zagęszczać tymi matematycznymi wyliczeniami, stracimy o wiele więcej, niż wpuszczając na mundial kilka dodatkowych ekip. Dlatego więcej państw na mistrzostwach – tak, to będzie interesujące, hej, przygodo. Trzy drużyny w grupie – nie, nie i jeszcze raz nie.

Swoją drogą – wokół reformy Gianniego najbardziej spodobał mi się jeden z komentarzy na Twitterze. „FIFA wykazuje się dużym optymizmem wierząc, że w 2026 roku nadal będzie istnieć aż 48 państw”.

KOMENTARZE (46)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
grzesiu_allen

Na MŚ najbardziej wyczekiwani będą Chińczycy……będzie ich z czego ogolić

fronda
fronda

Tego się obawiałem,że piłka pójdzie w kierunku siatkówki,gdzie są MŚ,ME,olimpiada i liga światowa.I kto tedy jest najlepszą drużyną swiata się pytam?
Jaja sobie robią.Piłka klubowa bardziej mnie interesuje.

Amber Mozart

W piłce nie ma MŚ, ME i olimpiady?
Jak pana interesuje bardziej klubowa to w czym problem? Zmieniają coś co pana nie obchodzi.

niebijjej

Mam wrażenie, że powinno być odwrotnie: Liga Mistrzów mniej elitarna, różnorodna i zaskakująca, a Mundial w obecnej formie, który jest przejrzysty i ma 32 drużyny: to w sam raz, zawsze się jakiś Kopciuszek trafi, ale ogólnie raczej rozgrywki dla silnych piłkarsko krajów. Wszystko rozbija się o to, że Mundial mamy raz na cztery lata (czyli szmat czasu w piłce) i ciężko mówić o „ciągle tym samym”.

Janusz Kibol-Cebula

Kuba, może opierdolimy jakiegoś gofra i pstrykniemy sobie zdjecia samsungiem? Z fartem ziomeczku.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wojsal

Dochodzi do tego, że naczelnym celem FIFA jest zarabianie. Piłka nożna schodzi w cień. Kolejnym etapem rozwoju FIFA będzie zatem sprzedawanie garnków, samochodów czy czegoś tam jeszcze – byle byłby zysk.
Przypomnę zatem nieśmiało, że głównym celem FIFA powinna być piłka nożna – propagowanie tego sportu, troska o jak najwyższy poziom, o jak najbardziej atrakcyjne mecze. Dochód też jest ważny – ale to nie może być cel nr 1.
FIFA może zorganizować turniej, gdzie jest 64 drużyny czy 128. OK. Tylko niech to się nie nazywa finał MŚ, a co najwyżej eliminacje do finału MŚ, gdzie grałoby 16 najlepszych drużyn świata.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dario armando

Rewelacja-1000 lajków ode mnie – reforma ekstraklasy bardzo mi się podoba ,chociaż zamiast grup mistrzowskich i spadkowych wolałbym play offy pierwszej ósemki i drugiej.A mundial na plus – zwiększenie popularności w nieco słabszych piłkarsko krajach ,a dodatkowo ograniczenie znacznie mniej emocjonującej fazy grupowej i 5 rund pucharowej – ekstra 48.gra -32 do drugiej fazy wchodzi -cud miód i orzeszki.A określenie neandertale to po prostu kwintesencja celności.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dario armando

Większość jest zasklepiona w swych skorupach,każda zmiana dla nich jest na złe.Ten regulamin rozgrywek ekstraklasy strasznie im przeszkadzał ,szczególnie jeden ćwierćinteligent wypisywał głupawe argumenty nie rozumiejąc ,że choćby dla ograniczenia korupcji warto było to zrobić.Niestety głupota ludzka jest niezmierzalna,a prawo dostępu do internetu nie jest uwarunkowane żadnymi testami

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dario armando

Gdy był stary system oglądałem 5-6 meczów w sezonie ,obecnie 2-3 w jednej kolejce tak wzrosło moje zainteresowanie po podziale na grupy,bo rzeczywiście poziom niezbyt wysoki ,ale emocje w walce o tytuł i uniknięcie spadku do samego końca gwarantowane .Korupcja w takim systemie jest śladowa ,to kolejny zysk .Podział punktów to clou tego systemu ,Sprawiedliwość jest wtedy kiedy najlepszą formę drużyna ma w maju ,a wcześniej też nieżle pogrywała ,identycznie jak w pucharach gdzie kwiecień/maj najważniejszy.Dodatkowo jest dobrze dla pucharowiczów ,bo jesień w lidze mogą trochę odpuścić. Konkluzja jest prosta ta reforma się świetnie pokrywa z interesem polskiego futbolu.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

danny_trejo

Ja tez uwazam, ze zwiekszenie liczby meczow w systemie KO uatrakcyjni mistrzostwa i da szanse wlasnie tym wspomnianym Kiribati na pisanie swojej historii. Pamietac nalezy, ze w systemie 3 druzyn w grupie, z ktorej wychodza 2 kazdy mecz jest o cos i o to chyba tez chodzilo tworcom reformy. Dalej sprawa jest oczywista, bo kazda porazka to wypad z turnieju. Jestem na tak.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Janusz Kibol-Cebula

#truestory

Znawca94

Właśnie że siłą piłki jest jej prostota.Pewna nawet podwórkowość.Jestem przeciwnego zdania do autora tekstu.Nie zmieniał bym kształtu ME i MŚ a nowinki techniczne jeśli chodzi o mecze skończył na chipach w piłce który wskazuję czy piłka przekroczyła w całości linię bramkową.Nikt nie broni słabym drużynom przejść eliminacji i awansować do MŚ.Każda drużyna biorąca udział w eliminacjach ma na to szansę.Zawsze są gorsze ekipy i lepsze i zawsze tak było.Nie ma co na siłę przyznawać im laurów prawie za darmo.Wydziwy z 3 drużynami w grupie,powiększanie ilości drużyn,wydziwy z brakiem remisów na mistrzostwach.Te zasady coraz bardziej zaczynają przypominać MŚ,ME czy IO z innych dyscyplin sportowych.Coraz bardziej mi się to wszystko przestaję podobać.Futbol to jest futbol.Temu wszystkiemu mówię stanowcze NIE!

Po za tym nie jest tak ,że słabsze piłkarsko kraję nie mają swoich rozgrywek.Nawet niezrzeszone kraje FIFA mają swoje turnieje.Nikt nie broni ich śledzenia jeśli takie kraje kogoś interesują.Większą ambicją i zwycięstwem dla mnie jest przebicie się do elity i napisanie w niej własnej historii niż dostanie jej odgórnie.Tak ,że argument o elitarności zupełnie do mnie nie trafia.

Znawca94

Wolę 4 zespołowe grupy.Zasady i ilość drużyn jakie były.Niż grupę na MŚ : Brazylia,Uzbekistan,Wyspy Salomona i brak remisów.
To są MŚ a nie IO.To jest piłka nożna a nie siatkówka.

danny_trejo

W grupach 3 zespolowych nie ma meczow o honor, wszystkie sa o awans, bo odpada tylko 1 druzyna. I to jest dobre rozwiazanie. Od poczatku do konca turnieju kazdy mecz ma stawke.

Komandor

Przykładowa grupa: Argentyna, Szwajcaria, Chiny. Ewentualnie inna w składzie Niemcy, USA, Nowa Zelandia. Rzeczywiście walka na noże do samego końca i każdy może z takiej grupy odpaść. Każdy mecz będzie o stawkę, a wytypowanie zespołu, który z grupy nie wyjdzie jest niezwykle trudne ? Naprawdę tak uważasz ?

danny_trejo

Tak. Nie ma meczów bez znaczenia. Zrób symulację w grupie 3 drużynowej z 2 awansujacymi drużynami, gdzie wystąpi mecz o nic. Nie ma takiej opcji, jeśli wygra 2 silniejszych, to zagrają ze sobą o 1 miejsce. A co do poziomu i przewidywania wyników, proponuję przypomnieć sobie ostatnie Euro i wyniki Islandii, Walii czy Węgier.

p_w

W pełni się pod tym podpisuję. Początkowo też się zjeżyłem myśląc, że to jest tylko rzut na kasę. A potem pomyślałem sobie, że Mundial to może być coś jak Igrzyska Olimpijskie futbolu. Gdzie faktycznie ogląda go cały świat i żyje nie tylko golami tych największych, ale też historiami tych najmniejszych, tych, których na co dzień nie oglądamy.

Będzie trochę nudnych i jednostronnych meczów? A pewnie i będzie. Ale warto pamiętać, że to nie jest zawsze zależne z liczbą zespołów, które grają. Zdarzały się już Mundiale z 32 drużynami, które były nudne, a także te fascynujące

Srulik Goldman

O jakim Panie Leszku, który pisze artykuły o ligach trzeciego świata jest tu mowa? Chętnię bym sobie poczytał.

Gustaw Marcinek
Taszi

Kurwa kolejny wyśmiewający się z Uzbeków… cholerni ignoranci Uzbekistan to realna siła piłki azjatyckiej, ma wielu zdolnych młodych chłopaków (przykładowo na takich Mistrzostwach Świata U20 w 2013 roku grali bardzo przyjemną dla oka ofensywną piłkę i dotarli do ćwierćfinału podobnie jak i w 2015). I nie nie chodzi mi o to żeby znać każdego piłkarza na świecie ale zestawianie 100 tysięcznego wyspiarskiego państewka z 30 milionowym mającym regularną ligę jest co najmniej żałosne.

Taszi

Dodam jeszcze tylko, że zdziwicie się „eksperci” jak Uzbecy zagrają na MŚ nie w 2026 roku ale w 2018 a jest to bardzo możliwe.

Znawca94

Myślę ,że Jakub ma szacunek do każdej reprezentacji i nie miał zamiaru się z nikogo naśmiewać.Uzbecy to był tylko przykład.Gdyby byli tacy świetni to by grali na MŚ.

Taszi

Nie twierdzę, że są świetni. Daleko im do Argnetyn, Brazylii czy nawet Polski. Ale takie porównanie to tak jakby do Kiribati przyrównać hmm Słowenię, Wegry czy inną Irlandię. Czyli typowego średniaka z aspiracjami. A na azjatyckim podwórku Uzbecy znaczą nawet więcej niż wymienione zespoły (oczywiście przez różnicę poziomów na danych kontynentach). W każdym razie wciąż uważam że przyrównywanie 5/6 siły AFC z Kiribati które regularnie zbiera dwucyfrowe oklepy od innych państewek ze swojej strefy geograficznej jest bardzo nie w porządku.

KX Keytinho

Odpadli w barażach do MŚ2014

pm

Myślę, że bardziej od „elitarności” potrzebna mistrzostwom świata jest barwność, a taką zapewni im nowa formuła. Dotychczas wyglądało to tak, że jest Europa, Latynosi i parę państw z reszty świata z dziką kartą. 48 drużyn zapewni mistrzostwom świata potrzebną różnorodność. Każdy kontynent będzie miał mniej więcej taką samą liczbę reprezentantów i to może być fajne. Jak kogoś faktycznie interesuje wyłącznie wysoki poziom to zacznie oglądać mistrzostwa od fazy play-off i już. Ale zapewne większość obecnych narzekaczy włączy telewizor i przy meczu Kataru z Sudanem. Taka jest już magiczna moc takich turniejów.

Oczywiście nie ulega wątpliwości, że FIFA zrobiła to dla kasy, ale grzechem nie jest zarabianie, dopóki nie traci na tym sama piłka. A pomysł 48 drużyn da się obronić. Na początku podszedłem do tej zmiany negatywnie, ale to chyba przez ogólną niechęć do zmian. Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce. Na ten moment chyba byłbym nawet „za”. Jedyne co bym zmienił to nieco w innych proporcjach przyznawał miejsca na MŚ poszczególnym federacjom.

Kunta Kinte

Ligi Mistrzów nie oglądam już od dawna… Ostatnie Euro też mi z kija zwisało… A Mundiale zaczną…
I pomyśleć że 20 lat temu olałbym randkę z dziewczyną, aby tylko jakiś meczyk na żywo w tv zobaczyć…
Do FIFY należy około 200 krajów… 1/4 z nich zagra na Mundialu, jaki prestiż będzie miała ta impreza…?! Dlaczego nie zaprosimy od razu wszystkich 200 państw…?! Logistycznie pewnie też do ogarnięcia… A kasy ze dwa razy więcej niżeli przy 48 uczestnikach…
Football skończył się…!

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Też nie ogladam CL, znudziła mnie wiele lat temu. MŚ są na szczęście co 4 lata, więc pewnie obejrzę (jeśli dożyję) nawet jak wystartuje 128 drużyn.

Trollosiewicz

Wnioskuje o włączenie lajków do artykułów. Zobaczem kto kozak.

Czeski_Amator_Fioletowej_Ambrozji
Odra Opole, LFC

Kuba wszystko pięknie i ładnie ale nie doczytałeś że w fazie grupowej nie będzie remisów. Jeśli takowy się zdarzy to po 90 min. będą karne.

Janko Buszewski

No, zupełnie tak samo jak w polityce i trzeba wreszcie z tym cos zrobić!
A może by tak… mam! Niech Legia na następnym wyjeździe w LM zrobi protest, strajk i okupuje boisko lub przynajmniej jedną bramkę przeciwnika!

Amber Mozart

Będzie trzeba to i do 64 sie powiększy 😉 Ale wtedy będzie wstyd nie awansować.

O wiele bardziej lubię piłkę reprezentacyjną od klubowej, właśnie za tą różnorodność i jednak większą nieprzewidywalność. Jasne, na pewnym etapie zawsze zostają już mniej więcej ci sami, ale jednak jednorazowych meteorów w półfinałach jest więcej niż w rozgrywkach klubowych (Szwecja i Bułgaria w 94′, Chorwacja 98, Turcja i Korea w 2002). Mecz np. Meksyk – Burkina Faso będzie stał na niżsyzm piłkarsko poziomie niż Włochy – Niemcy, ale czy to źle? Mi takie ogląda się lepiej. Piłkarze grają bardziej na luzie. I nic nie cieszy mnie bardizej niz „faworyt” dostający w tyłek od Nowej Zelandii bo nie chciało im się grac na 100%, a Zelandczycy gryźli trawę. Faworyci i tak zaczynają grać na serio od fazy pucharowej, a tam już największych słabiaków nie będzie.

73g1a

Dobry tekst.

hubabuba

APOEL kilka lat temu grał w ćwierćfinale LM

podsluch

Kubo,
ten niedobry Stanowski kasuje moje komentarze w których
żądam przywrócenia archiwum weszlo, naszego dziedzictwa narodowego
zrób coś z tym

Znaffca

ehhh biednemu zawsze wiatr w oczy……. W piłce reprezentacyjnej coś tam kopiemy i spokojnie można założyć że będziemy regularnie uczestniczyć w MŚ bez tej chorej zmiany o tyle taka zmiana by nam podpasowała w piłce klubowej(żeby nam było łatwiej do LM).

Rayvite

Dobry tekst. Zgadzam sie w 99%. C.Ronaldo raczej sie na mistrzostwach w 2026 nie popisze ale rozumiem o co chodzilo autorowi

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona