Advertisement

Image and video hosting by TinyPic
Horngacher pracuje w stylu Nawałki. I już ma lepsze wyniki
Inne sporty

Horngacher pracuje w stylu Nawałki. I już ma lepsze wyniki

Kamil Stoch mówi, że Stefan Horngacher znalazł na jego skakanie nowy pomysł. Maciej Kot otwarcie przyznaje, że jest pod wrażeniem tego jak ten trener pracuje. Piotr Żyła nie słuchał rad Łukasza Kruczka i Adama Małysza, a Austriakowi udało się do niego dotrzeć. Po ponad dziewięciu miesiącach współpracy pewne jest jedno: polscy skoczkowie są zafascynowani swoim przełożonym. Kibice też, bo przecież to w dużej mierze dzięki niemu mamy aż trzech zawodników w pierwszej czwórce klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni.

Kiedy Horngacher zostawał trenerem Polaków zadeklarował, że chce, aby co najmniej dwóch naszych zawodników regularnie zajmowało miejsca w czołowej dziesiątce zawodów Pucharu Świata. Patrząc z perspektywy dzisiejszego konkursu brzmi to śmiesznie, ale też pamiętajmy, że ta grupa ludzi poprzedniej zimy zawiodła. Stoch był w klasyfikacji generalnej PŚ dopiero 22., poza nim w trzydziestce znaleźli się jeszcze tylko Stefan Hula i Dawid Kubacki. Po takim „popisie” Polaków ciężko było wymagać, aby Austriak stanął przed kamerami i powiedział: Kamil zdobędzie Kryształową Kulę, a Kot zajmie piąte miejsce w generalce, prawda?

Zresztą nowy selekcjoner reprezentacji zamiast brylować w mediach woli błyszczeć na treningach. W ostatnich miesiącach czytaliście pewnie dziesiątki razy na temat pracowitości Adama Nawałki. Że każdy trening ma dopieszczony w najmniejszym szczególe. Że po zajęciach spędza godziny na analizie. Że cieszy się posłuchem u swoich zawodników. Po rozmowach z ekspertami od skoków narciarskich dochodzimy do wniosku, że te wszystkie zdania spokojnie można też przypisać do Horngachera.

Mówi komentator TVP Sebastian Szczęsny:

– Stefan jest niesamowicie poukładanym facetem. Żyje tym co robi w 100%.

Horngacher jest nie tylko poukładany, ale też pomysłowy i uparty. Łukasz Kruczek i Adam Małysz wielokrotnie tłumaczyli Piotrowi Żyle, że jego pozycja najazdowa podczas skoku wymaga zdecydowanej poprawy. Uśmiechnięty skoczek wysłuchiwał ich sugestii, po czym… robił swoje. Nie zmieniał nic, bo mimo słów prawdziwych znakomitości światka skoków nie widział potrzeby rewolucji. Nowy trener zdołał go przekonać, że powinien pójść zupełnie inną drogą. Nie było to łatwe, Piotrek początkowo kręcił oczywiście nosem, ale w końcu zaufał Horngacherowi, podobnie zresztą jak Kot. Austriak skorygował znacznie odbicie Maćka, co zdaniem skoczka z Zakopanego bardzo mu pomogło.

W tej wyliczance nie możemy zapomnieć o Stochu. Mistrzu świata, dwukrotnym mistrzu olimpijskim, który w minionym sezonie gdzieś się zagubił. Nasz czempion w wywiadach podkreślał, że Horngacher mocno zmienił technikę wykonywania niektórych ćwiczeń i że – choć na początku nie było mu łatwo – to koniec końców jego zdaniem Austriak obrał właściwą taktykę.

–  Czuję, że to wszystko idzie powoli w dobrym kierunku – rzucił Kamil po kilku miesiącach wspólnej pracy. Dziś wiemy, że nie były to słowa wypowiadane ku pokrzepieniu serc „biało-czerwonych” fanów, a realna ocena efektywnej pracy z Horngacherem.

– Po ostatnim roku skoczkowie potrzebowali zmiany, podobnie jak Kruczek. Atmosfera w zespole była niezdrowa, teraz jest dużo lepiej. Stefan zdobył ich szacunek spokojem, opanowaniem, chłodnym spojrzeniem. I bardzo dużą pewnością, która bije z tego co robi – dodaje Sebastian Szczęsny.

A Kacper Merk z Eurosportu dopowiada, że Horngacherowi pomógł też znany z piłki nożnej tzw. efekt „nowej miotły”:

– Po latach współpracy Kruczek był dla zawodników nie tylko szefem, ale i kolegą. W pewnym momencie ten układ zaczął się „rozłazić”. Stefan jest tylko szefem, który na dodatek potrafi zainspirować.

Jest też zwolennikiem wprowadzania nowinek technicznych. Podczas treningów w Predazzo sztab Horngachera wykorzystywał do nagrywania skoków aż dziewięć kamer Go Pro. Były właściwie wszędzie, m.in. na piersiach sportowców i na torach najazdowych. Dzięki temu sprzętowi selekcjoner mógł jeszcze dokładniej analizować sylwetkę swoich podopiecznych oraz moment odbicia.

W trakcie przygotowań biało-czerwoni korzystali również regularnie z… platformy dynamometrycznej. Wiemy, ta nazwa brzmi strasznie, dlatego już tłumaczymy w miarę po ludzku do czego to ustrojstwo służy, mianowicie do pomiaru wyskoku pionowego z miejsca z zamachem CMJ (counter movement jump). Maciej Kot skwitował korzystanie z tego sprzętu w jednym z wywiadów w następujący sposób:

– To doskonały pomysł, ponieważ określone w ten sposób parametry pokazują naszą gotowość do kolejnych treningów, a także to czy właściwie odpoczęliśmy i co należy skorygować w kolejnym cyklu.

Ten sam skoczek chwalił Horngachera w wywiadach za odpowiednie podejście do zawodników. Chodziło mu o to, że kiedy jest czas na pracę, Austriak potrafi z nich wycisnąć 110% normy, ale kiedy jest wolne, to temat skoków nie istnieje. Selekcjoner kładzie nacisk na to, żeby podczas odpoczynku jego skoczkowie zajmowali się wszystkim tylko nie sportem. Książki, muzyka, spotkanie ze znajomymi, spacer – każda forma relaksu, która sprawi, że głowa się zresetuje, jest dobra.

– To znakomity motywator, który potrafi znaleźć idealny balans między treningiem a odpoczynkiem – powiedział kiedyś o Austriaku Martin Schmitt.

Niemiec pracował z nim indywidualnie. To, że ktoś taki powierzył w ręce Horngachera swoją karierę, nieźle świadczy o nowym trenerze biało-czerwonych. Podobnie jak to, że Niemcy nie chcieli go puścić, gdy dostał ofertę z Polski.

– Walczyli o niego na maksa, mimo że był tylko trenerem kadry B, a nie pierwszej drużyny. Byli zawzięci, bo wiedzieli, że to jest fachowiec, który prezentuje światowy level – mówi Szczęsny.

Na najwyższy poziom wskoczyli też współpracownicy Austriaka. Ludzie, którzy nie mają wielkich nazwisk, ale to nieważne. Najistotniejsze jest to, że są gotowi poświęcić dla swojego bossa wszystko, włącznie z życiem prywatnym. Tu znów nasuwa się analogia do Nawałki, prawda? Sztab selekcjonera słynie z tego, że kiedy sytuacja tego wymaga, zarywa noce, sztab Horngachera też nie ma z tym problemu. Jego fundamentalną częścią jest Michal Dolezal. Czech odpowiada za sprzęt. Skoczkiem był przeciętnym, za to w nowej roli wymiata. To właśnie ten facet przygotował naszej reprezentacji kombinezony na Turniej Czterech Skoczni. Wszyscy zawodnicy podkreślali, że są idealne i pomagają im w osiągnięciu wybornych wyników.

Istotną częścią drużyny Stefana są też serwisant Maciej Kreczmer, lekarz Aleksander Winiarski, fizjoterapeuta Łukasz Gębala, a także… Adam Małysz. Tak, to nie pomyłka. Orzeł z Wisły zajmuje stanowisko dyrektora koordynatora w PZN-ie, innymi słowy jest przełożonym Horngachera. Ale nie takim, który czeka na wpadkę swojego podopiecznego, by zająć jego miejsce. Nie, Małysz forsował Austriaka na sukcesora Kruczka, a potem, kiedy Stefan objął kadrę, służył mu radą.

– Jego wskazówki wielokrotnie mi pomogły – podkreślał Horngacher po udanych startach Polaków w tym sezonie.

Te słowa pokazują, że to nie tylko dobry trener, ale i przyzwoity facet. Bo tylko tacy nie mają problemu z tym, by oficjalnie podzielić się sukcesem ze współpracownikami…

KAMIL GAPIŃSKI

Foto: 400mm.pl

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

30 komentarzy do "Horngacher pracuje w stylu Nawałki. I już ma lepsze wyniki"

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Władysław Nowak

chłopakom dobrze wiatr podszedł pod narty? Proponuję kolego zobaczyć jaki wiatr w plecy mieli Polacy w pierwszej serii.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

michalszostak

Też jakiemuś leszczowi obciagnales?

Janusz Kibol-Cebula

HAhahah kurwa Stanowski może zmień nazwę strony na Gapinski.com. Uszatek przejal stronę, tu jest teraz więcej jego gównianych wypocin niż tematów o piłce. Staczacie się na dno.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Janusz Kibol-Cebula

Ja mu wierzę, że wyrywa- tak samo jak Zarzecznemu. Możliwe, że to jeden z jego synów, podobny poziom intelektu i niedorozwinięte fizys. Tak dużo wyrywał dupeczek, że aż go ze Sportklubu wyjebali.

Piona Janis, fajnie, że jesteś.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Janusz Kibol-Cebula

Gapiński jest gejem więc jedyne dupeczki jakie wchodzą w grę to męskie. Jest tak słabiutki, że jako jedyny gej nie załapał się do Eleven. NAczelny pedryl Patryk wziął tam swojego kochasia Ćwiąkiego, wziął też Kapicę z jego chłopakiem czyli Matim Święcickim. A Gapiński się nie załapał- nawet gejostwo mu nie pomogło. No i ta niewyjściowa twarz.

Gruby Paweł jest impotentem, więc laski nikt mu nie ciągnie. Pewne info od jednej Karyny z Wiertniczej. Paweł może tylko oglądać.

dario armando

Perfekcjonista ,który dodatkowo pasjonuje się tym .co robi.Wybuchowa mieszanka ,Polska ma prawo mysleć o zapisaniu się historii zresztą 1.2.i 4 miejsce to raczej NIKT NIGDY NIE ZDOBYŁ .Polacy jak to Polacy uwielbiają pisać historię-czyżbyśmy rzeczywiście byli wybranym narodem

Dawid Jankowiak

W roki 2012 całe podium TCS było zajęte przez Austriaków.

dario armando

cO WDALSZYM CIĄGU NIE ZMIENIA FAKTU ,ŻE PRZY ICH POPULARNOSCI SPORTÓW zIMOWYCH I FINANSOWYCH NAKŁADACH ,NASZ WYNIK JEST 10 RAZY POTEŻNIEJSZY

kajzer

No dobra ale czy zajęli 1,2 i 4? 😉

r4de0n

>Kruczek
>znakomitości światka skoków

xD

pep pep

Świetnie że drugi raz w najnowszej historii TCS Polacy byli w formie (tak tak bo w 2000/2001 obok Małysza w formie był też Skupień)
Horngacher pokazał na razie jak słaby był Kruczek, bo ten nigdy nie wykorzystał nawet 80 % wielkiego potencjału Polaków (no chyba że latem), a wychodziło mu coś niemal tylko z samym Stochem.
Jednak za wcześnie aby Horngachera wychwalać, bo efekty jego pracy ze wszystkimi młodymi z Kadry A (Murańka, Stękała, Wolny) oraz ze Zniszczołem którego zabrał do siebie na 2 miesiące, są dotychczas fatalne, doprawdy fatalne. W każdej grupie zawsze znajdzie się ktoś bez formy, ale żeby ze wszystkim młodymi na raz wyszło dno po przygotowaniach , to nie można zapominać. Przecież dużo lepiej byłoby gdyby wyszło mu z Murańką a nie np ze starym i kończącym się Hulą.
Nadto oczywiście na wyniki całego TCS wlk wpływ miały choroby Krafta i Haybocka, którzy normalnie raczej byliby przed Żyłą.

Wacław Grzdyl

Kruczek też miał dobre momenty jeśli chodzi o całą ekipę, to, że póxniej wszystko się posypało, to nie znaczy, że gość był do niczego

pep pep

Nie był do niczego bo najważniejszemu Stochowi akurat przypasował i wyszło super.To był jednak wyjątek, bo inni przy nim prawie nigdy nie wydobyli swojego potencjału (lata nie liczę gdzie bywały frajerskie letnie szczyty formy jak Kubackiego lato 2010 , może Żyła dwa razy tez wtedy kiedy nie trzeba bo w marcu i w listopadzie i po konsultacjach ze Szturcem) Na pewno nie uczynili tego jak był brąz na MŚ 2013 bo wtedy inni poza Stochem nic szczególnego nie skakali, ot solidnie dopełnili punkty , gdy było wiele skoków w prawie jedną dziurę. Na MS 2015 już trochę lepiej ale to był tylko szczyt formy sezonu który ogółem był marny . A nie wyrwać drużynowego medalu z Soczi mając super lidera i zastrzyk Ziobry z kadry B to już było mistrzostwo dna- vide lepsi starzy chorzy Japończycy (a wystarczyło mieć czwartego na poziomie 30 miejsca w PŚ, niestety sam skandalicznie pominął w składzie Murankę czyli tego który taki poziom by spokojnie zapewnił i wtedy zresztą wygrywał w PK , a dwóm z pieciu przygotował formę na ok 45 miejsca w PŚ mimo że jeszcze w listopadzie Zyła był w top 3 na świecie)

Wacław Grzdyl

jasne, drużynowo nie było aż tak dobrze jak teraz ( choć na razie to dopiero początek) ale naprawdę bywało dobrze. Zresztą powiedzmy sobie szczerze, w reklamach Play występowała za Kruczka cała reprezentacja skoczków, czyli mieli bardzo dobrą opinię w społeczeństwie, bywały konkursy, ze w czołówce było po kilku Polaków, za Kruczka czterech Polaków wygrało konkurs pucharu świata, (Biegun fuksem to fakt), niedosyt pozostał ale ten ostatni fatalny sezon popsuł znacznie odbiór pracy Kruczka

pep pep

Ziobro czy Biegun jak wygrywali(fakt to był ich max choć wtedy kiedy nie trzeba) to nie byli z kadry A.
Pod Kruczkiem żaden z naszych kadrowiczów A poza Stochem nigdy (zimą) nie osiągnął poziomu odpowiadającemu swojemu potencjałowi, zawsze to było poniżej

Wróżka Weszława

Faktycznie Kruczek chujowy, wprawdzie zrobił ze Stocha mistrza świata i mistrza olimpijskiego a w drużynie zdobyliśmy na tych imprezach po brązie… ale co tam… Co z tego że przed Kruczkiem nasze skoki nie istniały, bo oprócz Małysza była czarna dziura…

pep pep

Tak na pewno zdobyliśmy brąz w drużynie na IO, jasne.
A co do tego co było przed Kruczkiem i od Kruczka to różnica była taka – poprzedni trenerzy nie mieli z kim pracować i kogo obrabiać bo polscy juniorzy to było dno w latach 1980-2003 (a wyjątki to były absolutne wyjątki, jak Małysz i Skupień i tak bez medalu w MŚJ, zazwyczaj były to ostatnie miejsca w MŚJ i ledwie około 6-7 razy były incydentalne miejsca w przedziale 4-10 w MŚJ przez 23 lata).
Kruczek natomiast mógł korzystać z cudownego fantastycznego pokolenia polskich juniorów, którzy w latach 2004-2013 byli drugą juniorską nacją na świecie pod względem wyników w tym okresie w MŚJ a razem z wynikami dziećmi byli nr 1- mając taki dopływ talentów, z żadnego poza Stochem Kruczek nic nie wycisnął, a to było około 10 zawodników z potencjałem na top 10 świata (oczywiście nie każdy może być wykorzystany ale 1 na 10 to dno)
Taka była zatem różnica że poprzednicy mieli materiał ludzki nie nadający się do niczego (poza nielicznymi wyjątkami oczywiście takimi jak Małysz same beztalencia), a Kruczek miał do dyspozycji fantastyczną szeroką ławę talentów z potencjałem, z którą powinien wielokrotnie walczyć o bycie nr 1-2 Pucharu Narodów i o złota drużynowe.
Kolejna kwestia to zaplecze finansowe i logistyczne. Przecież przed 2001 to był dramat warunki w jakich pracowali poprzednicy w porównani udo cieplarnianych warunków Kruczka,
To tak jak by porównywać wyniki selekcjonera WKS z lat 70 z wynikami selekcjonera Słoni w latach 2005-2015

Janusz Kibol

Z całym szacunkiem, ale porównanie Horngachera do Nawałki, to obraza dla Austriaka. Co Nawałka wygrał? NIC! Poza tym, musicie odnosić wszystko do piłki nożnej? To skoki w najbliższym czasie będą najpopularniejszym sportem w Polsce! I nawet zwycięstwo Legii z Ajaxem w Lutym nie zepchnie na drugi plan Stocha! Jak już postanowiliście pisać o innych sportach, to nie traktujcie ich z góry, ciągle sugerując że świat się kręci wokół piłki.

HBKwowo

Co Ty pierdolisz?

Wacław Grzdyl

Generalnie miło popatrzeć jak to nie Polacy sypią się w najważniejszych momentach fizycznie i psychicznie tylko Austriacy czy Norwegowie. Nasi tymczasem jak gdyby nigdy nic skaczą sobie jak automaty.
P.S. Może jakiś wywiad z Horngacherem autorze? Tylko radzę nie pytać go o orgazmy.

Mariusz Janusz

Ale Sebek Szczęsny to marny spec i cytowanie go zakrawa na amatorkę kosmiczną… A no tak, to przecież Gapiński

mazi krk

Zgadzam się.Kruczek też miał dobre momenty.Tajner równieź.Z czasem coś się wypala.Tylko Kutnie nie zatrzymał wcale podczas pracy z naszymi skoczkami.Kiedyś za wybitnego fachowca uchodził niejaki Mika Kijonkoski.Koleś całkiem wypadł z karuzeli

Wróżka Weszława

Tajner miał dobre momenty? On miał tylko Małysza któremu rozpiski pisał Jan Szturc. I się na tym Małyszu wozi do dzisiaj. W jego czasach każdy Polak który przebrnął kwalifikacje był ogromnym sukcesem.

mazi krk

Ja bym nie deprecjonował zasług Tajnera w rozwój Małysza.Po pierwszych sukcesach Mikeska nie ogarnął tematu.Tajnera miał też wsparcie Pana Blecharza i Żołądzia.Fenomen Małysza sprawił że dzisiaj mamy Stochów i innych kozaków.Wcześniej byliśmy zdani na Wojciecha Skupnia☺

Wscieklybajpas

Teraz pytanie – to Kruczek był tak słaby, Horngacher jest tak mocny czy jedno i drugie?

M.

Z innej beczki. Aktualizacja strony weszło masakra….
a. strony ładują się ok. minuty
b. ad-block i na Fair by Stands Chrom i Ad Block na Firefoxie – wyłączone czego stronka nie widzi,
c. kwestia gustu, ale komentowanie dużo trudniejsze.

Generalnie – skucha.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY