Image and video hosting by TinyPic
Jedno z większych wyzwań dla Jędrzejczyka? Godnie zastąpić Bereszyńskiego
Blogi i felietony

Jedno z większych wyzwań dla Jędrzejczyka? Godnie zastąpić Bereszyńskiego

Legia Warszawa porozumiała się z Krasnodarem w sprawie ponownego ściągnięcia Artura Jędrzejczyka, a także jest bliska porozumienia z Sampdorią w sprawie sprzedaży Bartosza Bereszyńskiego. Na papierze cały manewr wygląda na spory sukces, bo mistrzowie Polski zastąpią swojego defensora piłkarzem bardziej ogranym i renomowanym, o wyższej pozycji w reprezentacji, który w dodatku całkiem niedawno bezdyskusyjnie wygrał z „Beresiem” rywalizację o miejsce w składzie Legii. A przy tym „Wojskowi” zarobią na całej transakcji naprawdę dobre pieniądze. Co więcej, Jędrzejczyk podpisze 4-letni kontrakt, tak że – przy jego 29 latach na karku – można tu myśleć o pewnej stabilizacji i liczyć, że Artur nie będzie przy każdym kolejnym okienku transferowym kombinował, gdzie tu z Warszawy uciec.

Latem wydawało się, że „Jędza” może przysporzyć Legii tylko kłopotów. Raz, odszedł do Krasnodaru (klubu nie było stać, by go zatrzymać), tworząc wyrwę po prawej stronie defensywy. Dwa, nie zgodził się na transfer do Bordeaux, przez co ostatniego dnia okienka transferowego Legia straciła Lewczuka i powstała kolejna wyrwa na środku obrony. Dziś jednak, w kontekście powrotu Jędrzejczyka, wszystko nabiera większego sensu, bo nie dość, że warszawianie zyskują piłkarza dodatkowo ogranego na Euro, w lidze rosyjskiej i Lidze Europy, to jeszcze udało im się na tyle wypromować Bereszyńskiego, by zapewnić sobie pieniądze na dopięcie transakcji „Jędzy” oraz na część jego bardzo wysokiego kontraktu.

I można się tylko zastanawiać, jak wymiana podstawowych prawych obrońców długoterminowo odbije się na drużynie, bo strata jakości w kontekście dwumeczu z Ajaksem – w którym Jędrzejczyk zagrać nie może – wydaje się bezsporna. Czy jednak ogólnie Legia sportowo zyska (dominująca opinia wśród kibiców), straci, a może utrzyma status quo? Tego oczywiście przewidzieć się nie da, bo wszystko jest nogach „Jędzy”, jednak są pewne przesłanki przemawiające za tym, że sprawa wcale nie musi być tak oczywista. A to dlatego, że ostatnia runda w wykonania „Beresia” była naprawdę świetna, co przecież docenili jego koledzy z boisk (ich głosami został drugim obrońcą ligi), docenił Adam Nawałka, a także skauci zagranicznych klubów, w tym właśnie Sampdorii.

Tak się też złożyło, że obydwu piłkarzy dosyć łatwo porównać, bo w 2016 roku obaj grali na tej samej pozycji, w tym samym klubie, mierząc się z tymi samymi przeciwnikami. Wiosną Jędrzejczyk rozegrał szesnaście ligowych meczów z „L-ką” na piersi, w których drużyna zdobywała średnio 2,1 punktu na mecz, a jesienią Bereszyński zagrał w lidze jedenaście spotkań, w których Legia zdobywała średnio… 2,1 punktu na mecz. Wiadomo, byli inni trenerzy i inne pomysły na grę, ale punktów zbieżnych jest tu jednak zdecydowanie więcej. Porównajmy więc występy obydwu obrońców bazując na zaawansowanych statystykach InStat z wiosny i jesieni tego roku.

Przede wszystkim – według sumarycznego współczynnika InStat index – obaj piłkarze byli zdecydowanie najlepszymi prawymi obrońcami w lidze. Bereszyński jesienią wykazywał się dużo wyższą skutecznością podań niż Jędrzejczyk wiosną (BB: 88%, AJ: 74%), zagrywał też więcej celnych kluczowych podań, czyli takich, po których partner znajdował się w dobrej pozycji do zdobycia gola (BB: 1,3 na mecz , AJ: 0,5 na mecz). Wygrywał też zdecydowanie więcej pojedynków w ataku (BB: 70%, AJ: 57%), miał znacznie wyższą skuteczność zwodów (BB: 84%, AJ: 63%) i częściej skutecznie odbierał piłkę (BB: 2,8 raza na mecz, AJ: 1,7 raza na mecz). Jędrzejczyk był natomiast nieco lepszy w tyłach, bo wygrywał więcej pojedynków w defensywie (BB: 58%, AJ: 66%), z racji warunków fizycznych wygrywał też więcej pojedynków w powietrzu (BB: 63%, AJ: 71%) oraz częściej celnie zagrywał w pole karne (BB: 1,8 raz na mecz, AJ: 2,7 raza na mecz), chociaż – jak widać po kluczowych podaniach – to jednak Bereszyński częściej tworzył kolegom sytuacje bramkowe.

Po prawej stronie Legii nastąpi więc inne rozłożenie akcentów ofensywnych i defensywnych, bo za zawodnika grającego skuteczniej w ataku przyjdzie piłkarz skuteczniejszy w obronie. Ogólnie jednak sumaryczny współczynnik InStata wyżej stawia jesienne występy Bereszyńskiego, podobnie jak i średnia not Weszło (BB: 5,82, AJ: 5,19) czy piłkarze głosujący na gali ekstraklasy (BB: 57 punktów, AJ: 19 punktów).

Czy Jędrzejczyka stać, by dać Legii więcej niż Bereszyński? Oczywiście że tak, o czym świadczy chociażby fantastyczne Euro w jego wykonaniu. Fakty są jednak takie, że Bartek jesienią bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę i przeskoczenie jego poziomu będzie niezwykle trudnym zadaniem. Jedno jest tutaj pewne – by tak się stało, Jędrzejczyk musi zaprezentować się zdecydowanie lepiej niż przed rokiem, kiedy w podobnym okresie powrócił do Warszawy. I to chyba najlepiej świadczy o tym, jak dobry zawodnik w najbliższym czasie odejdzie z Legii.

Michał Sadomski

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE

Najnowsze wpisy

INNE SPORTY