Pies z kulawą nogą. Nawet on już nie chce chodzić na Śląsk…
Weszło

Pies z kulawą nogą. Nawet on już nie chce chodzić na Śląsk…

Jeśli śledzicie naszą ligę stosunkowo od niedawna, garść informacji, którą wam za chwilę przedstawimy, może zabrzmieć jak scenariusz niskich lotów filmu science-fiction. Śląsk Wrocław jeszcze kilka lat temu był marką, którą stawialiśmy w gronie faworytów do mistrzostwa Polski. Ba, sam nawet to mistrzostwo zdobywał. Miał piłkarzy, którzy regularnie gościli w reprezentacjach. Miał kibiców, którzy przychodzili na stadion średnio w liczbie 15 tysięcy. Jego szatnia w dodatku była tak barwna, że czytając o jej ekscesach uśmiechał się nawet największy smutas. I nie mówimy o tym, że jej koloryt wyznaczała mnogość narodowości – po prostu chciało się tę wesołą ekipę śledzić. 

Dziś to drużyna, która…

a) nie ma wyników,
b) nie ma stylu,
c) ma śmieszną frekwencję,
d) jest barwna tak, jak zmywacz do paznokci.

Pozmieniało się i to w ledwie kilka lat. Jeśli wszystko utrzyma się w tym szalonym tempie, gdzieś w okolicach 2021 roku we Wrocławiu dojdzie do delegalizacji piłki, w 2025 Stadion Miejski przeobrazi się w plantację truskawek. Ale kiedyś to pikowanie musi się zatrzymać, prawda?

MOCNY PUNKT

No i widzicie – już na samym początku schody.

Kogo by tu…

Heh…

Może z drugiej strony…

Opracowanie tej kategorii nie jest wyczynem o podobnej skali trudności, co posmarowanie masłem kromki chleba. Wiedzieliśmy, że nie będzie lekko, ale nie sądziliśmy, że aż tak.

No bo co mamy tu wpisać? Ryotę Moriokę? No tak, jest to przepiłkarz, maczał paluchy przy 35% bramek Śląska, ale jak na nasze oko cztery bramki i trzy asysty to dorobek – jak na jego potencjał – ze dwa razy za mały. Piotr Celeban? Również pozytywna postać, ale też nie jest to człowiek, który ustrzegł się w tym sezonie błędów (choćby gdy Śląsk przyjmował czwórkę od Jagi czy Legii). Adam Kokoszka? Przesunięcie go do pomocy okazało się dobrym strzałem, zaliczał sporo odbiorów, a i szczególnie w powietrzu był przydatny, ale też ani byśmy nie pomyśleli, by rozważać go do jedenastki rundy choćby na rezerwę rezerwy. Wybieramy tę trójkę, ale głównie dlatego, że kompletnie nie było w kim wybierać.

Mocnych punktów Śląsk miał mniej więcej tyle, co Alvarinho udanych wrzutek. Gdyby było inaczej – Mariusz Rumak zapewne nie musiałby się z Wrocławiem żegnać.

PIĄTA KOLUMNA

Wzmocnienia. To znaczy, heh, wybaczcie. Osoby, które latem pojawiły się na liście płac.

Jesteśmy w stanie się założyć, że fraza „potrzebujemy wzmocnień” przewijała się w wypowiedziach Rumaka z ostatnich sześciu miesięcy równie często, co „jedziemy po trzy punkty” albo „przed nami ważny mecz”. Kluczowe w tym wszystkim jest właśnie słowo „wzmocnień”. Nikt nie przeczy, że Rumak dostał nowych piłkarzy – było ich nawet całkiem sporo – problem jednak w tym, że jakości w nich jest niewiele.

Lubos Kamenar – 720 minut, 15 puszczonych bramek, średnia not 4,50 (trzy mecze powyżej wyjściowej)
Alvarinho – 1656 minut, gol, asysta, dwa kluczowe podania, średnia not 3,70 (trzy mecze pow. wyj.)
Augusto – 1140 minut, kluczowe podanie, średnia not 4,38 (jeden mecz pow. wyj.)
Mario Engels – 289 minut, średnia not 4,00 (zero meczów pow. wyj.)
Filipe Goncalves – 1318 minut, dwie bramki, kluczowe podanie, średnia not 4,13 (trzy razy pow. wyj.)
Łukasz Madej – 783 minut, dwa kluczowe podania, średnia not 3,64 (zero meczów pow. wyj.)
Sito Riera – 380 minut, średnia not 4,14 (jeden mecz pow. wyj.)
Juan Roman – 161 minut, średnia not 3,25 (zero meczów pow. wyj.)
Ostoja Stjepanović – 974 minut, gol, asysta, średnia not 3,75 (jeden mecz pow. wyj.)

Łączny dorobek: cztery bramki, dwie asysty, sześć kluczowych podań.
Łączna liczba występów powyżej noty wyjściowej (czyli dobrych): dwanaście (na 96 możliwych!!!).

Wygląda to trochę tak, jakby o tych transferach decydowała maszyna losująca albo jeden z teletubisiów. Ośmiu obcokrajowców, z czego poziomu ligi nie podnosi żaden. Sztuki się zgadzają. Nic poza tym.

NAJWIĘKSZE POZYTYWNE ZASKOCZENIE

Forma wyjazdowa. Jest to o tyle zaskoczenie, że w poprzednich dwóch sezonach większość dorobku Śląsk zebrał na swoim stadionie. Spójrzmy na zdobycze punktowe w delegacjach:

2014/15: 19 na 58 punktów (33%)
2015/16: 18 na 48 punktów (38%)
2016/17: 14 na 22 punkty (64%).

* bez podziału punktów

Proporcje odwróciły się więc diametralnie. Pół biedy, że chociaż w tych wyjazdach Śląsk wygląda nieźle.

NAJWIĘKSZE ROZCZAROWANIE

Nie możemy wybrać niczego innego – frekwencja na stadionie. Ciekawi jesteśmy, czy Śląsk dobije kiedyś do momentu, gdy porzuci rozgrywanie meczów na 42-tysięczniku uznając, iż nie ma dalej już sensu tego ciągnąć. Z roku na rok jest coraz marniej. Doszło już nawet do tego, że piłkarze sami zaczynają sugerować powrót na Oporowską. Sami czują się na wielkiej i pustej arenie trochę jak na meczu wyjazdowym. Nie mogą na niej nawet potrenować w tygodniu, w zasadzie przyjeżdżają tylko na mecz i od razu po wsiadają w autobus. Na wyniki pozytywnie się to raczej nie przekłada.

A wydaje nam się, że Śląsk w końcu do takiego momentu dobije. Na meczu z Pogonią zapełniło się tylko 4001 miejsc. 9% powierzchni stadionu. 38710 pozostało wolnych. Kompletny absurd.

By lepiej oddać stan wrocławskiej beznadziei musimy napomknąć, że piłkarze kibicom wcale nie pomagają i wręcz doskonale rozumiemy bierność wrocławskiej publiki. Po co chodzić na drużynę, która przez całą rundę u siebie potrafi uciułać tylko osiem punktów (w tym tylko raz wygrać)? Jak chodzić na mecze drużyny, która w jedenastu spotkaniach potrafi strzelić tylko siedem bramek? Taka brutalna prawda – żaden z piłkarzy nie ma prawa się dziwić, że kibice wolą zostawać w domach.

OPINIA EKSPERTA

Są razem z nami wszyscy kibice uważający, że zakup karnetu na domowe mecze Śląska był strzałem w dziesiątkę.

– Jak w skali od osiem do dziesięć ocenilibyście poziom zajebistości meczów Śląska?



– Czy już kupiliście karnety dla siebie i całej rodziny na przyszłą rundę?



– Który mecz w wykonaniu Śląska był waszym zdaniem najbardziej efektowny?



– Dziękujemy!

SZALENIE ISTOTNY FAKT

Pewnie nie wiedzieliście (bo i nie jest to nic przełomowego), ale Ryota Morioka prowadzi swojego bloga. Uwaga: szalenie interesująca lektura. Jeśli macie coś pilnego do zrobienia – nie czytajcie. Porwie was od pierwszej literki i nie da ruszyć się sprzed monitora do wieczora (albo może nawet do jutra).

Oto jeden z wpisów…

10.07.2016, Wrocław

Dzisiaj chciałbym Wam napisać o kawiarni, którą często odwiedzam. Znacie może Starbucksa? :-) Zawsze, kiedy jest gorąco zamawiam tam Non Fat Coffee Frappuccino. 😀 Moja wymowa w języku angielskim z pewnością nie należy do najlepszych, więc często ,,Non Fat’’ jest niewyłapywane… 😀 Co więcej, pewnego razu zamówiłem sobie Coffee Frappuccino, ale zamiast Coffee Frappuccino podano mi (UWAGA!) …Caramel Frappuccino… -_-; No, ale czasem od biedy mogę napić się i karmelowej. A jaka jest Wasza ulubiona?

W tym tygodniu wreszcie zaczynają się rozgrywki ligowe. Mam zamiar dać z siebie wszystko, aby wygrać już pierwszy mecz, u nas. Proszę o Wasze wsparcie!

Wręcz nie możemy doczekać się kolejnych odcinków (póki co były tylko trzy). O czym jeszcze będzie dane nam przeczytać? O parkowaniu w galerii? Kupowaniu bułek? Wyborze baranina czy kurczak?

#RyotaMusisz

RUNDA OKIEM WESZŁO

ANKIETA WESZŁO

WERDYKT

Na przestrzeni najbliższego roku tylko utrwali się wrocławska bylejakość. Przyjdzie do pracy nowy trener i będzie notował podobne wyniki, co Rumak. Schody zaczną się natomiast na początku następnego sezonu. Znów będą prośby o wzmocnienia, ruchy kadrowe będą może dokonywane w sposób mądrzejszy, lecz nadal nie będą one przybliżać Śląska do wyników sprzed pięciu lat. Obecni obcokrajowcy natomiast szybko się zawiną. Ostoja Stjepanović podpisze lukratywny kontrakt z Chrobrym Głogów, Mario Engels znajdzie angaż w czwartoligowym Carl Zeiss Jena, Alvarinho przejdzie do Piasta Gliwice prowadzonego w sezonie 17/18 przez Mariusza Rumaka.

Poziom sportowy? Utrzyma się. Frekwencja będzie za to lecieć na łeb na szyję. A Oporowska czeka…