Henry świętoszek? Nie tym razem!
Weszło

Henry świętoszek? Nie tym razem!

W futbolu widzieliśmy wielu kanciarzy i równie wiele osób, które za nic nie chciały przyznać się do winy. Wszyscy znają „Rękę Boga” Diego Maradony, więc nie ma sensu się tu rozpisywać. Dla przeciwwagi – byli oczywiście też zawodnicy, którzy mimo że mieli dogodną sytuację, to i tak zatrzymywali grę, bo widzieli kolegę z drużyny przeciwnej leżącego na boisku (Paulo Di Canio). Dzisiaj będzie o Henrym, który raczej reprezentuje pierwszą opcję.

Zespoły reprezentacji Francji i Irlandii zajęły drugie miejsce w swoich eliminacyjnych grupach i do wyłonienia zwycięzcy biletu do RPA potrzebny był baraż. W pierwszym spotkaniu, w irlandzkiej stolicy, Dublinie, padł wynik 0-1 i „Les Bleus” potrzebowali tylko remisu do upragnionego awansu na mundial. Okazało się, że Irlandczyków nie będzie tak łatwo pokonać, a ci mimo że na papierze byli gorsi, to nadrabiali to walecznością.

„Trójkolorowi” byli naszpikowani gwiazdami pokroju Nicolasa Anelki, czy właśnie Thierry’ego Henry’ego, a trzeba wspomnieć, że na ławce cały mecz przesiedzieli m.in. Karim Benzema, Moussa Sissoko. Wrzawa na trybunach, Martin Hensson gwiżdże po raz pierwszy. Już w 32. minucie Robbie Keane wykorzystał szereg błędów Francuzów i po pięknej akcji Damiena Duffa walnął bramkę na 1-0. Zaczęła się nerwówka, ponieważ kibice nie tak wyobrażali sobie pierwszą połowę. Francja atakowała, ale mecz życia rozgrywał Shay Given, który wyjmował wszystko, co się dało.

Obraz meczu w drugiej połowie się nie zmienił i mieliśmy przyjemność oglądać go jeszcze przez 30 minut. Niestety, Francuzi zamknęli go szybciej. Zmiennik Malouda dośrodkował wprost na rękę Henry’ego, który ewidentnie skorzystał z jej pomocy przy opanowaniu futbolówki i zgrał do Gallasa, a ten wyrównał. Shay Given wraz z kolegami ruszyli do szwedzkiego sędziego z ogromnymi pretensjami – no cóż, nie dziwimy się.

Henry w wywiadzie pomeczowym, przyznał się do winy: „Tak, zagrałem ręką, ale ja nie jestem sędzią. Piłka uciekała za linię, zatrzymałem ją ręką, arbiter nie zagwizdał… Kontynuowałem grę, ale ręka oczywiście była. Z Williamem znamy się długo, odnaleźliśmy się w tej akcji, to była wielka chwila. Przejdzie do historii. Najważniejsze, że awansowaliśmy…

KOMENTARZE (0)