Michał Żewłakow: Kadrowiczom porażki nie pasują w CV
Weszło

Michał Żewłakow: Kadrowiczom porażki nie pasują w CV

Moje reprezentacje miały awanse i pojedyncze, fenomenalne mecze. Obecni piłkarze grają w poważniejszych klubach, na wyższym poziomie, potrafią od siebie wymagać więcej, są rozpoznawalni w Europie. Im nie pasują porażki w CV. Mają dojrzałość, której nam brakowało. Po turnieju nie było rewolucji kadrowej, trwa kontynuacja pracy. Nawałka dalej jest konsekwentny, umie wybrać piłkarzy. Obecna kadra, nawet kiedy przechodzi trudny moment i możemy narzekać na styl, to nie traci punktów. My, kiedy graliśmy słabo, gubiliśmy się – mówi w rozmowie z Przeglądem Sportowym Michał Żewłakow.

FAKT

f1

W dziale sportowym zaczyna się tekstem o tym, że na MME 2017 przyjadą do Polski wielkie gwiazdy. Kto? Marcus Rashford, Saul Niguez, Marco Asensio, Gianluigi Donnarumma, Dele Alli czy Joshua Kimmich.

Obok: Karny problem Legii.

Piłkarze Legii mają problem do rozwiązania. Od początku sezonu sędziowie podyktowali przeciwko drużynie mistrza Polski osiem rzutów karnych w lidze. Większość z decyzji arbitrów była podjęta słusznie, ale niektóre „jedenastki” wzbudzały kontrowersje, jak choćby rzekomy faul Michała Kopczyńskiego na Wojciechu Kędziorze w meczu Legii z Termalicą (1:2). Bilans karnych dla rywali stołecznej drużyny dyktowanych w obecnych rozgrywkach może przyprawiać trenera Jacka Magierę o ból głowy. Tym bardziej że przez pięć poprzednich sezonów sędziowie karali Legię w sumie dziewięcioma rzutami karnymi dla jej przeciwników.

Legia myśli o zakupie Runje i Góralskiego, a Cezary Kulesza zdradza, że pięciu zawodników Jagiellonii znajduje się w kręgu zainteresowań innych klubów.

f2

15-latek nadzieją Lechii.

Z tego chłopaka mogą być ludzie! Maciej Woźniak ma już za sobą dwa mecze w pierwszym zespole Lechii, a to nie koniec. Woźniak, który na co dzień jest bramkarzem drużyny juniorów młodszych gdańskiego klubu, niedawno przeżył wielkie chwile. Dostał szansę od Piotra Nowaka w sparingu z Wiercisą Skarszewy. Nowak sprawdził także Woźniaka w meczu towarzyskim z Pomezanią Malbork, w którym nastolatek zagrał 24 minuty. – Ostatnim razem byłem bardziej stremowany. Teraz stres minął. Jestem na siebie zły za wpuszczonego gola – mówi Woźniak.

Tymczasem Polonia i Widzew marzą o znanych trenerach. Ten pierwszy zespół mógłby objąć Dariusz Wdowczyk, drugi – Franciszek Smuda.

– Nie mogę uwierzyć, że taki klub wylądował w trzeciej lidze. Zobaczymy do połowy grudnia, jak poukładają się moje plany zawodowe, bo najbardziej interesuje mnie praca za granicą. Ale nie powiem, że mój powrót do Widzewa jest niemożliwy – stwierdził „Franz”.

GAZETA WYBORCZA

gw

Kto ile znaczy w kadrze?

Kategoria: Ludowi bohaterowie

Jakub Błaszczykowski, Michał Pazdan. Pierwszy przeszedł długą drogę od zawodnika, któremu kibice na forach internetowych wypominali aferę biletową z Euro 2012, do gwiazdy Euro 2016. Potem Błaszczykowski przestrzelił decydujący rzut karny w ćwierćfinale z Portugalią i zamiast z hejtem spotkał się ze współczuciem. Pazdan we Francji udowodnił, że na futbolowe szczyty dostać się może zwykły Ziemianin. Pazdan jeszcze przed chwilą grał w Jagiellonii, a w 2016 r. – w reprezentacji i Legii – dwukrotnie powstrzymał Cristiano Ronaldo.

Kategoria: Dzieci selekcjonera

Kamil Grosicki, Arkadiusz Milik. Niemal na pewno nie byliby tam, gdzie są, gdyby nie obecny selekcjoner. Grosicki w kadrze Nawałki urodził się na nowo, Milik urodził się w ogóle. Pierwszy kiedyś był zapchajdziurą, powoływano go, by – jak sam mówi – odpowiadał za atmosferę. Dziś trudno wyobrazić sobie ofensywę reprezentacji bez niego, daje asysty i strzela, ma rzadką umiejętność podrywania trybun zagraniami, na które inni piłkarze nawet by nie wpadli. Milik na początku pracy selekcjonera słyszał, że dostaje powołania, bo Nawałka zna go z Górnika Zabrze. Dziś to wielofunkcyjna maszyna, harująca w ofensywie i defensywie, którą chętnie przyjęliby selekcjonerzy reprezentacji lepszych niż Polska. I kiedy tylko napastnik Napoli wyleczy kontuzję, wróci do pierwszej jedenastki.

SUPER EXPRESS

se

Ogramy Legię – deklaruje Konstantin Vassilejv.

Jaga gra o mistrzostwo Polski?
– Na pewno nie w tym meczu, bo jedno spotkanie z Legią o niczym nie przesądza. Chcemy zdobyć jak najwięcej punktów przed podziałem na grupy, a potem powalczymy… Na pewno mamy dobrą i głodną sukcesu drużynę.

Kibice martwią się, że wiosną w Jagiellonii nie będzie już Kostii Vassiljeva.
– Kontrakt mam do czerwca i wiele wskazuje na to, że przynajmniej do końca sezonu nigdzie się z Białegostoku nie ruszę.

Obok kolejna rozmowa, z Bobanem Joviciem, który mówi, że odejście Wdowczyka zszokowało.

Przejdźmy do napiętej sytuacji w Wiśle Kraków. Zszokowała cię decyzja trenera Dariusza Wdowczyka o odejściu z klubu?
– Bardzo. Dowiedziałem się o niej, kiedy byłem na Malcie. Musiałem poczekać do powrotu ze zgrupowania w Słowenii, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o sytuacji w klubie. Zaskoczenie jest tym większe, że akurat mamy serię siedmiu meczów bez porażki w lidze. Ruszyliśmy w górę tabeli i gruchnęła taka informacja. Nie wiem, co się dzieje.

Wisła wróci na szczyt?
– Musi. Awans do grupy mistrzowskiej to konieczność. Kiedy przychodziłem do Wisły, myślałem o tym, że będę walczył o mistrzostwo Polski i europejskie puchary. Walka o utrzymanie to nie jest szczyt moich ambicji.

PRZEGLĄD SPORTOWY

Okładka.

ps

Gramy jak za Czerczesowa – mówi Hlousek.

Martwi was osiem punktów przewagi Jagiellonii? Czy może wychodzicie z założenia, że jeszcze będzie czas, żeby zniwelować tę różnicę, a teraz liczą się europejskie puchary?
– Jesteśmy na tyle dobrym zespołem, że nie możemy koncentrować się tylko na jednych rozgrywkach. Mamy świadomość, że w lidze nie można odpuszczać. Przecież jeśli wygramy z Jagiellonią, różnica punktowa się zmniejszy na tyle, że jeszcze do końca, roku – jeżeli zwyciężymy w pozostałych meczach, a tego chcemy – możemy być w ścisłym czubie tabeli. I do wiosennej części rozgrywek przystąpimy w zupełnie innej pozycji niż byliśmy jeszcze dwa miesiące temu.

Co się stało, że jesienią obserwujemy dwie zupełnie inne Legie? Wasz występ przeciw Borussii Dortmund a ostatni z Realem Madryt dzieli przepaść.
– Myślę, w meczu z Borussią zapłaciliśmy za to, że totalnie nie znaliśmy Ligi Mistrzów. Zanim się połapaliśmy, co się dzieje, Niemcy już nam nastrzelali goli.

Chcą rozkupić Jagiellonię.

Aż pięciu zawodnikom lidera Lotto Ekstraklasy przyglądają się inne kluby. – Kilkumilionowe oferty rozważymy – mówi prezes Cezary Kulesza. W ostatnich dniach pisaliśmy o tym, że Legia Warszawa obserwuje dwóch zawodników Jagiellonii – chorwackiego środkowego obrońcę Ivana Runje i świeżo upieczonego kadrowicza Adama Nawałki, defensywnego pomocnika Jacka Góralskiego. Okazuje się, że nie tylko oni znaleźli się pod lupą innych klubów. – Mamy sygnały o zainteresowaniu aż pięcioma naszymi zawodnikami – ujawnia prezes lidera Lotto Ekstraklasy Cezary Kulesza. – Jesteśmy jednak w takiej sytuacji, że nikogo nie musimy sprzedawać. Po wszystkich meczach, jakie rozegramy jeszcze w tym roku, spokojnie usiądziemy i zastanowimy się, na co nas stać. Jeżeli będziemy walczyli o najwyższe cele, nie będziemy mogli sobie pozwolić na odejście najlepszych. Chyba, że pojawi się jakaś niesamowita, kilkumilionowa oferta. Wtedy trzeba będzie ją przynajmniej rozważyć – podkreśla prezes Jagiellonii.

ps2

Skok po ligowych tematach:

– Dobrze, że Lech nie kupił Hory, a zostawił Robaka. Możliwe, że wkrótce i tak sięgnie po napastnika
– Burić stracił miejsce w reprezentacji
– Tetteh jest już gotowy do gry
– Arka chce wycisnąć w tej rundzie, co się da

Marcin Kaczmarek może spokojnie pracować w Wiśle.

W ubiegłym tygodniu doszło do spotkania zarządu Wisły Płock oraz trenera Marcina Kaczmarka z prezydentem Andrzejem Nowakowskim. Ponoć podczas rozmów władze Wisły i jej szkoleniowiec usłyszeli, że mają kredyt zaufania u najważniejszego polityka w mieście. Takie poparcie jest bardzo ważne, ponieważ Nafciarze, po obiecującym początku sezonu, obecnie mają serię sześciu meczów bez zwycięstwa. Przypomnijmy, że miasto Płock jest właścicielem beniaminka Lotto Ekstraklasy. – Często rozmawiamy z prezydentem. Poza tym, że pan Nowakowski reprezentuje właściciela, jest też naszym wiernym kibicem. Dyskutujemy na tematy związane z drużyną, ale także o innych problemach spółki Wisła Płock, a tych nie brakuje. Ubiegłotygodniowe spotkanie różniło się od innych przede wszystkim tym, że uczestniczył w nim trener. Główna konkluzja z niego wynikająca, to poza wsparciem moralnym, przypomnienie, że to my – zarząd – odpowiadamy za klub jako całość i to my podejmujemy decyzje – przyznaje prezes Wisły Jacek Kruszewski.

ps3

Lewy to jednostka wybitna. Michał Żewłakow w rozmowie o reprezentacji Polski.

Po EURO 2008 kadra Leo Beenhakkera zawaliła eliminacje MŚ 2010. Nie obawiał się pan, że z tą drużyną może być podobnie? Zaczęła od remisu w Kazachstanie.
– Moje reprezentacje miały awanse i pojedyncze, fenomenalne mecze. Obecni piłkarze grają w poważniejszych klubach, na wyższym poziomie, potrafią od siebie wymagać więcej, są rozpoznawalni w Europie. Im nie pasują porażki w CV. Mają dojrzałość, której nam brakowało. Po turnieju nie było rewolucji kadrowej, trwa kontynuacja pracy. Nawałka dalej jest konsekwentny, umie wybrać piłkarzy. Obecna kadra, nawet kiedy przechodzi trudny moment i możemy narzekać na styl, to nie traci punktów. My, kiedy graliśmy słabo, gubiliśmy się. Teraz zespół nawet grając słabiej, umie wygrać, a to świadczy o jego sile.

Co jest do poprawy?
– Głupio mi mówić, bo nie jestem aż tak mądry jak trenerzy zmagający się z problemami na co dzień. Patrzę na wszystko z perspektywy piłkarza, a ona jest inna niż szkoleniowców. Nie chciałbym już jednak oglądać takich meczów jak ten z Armenią. Gdybyśmy przegrali w Warszawie, pretensje mielibyśmy wyłącznie do siebie.

ps5

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (0)