Gra tego faceta jest dziś absolutnie kluczowa dla reprezentacji Polski
Weszło

Gra tego faceta jest dziś absolutnie kluczowa dla reprezentacji Polski

Opanował piłkę jeszcze na własnej połowie, a wokół siebie miał pięciu przeciwników. I wtedy włączył ten swój kosmiczny tryb, pokazał szaloną naturę w najlepszym rozumieniu tego słowa. Ruszył na przebój, wszystkich wyprzedził lub przedryblował, a na koniec odpalił petardę tuż pod poprzeczkę. To była ta chwila, która ustawiła dalszą część gry, dała pewność naszym piłkarzom, a Rumunom pozwoliła pomyśleć, że ten wieczór może się jednak okazać dla nich bardzo bolesny. A Kamil Grosicki po raz kolejny to zrobił.

A konkretnie – to:

Mówi się o nim, że jest nieobliczalny, chociaż dziś to nie do końca wydaje się uzasadnione. Bo przecież jego wpływ na grę drużyny jest bardzo wymierny i – jeżeli mielibyśmy nazwać go jednym słowem – napisalibyśmy „kluczowy”. Jeżeli wyłączymy mecz z Armenią, który z wiadomych przyczyn był inny niż wszystkie, cztery ostatnie mecze Grosika w kadrze to te ze Szwajcarią, Portugalią, Danią i Rumunią. Cztery cholernie trudne spotkania i cztery otwarcia wyników za sprawą Kamila. Asysta do Błaszczykowskiego ze Szwajcarią, asysty do Lewandowskiego z Portugalią i Danią oraz kapitalne trafienie w meczu z Rumunią.

Patrząc szerzej – na mecze o coś rozgrywane w 2016 roku – musielibyśmy wziąć pod uwagę jeszcze fazę grupową Euro 2016. A tam Grosik z różnych powodów w meczach z Irlandią Północną i z Ukrainą wchodził na boisko dopiero w końcówkach. Z Niemcami zagrał jednak od początku, ale nie udało mu się otworzyć wyniku meczu albo – co byłoby bliższe prawdy – jego kolegom się nie udało. Skrzydłowy Rennes w tamtym meczu także zrobił swoje i stworzył Milikowi i Lewandowskiemu trzy dogodne sytuacje, ale ci żadnej z nich nie potrafili zamienić na gola. Pamiętacie?

Ważne mecze o stawkę – w takich warunkach Grosik uwielbia napoczynać rywala. Można powiedzieć, że wreszcie gra w reprezentacji na miarę oczekiwań, a trwa to mniej więcej od czternastu miesięcy. W tym czasie Kamil rozegrał osiemnaście spotkań z orzełkiem na piersi, w których strzelił siedem goli i zaliczył dziesięć asyst. Jeżeli spojrzymy na średni czas gry, jakiego potrzebował do wypracowania gola dla Polski, będzie to jedyne 80 minut. Kapitalna statystyka w naprawdę długim i dość reprezentatywnym okresie.

Rzecz jasna dalej można wyrzucać Kamilowi, że nie zawsze zdąży wrócić, odpowiednio ustawić się w defensywie, czy wytrzymać mecz kondycyjnie. Fakty są jednak takie, że obok Roberta Lewandowskiego to dziś najważniejszy człowiek w ofensywie reprezentacji Polski. Ten jego entuzjazm, polot i nieprzewidywalność to idealna przeciwwaga dla grającego niezwykle odpowiedzialnie Jakuba Błaszczykowskiego. W kadrze nie ma drugiego piłkarza, który potrafiłby w tak niestandardowy sposób zaskoczyć przeciwnika, przez co Kamil urasta do miana niezastąpionego. I właściwie po takim meczu, jak ten dzisiejszy z Rumunią, nietaktem byłoby stwierdzić cokolwiek innego.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (0)