Co słychać u Polaków występujących na zapleczu Premier League?
Anglia

Co słychać u Polaków występujących na zapleczu Premier League?

Część z nich wyspiarski klimat zna już od podszewki, inni zaś – przenosząc się do Championship latem – dopiero zostali rzuceni na głęboką wodę. Z całej piątki Polaków występujących na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej, praktycznie wszyscy, poza kontuzjowanym Żyrą, grają jednak dość regularnie. 

Ariel Borysiuk – QPR – 8 meczów, 0 goli, 0 asyst

Ciężko było przewidzieć, jak spisze się na Wyspach Borysiuk, bo przecież zdążył już w swojej karierze odbić się od zagranicznej piłki, a i powrót do Polski wcale nie był okraszony fajerwerkami. Problem stanowił też stan zdrowia zawodnika – już na samym początku swojej przygody z Queens Park Rangers zaliczył serię trzech urazów z rzędu przez co stracił łącznie kilka tygodni.

Gdy jednak Borysiuk wskoczył już do składu, to niezwykle szybko zaczął ugruntowywać swoją pozycję. Goli i asyst raczej nie zalicza, ale w końcu wydaje się, że odnalazł ligę, która jest skrojona idealnie pod niego – pod typową szóstkę, która nie stroni od ostrej gry, a bardziej od finezyjnych uderzeń czy niekonwencjonalnych asyst, ceni twardą rywalizację i skuteczne wślizgi.

W Londynie umiejętnościami Ariela są zachwyceni – regularnie zbiera dobre recenzje, a kibice szybko zaczęli doceniać jego wpływ na postawę drużyny.

Paweł Wszołek – QPR – 7 meczów, 1 gol, 1 asysta

Razem z Borysiukiem w klubie z Loftus Road występuje Paweł Wszołek, który w ostatnich dniach sierpnia został wypożyczony z Hellas Verona. 24-latek swój debiut zaliczył w siódmej kolejce, a od tamtego czasu, za wyjątkiem wyjazdu do Huddersfield, miał też serię czterech meczów rozpoczynanych w wyjściowej jedenastce.

Ostatnio Polak nieco spuścił z tonu, bo i z Sheffield, i z Brentford wchodził z ławki. Nadal jednak liczbowo wygląda lepiej od swoich konkurentów do regularnej gry – ani bowiem Jordan Cousins, ani Yeni N’Gbakoto, ani też Ben Galdwin nie zdołali jeszcze w tym sezonie wpisać się na listę strzelców.

Michał Żyro – Wolverhampton – leczenie kontuzji

Żyro powitanie z Anglią miał kapitalne – w dwóch ligowych meczach trzykrotnie wpisał się na listę strzelców. Szybko jednak wyhamowała go kilkutygodniowa kontuzja. Opuścił kilka kolejek, powrócił na boisko, po czym przydarzyło mu się to…

Efekt? Zerwane więzadła i kilka, jeśli nie kilkanaście miesięcy przerwy. A jak przebiega sama rekonwalescencja? Ostatni meldunek z walki o powrót na boisko Michał dał w pierwszej połowie sierpnia, więc łatwo obliczyć, że już niedługo powinien zacząć wskakiwać na coraz wyższe obroty.

Bartosz Białkowski – Ipswich Town – 15 meczów, 14 straconych goli, 7 czystych kont

Ipswich trzyma się dość blisko strefy spadkowej, ale Białkowski jest jednym z nielicznych, którzy nie dają ekspertom argumentów do krytyki. W czerwcu został wybrany najlepszym piłkarzem sezonu spośród całej drużyny, a i te rozgrywki rozpoczął od statuetki – tym razem za wzorową postawę we wrześniu.

Generalnie Polak zbiera fantastyczne recenzje i jeśli ten sezon nadal będzie toczył się dla Ipswich przeciętnie, to Białkowski z nadzieją będzie mógł chyba wyczekiwać okna transferowego.

Tomasz Kuszczak – Birmingham – 6 meczów, 5 straconych goli, 3 czyste konta

Znacznie rzadziej między słupki wskakiwał natomiast Tomasz Kuszczak, który po niezłym początku, z sześcioma meczami z rzędu w wyjściowej jedenastce, najpierw usiadł na trybunach, a potem zagrzał miejsce wśród rezerwowych. To nie było jednak wypadkową słabszej formy, a efektem urazu uda. Dziś bowiem Polak, już w pełni sprawny i gotowy do gry, powrócił do składu na derbowy mecz z Aston Villą.

KOMENTARZE (0)