25 szybkich wniosków. Czego nauczył nas mecz z Armenią?
Weszło

25 szybkich wniosków. Czego nauczył nas mecz z Armenią?

Trzy punkty – w zasadzie tyle dobrego można wynieść ze spotkania z Armenią. Chciałoby się napisać, że wynik idzie w świat i po latach nikt już nie będzie pamiętał o stylu, ale… sami wiecie, jak było. Oto 25 szybkich wniosków po Armenii. Czego nauczył nas ten mecz?

1. Trzeba to sobie powiedzieć na wstępie jasno i wyraźnie: w Europie nie ma już słabych drużyn!

2. Biało-czerwoni wygrali, owszem, co nie zmienia faktu, że wyglądali dziś katastrofalnie. KA-TA-STRO-FAL-NIE.

3. Bohater po tym wieczorze jest tylko jeden. Mamy wrażenie, że nasze wnuki będą nam zazdrościć, że żyliśmy w jego czasach. Lewy, ty się kiedyś zatrzymujesz?!

4. Docenić należy też Adama Nawałkę za taktykę na to spotkanie. Wiedział, że nie ma sensu strzelać w przerwie, bo przewaga i tak stopnieje? Wiedział. Podejrzewał, że jego piłkarze będą mieli problem z utrzymaniem prowadzenia także wtedy, gdy strzelą w drugiej części gry? Dostał potwierdzenie. Nasi korespondenci śledczy ustalili, iż kazał strzelić dopiero w ostatniej akcji specjalnie po to, by rywal mógł już co najwyżej pierdnąć. Świetnie pomyślane!

5. W zwycięstwie mocno pomogli też Ormianie. Najpierw w krótkim czasie jeden z ich zawodników dostał dwie żółte kartki (dzięki!), potem walnęli sobie samobója (dzięki!). Być może Lewy i spółka myśleli, że ich koledzy będą finalizować sprawę. Niestety, nie mieli takiego zamiaru.

6. Mieli za to zamiar, by przechylić szalę meczu na swoją korzyść. I – co tu dużo kryć – przy tych dwóch setkach w drugiej połowie trzeba doceniać te trzy punkty jeszcze bardziej.

7. A propos czerwonej kartki, czy ktokolwiek z was odczuł przewagę jednego zawodnika? Była ona widoczna mniej więcej tak, jak Arkadiusz Milik podczas meczu z Armenią.

8. Taktyka Armenii na pierwszą połowę wyglądała w obrazku mniej więcej tak:

wnio1

9. Taktyka Armenii na drugą połowę wyglądała w obrazku mniej więcej tak:

wnio2

10. Ormianie nie czuli się tak pewnie w tym rejonie Warszawy od czasów Jarmarku Europa.

11. Zieliński wreszcie ma za sobą udane zgrupowanie (pierwsze w karierze?). Z Danią zagrał na plus, dziś w końcówce jako jeden z nielicznych brał na siebie odpowiedzialność za mecz (Zieliński!). Zaliczył kilka ciekawych prób niecodziennych zagrań. Pokazuje, że warto było go budować.

12. Czy kiedykolwiek reprezentacja – przynajmniej na papierze – wyglądała ofensywniej? Przez większość czasu na boisku była dwójka napastników, Zieliński, Grosicki, Wszołek, Rybus, Błaszczykowski…

13. Ironia losu, że akurat w takim ustawieniu TAK BARDZO męczyła się ze zdobyciem bramki.

14. Jak spisał się na prawej obronie Błaszczykowski? W ofensywie – bardzo dobrze, to on zresztą dośrodkowywał do Lewego. W defensywie? Nie miał zbyt wiele do roboty. Ciężko wyrokować, czy sprawdziłby się jako zmiennik Piszczka na dłuższą metę.

15. Po raz kolejny z rzędu jednym z najgorszych na boisku był Krychowiak. Można już się zacząć o niego niepokoić.

16. Gdyby wszyscy wykonywali swoje obowiązki w takim tempie jak kadrowicze Nawałki, bułki dojeżdżałyby do sklepów czerstwe, karetki przybywałyby tylko do trupów, a Senegalczycy przelewaliby pieniądze za Koronę Kielce już drugi miesiąc. Strasznie ospałe były te ataki.

17. Łukasz Teodorczyk udowodnił dziś, że gdyby wszedł przy 2:2 w Astanie, jeszcze zdążyłby walnąć hat-tricka.

18. Pogłoski o nagłej przemianie Łukasza Teodorczyka okazały się mocno przesadzone. Nadal jest Łukaszem Teodorczykiem.

19. Jednym z nielicznych wygranych tego meczu okazał się niespodziewanie Arek Milik. Nawet najbardziej zatwardziali Janusze musieli za nim zatęsknić.

20. Lewandowski jeszcze nie wskoczył na podium strzelców polskiej reprezentacji. Do trzeciego Deyny brakuje mu jednej bramki.

21. Jeśli to zawsze będzie tak wyglądać, że ze słabszymi drużynami będzie męka, a z lepszymi zwycięstwa/granie jak równy z równym – trafiliśmy do beznadziejnej grupy.

22. Dawno nie widzieliśmy tak bezsensownego faulu, jak ten Rybusa, po którym padła bramka. Totalna głupota.

23. Dwie zwrotki hymnu przed meczem to mistrzostwo świata. Jeśli o nas chodzi, mogłyby być nawet cztery.

24. Mamy nieodparte wrażenie, że gdyby nie ta bramka Lewego, duża część kibiców na następny raz by już nie wróciła. Ale wróci.

25. Biało-czerwoni od jakiegoś czasu fundują nam podobne horrory, co ich koledzy z ręcznej. Póki wygrywają, w sumie nam to na rękę.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (0)