Czarnogóra 3:0 z Belgią. Polska 6:0 z Czarnogórą. Jest pewne „ale”
Weszło

Czarnogóra 3:0 z Belgią. Polska 6:0 z Czarnogórą. Jest pewne „ale”

Dariusz Formella bezapelacyjnie powinien spakować swoje rzeczy i przeprowadzić się do Gdyni. To stamtąd w wieku 17 lat przeniósł się do Lecha Poznań, to tam odbudował wiosną poprzedniego sezonu formę – w trzynastu meczach pierwszej ligi zdobył sześć bramek i zaliczył cztery asysty. Dziś, mimo że znów w Kolejorzu jest tylko wchodzącym na końcowe minuty, błyszczał i czarował. Wystarczyło zajrzeć do Gdyni.

Być może mecz reprezentacji do lat 21 nie jest materiałem, na podstawie którego powinniśmy wyciągać jakiekolwiek wnioski. Być może wytarcie podłogi Czarnogórcami nie jest wynikiem, do którego powinniśmy przypisywać jakąkolwiek wagę. Ale na to, jak podopieczni Marcina Dorny ponad pół roku przed młodzieżowymi mistrzostwami Europy bawią się na boisko, patrzyło się bardzo przyjemnie. I na Formellę również.

Skrzydłowy Lecha brał bowiem udział w czterech z sześciu zdobytych przez Polskę bramek:

– strzelił gola, mając wokół siebie dwóch rywali, po naprawdę dobrym podaniu od Stępińskiego
– dośrodkował z bocznego sektora boiska na głowę Kownackiego, który uprzedził bramkarza
– wbiegł z piłką między trzech przeciwników, zostawił ją w ostatniej chwili Kubickiemu, który asystował przy trafieniu Stępińskiego
– skorzystał z dogrania Kownackiego przy świetnie przeprowadzonej kontrze

Dwa gole, asysta, kluczowe podanie. Piłkarz meczu? Niekoniecznie. Kownacki, który wspierał w ataku Stępińskiego, oprócz gola zaliczył dwie asysty. Stępiński zanotował ostatnie podanie do Formelli i naprawdę piękne uderzenie, z linii pola karnego, w samo okienko bramki, nie do obrony. Ten ostatni imponuje w tym sezonie przede wszystkim regularnością. W pięciu ligowych meczach Ruchu zdobył trzy bramki, w pięciu ligowych meczach Nantes – dwie bramki i asystę. A teraz na kadrze w 180 minut wykręcił wynik dwa plus dwa.

Stępiński dużego plusa zgarnął też za występ przed kamerami już po samym meczu. Spokojny, rozsądny, bez nadmuchiwania balonika, z podejściem bardziej analitycznym: – Na ten wynik wpływ miała przede wszystkim nasza bardzo wysoka skuteczność. Z Ukrainą, gdybyśmy wykorzystywali wszystko jak dziś, mógł paść podobny rezultat.

A to i tak nie były wszystkie sytuacje, bo po rzucie rożnym i zgraniu piłki głową przez Bednarka fatalnie spudłował Jach. Widać jednak było, że kadra Dorny ofensywne poczynania oparła przede wszystkim na tercecie Kownacki-Formella-Stępiński, uzupełnionym dobrymi podłączeniami Kubickiego ze środka drugiej linii. Im bliżej było końca meczu, tym kolejnych zawodników wprowadzał na boisko selekcjoner. Efekt? Krzysztof Piątek wbił piątego gola, Adam Buksa – szóstego.

Przez pierwsze pół godziny gra Polaków wyglądała niezbyt przekonująco, ale to wrzucenie wyższego biegu wypadło imponująco. Wygraliśmy gładko, lekko i przyjemnie. Rzecz w tym, że nie jesteśmy do końca pewni, kto dokładnie zebrał od nas taki oklep. W pierwszym składzie Czarnogórców wystąpiło tylko dwóch piłkarzy z jedenastki, która w piątek wyszła na eliminacyjny mecz z Belgią – i wygrała 3:0.

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (0)